Dodaj do ulubionych

wywiad z Ignacym Gogolewskim

10.01.11, 16:52
www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20101204/KULTURA/610665166
Wrzucam cytat dotyczący "Chłopów":

"- Zagrał pan mnóstwo różnych ról, także w wielu filmach. Ale jednak na dobre przykleił się do pana Antek Boryna z „Chłopów” Władysława Stanisława Reymonta w reżyserii Jana Rybkowskiego ...
- To nie jest moja wina, że Rybkowski zrobił tak świetny serial i zaprosił znakomitych aktorów, a mnie obsadził w tym Antku. Może to zrobił na wyrost. Do roli przekonał mnie stwierdzeniem - chłopie, jeżeli masz takiego ojca jak Władysław Hańcza (zagrał Macieja Borynę - red.), to młody musi być Antek - Ignacy Gogolewski i nie opowiadaj mi, że masz wątpliwości. Tak to się właśnie dzieje, że aktor gra dziesiątki ról, a pozostaje właśnie Antek. Jestem zresztą z nim za pan brat. Darzę go ogromną sympatią. Poza tym cieszę się, że ci którzy ten serial oglądali lata temu, a także kolejne pokolenia, które go widziały, też go lubią. Cały czas zdarza się, że na ulicy mówią mi „dzień dobry, panie Antku Boryna”. "
Obserwuj wątek
    • lajlah Re: wywiad z Ignacym Gogolewskim 07.11.11, 12:20
      Powiem szczerze, że mnie nie bardzo podobał się Gogolewski w ekranizacji. Nie chodzi tu o sposób jego gry aktorskiej, ale bardziej o wygąd (o próżności kobieca!;)
      Moim skromnym zdaniem świetnie obsadzona została rola Mateusza, jak dla mnie idelanie od strony wizualnej i gry aktorskiej:)
            • stara_dominikowa Re: wywiad z Ignacym Gogolewskim 10.11.11, 23:33
              "Juści, że tak było, wysoki, prosty, śmigły; w pasie cienki, w barach rozrosły, gibki; a twarz miał długawą, suchą, nos kiej ten dziób jastrzębi, jeno nie tak garbaty, oczy wielkie, siwozielone, a te brwie, to jakby krychę pociągnął przez całe czoło, od skroni prawie szły do skroni, że kiedy je w gniewie ściągnął, to aż straszno było patrzeć, a czoło miał wyniosłe, ino na pół przysłonięte równo obciętymi, ciemnymi, prawie czarnymi włosami i wąsy golił do cna jak wszyscy, że mu ino te białe zęby grały w czerwonych wargach jako sznur paciorków.."

              :D Prawie taki sam :D
              • matylda1001 Re: wywiad z Ignacym Gogolewskim 12.11.11, 00:13
                Racja, Kumo... Opania byłby idealnym Antkiem, tylko skąd go bylo wtedy wziąć? Podobnego nie było. Moim skromnym zdaniem rola Antka była chyba najgorzej obsadzona. Niby lubie Gogolewskiego, doceniam jego talent, ale nie. Z powodu warunkow zewnętrznych, głównie, wszak Antek był przystojny.
                • stara_dominikowa Re: wywiad z Ignacym Gogolewskim 13.11.11, 13:24
                  matylda1001 napisała:
                  > Racja, Kumo... Opania byłby idealnym Antkiem, tylko skąd go bylo wtedy wziąć?

                  Pomarzyć dobra rzecz :) W rzeczywistości gdzieś poza czasem widzę Bartosza Opanię i młodą Katarzynę Figurę jako Jantosia z Jagną. Eh :)
                  Niestety, Gogolewski i Krakowska wyglądają... siermiężnie. Jagusia Krakowskiej to kawał zdrowej kobity, a nie róża wśród kwiatów. Antek Gogolewskiego to przeciętniak, żaden czarnobrewy, mroczny kochanek.
                  Lepiej jednak przy marzeniach zostać, bo współczesna ekranizacja "Chłopów" skończyłaby się tragedią podobną do "Bitwy Warszawskiej 1920". Już widzę Nataszę Urbańską jako Jagnę, a Jakuba Wesołowskiego jako Jasia. Do tego obowiązkowo "Kaśka" Zielińska jako Hanka, Karolak jako Antek i Olbrychski - Boryna. Wszyscy z wybielonymi zębami :D
                  • jadwiga1350 Re: wywiad z Ignacym Gogolewskim 13.11.11, 14:53
                    > Jadwigo, nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę

                    Nie bydlem, przecie...

                    aktorzy grają postacie, którymi
                    > nie są

                    Nie uważam, że każdy może zagrać każdego. Izabela Skorupko nigdy nie będzie dla mnie Heleną, a Mirosław Baka Piłsudskim.

                    Emilia Krakowska również nie pasuje na osobę, którą ob
                    > ezwładnia widok pary spodni.

                    a) Krakowska właściwie nie pasuje na Jagnę, te ostre rysy twarzy, te twarde brązowe spojrzenie. Jagna to Katarzyna Figura albo Magdalena Stużyńska.
                    b) Czy Jagna rzeczywiście była osobą wiotczejącą na widok pary spodni? U konkretnego właściciela a to i tak do czasu

                    Opania to taki poczciwy misio. Czy byłby wiarygodny bijąc kobietę do utraty przytomności?

                    • stara_dominikowa Re: wywiad z Ignacym Gogolewskim 13.11.11, 15:36
                      jadwiga1350 napisała:
                      > Opania to taki poczciwy misio. Czy byłby wiarygodny bijąc kobietę do utraty prz
                      > ytomności?

                      Nie wiem, czy dałby sobie radę w takiej roli, nie mówimy tutaj o tym. Mówimy o roli Antka Boryny, a nie Kuby Rozpruwacza.

                      > b) Czy Jagna rzeczywiście była osobą wiotczejącą na widok pary spodni? U konkre
                      > tnego właściciela a to i tak do czasu

                      "Jaguś siedziała cicho, aż zmartwiała ze strachu, ale kiedy słowa matki dojęły ją do żywego... przecknęła, schowała głowę w pierzynę i buchnęła płaczem i wyrzekaniami...rozżalona była srodze... bo przecież nic temu niewinna...nie zwoływała go do chałupy... sam przyszedł... a na zwiesnę, co matka wypominają... to... spotkał ją przy przełazie...mogła się to wyrwać takiemu smokowi?... kiej ją tak ozebrało, że... a potem mogła się to ognać przed nim?... Zawsze się z nią tak dzieje, że niech kto a ostro spojrzy na nią albo i ściśnie mocno... to się w niej wszystko trzęsie, moc ją odchodzi i tak mdli w dołku, że już o niczym nie wie... co ona winowata?"

                      Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
                      • jadwiga1350 Re: wywiad z Ignacym Gogolewskim 13.11.11, 16:17
                        > Nie wiem, czy dałby sobie radę w takiej roli, nie mówimy tutaj o tym.

                        Przecież Antek bił Hankę. I to z byle powodu. Chyba, ze w ekranizacji nie byłoby tego, Antek mimo swej niewierności, byłby dobrym mężem, to wtedy Opania może być.

                        Zawsze się z nią
                        > tak dzieje,
                        że niech kto a ostro spojrzy na nią albo i ściśnie mocno

                        Przy Pietrku to jakoś nie podziałało, ani przy starym Borynie. A Antek, Mateusz, wójt, jak się już ostatecznie Jagusi znudzili, szli w odstawkę. Nie pomogły ani ostre spojrzenia, ani mocne ściskania, ani serdeczne skamlania, ani czerwone korale pchane miedzy piersi.
                        • stara_dominikowa Re: wywiad z Ignacym Gogolewskim 13.11.11, 16:24
                          jadwiga1350 napisała:
                          > Przecież Antek bił Hankę. I to z byle powodu.

                          Faktycznie, mówi o tym jedno ogólne zdanie, ale ani jedno zdarzenie. Twoja nadinterpretacja o biciu kobiety do nieprzytomności to... nadużycie semantyczne.

                          A Antek, Mateusz
                          > , wójt, jak się już ostatecznie Jagusi znudzili, szli w odstawkę. Nie pomogły a
                          > ni ostre spojrzenia, ani mocne ściskania, ani serdeczne skamlania, ani czerwone
                          > korale pchane miedzy piersi.

                          Jagna nie umiała nikogo pokochać. Na taką osobę także nie pasuje Emilia Krakowska.
                          • jadwiga1350 Re: wywiad z Ignacym Gogolewskim 19.11.11, 14:02

                            > Faktycznie, mówi o tym jedno ogólne zdanie, ale ani jedno zdarzenie.

                            Myślisz, że to nieprawda? I nie jedno. W bylicowej chałupie Antek też często za kij chwytał. Hanka wyraźnie bała się Antka. Nadskakiwała mu jak mogła i nawet ze strachu przed mężem gotowa była machnąć ręką na głodne dzieci. Wydaje się mi, że nieraz, nie dwa mocno obrywała od Antka.
                              • jadwiga1350 Re: wywiad z Ignacym Gogolewskim 20.11.11, 13:37
                                > Wydaje się mi, że nieraz, nie dwa mocno obrywała od Antka.
                                >
                                > otóż to :]

                                A Tobie jak się wydaje?

                                Piszesz, że nie mówi o tym żadne konkretne tylko jedno ogólne zdanie. W Lipcach bójki, pobicia były bardzo częste i gdyby autor każde takie zdarzenie chciał opisywać, to książka byłaby dwa razy grubsza. Jedne są opisane, inne tylko wspomniane. Hanka i tak wiele cierpiała z powodu Antka, więc może Reymont nie widział większego w sensu w wielostronicowym opisywaniu, jak to mąż znęcał się nad nią fizycznie. Tak jak nie opisuje scen bicia Jagny albo Jasia, bo to nie wiele wniosłoby do powieści. Choć mógłby uraczyć nas opisami mogącymi konkurować z wbijaniem na pal Azji.
                                Z książki można wywnioskować, że Hanka zbierała niezłe manto od Antka. Musiał prać ją porządnie, skoro kobieta
                                a) bała się go poprosić o urąbanie drewna
                                b) bała się pójść do sąsiadek(dałby jej Antek kumy!)
                                c) bała się pójść do teścia po chleb dla głodnych dzieci.
                                Hanka sama przed sobą przyznawała, że boi się męża.
                                Z w miarę lekkiego bicia, Antkowa byłaby zadowolona(wiedziałaby, że w chałupie jest żywy chłop, nie drewno)traktowałby je jako dowód miłości.
                                Tak więc musiała nieźle obrywać od chłopa.
                                • stara_dominikowa Hanka, a strach 20.11.11, 18:49
                                  Wiesz, chętnie podzielę się z Tobą tym, co mnie się wydaje. Obawiam się jednak, że bez neutralnej postawy w stosunku do Hanki, nie ma sensu tego słuchać. Dla Ciebie Hanka jest w dowolnej kolejności: skąpa, chciwa, leniwa, dotknięta syndromem sztokholmskim, głupia, brzydka, zaniedbana, nieczuła, zbyt czuła itd., itp.
                                  Wnioskujesz, że Hanka musiała codziennie być bita rano i wieczorem, bo boi się męża. Gdybyś bardziej obiektywnie spojrzała na nią, zauważyłabyś, że jej strach ewoluuje i nie dotyczy tylko męża. Lęk u Hanki to jedna z cech, które świetnie definiują ją jako inną osobę na jesieni i inną w lecie. Hanka z początku powieści to ktoś inny niż ta z ostatnich rozdziałów. Poznajemy Hankę jako młodą żonę przystojnego syna najbogatszego chłopa we wsi. Ich związek jest na etapie opadnięcia klapek z oczu – fascynacja minęła jak ta łońska wiosna. Dochodzi do głosu zaplecze: on jest bogatszy, silny, przystojny, młody Bóg. W dodatku żona już mu się znudziła, ożenił się pewnie w porywie zapału, z którego wiele nie zostało. Ona: z ubogiej rodziny, do tego z charakteru nieśmiała, ciągle zakochana i przywiązana, całą siebie zainwestowała w tę miłość, całą siebie postawiła na nią. Im bardziej mu się podporządkowała, tym bardziej miał jej dość. Hanka bała się teścia, bała się nawet gości, snuła się po kątach jak mruk. Ktoś taki jak Antek potrzebuje godnego przeciwnika, silnego charakteru, który będzie w stanie stawić mu czoła. Hanka taka nie była. Jej oddanie i nieśmiała służalczość doprowadzały Antka do szału, ją to przerażało, więc paraliżowało – gotowe sprzężenie zwrotne. Tutaj dochodzą złe cechy Antka: porywczy, dominujący, niecierpliwy, wreszcie skłonny do rozwiązywania konfliktów za pomocą rąk. Nie bronię Antka, ale nie róbmy z niego psychopaty „bijącego do nieprzytomności” – to już Twoje grube nadużycie, Jadwigo. Bez wpadania w egzaltację – Antek nie był wyjątkowo złym mężem na tle swojej społeczności.
                                  Po zasmakowaniu biedy w domu ojca i po „pamiętnej nocy”, Hanka bierze sprawy w swoje ręce. Rezygnuje z małżeńskiej lojalności i zadając gwałt swojemu charakterowi staje w obronie dzieci. Zauważ, że sama bieda i głód jeszcze nie zagrażały życiu, więc nie potrafiły wyzwolić z Hanki sił do walki. To nie bieda przezwyciężyła strach przed mężem, ale zdrada. Hanka nie mogła darować Antkowi braku lojalności – wtedy wyzwoliła się psychicznie i przestała się bać. Znika jej strach, mimo, że dalej Antek był wiecznie naburmuszony i wpadał we wściekłość o byle co. Dalej jest od niej silniejszy i idąc Twoim tokiem rozumowania powinna dalej tak samo się bać. Jednak jest inaczej. Psychiczna emancypacja to wielkie osiągnięcie Hanki i przełom w jej życiu. Nigdy już nikogo się nie bała. Z teściem rozmawiała jak z równym, Antkowi rzuca słynne: „a tyś jeszcze taniej nas sprzedał, bo za jagusiną kieckę”, Janklowi mówi, że nie jest dzieckiem i wie po co przyszła, Mateuszowi wypomina Tereskę w odpowiedzi na przygadywania dotyczące działów, Kowalowi odszczekuje na jego pogróżki. Założę się, że nigdy nikt jej już nie uderzył.
                                  • jadwiga1350 Re: Hanka, a strach 20.11.11, 19:34

                                    > Wiesz, chętnie podzielę się z Tobą tym, co mnie się wydaje.

                                    Ale bił ją według Ciebie, czy nie?? Bo tego nadal nie piszesz.

                                    >Lęk u Hanki to jedna z cech, które świetnie
                                    > definiują ją jako inną osobę na jesieni i inną w lecie(...)Hanka
                                    > bała się teścia, bała się nawet gości, snuła się po kątach jak mruk.

                                    Bała się ludzi, których uznawała za wyżej stojących od siebie. Bała się teścia, ale ojca już nie. Komornic nawet nie pozdrawiała, wyrobników poganiała do szybszego kopania, z siostrą gniewała się o szmaty po matce. Tak więc trudno uznać lęk za składową część hanczynej psychiki.

                                    Nigdy już nikogo się n
                                    > ie bała. Z teściem rozmawiała jak z równym, Antkowi rzuca słynne: „a tyś
                                    > jeszcze taniej nas sprzedał, bo za jagusiną kieckę”, Janklowi mówi, że n
                                    > ie jest dzieckiem i wie po co przyszła, Mateuszowi wypomina Tereskę w odpowied
                                    > zi na przygadywania dotyczące działów, Kowalowi odszczekuje na jego pogróżki.

                                    Twarda była wobec Jankiela, kowala, Pietrka, Józki, Jagusi, ale czy wobec Antka?



                                    > Założę się, że nigdy nikt jej już nie uderzył.

                                    Nie byłabym tego taka pewna
                                    "stał się w chałupie srogi a niewyrozumiały. Hanka w głowę zachodziła, na darmo próbując się wywiedzieć, co mu się stało. Nawet zrazu podejrzewała, jako znowu spiknął się z Jagusią(...). Cóż z tego, że mu służyła jak mogła najwierniej, że już jadło miał wybrane i na porę, w chałupie ochędożny porządek, że gospodarka szła jak najlepiej, kiej cięgiem był zły, chmurny, o bele co poniewierał i dobrego słowa jej nie dawał."
                                    • stara_dominikowa Re: Hanka, a strach 20.11.11, 22:20
                                      jadwiga1350 napisała:

                                      > > Wiesz, chętnie podzielę się z Tobą tym, co mnie się wydaje.
                                      >
                                      > Ale bił ją według Ciebie, czy nie?? Bo tego nadal nie piszesz.

                                      Może przeczytaj to, co napisałam, wtedy się dowiesz. Ja zrozumiałam, co Ty piszesz, czyli, że Antek rzekomo do nieprzytomności bił Hankę, czego dowodem miałby być jej strach przed mężem. Mam na ten temat inne zdanie, co opisałam powyżej.
                                      Tak przy okazji - przypisywanie jednej z postaci samych złych cech i idealizowanie innej kojarzy mi się z bajkami o wiedźmach i księżniczkach. Z tego się wyrasta...
                                      • jadwiga1350 Re: Hanka, a strach 20.11.11, 22:42
                                        Przeczytałam i dalej nie widzę odpowiedzi na swoje pytanie. Widzę tylko , że oczerniam Hankę, nie jestem obiektywna, widzę w niej samo zło itp.( Chyba pisanie, że kobietę bił mąż, nie jest jej oczernianiem??)

                                        Coś Ty się tak uczepiła tego bicia do nieprzytomności? Cofam to, przesadziłam.
                                        Napisz wreszcie, czy według Ciebie Hanka brała wciry od Antka czy nie.

                                        > Tak przy okazji - przypisywanie jednej z postaci samych złych cech i idealizowa
                                        > nie innej kojarzy mi się z bajkami o wiedźmach i księżniczkach. Z tego się wyra
                                        > sta...

                                        A kogo ja idealizuje w powyższych postach, Hankę, czy Antka?
                                        • stara_dominikowa Re: Hanka, a strach 21.11.11, 09:59
                                          Ok, cytuję samą siebie:
                                          "Tutaj dochodzą złe cechy Antka: porywczy, dominujący, niecierpliwy, wreszcie skłonny do rozwiązywania konfliktów za pomocą rąk. Nie bronię Antka, ale nie róbmy z niego psychopaty „bijącego do nieprzytomności” – to już Twoje grube nadużycie, Jadwigo. Bez wpadania w egzaltację – Antek nie był wyjątkowo złym mężem na tle swojej społeczności."
                                          Podobnie pisał Reymont: "Antek, urąb no pieńków, bo sama nie poradzę-prosiła nieśmiało i z obawą, bo nic to nie było u niego skląć abo i zbić z leda powodu".
                                          Piszesz, że Reymont nie rozpisywał się o rzeczach oczywistych - właśnie tak było. Myślę, że większość małżeństw lipeckich funkcjonowała według reguł niedopuszczalnych w dzisiejszych realiach cywilizowanego świata zachodniego. Stosowanie przemocy fizycznej wobec słabszych było niestety regułą. Uczepiłam się bicia do nieprzytomności, bo nic nie wskazuje na to, żeby miało to miejsce. Napisałaś to jednak. Masz prawo czuć sympatię do wybranego bohatera, a niechęć do innego, jednak staraj się nie ulegać pokusom i nie stosować nadinterpretacji. Zajadle naskakujesz na Hankę i przeciwstawiasz jej Jagnę, jako niewiniątko. Na szczęście nie jest to takie proste. Gdyby tak było, powieść nie byłaby interesująca. Zrobiłoby się z niej "Nad Niemnem" z nieskazitelnym Janem Bohatyrowiczem i wstrętnym morfinistą Różycem :)
                                          • jadwiga1350 Re: Hanka, a strach 21.11.11, 10:28
                                            Domikowa, czytasz Ty w ogóle moje posty? O tej "nieprzytomności"napisałam tylko raz i już się z tego wycofałam(przesadziłam, nic o tym nie ma napisane, ale nie jest to też wykluczone, "poniewierał", "za kij chwytał", "zbić z lada powodu", zwłaszcza gdy Hanka była brzemienna). I nic nie piszę o Jagusi w tym temacie. A Ty nie cytuj siebie, nie owijaj w bawełnę, tylko napisz, czy bił ją, czy nie. Jednym słowem! Tak czy nie?
                                            • matylda1001 Re: Hanka, a strach 21.11.11, 23:58
                                              Kumy Drogie... toż jak chłop baby nie bije, to jej wątroba gnije... Antos tak dla zdrowotności hanusiną skóre od czasu do czasu przetrzepał. To powiedzenie nie wzięlo się, ot, tak, z niczego. Takie drzewiej panowały obyczaje. Jakby on tak zupelnie Hanusi nie karcił, to byłby nietypowy, i zadnego poważania jako chłop we wsi by nie miał:) Myśle, ze Hanuś nie dostawala lania większego, niż przewidywała to wioskowa norma.
                                              • jadwiga1350 Re: Hanka, a strach 22.11.11, 00:45
                                                Myśle, ze Hanuś nie dostawala lania większego, niż przew
                                                > idywała to wioskowa norma.

                                                To wtedy Hanuś byłaby zadowolona, że chłop tak o nią dba i na pewno nie bałaby się go.

                                                zadnego poważania jako chło
                                                > p we wsi by nie miał:)

                                                Iiii, Maciej swoich żon, prócz niewiernej, nie bił, a poważanie we wsi miał(nie jest to we zwyczaju u Borynów). A i tak Jagustynka musiała długo go podjudzać, żeby podniósł rękę na Jagnę.


Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka