Dodaj do ulubionych

Marcjanna Pacześ i jej rodzina

30.06.10, 21:06
Dlaczego Dominikowa była tak okrutna dla synów? Podczytuję zgodnie z porą roku
okolice odpustu, kiedy Szymek i Nastusia "spadli" z ambony. Dlaczego synowie
byli dla Marcjanny tylko parobkami potrzebnymi do pracy w domu i w polu? Mam
wrażenie, że tylko w tym charakterze w ogóle ich tolerowała. To smutne.
Szymkowi odmawia prawa do małżeństwa, wyraża się pogardliwie o jego
narzeczonej. Wcale nie jest to spowodowane tym, że widziała syna z bogatszą
kandydatką na żonę - ona właściwie negowała jakiekolwiek poczynania synów.
Kochała tylko Jagnę, miłością oblubieńczą. Pozostałe dzieci traktowała jak
darmową siłę roboczą. Prawdopodobnie męża także, jeśli wierzyć wiejskim
plotkom - synowie słuchali się matki bo byli tacy sami jak ich ojciec.
Przeważnie tego typu rodzice mają własną wizję szczęścia dzieci. Dominikowa w
ogóle się nie przejmowała losem synów, oby tylko dalej robili jej za parobków.
Skąd taka niechęć?
Obserwuj wątek
    • kastelka Re: Marcjanna Pacześ i jej rodzina 05.07.10, 20:11
      Ja myślę, że Jagna po prostu bardzo jej się udała, myślę, że dla Dominikowej była nawet "lepsza" niż ona sama za młodu.
      Rozumiem tę dumę i uwielbienie dla doskonałego dzieła, piszę to bez złośliwości.
      Nie mam pomysłu na wytłumaczenie kwardego serca dla synów. Może zawsze marzyła o córce, żeby ta dostała więcej niż ona miała?
      A może chłopaki sami sobie byli winni, zachowując się jak ostatnie ciamajdy i pozwalając sobą pomiatac.Może,Dominikową też wkurzała ta ich uległość i wbrew pozorom prowokowala do jeszcze przykrzejszego zachowania.
      Szymek po wiadomej awanturze, jak zaczyna stawiać chałupę, zyskuje rownież uważanie u matki, która sama przyznaje, że nie myslała, że tak sobie poradzi.
      Czyli miała go za ostatnią ofermę.
      • jadwiga1350 Re: Marcjanna Pacześ i jej rodzina 05.07.10, 22:59
        Może wynikało to z faktu, że kiedy synowie przyszli na świat,
        Marcjanna była jeszcze młoda, spragniona uciech, wesołości i chętnie
        oblewała się lubym warem. Instynktu macierzyńskiego nie odczuwała a
        dzieci były jej tylko przeszkodą w korzystaniu z życia. Być może
        wcale się nimi nie zajmowała,zrzucając odpowiedzialność na matkę czy
        teściową.Czuła do synów niechęć, która nie zmniejszała się z czasem.
        Jagusia przyszła na świat wiele lat później. Paczesiowa już się
        wyszumiała, była teraz stateczną, rozmodloną niewiastą,
        przesiadującą ciegiem w kościele. Odezwał się instynkt macierzyński
        i Marcjanna całą miłość przelała na nowonarodzoną córkę, a na synów
        machneła ręką.
        • stara_dominikowa Re: Marcjanna Pacześ i jej rodzina 06.07.10, 09:43
          Przyszło mi na myśl, że Paczesiowa odczuwała jakąś niechęć do mężczyzn. Nigdy
          nie wspomina nieboszczyka męża, nie wyszła powtórnie za mąż, synami gardzi i
          traktuje jak służbę. Jest to dziwne, bo podobno za młodu łasa na parobków była,
          jak jej córka. Możliwe, że nie wyszła za mąż z miłości, że rodzice wydali ją za
          Paczesia jak ona sama Jagusię wydała za Borynę. Często jest tak, że kobieta ma
          niechęć do dzieci ze związku z niekochanym mężczyzną. Czyżby Jagusia była
          rezultatem "zapatrzenia" w jakiego dziedzica czy nauczyciela i stąd taka
          wyjątkowa jak ta róża wśród malw? ;)
          • jadwiga1350 Re: Marcjanna Pacześ i jej rodzina 06.07.10, 17:50
            > Jest to dziwne, bo podobno za młodu łasa na parobków była,
            > jak jej córka

