Dodaj do ulubionych

Sąd nad Jasiem

25.02.10, 21:33
"organista skórę mu zerżnął..."

Czy rzeczywiście dorosłego syna (prawie księdza!),chodzącego w
sutannie,ojciec biłby jak byle smarkacza?
Obserwuj wątek
    • stara_dominikowa Re: Sąd nad Jasiem 26.02.10, 17:17
      jadwiga1350 napisała:
      > Czy rzeczywiście dorosłego syna (prawie księdza!),chodzącego w
      > sutannie,ojciec biłby jak byle smarkacza?

      Oczywiście! Jasio był zależny od rodziców materialnie i emocjonalnie. Rodzice
      umieścili go w seminarium bo tak im się podobało, a Jasio, chociaż niechętny tej
      drodze, nie buntował się specjalnie. Wydawało im się, że wiedzą co dla niego
      najlepsze i łożyli na realizację swoich własnych planów. Dalej był właściwie
      dzieckiem i tak go traktowali. Jak nabroił - dostał w skórę.
    • minerwamcg Re: Sąd nad Jasiem 26.02.10, 23:08
      No jasne. Osobiście znam z rodzinnych opowieści przypadek, kiedy
      dorosłego chłopaka po maturze (!) ojciec tłukł tak długo, aż ten
      przyrzekł mu, że zostanie księdzem. No i poszedł do seminarium, na
      szczęście (tak, na szczęście!) ojcu dość szybko się potem zmarło,
      więc wystąpił i poszedł tak jak chciał - na prawo.
      Rzecz działa się w okresie międzywojennym, ów chłopak został potem
      szwagrem mojej babci.
      • jadwiga1350 Re: Sąd nad Jasiem 27.02.10, 15:40
        Ale był bity zanim wstąpił do seminarium. Natomiast Jaś był to już
        prawie ksiądz, uświęcony kapłańską sukienką i(według organiściny)
        niewinny jak dziecko. Komuś takiemu ojciec skórę zerżnął, a ksiądz
        jeszcze cybuchem poprawił?
        Może to tylko wyobraźnia Dominikowej zadziałała, która w ten sposób
        chciała uświadomić Jagnie ogrom jej zbrodni?
        No bo jakże, Jaś w swym "księżym obleczeniu" kładzie się na ławie, a
        ojciec łoi mu pasem skórę?
        • minerwamcg Re: Sąd nad Jasiem 27.02.10, 23:12
          Zaraz, zaraz. "Prawie księdzem" to Jasio jest na użytek wsi, w
          rzeczywistości w seminarium jest od niedawna. W pierwszym tomie
          organiścina mówi z dumą "na księdza go odwożę, moja Borynowo" - a w
          ostatnim Jasio przyjeżdża na wakacje. Czyli jest po pierwszym roku.
          W dzisiejszych czasach nawet nie nosiłby jeszcze sutanny, w
          seminariach duchownych obłóczyny są po drugim.
          Zatem Jasio to zaledwie nieopierzony kleryk, którego kariera
          duchowna stanęła w dodatku pod dużym znakiem zapytania (gdyby rektor
          się dowiedział o Jagusi, toby go wylali z seminarium na zbity pysk).
          Więc podejrzewam, że do egzekucji sukienka duchowna poszła w kąt a
          tatulo organista zakasując rękawy obiecywał synkowi, że go pośle
          świnie paść.
          • minerwamcg Re: Sąd nad Jasiem 27.02.10, 23:27
            Aha, no i trzeba pamiętać, że w seminarium duchownym podobnie jak
            np. w nowicjatach zakonnych na porządku dziennym było stosowanie kar
            cielesnych. Tak więc cztery litery Jasia raczej nie mogły być ze
            szkła...
            • matylda1001 Re: Sąd nad Jasiem 28.02.10, 00:43
              minerwamcg napisała:

              >W pierwszym tomie organiścina mówi z dumą "na księdza go odwożę,
              moja Borynowo" - a w ostatnim Jasio przyjeżdża na wakacje. Czyli
              jest po pierwszym roku. <

              A żeby był chociaz po tym pierwszym roku! Gdy w dzien wigilijny
              Jasio przyszedł do Borynów z opłatkiem Jagusia zapytała czy bardzo
              ckni mu się w tych szkołach. Jasio powiedział, że trochę mu sie
              ckni, ale to już nie długo, bo tylko do wiosny. Czyli wiosną musiał
              zdawać maturę w gimnazjum. Jagusia powiedziała jeszcze, że wie od
              organiściny, że Jasio pójdzie na księdza. Jaś potwierdził mówiąc, że
              owszem, ale dopiero od Wielkiej Nocy. Czyli zaraz po maturze wstąpił
              do seminarium. Był raczej taki "skoszarowany" ale jeszcze bez nauki
              chyba, bo zaraz były wakacje, w czasie których stało sie to wszystko
              z Jagusią. Pierwszy rok miał się zacząć pewnie dopiero po wakacjach.
              Poza tym w tamtych czasach mature zdawało sie około 17 roku życia, a
              17-latek to był dzieciuch w kazej dziedzinie zależny od rodziców. Na
              organiście z pewnością sutanna nie robiła takiego wrażenia jak na
              Lipczakach. Przecież nie posłał syna do seminarium dlatego, że był
              taki pobożny, ale dlatego, że chciał mieć w rodzinie księdza.

              No i jeszcze coś. Owszem, organiścina juz od dawna chwalila się we
              wsi, że Jaś ksiedzem zostanie, ale przytoczone przez Ciebie słowa
              pochodzą dopiero z trzeciego tomu, 7 rozdziału. Było to w tym samym
              dniu, kiedy chłopi wrócili z kryminału. Jagusia odprowadzała na
              plebanię księżą kobyłę, a spod domu organisty odjeżdzała bryczka z
              Jasiem. Wtedy to organiścina powiedziała "Na ksiedza go odwożę, moja
              Borynowo".
          • jadwiga1350 Re: Sąd nad Jasiem 28.02.10, 00:26
            Jasio jest klerykiem dopiero od Wielkanocy, czyli jakieś 3 miesiące,
            rzeczywiście niedługo. Ale "prawie księdzem", jest nie tylko na
            użytek wsi, ale też dla swojej matki:"A żeby ci ozór odjęło,
            pleciuchu jeden - myślała głęboko dotknięta - Jasio miałby z taką
            dziewą... prawie już ksiądz... - Ale się jej spomniały różne
            księżowskie historie i ogarnął ją niepokój."

