ja_kate
06.05.09, 18:53
Jadę tramwajem i zrządzeniem losu drugi raz siadam naprzeciwko wielkiego
biustu w podwójnym nosidełku. Cierpię bo moje "jotjoty"też tak wyglądały i
bardzo bym chciała tej kobiecie powiedzieć, że może być inaczej. Oceniam ja na
minimum 126cm w biuście.
Jedziemy razem jeden przystanek a pani z tych niekomunikatywnych :(
Nie lubię takich sytuacji gdy nic nie mogę zrobić. No i teraz piszę Wam o tym,
bo wciąż mam te wielkie piersi przed oczami.
Też miewacie takie stany bezsilności? Gdy aż wszystko krzyczy w środku,że
trzeba pomóc a nie bardzo jest jak, bo zwyczajnie nie wypada?