allegrowy kłopot

16.05.09, 20:48
mam taki problem, może któraś z Was wie coś..?
kupiłam, okazało się nie niezgodne z opisem, zareklamowałam, po wielkich
fochach sprzedający stwierdził, żeby odesłać, oddał kasę. Ale oddał za towar i
przesyłkę do mnie. a za odesłanie już nie... Tzn, że to moja wina, że
kupowałam trefny towar i powinnam za to ponosić konsekwencje..? Kurcze, jak to
jest? istnieje jakiś regulamin? zasady? (to prywatna osoba)
    • clarisse Re: allegrowy kłopot 16.05.09, 21:27
      Nie mam 100% pewności, ale słyszałam od osób często korzystających z Allegro, że przy takim zwrocie sprzedający ma obowiązek zwrócić niestety tylko zapłaconą na początku kwotę, tj. cenę towaru plus koszt wysyłki. To, że niektórzy zwracają także koszt odesłania przez Ciebie towaru jest (podobno) kwestią ich dobrej woli lub strachu przed negatywem, o którego nie jest trudno w takich sytuacjach.

      Niestety nie umiem podeprzeć tego linkiem do żadnego regulaminu i - jak zaznaczyłam - mogę być w błędzie.
      • kotwtrampkach Re: allegrowy kłopot 16.05.09, 21:36
        tzn ja już przeszukałam regulaminy sklepów i połowa przy reklamacji zwraca za
        odesłanie, a druga połowa zakłada ze to nie ich interes jak się dostarczy
        zwracany towar..
        Ale ciągle mi się to wydaje jakieś... nieuczciwe? istnieje coś takiego jak
        uczciwość? ;-)
    • margo13ak Re: allegrowy kłopot 19.05.09, 08:46
      Niestety, to i tak lepszy scenariusz... Jako osoba prywatna może chyba w ogóle
      nie przyjąć reklamacji - sprzedający często zgadzają się na odesłanie tylko po
      to, żeby uchronić się przed negatywem...
      Sporo kupuję na Allegro i jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby ktokolwiek zwrócił
      mi koszty obu przesyłek, nawet jeśli wina ewidentnie sprzedającego - np. właśnie
      błąd kluczowy w opisie.
      A uczciwość - dla mnie istnieje - co do innych, mam obawy i nie zawsze chcę
      sprawdzać :-(
      • kotwtrampkach Re: allegrowy kłopot 19.05.09, 13:41
        hmm, mnie pierwszy raz się zdarza właśnie, że odsyłam trefny towar i mam kłopot
        ze zwrotem za przesyłki. A trenuję swoją asertywność i zwracam dużo :-)
        mam wrażenie, że coś szwankuje z tymi komentarzami - nie można wystawić
        prawdziwego komentarza, bo od razu dostanę podobny w rewanżu. Ostatnio dostałam
        neutrala z zarzutem, ze to nieuczciwe, że ja wystawiłam neutralny - skoro oddała
        mi kasę, a po za tym ona nie wie, czy wina na pewno jest jej (właśnie błąd w
        opisie).. ech.. miałam pozytywny dać? "wprawdzie miesiąc trwała wymiana maili,
        ale odzyskałam swoje pieniądze, więc polecam sprzedawcę!" ;-)
        • szarsz Re: allegrowy kłopot 19.05.09, 18:32
          kotwtrampkach napisała:
          > prawdziwego komentarza, bo od razu dostanę podobny w rewanżu.
          > Ostatnio dostałam neutrala z zarzutem, ze to nieuczciwe, że ja
          > wystawiłam neutralny

          Dlatego ja zawsze sprawdzam komentarze krzyżowo - jeśli są
          odwetowce, to nie kupuję, po co się użerać.

          Ale wbrew pozorom większość sprzedawców jednak potrafi przyznać się
          do błędu i wystawić pozytywa za negatywa, jeśli po stronie
          kupującego było ok. Przyznaję, że ja to bardzo doceniam.
          • monika3411 Re: allegrowy kłopot 19.05.09, 19:58
            No właśnie - komentarze. Ponad tydzień temu kupiłam stanik na
            Allegro. Ustaliłyśmy mailowo ze sprzedającą, że wyśle go w
            poniedziałek 11 maja. Wczoraj wysłałam maila, bo wciąż nie dostałam
            mojej przesyłki. Odpisała, żebym poczekała jeszcze kilka dni, że na
            wszelki wypadek podaje nr paczki itd. a za kilka dni zacznie
            interweniować.
            Dzisiaj przesyłka dotarła. Na stemplu jest wczorajsza data.
            Naprawdę rozumiem, że z jakiegoś powodu mogła nie dać rady wysłać
            tej paczki w umówionym dniu. Ale kurczę można napisać chyba :
            przepraszam, ale dopiero wysyłam, bo coś tam. Zrozumiem przecież. A
            ewidentnie dała mi do zrozumienia, że wysłała w umówionym dniu
            (chyba, że źle zrozumiałam tego maila...).
            Szczerze mówiąc nie miałam ochoty pisać pozytywnego komentarza, bo
            uważam, że tak się nie robi i tyle. W jakimś sensie zostałam
            oszukana - tak to odbieram.
            No ale napisałam pozytywa ;-///
Pełna wersja