            "Myślałam sobie zawsze, że skoro mój syn nosi kapłańską sukienkę, to
            splamić się jej nigdy nie poważy!"
            Organiścina już widzi swego syna jako proboszcza i planuje
            zamieszkać z nim na stare lata.
            I tego syna, przyobleczonego w "kapłańską sukienkę", ojciec bije jak
            byle parobczaka.
            • marslo55 Re: Sąd nad Jasiem 02.03.10, 12:35
              jadwiga1350 napisała:
              "Myślałam sobie zawsze, że skoro mój syn nosi kapłańską sukienkę, to
              splamić się jej nigdy nie poważy!"
              Ano wlasnie, a Jasio wszak sukienke duchowna splamil, wiec kwestia
              ewentualnego pohanbienia kaplanskiej godnosci odpada. Przynajmniej
              wedlug organisciny.
    • soova Re: Sąd nad Jasiem 03.03.10, 11:40
      Wydaje mi się, że władza rodzicielska była w tamtych czasach tak silna, że nawet
      szacunek dla sutanny i stanu in spe duchownego nie miał w pewnych sytuacjach
      znaczenia. Zresztą, jak już była mowa, ten quasi-duchowny stan Jasia jest
      jeszcze dość umowny. Co innego, gdyby był przynajmniej diakonem, nie mówiąc już
      o wyświęconym księdzu - wtedy z pewnością rodzina odnosiłaby się do niego jak do
      półboga (nie wiem, co mówi katechizm obecnie, ale kiedy przygotowywałam się do
      pierwszej komunii w latach 70-tych, katechizm określał osobę duchowną niemalże
      jako "reprezentanta Pana Boga na ziemi").
      • minerwamcg Re: Sąd nad Jasiem 04.03.10, 13:54
        organistowie mogą się więcej niż rozsądnie spodziewać, że jeśli sprawa dojdzie
        do biskupa lub rektora seminarium, Jasio wyleci na kopach i skończy się
        rumakowanie. Zatem nie jest ani "prawie księdzem" ani klerykiem nawet, tylko
        kandydatem do wylania i tym, przez którego piękne nadzieje rodziców poszły się
        paść wraz z księżym bykiem.
        • jadwiga1350 Re: Sąd nad Jasiem 04.03.10, 15:47
          Iii, co to za sprawa była? Jasio idący topolową w towarzystwie Jagny!
          Gdyby biskup chciał każdego kleryka za takie "przewinienie" wywalać,
          to już dawno stan duchowny zniknąłby z powierzchni ziemi.
          Po za tym Jasio idący na pielgrzymkę w towarzystwie wielu kobiet,
          może być jeszcze bardziej narażony na pokusy i zgorszenia,niż w
          Lipcach pod czujnym, rodzicielskim okiem.
      • a_weasley Re: Sąd nad Jasiem 04.03.10, 20:54
        A toż my, dobra kobieto, wszyscy (krześcijany, mówię) Pana Boga reprezentanty na
        tyj Ziemi, jeno jak mi to dobrodziej po kolędzie będący rzekł:
        - Dla mnie to jest zawód, a pan to robi społecznie.
    • matylda1001 Re: Sąd nad Jasiem 04.03.10, 16:11
      Też uważam, że groźba wylania Jasia z seminarium jest mocno
      przesadzona. Powszechnie wiadomym jest, że kler posiada dwie
      moralności. Jedna, ta bezkompromisowa dla wiernych, a ta druga, dużo
      mniej surowa, na własny użytek.
      • minerwamcg Re: Sąd nad Jasiem 04.03.10, 23:40
        matylda1001 napisała:

        > Też uważam, że groźba wylania Jasia z seminarium jest mocno
        > przesadzona. Powszechnie wiadomym jest, że kler posiada dwie
        > moralności. Jedna, ta bezkompromisowa dla wiernych, a ta druga,
        dużo
        > mniej surowa, na własny użytek.

        Przepraszam, a to jest forum "Chłopi Reymonta" czy "Tramwajowy
        antyklerukalizm"?
        • matylda1001 Re: Sąd nad Jasiem 05.03.10, 00:18
          minerwamcg napisała:

          >Przepraszam, a to jest forum "Chłopi Reymonta" czy "Tramwajowy
          antyklerukalizm"?<

          :) A dyc o chłopach, Kumo, o chłopach! No i ci chłopi całowali
          ksiedza w rekę, czapkowali, ale swoje wiedzieli;) A poza tym co do
          tego ma antyklerykalizm?
          • kooreczka Re: Sąd nad Jasiem 09.03.10, 20:45
            To, że nie każdy ksiądz miał dwie twarze.
            Poza tym żeby sprawa rzeczywiście doszłaby do seminarium musiałaby ppo drodze
            nabrać rozgłosu- a w takim wypadku wyrzucenie "osławionego" kleryka wydaje mi
            się pewne.
            • tt-tka Re: Sąd nad Jasiem 10.04.16, 15:53
              Czy grozba wylania Jasia z seminarium byla realna, czy nie - organisty zadzialali profilaktycznie. Lepiej teraz, nim do niczego naprawde nie doszlo, syna zloic niz przyzwolic, zeby sprobowal grzechu, a nie daj Boze zasmakowal w nim. I nie tylko o skandal teraz idzie, ale o cala przyszlosc. Inna kobieta, nie matka, bedzie miala wplyw na synka i moze w przyszlosci na tej zasobnej plebanii, ktora organiscina juz oczami duszy widziala, Jasio z hoza gospodynia zamieszka, a nie z rodzicami.
              Lepiej mu takie pomysly wybic z glowy zawczasu, poki poczatkujacym klerykiem jest, bo ksiedzu, chocby tylko w randze wikarego, trudniej bedzie...
              • bupu Re: Sąd nad Jasiem 10.04.16, 16:48
                tt-tka napisała:

                > Czy grozba wylania Jasia z seminarium byla realna, czy nie - organisty zadziala
                > li profilaktycznie. Lepiej teraz, nim do niczego naprawde nie doszlo, syna zloi
                > c niz przyzwolic, zeby sprobowal grzechu, a nie daj Boze zasmakowal w nim. I ni
                > e tylko o skandal teraz idzie, ale o cala przyszlosc. Inna kobieta, nie matka,
                > bedzie miala wplyw na synka i moze w przyszlosci na tej zasobnej plebanii, ktor
                > a organiscina juz oczami duszy widziala, Jasio z hoza gospodynia zamieszka, a n
                > ie z rodzicami.
                > Lepiej mu takie pomysly wybic z glowy zawczasu, poki poczatkujacym klerykiem je
                > st, bo ksiedzu, chocby tylko w randze wikarego, trudniej bedzie...

                I o skandal i o przyszłość szło. A niechby tak na której miedzy w końcu do czego doszło i Jaś by Jagusię zaciążył? Jako kleryk byłby skończony, skandal huczałby potworny, ogólny koniec świata!
                • tt-tka Re: Sąd nad Jasiem 10.04.16, 17:04
                  bupu napisała:
                  >
                  > I o skandal i o przyszłość szło. A niechby tak na której miedzy w końcu do czeg
                  > o doszło i Jaś by Jagusię zaciążył? Jako kleryk byłby skończony, skandal huczał
                  > by potworny, ogólny koniec świata!

                  No wlasnie ! Totez wierze, ze "organista skore mu zerznal, ksiadz swoje cybuchem dolozyl" to nie przenosnia zadna, tylko odchodzilo tam uczciwe skorobicie z calym ceremonialem typu "poloz sie na lawie i sempiterne wystaw". Tak nawiasem mowiac to i w szkolnictwie, ktore Jas dopiero co opuscil, i w seminarium, do ktorego trafil, kary cielesne byly dozwolone i stosowane.
                  • bupu Re: Sąd nad Jasiem 10.04.16, 17:48
                    tt-tka napisała:

                    > No wlasnie ! Totez wierze, ze "organista skore mu zerznal, ksiadz swoje cybuche
                    > m dolozyl" to nie przenosnia zadna, tylko odchodzilo tam uczciwe skorobicie z c
                    > alym ceremonialem typu "poloz sie na lawie i sempiterne wystaw". Tak nawiasem m
                    > owiac to i w szkolnictwie, ktore Jas dopiero co opuscil, i w seminarium, do kto
                    > rego trafil, kary cielesne byly dozwolone i stosowane.

                    Ja tego nigdy nie traktowałam jako metafory, tylko jako rzetelny opis tego co u organistów zaszło. A łojenie skóry całkiem wyrośniętemu synowi, nawet klerykowi, żadnym curiosum w onych czasach nie było.
                    • tt-tka Re: Sąd nad Jasiem 10.04.16, 18:48
                      bupu napisała:
                      >
                      > Ja tego nigdy nie traktowałam jako metafory, tylko jako rzetelny opis tego co u
                      > organistów zaszło. A łojenie skóry całkiem wyrośniętemu synowi, nawet klerykow
                      > i, żadnym curiosum w onych czasach nie było.

                      Ady wiem, ze nie kuma - wczesniej takie przypuszczenie padlo, ze Dominikowa podkoloryzowala dla wiekszej zgrozy, albo ksiadz przed Dominikowa. Dla mnie to tez opis rzetelny i doslowny.
                      • jadwiga1350 Re: Sąd nad Jasiem 11.04.16, 16:11
                        A dyć ja tak sobie deliberowałam.
                        Bo to bicie odziera Jasia z aury prawie księdza, z tego szacunku jaki zyskał w Lipcach. Sprowadza do poziomu Witka, któremu gospodarz w każdej chwili może złoić skórę.
                        A organistowie tacy dumni byli z syna prawie księdza.
                        • bupu Re: Sąd nad Jasiem 11.04.16, 18:03
                          jadwiga1350 napisała:

                          > A dyć ja tak sobie deliberowałam.
                          > Bo to bicie odziera Jasia z aury prawie księdza, z tego szacunku jaki zyskał w
                          > Lipcach. Sprowadza do poziomu Witka, któremu gospodarz w każdej chwili może zło
                          > ić skórę.
                          > A organistowie tacy dumni byli z syna prawie księdza.

                          Przecie to i wszyscy wiedzieli w Lipcach, że kleryk, czy nie, jest także synem, nieledwie być przestał dzieciuchem i władza rodziców nad nim. Po święceniach by już go nie tłukli, ale przecie on święceń nie miał.
            • matylda1001 Re: Sąd nad Jasiem 15.04.16, 02:17
              kooreczka napisała:

              > To, że nie każdy ksiądz miał dwie twarze.<

              Zapewne nie o wszystkich myślała organiścina mysląc sobie tak:

              "A żeby ci ozór odjęło, pleciuchu jeden - myślała głęboko dotknięta - Jasio miałby z taką
              dziewą... prawie już ksiądz... - Ale się jej spomniały różne księżowskie historie i ogarnął ją niepokój."

              Musiały to być... hmmm... ciekawe historie :)

              > Poza tym żeby sprawa rzeczywiście doszłaby do seminarium musiałaby ppo drodze nabrać rozgłosu- a w takim wypadku wyrzucenie "osławionego" kleryka wydaje mi się pewne.<

              Gdyby się rozniosło, to co innego, bo wiadomo, że nie kraść jest grzechem ale... dać się złapać;) Oj, ta moralność...

              • tt-tka Re: Sąd nad Jasiem 27.04.16, 19:21
                matylda1001 napisała:

                > kooreczka napisała:
                >
                > > To, że nie każdy ksiądz miał dwie twarze.<
                >
                > Zapewne nie o wszystkich myślała organiścina mysląc sobie tak:
                >
                > "A żeby ci ozór odjęło, pleciuchu jeden - myślała głęboko dotknięta - Jasio mia
                > łby z taką
                > dziewą... prawie już ksiądz... - Ale się jej spomniały różne księżowskie his
                > torie i ogarnął ją niepokój
                ."
                >
                > Musiały to być... hmmm... ciekawe historie :)

                Mogly byc zgola banalne, typu nieformalna rodzina, ale jak najbardziej zzyta, zgodna i dobrze prowadzaca sie :-)
                Z literatury pamietalam tylko "Klatwe", gdzie ksiadz z gospodynia i dwojgiem wspolnych dzieci zyje na plebanii cicho, zgodnie i po bozemu. Az do katastrofy przez nikogo nie zawinionej.

                Ale wlasnie cos mniej tragicznego, a bardziej banalnego wyczytalam - przelom wieku XIX i XX, duze miasto, w zamoznej rodzinie bazarowego handlarza panna na wydaniu i swatka rekomenduje kandydata, ze chlopak grzeczny itd, pitu, pitu, a z konkretow pracuje jako subiekt w renomowanym magazynie tekstyliow, ale po slubie chce otworzyc wlasny, a klientele bedzie mial zapewniona, bo to siostrzeniec ksiedza z Kalwarii i wujek oraz jego koledzy...tu matka panny przerywa "niech pani nie zawraca glowy wujkiem, niech pani od razu powie, ze to ksiezowskie dziecko" zarazem myslac sobie wcale trzezwo "a co to ksiezowski syn niedobry ? przeciwnie, bo bogobojnie wychowany i niezlajdaczony".
                • jadwiga1350 Re: Sąd nad Jasiem 06.05.16, 11:06
                  >>> i niezlajdaczony".

                  To chyba źle? Wszak mężczyzna winien wyszumieć się przed ślubem.

                  >>> bo to siostrzeniec
                  > ksiedza z Kalwarii i wujek

                  Z tymi "wujkami" to ciekawa kwestia. Dane O'Neill w czasie studiów w rzymskim seminarium, też funkjonował jako siostrzeniec Ralpha Bricassarta.
                  • tt-tka Re: Sąd nad Jasiem 06.05.16, 11:18
                    jadwiga1350 napisała:

                    > >>> i niezlajdaczony".
                    >
                    > To chyba źle? Wszak mężczyzna winien wyszumieć się przed ślubem.

                    Syn tej praktycznej damy szumial i w efekcie zlapal kawalerska chorobe. Nie dziwota, ze ziecia wolala niezlajdaczonego. Jak pisal Boy "XY zginal smiercia walecznych, na paraliz postepowy. Nie on jeden w tej przedsalwarsanowskiej epoce".
                    >
                    > >>> bo to siostrzeniec
                    > > ksiedza z Kalwarii i wujek
                    >
                    > Z tymi "wujkami" to ciekawa kwestia. Dane O'Neill w czasie studiów w rzymskim s
                    > eminarium, też funkjonował jako siostrzeniec Ralpha Bricassarta.

                    Bo to najprostsze :-) . W netowym slowniku definicji alternatywnych znalazlam notke
                    Ksiadz - osoba, do ktorej wszyscy mowia "ojcze". Z wyjatkiem jego wlasnych dzieci, ktore mowia "wujku".
                    Moze dlatego, ze inne nazwisko - swojego ksiadz nie mogl nadac, a siostrzeniec, wiadomo, po mezu siostry nosi i po klopocie.
                    • tt-tka Re: Sąd nad Jasiem 06.05.16, 12:13
                      tt-tka napisała:

                      > jadwiga1350 napisała:
                      >
                      > > >>> i niezlajdaczony".
                      > >
                      > > To chyba źle? Wszak mężczyzna winien wyszumieć się przed ślubem.
                      >
                      > Syn tej praktycznej damy szumial i w efekcie zlapal kawalerska chorobe. Nie dzi
                      > wota, ze ziecia wolala niezlajdaczonego. Jak pisal Boy "XY zginal smiercia wale
                      > cznych, na paraliz postepowy. Nie on jeden w tej przedsalwarsanowskiej epoce".

                      W ogole w tych sferach - srednich handlowych, bo juz z wielkimi przymyslowcami i bankierami roznie bywalo - idea "szumienia przed slubem" wcale nie cieszyla sie powodzeniem, wlasnie ze wzgledu na mozliwosc zarazenia sie. Kuracja byla uciazliwa, kosztowna i nie zawsze skuteczna. Zwykle gdy syn domu dorastal, zatrudnialo sie mloda sluzaca bez przeszlosci, czyli zdrowa, jak pani Dulska nie przymierzajac i tym sie chlopak powinien byl zadowalac, poki sie nie ozeni. W tej powiesci, o ktorej pisze, tak wlasnie maz pani lakomej na niezlajdaczonego ziecia radzil sobie przed slubem, a tesciowa mowi jej wprost "po to go ozenilismy, by nie musial korzystac z uslug slugi".
    • tt-tka Re: Sąd nad Jasiem 10.05.16, 01:25
      Tym bardziej, ze wrocilam do tej sceny i oto, co zobaczyla organiscina
      "(Jasio) przytulil sie do niej (...) kladl rozbolala glowe na jej piersiach, obejmowal ja za szyje"
      co robila Jagna, nie wiadomo, podobno ocierala mu lzy, ale skoro glowe mial wtulona w jej biust, to nie bardzo to widze - obejmowala tez ? Glaskala po glowie ?
      W kazdym razie organiscina zobaczyla syna, smarkatego, niewinnego chlopca obejmujacego za szyje i wtulonego w "najgorszego we wsi lajdusa" - wobec reputacji Jagny skojarzenia jednoznaczne. I uczciwie zapowiada, ze jak gdzies ich razem przydybie, sprawi Jagmie taka frycowke, ze ta ruski miesiac popamieta, a i synowi moze sie oberwac.
      No i przydybala, zaraz nastepnego dnia...
      • bupu Re: Sąd nad Jasiem 10.05.16, 16:43
        tt-tka napisała:

        > Tym bardziej, ze wrocilam do tej sceny i oto, co zobaczyla organiscina
        > "(Jasio) przytulil sie do niej (...) kladl rozbolala glowe na jej piersiach, ob
        > ejmowal ja za szyje"
        > co robila Jagna, nie wiadomo, podobno ocierala mu lzy, ale skoro glowe mial wtu
        > lona w jej biust, to nie bardzo to widze - obejmowala tez ? Glaskala po glowie
        > ?
        > W kazdym razie organiscina zobaczyla syna, smarkatego, niewinnego chlopca obejm
        > ujacego za szyje i wtulonego w "najgorszego we wsi lajdusa" - wobec reputacji J
        > agny skojarzenia jednoznaczne. I uczciwie zapowiada, ze jak gdzies ich razem pr
        > zydybie, sprawi Jagmie taka frycowke, ze ta ruski miesiac popamieta, a i synowi
        > moze sie oberwac.
        > No i przydybala, zaraz nastepnego dnia...

        A otóż. Organiścina ujrzała swego syna kleryka, poniewierającego się łbem po biuście kobiety, która ni matką, ni siostrą mu nie była, to już wystarczyło żeby zgorszyć. A że właścicielka biustu była na całą wieś ze swoich gorszących jamorów i braku hamulców znana, to i nie dziwota, że organiścinę szlag trafił na miejscu. Drugi zapewne trafił w chwili, gdy ją w końcu oświeciło i zrozumiała po co Jaguś tak często do nich wpadała.
    • ale.sobie.konto.wymyslilem Re: Sąd nad Jasiem 28.04.17, 11:29
      Już ktoś zauważył, że ojciec/matka to była świętość. A władza nad dzieckiem bardzo daleko posunięta. Przykład z XVIII wieku, także z literatury pięknej :-). 'Pamiątki Soplicy' Henryka Rzewuskiego, książe Radziwiłł Panie Kochanku (największy samiec alfa na Litwie) wspomina ojca: 'a do tego tak groźny, że raz mnie kazał dać pięćdziesiąt batogów, chociaż już byłem miecznikiem litewskim i orderowym panem'. Sam narrator wspomina że idąc w świat usłyszał od wuja, swojego opiekuna: 'ostatni raz dziś użyję władzy mojej opiekuńskiej, abyś zawsze, służąc u pana i opiekuna odtąd twojego, nie zapominał, jakie są prawa opiekuńskie'. Po czym 'Kazał mi się położyć i dwadzieścia pięć batogów mnie swoją ręką odliczył, które batogi dotąd mi stoją w myśli, tak szczerze były dane'. Ot, takie czułe pożegnanie z ukochanym wychowankiem...

      Jasiu miał może 17-18 lat, dopiero co został klerykiem... Sam pamiętam jak do tych kwestii podchodził kolega, wychowany w latach 80tych (ale już XX wieku...) w konserwatywnej rodzinie galicyjskiej.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka