Przeżyłam wczoraj horror... :/

25.05.09, 19:40
Przeżyłam wczoraj horror na trasie Warszawa - Katowice. Wracaliśmy z mężem i
jego rodzicami z Krakowa z komunii siostrzenicy męża. Jechaliśmy autem mojego
taty, bo w naszym bieżniki już nie bardzo.
No i wracamy sobie, godzina koło 22:00, ciemno, na liczniku 120, a tu nagle
wszystko nam gaśnie. WSZYSTKO. Silnik, światła, deska rozdzielcza. Jak na
złość nic nie jedzie z naprzeciwka drugą nitką, więc nie widać też pobocza,
droga nieoświetlona. Hamujemy, ale nie zapalają się światła stopu... Makabra
jakaś. Szczęście, że akurat przez chwilę nikt za nami nie jechał. To pora,
kiedy jeździ masa tirów, po kilka razem. Jakby w nas sypnął jeden, nie widząc,
że hamujemy... Na szczęście jechaliśmy prawym pasem, a nie lewym, i na
szczęście prowadził małż, a nie ja. Jest zawodowym kierowcą i nie wpadł w
panikę. Miałam jechać ja, ale jakoś tak... stwierdziłam, że przesiądziemy się
pod Częstochową przy jednej restauracji, napijemy kawy i pojedziemy dalej.
Auto miało tyle przyzwoitości, żeby jeszcze na tę parę kilometrów odpalić
normalnie, i podjechaliśmy pod tę restaurację - i zdechł całkiem. Noc, zimno,
leje. Zajebiście. Tak naprawdę dopiero jak chwilę postaliśmy, uświadomiłam
sobie, co mogło się stać. A na tym samym parkingu czeka pomoc drogowa z taką
furą na lawecie... młodym ludziom hamulców zabrakło, też na trasie. Kurde,
jakaś pechowa noc. Jak już wracaliśmy, bo mój tata po nas przyjechał, to kilka
kilometrów od miejsca, gdzie stanęliśmy, w rowie leżał TIR...
Mówię Wam, horror. Cieszę się, kurczę, że z Wami jestem.
    • agafka88 Re: Przeżyłam wczoraj horror... :/ 25.05.09, 20:54
      Madziu mam nadzieję, że już lepiej się czujesz, całe szczęście, że nic się Wam
      nie stało i że mąż zachował zimną krew.
      • madzioreck Re: Przeżyłam wczoraj horror... :/ 25.05.09, 20:59
        Dzięki Agaf :0 Czuję się ok, tyle że będą c nieco podziębiona zmokłam przy tej
        okazji i zmarzłam, na szczęście tylko tyle :)
        Niestety dotąd nie wiem, co się właściwie zrobiło w tym samochodzie...
    • kaga9 Re: Przeżyłam wczoraj horror... :/ 25.05.09, 21:18
      My też się cieszymy, że dobrze się skończyło! Uff, obyśmy nie musieli przeżywać
      takich "przygód"...
    • aadrianka Re: Przeżyłam wczoraj horror... :/ 25.05.09, 21:40
      Dobrze, że nic Wam się nie stało:*
    • jolka-pol-ka Re: Przeżyłam wczoraj horror... :/ 25.05.09, 22:54
      Po czymś takim powietrze lepiej pachnie, ludzie są lepsi i słońce
      jaśniej świeci. Oby nigdy więcej ocierania się o wieczność :))
      • madzioreck Re: Przeżyłam wczoraj horror... :/ 26.05.09, 13:24
        jolka-pol-ka napisała:

        > Po czymś takim powietrze lepiej pachnie, ludzie są lepsi i słońce
        > jaśniej świeci.

        Oj, żebyś wiedziała :)
        • jolka-pol-ka Re: Przeżyłam wczoraj horror... :/ 26.05.09, 17:21
          madzioreck napisała:
          Oj, żebyś wiedziała :)
          no właśnie wiem i cieszę się każdym miłym oraz spokojnym dniem :))
    • veebee Re: Przeżyłam wczoraj horror... :/ 25.05.09, 23:19
      miałam w grudniu podobną sytuację, współczuję.
      Nam się to na szczęście zdarzyło na wiejskiej drodze, dzięki Bogu, że tam, bo wcześniej jechaliśmy katowicką (krajowa).
      Dzięki Bogu, że nic się nie stało!
    • e.m.i1 Re: Przeżyłam wczoraj horror... :/ 26.05.09, 07:57
      Cieszę się, że jednak z nami jesteś.
      :)
    • ocisza Re: Przeżyłam wczoraj horror... :/ 26.05.09, 09:36
      O rany, jakby to mnie spotkało, to ręce by mi się trzęsły następne pięć dni.
    • wera9954 Uff 26.05.09, 12:42
      Jak to dobrze, że jesteś cała i zdrowa :)
      To musiało być straszne :(
    • maheda O rany, współczuję... 26.05.09, 12:59
      Faktycznie horror :(
    • justyna-8 Re: Przeżyłam wczoraj horror... :/ 26.05.09, 13:30
      A może tam jest "dziwny punkt"? Jak z horroru?
      Ale dobrze, ze nic się Wam nie stało.
    • madzioreck No i okazało się... 28.05.09, 15:11
      No i okazało się, że to nie była żadna "poważna" awaria, ot, taki jeden malutki
      styczek się rozłączył, czy cos takiego. W takim nieszczęśliwym miejscu, że omal
      nas nie zabił :/
    • chocochoco Re: Przeżyłam wczoraj horror... :/ 28.05.09, 15:22
      Tez tak kiedyś z Moim M. mieliśmy, tylko, że na szczęście w dzień- poluzowały
      się takie zaczepy od akumulatora i wszystko zgasło na amen, na szczęście pomógł
      nam dobry człowiek- mechanik samochodowy wracający z pracy zatrzymał się i
      zupełnie bezinteresownie nam pomógł :-))). Dużo nie trzeba było zrobić
      wystarczyło docisnąć, ale jednak sami byśmy na to nie wpadli ...
      • madzioreck Re: Przeżyłam wczoraj horror... :/ 28.05.09, 15:36
        My sprawdziliśmy klemy przy akumulatorze, były luźne, więc je docisnęliśmy, i
        mieliśmy nadzieję, że to ich wina, ale nie. Auto wróciło na drugi dzień na
        lawecie :/
        Przez takie historie zastanawiam się, jaka właściwie prędkosć jest bezpieczna -
        jak wszystko gra, mozna ciąć i 150, ale jak cos takiego wyskakuje...
        • chocochoco Re: Przeżyłam wczoraj horror... :/ 28.05.09, 19:02
          Niestety samochód ogólnie nie jest bezpieczny, szczególnie wysłużony. Wyobrażam
          sobie co musiałaś czuć brrrr... Ja staram się jeździć zgodnie z przepisami,
          gdzie 90 to 90, gdzie 50 to 50, możne dla wielu jestem zawalidrogą lub "kobietą
          za kierownicą", ale co tam, życie ma się tylko jedno :-).
        • mauzonka dopiero teraz przeczytałam 31.05.09, 01:39
          i mnie zmroziło:/ Uff, madzioreck, jak dobrze, że nic Wam się nie stało.
    • kuraiko Re: Przeżyłam wczoraj horror... :/ 29.05.09, 01:03
      słyszałam o tzw "trójkącie Bermudzkim" na trasie nieopodal Tarnowa.
      że właśnie takie dziwne wypadki tam się dzieją. i dokładnie tam jak
      wracaliśmy z wycieczki autokarem (w podstawówce ;) ) to z ciągu aut
      jadących w przeciwnym kierunku wyleciało... koło i rąbnęło nam w
      przód autokaru. a nie odpadło od żadnego auta (bo policja szukała),
      prawdopodobnie odczepiło się takie zapasowe z tyłu...

      w tamtych okolicach znajomych spotkała podobna akcja do opisywanej,
      tyle że w dzień całe szczęście. nagle w aucie wszystko zwariowało,
      rozregulowało się...
      • juannita Re: Przeżyłam wczoraj horror... :/ 01.06.09, 19:33
        Ja slyszalam o "trojkacie bermudzkim" na drodze z Wwy do Elblaga, chyba dosc blisko Elblaga.
        Tyle, ze tam nie samochody sie rozsypuja, tylko kierowcy zachowuja sie tam dziwnie, np ni z tego ni z owego zawracaja, chamuja, bo wydaje im sie ze widza czlowieka na ulicy.
        Nie wierze specjalnie w UFO ani w zlego ducha, wiec na pewno jest jakies tego racjonalne wytlumaczenie.
    • juannita Re: Przeżyłam wczoraj horror... :/ 01.06.09, 19:35
      Milo Cie widziec cala i zdrowa.
      Mam nadzieje, ze nie zrazi Cie to do prowadzenie - bo niebezpieczenstwa tak czy owak czychaja na kazdym kroku.
      • madzioreck Re: Przeżyłam wczoraj horror... :/ 01.06.09, 21:11
        Dzięki, dziewczyny :)
        Nie, nie zraziłam się, ani nie boję wsiadać w auto, czy coś takiego. Taki
        przypadek, jaki nam się przytrafił, jest jedną z rzeczy, na które nie mamy
        wpływu i dowodem, ze miało mi się na życie :) Moze inaczej bym myślała, gdybym
        to ja prowadziła, bo mogło byc róznie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja