Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy temat

04.05.09, 10:29
Superciekawy temat, trochę na pograniczu tego, o czym tu rozmawiamy:
www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/psychologia/dzis-edukacja-faworyzuje-dziewczynki,39011,1
gdzie kończy się polityczna poprawność a zaczyna rzeczowa rozmowa?

Ja, jako mama chłopca, zgadzam się z tym artykułem w 100%, z tym, że
obserwacje moje odnoszę do przedszkola, nie do szkoły.

(szarsz)
    • maheda Seksizm 04.05.09, 10:35
      Mnie się też wydaje, że nauczycielki w przedszkolach i szkołach zbyt często
      sobie nie radzą z chłopcami czy chłopakami-nastolatkami.

      To prawda, że szkoła jest nakierowana na dziewczynki, bo kierownictwa szkół oraz
      grono pedagogiczne to w znakomitej większości są kobiety.
      Tak, jak nie wyobrażam sobie dziewczynek wychowywanych w szkołach wyłącznie
      przez mężczyzn, tak sobie w sumie nie wyobrażam (jako mama dziewczynki na
      szczęście nie muszę) wychowywania chłopców w szalenie sfeminizowanych szkołach.

      Wydaje mi się, że jeśli szkoły są koedukacyjne, to podobnie powinno być
      konstruowane grono pedagogiczne oraz kierownictwo szkoły - z równowagą płci
      męskiej oraz żeńskiej.

      No i istotnie - powinny być inaczej konstruowane rozkłady zajęć - tak, żeby było
      więcej czasu na wyszalenie się - może dwa razy dziennie WF?
      Może obowiązkowe wyjście ze szkoły na boisko czy podwórko, na pół godziny -
      niezależnie od pogody (wiem, że jest tak w jednej z warszawskich szkół
      podstawowych - dzieci wychodzą nawet, jak leje, oczywiście w pelerynach i
      kaloszach)?

      Nie wierzę, że nie da się tego rozwiązać.
      • maheda Swoją drogą... 04.05.09, 10:42
        Pamiętam czasy, kiedy jeździłam jako wychowawczyni, na kolonie.
        Z ochotą brałam wychowawstwo najstarszych grup chłopaków, ku serdecznemu
        zdziwieniu nowo poznawanych pań-wychowawczyń.
        Ale prowadziłam też negocjacje z kierownictwem prawie na bieżąco, uzyskując
        pozwolenia na dodatkowe "wyjścia poza obiekt", jak to się pięknie wtedy nazywało.
        Chadzaliśmy regularnie na zachody słońca, robiąc sobie przed spaniem dwu- czy
        trzygodzinne spacery.
        Codziennie byli biedaki przeze mnie przeganiani (znaczy, ja ganiałam z nimi) po
        okolicy, albo grali w piłkę, albo pływali, albo bawiliśmy się w podchody, COKOLWIEK.

        Efekt był taki, że jak przyłazili do pokojów (np. po rajdzie "na Czantorię i z
        powrotem" między śniadaniem a obiadem), to nie w głowie było im rozrabianie, bo
        byli zwyczajnie zmęczeni.

        Innym paniom się przeważnie nie chciało tak ze swoimi chłopakami latać po
        okolicy i przeważnie z ich grupami - nie wiadomo dlaczego - były zawsze problemy.
        Znaczy - szczęście miałam i zawsze tak wychodziło, że dostawałam
        najgrzeczniejsze grupy najstarszych chłopaków ;)

        Przypomnę jeszcze tylko dla młodszych, że dawno temu najstarsza grupa chłopaków
        odpowiadała młodzieży w obecnym wieku po pierwszej i po drugiej klasie
        gimnazjum, bo były to osoby po siódmej i po ósmej klasie SP.
        Więc wiek teoretycznie najtrudniejszy.
        • thorrey Re: Swoją drogą... 04.05.09, 11:31
          Strasznie mi się nie podoba to co jest tam napisane i przede
          wszystkim JAK jest to napisane.

          Bo gdzie tu jest problem? Czy problemem jest to, że chłopcy nie mogą
          się jak wybiegać w szkole bo szkoła jest źle zorganizowana, czy
          może, jak wynika z tonu artykułu - dziewczynki do zakładów
          fryzjerskich, chłopcy na wojnę i do zarządzania?

          Ręce mi opadły. Tyle się mówi, pisze, o równouprawnieniu, o porzebie
          sprzeciwiania się stereotypom płci, o niesprawiedliwości która
          spotyka kobiety "szufladkowane" do sfeminizowanych i gorzej
          opracanych zawodów (zob. np. ostatni raport Polityki), a tutaj masz,
          wypowiadają się kobiety w tonie "no przecież to widać już od
          przedszkola, chłopcy bawią się w wojnę dziewczynki robią figurki".

          A już teza że "szkoła preferuje dziewczynki" bo woli
          grzeczniejszych, to jest w ogóle jakieś masło maślane.

          Z problemu pod tytułem "szkoła nie ma wystarczającej ilości godzin
          wychowania fizycznego dla chłopców, żeby się mogli wybiegać" robi
          się ogólniki - dziewczynki, potulne cielęta lepiące lalki - chłocpy
          agresywni mendżerowie.

          Płakać mi się chce. No ale cóż, więcej takich artykułów i będę mogła
          mówić, kobiety kobietom zgotowały taki los.
          • szarsz Re: Swoją drogą... 04.05.09, 14:46
            thorrey napisała:
            > Płakać mi się chce. No ale cóż, więcej takich artykułów i będę
            > mogła mówić, kobiety kobietom zgotowały taki los.

            Thorrey, czy masz okazję, już jako dorosła kobieta obserwować grupę
            koedukacyjną? Dlatego poruszyłam ten temat, bo imho Twoja opinia
            jest seksistowska i dyskryminująca chłopców. Ja od września nie mogę
            wyjść ze zdumienia, jak różnie w grupie zachowują się chłopcy i
            dziewczynki. Jak inaczej wykorzystują dane im zabawki. I nie chodzi
            o wyjątki, bo te oczywiście się zdarzają i nie o to chodzi, ale np.
            o wspomniane przeze mnie wózki dla lalek. I dziewczyni i chłopcy w
            grupie mojego syna tłukli się o nie równo. I dziewczynki chciały
            (!!!) wozić w nich lalki a chłopaki natychmiast organizowali się,
            żeby robić wyścigi i wypadki. Chcieli!!!
            I przecież nikt nie twierdzi, że wożenie lalek jest gorsze/lepsze
            niż wyścigi. Nikt nie każe dziewczynkom wozić lalek czy wyścigować
            się. Tak po prostu jest!

            Ja Twoją wypowiedź rozumiem jako równanie na siłę.
            Jesteśmy kobietami, więc z natury męska psychika jest nam obca.
            Mi, dopiero od czasu gdy mam syna, otwierają się oczy, na wieeele
            różnic. Często tak głębokich, że jestem zdumiona.

            I ten artykuł uważam za bardzo dobry.
            • thorrey Re: Swoją drogą... 04.05.09, 17:03
              szarsz napisała:
              Thorrey, czy masz okazję, już jako dorosła kobieta obserwować grupę
              > koedukacyjną? Dlatego poruszyłam ten temat, bo imho Twoja opinia
              > jest seksistowska i dyskryminująca chłopców.

              Zaraz, gdzie w mojej wypowiedzi jest cokolwiek seksistowskiego i
              dyskryminującego chłopców? Na jakiej podstawie wyciągasz takie
              wnioski?

              Po drugie, na dzieciach się nie znam, a czy Ty się znasz? W jakim
              wieku jest ta grupa którą obserwowałaś? CZy wiesz na pewno, ze
              środki masowego przekazu nie miały wpływu na zachowania dzieci? Czy
              robiłaś naukowe badania wpływu otoczenia, wychowania , statusu
              społecznego na preferencje dotyczące zabaw dzieci? Możesz zacytować
              takie badania, które mówią w niezbity sposób że chłopcy mają
              wrodzone zainsteresowanie wyścigami a dziewczynki lalkami?

              Chętnie zapoznam się z takimi badaniami. Bo wypowiedzi Pani
              Brzezińskiej na łamach prasy to trochę za mało.

              I po trzecie - ja mam możliwośc obserwować koedukacyjną grupę
              DOROSŁYCH pracujących w zawodzie uznawanym za może nie typowo męski,
              ale taki, do którego uważa się że większe predyspozycje mają
              mężczyźni. I uwierz mi, to jak jestem traktowana bo jestem kobietą
              jest strasznie upokarzające. Opinie "Kobiety do garów a nie do
              zarabiania pieniędzy " są na porządku dziennym. I to wybacz nie
              jest wrodzone, tylko jest to skutek takiego a nie innego wychowania.
              A pogłębianie takich stereotypów poprzez wmawianie, że to mężczyźnie
              są stworzeni do rywalizacji, itp. jest naprawdę krzywdzące kobiety

              > I przecież nikt nie twierdzi, że wożenie lalek jest gorsze/lepsze
              > niż wyścigi. Nikt nie każe dziewczynkom wozić lalek czy wyścigować
              > się. Tak po prostu jest!
              No właśnie tu się mylisz. Wożenie lalek jest gorsze niż wyścigi, bo
              ma niższy prestiż społeczny i w konsekwencji kobiety które zajmują
              się "wożeniem lalek" tj. domem są w gorszej sytuacji, materialnie i
              społecznie. A dziewczynki, owszem, są zmuszane przez presję
              społeczną, środki masowego przekazu, edukację do przyjęcia za
              pewnik, że się nie nadają do pewnych zawodów. Jak chcesz, mogę Ci
              podać parę linków, choćby dotyczących debaty o zawartość
              podręczników. Stereotym "mama gotuje, tatuś zarabia" wbijany jest
              dzieciom do głowy od przedszkola.

              >
              > Ja Twoją wypowiedź rozumiem jako równanie na siłę.
              > Jesteśmy kobietami, więc z natury męska psychika jest nam obca.
              > Mi, dopiero od czasu gdy mam syna, otwierają się oczy, na wieeele
              > różnic. Często tak głębokich, że jestem zdumiona.

              Sorry, napradę nie uznaję stereotypów typu "mężsczyźni z Marsa,
              kobiety z Wenus". Co to znaczy że męska psychika jest nam obca? CO
              konkretnie jest kobietom obce jeśli chodzi o psychikę? Ryzyko?
              Uwielbienie do samochodów? Napradę, to wszystkim ludziom powinny być
              obce takie cechy jak dyskryminowanie "z natury" "bo kobiety są
              głupie".

              I jeszcze jedno. SMutno mi strasznie , że takie głosy słychać od
              wykształconych kobiet, którym to wykształcenie dały lata walki o
              równouprawnienie. A teraz, te kobiety mówią same - ale my właściwie
              się nie nadajemy do "męskich zawodów", tj. na uczelnię też, bo
              właściwie to jesteśmy predysponowane tylko do "wożenia lalek".

              I jeszcze jedno. Nie równam na siłę. Nie dyskryminuję chłopców.
              Jeśli masz do mnie takie zarzuty, to proszę udowodnij, z której
              części mojej wypowiedzi to wynika.
              • szarsz Re: Swoją drogą... 04.05.09, 17:46
                thorrey napisała:
                > Po drugie, na dzieciach się nie znam, a czy Ty się znasz? W jakim
                > wieku jest ta grupa którą obserwowałaś?

                Obserwuję trzy/czterolatki.

                > CZy wiesz na pewno, ze środki masowego przekazu nie miały wpływu
                > na zachowania dzieci? Czy robiłaś naukowe badania wpływu
                > otoczenia, wychowania , statusu społecznego na preferencje
                > dotyczące zabaw dzieci? Możesz zacytować takie badania, które
                > mówią w niezbity sposób że chłopcy mają
                > wrodzone zainsteresowanie wyścigami a dziewczynki lalkami?

                Zacytuj takie, które temu przeczą ;)

                > I uwierz mi, to jak jestem traktowana bo jestem kobietą
                > jest strasznie upokarzające.

                Jeśli ja do czegoś nawołuję i o coś apeluję to o to, żeby nie
                wrzucać wszystkich do jednego wora. Różnimy się od mężczyzn nie
                tylko tym, że zamiast penisa i jąder mamy piersi ;)

                > Opinie "Kobiety do garów a nie do zarabiania pieniędzy " są na
                > porządku dziennym.

                Ale co ma piernik do wiatraka???
                Ja specjalnie wątek seksizmu włożyłam do rasizmu, bo widzę tu wiele
                podobieństw. Dostrzeganie różnic to nie seksizm. Tak jak
                dostrzeganie czarnego koloru skóry to nie rasizm.

                Na przykład: mężczyźni przeważnie są silniejsi niż kobiety. To fakt,
                choć istnieją kobiety silniejsze od wielu meżczyzn. I nie wmówisz
                mi, że nie jest, bo gdyby tak nie było, to nie istniałaby
                segregacjia płci w sporcie. Czy jestem seksistką, kiedy mówię, że
                faceci przeważnie są silniejsi?

                Dlaczego więc, jeśli mówię, że częstokroć mają odmienne od dziewczyn
                potrzeby fizyczne i psychiczne, tak mnie nazywasz? Moje przedszkole
                nie spełnia warunku "wyżycia się" dzieci, niestety w przeważającej
                liczbie chłopców. Widzę to na codzień - gdy chłopaki z impetem
                wybiegają ze swoich sal, a potem biegają i przewracają się, nie
                dając się zagonić mamom/tatom do przebrania. Dziewczynki znacznie
                częściej przechodzą obojętnie (obojętnie, nie z powodu zakazu
                rodziców), albo poganiają chwilę i zaraz idą.


                > I jeszcze jedno. Nie równam na siłę. Nie dyskryminuję chłopców.
                > Jeśli masz do mnie takie zarzuty, to proszę udowodnij, z której
                > części mojej wypowiedzi to wynika.

                Z Twojej wypowiedzi:
                "Bo gdzie tu jest problem? Czy problemem jest to, że chłopcy nie
                mogą się jak wybiegać w szkole bo szkoła jest źle zorganizowana, czy
                może, jak wynika z tonu artykułu - dziewczynki do zakładów
                fryzjerskich, chłopcy na wojnę i do zarządzania?"

                Na przykład tu. Nie uznajesz różnicy płci, bo to prowadzić może li i
                jedynie to dyskryminacji kobiet. Dla mnie to dyskryminacja chłopców
                i ich potrzeb, często odmiennych od potrzeb dziewczynek.

                > Sorry, napradę nie uznaję stereotypów typu "mężsczyźni z Marsa,
                > kobiety z Wenus".

                A ja widzę moją odmienność od mojego faceta. Widzę, że myślimy i
                reagujemy inaczej. Nie uważam, że któreś z nas gorzej.

                > Co to znaczy że męska psychika jest nam obca? CO
                > konkretnie jest kobietom obce jeśli chodzi o psychikę? Ryzyko?
                > Uwielbienie do samochodów?

                I co, tutaj też nie dyskryminujesz facetów? Imho jak najbardziej.
                Zestawiając psychikę jedynie z ryzykiem czy uwielbieniem dla
                samochodów deprecjonujesz ich uczucia i sposób ich przeżywania,
                który może być inny od kobiecego.
                Serdecznie polecam dobrą lekturę książki Dana Kindlona: "Sposób na
                Kaina. Jak chronić życie emocjonalne chłopców"
                • thorrey Re: Swoją drogą... 04.05.09, 18:17
                  szarsz napisała:
                  >
                  > Zacytuj takie, które temu przeczą ;)

                  Nie zacytuję, bo nie ja tutaj udowadniam tezę że chłopcy mają "coś
                  tam" wrodzone ;)

                  >
                  > Ale co ma piernik do wiatraka???
                  > Ja specjalnie wątek seksizmu włożyłam do rasizmu, bo widzę tu
                  wiele
                  > podobieństw. Dostrzeganie różnic to nie seksizm. Tak jak
                  > dostrzeganie czarnego koloru skóry to nie rasizm.
                  >
                  > Na przykład: mężczyźni przeważnie są silniejsi niż kobiety. To
                  fakt,
                  > choć istnieją kobiety silniejsze od wielu meżczyzn. I nie wmówisz
                  > mi, że nie jest, bo gdyby tak nie było, to nie istniałaby
                  > segregacjia płci w sporcie. Czy jestem seksistką, kiedy mówię, że
                  > faceci przeważnie są silniejsi?

                  No ale w tym artykule nie było mowy o fizycznych różnicach między
                  chłopcami i dziewczynkami. Chyba nie chodzi nam o "dymorfizm
                  płciowy" - serio, nie musisz mi tłumaczyć, że faceci są silniejsi i
                  muszą się golić :)

                  >
                  > Dlaczego więc, jeśli mówię, że częstokroć mają odmienne od
                  dziewczyn
                  > potrzeby fizyczne i psychiczne, tak mnie nazywasz? Moje
                  przedszkole
                  > nie spełnia warunku "wyżycia się" dzieci, niestety w przeważającej
                  > liczbie chłopców. Widzę to na codzień - gdy chłopaki z impetem
                  > wybiegają ze swoich sal, a potem biegają i przewracają się, nie
                  > dając się zagonić mamom/tatom do przebrania. Dziewczynki znacznie
                  > częściej przechodzą obojętnie (obojętnie, nie z powodu zakazu
                  > rodziców), albo poganiają chwilę i zaraz idą.

                  No dobrze, stąd właśnie było moje pytanie, które tutaj cytujesz,
                  opatrując komentarzem:

                  > Z Twojej wypowiedzi:
                  > "Bo gdzie tu jest problem? Czy problemem jest to, że chłopcy nie
                  > mogą się jak wybiegać w szkole bo szkoła jest źle zorganizowana,
                  czy
                  > może, jak wynika z tonu artykułu - dziewczynki do zakładów
                  > fryzjerskich, chłopcy na wojnę i do zarządzania?"
                  >
                  > Na przykład tu. Nie uznajesz różnicy płci, bo to prowadzić może li
                  i
                  > jedynie to dyskryminacji kobiet. Dla mnie to dyskryminacja
                  chłopców
                  > i ich potrzeb, często odmiennych od potrzeb dziewczynek.

                  Wyląda z Twojej wypowiedzi, że chyba nie zrozumiałaś, z czym ja tak
                  mam naprawdę problem z tym artykułem. Jeszcze raz - nie kwestionuję,
                  że chłopcy mogę mieć problemy z wyżyciem się - dziewczynki pewnie
                  też. Nie napisałam tego, zadałem tylko pytanie. Szkoła jest
                  definitywnie źle przygotowana, bo ceni grzeczne dzieci, które nie
                  sprawiają problemów. Jasne, że dzieci musza się wyżyć. TO, co jest
                  złe, to jest TON tego artykułu i jakieś tam pseudonaukowe
                  uogólnianie, że chłopcy lubia zabawę w wojnę a dziewczynki lalki.

                  Jest pewien przekaz bezpośredni w tym artykule, ale jest też pewien
                  nieco głębszy podtekst, który niektóre osoby takie jaj ja odczytają
                  jednoznacznie - autorka udowadnia że dziewczynki są predysponowane
                  do życia rodzinnego, a chłopcy - na wojnę. Z rzeczowego problemu -
                  złego przygotowania szkoły do wychowania dzieci - zrobiła się tania
                  sensacja, okraszona tu i ówdzie wypowiedziami Pani Brzezińskiej,
                  która jest mi najbardziej znana jako autorka (marnych zresztą IMHO)
                  powieści fantasy, chyna tylko po to, żeby tekstowi nadać
                  bardzie "naukowy" charakter.


                  > I co, tutaj też nie dyskryminujesz facetów? Imho jak najbardziej.
                  > Zestawiając psychikę jedynie z ryzykiem czy uwielbieniem dla
                  > samochodów deprecjonujesz ich uczucia i sposób ich przeżywania,
                  > który może być inny od kobiecego.

                  No to jak to jest z tymi chłopcami? :) Czy są, tak jak wg tego
                  artykułu, "zaprogramowani" na wojnę i rywalizację, czy też są to
                  myślące i wrażliwe istoty zdolne do przeżywania ? CZy ten artykuł
                  oddawał właśnie różnice w przeżywaniu i myśleniu, czy raczej
                  uogólniał i wtłaczał dzieci w stereotypy płci?

                  > Serdecznie polecam dobrą lekturę książki Dana Kindlona: "Sposób na
                  > Kaina. Jak chronić życie emocjonalne chłopców"

                  Wiesz, nie skorzystam. Dzieci nie mam i nie zamierzam mieć więc się
                  nie potrzebuję takiej wiedzy.
                  Ale mam nadzieję, że zrozumiesz mój punkt widzenia - naprawdę
                  a) nie uważam że faceci są tacy sami jak kobiety
                  b) nie neguję potrzeby emocjonalnego (i fizycznego) rozwoju chłopców
                  c) to czego nie mogę znieść w tym artykule to prymitywne
                  szufladkowanie płci.

                  I nic więcej :)
                  • szarsz Re: Swoją drogą... 04.05.09, 19:09
                    thorrey napisała:
                    > Nie zacytuję, bo nie ja tutaj udowadniam tezę że chłopcy mają "coś
                    > tam" wrodzone ;)

                    No, a ja cytuję artykuł i stwierdzam, że moje dziecko, dzieci z jego
                    przedszkola i place zabaw w mojej okolicy bezpośrednie tezy tego
                    artykułu potwierdzają.

                    Przy czym moje podwórko JEST nietypowe. Znacznie więcej widuję tu
                    tatusiów z wózkami czy dziećmi na placu zabaw, niż mamuś. Z
                    przymrużeniem oka czasem czuję się nieswojo jako jedyna mamusia
                    wśród pięciu czy sześciu tatusiów... ot stereotypy :)

                    Czasem namawiam mojego Młodego na zabawę maskotkami - on jest
                    tatusiem. I tatuś wie, że trzeba nakarmić, położyć spać itepe, ale
                    oko mu błyska, jak zaczyna gdzieś w okolicy szczekać pies. ooooo
                    wtedy to ma pełnię szczęścia, bo dzieci trzeba bronić, bo dzieci
                    trzeba chronić i zapewnić im bezpieczeństwo. Ja go tego nie uczyłam.


                    >> Serdecznie polecam dobrą lekturę książki Dana Kindlona: "Sposób
                    >> na Kaina. Jak chronić życie emocjonalne chłopców"
                    > Wiesz, nie skorzystam. Dzieci nie mam i nie zamierzam mieć więc
                    > się nie potrzebuję takiej wiedzy.

                    Jeśli faceta też nie - to ok :)
                  • martvica Re: Swoją drogą... 04.05.09, 19:15
                    sensacja, okraszona tu i ówdzie wypowiedziami Pani Brzezińskiej,
                    > która jest mi najbardziej znana jako autorka (marnych zresztą IMHO)
                    > powieści fantasy, chyna tylko po to, żeby tekstowi nadać
                    > bardzie "naukowy" charakter.


                    Po pierwsze: czy to jest ta sama Anna Brzezińska? Fantastka jest mediewistką z
                    wykształcenia.
                    Po drugie: 'Wody głębokie jak niebo', poza tytułowym opowiadaniem, nie są marne,
                    są cudowne. Howgh.
                    • thorrey Sprostowanie - to nie ta Brzezińska! 04.05.09, 19:20
                      A , rzeczywiście, przepraszam, zwracam honor, wyGULgałam sobie i to
                      nie jest ta sama pani Brzezińska.
                      O jakości jej prozy spierać się nie będę, toż piszę, ze to moja
                      własna humble opinion i mam do niej prawo :)))))
                    • plica Re: Swoją drogą... 04.05.09, 19:44
                      > Po pierwsze: czy to jest ta sama Anna Brzezińska? Fantastka jest mediewistką z
                      > wykształcenia.
                      > Po drugie: 'Wody głębokie jak niebo', poza tytułowym opowiadaniem, nie są marne
                      > ,
                      > są cudowne. Howgh.

                      wlasnie tez tak cos powatpiewalam. cos tam jej mi sie podobalo a tu nagle takie kretynstwa?
                • kuraiko Re: Swoją drogą... 04.05.09, 23:35
                  w wieku 3-4 lat dzieci są już doskonale wtłaczane w role... byłam
                  zdumiona słysząc z ust 3,5 letniego chłopca (który miał 5-letnią
                  siostrę), że "chłopy to robią to czy tamto a dziewczynki co
                  innego", "to jest dla chłopów, do dla dziewczynek" (używał
                  słowa "chłopy", dosłownie :/), chyba logiczne, że nie były to jego
                  wymysły, ale słowa które usłyszał prawdopodobnie od rodziców, czy
                  dziadków :/
                  a także wspominany wcześniej przeze mnie przykład zabraniania
                  chłopcu bawienia się wózkiem dla lalek (chłopcu ok 2,5-3 letniemu).
                  a jeszcze na placu zabaw chłopiec ok 3 letni pożyczył "nasz" różowy
                  wózek z lalką, woził ją sobie i płakał kiedy musiał oddać. żadnych
                  wyścigów.
              • szarsz i jeszcze jedno 04.05.09, 17:58
                thorrey napisała:
                > No właśnie tu się mylisz. Wożenie lalek jest gorsze niż wyścigi,
                > bo ma niższy prestiż społeczny i w konsekwencji kobiety które
                > zajmują się "wożeniem lalek" tj. domem są w gorszej sytuacji,
                > materialnie i społecznie.

                To walczmy z tym, co jest rzeczywistym problemem, czyli
                dyskryminacją kobiet zajmujących się domem. Bo obiektywnie, wożenie
                lalek od wyścigów gorsze nie jest.
                • thorrey Re: i jeszcze jedno 04.05.09, 18:33
                  szarsz napisała:

                  > To walczmy z tym, co jest rzeczywistym problemem, czyli
                  > dyskryminacją kobiet zajmujących się domem. Bo obiektywnie,
                  wożenie
                  > lalek od wyścigów gorsze nie jest.

                  Amen :)))
                • origami_21 Re: i jeszcze jedno 05.05.09, 12:01
                  Zastanowiłam się chwilę nad tym wożeniem lalek i zgadzam się , że
                  gorsze nie jest. Ale dopiero wtedy, kiedy to samodzielny wybór
                  dorosłej już kobiety. Ja do takiego wyboru dorosłam dopiero przy
                  drugim dziecku. Przy pierwszm (syn), które urodziłam kończąć studia,
                  miałam ogromny dyskomfort, że nie mogę kontynuować "kariery",
                  rozwijać się i zwiedzać świata. Czułam się niejako wtłoczona w rolę
                  opiekunki domowego ogniska, nawet mimo tego, że dziecko było
                  zaplanowane i TEORETYCZNIE wiedziałam co się z tym wiąże. Kiedy
                  urodziła się moja córka, po 10 miesiącach z płaczem wracałam do
                  pracy. Czułam się spełniona jako matka i żona, cieszyło mnie
                  przygotwanie obiadu dla moich chłopaków i wieczorne rodzinne
                  spacery. Ale to "siedzenie w domu" było duzo bardziej świadome niż
                  wcześniejsze, już się wyszalałam zawodowo i nie musiałam nikomu
                  niczego udowadniać.

                  Nawiązując do dyskryminacji chłopców: jak już mówiłam moja córka
                  jest łobuzem i rozrabiaką. Większość naszych znajomych i ich dzieci
                  ją w pełni akceptuje, mówią, że poradzi sobie w życiu, że taka
                  energiczna i w kaszę nie da sobie dmuchać. Nikt nie traktuje jej
                  cech charakteru jako czegoś wstydliwego.
                  A teraz wobraźcie sobie spokojnego, cichego, wrażliwego chłopca,
                  który wzrusza się na filmach przyrodniczych, czyta powieści
                  przygodowe, nie cierpi roweru i piłki nożnej, brutalne gry
                  komputerowe przyprawają go o dreszcz obrzydzenia. Czy ogół
                  społeczeństwa powie, że będzie fajnym, ciepłym opiekuńczym mężem i
                  ojcem? Nie. Większość niestety bezmyślnie stwierdzi, że wyrośne z
                  niego ciepła klucha i z niczym sobie nie poradzi w życiu. I to
                  niestety jest dyskryminacja chłopców.
        • turzyca Wyjazdy letnie 04.05.09, 12:22
          Odkad zaczelam jezdzic na wakacje samodzielnie pojechalam kolejno na:
          -dwa obozy sportowe z planem: jeden duzy trening przed lub po poludniu, rozruch
          przed sniadaniem, caly pozostaly czas spedzany nad woda, lacznie z ta chwila po
          rozruchu i godzina po kolacji. W chwilach wolnych glownie padalismy na lozka.
          -kolonie i zimowiska, na ktorych kazda grupa miala co najmniej trzy rodzaje
          zajec w ciagu dnia, na zyczenie(czesto wyrazane) czwarte. Dobor zajec w
          zaleznosci od pory roku, uksztaltowania terenu i oferty osrodka. Wieczorami byly
          robione imprezy albo do tanczenia albo jakies wspolzawodnictwo. Na rozrabianie
          nie mielismy i sil i za bardzo czasu.
          -obozy zeglarskie. Wedrowne.
          -jedne kolonie Almaturu na Slowacji. Pojechalam tam z czterema wyprobowanymi
          przyjaciolkami i tylko dlatego kota nie dostalysmy. Kadra zlewala wychowankow
          zupelnie, jedyna atrakcja oprocz wycieczek byly wyjscia nad bajorkowate
          jeziorko. W efekcie dzien w dzien bylysmy na miejscowej dyskotece (co za kretyn
          umieszcza kolonie w osrodku z popularna dyskoteka dla ludzi z zewnatrz to inna
          sprawa, ale przynajmniej moglysmy sie wytanczyc), a podczas "zajec wlasnych"
          uprawialysmy m.in. radosne kociokwiki w pokoju. A blizna na lydce, ktora byla
          pamiatka po najwiekszym kacu mojej przyjaciolki, znikla zaledwie dwa lata temu.
          Grzeczne tam zdecydowanie nie bylysmy. Zadna z nas wiecej na cos takiego nie
          pojechala. Najgorszy wyjazd zycia.
          Bo tak naprawde dziewczyny tez lubia ruch. I jak tego ruchu nie ma to sobie
          znajda formy zastepcze. Z racji mniejszej sily moze nieco mniej rzucajace sie w
          oczy, bo trudniej dziewczynie jednym kopem cos rozwalic, ale grzeczne to to jest
          tak dlugo, jak sie patrzy z oddali.
      • magdalaena1977 Re: Seksizm 04.05.09, 11:32
        maheda napisała:
        > No i istotnie - powinny być inaczej konstruowane rozkłady zajęć - tak, żeby
        > było więcej czasu na wyszalenie się - może dwa razy dziennie WF?
        No ale co z dziewczynkami ? które nie potrzebują tego wyszalenia się ?
        Jak można zróżnicować traktowanie chłopców i dziewcząt w jednej szkole ?
        • maheda Re: Seksizm 04.05.09, 11:55
          Może inaczej zorganizowany rozkład zajęć - może dodatkowa godzina WF jako
          pierwsza godzina dla chłopców?
          A druga w środku dnia dla wszystkich?
          Plus duża przerwa obowiązkowo na dworze?

          To już by nie był problem chyba...
          • origami_21 Re: Seksizm 04.05.09, 12:15
            Może inaczej zorganizowany rozkład zajęć - może dodatkowa godzina WF
            jako
            > pierwsza godzina dla chłopców?

            Tak to nie bardzo się da, bo przecież mamy równouprawnienie;)
            W szkole mojego syna rozwiązanie systemowe dało jednak ciekawe
            efety - na cztery klasy równoległe są dwie sportowe, jedna o profilu
            gimnastyki artystycznej, zupełnie sfeminizowana, a druga narciarska -
            na 24 dzieci jest tam 20 chłopa. Obie klasy mają w programie po 9
            WF-u tygodniowo.

            A na marginesie muszę powiedzieć, że nie bardzo podoba mi się taki
            stereotyp, że jak dziewczynka to tylko różowości, laleczki i
            anielskie uśmiechy. Moja córka, bystra, energiczna i bardzo
            niezależna 6-latka zupełnie wypada z takich statystyk. Ma ogromną
            potrzebę ruchu, niczego się nie boi (co mnie, z kolei, przyprawia o
            stan przedzawałowy) i zainteresowania przejawia bardziej "męskie".
            Rolki, rower i pociągi to u nas codzienność, lalki tylko jak
            odwiedzają nas jej koleżanki. Obawiam się, że w polskiej szkole
            takie dzieciaki mają większe problemy, bo nie bardzo dają się
            zaliczyć do jakiejś szuflady.
            • szarsz Re: Seksizm 04.05.09, 15:06
              origami_21 napisała:
              > W szkole mojego syna rozwiązanie systemowe dało jednak ciekawe
              > efety - na cztery klasy równoległe są dwie sportowe, jedna o
              > profilu gimnastyki artystycznej, zupełnie sfeminizowana, a druga
              > narciarska - na 24 dzieci jest tam 20 chłopa. Obie klasy mają w
              > programie po 9 WF-u tygodniowo.

              Origami, mi właśnie o takie różnice chodzi. Nie jest istotne jedno
              konkretne dziecko (przecież nikt nie broni dziewczynkom biegać, u
              licha :D), ale o ten rozkład właśnie. Na jakiej zasadzie były
              kwalifikacje do tych klas? Dzieciaki same sobie wybierały?
              • origami_21 Re: Seksizm 05.05.09, 11:34
                No dzieciaki myślę, że nie wybierały, ale wybierali rodzice. Mam
                nadzieję, że robili to zgodnie z temperamentem i zainteresowaniami
                dzieci. W każdym razie nie ma ograniczeń płciowych, w klasach
                narciarskich jest zawsze kilka dziewczynek, a klasach gimnastycznych
                jeden czy dwóch chłopców też się przytrafiło. Szkoła to zwykła
                publiczna podstawówka, tylko z profilem sportowym w dwóch klasach z
                każdego rocznika. Dzieci zapisane do tych klas przechodziły
                dodatkowo testy ze sprawności fizycznej, ale wyniki nie miały wpływu
                na ich przyjęcie, miały tylko pokazać nauczycielom jaki poziom mniej
                więcej się szykuje.
            • besame.mucho Re: Seksizm 04.05.09, 18:48
              > Moja córka, bystra, energiczna i bardzo
              > niezależna 6-latka zupełnie wypada z takich statystyk. Ma ogromną
              > potrzebę ruchu, niczego się nie boi (co mnie, z kolei, przyprawia
              > o stan przedzawałowy) i zainteresowania przejawia bardziej
              > "męskie". Rolki, rower i pociągi to u nas codzienność, lalki tylko
              > jak odwiedzają nas jej koleżanki. Obawiam się, że w polskiej
              > szkole takie dzieciaki mają większe problemy, bo nie bardzo dają
              > się zaliczyć do jakiejś szuflady.

              Jako dziewczynka, która była podobna to Twojej córki, w pełni się
              podpisuję :). Problemem w szkołach jest to, że za mało oferują
              "rozbrykanym" dzieciom - nie tylko chłopcom, ale dzieciom w ogóle.
              Dlatego nie podobają mi się takie pomysły jaj dodatkowa godzina
              wuefu tylko dla chłopców, albo inne wuefy dla chłopców, a inne dla
              dziewczynek. Bardziej pasowałoby mi takie rozwiązanie, jak po prostu
              dodatkowa godzina wuefu dla wszystkich chętnych - wtedy mogą z niej
              zrezygnować spokojni chłopcy, a przyjść na nią niespokojne
              dziewczynki :). U mnie w szkole czegoś takiego nie było, ale na
              szczęście po południu dzieci mogły sobie przyjść na boisko z własną
              piłką, więc miałam kiedy się wyszaleć.

              Zapewne jest tak, że spokojnych dziewczynek jest więcej, niż
              spokojnych chłopców. Ale zdarzają się też dziewczynki o
              zainteresowaniach powszechnie uważanych za bardziej męskie, nie
              utrudniajmy im życia :).
              • szarsz Re: Seksizm 04.05.09, 19:03
                besame.mucho napisała:
                > Bardziej pasowałoby mi takie rozwiązanie, jak po prostu dodatkowa
                > godzina wuefu dla wszystkich chętnych - wtedy mogą z niej
                > zrezygnować spokojni chłopcy, a przyjść na nią niespokojne
                > dziewczynki :)

                I to jak dla mnie jest rozwiązanie idealne.

                > Zapewne jest tak, że spokojnych dziewczynek jest więcej, niż
                > spokojnych chłopców.

                I własnie o to mi cały czas chodzi.

                > Ale zdarzają się też dziewczynki o zainteresowaniach powszechnie
                > uważanych za bardziej męskie, nie utrudniajmy im życia :).

                Amen :)
          • daslicht Re: Seksizm 04.05.09, 12:16
            A dla dziewczynek może w tym czasie lekcja szydełkowania?

            Cycki opadają z podskokiem.
            • maheda Re: Seksizm 04.05.09, 12:23
              Nie chodzi mi o szydełkowanie.
              Może jakoś inaczej zorganizowana lekcja wf?
              Dla chłopaków noga, dla dziewczyn aerobic czy coś?
              • yaga7 Re: Seksizm 04.05.09, 12:34
                Wiesz, zawsze znajdą się wyjątki wśród dziewczyn czy chłopców, które nie będą
                lubić aerobicu czy nogi...

                Poza tym z tego co ja pamiętam z zamierzchłych czasów własnego wf, podział na
                płcie był zawsze i chłopcy grali w nogę, a dziewczyny robiły co innego.
                Czyżby teraz było inaczej??
                • besame.mucho Re: Seksizm 04.05.09, 18:36
                  > Wiesz, zawsze znajdą się wyjątki wśród dziewczyn czy chłopców,
                  > które nie będą lubić aerobicu czy nogi...

                  No właśnie! Jako taki wyjątek jestem stanowczo przeciwko takim
                  wuefowym podziałom. U mnie w szkole właśnie tak było (dziewczynki w
                  kółko siatkówka i gimnastyka, chłopcy noga i kosz). Jak ja nie
                  lubiłam wuefów! Za to po lekcjach codziennie umawiałam się z
                  chłopakami na piłkę.
                  • bebe.lapin Re: Seksizm 20.05.09, 00:48
                    Dokladnie. Ja strasznie zaluje, ze nie dane mi bylo nauczyc sie grac w noge, a
                    aerobiku nie cierpie do dzisiaj.
                    A komentujac post o klasach sportowych: prawie cala klasa gimnastyki
                    artystycznej to dziewczynki, bo przeciez normalni chlopcy nie robia takich
                    rzeczy, co najwyzej jakies pedaly,natomiast dziewczynki jak najbardziej, bo maja
                    byc przeciez takie kruche, delikatne i niewinne (IMO cialom gimnastyczek jest
                    jednak blizej do dziewczynek niz do kobiet) - takie jest myslenie rodzicow.
                    Seksizm i stereotypizacja w pelnej krasie.
                • plecha1 Re: Seksizm 04.05.09, 20:46
                  Nienawidzę szczerze aerobiku, wolę nogę, zdecydowanie. Toteż te podziały też nie
                  wypalą. Wnioski - szkoła powinna pójść bardziej w kierunku indywidualnych
                  predyspozycji danego ucznia, ale na to z kolei nie ma pieniędzy ;) W związku z
                  tym dzieciaki nie mogą wybierać sobie, czy wolą chodzić na piłkę nożną, basen,
                  tenis stołowy czy jogę.
              • turzyca Re: Seksizm 04.05.09, 12:36
                Ale magdalena pisala, ze cos trzeba zrobic z dziewczynkami, ktore nie maja
                takiej potrzeby ruchu.
                Btw. jedyne sksy, na ktore w calej mojej szkolnej karierze chodzilam, to byly
                wlasnie takie cholernie babskie sksy z elementami aerobicu, jogi i rozciagania.
                I to byl pierwszy raz w moim zyciu, kiedy widzialam sens chodzenia na sksy. Bo
                ja mam taka wade, ze nie widze prawidlowo szybko lecacej pilki, wiec przez cala
                moja szkolna kariere sksy z siatkowki i pingponga traktowalam jako zajecie dla
                nienormalnych. W ogole WF polubilam na nowo w liceum, gdy sie okazalo, ze mozna
                w ramach WFu zrobic na przyklad bieganie na biegowkach (uwielbiam!), ciekawe
                cwiczenia ze skakanka :-o czy pilka i w ogole oderwac sie od schematu "ja wam
                dam pilke i sobie pogracie".
                • szarsz OT wada wzroku? 04.05.09, 14:49
                  turzyca napisała:
                  > ja mam taka wade, ze nie widze prawidlowo szybko lecacej pilki

                  Turzyca, ja też tak mam! Nie raz oberwałam piłką w twarz, bo NIE
                  WIDZĘ poprawnie, gdzie ona właściwie jest...
                  To wada wzroku?
                  • turzyca Re: OT wada wzroku? 04.05.09, 15:07
                    Nie wiem, na ile wada wzroku (astygmatyzm mam minimalny, dopiero od dwoch lat na
                    tyle duzy, zeby nosic cylindry), a na ile nie najlepsza koordynacja
                    wzrokowo-ruchowa i jakies problemy z motoryka. Ale nie mam zamiaru ustalac, co
                    to dokladnie jest. Nie przeszkadza mi to az tak w zyciu codziennym, tyle ze
                    odkad zdalam mature nie dotykam pilki. Ale jest wiele innych fajnych sportow, a
                    w innych dziedzinach zycia nie zauwazam jakichs utrudnien z tego powodu, ze nie
                    umiem zlapac lecacej pilki. ;) Bardziej dokuczaja mi problemy z kiepskim
                    poczuciem rownowagi.
                    • szarsz Re: OT wada wzroku? 04.05.09, 15:13
                      turzyca napisała:
                      > odkad zdalam mature nie dotykam pilki. Ale jest wiele innych
                      > fajnych sportow, a w innych dziedzinach zycia nie zauwazam jakichs
                      > utrudnien z tego powodu, ze nie umiem zlapac lecacej pilki. ;)

                      oooo, to moja kwestia :) Co do słowa.
                      Zaciekawiło mnie to bardzo, bo nie spotkałam w życiu nikogo zupełnie
                      z takim problemem.

                      > Bardziej dokuczaja mi problemy z kiepskim poczuciem rownowagi.

                      to też tak jak i ja. Problem mam w górach, w Tatrach na przykład,
                      jak trzeba przejść po wąskiej ścieżce i jeszcze po ruszających się
                      kamieniach... Albo po pniu nad strumykiem. A Tatry uwielbiam, więc
                      męczę się okrutnie.
                      • a_girl Re: OT wada wzroku? 07.05.09, 23:12
                        To już są nas trzy. Ja też nie widzę lecącej piłki i mam koordynację do bani.
                        Sport polubiłam dopiero na studiach, kiedy uwolniłam się od cholernego przymusu
                        grania w siatkówkę i mogłam zacząć chodzić na siłownię ;)
                        • smallfemme Re: OT wada wzroku? 10.05.09, 14:51
                          Jestem krótkowidzem, lecącą piłkę widze w momencie wybicia i tuż przed twarzą... Ale z podaniami po ziemi nie mam aż takich kłopotów, chociaż słaba koordynacja ruchowa sprawia, że chociaż ją odbiję, to rzadko trafiam.
                          I nie mogę siedzieć z głową w dół.
                    • daslicht Re: OT wada wzroku? 04.05.09, 18:16
                      Miałam coś podobnego, tzn. widziałam piłkę gdy była już dostatecznie
                      blisko oraz problemy z kierowaniem piłki, bo odległość mi się
                      mazała. Z łapaniem i równowagą problemów nie miałam.
                      Problem skończył się, gdy kupiłam sobie soczewki kontaktowe. Wtedy
                      grałam w kosza, siatkę, ping-ponga (nawet na zawody jeździłam) i
                      piłkę nożną (a tak! Często stałam na bramce, ale nie dlatego, ze
                      była ze mnie łajza, ale dlatego ze dobrze łapałam piłkę i wysoko
                      sięgałam).

                      Koszmar krótkowidza: bieganie za ludźmi po wielkiej sali i rzucanie
                      w nich piłką. Widziałam jedynie, że coś mi tam miga.
              • anna-pia w podstawówce różnicowanie płciowe to IMO bezsens 04.05.09, 12:37
                maheda napisała:

                > Nie chodzi mi o szydełkowanie.
                > Może jakoś inaczej zorganizowana lekcja wf?
                > Dla chłopaków noga, dla dziewczyn aerobic czy coś?

                Noga dla wszystkich, i to piszę jako osoba zdecydowanie niechętna sportom
                zespołowym. Taka gra uczy współpracy, wyłaniania osób lepszych w tym czy w
                tamtym (np. zwinnego chudzielca damy do obrony, grubasa na bramkę, nadpobudliwe
                dziewczę do ataku).
                • origami_21 Re: w podstawówce różnicowanie płciowe to IMO bez 04.05.09, 12:46
                  Zdecydowanie się zgadzam, że podział zajęć sportowych powinien
                  zależeć od zainteresowań delikwenta, a nie od płci. Jednak domyślam
                  się, że niewielu rodziców byłoby tak "wyzwolonych" aby zapisać syna
                  na balet w ramach WF-u w szkole publicznej.
                • yaga7 Re: w podstawówce różnicowanie płciowe to IMO bez 04.05.09, 12:46
                  A ja bym na taki wf absolutnie nie chciała chodzić.

                  Nigdy nie lubiłam gier zespołowych i podejrzewam, że jednak sporo jest osób,
                  które po prostu tego nie lubią.
                  Nie każdy od razu musi świetnie współpracować z innymi, samotnicy też są
                  potrzebni ;)
                  • anna-pia Re: w podstawówce różnicowanie płciowe to IMO bez 04.05.09, 14:26
                    yaga7 napisała:

                    > A ja bym na taki wf absolutnie nie chciała chodzić.

                    Ja też nie, ale to trzeba stwierdzić, a nie widzę innego sposobu, jak empiryczny :)

                    > Nigdy nie lubiłam gier zespołowych i podejrzewam, że jednak sporo jest osób,
                    > które po prostu tego nie lubią.
                    > Nie każdy od razu musi świetnie współpracować z innymi, samotnicy też są
                    > potrzebni ;)

                    No pewnie. Ale czasem samotnik jest samotnikiem (nienawidzę gier zespołowych), a
                    czasem jest po prostu nieśmiały i trzeba go ośmielić.
                • martvica Re: w podstawówce różnicowanie płciowe to IMO bez 04.05.09, 19:32
                  > Noga dla wszystkich, i to piszę jako osoba zdecydowanie niechętna sportom
                  > zespołowym.

                  Od czwartej klasy podstawówki do końca studiów miałam zwolnienie z WF, jako że
                  WF wszędzie i zawsze składał się głównie z rozmaitych zajęć z piłkami, a ja z
                  piłkami miałam problem (miedzy innymi o wadę wzroku chodziło, i koordynację
                  oko-ręka). Chyba bym zaczęła sprawiać problemy wychowawcze gyby mnie zmuszali do
                  grania w nogę :/
                  • anna-pia Re: w podstawówce różnicowanie płciowe to IMO bez 04.05.09, 23:56
                    martvica napisała:

                    > WF wszędzie i zawsze składał się głównie z rozmaitych zajęć z piłkami, a ja z
                    > piłkami miałam problem (miedzy innymi o wadę wzroku chodziło, i koordynację
                    > oko-ręka).

                    Też mam podobne problemy, i dlatego z takiej perspektywy widzę, że w klasie I SP
                    gra w piłkę dla wszystkich ma sens, pod warunkiem, że IQ wuefisty przekracza
                    wymagane minimum, czyli że wuefista wyłapie, że dziecko X nie może nigdy trafić
                    w piłkę (do okulisty!), dziecko Y stoi z boku (psycholog) itede.
                    Ja sama trafiałam na same durne wuefistki i rozsądnych wuefistów; pan od WF, na
                    którego trafiła moja córa, jest inteligentny (w tym wypadku "inteligentny
                    wuefista" to nie oksymoron ;p).
                    • kuraiko Re: w podstawówce różnicowanie płciowe to IMO bez 05.05.09, 00:33
                      tylko, że zawsze każą ściągać okulary do gry :/ co pomoże okulista,
                      jak nauczyciel każe zdjąć... ja miałam problem podczas gry w siatkę -
                      nie widziałam często czy biała piłka spada za białą siatką czy mi
                      przed nosem ;/ w liceum często olewałam polecenie nauczycielki,
                      która zazwyczaj wychodziła na większość lekcji i grałam w okularach.
                      do tego bez okularów kompletnie nie mogłam się skoncentrować na
                      boisku :( teraz są inne czasy, dziewczyny młodsze ode mnie o 10 lat
                      nagminnie noszą soczewki, kiedyś to było rzadkie, raczej luksus...
                      • anna-pia Re: w podstawówce różnicowanie płciowe to IMO bez 05.05.09, 00:49
                        kuraiko napisała:

                        > tylko, że zawsze każą ściągać okulary do gry :/ co pomoże okulista,
                        > jak nauczyciel każe zdjąć...

                        co jest koronnym dowodem na kretynizm nauczyciela, skoro nie jest w stanie
                        pojąć, że bez okularów to można sobie nos wydmuchać, a nie biegać na zajęciach

                        co do soczewek - maluchom (chyba do ok. 9 r. ż. - zakłada się tylko okulary...
                      • martvica Re: w podstawówce różnicowanie płciowe to IMO bez 05.05.09, 11:03
                        kuraiko napisała:

                        > tylko, że zawsze każą ściągać okulary do gry :/

                        Figę, bez okularów nie widziałam twarzy ludzi i nie kojarzyłam kto grał ze mną,
                        kto przeciwko ;)
                        A w okularach bałam się że dostanę w twarz piłką.
                        • daslicht Re: w podstawówce różnicowanie płciowe to IMO bez 05.05.09, 14:09
                          Pamiętam jak błagałam babkę od wfu o szarfy, bo nie odróżniałam
                          ludzi, widziałam tylko biało-czarne plamy (wszyscy mieliśmy
                          identyczne stroje). Dała, czemu nie. Jedna drużyna miała czerwone, a
                          druga różowe :)))))
                          • anna-pia Re: w podstawówce różnicowanie płciowe to IMO bez 07.05.09, 23:45
                            daslicht napisała:

                            > Pamiętam jak błagałam babkę od wfu o szarfy, bo nie odróżniałam
                            > ludzi, widziałam tylko biało-czarne plamy (wszyscy mieliśmy
                            > identyczne stroje). Dała, czemu nie. Jedna drużyna miała czerwone, a
                            > druga różowe :)))))

                            czy to nie tu pisałam, że "inteligentna wuefistka" to oksymoron? ;)
          • magdalaena1977 Re: Seksizm 04.05.09, 13:39
            maheda napisała:

            > może dodatkowa godzina WF jako pierwsza godzina dla chłopców?
            Ale to kolei byłoby totalnie niesprawiedliwe - bo jeśli jest forsa na WF dla
            chłopców to czemu nie na matematykę, historię czy coś innego fajnego dla innych
            uczniów ?

            Nienawidzę sportu, a moja niechęć wywodzi się z w znacznej części z czasów
            szkolnych i zmuszania mnie do aktywności fizycznej i współzawodnictwa z innymi.
            W dodatki nic się tu nie dało spokojnie zrozumieć i nauczyć.
            • maheda Re: Seksizm 04.05.09, 18:04
              Toteż właśnie taki aerobic nei ma nic wspólnego ze współzawodnictwem.
              To był jedynie przykład - jest masa ćwiczeń bez współzawodnictwa.
              • magdalaena1977 Re: Seksizm 05.05.09, 00:24
                maheda napisała:

                > Toteż właśnie taki aerobic nei ma nic wspólnego ze współzawodnictwem.
                Jak to nie ma ? Kiedy wszystkie dziewczyny ćwiczą razem w jednym rytmie i od
                razu widać, kto pierwszy nie daje rady ?

                Jeśli teraz mam ćwiczyć, to tylko sama we własnym tempie. Np. samotna jazda na
                rowerze, ćwiczenia w domu, no może siłownia, kiedy każdy robi co innego ...
          • stary_dywanik Ale skad zalozenie, ze dziewczynki 04.05.09, 14:48
            maja mniejsza potrzebe ruchu?
            Czesc moze jest mniej ruchliwa, ale tez dziwczynki sa zdecydowanie
            czesciej usadzane, zeby sie nie ubrudzily, nie rozczochraly, bo nie
            wypada itd. Ubiera sie je tez w spodniczki, ktore swobodnego
            brykania nie ulatwiaja i pilnowac sie tez tzreba, zeby ktos
            przypadkiem majtek nie zobaczyl np. na drabinkach.

            Tekst seksistowski i nieprzemyslany
            • turzyca Re: Ale skad zalozenie, ze dziewczynki 04.05.09, 15:13
              Ubiera sie je tez w spodniczki, ktore swobodnego
              > brykania nie ulatwiaja

              Jako jednostka, ktora przez 3 lata edukacji wczesnoszkolnej nosila uniform w
              postaci sukienki stwierdzam, ze to akurat malo prawdziwe stwierdzenie.
              Sprawdzilam empirycznie. ;)

              pilnowac sie tez tzreba, zeby ktos
              > przypadkiem majtek nie zobaczyl np. na drabinkach.

              Naprawde zalezy od otoczenia - u nas to byla raczej nauka asertywnosci. "Tak,
              mam majtki pod sukienka, a ty pod spodniami. A umiesz zrobic tak?" Po paru
              pierwszych starciach smiechy sie skonczyly i potem raczej nie przyszlo nikomu do
              glowy. Bo tak naprawde co to komu przeszkadza, ze jak sie wisi glowa w dol na
              drabinkach, to widac to, co jest normalnie pod spodnica?
              • stary_dywanik Re: Ale skad zalozenie, ze dziewczynki 04.05.09, 15:31
                Tez przez pewien czas edukacji w podstawowce nosilam uniform w
                postaci sukienki i bylo to zdcydowanie ograniczeniem. Moze to
                kwestia tez tego w jakiej strefie kulturowej sie bryka. Tamta byla
                raczej pruderyjna i pod pewnymi wzgledami bardziej konserwatywna.
                Ale nawet w polskim przedszkolu dziewczynki gdy przychodzily w
                spodnicach to na drabinki nie wchodzily.
                • anna-pia Re: Ale skad zalozenie, ze dziewczynki 04.05.09, 23:59
                  stary_dywanik napisała:

                  > Ale nawet w polskim przedszkolu dziewczynki gdy przychodzily w
                  > spodnicach to na drabinki nie wchodzily.

                  Wchodziły, dlatego nosiły spodenki :) Tylko ciepłe kluchy i niunie nosiły
                  spódniczki/sukienki, moja wichura nosiła spodenki, spódnice/sukienki
                  rezerwowałam na weekend, kiedy kiecko uczyło się cywilizowanego zachowania pod
                  okiem rodziców ;)
                  • stary_dywanik Re: Ale skad zalozenie, ze dziewczynki 05.05.09, 13:45
                    Ja nie mowie, ze wszystkie dziewczynki byly ograniczane strojem. Ale
                    czesc moich kolezanek z przedszkola i szkoly podstawowej na pewno
                    byla. Nie wiem czemu staracie mi sie udowodnic, ze takie cos zdarzac
                    sie nie moglo jezeli pisze, ze konkretne sytuacje moglam osobiscie
                    zaobserwowac.

                    Aha, jezeli to cos zmienia to odnosze sie do czasow mniej wiecej 15-
                    20 lat temu (Mam niecale 25 lat).
          • zarin Re: Seksizm 04.05.09, 14:49
            Imho pomysł fatalny. Ja w ogóle mam wątpliwości co do obowiązkowego wf-u, przy
            codziennym chyba skończyłabym edukację na przedszkolu.
            Nie wszyscy chłopcy są nadpobudliwi czy cierpią na nadmiar energii. I nie każdą
            energię da się rozładować sportem, w niektórych zachowaniach chodzi po prostu o
            zwrócenie na siebie uwagi. Jeśli chodzi o wf, to na chłopców w grupie
            rówieśniczej pada znacznie większa presja i łatwiej o prześladowania. Dla
            chłopców, którzy są mniej sprawni fizycznie, manualnie, czy po prostu
            niezainteresowani sportem ciągłe obowiązkowe zajęcia fizyczne to fundowanie
            trwałej traumy.
    • turzyca Ten artykul jest jak diabli szowinistyczny 04.05.09, 12:06
      I pokazuje, ze dziewczynki lepiej sa dostosowane do szkoly, bo sa od poczatku
      wtlaczane w schematy patriarchalne.
      "Łatwiej je prowadzić jako grupę i strofowanie szybciej przynosi efekty."
      Przez lata cale mialam problemy, bo jako dziewczynka nie umialam ladnie pisac i
      rysowac. To co chlopcom uchodzilo na sucho u mnie bylo powodem do wystawiania
      gorszych ocen.
      Przez pierwszych 6 lat mojego dziecinstwa bylam wiceszefem podworkowej bandy.
      Dopoki chodzilam do osiedlowego klubiku, gdzie byli wszyscy moi kumple nie bylo
      problemu. Jak trafilam do zerowki, skonczylo sie na usadzaniu na karnej lawce za
      bojki. Mnie, a wspolbijacego nie, "bo dziewczynkom nie wypada".
      Jak mialam 5 lat i dostalam lalke barbie to sie prawie poplakalam, bo wszyscy mi
      mowili, ze dostane na urodziny fajny motor. Do tej pory pamietam to uczucie
      zawodu, barbie jest ok, ale przeciez mial byc fajny motor.
      Od poczatku wbijamy obie plcie w stereotypowe zachowania, a potem zbieramy to,
      co posialismy.
      • szarsz Re: Ten artykul jest jak diabli szowinistyczny 04.05.09, 16:13
        turzyca napisała:
        > I pokazuje, ze dziewczynki lepiej sa dostosowane do szkoly, bo sa
        > od poczatku wtlaczane w schematy patriarchalne.

        Ale to nie jest argument przeciwko chłopcom, tylko przeciwko szkole,
        jak sądzę.

        > Mnie, a wspolbijacego nie, "bo dziewczynkom nie wypada".

        Ale to odmienny problem. Nie mniej poważny, ale inny. Czym innym
        jest dostrzeganie różnic, a czym innym wtłaczanie w stereotypy.
        • mefistofelia Re: Ten artykul jest jak diabli szowinistyczny 04.05.09, 17:13
          szarsz napisała:

          > turzyca napisała:
          > > I pokazuje, ze dziewczynki lepiej sa dostosowane do szkoly, bo sa
          > > od poczatku wtlaczane w schematy patriarchalne.
          >
          > Ale to nie jest argument przeciwko chłopcom, tylko przeciwko szkole,
          > jak sądzę.

          To jest argument przeciwko paniom które twierdzą, że dzieci odmiennych płci się z natury diametralnie różnią, bo już w przedszkolu wybierają inne zabawki. Wtłaczanie w poatriarchalne schematy zaczyna się już wcześniej i właśnie ono jest odpowiedzialne za część różnic.
          • mefistofelia Re: Ten artykul jest jak diabli szowinistyczny 04.05.09, 17:14
            paniom bądź panom oczywiście :)
    • palacsinta Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 04.05.09, 12:06
      A ja uważam, że problem, o którym mowa w tym artykule, jest wydumany. Niby nie wiem, jak jest teraz, bo nie mam dziecka w wieku szkolnym i nie ma takich dzieci w moim najbliższym otoczeniu, ale pamiętam, jak było, kiedy ja chodziłam do szkoły. A było tak samo. Zdecydowanie preferowano dzieci ciche, mało energiczne i posłuszne, raczej nie dlatego, że w szkołach panowała ta straszna poprawność polityczna premiująca "typowo żeńskie" zachowania, tylko z tej prostej przyczyny, że takie dzieci są znacznie prostsze w obsłudze. Proszę mnie poprawić, jeśli się mylę, ale pensje w szkolnictwie państwowym są niezbyt wysokie i zrozumiałe (chociaż nie chwalebne), że nauczyciele najbardziej lubią dzieci, przy których nie trzeba się narobić.

      Uważam również, że szkoła ma za zadanie nie tylko uczyć, ale również przystosowywać do życia w społeczeństwie, a niestety nie polega na bieganiu w kółko po boisku z wrzaskiem, robieniu karabinów z klocków lego i przepychaniu się z kolegami. Dorosłemu człowiekowi naprawdę bardzo przydają się te podobno babskie umiejętności współpracowania z innymi albo wysiedzenia na tyłku w ciszy i koncentracji. Osoby wypowiadające się w artykule doszłyby zapewne do wniosku, że cała kultura zachodnia jest seksistowska i preferuje dziewczynki:)

      I trochę mam wrażenie, że z tymi "nietypowymi" dziewczynkami, które są hałaśliwe i energiczne oraz lubią bawić się samochodzikami jest trochę tak, jak z "nietypowymi" rozmiarami biustonoszy - skoro ta nietypowość tak często występuje w naturze, to może wcale nie jest taka nietypowa?
      • thorrey dzięki Wam, dziewczyny! 04.05.09, 12:25
        turzyco i palacsinta - dzięki bardzo. Czyli nie tylko ja odebrałam
        ten artykuł tak, jak odebrałam.

        palacsinto, bardzo mi się podoba Twój przykład z nietypowymi
        rozmiarami biustonoszy i energicznymi dziewczynkami :)))
        • swierszczowa1 Re: dzięki Wam, dziewczyny! 04.05.09, 17:15
          Różnice pewnie są, ale ciężko stwierdzić jak te różnice rozkładają
          się procentowo i na ile są bo są, a na ile wynikają z innego
          wychowania.
          Znam wiele rodzin w których córeczka jest o wiele bardziej
          rozbrykana od chłopca (oczywiście może być też odwrotnie),
          rozbrykana dziewczynka jest natomiast o wiele bardziej temperowana
          od rozbrykanego chłopca. Przyuczana jak być ładną i grzeczną. Że w
          sukience, czysta i uczesana jest ładna. że nie wypada się
          dziewczynce złościć itd. No i chłopiec w przedszkolu nie zacznie się
          bawić lalkami - od razu koledzy by go wyśmiali ze jest dziewczyną.
          On nawet „dziewczyńskich” zabaw nie bierze pod uwagę, i nie
          zastanawia się czy nie są ciekawe. Dziewczyńskie zabawy to dla
          chłopca w przedszkolu kompromitacja. Tak samo dziewczynki w
          przedszkolu trzymają się razem. Ja poza przedszkolem wolałam gonić
          po lesie z chłopakami, grać w piłkę itp. Miałam na podwórku świetna
          paczkę w której byłam jedyną dziewczyną. W przedszkolu natomiast
          bawiłam się z dziewczynkami. Lalkami oczywiście. Nie wiem dlaczego.
          Może pani mi tak kazała? Może nei miałam śmiałości podejść do
          chłopców. Jednak te podwórkowe zabawy były dla mnie o
          wieeeeeeeeeeeeeele ciekawsze.
          Różnice dostrzegam. Np. większy procent chłopców wykazuje zdolności
          matematyczne, ale dziewcząt wykazujących takie zdolności jest jednak
          na tyle dużo, ze robienie dodatkowych godzin matematyki tylko dla
          chłopców i dodatkowych godzin języka obcego dla dziewczynek byłoby
          dla sporej grupy dzieci krzywdzące.
          Fajnie gdyby zajęcia w przedszkolu, czy szkole były dobierane
          indywidualnie. Każdemu co mu pasuje a nie w zależności od płci. Jak
          na studiach. Na w-f miałam kilka sportów do wyboru. Nie chciałabym
          żeby mi ktoś narzucił aerobik (a facetom np. pozwolił chodzić na
          łyżwy).
          Dobieranie programu do indywidualnych predyspozycje dziecka – tak.
          Dobieranie programu do płci dziecka – jak przyjmowanie ze wszystkie
          kobiety powinny mieścić się w stanikach do D.
          • thorrey Re: dzięki Wam, dziewczyny! 04.05.09, 18:47
            Świerszczowa - z tymi zdolnościami matematycznymi u dziewczynek (że
            niby chłopcy są bardziej uzdonieni) też nie jest tak całkiem do
            końca.
            Czy wiecie, że lepsze wyniki w naukach ścisłych osiągają dziewczęta
            które chodzą do żeńskich szkół? Wnioski wyciągnijcie sobie same...
            Aha i żeby nie było - chłopcy w klasach koedukacyjnych osiągają
            gorsze wyniki np. w nauce angielskiego (szkoła gdzie przeprowadzono
            te badania była w Anglii). Ile zatem w tych "zdolnościach " jest
            sterotypów płci a ile rzeczywistych predyzpoycji mózgu?

            W ogóle to ja mam wrażenie, że mężczyźni są bardziej "rozrzuceni
            statystycznie, tj, średnio inteligencja, zdolności itp są takie
            same, tylko wśród meżczyzn rozrzut panuje większy, tj, wiecej jest
            geniuszy i więcej osobników o inteligencji dużo niższej niż
            przecietna. Ale to tylko moja prywatna opinia...
            • kasiamat00 Re: dzięki Wam, dziewczyny! 04.05.09, 19:50
              > W ogóle to ja mam wrażenie, że mężczyźni są bardziej "rozrzuceni
              > statystycznie, tj, średnio inteligencja, zdolności itp są takie
              > same, tylko wśród meżczyzn rozrzut panuje większy, tj, wiecej jest
              > geniuszy i więcej osobników o inteligencji dużo niższej niż
              > przecietna. Ale to tylko moja prywatna opinia...

              To nie jest Twoja prywatna opinia, to było co najmniej kilka razy badane i
              zawsze tak wychodziło. Średnia IQ jest dla obu płci prawie identyczna (w
              granicach błędu statystycznego), wariancja dla mężczyzn jest dużo wyższa niż dla
              kobiet.
              • juannita Re: dzięki Wam, dziewczyny! 04.05.09, 20:09
                A tak, ja ostatnio tez cos czytalam na ten temat ale nie pamietam gdzie.
            • plica Re: dzięki Wam, dziewczyny! 04.05.09, 20:17
              > W ogóle to ja mam wrażenie, że mężczyźni są bardziej "rozrzuceni
              > statystycznie, tj, średnio inteligencja, zdolności itp są takie
              > same, tylko wśród meżczyzn rozrzut panuje większy, tj, wiecej jest
              > geniuszy i więcej osobników o inteligencji dużo niższej niż
              > przecietna. Ale to tylko moja prywatna opinia...

              eeeeeee. taka teoria srednio raz na miesiac w roznych artykulach w internecie sie pokazuje.
              miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,88047,5311862,Rownouprawnienie_nie_ma_szans_w_starciu_z_biologia.html?as=2&ias=3
              • thorrey Re: dzięki Wam, dziewczyny! 04.05.09, 20:29
                plica - ja tylko mówię, ze to moja prywatna opinia, bo badań żadnych
                w tym kierunku nie robiłam i nie czytałam o takich badaniach. Tak
                sobie tylko luźno dywaguję. Poza tym nie wartościuję, czy to dobrze
                czy źle. Ale przejrzałam sobie ten artykuł co podlinkowałaś i
                oczywiście jest to samo - z suchego matematycznego faktu facet
                wysnuwa swoje konserwatywne widzenie świata. Baby do dzieci -
                mężczyźni na uniwersytety. Ręce opadają :(
                • palacsinta Re: dzięki Wam, dziewczyny! 04.05.09, 20:49
                  thorrey napisała:

                  > Ale przejrzałam sobie ten artykuł co podlinkowałaś i
                  > oczywiście jest to samo - z suchego matematycznego faktu facet
                  > wysnuwa swoje konserwatywne widzenie świata. Baby do dzieci -
                  > mężczyźni na uniwersytety. Ręce opadają :(

                  To zabawne, że różni ludzie wyciągają z tych samych przesłanek różne wnioski: ja pomyślałam, że to ciekawa informacja dla ludzi opiekujących się grupami złożonymi wyłącznie z chłopców (że należy przygotować się na to, że niektórzy będą robili postępy bardzo szybko, a niektórzy bardzo wolno), a w głowie pana Pawłowskiego wykluł się oryginalny wniosek, że baby do garów.
                • plica Re: dzięki Wam, dziewczyny! 04.05.09, 21:46
                  tak, wiem, ten wywiad tez jest kretynski. to przyklad.
                  chodzi mi o to, ze ta Twoja prywatna opinia - czesto sie pojawia w roznych artykulach (tych durnych i tych calkiem fajnych)
                  • pierwszalitera Re: dzięki Wam, dziewczyny! 04.05.09, 22:34
                    Ta teoria, która najprawdopodobniej jest słuszna, mówi tylko, że wśród facetów jest większa ilość geniuszy, niż u kobiet, ale też większa ilość kretynów. Ja bym powiedziała więc, że jesteśmy z naszą mniejszą wariacją stabilniejsze i w pewnym sensie uprzywilejowane przez naturę, bo skrajności mają w codziennym życiu mniejsze szanse. Chłopcy już zawsze byli "problemem" natury i trochę słabym ogniwem. Więc żeby przeżyć z tym nieekonomicznym rozrzutem wymyślili sobie patriarchat. ;-)
                    • plica Re: dzięki Wam, dziewczyny! 05.05.09, 07:38
                      to jest seksizm w druga strone :)
                      • bebe.lapin Re: dzięki Wam, dziewczyny! 20.05.09, 01:10
                        Hihi, ale za to usankcjonowany przez np. Baumana :)

                        Co do wiekszego meskiego "rozrzutu", to ponoc wynika on z tego, ze przy
                        tworzeniu nowego czlowieczka dziewczynka ma wybor miedzy informacjami
                        zakodowanymi na dwoch chromosomach X, a chlopcy majacy po jednym X i Y nie maja
                        z czego wybierac i musza sobie radzic z tym, co dostali.

                        Lepsze wyniki w szkolach zenskich moga wynikac z dwoch powodow:
                        1) dziewczynki dojrzewaja(statystycznie) szybciej od chlopcow i to ma wplyw na
                        proces edukacyjny
                        2) W szkole zenskiej nauczyciele nie zakladaja, ze chlopcy beda lepsi z matmy,
                        bo ich w klasie nie ma, i moga tym samym dac okazje dziewczynkom do rozwijania
                        swoich uzdolnien w tym kierunku; nie ma tez podstaw do porownan miedzy plciami i
                        budowania stereotypu na podstawie przypadkowych danych
      • turzyca Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 04.05.09, 12:27
        > Uważam również, że szkoła ma za zadanie nie tylko uczyć, ale również przystosow
        > ywać do życia w społeczeństwie, a niestety nie polega na bieganiu w kółko po bo
        > isku z wrzaskiem, robieniu karabinów z klocków lego i przepychaniu się z kolega
        > mi. Dorosłemu człowiekowi naprawdę bardzo przydają się te podobno babskie umiej
        > ętności współpracowania z innymi albo wysiedzenia na tyłku w ciszy i koncentrac
        > ji.

        A kto broni doroslemu, ktorego rozpiera energia latac codziennie rano 10 km,
        zeby zrzucic nieco pary? Albo chodzic na squasha i wyladowywac tam energie w
        starciu z przeciwnikiem? A potem grzecznie odsiedziec te 8 godzin w skupieniu?
        Akurat ta opisywana szkola jest o tyle fajna, ze pokazuje "tu jest czas na
        wyladowanie sie fizyczne, a potem trzeba siasc grzecznie na tylku". I mysle, ze
        calkiem mozliwe, ze jej absolwenci w razie potrzeby wdroza ten schemat w
        doroslym zyciu latwiej niz ludzie, ktorzy nie zostali nauczeni, ze czasem trzeba
        sie wyszalec.
        • palacsinta Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 04.05.09, 12:50
          turzyca napisała:

          > A kto broni doroslemu, ktorego rozpiera energia latac codziennie rano 10 km,
          > zeby zrzucic nieco pary?

          Nikt nie broni:) To, że dzieci, a później dorośli, potrzebują ruchu, nie jest
          odkryciem ostatnich pięciu lat, nas w niezbyt oświeconej podstawówce wybiegiwano
          dość regularnie. Jeśli są szkoły, w których od dzieci oczekuje się wyłącznie
          siedzenia cicho i zakuwania, to nie bierze się to z seksistowskich preferencji
          sfeminizowanego grona nauczycielskiego i tej demonicznej politycznej
          poprawności, tylko jest to znów karygodne pójście na łatwiznę.

          A w tym artykule podane jest to w ten sposób: chłopcy (co kogo obchodzi potrzeba
          ruchu u dziewczynek, one przecież mają wrodzoną potrzebę siedzenia i robienia
          lalek z szyszek) nie mogą się bić, wrzeszczeć i popychać - DRAMAT.
          • elodia Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 04.05.09, 13:16
            wniosek z tego dla mnie jeden!
            byłam chłopcem:D
            za to miałam kolegę, któremu na widok piłki robiło się słabo
            bo "pobrudzę sobie ubranie", a bardzo lubił np. szydełkować - to on
            chyba był dziewczynką:P
            a szkoła od wieków najbardziej lubiła dzieci grzeczne, posłuszne,
            nie wymagające wysiłku w pracy z nimi!

            A co do kadry... kilku kolegów pracowało w szkole, odeszli gdy
            założyli rodziny - czuli się zobowiązani na nie zarobić, a
            powiadali, że płacą tak mało, bo nauczanie zostało uznane za "babski
            zawód" Grzecznym dziewczynkom się nie opłaci płacić - wezmą co
            dadzą...
          • szarsz Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 04.05.09, 17:53
            palacsinta napisała:
            > A w tym artykule podane jest to w ten sposób: chłopcy (co kogo
            > obchodzi potrzeba ruchu u dziewczynek, one przecież mają wrodzoną
            > potrzebę siedzenia i robienia lalek z szyszek) nie mogą się bić,
            > wrzeszczeć i popychać - DRAMAT.

            Jeszcze raz - nie chodzi o to, że dziewczynki nie mają potrzeby
            ruchu, ale że w ogólności lepiej znoszą jego brak.

            A to, że ogólnym rozrachunku na tym dostosowaniu tracą, bo stają się
            uległe i dostosowane - powtórzę jeszcze raz - to osobny problem

      • szarsz Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 04.05.09, 15:09
        palacsinta napisała:
        > Uważam również, że szkoła ma za zadanie nie tylko uczyć, ale
        > również przystosowywać do życia w społeczeństwie, a niestety nie
        > polega na bieganiu w kółko po boisku z wrzaskiem, robieniu
        > karabinów z klocków lego i przepychaniu się z kolegami.

        Nie, ale może uczyć tego, że jest czas na bieganie i wrzaski,
        najlepiej zorganizowane tak, aby jak najmniej przeszkadzać otoczeniu
        i jest czas pracy i skupienia.

        > i posłuszne, raczej nie dlatego, że w szkołach panowała ta
        > straszna poprawność polityczna premiująca "typowo żeńskie"
        > zachowania,

        To nie poprawność polityczna, to wygoda i nauczycielki w szkołach.
        • palacsinta Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 04.05.09, 16:30
          szarsz napisała:

          > palacsinta napisała:
          > > Uważam również, że szkoła ma za zadanie nie tylko uczyć, ale
          > > również przystosowywać do życia w społeczeństwie, a niestety nie
          > > polega na bieganiu w kółko po boisku z wrzaskiem, robieniu
          > > karabinów z klocków lego i przepychaniu się z kolegami.
          >
          > Nie, ale może uczyć tego, że jest czas na bieganie i wrzaski,
          > najlepiej zorganizowane tak, aby jak najmniej przeszkadzać otoczeniu
          > i jest czas pracy i skupienia.
          >

          No chwila:) Jeśli szkoła nie zapewnia dzieciom żadnych form zorganizowanej rekreacji, to jest z nią coś bardzo bardzo nie tak, ale jaki to ma związek z faworyzowaniem dziewczynek?

          > > i posłuszne, raczej nie dlatego, że w szkołach panowała ta
          > > straszna poprawność polityczna premiująca "typowo żeńskie"
          > > zachowania,
          >
          > To nie poprawność polityczna, to wygoda i nauczycielki w szkołach.
          >

          Artykuł, z którym się "w 100% zgadzasz", wskazuje jako główne przyczyny polityczną poprawność i faworyzujący dziewczynki seksizm.

          Wygoda, ok, pisałam o wygodzie. Tylko ona pojawiła się w Polsce znacznie wcześniej niż te niedobre zachodnie wynalazki, którymi straszy nas autorka artykułu.

          O ile się orientuję, przewaga nauczycielek w szkołach nie jest nakazana ustawowo, feminizacja zawodu nauczyciela, który "przypadkowo" jest mało prestiżowy, źle płatny i ciężki, to temat na osobną dyskusję. I nie zgadzam się z założeniem, że kobiety wychowując dzieci muszą premiować ten potulny i cichy, według artykułu "kobiecy" typ osobowości.

          Jeszcze raz przejrzałam ten artykuł i doszłam do wniosku, że podaje on rzeczywiste problemy polskiego systemu szkolnictwa - niedofinansowanie, brak motywacji u kadry, preferowanie wygodnej, "bezproblemowej" przeciętności - w sosie taniej sensacji spod znaku "ratunku! biją nas seksistowscy poprawni politycznie Niemcy!". Sądzę, że z myślą o zwiększeniu liczby wejść na stronę.
          • szarsz Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 04.05.09, 17:48
            palacsinta napisała:
            > Jeśli szkoła nie zapewnia dzieciom żadnych form zorganizowanej
            > rekreacji, to jest z nią coś bardzo bardzo nie tak, ale jaki to ma
            > związek z fawory zowaniem dziewczynek?

            Ano taki, że dziewczynki w ogólności łatwiej ten brak rekreacji
            znoszą. W ogólności nie znaczy, że wszyscy chłopcy i wszystkie
            dziewczynki.
            • turzyca Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 04.05.09, 18:33
              > Ano taki, że dziewczynki w ogólności łatwiej ten brak rekreacji
              > znoszą. W ogólności nie znaczy, że wszyscy chłopcy i wszystkie
              > dziewczynki.

              A moglabys podac jakies badania potwierdzajace te teze? I czy moglabys te teze
              rozwinac? Czy chec ruchu zaleznie od plci jest wrodzona? Czy dziewczynkom podaje
              sie inna ilosc kalorii niz chlopcom? Bo moje prywatne obserwacje tej tezy o
              dobrym znoszeniu braku rekreacji nie potwierdzaja, ale w koncu ja sie zawodowo
              wychowywaniem dzieci nie zajmuje, czasem tylko jestem zmuszona do opieki nad
              jakimis.
              • szarsz Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 04.05.09, 18:58
                turzyca napisała:
                > A moglabys podac jakies badania potwierdzajace te teze? I czy
                > moglabys te teze rozwinac? Czy chec ruchu zaleznie od plci jest
                > wrodzona?

                To jest teza tego artykułu, z która ja, w wyniku moich prywatnych
                obserwacji się zgadzam.

                > Czy dziewczynkom podaje sie inna ilosc kalorii niz chlopcom?

                Tego nie wiem, nie karmię dziewczynek i chłopców :)
                • turzyca Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 04.05.09, 19:09
                  "A wiekszosc kobiet nosi 75B i ja sie z tym na podstawie moich prywatnych
                  obserwacji zgadzam."
                  • szarsz Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 04.05.09, 20:58
                    "A ja właśnie nie noszę, więc pisanie, że większość nosi to
                    dyskryminowanie tych, co nie noszą!"

                    "Masz jakiś naukowy dowód na to, że noszą?"

                    ;)
                • palacsinta Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 04.05.09, 19:31
                  szarsz napisała:

                  > turzyca napisała:
                  > > A moglabys podac jakies badania potwierdzajace te teze? I czy
                  > > moglabys te teze rozwinac? Czy chec ruchu zaleznie od plci jest
                  > > wrodzona?
                  >
                  > To jest teza tego artykułu, z która ja, w wyniku moich prywatnych
                  > obserwacji się zgadzam.

                  Teza artykułu opiera się na dowodach anegdotycznych: wypowiadający się ludzie
                  uważają, że chłopcy są z natury rozbrykani, a dziewczynki spokojne, do tego
                  jakiś tam chłopczyk w różowej bluzie chciał być bandytą, a z kolei dziewczynka z
                  Batmanem na plecaku fryzjerką. Ty do tego dokładasz swoje prywatne obserwacje,
                  czyli, jak rozumiem, kolejne dowody anegdotyczne. Niezbyt to wiarygodne.

                  Ale załóżmy hipotetycznie, że tak jest i brak rekreacji oraz tępienie aktywnych
                  dzieci uderza głównie w chłopców oraz te nietypowe, niemieszczące się w
                  ogólności dziewczynki. To nie oznacza automatycznie, że nasz system edukacyjny
                  jest opętany przez polityczną poprawność i próbuje przerobić chłopców na
                  dziewczynki. A taka jest teza tego artykułu, moim zdaniem kompletnie bzdurna i
                  wyssana z palca.
                  • szarsz Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 04.05.09, 20:00
                    palacsinta napisała:
                    > Ty do tego dokładasz swoje prywatne obserwacje,
                    > czyli, jak rozumiem, kolejne dowody anegdotyczne. Niezbyt to
                    > wiarygodne.

                    odmawiasz mi prawa do wyrażania własnych, prywatnych opinii?
                    • palacsinta Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 04.05.09, 20:36
                      szarsz napisała:

                      > palacsinta napisała:
                      > > Ty do tego dokładasz swoje prywatne obserwacje,
                      > > czyli, jak rozumiem, kolejne dowody anegdotyczne. Niezbyt to
                      > > wiarygodne.
                      >
                      > odmawiasz mi prawa do wyrażania własnych, prywatnych opinii?

                      Jejku, gdzie? :) Ja tylko sceptycznie podchodzę do tego, co się Tobie wydaje, a
                      co jeszcze przed chwilą podawałaś jako obiektywnie potwierdzone prawo rządzące
                      światem ("chłopcy potrzebują więcej ruchu od dziewczynek").
                      • szarsz Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 04.05.09, 20:45
                        palacsinta napisała:
                        > Jejku, gdzie? :)

                        A przeczytałaś post rozpoczynający wątek?
                        Podałam link do artykułu i napisałam, że na podstawie obserwacji
                        przedszkola mojego dziecka, zgadzam się z nim.
                        Ty mi zarzucasz, że to "niezbyt wiarygodne", więc pytam, czy nie mam
                        prawa do prywatnych opinii na forum? Wolno pisać tylko to, co
                        opublikowane w międzynarodowych czasopismach o IF minimum 15?

                        To forum to "stanikowe offtopy" a nie dyskusje o ostatnich
                        doniesieniach naukowców... Nawiasem mówiąc, oni również się mylą, i
                        to nadzwyczaj często.
                        • palacsinta Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 04.05.09, 21:09
                          szarsz napisała:

                          > palacsinta napisała:
                          > > Jejku, gdzie? :)
                          >
                          > A przeczytałaś post rozpoczynający wątek?
                          > Podałam link do artykułu i napisałam, że na podstawie obserwacji
                          > przedszkola mojego dziecka, zgadzam się z nim.
                          > Ty mi zarzucasz, że to "niezbyt wiarygodne", więc pytam, czy nie mam
                          > prawa do prywatnych opinii na forum? Wolno pisać tylko to, co
                          > opublikowane w międzynarodowych czasopismach o IF minimum 15?

                          Czytałam Twój post. Między "niezbyt wiarygodne" a "nie masz prawa tak pisać" jest dość duża semantyczna różnica.
                          • szarsz Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 04.05.09, 21:40
                            podobnie jak między "mam inne zdanie" a "Twoje obserwacje są niezbyt
                            wiarygodne" :)

                            Bo co jest niezbyt wiarygodne? Że w przedszkolu mojego dziecka
                            dziewczynki zachowują się inaczej niż chłopcy? Że na podwórku w
                            pobliżu mojego domu chłopaki biegają z mieczami z patyków, a
                            dziewczynki siedzą na huśtawkach? Że jak odbieram syna z przedszkola
                            to chłopcy biegają jak szaleni a dziewczynki w większości przechodzą
                            obok nich obojętnie? Że u mojego Młodego w grupie jest jedna
                            dziewczynka, która wariuje na równi z chłopakami?

                            Ja nie neguję potrzeby ruchu u dziewczyn, w ogóle o problemach
                            dziewcząt nie chcę tu rozmawiać, bo nie o tym mowa, choć w tę stronę
                            dyskusja skręca. Widzę, że chłopcy cierpią i dziwi mnie trochę, że
                            część Pań w ogóle takiego zdania nie przyjmuje do wiadomości,
                            podnosząc krzyk o dyskryminacji kobiet :( A czy tak naprawdę jedno
                            wyklucza drugie?

                            Nie podoba mi się to, że część z nas nie chce tego nawet rozważyć,
                            bo "my mamy gorzej". Tylko czy z tego wynika, że "oni" nie mogą mieć
                            gorzej w jakimś aspekcie życia?
                            • thorrey Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 04.05.09, 22:10
                              szarsz napisała:

                              > Ja nie neguję potrzeby ruchu u dziewczyn, w ogóle o problemach
                              > dziewcząt nie chcę tu rozmawiać, bo nie o tym mowa, choć w tę
                              stronę
                              > dyskusja skręca. Widzę, że chłopcy cierpią i dziwi mnie trochę, że
                              > część Pań w ogóle takiego zdania nie przyjmuje do wiadomości,
                              > podnosząc krzyk o dyskryminacji kobiet :( A czy tak naprawdę jedno
                              > wyklucza drugie?
                              >
                              > Nie podoba mi się to, że część z nas nie chce tego nawet rozważyć,
                              > bo "my mamy gorzej". Tylko czy z tego wynika, że "oni" nie mogą
                              mieć
                              > gorzej w jakimś aspekcie życia?

                              Szarsz - no chyba znowu jakieś nieporozumienie. Ja podnoszę "krzyk o
                              dyskryminacji kobiet" z powodu durnowato napisanego artykułu. A Ty
                              napisałaś na początku, że zgadzasz się z nim w 100%. Trzeba było
                              zaznaczyć, że chodzi Ci o tę część artykułu, która traktuje o
                              czystych obserwacjach, że dzieci (chłopcy) nie mogą się wyszaleć, bo
                              nie mają warunków w szkole/przedszkolu.

                              Ja w takiej kwestii w ogóle bym się nie wypowiadała, bo się nie znam
                              na wychowaniu przedszkolnym. Ale Ty podlinkowałaś artykuł, gdzie z
                              pewnych obserwacji, dość wybiórczych, jakaś dziennikarka wysnuwa
                              tezy bardzo szowinistyczne i kłócące się z ideą równouprawnienia.

                              I piszesz, że się z tym 100 % zgadzasz.

                              Jasne, że mężczyźni w niektórych aspektach życia mają gorzej. ZOb.
                              np. sprawę praw rodzicielskich. Sędziowie w sądach rodzinnych (duży
                              procent kobiet) niemal z automatu zasądzają opiekę nad dziećmi
                              matce. Zgroza. To taki chyba sztandarowy przykład dyskryminacji. Ale
                              więcej przykładów takich oczywistych, to już mi trudno podać na
                              dyskrymincaję meżczyzn, an na dyskryminację kobiet - i owszem.
                              I póki te różnice będą na ogromną niekorzyść kobiet, to zawsze takie
                              teksty publikowane przez kobiety będą mnię "ruszać", bo to tak,
                              jakby samej sobie kopać dołek.
                            • palacsinta Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 04.05.09, 23:16
                              szarsz napisała:

                              > podobnie jak między "mam inne zdanie" a "Twoje obserwacje są niezbyt
                              > wiarygodne" :)
                              >
                              > Bo co jest niezbyt wiarygodne? Że w przedszkolu mojego dziecka
                              > dziewczynki zachowują się inaczej niż chłopcy? Że na podwórku w
                              > pobliżu mojego domu chłopaki biegają z mieczami z patyków, a
                              > dziewczynki siedzą na huśtawkach? Że jak odbieram syna z przedszkola
                              > to chłopcy biegają jak szaleni a dziewczynki w większości przechodzą
                              > obok nich obojętnie? Że u mojego Młodego w grupie jest jedna
                              > dziewczynka, która wariuje na równi z chłopakami?
                              >
                              > Ja nie neguję potrzeby ruchu u dziewczyn, w ogóle o problemach
                              > dziewcząt nie chcę tu rozmawiać, bo nie o tym mowa, choć w tę stronę
                              > dyskusja skręca. Widzę, że chłopcy cierpią i dziwi mnie trochę, że
                              > część Pań w ogóle takiego zdania nie przyjmuje do wiadomości,
                              > podnosząc krzyk o dyskryminacji kobiet :( A czy tak naprawdę jedno
                              > wyklucza drugie?
                              >
                              > Nie podoba mi się to, że część z nas nie chce tego nawet rozważyć,
                              > bo "my mamy gorzej". Tylko czy z tego wynika, że "oni" nie mogą mieć
                              > gorzej w jakimś aspekcie życia?

                              No to teraz ja się będę obrażać, że nieuważnie czytasz moje wypowiedzi:)
                              Przecież nigdzie nie pisałam, że nie wierzę, że w swoim otoczeniu możesz
                              zauważać takie czy inne prawidłowości. Tylko to, co widzimy w naszym
                              bezpośrednim otoczeniu, nie przekłada się zaraz na uniwersalne zasady. W
                              przedszkolu Twojego dziecka w grupie dziesięciu dziewczynek jest tylko jedna
                              rozbrykana? Ok, wierzę. Czy można na tej podstawie formułować zasadę, że 10%
                              procent światowej populacji dziewczynek jest rozbrykane, a reszta jest spokojna?
                              Osobiście nie radzę. To, że w przedszkolu Twojego syna opieka nad chłopcami woła
                              o pomstę do nieba, nie przekłada się na to, że polski system szkolnictwa uwziął
                              się na chłopców.

                              Podlinkowany przez Ciebie artykuł zawiera ponurą wizję polskiego systemu
                              edukacji przerabiającego chłopców na dziewczynki, autorka bije na alarm,
                              oskarża, ogólnie jest groźnie i włos się na głowie jeży, wiadomo, edukacja rzecz
                              poważna. A jak to rozebrać na czynniki pierwsze, to okazuje się, że mamy kilka
                              dowodów anegdotycznych podlanych sosem z zawsze modnego straszenia poprawnością
                              polityczną i na tym koniec. Dziwisz, że podchodzę do niego z dystansem? Jak
                              kończyłam szkołę podstawową nie tak znów dawno temu, kadra pedagogiczna była w
                              swojej masie dość leniwa i niekompetentna, poprawnością polityczną natomiast
                              nieskażona do tego stopnia, że wpadała na tak błyskotliwe pomysły, jak robienie
                              ZPT-ów dla dziewczynek i informatyki dla chłopców na tej samej godzinie
                              lekcyjnej. Jeśli kilkanaście lat po słyszę, że w szkolnictwie dzieje się źle, to
                              chyba jasne, że prędzej uwierzę w to, że nauczyciele dalej są (przeważnie)
                              leniwi i niekompetentni, niż w to, że nagle opętały ich poprawność polityczna i
                              dyskryminujący chłopców seksizm.
                            • bebe.lapin Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 20.05.09, 01:23
                              Tylko ze, Szarsz, chyba nie zastanowilas sie nigdy, dlaczego tak jest, ze te
                              dziewczynki ida grzecznie. Przeciez dzieci w tym wieku juz maja za soba
                              odpowiednio intensywne szkolenie, co wypada, a co nie danej plci. I beda robic
                              to, czeog oczekuje od nich mamusia, tatus, babcia i opiekunka - czyli
                              dziewczynki beda grzeczne i milusie.
                              W domach, gdzie rodzice nie krepuja naturalnych odruchow dziewczynek, sa one
                              rozbrykane, brudne, wlaza na drzewa, rozsadza je energia, nie boja sie brac zaby
                              do reki i sprobowac, jak smakuje pajak ;)
          • juannita Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 04.05.09, 19:21
            > Jeszcze raz przejrzałam ten artykuł i doszłam do wniosku, że podaje on rzeczywi
            > ste problemy polskiego systemu szkolnictwa - niedofinansowanie, brak motywacji
            > u kadry, preferowanie wygodnej, "bezproblemowej" przeciętności - w sosie taniej
            > sensacji spod znaku "ratunku! biją nas seksistowscy poprawni politycznie Niemc
            > y!". Sądzę, że z myślą o zwiększeniu liczby wejść na stronę.

            Swiete slowa!
            Ten artykul to tak jak piszesz dorabianie tandetnej filozofii do problemow polskiej szkoly : miedzy innymi braku motywacji wiekszosci nauczycieli.
            A juz argument o faworyzowaniu dziewczat przez seksistowskie nauczycielki jest zupelnie kretynski : wiekszosc nauczycielek uwielbia wlasnie chlopcow! uwaza ich za bardziej interesujacych i jest im sklonna znacznie wiecej wybaczyc.
            Mam Mame nauczycielke i poznalam to grono od podszewki;)
      • mefistofelia Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 04.05.09, 17:19
        Nie zapominajmy też że istnieją też nietypowi chłopcy- cisi, grzeczni, nielubiący gier zespołowych. Tacy którzy znienawidziliby dodatkowe zajęcia z WFu specjalnie dla chłopców.
        Czy naprawdę nie można utworzyć dodatkowych zajęć, które byłyby koedukacyjne- dla chętnych?
        • daslicht Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 04.05.09, 18:28
          O, mój kuzyn tak miał. Piłka nożna była dla niego koszmarem (nasza
          cecha rodzinna: wolne bieganie), ale był bardzo giętki. Niestety na
          wfie było raczej "macie, grajcie" niż gimnastyka.
          On wcale nie był z tych cichych i grzecznych, ale z tych co wolą
          wygibasy i akrobacje, niż bieganie. Taki typ i już.
          • turzyca Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 04.05.09, 21:08
            A bo to jest problem polskiej szkoly (wracamy apiac do tematu) - ja naprawde wf
            polubilam dopiero w liceum (wf nie aktywnosc jako taka), gdzie nauczycielki byly
            sensowne. I przykladaly sie do pracy, poprawialy technike, podpowiadaly jak
            trenowac - ja dopiero w liceum nauczylam sie prawidlowych ruchow w siatkowce,
            ulozono mi reke i w ogole nauczono prawidlowych ruchow. Siatkowki nie pokochalam
            - wciaz ryzyko wybicia sobie palcow bylo za duze, no i swietna graczka nie
            zostalam z powodow wczesniej opisanych, ale zaczelam widziec sens mojego udzialu
            w druzynie i przestalam nienawidziec. A do tego wf to byla rozmaitosc - byly
            biegi, byla gibkosc, byly uklady z pilka i skakanka, szczypiorniak, koszykowka,
            biegowki, basen. W podstawowce wf byl glownie siatkowka metoda dania pilki i w
            efekcie go serdecznie nie znosilam, szczegolnie ze grac nie umialam. Dlaczego
            pani wfistka w podstawowce nie zrobila ze mna tego, co zrobila wfistka w liceum?
            • plica Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 04.05.09, 21:50
              Dlaczego
              > pani wfistka w podstawowce nie zrobila ze mna tego, co zrobila wfistka w liceum
              > ?

              bo jej sie nie chciaaaaaaaalo :)
              ja po klasie plywackiej we wczesnej podstawowce rzucilam sport na ladnych 7 lat dokladnie. tyle czaso wymuszalam na mamie zwolnienie na stałe. odkad poszlam na studia i dobrowolnie zapisalam sie na basen (cos co juz umiem, zeby bylo latwiej i 5 w indeksie za darmo) juz samo jakos poleciało. dzisiaj bez co najmniej 3 "sportow" w tygodniu jestem chora :)
            • mefistofelia Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 05.05.09, 12:52
              Ja polubiłam WF dopiero na studiach, gdzie chodzę na co chcę i nikt mnie do niczego nie zmusza. Szkoda, bo wcześniej też by mi się ruch przydał.
              Niestety przez całą podstawówkę, gimnazjum i lo ciągnęła się za mną trauma bycia wybieraną do drużyny jako ostatnia i dostawania dwój za biegi, skoki, wykonywanie ćwiczeń na czas. Tak samo jak Daslicht z natury biegam wolniej. Może gdyby nauczyciele byli sensowni nie miałabym tych dwój w dzienniku i nie wspominałabym lekcji WF jako jednego wielkiego upokorzenia.
              Tymczasem miałam tylko jedną nauczycielkę, która była w porządku i nie uważała, że dziennik wypełniony miernymi ocenami zmotywuje mnię do bycia sprawniejszą ;P
              • juannita Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 05.05.09, 21:17
                > Niestety przez całą podstawówkę, gimnazjum i lo ciągnęła się za mną trauma byci
                > a wybieraną do drużyny jako ostatnia i dostawania dwój za biegi, skoki, wykonyw
                > anie ćwiczeń na czas. Tak samo jak Daslicht z natury biegam wolniej. Może gdyby
                > nauczyciele byli sensowni nie miałabym tych dwój w dzienniku i nie wspominałab
                > ym lekcji WF jako jednego wielkiego upokorzenia.

                No to ja sie dolaczam do klubu. Ja tez zawsze bylam wybierana ostatnie w grach grupowych a i w sprintach bylam beznadziejna.
                W piatek klasie podstawowki nagle dostalam piatke z WF bo pierwszy raz mielismy bieg dlugodystansowy. Ale nikogo to nie zainteresowalo, ze ta beznadziejna nagle ma piatke, biegi dlugodystansowe mielismy raz w roku, nikt mnie do treningu nie zachecal, wiec nigdy sie sportem nie zainteresowalam.

                Sport polubilam w wieku 25 lat, kiedy ktos mnie namowil na jogging. I okazalo sie, ze moge biec przez 45 minut i jest mi dobrze. No i fajnie, tylko szkoda, ze nikt mi mnie wczesniej choc troche do tego nie zachecil.
                • bebe.lapin Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 20.05.09, 01:28
                  Dopisuje sie. Na koniec podstawowki zmienilam po raz kolejny szkole, na ostatnie
                  2,5 roku, i mialam taka traume po wfie, ze mama na serio zastanawiala sie, czy
                  mi nie zalatwic profilaktycznie zwolnienia z zajec juz do liceum.
                  A wasze wuefistki tez mialy boskie tabelki z wynikami, jakie trzeba bylo osiagac?
              • irena.earl Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 20.05.09, 11:03
                > ciągnęła się za mną trauma bycia wybieraną do drużyny jako ostatnia

                Witam w klubie!

                WF zniechęcił mnie do jakiegokolwiek sportu do dziś (ok, polubiłam żeglarstwo). Byłam najgorsza z WF z całego rocznika. Powaga, nie było drugiej takiej łamagi - od najwolniejszych biegów, przez kompletną nieumiejętność grania w jakiekolwiek gry zespołowe, aż po katastrofę przy zajęciach gimnastycznych typu stanie na rękach czy skok przez kozła. Były inne osoby słabo radzące sobie w jednych ćwiczeniach, ale lepsze w innych, tymczasem mnie nie szło zupełnie nic. A ocenę trzeba było dostać. Choćbym nie wiem jak się starała, jedyną szansą na 3 była litość "żeby nie psuć świadectwa". Nienawidziłam tego cholernego WF i nauczycieli psychopatów, i do tej pory szlag mnie jasny trzaska, jak o tym myślę. Pomoc nauczyciela ograniczała się do wystawienia oceny, ewentualnie śmiania się, jak wywaliłam się z kozłem czy dostałam piłką.

                Aspekt "ocenowy" wf nie był najgorszy, gorszy był towarzyski. Wiele zabaw dzieci polega na ganianiu się. Biegałam wolno, więc byłam z nich wyłączana: "ty nie, bo ty wolno biegasz". W klasach 0-3 pani usadzała dziatwę w dwa rzędy i robiła wyścigi. Dzieci darły się "nie chcemy Ireny", bo rząd, w którym byłam, zwykle przegrywał. Nauczycielkę to zlewało. Chyba nikt się tak nie cieszył z choroby serca, jak ja, gdy się okazało, że z tego powodu będę miała zwolnienie z tych tortur.

                Zastanawiam się, jak taki wf ma pomóc dzieciom pokochać ruch, sport i wpoić im, że ruszać się jest zdrowo i miło? Mnie została trauma i antypatia do sportu. Myślę, że wydatnie pomogły w tym oceny. Może gdyby nagradzane, oceną czy punktami, było samo uczestnictwo w zabawia ruchowej, osoby słabsze byłyby bardziej zmotywowane. A oceny - na osobnych, bardziej wyczynowych zajęciach dla chętnych.
                • irena.earl Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 20.05.09, 11:22
                  Swoją drogą, OT nam się zrobił. Zatem do adremu.

                  Zgadzam się tylko z tym, że szkoła zapewnia zbyt mało ruchu dzieciom bardzo energicznym, obojętnie jakiej płci. Zostało to nazwane preferowaniem dziewczynek. Może jest odwrotnie, może to dziewczynki lepiej przystosowały się do preferencji w szkole? Może chodzi o nieco szybszy rozwój odpowiadających za samokontrolę płatów czołowych u płci żeńskiej? A może to kulturowe wzorce, mocno już wpojone u dzieci szkolnych, każą dzieciom zachowywać się po "kobiecemu" i po "męsku"?

                  Wszystko to - i moje, i pochodzące z artykułu stwierdzenia - wszystko to są hipotezy, tymczasem w artykule prezentowane są w nimbie prawdy objawionej. Tak jest, i już, my to wiemy. Ciekawe, bo w nauce dyskusje "natura czy kultura" i o różnicach między płciami nie są zakończone. A polscy nauczyciele wiedzą:)
    • anna-pia artykuł jest IMO głupi 04.05.09, 12:45
      bywają grzeczni chłopcy (sama mam takiego), bywają szalejące dziewczynki (mam
      taką), bywają dzieci zrównoważone (mam na szczęście i takie na stanie) - jak
      obserwuję koleżanki i kolegów mojej córki i starszego synka, to nie
      generalizowałabym
      szkoła preferuje dzieci grzeczne, to oczywiste, a Newsweek preferuje stereotypy
      i powierzchowność
      i tyle :)
      • juannita IMO rowniez 04.05.09, 19:24
        A gosc, ktory otworzyl szkole dla chlopcow musi jakos swoj interes sprzedac, stad te pseudonaukowe wywody.
    • plica Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 04.05.09, 19:36
      durnowaty artykul. i durnowate eksperymenty. od co najmniej 2000 lat zyjemy w patriarchacie i nagle dziwi sie jeden z drugim, ze chlopiec strzela a dziewczynka w fryzjerke sie bawi.
      i ja wlasnie sie nie bawilam i wolalam budowle, maszyny i wiele chlopiecych zabawek :)
      ubieranie chlopcow w rozwe bluzy niczego tutaj nie zalatwi.
      • kuraiko Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 04.05.09, 23:59
        mnie wszyscy wróżyli, że zostanę inżynierem architektem ;) ale
        oprócz klocków, mojej miłości, miałam też Barbie :P no i resoraki.
        z bratem graliśmy w takiego zabawkowego hokeja, w piłkarzyki na
        sprężynach, w szermierkę, on miał swoje lalki z okresu dziecięcego,
        potem karabin z gałęzi (jest w domu do dziś) tudzież z kija
        hokejowego i polował na grubego zwierza (ciekawe kto nim był :/).
        typ naukowca, mola książkowego, humanisty, do tego zafascynowanego
        II w.ś. Jak widać można wiele pogodzić. chłopcy w klasach
        humanistycznych to nadal rzadkość.

        a co do tego, czy dziewczynki lepiej znoszą brak ruchu? jak patrzę
        na małe dzieci to tego nie widzę. po takich w wieku szkolnym już
        prędzej, chociaż nie do końca. może i chłopcy grali w nogę, ale
        dziewczynki grały w gumę, klasy, różne zabawy ze skakanką, były
        koedukacyjne zabawy w głupiego jasia, zbijanego, śledzia,
        policjantów i złodziei. w wieku nastoletnim całą paczką odbijaliśmy
        piłkę w kole, równo dziewczyny i chłopaki, bawiliśmy się w ściganego-
        chowanego, i szczerze nie widzę większych różnic, tylko chłopcy
        chętniej jeździli na rowerze.
        no ale to też taki stereotyp - dziewczynkom na komunię się dawało
        biżuterię, chłopcu rower (no obecnie wszyscy dostają laptopa, ipoda
        i playstation xD ale pewnie rowery i quady są głównie dla chłopców,
        totalny bezsens)
        • bebe.lapin Re: Seksizm (by szarsz) - wg mnie bardzo ciekawy 20.05.09, 01:39
          A ja dostalam na komunie i bizuterie, i rower :D

          Z wlasnego doswiadczenia moge tylko napisac, ze dopoki sie dzieci nie wtloczy w
          stereotypy, co wolno chlopcom, a co dziewczynkom, to beda sie bawic razem i
          wyzywac ruchowo z podobna intensywnoscia. Ja zawsze bylam w bandach mieszanych,
          uwielbialam bawic sie z chlopakami i czulam sie ich kumplem.
          Dopiero po zmianie ktorejs z kolei podstawowki (duzo sie przeprowadzalismy), juz
          po wejsciu w okres dorastania, wpadlam w srodowisko, gdzie rej wodzili silni,
          "mescy" i wysportowani chlopcy, ci mniej wysportowani i dojrzali fizycznie nie
          liczyli sie w spolecznosci klasy, zas dziewczynki byly ciche, potulne, czolowe
          miejsca oddaly chlopakom, mogly co najwyzej (te lepsze, z druzyny siatkarskiej)
          chodzic z tymi "dominujacymi" z druzyny koszykowki. O rownosci, stosunkach
          kumpelskich i wspolnej zabawie w to samo nie bylo mowy.
          Od tej pory musialam sie przyzwyczaic, ze juz nigdy nie bedzie prawdziwie
          kumpelskich relacji osobnikow roznej plci, kazdy jest postrzegany przez pryzmat
          plci i przypisanej jej roli, ale nie moge sie z tym pogodzic i uwiera mnie to do
          dzisiaj.
    • kuraiko Szarsz, a gdybyś miała jeszcze córeczkę... 05.05.09, 17:41
      ... to myślę, że Twoje obserwacje mogłyby się różnić. wszystko teraz
      opierasz patrząc na chłopca. że jeśli jako roczniak wybierał
      samolot, to coś w tym jest. a może mu się podobał, może coś widział
      w zabawkach typu samolot, samochód, czego nie znajdował w misiu.
      może gdyby miś czy lala były z podobnego materiału, również
      kanciaste, innego koloru....
      jak będziesz miała córeczkę to ją poobserwujesz i wtedy wydaje mi
      się, że będziesz mogła wyciągnąć pewniejsze wnioski. bo nagle może
      sie zdarzyć, że Twoja potencjalna córeczka będzie jako malutkie
      dziecko szukać autek, a nie lali, biorąc pod uwagę że jeszcze będzie
      za mała na wpływ starszego brata ;) i wtedy teoria może upaść.

      nie sądzę też, żeby w przypadku rodzeństw starsze dzieci miały tak
      duży wpływ na młodsze rodzeństwo płci przeciwnej. wspominałam o
      przykładzie, gdzie dziewczynka była starsza, a chłopiec jednak mówił
      o pewnych rzeczach, że są dobre dla dziewczynek, a nie dla chłopców.
      bo powszechnie się uważa, że dziewczynka która ma starszego brata
      bawi się samochodzikami i klockami, właśnie dlatego bo ma brata.
      na tej zasadzie ten chłopiec młodszy od siostry tylko o 1,5 roku
      powinien się o wiele chętniej bawić w dom niż klockami. oczywiście
      to "udowadnia" teorię, że chłopcy wybierają klocki, ale przeczy
      założeniu że wspomniane dziewczynki wybierają samochodziki przez
      brata.
      po prostu każde dziecko jest inne, często dokonuje samodzielnie
      wyboru jeśli mu się nie zabroni, lub nie zasugeruje. to, że jeden
      chłopiec bawi się wózkiem dla lalek z dziewczynkami, a inny jeździ
      autkami razem z siostrą, to nie musi kompletnie niczego oznaczać i
      determinować tego jakimi będą uczniami, jaki wybiorą zawód etc. bo
      potem ta siostra pobawi się lalką, a innym razem chłopiec od wózka
      wybierze koparkę, bo ma fajny czerwony kolor ;)
    • bebe.lapin OT - feminizacja zawodu 20.05.09, 01:47
      Pozwole sobie na taki OT, bo temat juz sie pojawil w powyzszych postach.

      Zawod nauczyciela zostal mocno sfeminizowany, gdy profesja ta stracila na
      wartosci i zaczela byc gorzej oplacana; z powodu mniejszych pieniedzy przestali
      sie do nauczania garnac mezczyzni, ich miejsce zajmowaly kobiety, wiec placono
      coraz mniej, bo przeciez praca kobiet jest mniej warta, poza tym wychowanie to
      ich wrodzony obowiazek, wieci tak beda to robic, stopniowo wykruszla sie resztka
      mezczyzn chetnych do tego zawodu, wiec.. - i tak wkolo Macieju.

      Rozwiazaniem tego problemu mogloby byc wprowadzenie systemu kwotowego, ktory nie
      ma na celu jedynie dopuszczenie kobiet do zawodow dotychczas zarezerwowancyh dla
      mezczyzn ( a wiec powiazanych z wladza i kasa), ale raczej zrownowazenie
      proporcji plci we wszystkich zawodach, a wiec takze tych sfeminizowanych. Gdyby
      ustalono zasade min. 30-40% udzialu kazdej plci, to mozna by podzwignac z piekla
      niskich zarobkow i jeszcze nizszego prestizu takie zawody jak nauczyciel/ka,
      pedagog/pedagożka, pielegniarz/rka.
      • ida14 Re: OT - feminizacja zawodu 20.05.09, 08:47
        Moim zdaniem nawet nie feminizacja jest tu problemem. Problemem jest negatywna
        selekcja. "nie dostałam sie na architekturę więc pójdę na nauczyciela bo i tak
        mnie przyjmą". Jest MASA ludzi, którzy wybierają ten zawód bo nigdzie indziej
        ich nie chcą. W efekcie zamiast ludzi inteligentnych, autorytetów przekazujących
        swoją wiedzę mamy stada zakompelksionych bab bez powołania. Kurcze jak ja
        obserwowałam moją wfistkę i wychowawczynię, której praca ograniczała się do
        plotkowania(nawet dziennik jej moja kolezanka uzupelniała, a później jej
        obniżyli sprawowanie bo zaszła w ciąże, co prawda nie drastycznie, ale na gorsze
        niz miała) to nie dziwię się, że wybrała ten zawód bo przeciez nawet za ladą
        warzywniaka by sie nie utrzymała. A prestiż jest proporcjonalny do wynagrodzenia
        i praw. Ja chce być nauczycielką, z wyboru. Wiecie co słyszę? "Ania, Ty się
        zmarnujesz, przecież możesz robić wszystko co Ci się umyśli, a nie TO"
        • bebe.lapin Re: OT - feminizacja zawodu 20.05.09, 10:20
          Negatywna selekcja jest juz koncowym efektem stopniowego upadku prestizu,
          wywolanego zanizonym wynagrodzeniem. Gdyby podniesiono stawki w szkolnictwie do
          np. 3000 na dzien dobry dla poczatkujacego nauczyciela, byloby zaraz z czego
          wybierac.
          A zeby byc dobrym nauczycielem, i to takim, ktory jest jednoczesnie pedagogiem
          (czyli wychowawca, nie chodzi mi o pania, ktora siedzi w swoim gabineciku i nikt
          jej nie zna), trzeba miec naprawde duza wiedze, odpowiedni charakter i troche
          "iskry bozej" - nie mylic z przyslowiowym powolaniem, ktore jest argumentem, aby
          wmawiac ludziom, ze powinni wykonywac trudna, odpowiedzialna prace za darmo.

          W efekcie zamiast ludzi inteligentnych, autorytetów przekazującyc
          > h
          > swoją wiedzę mamy stada zakompelksionych bab bez powołania.
          A w szkole mamy nie tylko baby bez powolanie, ale facetow tez, wyzywajacych sie
          za swoje niespelnione ambicje i stosujacych przemoc fizyczna i psychiczna.

          >Ja chce być nauczycielką, z wyboru.
          Ja tez zawsze chcialam,(choc pewnie nie bede) mam swoja koncepcje prawdziwego
          pedagoga od 7 klasy podstawowki, na studiach pedagogicznych do szalu
          doprowadzaly mnie zalosne panienki z przypadku, bo jakis papier trzeba w koncu
          miec(gdybym miala dziecko i ktoras z nich pracowalaby w przedszkolu, do ktorego
          bym chciala je zapisac, to przenioslabym dziecine na drugi koniec miasta, byle
          dalej), mam swoj pomysl na genialna klase humanistyczna ;) , ale to nikogo nie
          interesuje, wszyscy widza tylko niskli prestiz i jeszcze nizsze wynagrodzenia w
          szkolnictwie :(
          • joankb Re: OT - feminizacja zawodu 20.05.09, 11:05
            I koło się zamyka.
            W okresie edukacji mojego dziecięcia miałam do czynienia z takimi okazami w tym
            zawodzie, że ja bym im nawet minimalnej płacy z własnej woli nie dała.
            Niestety - te nauczycielskie płace uchodzą za niskie tylko wśród nauczycieli.
            Reszta na ogół sądzi, że są one w sam raz albo i za wysokie. Jakoś myślę, że
            środowisko samo na to zapracowało.
            A prywatne szkoły okazały się jedynie wysepkami - za biedni jesteśmy na prywatne.
            • bebe.lapin Re: OT - feminizacja zawodu 24.05.09, 15:43
              Hm ,ale dopoki nie wejda do tego systemu pieniadze, to nie da sie zrobic
              selekcji pozytywnej do zawodu. Tak to juz jest, nie ma co oczekiwac cudow.
              mais je sais que je t'aime encore.
    • asiabudyn11 hmm 24.05.09, 02:55
      Podam taki przykład. Moja znajoma ma 4 chłopców i najmłodszą córkę. I o ile
      chłopcy są tak nienaturalnie grzeczni, spokojni itp, tak dziewczynka to mały
      diabełek. Oni nie mają serca żeby coś tej małej odmówić (tyle czasu czekali na
      córkę). Tym samym mała zyskała to czego się córkom odmawia: prawa do rozrabiania.
Pełna wersja