            Wcale nie takie dziwne, nawet dość prawdopodobne pod wzgledem
            psychologicznym.
            W młodości pozwalała sobie na wiele z mężczyznami, a potem przeszła
            wewnętrzną przemianę. Stała się nabożną niewiastą, strażniczką
            moralności we wsi, umiejącą przykrócać drugich.
            Jedyną rysą na tym ideale była niemoralna przeszłość. Marcjanna na
            pewno żałowała swoich ekscesów z Florkiem(wspomina o nim
            Jagustynka), a może i z innymi. Stąd mógł się pojawić żal i niechęć
            do mężczyzn jako do źródła grzechu, pokusy.

            Czyżby Jagusia była
            > rezultatem "zapatrzenia" w jakiego dziedzica czy nauczyciela i
            stąd taka
            > wyjątkowa jak ta róża wśród malw? ;)

            Albo całkiem odwrotnie.
            Szymon i Jędrzych byli dziećmi rzeczonego Florka. Stąd niechęć
            Dominikowej do synów, jako do owoców grzechu, żywych dowodów jej
            niewierności i upadku.
            A Jagusia to prawowita córka Dominika, spłodzona w małżeńskim łożu.
            Dlatego matka tak bardzo ją kocha.
            W domu Paczesiów to Jagna jest taką córką-dziedziczką. Z
            gospodarstwa płyną dochody na jej korale, bursztyny, jedwabne
            chustki. Natomiast synowie tylko tyrają jak woły i nawet dobrego
            słowa nie usłyszą.
            Paczesiowa, rozmawiając z Maciejem, podkreśla ile to mórg należy się
            Jagnie po ojcu i że już na wiosnę wszystko będzie odmierzone. O
            prawach synów do majątku po ojcu w ogóle nie myśli.
            No i jeszcze ten plan Dominikowej, żeby całą gospodarkę przepisać na
            Jagusię. Miała jechać z córką i wójtem do rejenta, ale co z tego
            wyszło, niestety, nie wiemy.
          • paszczakowna1 Re: Marcjanna Pacześ i jej rodzina 06.07.10, 19:42
            > Przyszło mi na myśl, że Paczesiowa odczuwała jakąś niechęć do mężczyzn.

            Może nie do mężczyzn jako takich, ale do tych, których ocenia jako słabych. Też
            mam wrażenie, że mąż musiał ją rozczarować (może seksualnie) i przeniosła to na
            synów. Jagna też specjalnie braci nie poważa (Parobek z ciebie tyli, miętki
            jesteś w grzbiecie kiej kobieta po rodach) - najwyraźniej w rodzinie ustalone
            było, że oni są do niczego.

            Jagna, swoją drogą, moim zdaniem ma w sobie pewne skłonności do sadyzmu
            (werbalnego w przypadku Jagny), właśnie wobec słabszych (stosunek do chorego
            Macieja, scena z Hanką). Mogła to odziedziczyć do matce. Mężczyzna też musiał
            Jagnie imponować (Antek każdemu mógł dołożyć, Jaś - prawie ksiądz, istota
            wyższa) - z Dominikową mogło być tak samo. Im bardziej jej się synowie
            podporządkowywali, tym mniej ich ceniła. A w Jagnie pewnie widziała odbicie siebie.
          • malgga Re: Marcjanna Pacześ i jej rodzina 09.07.10, 16:38
            Dominikowo, myślę dokładnie tak samo jak Wy!
            Podczas czytania chłopów również wiele razy brałam pod uwagę możliwość, że Jagna
            nie jest wcale córka Paczesia, tylko właśnie owocem romansu Marcjanny z jakimś
            "dworskim człowiekiem".
            Jak nie z dziedzicem, czy guwernerem, to z gajowym albo z zarządcą.
            Paczesiowa mimo, że była wtedy gospodynią i matką dwóch synów, mogła być
            dwadzieścia lat przed właściwym czasem akcji ładną kobietą.
            Nie była również prostą babą, tylko miała wrodzoną inteligencję, co również
            mogło być czymś atrakcyjnym.
            Pewnie zauważyliście też, że stawia Jagnę wysoko nad innymi dziewczynami ze wsi,
            jakby ta pochodziła z innego środowiska społecznego, była czymś dużo lepszym.
            Uważam, że to także przemawia za naszą hipotezą :-).
            • jadwiga1350 Re: Marcjanna Pacześ i jej rodzina 02.11.11, 12:44
              > Dominikowo, myślę dokładnie tak samo jak Wy!
              > Podczas czytania chłopów również wiele razy brałam pod uwagę możliwość, że Jagn
              > a
              > nie jest wcale córka Paczesia, tylko właśnie owocem romansu Marcjanny z jakimś
              > "dworskim człowiekiem".
              > Jak nie z dziedzicem, czy guwernerem, to z gajowym albo z zarządcą.


              Tacy dworscy ludzie to uganiali się za młodymi dziewuchami. Czy Marcjanna, matka dziesięciolatka, byłby dość atrakcyjna dla "pana"?
              Pan Jacek, według wspomnień Bylicy, żadnej dziewusze za młodu nie przepuścił. Czy poleciałby na Dominikową?
              Czy Lipczaki nie powinni plotkować o Marcjannie i jej romansie z dziedzicem? Tak jak wypominają jej Florka? A Florek raczej nie był "dworskim człowiekiem".

              • ding_yun Re: Marcjanna Pacześ i jej rodzina 05.11.11, 15:47
                > Tacy dworscy ludzie to uganiali się za młodymi dziewuchami. Czy Marcjanna, matk
                > a dziesięciolatka, byłby dość atrakcyjna dla "pana"?

                Eeee, różnie to bywa. Chłop poleci za każdą, co go kiecką udatnie przywabi, nie musi to być młódka.

                > Czy Lipczaki nie powinni plotkować o Marcjannie i jej romansie z dziedzicem? Ta
                > k jak wypominają jej Florka? A Florek raczej nie był "dworskim człowiekiem".
                >
                To nie musiał być od razu romans, może one night stand o którym nikt się nie dowiedział.
        • paszczakowna1 Re: Marcjanna Pacześ i jej rodzina 06.07.10, 19:27
          > Jagusia przyszła na świat wiele lat później.

          Na pewno? Wydaje mi się, że między nią a Jędrzychem bardzo niewielka była
          różnica wieku. W 1 tomie Jędrzych ma "na bezrok do wojska stawać", to ile on
          mógł mieć lat? 19 chyba, do wojska szło się od 20-tu?
          • jadwiga1350 Re: Marcjanna Pacześ i jej rodzina 06.07.10, 23:49
            W pierwszym rozdziale jest mowa o Paczesiach jako o starych
            chłopach, którzy już dawno powinni się ożenić. Gdyby Jędrzych miał
            19/20 lat to chyba nikt nie mówiłby o nim "stary" Widziałam ich
            zawsze jako mężczyzn po trzydziestce(Jędrzych może tuż przed),
            równolatków Antka i Mateusza.
            • paszczakowna1 Re: Marcjanna Pacześ i jej rodzina 07.07.10, 11:16
              > W pierwszym rozdziale jest mowa o Paczesiach jako o starych
              > chłopach, którzy już dawno powinni się ożenić.

              "Te Paczesie to stare chłopy, że jaże im już kłaki na łbach puszczają..."

              Czyli, że "stare chłopy" zaczynają mieć zarost. Tak się nie mówi o mężczyznach
              po trzydziestce (komentarz byłby pewnie że siwieć zaraz zaczną), tylko najwyżej
              o wczesnych dwudziestolatkach. Zresztą i z zachowania strasznie smarkaci są.
              Moim zdaniem, Jędrek miał pewnie 19 lat, Szymek jakieś 22-26.

              PS I nie, że dawno się powinny ożenić, ale że już by mogli, przynajmniej ja to
              tak rozumiem.
                • paszczakowna1 Re: Marcjanna Pacześ i jej rodzina 07.07.10, 16:31
                  No dobra, jak łysienie, to co innego. Szymek też wyraźnie starszy (ale to
                  "Szymek ma już dobrze na trzydzieści" oznacza chyba, ze zbliża się do 30?) Z
                  drugiej strony, Reymont pisze o nim "chłopak" (scena z sądu). No i zostaje to
                  wojsko Jędrzycha.
                    • jadwiga1350 Ile lat mają synowie Marcjanny? 11.07.10, 19:18
                      No właśnie ile? Jędrzycha jako chłopaka około dwudziestki nie widzę.
                      Nikt by wtedy nie mówił o nim "stary chłop". Byłby dzieciuchem jak
                      Jasio organistów.Może Szymek 28/29, jeśli dobrze na trzydziestkę, a
                      Jędrzych 26/27. A właściwie pasowałaby im obu skończona
                      trzydziestka, skoro kłaki z łbów lecą.
                      A że obaj smarkaci bardzo? Nic dziwnego, jeśli matka całe życie
                      traktowała ich jak smarkaczy.
                      • kindzie Re: Ile lat mają synowie Marcjanny? 09.11.11, 21:38
                        > No właśnie ile? Jędrzycha jako chłopaka około dwudziestki nie widzę.
                        > Nikt by wtedy nie mówił o nim "stary chłop".

                        Ale określenie "stare chłopy" pada w stosunku do synów Dominikowej w takim kontekście, że już są zdatni do żeniaczki i że nie przystoi im już wykonywanie babskiej roboty. Czyli po prostu, że nie są już małymi chłopaczkami. A że Szymek ma już dobrze na trzydziestkę może spokojnie oznaczać, że ma na przykład 24 lata (no bo jeśli od czterech lat mu idzie na trzeci krzyżyk, to przecież niemało?)
                        Ja się zgadzam z Paszczakowną, wydaje mi się, że Reymont przedstawiał synów Dominikowej jako młodych mężczyzn, niewiele starszych od Jagusi (Jędrzycha może nawet jako młodszego? Choć to wojsko świadczy o tym, że ma co najmniej 19 lat, czyli jest od Jagny starszy o rok albo dwa). Przemawia za tym sposób ich opisywania, ich mentalność; no i relacja pomiędzy Szymkiem a Nastką, to ich młodzieńcze, obustronne zadurzenie, jakoś wydawałaby mi się mało prawdopodobna, gdyby Szymek był łysiejącym trzydziestoparolatkiem.
                        • jadwiga1350 Re: Ile lat mają synowie Marcjanny? 30.06.12, 22:00
                          > i relacja pomiędzy Szymkiem a Nastką, to ich młodzieńcz
                          > e, obustronne zadurzenie, jakoś wydawałaby mi się mało prawdopodobna, gdyby Szy
                          > mek był łysiejącym trzydziestoparolatkiem.
                          >

                          Ale czemu? Jakie burze namiętności, jaki szał uniesień przeżywała osiemnastoletnia Jagna z trzydziestoletnim Antkiem. To dzisiaj nastolatka i trzydziestolatek wydają się dziwnym połączeniem.
                          • tt-tka Re: Ile lat mają synowie Marcjanny? 05.12.15, 08:49
                            Niemniej w przypadku Jedrka to jest jednoznaczne - do poboru stawaly chlopaki, ktorym na 21 roczek szlo, czyli z ukonczona dwudziestka. Na poczatku powiesci Jedrek ma 19 lat.
                            Szymek mogl byc starszy, nawet sporo, ale "na trzydziestke mu idzie" to moglo byc i 26 - w tym wieku powinien juz byc obabiony i dzieciaty :-). Moze wczesnie zaczal lysiec ? Zreszta to mogla byc licentia poetica, zdaje sie, ze gdzies pozniej grzywa mu opada na czolo czy wstrzasa grzywa, czyli jednak tych wlosow sporo ma.
                              • tt-tka Re: Ile lat mają synowie Marcjanny? 06.05.16, 09:04
                                jadwiga1350 napisała:

                                > > Na poczatku powiesci Jedrek ma 19 lat.
                                >
                                > A jest to gdzieś wyraźnie powiedziane? Poproszę o cytat.

                                "Wasz Jedrzych na bezrok do wojska bedzie stawal". Do poboru stawali 20-latkowie.

                                Jagna utracila Jasia trzy dni wczesniej, a obijala sie w robocie i przodzi. To nie jest opis trzech dni, skoro nieraz tak bywalo, takie prace - rozne i w duzej ilosci - nie gromadza sie z dnia na dzien. Zreszta wczesniej mamy expressis werbis napisane, ze a to siedziala u organistow, a to w kosciele, a to sie za Jasiem wloczyla po polach.
                                • bupu Re: Ile lat mają synowie Marcjanny? 06.05.16, 18:00
                                  tt-tka napisała:


                                  > Jagna utracila Jasia trzy dni wczesniej, a obijala sie w robocie i przodzi. To
                                  > nie jest opis trzech dni, skoro nieraz tak bywalo, takie prace - rozne i w duze
                                  > j ilosci - nie gromadza sie z dnia na dzien. Zreszta wczesniej mamy expressis w
                                  > erbis napisane, ze a to siedziala u organistow, a to w kosciele, a to sie za Ja
                                  > siem wloczyla po polach.

                                  Jaguś do roboty stawała podle humoru, albo pracowała jak szalona albo (częściej) miała wszystko w nosie. A to jak u Borynów mieszkała, nie stała jej Łysula do pół boków w gnoju, słomę spod się wyżerając z głodu? A nie zostawiała to Jaguś szkopków pod oborą i nie szła w dal, zamiast krowy doić? A nie siedziała w izbie, w lusterko patrząc i włosy czesząc, kiedy inne ziemniaki sadziły? A to wszystko było zanim jeszcze za Jasiem zaczęła latać!
                                  • tt-tka Re: Ile lat mają synowie Marcjanny? 06.05.16, 20:09
                                    bupu napisała:


                                    > Jaguś do roboty stawała podle humoru, albo pracowała jak szalona albo (częściej
                                    > ) miała wszystko w nosie.

                                    Ona generalnie miala w nosie wszystko, co nie bylo nia i jej zachceniem. Nawet najblizszych.
                                    - matka; nie slucha prosb, nie docieraja tlumaczenia, nie widzi jej potrzeb; nawet lzy - tak, w ostatniej rozmowie z Jagna despotyczna i bezwzgledna Dominikowa placze - jej nie ruszaja
                                    - bracia; nie obchodzi jej, ze jest faworyzowana ich kosztem, ze matka synow krzywdzi
                                    - maz; to, ze on ja brzydzi to wystarczajacy powod, by nie dac mu nawet jesc i pic
                                    - kochankowie; licza sie jako dostawcy jej przezyc; co z nimi, z ich zyciem, planami, problemami, a co ja to
                                    - zwierzeta; moga ryczec z glodu lub bolu (nabrzmiale wymiona), niech se rycza
                                    - Jas; nawet ten ze wszystkich wybrany obchodzi ja tylko jako obiekt jej uczuc (czy pragnien), nie jako osoba; jego poglady, obawy, skrupuly, a jakie to ma znaczenie, jedynie wazne, ze mozna mu sie wesprzec biustem o kolana i wyznac milosc; jego "nie wolno, grzech" ona slyszy i uwzglednia akurat w tym samym stopniu, co prosby matki
                                  • jadwiga1350 Re: Ile lat mają synowie Marcjanny? 07.05.16, 13:49
                                    "Dnie szły zwyczajne, dnie znojnych przygotowań do żniw, a ona uwijała się przy robotach rozśpiewana niby skowronek, niestrudzenie radosna i weselnie rozkwitła, kieby ta róża w jej ogródku, kieby te malwy smukła i kieby ten kwiat na Bożym zagonie najśliczniejsza i tak ciągnąca oczy, tak wabiąca jarzącymi ślepiami, tak cięgiem roześmiana, że nawet starzy chodzili za nią oczami, zaś parobcy zaczęli się znowu kole niej kręcić i wzdychający wystawać pod jej chałupą, ale odprawiała każdego"
                                    • bupu Re: Ile lat mają synowie Marcjanny? 07.05.16, 14:45
                                      jadwiga1350 napisała:

                                      > "Dnie szły zwyczajne, dnie znojnych przygotowań do żniw, a ona uwijała się przy
                                      > robotach rozśpiewana niby skowronek, niestrudzenie radosna i weselnie rozkwitł
                                      > a, kieby ta róża w jej ogródku, kieby te malwy smukła i kieby ten kwiat na Boży
                                      > m zagonie najśliczniejsza i tak ciągnąca oczy, tak wabiąca jarzącymi ślepiami,
                                      > tak cięgiem roześmiana, że nawet starzy chodzili za nią oczami, zaś parobcy zac
                                      > zęli się znowu kole niej kręcić i wzdychający wystawać pod jej chałupą, ale odp
                                      > rawiała każdego"

                                      A toć mówiłam, że gdy Jagnę co wzięło, zwijała się przy robocie kieby fryga. Ale to na krótki czas, bo zaraz potem znowu ją dziwne luboscie brały, myśl z obłokami wędrowała, a robota leżała odłogiem.
                                    • tt-tka Re: Ile lat mają synowie Marcjanny? 07.05.16, 16:16
                                      jadwiga1350 napisała:

                                      > "Dnie szły zwyczajne, dnie znojnych przygotowań do żniw, a ona uwijała się przy
                                      > robotach rozśpiewana niby skowronek, niestrudzenie radosna i weselnie rozkwitł
                                      > a, kieby ta róża w jej ogródku, kieby te malwy smukła i kieby ten kwiat na Boży
                                      > m zagonie najśliczniejsza i tak ciągnąca oczy, tak wabiąca jarzącymi ślepiami,
                                      > tak cięgiem roześmiana, że nawet starzy chodzili za nią oczami, zaś parobcy zac
                                      > zęli się znowu kole niej kręcić i wzdychający wystawać pod jej chałupą, ale odp
                                      > rawiała każdego"

                                      "Jagusia dobrze juz znala te jego samotne schroniska (chodzila za Jasiem krok w krok, kom. moj), krazyla bowiem wokol niego kieby ten motyl (...) na organistowke zagladala prawie co dnia 8a i wczesniej tam bywala czesto, i za kazda robote sie brala, by jeno o Jasiu posluchac; na organistowce, nie w domu polslepej matki) i siedziala nasluchujac (...) lecz skoro Jasio ruszyl sie z domu, i ona spieszyla sie niby to do matki, strasznie bowiem lubila nagladac za nim z daleka i nieraz przyczajona we zbozu lub za jakims drzewem patrzyla w niego dlugo (chodzila tez jak we snie, ledwo miarkujac, kiedy dzien, a kiedy noc"

                                      a ziemniaki nieokopane i nieoplewione, len nie wyrwany, krowy niewydojone, swinie glodne i tak dalej. To wszystko jest PRZED wyjsciem pielgrzymki, moja Jadwigo.
                                            • bupu Re: Ile lat mają synowie Marcjanny? 07.05.16, 18:02
                                              jadwiga1350 napisała:

                                              >
                                              > "a ziemniaki nieokopane i nieoplewione, len nie wyrwany, krowy niewydojone, swi
                                              > nie glodne i tak dalej. To wszystko jest PRZED wyjsciem pielgrzymki, moja Jadwi
                                              > go. "
                                              >
                                              > Ten upadek w gospodarstwie jest po wyjściu pielgrzymki.

                                              A to jak Jaguś u organistów siedziała po całych dniach i Jasia po miedzach tropiła, gospodarka obrabiała się sama? Szymek na swoim, Dominikowa półślepa a Jędrzych własnej roboty miał kupę. Kto świnie karmił, kto krowy doił, kto im siana przyrzucał, kto plewił, kto okopywał...? Ano nikto.
                                            • tt-tka Re: Ile lat mają synowie Marcjanny? 07.05.16, 18:03
                                              jadwiga1350 napisała:

                                              >
                                              > "a ziemniaki nieokopane i nieoplewione, len nie wyrwany, krowy niewydojone, swi
                                              > nie glodne i tak dalej. To wszystko jest PRZED wyjsciem pielgrzymki, moja Jadwi
                                              > go. "
                                              >
                                              > Ten upadek w gospodarstwie jest po wyjściu pielgrzymki.

                                              Jego OPIS jest po wyjsciu. Natomiast to, co do niego, tego upadku, doprowadzilo jest przed - to snucie sie Jagny po polach, przesiadywanie u organistow, gdzie za kazda robote sie brala, byle jeno Jasia posluchac i na niego popatrzec, czajenie sie w zbozu i za pniem, lazenie jak bledna - to czas, gdy Jas we wsi jest. A nawet i wczesniej, lata do organistow i tam siedzi, by O JASIU posluchac, nawet nie jego samego. To sa tygodnie obijania sie i zaniedbania roboty w matczynym gospodarstwie.
                                  • tt-tka Re: Ile lat mają synowie Marcjanny? 07.05.16, 19:29
                                    bupu napisała:

                                    > Jaguś do roboty stawała podle humoru, albo pracowała jak szalona albo (częściej
                                    > ) miała wszystko w nosie. A to jak u Borynów mieszkała, nie stała jej Łysula do
                                    > pół boków w gnoju, słomę spod się wyżerając z głodu? A nie zostawiała to Jaguś
                                    > szkopków pod oborą i nie szła w dal, zamiast krowy doić? A nie siedziała w izb
                                    > ie, w lusterko patrząc i włosy czesząc, kiedy inne ziemniaki sadziły? A to wszy
                                    > stko było zanim jeszcze za Jasiem zaczęła latać!

                                    Nawet i wczesniej, jeszcze za zycia Macieja. Zima pogonil ja maz do roboty "Wez lopate i biezyj pomoc Pietrkowi, trza wode spuscic ze sadu, bo moze wlezc do kopcow". Woda w kopcach = zgnile ziemniaki, czyli podstawowe pozywienie, plus sadzeniakow nie bedzie wiosna, plus nie bedzie czym wieprzka wykarmic, strata i spory wydatek. I co - "Pietrek robil zawziecie, ze ino warczala gruda i bloto wyrzucane, a ona zas tyla, by jeno slychac bylo, ze robi, a skoro stary poszedl do domu, naciagnela zapaske na glowe i ostroznie przebrala sie za przelaz (...) juz tam Antek byl"
                                • jadwiga1350 Re: Ile lat mają synowie Marcjanny? 07.05.16, 13:34
                                  > "Wasz Jedrzych na bezrok do wojska bedzie stawal". Do poboru stawali 20-latkowi
                                  > e.

                                  To i Jasiek Płoszka musiał w takim wieku iść do wojska. Ile miał lat jak żenił się z Tereską ?

                                  > nie jest opis trzech dni, skoro nieraz tak bywalo

                                  To się dzieje już po wyjściu kompanii do Częstochowy. Czas w powieści nie zawsze pokrywa się z czasem rzeczywistym. Cahir pisała kiedyś na forum o ukrytym, dodatkowym miesiącu. Lipiec w powieści to z powodzeniem mógłby mieć i 10 tygodni.
                                  • tt-tka Re: Ile lat mają synowie Marcjanny? 07.05.16, 16:02
                                    jadwiga1350 napisała:

                                    > > "Wasz Jedrzych na bezrok do wojska bedzie stawal". Do poboru stawali 20-l
                                    > atkowi
                                    > > e.
                                    >
                                    > To i Jasiek Płoszka musiał w takim wieku iść do wojska. Ile miał lat jak żenił
                                    > się z Tereską ?
                                    >

                                    Dwadziescia wlasnie. Jagustynka mowi, ze Jaska zaraz po slubie wzieni do wojska, a i Tereska wtedy smarkul jeszcze byla.



                                      • tt-tka Re: Ile lat mają synowie Marcjanny? 07.05.16, 19:18
                                        jadwiga1350 napisała:

                                        > > Dwadziescia wlasnie. Jagustynka mowi, ze Jaska zaraz po slubie wzieni do
                                        > wojska
                                        > > , a i Tereska wtedy smarkul jeszcze byla.
                                        > >
                                        >
                                        > Taki smarkacz? Niepełnoletni? Nie czekał trzydziestki?

                                        A po co mial czekac ? Mateuszowi, ktory trzydziestki w kawalerstwie doczekal, przyganiaja to. I o synach Dominikowej mowia, ze mogliby sie juz zenic, obaj, takze Jedrek. Po starszym bracie, rozumie sie. Wlasnie jak chlop poborowego wieku siegal, czas mu byl na zeniaczke.
                                        58-letni Boryna ma 30-letniego syna, czyli tez trzydziestki nie czekal. Szymek trzydziestki nie czekal, a zdaniem wsi mogl i powinien byl wczesniej sie zenic. Antek, ojciec 4-letniego Pietrusia, nie czekal.
                                        Jak sie doroslo wieku, w ktorym czas do wojska isc, to i zenic sie byl czas.
    • tt-tka Re: Marcjanna Pacześ i jej rodzina 06.05.16, 06:00
      Per saldo to Dominikowa na tym balwochwalczym uwielbieniu Jagny ostro sie przejechala. I nie mam na mysli plotek i wygnania, tylko to, co wczesniej dzialo sie w domu, gdy corka tam wrocila.
      "U Dominikowej zrobilo sie juz zgola nie do wytrzymania, Jagusia bowiem lazila kiej nieprzytomna i o Bozym swiecie nie wiedzaca (...) a w gospodarstwie czynil sie taki upadek i opuszczenie, ze nieraz nie wydojone krowy pedzili na pasniki, swinie kwiczaly z glodu (...) len sie juz prosil o wyrywanie, ziemniaki zdaloby sie jeszcze raz oplec i osypac " (odnioslam sie tylko do babskich robot), a Jagusia "byla jakby glucha na wszyckie prosby i przekladania". Ja matka prosi i tlumaczy, w przeciwienstwie do Jedrka, ktoremu po staremu przygraza. Przy czym dzieje sie to wszystko, gdy Dominikowa rzeczywiscie potrzebuje pomocy, "jeszczek ona utykala o kiju, z przewiazanymi oczami, na pol slepa" po tej bojce z Szymkiem i po poparzeniu.

      Pogratulowac efektow wychowawczych. A gdy wreszcie decyduje sie roztrzasnac corce sumienie, to od tej samej, ktora zima krzyknela Jagustynce "nie tykajcie matki!" dzis Dominikowa slyszy "i wyscie pono za mlodu nie byli lepsi".

      W rezultacie, gdy przyszlo nieszczescie, pomocny okazal sie tylko wygnany, pobity i wyzuty z majatku syn i pogardzana synowa.
    • tt-tka Re: Marcjanna Pacześ i jej rodzina 08.08.16, 14:58
      stara_dominikowa napisała:

      > Dlaczego Dominikowa była tak okrutna dla synów? Podczytuję zgodnie z porą roku
      > okolice odpustu, kiedy Szymek i Nastusia "spadli" z ambony. Dlaczego synowie
      > byli dla Marcjanny tylko parobkami potrzebnymi do pracy w domu i w polu? Mam
      > wrażenie, że tylko w tym charakterze w ogóle ich tolerowała.

      Mata, kumo, sluszne wrazenie. A powod jest prosty - morgi.
      Po Paczesiu zostalo 15. Skoro Jagnie przysluguje 5, to znaczy, ze kazdemu z synow tez, Dominikowa nic po mezu nie dostala, ma prawo tylko do dozywocia, czyli praktycznie wycugu. No to poki nie wszystkie dzieci pelnoletnie, ona jako opiekunka trzyma w garsci calosc, w tym szymkowa czesc bezprawnie. I pomiata synami, robi z nich parobkow, zeby przywykli do takiej roli w domu, zeby im do lbow nie przyszlo domagac sie swoich praw i swoich czesci. Jagna, wiadomo, wyjdzie za maz i mezowi jej czesc dac mus, ale synom mozna to wybic z glow zawczasu.
      I stad tez negowanie wyboru Szymka, bo jakoscie slusznie rzekli, nie osoba Nastki jest tu istotna, a fakt, ze kto inny zacznie moze miec wplyw na syna, ze on znajdzie oparcie poza domem, chocby w rodzinie zony, co zreszta stalo sie :).

      A gdyby nie, tzn gdyby syn ustapil ? Dominikowa nadal (jako opiekunka) trzyma w garsci calosc, Jedrzych idzie do wojska jako 20-latek. Matka nadal nie zgadza sie na dzialy, bo jedno ze spadkobiercow najpierw nieletnie, a potem nieobecne.Szesc lat spokoju i niekwestionowanego krolowania.
      • jadwiga1350 Re: Marcjanna Pacześ i jej rodzina 14.01.21, 21:49
        tt-tka napisała:
        > Mata, kumo, sluszne wrazenie. A powod jest prosty - morgi.
        > Po Paczesiu zostalo 15. Skoro Jagnie przysluguje 5, to znaczy, ze kazdemu z syn
        > ow tez, Dominikowa nic po mezu nie dostala, ma prawo tylko do dozywocia, czyli
        > praktycznie wycugu.


        Ale nic nie miałaby swojego(tzn odziedziczonego po rodzicach)? Dominik, piętnastomorgowy gospodarz, ożeniłby się z gołą panną? I to jeszcze z taką o nienajlepszej reputacji? To musiałby być straszny mezalians.
    • jadwiga1350 Re: Marcjanna Pacześ i jej rodzina 14.01.21, 22:11
      stara_dominikowa napisała:

      > Wcale nie jest to spowodowane tym, że widziała syna z bogatszą
      > kandydatką na żonę -

      A gdyby syn taką znalazł, to dla Marcjanny byłoby jeszcze gorzej. Musiałaby taki związek zaakceptować i jeszcze udawać, że się cieszy. No bo jak nie przyjąć do rodziny córki Borynów czy młynarzy? Jak takiej synowej pokazać drzwi?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka