Stanikowo charytatywnie :)

10.06.09, 13:54
Robiłam zakupy w Belle Lingerie i przy wymianie korespondencji zwróciłam uwagę na dołączaną przez nich do e-maili informację o tej akcji charytatywnej.

W skrócie: przekazujemy darowiznę w postaci staników, które są nam już zbędne, ale jeszcze nadają się do użytku. Wędrują one do potrzebujących w Afryce, a lotnicze pogotowie ratunkowe w Yorkshire dostaje za ich zebranie pieniądze potrzebne na utrzymanie latających karetek.
Zbiórka "recyklingowa" obejmuje też tekstylia, telefony komórkowe i puste pojemniki od drukarek atramentowych, ale to już chyba raczej dla mieszkających w WB (darmowa wysyłka).

Staniki możemy wysyłać również do Belle Lingerie pod adresem:

Belle Lingerie Ltd
2nd Floor
2A Cross Crown Street
Cleckheaton
West Yorkshire
BD19 3HW
UK / Wielka Brytania

z dopiskiem: CHARITY

Ktoś jeszcze zrobi remanent w szafie? ;)
    • kizombalover Re: Stanikowo charytatywnie :) 10.06.09, 23:17
      No żesz, no. Gdyby kto inny zbierał, to bym się zastanowiła.
      Ale akurat oni... Stanik od nich zaginął na poczcie, zamiast złożyć reklamację,
      zwodzili mnie, aż minął termin wszczęcia sporu na e-bay. Po czym przestali się
      odzywać. Mało tego, chciałam kupić u nich stanik dla koleżanki, to się okazało,
      że nie mogę (jestem na czarnej liście?!?).
      Jestem o Aragona do tyłu, że o nerwach nie wspomnę.
    • dziudziulek Re: Stanikowo charytatywnie :) 10.06.09, 23:20
      charytatywnie można też forumkom w wątku oddam stanik za darmo i koszty wysyłki
      tańsze
    • chocochoco Re: Stanikowo charytatywnie :) 10.06.09, 23:29
      Hmmm, gdyby to nie było "Belle Lingerie" to może i bym coś wysłała, ale wiedząc
      jacy z nich oszuści i chamy podziękuję. Nieźle mnie kiedyś oszukali, straciłam
      masę nerwów i ledwo odzyskałam 400 zł, do tego zostałam wyzwana od złodziei
      debili itp. Jedyne co mogę poradzić to trzymać się od nich jak najdalej...
      • kizombalover Re: Stanikowo charytatywnie :) 12.06.09, 22:13
        Bosz... złodziei i debili.... przeszli samych siebie!
        Mnie zlali totalnie.
        Naama2 też nie ma o nich dobrego zdania - lepiej trzymać się z daleka od nich.
        • joankb Re: Stanikowo charytatywnie :) 12.06.09, 22:30
          Też jestem tego zdania. Mnie zginęły tylko gatki, ale kontakt wspominam jak
          najgorzej. Mimo trzech poprzednich normalnych transakcji dostałam odpowiedź, że
          można się było tego spodziewać, że z Polkami tak jest.
          Chyba czas ich dopisać do wątku "nie polecamy" na LB.
          • 100krotna Re: Stanikowo charytatywnie :) 13.06.09, 13:01
            Jeśli będę mieć stanik, którego już nie noszę, a będe go chciała
            oddać, to napiszę na forum, albo poszukam wśród znajomych :) U nas
            też jest dużo dziewczyn, które będą zainteresowane, a z jakichś
            powodów nie stać je w danej chwili na nowy biustonosz. Ja, na mój
            pierwszy (chciałam nowy i zmierzony stacjonarnie) odkładałam około 3-
            4 miesięcy, bo był to wtedy dla mnie bardzo duży wydatek. Potem już
            kupowałam na allegro i zlotach ;)
            A ostatnio oddałam trzy za małe staniki przyjaciółce :) w ramach
            uświadomienia... chociaż nie wiem, czy je nosi, muszę zapytać.
          • yaga7 Re: Stanikowo charytatywnie :) 13.06.09, 13:12
            A ja u nich kupowałam parę razy i nie było problemów.

            Natomiast skoro piszecie, że problemy jednak są, to się zastanowię dwa razy
            przed kolejnym zakupem.
      • songor Re: Stanikowo charytatywnie :) 13.06.09, 20:20
        jakim cudem odzyskalas pieniadze bo ja jestem 52 funty do tylu i kurcze od roku
        sie z nimi uzeram ;/
    • smallfemme Re: Stanikowo charytatywnie :) 13.06.09, 17:02
      Ja charytatywnie kupuje staniki znajomym. Władowałam w to już dużo kasy i czekam aż zaprocentuje [np. szerzeniem stanikowej wiedzy przez koleżanki]. W tym przypadku wiem, że stanik jest dobrze/źle dobrany i jak jest używany. Afryka? Może jeśli obok mnie nie będzie już żadnej nieuświadomionej. Czyli nie szybko.
Pełna wersja