kizombalover
01.06.09, 15:32
Po stresach związanych z zawirowaniami lokalowymi, i wzięciem na luz (wezmę
Tatę do naszego obecnego mieszkania, i spróbujemy się jakoś pomieścić - na
razie nie stać nas na większe), postanowiłam odreagować.
Trzy noce z rzędu spędziłam z przyjaciółmi ze szkoły tańca na milongach
festiwalowych w Berlinie, i mimo, że niewyspana okrutnie, promieniuję energią :-).
Na pierwszej milondze bawił nas genialny DJ - starszy pan, ze świetnymi
tekstami i niesamowitą umiejętnością dobierania muzyki do odpowiedniej chwili.
Do tego koncert Otros Aires - świetnej orkiestry grającej electro tango - ekstra!
Na drugiej grała niezła orkiestra, i też było fajnie, ale na trzeciej dopiero
był czad - koncert Sexteto Milonguero, który porwał cały tłum do szaleńczych
pląsów! A do tego najcudowniejsze pokazy, jakie widziałam w życiu - Gabriel
Misse i El Flaco Dany z partnerkami -tango w mistrzowskim wydaniu, bez
udziwnień w rodzaju baletu, ooooh!
Nie muszę chyba dodawać, że zrobienie sobie zdjęć z całym grającym wczoraj
zespołem oraz z Gabrielem wprawiła mnie w ekstazę orgazmopodobną? :-D
Dzisiaj ostatnia festiwalowa milonga, ze sławnym Sexteto Stazomayor, oraz
jednocześnie pierwsza, na którą pojadę z własnym mężem, hi hi, nie wie, co do
tej pory stracił...