Granice prywatności a wiarygodność

22.05.09, 09:25
Przed dyskusją proszę przeczytać ten artykuł
www.dziennik.pl/wydarzenia/article384547/Wiemy_kim_jest_Kataryna.html#reqRss
Gdzie według Was są granice prywatności? Nasze czołowe biuściaste blogerki
znamy pod imieniem i nazwiskiem a co gdyby skrywały swoją tożsamość, czy
moglibyśmy żądać od nich tak jak zrobił to dziennik od Kataryny aby się
ujawniły? Gdyby Kasica_k czy Mauzonka chroniły swoją prywatność to czy byłyby
dla nas mniej wiarygodne? Oburzyło mnie to podanie w artykule szczegółów,
które umożliwiają natychmiastową identyfikację i jestem ciekawa Waszej opinii.
    • yaga7 Re: Granice prywatności a wiarygodność 22.05.09, 09:30
      Ja osobiście dziwię się ludziom, którzy uważają, że obecnie w internecie można
      być anonimowym. Nie da się.
      • jul-kaa Re: Granice prywatności a wiarygodność 22.05.09, 09:36
        yaga7 napisała:

        > Ja osobiście dziwię się ludziom, którzy uważają, że obecnie w internecie można
        > być anonimowym. Nie da się.

        Ciekawe :) Dlaczego sie nie da?
        • yaga7 Re: Granice prywatności a wiarygodność 22.05.09, 09:43
          No jak widać po tej pani z artykułu, która chciała się ukrywać, nie da się ;)
          No może gdyby mieć jakąś chorą kasę / zdolności / możliwości itp, by się dało...

          Wypowiadały się tu gdzieś w różnych wątkach dziewczyny znające się na sieci /
          informatyce / dziedzinach pokrewnych - może tu też zaglądną, to powiedzą. Ja się
          na szczegółach nie znam ;)
          • jul-kaa Re: Granice prywatności a wiarygodność 22.05.09, 09:55
            yaga7 napisała:

            > No jak widać po tej pani z artykułu, która chciała się ukrywać, nie da się ;)
            > No może gdyby mieć jakąś chorą kasę / zdolności / możliwości itp, by się dało..
            >

            To, że w sumie każdego można "znalezc" jest oczywiste. Szczegolnie proste jest
            to w przypadku osoby, która niezbyt dobrze "zna sie" na internecie, a którą chcą
            znaleźć ci, którzy się znają.

            Ja byłam szczerze zaskoczona tym, ze Kasica_k, Mauzonka czy Maheda to osoby,
            które zna się z imienia i nazwiska, zdjęcia itp. Nie oczekiwałam tego i
            stanowczo anonimowo nie byłyby dla mnie mniej wiarygodne. Wydawało mi się, ze
            siec jest miejscem zapewniającym jakąś anonimowość. Teraz jednak prawie kazdego
            mozna wygooglać, dowiedziec sie, kim jest i do jakiej szkoly chodzil. Jesli chce
            sie byc osoba w jakiś sposób publiczna, obowiazkowo trzeba zalozyc swoja wlasna
            strone czy inną wizytówkę. Inaczej bowiem internauci wyrobią sobie zdanie na
            podstawie prezypadkowych notek, wpisów itp.

            Pewnie jestem bardzo niedzisiejsza, ale nie podoba mi się to! Nie chcialabym,
            zeby moje dziecko od urodzenia "istnialo" w sieci - zeby jego nazwisko bylo na
            stronach szkoly, konkursow, w ktorych uczestniczylo itp.
            Dla mnie anonimowość jest skarbem i kiedy wchodzę do sklepu z biustonoszami, a
            ekspedientka krzyczy od progu "kojarze panią z Lobby!", to czuję się baaardzo
            nieswojo.
            • yaga7 Re: Granice prywatności a wiarygodność 22.05.09, 10:53
              Wiesz, dzieci w sieci istnieją już nawet przed urodzeniem - niejedna przyszła
              mama zamieszcza zdjęcia usg wszędzie tam, gdzie to możliwe ;)))
        • kasiamat00 Re: Granice prywatności a wiarygodność 22.05.09, 15:36
          > Ciekawe :) Dlaczego sie nie da?

          Bo zostawiasz za dużo śladów, z istnienia których bardzo często nie zdajesz
          sobie sprawy. Choćby w logach serwerów twojego dostawcy netu, które jeśli dobrze
          pamiętam on musi przechowywać po kilka lat i udostępniać policji. W logach
          serwerów, na których stoją strony, na które tylko wchodzisz (nie musisz pisać!
          wystarczy czytać). Te rzeczy na szczęście nie są dostępne dla szerszej widowni -
          pod warunkiem, że nikt się do odpowiedniej bazy nie włamie i nikt się nie
          popisze niefrasobliwością (np. nie wyrzuci starych dysków ot tak na śmietnik).
          Tak, przed tym można się bronić, po coś wymyślono anonimowe proxy czy Tora, ale
          trzeba umieć.

          Druga sprawa - jeśli coś piszesz o sobie, to zostawiasz jeszcze więcej śladów.
          Często-gęsto sama informacja ile plus minus masz lat, co i gdzie studiowałaś i
          gdzie byłaś na wakacjach w zupełności wystarcza do identyfikacji. Tak, nie jest
          to natychmiastowe, ale znajomi rozpoznają cię po tym bez trudu.

          BTW, to Ty: jul-kaa.pinger.pl/?
    • semele2 Re: Granice prywatności a wiarygodność 22.05.09, 09:43
      Brr, paskudne. W artykule oczywiście nie podano nazwiska. Podano jednak na tyle
      dużo informacji, że teraz zidentyfikowanie Kataryny znajmie przeciętnemu
      internaucie może kwadrans. I nie, anonimowy bloger nie jest mniej wiarygodny.
      Jest po prostu człowiekiem, który potrzebuje swojego miejsca w sieci. Miejsca
      oddzielnego od codziennego życia. I oczywiście, że internetowa anonimowość jest
      złudna. Ale jeśli ktoś chce mieć taką odskocznię, to należy to uszanować.
      • ava.adore Re: Granice prywatności a wiarygodność 22.05.09, 10:49
        Oj, myślę, że problem nie jest taki prosty, jak próbujesz to przedstawiać. Z
        jednej strony, mit o anonimowości w internecie trzyma się ciągle mocno i na jego
        fali ludzie często piszą rzeczy, których wstyd i kindersztuba nie pozwoliłyby im
        powiedzieć w realu.
        Z drugiej - już teraz musimy podawać coraz to więcej informacji o sobie, żeby
        móc w pełni korzystać z dobrodziejstw sieci, a ten stan będzie się pogłębiał
        (jeden z moich wykładowców od nowym mediów twierdził wręcz, że jeszcze trochę, a
        żeby w ogóle połączyć się z internetem, każdorazowo będziemy musieli dać się
        zidentyfikować, i przyznam, nie jest to wizja, która mnie pociąga), więc prośby
        o uszanowanie anonimowości mogą być wołaniem na puszczy*.
        Z trzeciej w końcu - połączenie wiary w anonimowość i niewątpliwej wiedzy w
        temacie, o którym się mówi, może dać iście wybuchową mieszankę, kiedy w końcu z
        jakichś powodów zdecydujemy się ją ujawnić (a wraz z wiedzą domysły i
        podejrzenia, które często idą w parze, a których nie można wyartykułować
        oficjalnymi kanałami) w sposób, który teoretycznie nie pozwoli na
        zidentyfikowanie nas. Kataryna zaryzykowała, naraziła się temu i owemu i, cóż,
        dostała po dupie. To, co zrobił Dziennik, jest rzuceniem jej na żer (bardzo
        ciekawi mnie pierwsza strona poniedziałkowego "Faktu", BTW). I nie wierzę, że
        zrobili to przez przypadek, bo "nie zdawali sobie sprawy" czy cokolwiek innego.
        A że działalność, nazwijmy to, hobbystyczna i zawodowa Kataryny nie były
        zupełnie rozłączne, to i pole do popisu mają większe, znajdzie się więcej ludzi,
        którzy będą myśleć, że Kataryna musiała mieć w tym jakiś interes i mieć do niej
        pretensje, a i kompromitacja większa (serio, czy kogoś by to obeszło, gdyby
        Kataryna okazała się być kurą domową z jakiejś zabitej dechami wsi na
        Mazurach?). Brzydko? Brzydko. Skutecznie? Jak cholera. Co zrobić? Ano pamiętać,
        że lajf iz full of zasadzkas i kopas w dupas i nie pisać w sieci nic, czego
        byśmy z jakichś powodów nie chcieli powiedzieć w realu.

        *) No i zawsze pozostaje pytanie, czyją anonimowość będziemy szanować, a czyją
        już nie).
        • yaga7 Re: Granice prywatności a wiarygodność 22.05.09, 10:55
          Ale z drugiej strony może dzięki takiej każdorazowej identyfikacji w sieci
          będzie mniej problemów z oszustwami, kradzieżą danych osobowych / danych kart
          kredytowych itp.
          W sumie jak kiedyś wprowadzą jakieś cyberwszczepy do mózgu (ach, naoglądałam się
          filmów i naczytałam książek), to wtedy na pewno trzeba się będzie identyfikować.

          No ale z drugiej strony - wszystkie zabezpieczenia jakoś zawsze można obejść...
          • ava.adore Re: Granice prywatności a wiarygodność 22.05.09, 11:11
            Jasne, i taka jest mniej więcej wykładnia tego, dlaczego powinniśmy się identyfikować przy wejściu do sieci. I ja się oczywiście z tym zgadzam. Z jednej strony ;) A z drugiej strony, no kurde, jestem staroświacką internautką i jeśli guglam w ramach guilty pleasure crapową fantastykę, żeby sobie potem zrobić dobrze pod kołdrą, to cholera nie po to, żeby potem każda księgarnia internetowa na wejściu polecała mi takie rzeczy, ni? ;))) Anyway, kierunek, w którym idą zmiany, jest raczej nie do odwrócenia, więc to takie moje czcze gadanie, bo jak znam siebie, to i tak się z łatwością przystosuję :)
    • szarsz Re: Granice prywatności a wiarygodność 22.05.09, 09:53
      Dla mnie obrzydliwe jest pisanie "szanujemy Twoją prywatność" i
      podawanie danych umożliwiających identyfikację w 5 minut. Nie znoszę
      takiej hipokryzji.
      • kaga9 Re: Granice prywatności a wiarygodność 22.05.09, 11:08
        Tak, Szarsz, niesłychanie etyczni ci dziennikarze, powinni puchnąć z dumy.

        Gratuluję sobie, że nie zdecydowałam się w swoim czasie na dziennikarstwo. Jeśli
        to są dzisiejsze normy...
        • plecha1 Re: Granice prywatności a wiarygodność 22.05.09, 12:20
          Też się cieszę, że mimo przebąkiwań mamy nawet nie złożyłam papierów na
          dziennikarstwo.

          Już lepiej zniosłabym formę artykułu "Kataryna nazywa się Xxxx Xxxxx" niż
          udawanie wielkich łaskawców, którzy nie podadzą danych osobowych, jednocześnie
          podając wszystkie informacje potrzebne do znalezienia nazwiska w ciągu paru minut.
    • palacsinta Re: Granice prywatności a wiarygodność 22.05.09, 12:49
      @nieanonimowość maużonki, kasicy itd.

      Myślę, że bez tego nie byłoby cyklu "biust na żywo" ani otwartej galerii na balkonetce. Że o galerii zamkniętej nie wspomnę.

      I oczywiście, że ujawnianie nazwiska zwiększa wiarygodność. Jeśli kataryna chce zachować anonimowość, to proszę bardzo i outowanie jej na siłę, w dodatku na zasadzie "ale jak walnę w ten rudy łeb" jest bardzo nieeleganckie, ale dla mnie zbyt wiarygodna ona nie jest.

      Zresztą sprawa jest skomplikowana, bo zachowując (dotychczas) anonimowość kataryna stała się w polskim internecie osobą opiniotwórczą i w pewnym sensie znaną. I z tego tytułu można jej odmawiać prawa do anonimowości tak samo, jak politykom (za ważni, żeby być anonimowi) albo gwiazdom (pchałeś się na afisz, to nie narzekaj).
    • joankb Re: Granice prywatności a wiarygodność 22.05.09, 14:44
      A ja powiem nieco inaczej.
      Anonimowość, czy też tylko nick specjalisty od staników, monitorów, sterowników,
      bluzek, ciastek itp. - nie przeszkadza mi w niczym, wiarygodność na ogól mogę i
      potrafię ocenić.
      Ale jeśli ktoś chce brać udział w debacie publicznej, w demokratycznym kraju -
      chce krytykować, oceniać, wartościować, rozdawać cenzurki, w tym moralne - niech
      czyni to jako Osoba, nie anonim, albo nie jest dla mnie wiarygodny.
      Od dawna już kataryny nie czytywałam, właśnie z tych względów.
      Anonimowo to można pisać z Tybetu, z Iranu, z Birmy.
      To co zrobił Dziennik etyczne na pewno nie jest....
      Byłoby etyczne gdyby bez ostrzeżenia wywalili to na pierwszej stronie.
      • kasica_k Re: Granice prywatności a wiarygodność 22.05.09, 16:16
        Należę do pokolenia osób niegdyś przyzwyczajonych do tego, że w sieci to jawność
        jest normą, a anonimowość - od tej normy odstępstwem, które bywa owszem,
        uzasadnione w pewnych przypadkach (np. dyskusje o problemach prywatnych czy
        intymnych, gdy w grę wchodzą także dobra osobiste naszych partnerów, etc.), ale
        nie stanowi reguły. To się oczywiście zmieniło i normą stała się "złudna
        anonimowość", do której też się przyzwyczaiłam (tj. nauczyłam się poważnie
        rozmawiać z osobami, które podpisują się tylko nickiem, a nawet dostrzegłam
        pewne zalety takiej komunikacji). Wciąż jednak najbardziej wiarygodni są dla
        mnie ci, których prawdziwe tożsamości znam, czy to z sieci, czy spoza.

        Owszem, był moment, gdy zastanawiałam się nad kwestiami typu "co też powie mój,
        dajmy na to, potencjalny zleceniodawca, widząc, że Kasia zajmuje się w sieci
        jakimiś stanikami", ale moje poczucie osobistej wolności do zajmowania się, czym
        chcę i co uważam za istotne, zwyciężyło :) Od początku jednak nie czułam nad
        sobą żadnego parasola anonimowości, bo dokopać się do mojej tożsamości można
        było paroma kliknięciami. Mogę więc bez problemu pogodzić się z tym, że sieć nie
        jest oderwaną od świata enklawą, tylko narzędziem, które pozwala komunikować się
        tak samo, jak czynimy to "w realu", bo taka właśnie była dla mnie od początku.

        Trzeba jednak powiedzieć sobie uczciwie: sieć różni się od "reala" tym, że w
        sieci pozostawiamy po sobie bardzo dużo i bardzo łatwo dostępnych śladów, które
        umożliwiają każdemu, kto będzie chciał, stworzenie całkiem bogatego profilu
        danej osoby. O ile z podpisywaniem się pod swoimi słowami nie mam problemów, o
        tyle permanentna inwigilacja wszelkich poczynań, od oglądanych stron zaczynając,
        a na prywatnych wiadomościach kończąc, budzi mój niepokój. Nie marzę wcale o
        tym, żeby dowolny serwisik wywalał mi na powitanie "cześć Kasiu, fajnie że
        wpadłaś, wiemy o tobie wszystko", bo w realu też nie każdemu się przedstawiam.
        Wolałabym mieć wolność "anonimowego" chodzenia po sieci tak samo, jak w realu
        mam wolność chodzenia po ulicy, choć wszechobecne kamery mogą i to zmienić :)

        Niektórzy argumentują, że "zabieranie" internautom anonimowości (której nigdy
        nie mieli, he he) godzi w wolność słowa - to jest mieszanie pojęć, wolność słowa
        oznacza tyle, że nikt nie musi być anonimem, żeby móc otwarcie wyrażać swoje
        poglądy, a nie, że może schować się za nickiem. W zbyt wielu przypadkach takie
        pokrzykiwania to po prostu strach przed przyjęciem odpowiedzialności.

        Kataryny nie czytam, raczej z braku zainteresowania, a nie z braku zaufania do
        "anonimów", choć muszę przyznać, że jeśli chodzi o politykę - bardzo trudno
        byłoby mi poważnie traktować opinie wypowiadane anonimowo. Choćby dlatego, że w
        sieci pełno jest głupiej i niekulturalnej politycznej gadaniny w wykonaniu
        różnych nudzących się "speców".
    • kasiamat00 NIE MA ANONIMOWOŚCI W INTERNECIE 22.05.09, 15:55
      Ludzie, wbijcie to sobie do głowy raz na zawsze: NIE MA ANONIMOWOŚCI W
      INTERNECIE. Można utrudnić namierzenie danej osoby, ale jest to trudne i wymaga
      wiedzy i pilnowania się na każdym kroku. Jeśli ktoś coś pisze, do tego
      regularnie i kontrowersyjnie, to niech lepiej dla własnego dobra od razu założy,
      że kiedyś zostanie powiązany z tymi tekstami i z dużym prawdopodobieństwem
      gdzieś pojawi się jego nazwisko łącznie z nickiem. Jeśli do tego ma mało
      popularne nazwisko - ma pecha. Kataryna IMHO do tej pory po prostu nikomu
      naprawdę mocno nie podpadła i nikomu nie chciało się jej szukać albo nikomu nie
      zależało na podaniu publicznie jej tożsamości.
      • justyna-8 Re: NIE MA ANONIMOWOŚCI W INTERNECIE 27.05.09, 14:33
        Na jednym z forów rówieśniczych moich dzieci jest dziewczyna bardzo
        dbająca o swoją anonimowość. Ale jakoś nie stanowiło dla mnie
        problemu odszyfrowanie jak się nazywa i gdzie mieszka. Pochodzimy z
        tego samego miasta i to była kwestia skojarzenia kilku faktów.
        • plecha1 Re: NIE MA ANONIMOWOŚCI W INTERNECIE 27.05.09, 16:31
          Prawda jest taka, że w necie pod jakimś nickiem nie powinno się pisać czegoś,
          pod czym nie podpisałoby się własnym imieniem i nazwiskiem, bo wbrew pozorom net
          jest mały i w momencie, kiedy wydaje nam się, że w jakimś miejscu NA PEWNO nie
          będzie nikogo znajomego, można natknąć się na kolegę z pracy czy bratową. Wbrew
          pozorom wcale nie jest trudno poskładać sobie historię anonimowego człowieka i
          odkryć, że najprawdopodobniej tę osobę znamy. A wtedy może być nieprzyjemnie,
          gdy koleżanka z pracy odkryje, jaką to jest wg nas idiotką, albo szef dowie się,
          że nie zna się na swojej pracy, a dodatkowo wydaje mu się, że jest zabawny, gdy
          tak naprawdę wszyscy śmieją się z jego żartów przez grzeczność. Niektórzy
          jeszcze tego nie odkryli i mogą się niemiło zdziwić.

          Najbardziej zaskakuje mnie wrzucanie niektórych zdjęć w portalach. Te zdjęcia w
          ciuszkach więcej odsłaniających niż zasłaniających albo zdjęcia z suto
          zakrapianych imprez mogą się przecież ciągnąć za człowiekiem i wyskoczyć jak
          diabeł z pudełka w najmniej oczekiwanym momencie. Taka piętnastolatka nie wie
          przecież, kim będzie, na jakim stanowisku będzie pracować. Może się okazać, że
          wypłynięcie takiego zdjęcia, które koleżanka zapisała sobie na dysku i
          postanowiła po latach upublicznić, zniszczy już dorosłej osobie karierę.
    • kuraiko Re: Granice prywatności a wiarygodność 27.05.09, 19:55
      no proszę, dowiedziałam się dzisiaj, że istnieje jakaś Kataryna, a
      na dodatek, że jest z mojego miasta ;) mimo, że
      "Nad tożsamością Kataryny zastanawiały się od kilku lat tysiące
      internautów, dziennikarzy i polityków. Na anonimowości buduje swoją
      legendę." ;)

      moim zdaniem Dziennik przegiął podając pewne informacje na jej
      temat. komu to było potrzebne tak naprawdę? żenada
      • kuraiko Re: Granice prywatności a wiarygodność 27.05.09, 19:57
        mogliby raczej napisać, kim jest Kominek :DDDD
    • magdalaena1977 Re: Granice prywatności a wiarygodność 28.05.09, 00:10
      Dla mnie też brak aninimowości Kasicy czy mauzonki był zaskoczeniem. I mam
      wrażenie, że dziewczyny ujawniły się dopiero gdy stanęły na czele silnego ruchu.
      Ale do tej pory były dla mnie równie wiarygodne.

      Ale co z ludźmi, którzy blogują bez podawania nazwisk i miast, ale z tysiącami
      szczegółów. Np. Morfeusz czy Matka Polka ?
      Jak dla mnie taki lekki poziom anonimowości mam sens - tj. koleżanki z pracy na
      pewno ją rozpoznają, ale czy każdy pacjent doktora X... X... musi wiedzieć od
      razu wszystko o jego sieciowym życiu ?

      Mnie bardzo zależy na takiej względnej anonimowości - tj. na tym, żeby ludzie z
      którymi stykam się zawodowo nie mogli od razu wyszukać sobie jaki mam nowy stanik.
      • lukrecjabo Poruszyłaś bardzo ważną dla mnie sprawę 28.05.09, 14:38
        magdalaena1977 napisała:

        > Dla mnie też brak aninimowości Kasicy czy mauzonki był zaskoczeniem. I mam
        > wrażenie, że dziewczyny ujawniły się dopiero gdy stanęły na czele silnego ruchu
        > .
        > Ale do tej pory były dla mnie równie wiarygodne.

        Dla mnie też, bo zanim zaskoczyłam, że Ewa to Ewa, i tak dalej i tak dalej (żeby
        za dużo nie powiedzieć), sporo czasu upłynęło:D


        > Mnie bardzo zależy na takiej względnej anonimowości - tj. na tym, żeby ludzie z
        > którymi stykam się zawodowo nie mogli od razu wyszukać sobie jaki mam nowy stanik.
        >

        I tu właśnie bardzo chciałabym poznać opinię Dziewczyn, które "siedzą w temacie"
        i umieją wyszukiwać w necie, nie tak, jak ja, ale zdecydowanie lepiej:D
        Czy na przykład ja stanowię jakąś anonimowość dla Was (oczywiście poza tym, co
        sama tu naklepałam), czy też wiecie o mnie dużo, bo na przykład dokopałyście się
        moich postów na innych forach, bo wiecie jakie strony internetowe przeglądam
        (nie mówię o wiadomościach zawartych w sygnaturce), bo dotarłyście do mojego
        profilu na "wszechmocnej" NK i tak dalej...
        Oczywiście bardzo proszę, żeby linków do w/w tu nie wrzucać:D ale odpowiedź na
        to pytanie jest dla mnie bardzo ważna.
        Ja po prostu całkowicie się na tym nie znam, dlatego proszę Ekspertki o odpowiedź.
        • kuraiko Re: Poruszyłaś bardzo ważną dla mnie sprawę 29.05.09, 00:58
          moim zdaniem osoby namiętnie przeszukujące net w poszukiwaniu śladów
          innego współużytkownika danego forum muszą mieć w tym jakiś cel,
          albo problem ze sobą. normalne osoby tego nie robią, bo to ich nie
          interesuje. ja się spotkałam z wyszukiwaniem info nt innych
          forumowiczów tylko w celu dokopania im.

          a mnie któraś z forumek znalazła na NK ;) więc to aż takie trudne
          nie jest, ja z ciekawości przy okazji podobnej dyskusji znalazłam
          Mariskę ;)
          • agafka88 Re: Poruszyłaś bardzo ważną dla mnie sprawę 29.05.09, 01:19
            kuraiko napisała:
            >
            > a mnie któraś z forumek znalazła na NK ;) więc to aż takie trudne
            > nie jest, ja z ciekawości przy okazji podobnej dyskusji znalazłam
            > Mariskę ;)

            My z Mariską Cię znalazłyśmy po jednej z dyskusji na temat anonimowości w sieci.
            Akurat mariska to banalnie łatwa do zlokalizowania jest, bo występowała pod
            własnym imieniem i nazwiskiem w audycji tok fm, więc to kwestia minuty, żeby ją
            znaleźć.

            Zdaję sobie sprawę, że i mnie jest łatwo wygooglować, na dodatek moje zdjęcia są
            na blogu lobby,więc to ułatwia sprawę, ale - ja nie mam nic przeciwko, bo
            żadnego z postów, które napisałam tu na forum nie wstydziłabym się podpisać
            własnym imieniem i nazwiskiem.
            • kuraiko Re: Poruszyłaś bardzo ważną dla mnie sprawę 29.05.09, 02:09
              no ja Mariskę chyba też przy tej okazji znalazłam albo wcześniej z
              jakiegoś tam powodu, z tym że ja nie miałam pojęcia jak ma na
              nazwisko, a imienia można się domyślić :)
              a Ciebie Agafko nie kojarzę :>
              no właśnie to się sprowadza do tego, czy chce się w ogóle kogoś
              znaleźć i po co.
        • magdalaena1977 Re: Poruszyłaś bardzo ważną dla mnie sprawę 29.05.09, 07:10
          lukrecjabo napisała:

          > Czy na przykład ja stanowię jakąś anonimowość dla Was (oczywiście poza tym, co
          > sama tu naklepałam), czy też wiecie o mnie dużo,
          > bo na przykład dokopałyście się moich postów na innych forach,

          Ja spróbowałam i do niczego nie doszłam. Ale prawdopodobnie używasz na forum
          gazeta nicka, którego nie masz nigdzie indziej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja