Walczymy z garbieniem się

16.05.09, 14:37
Grupa wsparcia dla tych które się garbią i mają tego dosyć, sposoby walki i opisywanie sukcesów:) Ostatnio mam serdecznie dość mojego garbienia się, postawy a'la głodny sęp, chcę chodzić dumna i prosta:)
Ostatnio próbuję chodzić codziennie przez jakieś 20-30 z książką na głowie, ale na razie efekty są takie, że się nauczyłam garbić z książką na głowie:/ Znacie inne jakieś sposoby na poprawę postawy?
    • kuraiko Re: Walczymy z garbieniem się 16.05.09, 15:24
      mój ginekolog zawsze mnie upomina... "o czym pani miała pamiętać?' XD
      chodzenie z książką na głowie przerabiałam w podstawówce. nauczyłam
      się nie chodzić z ramionami do przodu i plecami w kabłąk.
      niestety - mam tak krzywy kręgosłup, że nawet jak się wyprostuję to
      wyglądam na zgarbioną :( (odcinek szyjny)
      kiedyś mi na to polecano leżenie na podłodze na plecach, może znowu
      powinnam...
      poza tym w czerwcu idę do neurologa, pewnie znowu dostanę serię
      zabiegów na kręgosłup.

      aha i niestety czasem garbię się, bo za ciasne w biuście kurtki nie
      dają mi szansy ściągnąć łopatek :(
      • yaga7 Re: Walczymy z garbieniem się 16.05.09, 15:37
        > aha i niestety czasem garbię się, bo za ciasne w biuście kurtki nie
        > dają mi szansy ściągnąć łopatek :(

        Z tego powodu garbię się w zimie. Jak się wyprostuję, pierś wypnę, to hmmm,
        guziki mogę oderwać.

        Od razu uprzedzam - tak noszę XL-ki, większych rozmiarów czasem nie robią :P

        Latem jest ok, noszę rozpięte kurtki, mogę się prostować.

        Natomiast namiętnie garbię się przed kompem, siedząc na ławkach bez oparcia itp...
        • agata272 Yaga, to zupełnie jak ja :). 16.05.09, 16:14
          Też mam problem kurtkowy i z pozycją siedzącą - bo chodzę wyprostowana. Jestem wysoka i rodzice mnie pilnowali jeżeli chodzi o chodzenie prosto jak struna gdy byłam młodsza, ale zajęcie pozycji siedzącej od razu zgina mnie w chińskie es :). Po prostu od zawsze siedzę przy biurkach, stołach i na krzesłach totalnie dla mnie nieprzystosowanych, więc nawet jeśli siedzisko jakimś cudem jest na odpowiedniej wysokości, to i tak się zgarbię. A przy kurtkach XL jest moim zwyczajnym rozmiarem, więc nie ma przebacz - zimą muszę się garbić.

          Inną problematyczną czynnością jest dla mnie gotowanie w domu - kuchnia mojej mamy jest standardowa, czyli przystosowana dla osoby o 10-15 cm niższej, w związku z czym gotuję garbiąc się okrutnie. Mój TŻ, gotujący jeszcze więcej niż ja i wyższy o 10 centymetrów, już mi zapowiedział, że dwóch rzeczy wyposażeniowych w naszym własnym domu mogę być pewna - zmywarki i kuchni na miarę :D.
          • daslicht Re: Yaga, to zupełnie jak ja :). 16.05.09, 17:08
            Hyhyhy, mam coś podobnego, moja mama przystosowała sobie kuchnię do
            swoich wymiarów (160). 20 lat później sa problemy, bo stół sięga mi
            nieco nad kolano (siadam do krojenia).

            Najgorsze są odkurzacze, zakładają że albo mam ręce długie za kolano
            niczym małpa, albo mam 150 wzrostu. Próbowałam złozyć potrójną rure,
            ale ona się niestety zgina. Staram się więc siadać na jakimś
            krześle, kanapie, schodach... ale nie zawsze się da.

            W Białymstoku mam pierwszy raz kuchenkę gazową na odpowiedniej
            wysokości, a nie gdzieś w połowie uda. Po prostu jest to taka mała
            kuchenka bez piekarnika ustawiona na jakimś stole.

            Matkojedyna, nawet teraz do laptopa się garbię, bo stół mam za niski!
            • agata272 Re: Yaga, to zupełnie jak ja :). 17.05.09, 15:29
              > Matkojedyna, nawet teraz do laptopa się garbię, bo stół mam za niski!

              Ja stół mam dobry, bo na zamówienie, tylko krzesło nieodpowiednie i żeby mi się nogi mieściły pod nim, to półleżę ;).

              A odkurzanie to zło, szczególnie starymi lub małymi odkurzaczami, może dlatego tak go nie lubię [i moje plecy też :)].
        • kuraiko Re: Walczymy z garbieniem się 16.05.09, 21:33
          przed kompem i bez oparcia też się garbię :(
    • plica Re: Walczymy z garbieniem się 16.05.09, 15:38
      dobrze jest pochodzic na jakies zajecia prostokregoslupoprzyjazne. np. na joge. na jodze ma sie obsesje prostego kregoslupa :)
      • miss.et Re: Walczymy z garbieniem się 16.05.09, 16:02
        popieram :) joga daje radę pod tym względem. i jeszcze pilates. dzięki nim
        (teraz bardziej dzięki jodze, ale od pilatesu zaczynałam) garbię się dużo mniej.
        Plus masa innych korzyści. A pokrzywiona byłam, bo jakoś większość znajomych
        jest niższa i chciałam im prosto w oczy patrzeć ;)) Teraz patrzę z góry, nawet
        obcas czasem założę ;)
      • luliluli także popieram 19.05.09, 07:24
        po paru miesiącach jogi będziesz wyprostowana jak baletnica:D
        • wiedzma_kasia Re: także popieram 21.05.09, 21:03
          ach, gdybym ja miala pieniadze na zajecia z jogi... Na razie probuje domowymi sposobami:)
          • miss.et Re: także popieram 22.05.09, 08:31
            A skąd jesteś? Bo w kilku większych miastach co sobotę do końca czerwca są
            zajęcia jogi na trawie. Z dobrymi nauczycielami, za darmo. Można wtedy załapać o
            co mniej więcej chodzi i potem ćwiczyć samemu :) Tu link www.joganatrawie.pl/
            A o pilatesie na pewno jest sporo w necie i też można ćwiczyć samodzielnie. Moja
            nauczycielka używała metafory kubeczka z jogurtem ;) Kubeczek to mięśnie
            brzucha, dna miednicy i pleców, które ochraniają miękki środek. Kiedy kubeczek
            jest mocny, to się nie garbi i nie bolą go plecy ;))
    • smallfemme Re: Walczymy z garbieniem się 16.05.09, 16:01
      Pomysł, na który wpadłam przed chwilą.... Wpisanie na stronie głównej offtopów "NIE GARBIMY SIĘ!" ;) Nie garbienie się wpływa dobrze na biusty, a kiedy poskręcana jak chiński paragraf biuściasta zobaczy taki napis siedząc przed komputerem, to pewnie się szybko zacznie prostowac. Bo najważniejsze to pamiętać ;)
      • psuj-ka Re: Walczymy z garbieniem się 16.05.09, 16:07
        prawda, jak zobaczyłam tytuł wątku, od razu się wyprostowałam :D

        u mnie to kwestia wzrostu, przy moich 182cm zwykle się garbię, bo znajomi są niżsi ;)
        • daslicht Re: Walczymy z garbieniem się 16.05.09, 17:02
          O właśnie! Przy niższych znajomych trzeba się pochylić. Widzę to też
          na zdjęciach ze zlotów jak się pochylam do reszty towarzystwa.

          Do tego te niziutkie krzesełka i stoliki, to też sprzyja wyginaniu
          się w przedziwne, niekiedy bolesne pozycje (współczucia dla tych
          dwumetrowych, ich to musi boleć). Nawet do bankomatu trzeba się
          obniżać.

          Mam taki elastyczny taśmowy "gorset" prostujący, chyba trzeba będzie
          go odkopać :)
        • zmijunia.lbn Re: Walczymy z garbieniem się 16.05.09, 22:17
          psuj-ka napisała:

          > u mnie to kwestia wzrostu, przy moich 182cm zwykle się garbię, bo znajomi są ni
          > żsi ;)

          Taaak, to tłumaczy moje niegarbienie się.. xD Minimalny wzrost moich znajomych
          to mniej więcej taki jak mój - nie ma to jak kurduplem być. :D
    • pierwszalitera Re: Walczymy z garbieniem się 16.05.09, 16:13
      Świetnie robi taniec. Najlepiej orientalny, albo latynowski. Po jakimś czasie wytrenuje się odpowiednie mięśnie, automatycznie ściągasz łopatki, postawa przenosi się na codzienność i nawet na ulicy zaczynasz poruszać się zupełnie inaczej. Bo to wcale nie zależy od prostego, czy mniej prostego kręgosłupa, który w rzeczywistości zawsze jest wygięty i nie powinien być w ogóle sztywny, tylko właśnie od odpowiedniego napięcia mięśni brzucha i pleców.
      • wiedzma_kasia Re: Walczymy z garbieniem się 17.05.09, 13:17
        Taniec orientalny tańczę od kilku miesięcy i właśnie on stał się impulsem do poprawy postawy. Niestety wskazówki instruktorki pomagają na zajęciach, a potem trzeba walczyć samemu i przystosowywać wszystko do nowej pozycji kręgosłupa (tej wyprostowanej) i własnych warunków. No i nie zawsze się o tym pamięta. Akcenty biustem najlepiej mi wychodzą z pozycji wielkiego zgarbienia:/
        Może jeszcze za krótko tańczę... Do tego dochodzi jeszcze słaby kręgosłup, ale dostałam zestaw ćwiczeń od lekarza na wzmocnienie, bo zaczęłam się cała psuć od tego krzywego kręgosłupa i słabych mięśni. Jakieś bóle ramion itp, masakra:/
        A tak poza tym to w ogóle najpierw mi to nie przeszkadzało. W zasadzie myślałam że taki garbik nie robi różnicy. Dopiero jak obejrzałam siebie w lustrze i zobaczyłam, że zgarbiona wyglądam obrzydliwie, a wyprostowana jak Rachel Brice:P to wtedy włączyła mi się motywacja.
        • pierwszalitera Re: Walczymy z garbieniem się 17.05.09, 15:45
          wiedzma_kasia napisała:

          Akcenty
          > biustem najlepiej mi wychodzą z pozycji wielkiego zgarbienia:/
          > Może jeszcze za krótko tańczę...

          Wiadomo, że przy kręceniu ósemek biustem nie można mieć pozycji połkniętego kija. ;-) A reszta to kwestia czasu, ja znaczną poprawę wyrażającą się w życiu codziennym, zaczęłam zauważać dopiero po dwóch latach tańca. Wtedy, gdy potrafiłam koordynować już jednocześnie ruchy nóg, ramion i reszty ciała. W tym czasie zauważyłam też w porównaniu z wcześniej znacznie lepsze umięśnienie brzucha. Przy tańcu ukazuje się nawet kaloryferek. Trochę ukryty pod warstewką ciałka, ale zawsze. ;-) To trzyma tak trochę jak gorset i człowiek nie zapada się już tak łatwo jak scyzoryk.
          • wiedzma_kasia Re: Walczymy z garbieniem się 17.05.09, 23:04
            Hmm... no to mi jeszcze troche czasu zostało, a ja bym chciała na "teraz zaraz już" Ale moze siłą woli i pracą i walką będzie to trochę szybciej niż u Ciebie. Może to też kwestia desperacji:)
            • pierwszalitera Re: Walczymy z garbieniem się 17.05.09, 23:48
              wiedzma_kasia napisała:

              Ale moze siłą woli i pracą i walką będzie to trochę szybciej niż u Ciebie.
              > Może to też kwestia desperacji:)

              Pewno. :-) Ja się do tego tańca aż tak specjalnie nie przykładałam. Na początku, pod wpływem pierwszej motywacji może dwa-trzy razy w tygodniu ćwiczyłam trochę w domu, ale po kilku miesiącach tylko tyle co na zajęciach, czyli raz w tygodniu w grupie. Gdyby podejść do sprawy intensywniej, to efekty byłyby na pewno szybsze i lepsze.
    • mszn Re: Walczymy z garbieniem się 16.05.09, 16:30
      Ja ostateczną (miejmy nadzieję) walkę z garbieniem się rozpoczęłam w marcu, kiedy zobaczyłam nagrania z koncertu flamenco, w którym występowałam. Od tamtej chwili zaczęłam się obserwować i mam całe mnóstwo wniosków :)

      1. zdanie sobie sprawy, jak makabrycznie się wygląda - dla mnie to był impuls do zmian - zrozumiałam, że te dziwne pozy na zdjęciach z dotychczasowych koncertów wcale nie wynikały z tego, że mam za długie i kościste ręce...

      2. staniki! - nawet moja pierwsza przesiadka - z 75D na 30F - wiele zmieniła, ale to temat wałkowany wielokrotnie

      3. pilates! - już któraś z Was to pisała, ale uważam, że warto powtórzyć. zastanowiło mnie to, że po zajęciach z pilatesa w klubie fitness wracam zupełnie innym krokiem i lekko mi w plecach. W taniej książce na dworcu w Poznaniu (która wcale nie jest tania ;)) przyuważyłam za 19,90 książkę do samodzielnych ćwiczeń pilatesa, która spadła mi z nieba, bo nie stać mnie już na fitnesklub. Dziś właśnie ćwiczyłam 12 raz, i powiem Wam, że po 30 minutach tych ćwiczeń rano do końca dnia jest mi wygodniej, kiedy jestem wyprostowana - to garbienie się uwiera! Coś pięknego. Liczę na to, że po 2-3 miesiącach regularnych ćwiczeń mięśnie wzmocnią się na tyle, że będzie to w miarę stabilny efekt.

      4. No właśnie, jestem przekonana, że garbimy się w dużej mierze dlatego, że mamy za słabe mięśnie grzbietowe czy jakoś tak. Nieczęsto się je ćwiczy, biegając i chodząc na różne aerobiki swego czasu wcale ich nie ćwiczyłam, mimo, że byłam aktywna. Dlatego jeśli nie pilates czy joga, to może chociaż regularnie parę ćwiczeń typu strzałka? sama widzę pierwsze efekty

      5. No i też zauważyłam, że płaszcz mnie zgarbia. W moim przypadku dlatego, że jestem wysoka i jak się wyprostuję, to ten pasek, który niby ma być w talii, ląduje mi na żebrach i uciska boleśnie.

      Acha, 8 lat temu zaczęłam tańczyć flamenco, bo wspólnie z mamą uznałyśmy, że będzie to świetny sposób na walkę z garbieniem (nie ma to jak recydywa od maleńkości). Guzik! Nie pilnowałam się sama, więc w żaden magiczny sposób taniec nie zmienił mojej sylwetki. No, aż do momentu, kiedy rzetelnie przyjrzałam się nagraniom.
      • pierwszalitera Re: Walczymy z garbieniem się 17.05.09, 12:37
        mszn napisała:

        > Acha, 8 lat temu zaczęłam tańczyć flamenco, bo wspólnie z mamą uznałyśmy, że bę
        > dzie to świetny sposób na walkę z garbieniem (nie ma to jak recydywa od maleńko
        > ści). Guzik! Nie pilnowałam się sama, więc w żaden magiczny sposób taniec nie z
        > mienił mojej sylwetki. No, aż do momentu, kiedy rzetelnie przyjrzałam się nagra
        > niom.


        No a instruktor/instruktorka nie zwracała ci na to uwagi? U mnie po kilku zajęciach tańca brzucha babka wywaliła prosto z mostu, że podnoszę za wysoko ramiona, a lewe mam na dodatek krzywe. ;-) Diagnoza lepsza niż u ortopedy, który nigdy nie zwrócił mi na to uwagi. Potem wystarczyło, by kobieta na mnie spojrzała i już przyjmowałam poprawną postawę. Sama zauważyłam też, że chodzi o mięśnie grzbietowe, bo wcześniej potrafiałam wypiąć pierś tylko w jeden sposób, zmieniając linię całego ciała. Bardzo często widzę coś takiego na zdjęciach z profilu u forumek w stanikach. Jeszcze jak wciągną brzuch, to wychodzi im wtedy pod biustem żebro. To takie wyprostowanie, którego nie da utrzymać się przez dłuższy czas, bo zaczyna boleć. Teraz potrafię lepiej oddzielić partie mięśniowe od siebie i każdą jakby ułożyć osobno. To znaczy wypiąć biust, z jednocześnie luźnymi łopatkami i plecami, które wtedy o wiele ładniej się układają. No i mięśnie brzucha, by wyglądał płasko, się przy tym jakby naciąga i wydłuża, a nie wciąga. Poprawę sylwetki zauważyłam też na zdjęciach. Najgorzej wyglądałam zawsze w czasach intesywnego stresu. Na zdjęciach z okresu kończenia studiów garbię się jak babcia. Okropność. ;-)
        • plica OT 17.05.09, 20:05
          Bardzo często widzę coś takiego na zdjęciach z profilu u
          > forumek w stanikach. Jeszcze jak wciągną brzuch, to wychodzi im wtedy pod biust
          > em żebro.

          to Ty masz dostep do galerii ?
          • pierwszalitera Re: OT 17.05.09, 23:41
            plica napisała:

            > to Ty masz dostep do galerii ?

            Nie mam. Ale zdjęcia w stanikach są nie tylko w galerii. Zdarzało się już nie raz, że jakaś forumka pokazywała swoje zdjęcia w przeróżnych wątkach, no i na Balkonetce też można zobaczyć. :-)
            • plica Re: OT 18.05.09, 07:29
              ahaaaa :)
    • amijami Re: Walczymy z garbieniem się 16.05.09, 20:06
      moge polecic dwie metody sprawdzone przez moich znajomych:

      1. joga - bardzo pomogla moje kolezance. Wczesniej ciagle zgarbiona, teraz upomina innych.

      2. W sklepach medycznych (mozna poszukac tez w necie) mozna kupic tak zwane korektowy postawy, ale nie takie dla dzieci pajaczki piszczace kiedy sie garbisz ;) moj kolega ktory z powodu wzrostu sie garbil sobie zakupil taki i lazil by sobie wyrobic dobry zwyczaj. Jemu pomoglo, ale trzeba codzinnie chodzic w takim a nie od swieta.

      a mnie prostuje i nawet nie probuje sie garbic dobrze dobrany w obwodzie stanik ;)
    • ja_joanna Re: Walczymy z garbieniem się 16.05.09, 21:40
      Ooo, to ja się dołączam do klubu. Przy komputerze to zawsze siedzę
      pokurczona i nie wiem, co z tym zrobić. Nieważne, czy siedzę przy
      laptopie czy przy stacjonarnym. Siedząc przed komputerem tracę
      świadomość ciała zupełnie.
      Drugi problem z postawą jest jeszcze taki, że jak stoję to wypycham
      biodra do przodu, jakoś tak od lat się zrobiło i też jak normalnie
      stoję to o tym nie myślę, ale wiem, że tak stoję.

      Co do ćwiczenia prawidłowej postawy to napewno jedną z lepszych
      metod jest Technika Aleksandra. Niestety zetknęłam się z nią tylko
      krótko, ale fantastycznie to wspominam. No i oczywiście joga i
      pozycja góry/drzewa (w zależności od tłumaczenia) czyli po prostu
      pozycja stojąca - Tadasana.

      Ale same metody nic nie pomogą, jeśli się przez cały dzień nie ma
      kontaktu z ciałem, wtedy się po prostu o tym zapomina. Także myślę,
      że najważniejsze to wyrobić sobie nawyk uświadamiania sobie
      częstego, w jakiej jestem postawie, czy tak jest mi wygodnie, czy to
      jest zdrowe itp.
    • swierszczowa1 Re: Walczymy z garbieniem się 17.05.09, 20:38
      Ja przeczytałam na LB poradę dotyczącą właściwego ustawienia
      miednicy. Chodzi o to żeby kość ogonową ustawiać jak najniżej (pod
      siebie), natomiast kość łonowa podnosić do góry. Takie ustawienie
      miednicy automatycznie prostuje kręgosłup, i dużo łatwiej jest w
      wyprostowaniu wytrwać. Dzięki tej radzie chodzę w miarę prosto.
      Niestety nie zawsze o tym pamiętam. I nie mam patentu na proste
      siedzenie.
    • zloty.strzal Re: Walczymy z garbieniem się 17.05.09, 20:49
      > Znacie
      > inne jakieś sposoby na poprawę postawy?

      Ja mam skoliozę i od dziecka tyle musiałam ćwiczyć i ściągać łopatki, że teraz
      nawet jakbym się starała, to nie mogłabym się garbić. Strasznie sztywne plecy mi
      się zrobiły.

      Pewnie jak zaczniecie robić korekcyjne ćwiczenia w dużych ilościach, to wam
      przejdzie.
    • wiedzma_kasia A basen? 17.05.09, 23:20
      A basen? Jak się zapatrujecie na tą formę poprawiania postawy? Podobno działa... Ale żeby z tej okazji się tak w wodzie moczyć?:P Jakoś średnio mi się chce, ale desperacja to desperacja:)
      • plica Re: A basen? 18.05.09, 07:31
        e basen niekoniecznie. wyrabia miesnie grzbietowe owszem, ale raczej plywanie zabka nie za bardzo prostuje. jak juz to najbardziej "prostujacy" wg mnie jest styl grzbietowy.
      • zloty.strzal Re: A basen? 18.05.09, 09:40
        Na pewno nie zaszkodzi. Tylko to musi być trochę więcej ruchu niż siedzenie w
        jakuzzi godzinę w tygodniu.
    • certain_whatsit Re: Walczymy z garbieniem się 18.05.09, 11:29
      Basen tak, ale tylko kraul, motylek albo grzbietowy - żabka nie, a
      już na pewno nie żabka z głową w górze, bo to strasznie obciąża
      odcinek szyjny kręgosłupa.

      Ja niestety też garbię się przy biurku, a spędzam przy nim długie
      godziny. Po prostu zapominam się i mam niewygodne krzesło. Do
      czytania książek/fanfików/forum zalegam na kanapie z odpowiednią
      konstrukcją poduszek pod plecami i kompem na poduszce/stoliczku
      odpowiedniej wysokości, co trochę eliminuje garbienie się nad
      lekturą.

      Ostatnio zdobyłam znakomitą motywację do niegarbienia się i podjęcia
      ćwiczeń na mięśnie grzbietu - widok moich własnych zgarbionych
      pleców w staniku z ciasnym obwodem i w obcisej bluzce, na filmie ze
      ślubu koleżanki. Wałeczek na wałeczku i wałeczkiem pogania. A gdy
      się wyprostuję i ściągnę łopatki - wałeczków brak. A więc - do boju!
      • zloty.strzal Re: Walczymy z garbieniem się 21.05.09, 21:01
        Żabka z głową w górze to jakaś parodia żabki, a nie żabka:)
        • certain_whatsit Re: Walczymy z garbieniem się 22.05.09, 12:35
          zloty.strzal napisała:

          > Żabka z głową w górze to jakaś parodia żabki, a nie żabka:)

          Mnie na sam widok wszystko boli, ale niestety jest to widok nader
          częsty ;) A jaka oszczędność na szamponie i środkach do stylizyacji
          włosów...
        • plica Re: Walczymy z garbieniem się 22.05.09, 21:12
          to tzw zabka jeziorowa a la mimoza lub a la niemogezmoczyctrwałej
          • azymut17 Re: Walczymy z garbieniem się OT żabkowy 29.05.09, 00:06
            Proszę się tu nie naśmiewać z "pływających inaczej" :-)
            W moim przypadku nie chodzi o zachowanie suchej głowy, bo i tak pływam na zmianę
            żabką "dyrektorską" i na plecach, ale o niemożność nauczenia się. Poległo już
            kilku instruktorów, za każdym razem bowiem zaczynałam się topić (powodem jest
            paniczny lęk przed wodą). Dlatego jak mam do wyboru pielęgnować swoje lęki i
            dbać o to, co pomyślą ludzie umiejący pływać tak jak Wy, a przełamywać to i
            trochę się poruszać, to sorry, wybieram bycie wyśmiewaną przez Was. Proszę o
            trochę zrozumienia dla odmienności :-)
            • kulka_kulkowa Re: Walczymy z garbieniem się OT żabkowy 29.05.09, 11:12
              Azymut17, przyłączam się. Osobiście uważam za cud, że w ogóle utrzymuję się na powierzchni ;) Jestem boidudkiem z prawdziwego zdarzenia, a "pływać" nauczyła mnie kiedyś na koloniach instruktorka-anioł. Poza nią spotkałam samych "czego się boisz, głupia?". Takiego strachu, niestety, nie da się wyjaśnić komuś, kto i tak nie chce zrozumieć. A już panicznie boję się skakać do wody, nawet do takiej po kolana.
              W ogóle największy stres w szkole powodowały u mnie lekcje WF (tak są tacy :)) Dopiero niedawno, jak już mnie nikt nie zmuszał, zaczęłam "coś" robić. Powodem są słabe mięśnie i garbienie się - po 8 godzinach za biurkiem w pracy i jeszcze kilku w domu.
              • zooba Re: Walczymy z garbieniem się OT wodno pływacki 29.05.09, 11:41
                Ja cię rozumiem - znam ten strach i panikę i beznadziejnych instruktorów też.
                Teraz uczę sie pływać, jestem w stanie zanurzyć głowę ale tam gdzie "nie ma dna"
                boje się nadal.

                A w głównym temacie - to nie jest tez kraj dla małych ludzi (156) - ja tych
                uchwytów które bija w twarz daslicht w ogóle nie dosięgam :-)
            • zloty.strzal Re: Walczymy z garbieniem się OT żabkowy 29.05.09, 14:16
              > Proszę się tu nie naśmiewać z "pływających inaczej" :-)
              > W moim przypadku nie chodzi o zachowanie suchej głowy, bo i tak pływam na zmian
              > ę
              > żabką "dyrektorską" i na plecach, ale o niemożność nauczenia się.

              Ale to jest właśnie dziwne, bo ta bez moczenia włosów:) jest dużo trudniejsza
              przecież. Jak chowasz tą głowę pod wodę w momencie wyciągnięcia rąk, to płyniesz
              szybciej- tak z mechanicznego punktu widzenia.
              • azymut17 Re: Walczymy z garbieniem się OT żabkowy 29.05.09, 15:55
                zloty.strzal napisała:
                > Ale to jest właśnie dziwne, bo ta bez moczenia włosów:) jest dużo trudniejsza
                > przecież. Jak chowasz tą głowę pod wodę w momencie wyciągnięcia rąk, to płynies
                > z
                > szybciej- tak z mechanicznego punktu widzenia.

                Wiesz, ja nie pływam po to, by przemieszczać się szybko, raczej "dobra, płynę,
                poruszam się, oddycham, a teraz byle się nie utopić... AAA! Chlapnęło mi w oczy,
                ratunku!" :-)
              • swierszczowa1 Re: Walczymy z garbieniem się OT żabkowy 29.05.09, 20:41
                U mnie trzymanie głowy nad wodą nie wynika z niechęci zamoczenia
                włosów, a raczej z chęci oddychania :) Jak mi wyrosną skrzela, to
                będę wkładać głowę pod wodę :)
            • plica ot zabkowy 30.05.09, 11:30
              alez prosze bardzo. plywaj sobie jak chcesz :) i smiac sie nie zabraniaj. tak jak ja nie zabraniam smiania sie ze mnie w dziedzinach gdzie jestem mniej zaawansowana :)
    • daslicht Re: Walczymy z garbieniem się 27.05.09, 15:10
      Dziś rano postanowiłam się wyprostować. Matkojedyna, co to był za
      ból! Głównie w okolicach karku... no ale dobra, do rzeczy.
      Idę do łazienki, gdzie spotykam przeszkodę numer jeden - umywalkę na
      wysokości połowy uda. Niby można stanąć w rozkroku... Od jakiegoś
      czasu myję włosy pod prysznicem, żeby było wygodniej, pod umywalką
      to najlepiej cofnąć się pół metra, rozkrok i można myć włosy. To ja
      już wolę się cała zamoczyć.
      Niemniej z umywalki i tak skorzystać trzeba. I jak tu się
      wyprostować?

      Prostuje się i znowu kark mnie boli.

      Idę zaliczyć informatykę. Krzesła regulowane, git. Po dopasowaniu
      krzesła, stół robi się jakoś dziwnie mały. Ekran też zjechał.
      Próbuję wygiąć go nieco w górę, a żeby nie wisieć nad klawiaturą,
      podkładam książkę pod spód. Facetowi się to nie podoba, bo przecież
      zaliczenie, żadnych książek. Żeby napisać teorię, i tak musze
      przygiąć się do biurka. I jak tu się wyprostować?

      Następny wykład dość daleko, a czasu mało, trzeba pojechać
      autobusem. Obrywam wiszącymi uchwytami w łeb, zwłaszcza na
      zakrętach. I jak tu się wyprostować?

      Wykład oczywiście na moich ukochanych krzesłach, zwijam się w paragraf, ajk
      większość osób. Do bólu karku dochodzi ból pozostałych czesci ciała.
      I jak tu się wyprostować?

      Chcę wypłacić kasę z bankomatu, ale bank ma chyba nieco za duże
      mniemanie o sobie, bo żeby widzieć ekran, powinnam klęknąć. Juz
      lecę. Trzeba więc znowu się schylić.

      W miejscach typu sklep czy kasa na basenie, trzeba się schylić do
      pani z okienka. I jak tu się wyprostować?

      A teraz siedzę przy za niskim stole i kark mnie boli jak głupi, bo
      już się chyba przyzwyczaił, że trzeba się wciaż zginać. Zaraz się
      położę, bo mnie boli, na szczeście od jakiegoś czasu mam już łózko,
      z którego nie wystają mi nogi i nie musze się zwijać w paragraf gdy
      spię.

      Wstydzę się, że się garbię, ale to naprawdę trudno cały dzień
      wszystko robić prosto. To nie jest świat dla wielkich ludzi!

      (współczucia dla dwumetrowych facetów, ich to dopiero musi boleć)
      • daslicht W ramach walki... 27.05.09, 16:12
        ...podłożyłam dwie książki pod laptopa. Jeszcze nie jest idealnie,
        trochę się giba, ale coś wymyślę... O, już wiem, pudło po butach! :)
      • plica Re: Walczymy z garbieniem się 28.05.09, 20:55
        o rany. nie napisalas jeszcze o rozmawianiu z kurduplami :) mam meza 30 cm wyzszego od siebie i musial sie przyzwyczaic, zeby nie rozmawiac mi w czolo. teraz jest zgarbiony na stałe , wiec klopot mniejszy :)
        • daslicht Re: Walczymy z garbieniem się 28.05.09, 23:35
          To nie na tym forum ;)
          Dziś starałam się przez większość dnia trzymać prosto. Na angielskim
          zamiast schylać się do tekstu, wzięłam go w ręce. Gdy rozmawiałam,
          nie pochylałam się. Ogólnie myslę, że taka powykręcana wyglądam
          jeszcze pokraczniej. I wstyd mi, gdy widze siebie na zdjęciach.
    • juannita Walka z garbieniem się a sposob odzywiania 01.06.09, 20:34
      Do tematu dodaje jeszcze jeden aspekt pod rozwage, bo jestem ciekawa, czy ktos cos podobnego u siebie zaobserwowal.

      Ja tez mam nadmierna lordoze, ale od lat staram sie cwiczyc, moze nie super regularnie, ale jednak dosyc. I o ile miesnie brzucha mam dosc slabe, to plecy mam calkiem umiesnione, na tyle, ze moge kontrolowac w miare garbienie.

      Ale zauwazam, ze wszystko szlak trafia, kiedy zmieniam sposob odzywiania - jak np kiedy przyjezdzal do rodzicow albo do tesciow w Niemczech i wcinalam ostro kielbase popijajac piwem. Ja takie zarcie od czasu do czasu uwielbiam, i trudno mi tego odmowic, kiedy takie dobre podaja :)
      No ale widze, i to po dwoch dniach juz, ze mi nagle brzuch wywala, nie ma mowy o wciagnieciu go i cala sylwetke szlak trafia : tzn gora plecow sie zaokragla i nie ma mowy o sylwetce wyprostowanej. Potrzebuja paru dni diety lekkostrawnej, zeby wrocic do normy.

      Ciekawa, jestem, czy ktos tez tak ma?
    • twq Re: Walczymy z garbieniem się 02.06.09, 19:32
      doskonale znam ten ból, dziwi mnie tylko dlaczgo nikt nie jeszcze nie napisał że bądź co bądź najlepszym sportem który doskonale wpływa na wyoristiwaną sylwetke jest pływanie, w wpodzie wręcz wymusza prostowanie kręgosłupa i jednocześnie pływając ćwiczy się mięśnie dzięki czemu łatwiej później zachować wyprostowaną postawę, a pozatym jest całkiem przyjemne :))
      • twq Re: Walczymy z garbieniem się 02.06.09, 19:34
        ups nie dczytałam całego wątku, dodam tylko że bardzo dobrze na kręgosłup wpływa jeszcze jazda konna
Inne wątki na temat:
Pełna wersja