Dodaj do ulubionych

Jaki wyrok?

04.02.10, 19:59
W kilku watkach się ten temat przewija, więc postanowiłam wyciągnąć explicite.
Orientuje się ktoś, jaki wyrok, minimalnie i maksymalnie, mógł dostać Antek za
zabójstwo borowego? Ma ktoś dostęp do rosyjskiego kodeksu karnego z
odpowiedniego okresu, albo kojarzy coś z historii/literatury?

Uderza mnie, że sporo osób (nie tylko Hanka, bo u niej to czyste chciejstwo,
ale i np. Rocho, który powinien być nieźle zorientowany) wydaje się uważać, że
jak sprawy się dobrze potoczą, to całkiem niewielki. Czy może nawet
odstąpienie od wykonania kary? Przy, załóżmy, kwalifikacji czynu jako
nieumyślne zabójstwo w afekcie w obronie życia ojca? Nie wiem, czy na ziemiach
zaboru rosyjskiego sądziła wtedy ława przysięgłych (chyba nie), bo jeśli tak,
to miałby sporą szansę... (Nawet ksiądz jest przekonany, że Antek w gruncie
rzeczy nic złego nie zrobił.)
Obserwuj wątek
    • matylda1001 Re: Jaki wyrok? 04.02.10, 21:13
      Cosik mi sie widzi, że mogło byc różnie, i wysokość łapówki, która
      to rządziła w carskich urzędach, mogła o wszystkim zdecydować. Gdyby
      chodziło o politykę, to kara byłaby surowa, ale to było zwykłe
      przestępstwo kryminalne, a borowy nie taka znowu wielka figura.
      Wojtek Gajda z Wolicy odsiedzial 10 lat, i chociaz nie wiadomo za
      co, to jednak wyrok uważano za bardzo wysoki (na granicy
      wytrzymałości więżnia). Na pewno nie siedział za kradzież wieprzka:)
      Zakładam, że to też mogło być morderstwo. Też chyba rodzina go
      wspomogła i cos tam z sądami wytargowała. Wobec tego najwyższy
      wymiar kary to 15 lat. W przypadku Antka okolicznością łagodzącą na
      pewno było to, że bronił ojca. Poza tym stało sie to w sytuacji
      szczególnej, i az dziwne, że innych ofiar nie było. Chociaż gdyby
      borowy zginął od antkowej pięści... ale on miał strzelbę, a w lesie
      przecież jej nie znalazł. To na pewno go obciążało. Boryna przykazal
      Hance pół gospodarki sprzedać, a Antka ratować, wiec Antek dostal
      chyba nie wiecej jak 3-5 lat. Tylko nie wiadomo, co po tym procesie
      pozostało z borynowego imperium:) i czy Antek po powrocie mial o co
      pazury zaczepić.
      • matylda1001 Re: Jaki wyrok? 04.02.10, 21:19
        matylda1001 napisała:

        >Chociaż gdyby borowy zginął od antkowej pięści... ale on miał
        strzelbę<

        No prosze... zabrzmiało tak, jakby borowy padł od tej strzelby:)
        Chodzi o to, że jak nie zmiarkowali, że zabrał do lasu strzelbe, to
        i nie udowodnili zamiaru zakatrupienia kogokolwiek.
        --
        www.youtube.com/watch?v=0yscU9JqpK8&feature=related
        • jadwiga1350 Re: Jaki wyrok? 04.02.10, 22:25
          Też nie mogę zrozumieć, że tam nikt nie boi się, że Antek dostanie
          karę śmierci, albo zostanie zesłany na Syberię.Kilka lat
          więzienia,za zabicie człowieka,wydaje się czymś nieprawdopodobnym.

          Franka z "Chama",za próbę otrucia męża spodziewała się zesłania na
          Syberię.
          Hanka Blacharzówna z "Pod prawem" Konopnickiej przesiedziała trzy
          lata w więzieniu, wrobiona w kradzież przez kochanka.
          Czy wymiar sprawiedliwości miałby być aż tak pobłażliwy dla
          Jantosia?
          Może to tylko taki zabieg ze strony Reymonta, że uprawdopodobnić
          rezygnację Antka z ucieczki do Ameryki? Bo gdyby tak Antkowi groziła
          kara śmierci,to Hanka pierwsza gnałaby do tej Ameryki.

          Łapówka mogłaby pomóc dużo, ale chyba dana przed tym,nim młyny
          sprawiedliwości zaczeły mleć.
          Paweł Kobycki wykupił Frankę od "uradnika",gdy ten nie zdążył
          jeszcze zgłosić próby zabójstwa wyższym władzom.Po za tym Kobycki
          oświadczył, że to nieprawda, że żona próbowała go otruć.
          Uradnik pieniądze wziął i zamknął buzię na kłódkę.
          Natomiast o przestępstwie Antka wszyscy wiedzieli, siedział w
          areszcie, była wyznaczona rozprawa.Czy łapówka mogłaby w takich
          warunkach coś pomóc? Może należałoby o tym myśleć nim Antek został
          aresztowany?
          • paszczakowna1 Re: Jaki wyrok? 04.02.10, 23:52
            > Kilka lat
            > więzienia,za zabicie człowieka,wydaje się czymś nieprawdopodobnym.

            Niby czemu? Teraz Antek nie dostałby pewnie więcej niż 5 lat, a raczej, biorąc
            pod uwagę okoliczności, mniej. (Pobicie ze skutkiem śmiertelnym - od roku do 10
            lat, art. 158 § 3 Kodeksu karnego) Kto wie, przy dobrych wiatrach może nawet w
            zawieszeniu.
              • paszczakowna1 Re: Jaki wyrok? 05.02.10, 12:23
                > Teraz, tak. Ale w XIXw, w systemie prawnym w którym istnieje kara
                > śmierci? Wydaje się to mało prawdopodobne.

                W kodeksie Makarewicza z 1932 roku też była kara śmierci, a za spowodowanie
                śmierci w wyniku ciężkiego uszkodzenia ciała dostawało się do 10 lat (tak samo
                za zabójstwo w afekcie), czyli pod tym względem specjalnych różnic w stosunku do
                współczesności nie ma. A XIX wiek XIX wiekowi nierówny. Antka obejmowałoby
                prawie na pewno prawo karne z 1864 roku (bo chyba nie te z 1903, które zdaje się
                weszło w życie znacznie później), które było bez porównania bardziej liberalne
                niż poprzednie.
      • paszczakowna1 Re: Jaki wyrok? 05.02.10, 12:35
        > Cosik mi sie widzi, że mogło byc różnie, i wysokość łapówki, która
        > to rządziła w carskich urzędach, mogła o wszystkim zdecydować.

        E, mam lepsze mniemanie o rosyjskich sądach, w każdym razie po reformach. Jak
        był trup, to wątpię, by jakieś łapówki wchodziło w grę.

        > ale on miał strzelbę, a w lesie
        > przecież jej nie znalazł. To na pewno go obciążało.

        Przy dobrym adwokacie, niekoniecznie, a może nawet wręcz przeciwnie. Miał
        strzelbę (każdemu wolno mieć, nie było zakazu), ale jej nie użył, czyli nie było
        zamiaru spowodowania śmierci.

        > W przypadku Antka okolicznością łagodzącą na
        > pewno było to, że bronił ojca.

        Ponadto Boryna, pamiętajmy, w końcu zmarł na skutek pobicia przez borowego.

        > Poza tym stało sie to w sytuacji
        > szczególnej, i az dziwne, że innych ofiar nie było.

        I nie użył żadnej broni (w przeciwieństwie do borowego, który, pamiętajmy,
        strzelił do Antka), też ważna okoliczność. Może nawet dałoby się to pod
        samoobronę podciągnąć?
    • stara_dominikowa Re: Jaki wyrok? 05.02.10, 11:53
      Wiecie, kumy, tak sobie myślę, że nie widzi mi się, żeby Antek dał się na
      postronku na Sybir poprowadzić. Im bliżej do odsiadki tym bardziej Hanka
      zmięknie, ja jadmin wama to mówię to wierzcie ;)
      Co innego trzy miesiące bez chłopa, ale kilka lat? Może jednak przed końcem
      procesu sprzedali wszystko i zamiast zmarnować na łapówki to tej Hameryki
      pojechali?
      Jak myślicie, czy Antek byłby zdolny czekać aż go zamkną na lata? Mnie się
      widzi, że nie.
      • matylda1001 Re: Jaki wyrok? 05.02.10, 17:16
        Słusznie prawicie, jadminie:) Mnie też sie widzi, co Jantoś nie z
        tych, co to go w postronki chycą i do tiurmy powleką. Raz to
        jeszcze, ale drugi raz? Albo zapłacił łapówkę i miał pewność, że to
        będzie krótko, albo zwiał do tej Hameryki. Może sam pojechał i
        Hanusi słał dolary? a może Hanuś idąc do Czestochowy zobaczyla, że
        swiat na Lipcach sie nie kończy, że wszedzie ludziska zyją, i też
        zaryzykowała, byleby z Antosiem byc?
      • rozdzial43 Re: Jaki wyrok? 05.02.10, 18:29
        stara_dominikowa napisała:

        > Może jednak przed końcem
        > procesu sprzedali wszystko i zamiast zmarnować na łapówki to tej Hameryki
        > pojechali?

        Mądrzyście kumo, roztropnie rzekliście, kieby z tej książki czytał.

        Aleć racji mieć nie możecie. Dyć jak to sprzedać gospodarkę mogli, przeciek
        działów nie beło. Nie tylko Jantkowy beł to grunt a inwentarz, nie. Przeciek
        inne jeszcze do działów schedy po Macieju były. Dyć Józki kumo nie baczysz?
        Grzeli się zmarło, tak, ale przeciek kowal niczego z garści nie popuściłby.

        Co by Antek mógł sprzedać swoją częśc, to działy musiałyby być. A zali to nie
        rozniesłoby się, że pod sądem będąc, Jantoni Boryna majątek sprzedaje? Nie
        udałaby się taka sztuka, nie.

        No cheba, żeby Antek w zmowę wszedł z kowalem, wzion pieniądze i wszystko swoje
        na szwagra dał.
    • cahir4 Re: Jaki wyrok? 05.02.10, 22:08
      A toż kiedyś się chyba rozpisywałam na ten temat, tylko ten wątek zarchiwizowało
      już, czy coś. Bo nam tu tylko jedną stronę foruma wyświetla. Co prawda nie
      miałam akuratnie tegoż kodeksu, pod którym Antek byłby sądzony, ale
      wcześniejszy, chyba z lat trzydziestych. Zawszeć to bliższe ówczesnym czasom niż
      nasze obecne standardy.
      Poczytałam,poczytałam i wyszło mi rychtyk to samo, co adwokat powiedział Hance,
      że różnie może być, może i całkiem niezgorzej.

      Zależało od tego, jak sprawę potraktują. Na morderstwo (jak byśmy dzisiaj
      powiedzieli, z premedytacją) to się nie kwalifikowało. No i kodeks ówczesny
      przewidywał sporo okoliczności łagodzących, które się w tym wypadku dawały
      zastosować. O obronie własnej już ktoś wspomniał. Mnie kusiłoby, gdybym była
      Antka adwokatem, zastosowanie w tym wypadku klauzuli o chwilowym braku
      poczytalności ze względu na silny szok psychiczny, czy jakoś tak. O ile
      pamiętam, całkowicie uwalniało od odpowiedzialności. No a tu śmierć Boryny
      dobrym uzasadnieniem była. W obronie ojca stanąć, toż obowiązek jego był, a jak
      mordowanego ojca ujrzał, nie dziw, że zamroczenia dostał. (I faktycznie tak było).

      Ponadto okolicznościami łagodzącymi były:
      - fakt, że była to część większej rozróby,
      - stanięcie w obronie mienia (nie tylko życia własnego czy cudzego),
      - bycie pod wpływem alkoholu (tak, tak, wpływało na obniżenie poczytalności,
      więc nie był człowiek do końca odpowiedzialny, za to, co pod wpływem alkoholu
      zrobił. Trochę się widzenie tego faktu od tamtej pory odmieniło).

      Suma sumarum w najgorszym wypadku dostałby lat 10. Osobiście sądzę, że góra 3.
      Jest też możliwość, zwłaszcza jak świadków będzie miał życzliwych, że się
      całkiem wywinie. Bo i pijany, i ojca śmiercią wzburzony.
    • otis_tarda Re: Jaki wyrok? 10.03.10, 12:32
      Zerknąłem do Płazy, który twierdzi, że za umyślne zabójstwo było 12-15 lat
      robót. Nie mam pojęcia, jak wyglądało to przy innej kwalifikacji, czy to dolna
      granica, czy przeciętne wyroki, czy było złagodzenie etc.

      Jakby się komuś chciało grzebać, tu jest link:

      pbc.biaman.pl/dlibra/doccontent?id=4524&dirids=1
    • otis_tarda Ha! Już mam! 10.03.10, 12:58
      Tak "na oko" wygląda to jak art. 937 Kodeksu Kar Głównych i Poprawczych (co
      prawda, nie wiem, czy akurat ten obowiązywał w Lipcach, ale można przypuszczać,
      że rosyjski był zbliżony)

      "Jeżeli kto w bitwie między wielu osobami bez wszelkiego zamiaru popełnienia
      zabójstwa wszczętej, śmierć poniesie [...]" i "gdy wiadomo, kto mianowicie
      śmiertelne rany zadał"

      - zamknięcie w "domu poprawy" od roku do dwóch lat.

      Ewentualnie, na mocy art. 936 ("pobicie ze skutkiem śmiertelnym", najogólniej
      mówiąc - "nie chciał zabić, ale zabił"), od roku do trzech lat.

      W najgorszym razie (prokurator potrzebował pokazówki, adwokat był kiepski a
      sędzia miał zły dzień) - za zabójstwo w afekcie, dziesięć do dwunastu lat
      ciężkich robót.
      • paszczakowna1 Re: Ha! Już mam! 11.03.10, 00:25
        > (co
        > prawda, nie wiem, czy akurat ten obowiązywał w Lipcach, ale można przypuszczać,
        > że rosyjski był zbliżony)

        To dość skomplikowana sprawa, zwłaszcza zważywszy, że nie wiemy na pewno, kiedy
        akcja 'Chłopów' dzieje się. Moim zdaniem, powinien obowiązywać kodeks z 1864
        (ewidentnie prawo procesowe jest już nowoczesne, adwokaci itp), ale nie wiem, na
        ile różnił się on od tego z 1846. Być może w interesującym nas obszarze niewiele.

        > - zamknięcie w "domu poprawy" od roku do dwóch lat.
        >
        > Ewentualnie, na mocy art. 936 ("pobicie ze skutkiem śmiertelnym", najogólniej
        > mówiąc - "nie chciał zabić, ale zabił"), od roku do trzech lat.

        Najprawdopodobniej blisko tej dolnej granicy, bo tam było sporo okoliczności
        łagodzących. Jeśli doliczali areszt, to pewnie niecały rok.

        > W najgorszym razie (prokurator potrzebował pokazówki, adwokat był kiepski a
        > sędzia miał zły dzień) - za zabójstwo w afekcie, dziesięć do dwunastu lat
        > ciężkich robót.

        Aż tak złego adwokata to chyba nie mieli. To nijak nie było zabójstwo. Zresztą,
        można już było apelować, a Antka miał kto wspomóc prawnie, interesował się nim i
        Rocho, i ksiądz.
        • otis_tarda Re: Ha! Już mam! 11.03.10, 08:04
          Odwołując się znowu do Płazy - zmiany z 64' nie były, jeśli chodzi o prawo
          materialne, bardzo "rewolucyjne" (wspomina, że znosił chłostę, skracał okresy
          robót). Kodeks z 76' też nie różnił się bardzo od poprzedniego; na Tagancewa
          przyjdzie jeszcze poczekać. Można więc przyjąć, że w kwestiach spowodowania
          śmierci były podobne przepisy. No i ważna jest też praktyka, o której nie wiemy nic.

          Tak czy owak, wydaje się, że pewien optymizm bohaterów jest uzasadniony -
          możliwe, że rzeczywiście skończyłoby się na dwóch-trzech latach więzienia. I
          wtedy jasny staje się też dylemat, jechać czy nie jechać do Ameryki;
          ostatecznie, oznaczałoby to kilkanaście lat zupełnie poza domem, bez możliwości
          jakichkolwiek kontaktów z żoną i bez pewności, że coś dobrego z owego wyjazdu
          wyniknie.
        • jadwiga1350 Re: Ha! Już mam! 11.03.10, 20:16
          To nijak nie było zabójstwo. Zresztą,
          > można już było apelować, a Antka miał kto wspomóc prawnie,
          interesował się nim
          > i
          > Rocho, i ksiądz.


          Ale Rocho sam miał problemy z prawem. Musiał uciekać z Lipiec.
          A ksiądz to mógł najwyżej dać Antkowi rozgrzeszenie za zabicie lutra
          i łajdusa.
    • tt-tka Re: Jaki wyrok? 27.04.16, 02:35
      W "Dziurdziach" Orzeszkowej, sprawa opisana na faktach (p. Eliza bywala na sadach, szukala tam materialow) zabojstwo kobiety przez czterech mezczyzn, dokonane poprzez zatluczenie na smierc (nie w bojce, dopadli i skatowali), zostalo podsumowane 10 latami ciezkich robot dla kazdego ze sprawcow i dozywotnim pobytem na Syberii.
      Prus w "Kronikach" przywoluje wyrok za morderstwo z premedytacja w celach rabunkowych - jeden ze sprawcow, poddany pruski, dostal czape (sadzony i skazany byl w Niemczech), drugi, poddany rosyjski sadzony w Warszawie - 15 lat.
      Innych spraw nie pamietam, poszukam, ale sadze, ze 3-4 lata to najbardziej prawdopodobny wyrok. W najgorszym wypadku, bo moglo byc i mniej.
      • tt-tka Re: Jaki wyrok? 12.11.16, 22:09
        Dogrzebalam sie niemal identycznej sprawy. Okres troche pozniejszy, lata 90-te, ale to ciagle ten sam kodeks, pod ktory podpadal Antek, przed reforma z 1903 roku. Bojka ogolna, chodzilo o zatarg zbiorowy (laka, nie las, ale tez wspolne dobro), sprawca smierci nie wystepowal nawet w obronie ojca, tylko mienia wspolnego. I byl trzezwy. Dostal dwa lata, odsiedzial na miejscu, sprawa zbyt malo powazne na wysylke na wschod :)
        Antek mial duza szanse na wyrok podobny lub nizszy, bo wiecej okolicznosci lagadzacych. Adwokata mial, pieniadze na pana obronce tez, gdyby przyszlo apelowac.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka