Dodaj do ulubionych

jaką alternatywę miała Hanka?

15.12.11, 13:44

no dobrze, bezdenna głupota Hanki, niedostrzeganie rzeczywistości i ślepe zapatrzenie w męża, ale jaką miała alternatywę w tej konkretnej wiejskiej rzeczywistości? Zarabiać na siebie i dzieci biorąc od czasu do czasu jakieś prace od matki Jasia? powinna wrócic do swojej chałupy i jako czwartą osobę mieć na utrzymaniu starego ojca? Może jej bezdenna głupota wynikała z braku alternatywy, może zdawała sobie sprawę, że tak naprawdę nie ma gdzie pójść?
Obserwuj wątek
    • chlopi11111 Re: jaką alternatywę miała Hanka? 15.12.11, 15:47
      A dlaczego bezdenna głupota? Może była prosta kobietą ale nie taką głupią przecież jakby nie było, mieszkała u najbogatszego we wsi, może nie tyle myślała o sobie co o dzieciach przecież u Boryny raczej nie chodziły głodne tak jak u drugiego dziadka. Jeżeli sobie zdawała sprawę z tego ze nie ma gdzie iść to wcale głupia nie była , kombinowała ale nie miała siły przebicia chociaż wydawałoby się że to silna i mocna kobieta. Jak dla mnie to postać z jednej strony zagubionej, zapracowanej kobiety a z drugiej wiedzącej czego chce upominającej się o majątki, ziemię , wręcz nasuwa mi się myśl depresji i zmieniającym się przy tym charakteru i zachowań w danych sytuacjach. Uważam że mając trójkę dzieci i będąc w takiej sytuacji jakiej była nie miała alternatywy na inne życie.
      • jadwiga1350 Re: jaką alternatywę miała Hanka? 15.12.11, 20:44
        No dobrze, wypowiem się, chociaż pewnie zaraz zostanę potępiona za moją "nienawiść" do Hanki.
        Ja jednak widzę alternatywę dla Antkowej. I podkreślam nie jest to:
        1. rozwód
        2. praca zawodowa
        3. zaciukanie chłopa i dziecisków siekierą.
        Nie, ja widzę alternatywę w lipeckiej rzeczywistości.
        Umiera teściowa, Maciej, mimo różnorodnych nacisków, twardo postanawia, że na wycug nie pójdzie. Antkowie siedzą u Boryny "jak na komornym", mają 3 morgi piachu, dwoje małych dzieci. Po za tym Antka życie rodzinne i połowica szczerze znudziły.
        Hanka, jakby miała odrobinę zdrowego rozsądku, starałaby się zająć miejsce zmarłej teściowej. Nie buczeć po kątach i wysyłać starego na wycug, tylko przymilać się. Była to dobra droga, kowal i Józka co mogli to wyciągali od Macieja. Ale to wymagało dobroci, ciepła, chwalenia("dobrzyście tatulu"), a nie awantur. Bylicówna, jako jedyna dorosła kobieta w domu Borynów, miała wielkie szanse na zostanie pełnoprawną gospodynią u boku teścia. Bo Hance( w przeciwieństwie do jej męża) śmierć Macieja, czy odpisanie gospodarki, nie jest niezbędnie potrzebne do dzierżenia władzy w obejściu. Gospodyni to niekoniecznie żona gospodarza( nie każda ferst lejdi to żona głowy państwa)
        Hanka powinna stanąć po stronie teścia i krok po kroku zdobywać okruchy władzy i bogactwa. Hamować męża, wygaszać spory, w razie kłótni zawsze stawać po stronie starego. No i mieć baczenie na gospodarkę. To brak gospodyni pcha Macieja do trzeciego ożenku. Dopiero potem pojawia się namiętność do Jagny. Gdyby Bylicówna szybko weszła w buty zmarłej teściowej, być może Maciejowi, ani przez głowę nie przeszłaby myśl o żeniaczce.

        Hanka niby głupia nie jest, słyszy wyraźnie"na wycug do waju nie pójdę", widzi że Maciej krzepki, na księżą oborę nie patrzy, więc należałoby się jakoś z teściem dogadać. Ale ta nie, ciągle swoje, "czas staremu na wycug iść", "ukrzywdzić się nie damy", i jak to oni oboje z Antkiem tyrają na starego, jak te woły! Co ciekawe, Maciej po wygnaniu młodych , jakoś nie odczuwał braku ich pracy.

        jakby nie było, mieszkała u najbogatszego we wsi, może nie tyle myślała o s
        > obie co o dzieciach przecież u Boryny raczej nie chodziły głodne tak jak u drug
        > iego dziadka.

        A czy ona to doceniała? Wydawało jej się, że teść ma obowiązek iść na wycug i zostawić gospodarkę Antkowi.

        >Jeżeli sobie zdawała sprawę z tego ze nie ma gdzie iść to wcale g
        > łupia nie była

        Właśnie była. Niby to wie, że nie ma gdzie iść, bo u Bylicy brud, smród i ubóstwo, ale nie przeszkadza jej to wyzywać narzeczonej teścia od lakuder i życzyć jej śmierci pod płotem. Bo pewnie jak Maciej usłyszy taką wiązankę, to położy uszy po sobie i grzecznie pójdzie na wycug!

        Hanka wraca na borynową gospodarkę nie dzięki własnemu rozumowi, tylko dzięki mądrej radzie starego Bylicy. Gdzież jej samej przyszłoby to do głowy! Pewnie wolałaby bronić Antka własną piersią i wzdętym brzuchem przed strażnikami.
        Kiedy Hanka zostaje samowładną gospodynią, może wziąć męża pod pantofel i zmusić go do innego postępowania. Ale gdzie tam! Antkowa przejmuje się nawet tym, co mąż powie na wygnanie Jagny.

        • soova Re: jaką alternatywę miała Hanka? 29.12.11, 13:11
          Hanka, jakby miała odrobinę zdrowego rozsądku, starałaby się zająć miejsce zmarłej teściowej.

          Problem w tym, że ten zdrowy rozsądek przychodzi do niej dopiero, gdy po wygnaniu z Borynowej chałupy otwierają się jej oczy, że jej ukochany Antoś tak naprawdę zerwał z ojcem nie dlatego, że ten go wykorzystywał, ale na wieść, że chce się żenić z Jagną, że nie ma żadnego pomysłu na to, jak zapewnić byt swojej rodzinie, że ogólnie odpuszcza sobie wszystkie problemy, bo lepiej jest pić i ewentualnie liczyć na schadzkę z macochą. Hanka sprzed wyprowadzki to osoba cicha, zahukana, bez prawa głosu w domu Boryny, przyjmująca ślepo racje męża, że żyją na ojcowej łasce, a niewiele z tego mają. Jest przecież ciężko w tym mężu zakochana i nie ma w niej woli, żeby spojrzeć na ich życie z dystansem i dostrzec, że tak naprawdę dobrą drogą do jego polepszenia byłoby nie pójście na udry z ojcem, żeby oddał Antkowi gospodarkę, a przeciwnie - postępowanie z teściem tak, jak radzisz, czyli takie, żeby nie odczuł braku gospodyni w domu i żadne głupie myśli o żeniaczce nie przychodziły mu do głowy.
          • jadwiga1350 Re: jaką alternatywę miała Hanka? 08.01.12, 23:32
            Jest przecież ciężko w tym mężu zakoch
            > ana i nie ma w niej woli

            Żeby to wszystko jeszcze wynikało z ciężkiego zakochania w mężu, byłoby w jakiś sposób zrozumiałe i ludzkie. Ale gdzie tam! Antka denerwowały jękliwe zawodzenia żony jaki to Maciej niedobry, jak to dusi szmaty w skrzyni, jak to śle pieniądze Grzeli. Antek też bolał nad tym, że jest "parobkiem" u ojca, ale wymyślań żony nie miał ochoty wysłuchiwać i wcale a wcale te wspólne żale nie łączyły małżonków. Może nawet oddalały.
            • rudzik85 Re: jaką alternatywę miała Hanka? 21.01.12, 12:48
              Ależ to ona jest zakochana w mężu, a nie on w niej! Jemu albo szybko przeszło, albo nie kochał jej nigdy. Osobna kwestią jest- dlaczego się z nią ożenił skoro ani majątku, ani miłości...?

              Hanka jest zahukaną, prostą kobietą, wpatrzoną w męża jak w obrazek. Nie ma własnego zdania. Chce mu się przypodobać, ale z racji tego, że on nie ma dla niej żadnego cieplejszego uczucia i słowa wychodzi jej to coraz żałośniej (stąd te umizgi, płakania i żale, które naturalnie pogłębiają tylko ten stan). Jest nieszczęśliwa. Która kobieta żyjąc z zdradzającym mężem nie majacym ani grama szacunku do małżonki byłaby szczęśliwa?
              Rozumu i niezależności nabiera dopiero wtedy, gdy Antkowe przeniewierstwo udaje sie sie przepracować a bieda kąsa tak mocno, że już dzieciom nie ma co dać jeść. Nie porównujmy Hanki przed tą przemianą z Hanką, którą "bieda łacniej przekuła niż kowal żelazo".
              • jadwiga1350 Re: jaką alternatywę miała Hanka? 21.01.12, 22:03
                > Ależ to ona jest zakochana w mężu, a nie on w niej!

                A to akurat żadne odkrycie

                >>Chce mu się przypodobać

                A najgłupszy możliwy sposób. Gdyby to jeszcze Antek podejmował temat: "Hanuś, tak nam źle, ten stary cap nie chce iść na wycug, wszystko wypomina, szmaty w skrzyni dusi, Hanuś, co robić, Hanuś, tylko się powiesić" To wtedy byłoby zrozumiałe, że Hanka wtóruje małżonkowi, bo chce mu się przypodobać, bo chce sobie ulżyć, bo chce zachować małżeńską komunię serc. Ale w przypadku gdy ten temat drażni i nudzi Antka, po co o tym jazgotać? W jakim celu? Żeby jeszcze bardziej zniechęcić męża do siebie? Przecież Hanka głupia nie jest i wie, że Antek nie ma żadnych możliwości przymuszenia ojca do odpisania gospodarki. No bo co ma zrobić? Straszyć samobójstwem? Zagrozić, ze doniesie władzom o kontaktach starego z Rochem?
                • moleslaw Re: jaką alternatywę miała Hanka? 22.01.12, 18:54
                  Abo myślała że tym gadaniem spowoduje że Antek "wreszcie" się za to weżmie. Wydawało jej się że to tylko kwestia postawienia się staremu Borynie.Co do pomysłu że powinna być miła dla teścia i zastąpić mu żonę wszystko gra póki nie dojdzie do wchodzenia pod pierzynę, tego już nie mogła a Maciej nie był zdaje się w białym małżeństwie z Jagną.Najgłupszy w tym wszystkim Antek.
                  • jadwiga1350 Re: jaką alternatywę miała Hanka? 27.01.12, 18:43
                    >Wyd
                    > awało jej się że to tylko kwestia postawienia się staremu Borynie

                    A to jest zaskakujące, bo żyjąc z teściem pod jednym dachem, miała czas zrozumieć jakim jest człowiekiem. Sama czuła przed nim nabożny lęk. Trudno w tym temacie zrozumieć Hankę. Czy rzeczywiście była tak bezdennie głupia i ślepa na rzeczywistość? Albo pisarz wykazał się sporą niekonsekwencją, kreśląc tak a nie inaczej, postać Antkowej. No bo jakże to, uważam kogoś za guru, czczę go i podziwiam, a jednocześnie jestem głęboko przekonana, ze mój idol dobrowolnie zrezygnuje(powinien zrezygnować) z własnej pozycji i zaoferuje ją mnie.
                • rudzik85 Re: jaką alternatywę miała Hanka? 23.01.12, 18:01
                  > A to akurat żadne odkrycie

                  No raczej, ale w dyskusji się jakoś to pomija :) Hanka reagowała jak większość prostych kobiet- chciała się wygadać, mówiąc krótko- truła mu, co jest spotykane nadal w XXI w. i nie stanowi jakiegoś ewenementu. To był jej sposób na ulżenie sobie, skutek był nienajlepszy- ale ja ją za to lubię, bo jest to dowód na jej słabość, na to, ze jest to postać z krwi i kości. Nie zniosłabym Hanki bez wad, podobnie jak Jagny. Po prostu dla mnie ich wady, błędy (a pewnie, ze trzeba było od razu pogodzić sie ze starym, ale czy zawsze bezwzględnie robimy w danej chwili to co należało? Czy nie kierujemy się emocjami?) są ogromnym atutem książki.
                  • jadwiga1350 Re: jaką alternatywę miała Hanka? 27.01.12, 18:50
                    Nie zniosłabym Hanki bez wa
                    > d, podobnie jak Jagny. Po prostu dla mnie ich wady, błędy (a pewnie, ze trzeba
                    > było od razu pogodzić sie ze starym, ale czy zawsze bezwzględnie robimy w danej
                    > chwili to co należało? Czy nie kierujemy się emocjami?) są ogromnym atutem ksi
                    > ążki.

                    Ano racja. Zarówno Hanka i Jagna są jakie są. Tylko że niektórzy (na forum) próbują wpierać w Hankę zalety, jakich ta nigdy nie miała.
                    Po za tym to wątek o "wyjściu awaryjnym" Hanki, a nie o jej wadach i zaletach.
                    • tt-tka Re: jaką alternatywę miała Hanka? 05.12.15, 10:30
                      No wiec dopoki mieszkali u Boryny, Hanka wyjscia nie miala zadnego, bo decydujacy byl stosunek Macieja do syna, a nie do synowej. Latwiej bylo przymilac sie kowalowi, ktory mieszkal oddzielnie, nie byl "na oczach" w chwilach zlego humoru tescia i nie dzielil z nim codziennych gospodarskich klopotow.
                      Ile pracy Hanka wkladala w gospodarstwo, nie wiemy - sa dwie sprzeczne opinie. Starego, ze lazi jak cma i zrobi tyle, co kot naplacze i mlodego, ze oboje z zona odrabiaja mu jak z dwudziestu morg. Jak by nie patrzec - gospodarka byla spora, tzw kobiecej roboty, czyli codzienny obrzadek, gotowanie, pranie, wykopki, wycinanie kapusty, tarcie lnu itd - od groma, a od wiosny, czyli od smierci tesciowej Hanka zostala do tej roboty z nieletnia Jozka. Ubyla tesciowa i ubyla Ewka.
                      Hanka nie miala rowniez doswiadczenia i nawykow decyzyjnych - w domu rodzinnym byla mlodsza siostra przy energicznej i pyskatej Weronce, u tescia az do smierci tesciowej - pod jej komenda. W chwili, gdy ja widzimy po raz pierwszy, ma za soba raptem pol roku roli wicegospodyni. Wice, bo jednak zarzadza i pracami domowymi kieruje Boryna, Hanka jest tylko wykonawczynia. I nielatwo przejsc do roli kierowniczej komus, kto w krajobraz domowy wrosl juz i utrwalil sie jako ta, ktorej sie wydaje polecenia.
                      Natomiast w zderzeniu z koniecznoscia Hanka radzi sobie dobrze. Po pierwszym szoku, gdy dopada jej jednoczesnie nedza i wiesc o przeniewierstwie Antka - dwa bardzo mocne ciosy - nie stawia na meza, tylko na siebie. Szuka i znajduje prace, zapewnia rodzinie srodki do zycia i w rezultacie reke do zgody wyciaga stary Boryna, na ktorym zmiana synowej zrobila wrazenie. To, ze ona nie uzala sie, mowi smialo i krotko i jednak zapewnia jego wnukom byt wyraznie mu zaimponowalo. Uznal, ze takiej osobie warto pomoc. Ale to moglo nastapic dopiero wtedy, gdy rozmawiala z tesciem nie jako jego domownica na pozycji polsluzacej, tylko samodzielna i radzaca sobie kobieta. Taka, ktora w jego oczach nie jest u niego, ktora moze przyjsc lub nie, przyjac dar lub nie.
                      Przy okazji, bo widze, ze ten motyw pojawia sie czesto - Hanka nie byla nedzarka z domu, prezentowala, jak sadze, srednia lipecka zamoznosc czy niezamoznosc. Wniosla w posagu trzy morgi, druga zona Boryny - cztery. Roznica niewielka.
                          • tt-tka Re: jaką alternatywę miała Hanka? 06.12.15, 13:19
                            Pardon, machnelam sie - cztery morgi w posagu wniosla pierwsza zona Boryny, matka Antka i kowalowej. Tak czy siak - tylko morge wiecej niz Hanka, ktora tez jest pierwsza zona.
                            Ciekawe swoja droga, ile Boryna wzial za druga zona i w ogole - na ile jego majatek urosl z posagow. Czy do tych 29 morg, ktore on ma przed slubem z Jagna, wliczaja sie rowniez hanczyne ?
                            Nawet jesli nie - Antek zeniac sie ma prawo do jednej czwartej, czyli 7 i 1/4 morgi. On jest synem pierwszego we wsi gospodarza, ale sam posiada - gdyby ojciec zgodzil sie na dzialy czy wycug - niewiele wiecej niz Szymek zeniacy sie z jednomorgowa Nastka :-)
                      • jadwiga1350 Re: jaką alternatywę miała Hanka? 13.12.15, 17:05
                        Stosunek Macieja do syna byłby decydujący, gdyby chodziło o odpisanie gospodarki. Mało zaś ma do sytuacji: Hanka gospodynią u boku teścia.
                        I wcale nie chodzi o to, że Hanka nie ma odwagi walczyć o swoją pozycję w chałupie, skoro ma odwagę wysyłać starego na wycug. Jej to po prostu przez głowę nie przejdzie. Stary ma iść na wycug i tyla. A dlaczego? A bo tak i już! Antkowa prezentuje tu głupotę i niezrozumienie kwestii pieniężno-ekonomicznych jeszcze większe niż Jaguś czy Izabela Łęcka.

                        Hance byłoby łatwiej przymilać się do teścia niż kowalowi, bo nigdy nie budziła w starym takiej niechęci jak Michał. Dopiero w ostrej kłótni, sprowokowany przez synową, Maciej rzuca tekst o starej płachcie i trzech morgach piachu.
                        Józka też jest na oczach w chwilach gospodarskich turbacji, a potrafi wyprosić czy to chustkę dla siebie, czy mięso la Magdy.

                        Hanka sama przyznawała, że była leniwa. Maciej po wypędzeniu młodych nie czuł braku ich pracy(a niby tyrali na niego jak te woły).
                        Po za tym Antlkowa miała czas i ochotę na plotki z sąsiadkami, tylko bała się męża. Męża, nie teścia, bo: "dałby jej Antek kumy"!

                        Te trzy morgi piachu jakoś nie przekładały się na profit ekonomiczny. Chałupa Byliców to przegniły chlew, godny komornika a nie gospodarza.
                        Po za tym tyle samo pola wniosła w posagu Weronka, męża miała pracowitego, sama co mogła od ojca wyciągnęła, a w biedzie żyła wielkiej.
                        • tt-tka Re: jaką alternatywę miała Hanka? 13.12.15, 23:09
                          jadwiga1350 napisała:

                          > Stosunek Macieja do syna byłby decydujący, gdyby chodziło o odpisanie gospodark
                          > i. Mało zaś ma do sytuacji: Hanka gospodynią u boku teścia.
                          > I wcale nie chodzi o to, że Hanka nie ma odwagi walczyć o swoją pozycję w chału
                          > pie, skoro ma odwagę wysyłać starego na wycug. Jej to po prostu przez głowę nie
                          > przejdzie. Stary ma iść na wycug i tyla. A dlaczego? A bo tak i już! Antkowa p
                          > rezentuje tu głupotę i niezrozumienie kwestii pieniężno-ekonomicznych jeszcze
                          > większe niż Jaguś czy Izabela Łęcka.

                          Mowa jest glownie, jak pamietam, o odpisaniu Antkowi tych przynaleznych mo morg. Poza tym Hanka gospodynia jest tam od pol roku, od smierci tesciowej. I traktowana jest przez Boryne jak wyrobnica, a nie gospodyni - chocby to rozdarcie, za przeproszeniem, twarzy o padla krowe. Przeciez nie obijala sie w tym czasie, tylko byla przy kopaniu. Stary o kobiecej robocie nie ma pojecia i nie kojarzy, ze co przedtem robily trzy (zona, synowa i Ewka), teraz spadlo na jedna Hanke. Stad pretensje, ktorych zaspokoic sie po prostu nie da.


                          > Hance byłoby łatwiej przymilać się do teścia niż kowalowi, bo nigdy nie budził
                          > a w starym takiej niechęci jak Michał. Dopiero w ostrej kłótni, sprowokowany pr
                          > zez synową, Maciej rzuca tekst o starej płachcie i trzech morgach piachu.

                          No nie, a te krzyki "a bo ty stoisz o moje !". I Michal moze napatoczyc sie w dobra chwile, a w zla zejsc z oczu, ma dokad pojsc. Latwiej mu politykowac ze starym.

                          > Józka też jest na oczach w chwilach gospodarskich turbacji, a potrafi wyprosić
                          > czy to chustkę dla siebie, czy mięso la Magdy.

                          Jozka jest corka, swoja wlasna, i jeszcze dzieckiem.
                          >
                          > Hanka sama przyznawała, że była leniwa. Maciej po wypędzeniu młodych nie czuł b
                          > raku ich pracy(a niby tyrali na niego jak te woły).

                          To wtedy, kiedy ogarnia ja dazenie do katharsis :-) Mowi o sobie tez, ze byla nieuzyczliwa, klotnica i co tam jeszcze, ale my jej w takiej roli nie widzimy u Boryny.
                          Po wypedzeniu mlodych jest zima, malo roboty w gospodarstwie. A i tak Maciej wzial Jagustynke do pomocy Jagnie. Hanka w okresie zniw i jesiennych licznych prac obchodzila sie bez pomocnicy.

                          > Po za tym Antlkowa miała czas i ochotę na plotki z sąsiadkami, tylko bała się m
                          > ęża. Męża, nie teścia, bo: "dałby jej Antek kumy"!

                          Miala ochote, ale czy czas ? Nie pamietam jej plotkujacej z sasiadkami.
                          >
                          > Te trzy morgi piachu jakoś nie przekładały się na profit ekonomiczny. Chałupa B
                          > yliców to przegniły chlew, godny komornika a nie gospodarza.
                          > Po za tym tyle samo pola wniosła w posagu Weronka, męża miała pracowitego, sama
                          > co mogła od ojca wyciągnęła, a w biedzie żyła wielkiej.

                          Chalupa niemloda, a stary Bylica zapewne juz za stary (i bez gospodyni, wdowiec), zeby o nia zadbac. Weronke zrujnowalo aresztowanie meza, Hanka mowi o niej przeciez, ze "tkaniem zarabia tela, ze i ten grosz zapasny maja", a sama Weronka, ze co miala, to poszlo "tyle sie (Stacho) dorobil, ze z gromada trzymal". Czy zyla w wielkiej biedzie, nie wiem - glodne ani obdarte jej dzieci i maz nie byly, a ojciec - coz, bardzo smutne, ale trafnie opisane, ze jednostka bezproduktywna skazana byla nader czesto na wegetacje.
                          • jadwiga1350 Re: jaką alternatywę miała Hanka? 15.12.15, 19:21
                            tt-tka napisała:
                            > Mowa jest glownie, jak pamietam, o odpisaniu Antkowi tych przynaleznych mu morg

                            Nie. Ten wątek dotyczy alternatywy dla Hanki, nie dla Antka/Antków(patrz mój pierwszy post).
                            W powieści problem odpisania mórg po matce pojawia się tylko raz i podnosi go kowal, nie Antek, czy Hanka. Młody Boryna z rezerwą reaguje na pomysł szwagra, morgi po matce to dla niego żadne mecyje.

                            > I trakt
                            > owana jest przez Boryne jak wyrobnica, a nie gospodyni - chocby to rozdarcie, z
                            > a przeproszeniem, twarzy o padla krowe.

                            W nerwach, padła mu najlepsza krowa. Hanka też miała pretensje do Józki, o to, że jagusin wieprzek spyskał kartofle.
                            Gdyby Boryna gardził synową, to codziennie by jej wypominał te trzy morgi piachu i wyzywał od dziadówek. Jak na wyrobnicę, Hanka dziwnie pewnie czuła się w obejściu Borynów. Narządza węzełek z jedzeniem dla ojca, po za tym proponuje staremu zamieszkanie w swojej izbie. Chyba, że ta propozycja wspólnego zamieszkania była od oka, a Hanka dobrze wiedziała, że Bylica do niej nie przyjdzie.

                            > Jozka jest corka, swoja wlasna, i jeszcze dzieckiem.

                            Do Józki też miał pretensje, że jednocześnie nie doi krowy i nie narządza śniadania. Takie było twarde chłopskie życie. Ale jak się dziewucha przymiliła do ojca, to dostała co chciała. Przymiliła, a nie tylko buczała po kątach jak jej źle .

                            >>Nie pamietam jej plotkujacej z sasiadkami.
                            Bo Antek nie pozwalał.
                            • tt-tka Re: jaką alternatywę miała Hanka? 19.12.15, 12:25

                              > > I trakt
                              > > owana jest przez Boryne jak wyrobnica, a nie gospodyni - chocby to rozdar
                              > cie, z
                              > > a przeproszeniem, twarzy o padla krowe.
                              >
                              > W nerwach, padła mu najlepsza krowa. Hanka też miała pretensje do Józki, o to,
                              > że jagusin wieprzek spyskał kartofle.
                              > Gdyby Boryna gardził synową, to codziennie by jej wypominał te trzy morgi piach
                              > u i wyzywał od dziadówek. Jak na wyrobnicę, Hanka dziwnie pewnie czuła się w ob
                              > ejściu Borynów. Narządza węzełek z jedzeniem dla ojca, po za tym proponuje star
                              > emu zamieszkanie w swojej izbie. Chyba, że ta propozycja wspólnego zamieszkania
                              > była od oka, a Hanka dobrze wiedziała, że Bylica do niej nie przyjdzie.


                              Ja nie pisze o pogardzie, tylko o kompletnym nieliczeniu sie z Hanka (i Antkiem), gdy chodzi o zarzadzanie gospodarka. Oboje sa tylko wykonawcami. Kiedy Hanka stala sie de facto samodzielna gospodynia, radi sobie dobrze. Wczesniej nie miala na to szansy.
                              >

                              >
                              > Do Józki też miał pretensje, że jednocześnie nie doi krowy i nie narządza śniad
                              > ania. Takie było twarde chłopskie życie. Ale jak się dziewucha przymiliła do oj
                              > ca, to dostała co chciała. Przymiliła, a nie tylko buczała po kątach jak jej źl
                              > e .

                              Ale pragnienia Jozki sprowadzaly sie wlasnie do prezentow - chustka, buty, buleczka... Dorosla Hanka miala inne potrzeby i priorytety.

                              > >>Nie pamietam jej plotkujacej z sasiadkami.
                              > Bo Antek nie pozwalał.

                              Nie. Nie mamy ani jednej sceny, w ktorej Anrtek na to nie pozwala, obawy Hanki sa hipotetyczne - ona nie ma na to czasu, po prostu.
                              • jadwiga1350 Re: jaką alternatywę miała Hanka? 10.02.16, 20:56
                                tt-tka napisała:

                                > Ja nie pisze o pogardzie, tylko o kompletnym nieliczeniu sie z Hanka (i Antkiem
                                > ), gdy chodzi o zarzadzanie gospodarka. Oboje sa tylko wykonawcami.

                                Ależ to jest zupełnie naturalne. Tak wyglądały stosunki rodzinne w systemie opartym na dziedziczeniu.
                                Witold Korczyński za życia ojca nie będzie rządził w Korczynie. Zygmunt Korczyński nie sprzeda majątku i nie wyjedzie za granicę póki matka żyje.
                                Trzeba czekać aż spadkodawca zejdzie z tego świata, ewentualnie zostanie ubezwłasnowolniony.

                                Hanka, jeśliby chciała, mogłaby być pełnoprawną gospodynią u boku teścia. Ale ona o to nawet nie próbowała walczyć, bo:"czas staremu iść na wycug"
                                Antek, jeśli chciał być gospodarzem za życia ojca, powinien ożenić się z posażną panną. Ale on zaprzepaścił tę alternatywę.
                                Innego wyjścia dla nich nie widzę, nie mają żadnych atutów, żadnych możliwości wysłania starego na wycug.
                                (Możliwości potraktowania go arszenikiem nie będę doradzać)


                                > Nie. Nie mamy ani jednej sceny, w ktorej Anrtek na to nie pozwala, obawy Hanki
                                > sa hipotetyczne

                                Dlaczego hipotetyczne? Toż wiele scen w książce nie zostało przedstawionych, pojawiają się jedynie we wspomnieniach, wewnętrznych monologach postaci. Czy dlatego mamy nie dawać im wiary?
                                Postać Hanki w jesieni nie jest jakoś wyraźnie zarysowana. Autor skupia się na gospodarsko-matrymonialnych rozterkach Macieja, a nie na małżeńskich perypetiach Antków. Trudno żeby opisywał każdą scenę kłótni, czy bicia Hanki przez męża.
                          • jadwiga1350 Re: jaką alternatywę miała Hanka? 10.02.16, 21:28
                            > To wtedy, kiedy ogarnia ja dazenie do katharsis :-) Mowi o sobie tez, ze byla n
                            > ieuzyczliwa, klotnica i co tam jeszcze, ale my jej w takiej roli nie widzimy u
                            > Boryny

                            Ale to chyba nie oznacza, że zmyśla sobie grzechy, tylko po to żeby mieć za co żałować i za co walić się w piersi? W dążeniu do katharsis człowiek raczej siebie nie oszukuje.
                            O Hance właściwie mało wiemy z czasów sprzed akcji powieści. Jak wyglądało te cztery lata spędzone w borynowym obejściu? Jak doszło do małżeństwa Antków? Czy rzeczywiście tyrała kiej ten wół(wątpliwe), czy robiła tyle co kot napłacze(bardziej prawdopodobne)?

                            > Po wypedzeniu mlodych jest zima, malo roboty w gospodarstwie

                            Poprzedniej zimy też było mało roboty, a w domu były jeszcze : Maryś, Józka, Ewka. Przerzucać swoich obowiązków na teściową, czy szwagierkę, może Hanka by nie śmiała, ale już na Ewkę, jak najbardziej. Miała więc warunki by "leżeć i pachnieć" lepsze niż Jagna.
                            Ewka odeszła od Borynów(prawdopodobnie) tuż przed akcją powieści, za chrzest jej dziecka, płacił jeszcze Boryna, a kiedy brał ją na zimę, nie była w ciąży.
                            W pracach polowych Hanka korzysta z pomocy komorników, nie kopie sama tych kartofli, tylko z całą gromadą ludzi. Jagustynka okazjonalnie pracuje u Borynów jeszcze przed wygnaniem Antków. Po ślubie Macieja, nie sprowadza się na stałe, tylko jest taką dochodzącą pomocą domową. Raz za Jagnę coś robi, raz nie.
                            • tt-tka Re: jaką alternatywę miała Hanka? 11.02.16, 21:49
                              jadwiga1350 napisała:


                              >
                              > Ale to chyba nie oznacza, że zmyśla sobie grzechy, tylko po to żeby mieć za co
                              > żałować i za co walić się w piersi? W dążeniu do katharsis człowiek raczej sieb
                              > ie nie oszukuje.

                              Czlowiek w dazeniu do Katharsis raczej sobie doklada niz ujmuje. Wiemy, ze Hanka u Boryny (przed wygnaniem) byla cicha i nie miala czasu na kumy, taka ja widzimy. NIE widzimy jej, az do awantury o Jagne, klocacej sie, nieuzyczliwej czy wynioslej.


                              > O Hance właściwie mało wiemy z czasów sprzed akcji powieści. Jak wyglądało te c
                              > ztery lata spędzone w borynowym obejściu? Jak doszło do małżeństwa Antków? Czy
                              > rzeczywiście tyrała kiej ten wół(wątpliwe), czy robiła tyle co kot napłacze(bar
                              > dziej prawdopodobne)?
                              >

                              Dlaczego watpliwe, ze tyrala ? Czemu uwazasz za bardziej prawdopodobne, ze robila co kot naplakal ? Dopoki Antkowie sa u Boryny, poza niedziela widzimy Hanke stale przy pracy, w obejsciu i poza (kartoflisko).



                              >
                              > Poprzedniej zimy też było mało roboty, a w domu były jeszcze : Maryś, Józka, Ew
                              > ka. Przerzucać swoich obowiązków na teściową, czy szwagierkę, może Hanka by nie
                              > śmiała, ale już na Ewkę, jak najbardziej. Miała więc warunki by "leżeć i pachn
                              > ieć" lepsze niż Jagna.

                              Ani warunkow, ani mozliwosci. ZADNA poza Jagna dziewczyna ani baba w Lipcach takich mozliwosci nie ma. Ewke "zasadzimy do tkania i niech scibie, zawdy cos uscibie" zdecydowala Marys Borynowa, co znaczy, ze obrzadek i inne gospodarskie prace pozostaly przy Marii i Hance, z pomoca Jozki.


                              > Ewka odeszła od Borynów(prawdopodobnie) tuż przed akcją powieści, za chrzest je
                              > j dziecka, płacił jeszcze Boryna, a kiedy brał ją na zimę, nie była w ciąży.

                              Ale Maria umarla na wiosne. Co znaczy, czy do prac wiosennych, letnich i jesiennych zostala Hanka z 10-letnia Jozka. To, co w poprzednich latach robily we trzy, teraz spadlo na dwie.


                              > W pracach polowych Hanka korzysta z pomocy komorników, nie kopie sama tych kart
                              > ofli, tylko z całą gromadą ludzi.
                              Oczywiscie, u Boryny pracowali najemnicy. I domownicy. Obrobic recznie 15 ha pola, wiesz, co to jest ? Sprobuj chocby morge ziemniakow okopac... Ale Hanka na kartoflisku nie robi za ekonoma, tylko zasuwa z motyka, jak pozostali.


                              .Jagustynka okazjonalnie pracuje u Borynów jes
                              > zcze przed wygnaniem Antków.

                              Kiedy, kiedy ? Bo ja ja tam pamietam dopiero PO wygnaniu Antkow.

                              Po ślubie Macieja, nie sprowadza się na stałe, tyl
                              > ko jest taką dochodzącą pomocą domową. Raz za Jagnę coś robi, raz nie.

                              Dochodzaca. Praktycznie co dzien.
                              • jadwiga1350 Re: jaką alternatywę miała Hanka? 12.02.16, 14:51
                                tt-tka napisała:

                                >NIE widzimy jej, az do awantury o Jagne, klocacej sie, nieuzyczliwej czy w
                                > yniosle

                                My nie, ale bohaterowie powieści już tak:
                                - Nawygrzewała się dosyć w Borynowej chałupie, najadła tłusto, nasmakowała dobrości, to może teraz i biedy popróbować. Człowiek całe życie przymiera głodem, haruje jak wół, a nikto nawet nie polituje.
                                - A przódzi to nas nawet nie pozdrawiała...
                                - Moiściewy, chleb daje rogi, a głód nogi, powiedają.
                                - Chciałam kiejś pożyczyć terlicy, powiedziała, że ma la siebie.
                                - Prawda, że ona ta otwartej ręki la ludzi nie miała, wynosiła się nad drugie, jak wszystkie Boryny, ale szkoda kobiety, szkoda !


                                >>Kiedy, kiedy ? Bo ja ja tam pamietam dopiero PO wygnaniu Antkow.

                                Wcześniej też.
                                Dzień Jarmarku:"W domu ostawał tylko Kuba z Witkiem i Jagustynka, przywołana, żeby jeść uwarzyła i krów dojrzała."

                                Dzień Swatów:"A gdy wreszcie pozostał sam, z Jagustynką ino, która była ostała z wczoraj, żeby doglądnąć inwentarza, to już całkiem nie wiedział, co robić ze sobą. "

                                A potem, choć jest często obecna, to nie zamieszkuje na stałe u Borynów. Ot, choćby dzień Wigilli, Jagna przygotowuje wieczerzę przy pomocy matki i Józki, a Jagustynka przychodzi wieczorem, jako zbłąkany wigilijny wędrowiec.
                                Nie było wcale tak jak głosiła wieść gminna, że Jagustynka wszystko robi u Borynów, a stary nosi żonie arbatę do łóżka, czy kupuje porcenelę w mieście.

                                > Dlaczego watpliwe, ze tyrala ? Czemu uwazasz za bardziej prawdopodobne, ze robi
                                > la co kot naplakal ?

                                No chyba podawałam już wyżej argumenty?

                                Może dla wyjaśnienia, wcale nie piszę, że Hanka nic nie robiła i leżała do góry brzuchem. To byłoby zresztą niemożliwe w takich warunkach, w jakich żyją bohaterowie.
                                Po prostu uważam, że te lamenty Hanki, jak to tyrają na starego jak te woły, są za parobków, odrabiają za 20 morgów, a sprzątają z trzech, są grubo przesadzone.
                                Hanka mija się z prawdą.
                                Prawdziwą biedę poznaje dopiero wtedy, gdy wraca od teścia-despoty do rodzonego ojca.
                                Prawdziwą pracę poznaje dopiero wtedy, gdy wraca wiosną do domu teścia.
                                I jakoś bardziej przemawia do mnie wersja Boryny:"Hanka robi tyle, co kot napłacze", choć Maciej pewnie tu przesadza, niż wersja Antkowej.

                                Jagusię też widzimy ciągle przy pracy. Gdy pojawia się po raz pierwszy w utworze, międli len. Tuż przed ostatecznym upadkiem okopuje kartofle.
                                We żniwa to nawet pani organiścina sięga po sierp.
                                W Lipcach każdy pracował, taka była rzeczywistość. Ale od pracy, do tyrania na kogoś kiej ten wół, droga daleka.
                                • tt-tka Re: jaką alternatywę miała Hanka? 12.02.16, 20:38
                                  jadwiga1350 napisała:


                                  > My nie, ale bohaterowie powieści już tak:
                                  > - Nawygrzewała się dosyć w Borynowej chałupie, najadła tłusto, nasmakowała d
                                  > obrości, to może teraz i biedy popróbować. Człowiek całe życie przymiera głodem
                                  > , haruje jak wół, a nikto nawet nie polituje.
                                  > - A przódzi to nas nawet nie pozdrawiała...
                                  > - Moiściewy, chleb daje rogi, a głód nogi, powiedają.
                                  > - Chciałam kiejś pożyczyć terlicy, powiedziała, że ma la siebie.
                                  > - Prawda, że ona ta otwartej ręki la ludzi nie miała, wynosiła się nad drugie,
                                  > jak wszystkie Boryny, ale szkoda kobiety, szkoda !

                                  >

                                  A o Jagnie mowia, ze dla niej wojt kase gminna zdefraudowal, ze tlucze sie, z kim popadnie, ze jej Maciej porcenele kupil...
                                  ani nierobstwa, ani latania po kumach nikt Hance nie zarzuca, a ´"jak wszystkie Boryny"zdaje sie sugerowac, ze hanka przyjela styl bycia obowiazujacy w domu tescia


                                  >
                                  > Wcześniej też.
                                  > Dzień Jarmarku:"W domu ostawał tylko Kuba z Witkiem i Jagustynka, przywołana, ż
                                  > eby jeść uwarzyła i krów dojrzała."
                                  >
                                  Bo wszyscy pojechali na jarmark. Ktos zywine obrzadzic musi, to nie byla pomoc czy wyreka dla Hanki. Hanka w tym czasie sprzedawala wieprzka i maciore, a przedtem je pedzila na jarmark, jeszcze przed switem.
                                  > Dzień Swatów:"A gdy wreszcie pozostał sam, z Jagustynką ino, która była ostała
                                  > z wczoraj, żeby doglądnąć inwentarza, to już całkiem nie wiedział, co robić ze
                                  > sobą. "

                                  To juz byl czas, gdy sie Boryna od dzieci odsuwal, a dzieci odsuwal od gospodarstwa, przewidujac spiecie


                                  > A potem, choć jest często obecna, to nie zamieszkuje na stałe u Borynów. Ot, ch
                                  > oćby dzień Wigilli, Jagna przygotowuje wieczerzę przy pomocy matki i Józki, a J
                                  > agustynka przychodzi wieczorem, jako zbłąkany wigilijny wędrowiec.

                                  Kilkakrotnie jest wzmiankowane, ze Boryna "przynajal" Jagustynke i ta za Jagne robi. Nie mieszka, ale dochodzi. A Wigilia to specyficzny dzien, Jagustynka sama mowi, ze wystawala pod domem czekajac na zaproszenie przez dzieci.

                                  > Nie było wcale tak jak głosiła wieść gminna, że Jagustynka wszystko robi u Bory
                                  > nów, a stary nosi żonie arbatę do łóżka, czy kupuje porcenelę w mieście.


                                  Ciekawe masz podejscie - jak o Jagnie mowia, to na pewno zmyslaja, jak o Hance, to swieta prawda. Wole sie opierac na tym, co Reymont pokazuje, niz na tym, co ludzie mowia.
                                  >

                                  >
                                  > No chyba podawałam już wyżej argumenty?

                                  Nie, przytaczalas slowa Boryny mowione w zlosci. To nie argument.
                                  >
                                  > Może dla wyjaśnienia, wcale nie piszę, że Hanka nic nie robiła i leżała do góry
                                  > brzuchem. To byłoby zresztą niemożliwe w takich warunkach, w jakich żyją bohat
                                  > erowie.
                                  > Po prostu uważam, że te lamenty Hanki, jak to tyrają na starego jak te woły, są
                                  > za parobków, odrabiają za 20 morgów, a sprzątają z trzech, są grubo przesadzon
                                  > e.
                                  > Hanka mija się z prawdą.


                                  Tak twierdzisz, ale nie przytaczasz zadnego dowodu, ze Hanka klamie. Fakty sa takie, ze widzimy ja pracujaca caly czas, a do powiedzenia w gospodarstwie ani ona, ani Antek nie Maja nic. Pozycja raczej parobkow niz wspolnikow.


                                  > Prawdziwą biedę poznaje dopiero wtedy, gdy wraca od teścia-despoty do rodzonego
                                  > ojca.

                                  Dopiero wtedy poznaje ? Czy to nie Ty twierdzilas, ze Hanka byla nedzarka z domu ? Czyli powinna byla znac ja od dziecka...
                                  I jest jej wtedy bardzo zle nie tylko z powodu gorszych warunkow bytowych, ale glownie ze wzgledu na przeniewierstwo Antka. I dlatego, ze on nic nie robi, a przepija jej posazna ostatnia krowe. I Hanka ratuje sytuacje robiac to, co zawsze robila, bierze sie za przedzenie, a organiscina wie, ze Hanka zawsze, w tym jeszcze w ojcowym domu i przedla, i tkala, "nie kupowali na przyodziewek, nie". Jej siostra tez zreszta zarobkuje tkaniem


                                  > Prawdziwą pracę poznaje dopiero wtedy, gdy wraca wiosną do domu teścia.

                                  Sorry, przedtem widzimy ja u Boryny krotko i zawsze przy robocie. A skoro pozostawiona samej sobie i w niechetnym otoczeniu dala rade, to znaczy, ze potrafila ostro harowac. Miala praktyke.


                                  > I jakoś bardziej przemawia do mnie wersja Boryny:"Hanka robi tyle, co kot napła
                                  > cze", choć Maciej pewnie tu przesadza, niż wersja Antkowej.
                                  >
                                  Taaa, bo Boryna obiektywny i nieomylny... Jak krowa padla, to tez byla Hanki wina jego zdaniem.
                                  Do Ciebie przemawia, do mnie nie.


                                  > Jagusię też widzimy ciągle przy pracy. Gdy pojawia się po raz pierwszy w utworz
                                  > e, międli len. Tuż przed ostatecznym upadkiem okopuje kartofle.

                                  A w miedzyczasie znie kapuste. Pamietam. Ale w domu matczynym to chlopaki wykonuja babskie roboty, nie ona. U Boryny Witek mowi o niej "tak ja (krowe) pasa, ze az ryczy z glodu i slome spod siebie wyzera". Sama matka (nie goniaca jej do harowki przeciez) jej zarzuca, ze strzyzkami sie bawi, a tu tyle roboty. I po historii z karczma, kiedy to Boryne szlag trafil, jest powiedziane, ze zaczal Jagne gonic do roboty. Dopiero wtedy. I krzyczal za rozne nieporzadki gospodarskie.
                                  • jadwiga1350 Re: jaką alternatywę miała Hanka? 13.02.16, 11:31
                                    tt-tka napisała:

                                    >> A o Jagnie mowia, ze

                                    To, że o Jagnie ludzie opowiadają przeróżna głupoty, mówi nam sam narrator. Paczesiówna cięgiem jest obiektem zazdrości, niechęci, plotek.
                                    Hanka(aż do wiosny) w nikim nie budzi zazdrości czy niechęci, ludzie jej raczej współczują. Nikt jej jednak nie uważa za robotną: "gospodyni Boryna nie ma to wszystko leci kiej przez sito"
                                    Energia, zapał, pracowitość, jakie budzą się w Antkowej na wiosnę, wywołują w sąsiadach podziw, a przede wszystkim zdumienie. Hanka nigdy wcześniej taka nie była.

                                    Nigdzie nie pada najmniejsza wzmianka narratora, że to co komornice mówią o Hance, jest kłamstwem.

                                    >Hanka w tym czasie sprzedawala wieprzka i maciore, a prze
                                    > dtem je pedzila na jarmark, jeszcze przed switem.

                                    I używała jarmarku. Jarmark był rozrywką, nie ciężką pracą.

                                    >Wole sie opierac na tym, co Reymont pokazuje, niz na tym, co
                                    > ludzie mowia.

                                    A Reymont nic nie pisze, że Jagustynka non stop siedzi u Borynów. A nawet jakby zamieszkała u Maciejów na stałe, to i tak kobiety robią wszystko we trzy, a rok wcześniej robiły wszystko we cztery, nie ma zmiłuj, tak nam wychodzi z tekstu Reymonta.
                                    No i sam Reymont pisze, że Hanka chodzi jak ta ćma i mruk, temat pracowitości Hanki podejmuje dopiero w dziale:"Wiosna"

                                    > Nie, przytaczalas slowa Boryny mowione w zlosci. To nie argument.

                                    Przeczytaj cały wątek.
                                    Po za tym nie są to słowa mówione w złości, tylko pełne goryczy rozmyślania starego.

                                    A co do tego, że "w złości", to przecież, słowa: tyramy kiej te woły, Hanka też wypowiada w złości, w czasie kłótni z Maciejem. I jakoś tu Hance wierzysz na słowo, chociaż w całej scenie, Bylicówna nie grzeszy rozsądkiem, uczciwością, czy choćby zwykłym instynktem samozachowawczym.

                                    "na żebry nam przyjdzie pójść"-no bo wiadomo, jak ojciec się żeni, to syn i synowa, idą na żebry, to jasne jak słońce.

                                    "żebyś pod płotem zdechła. lakudro"-no bo wiadomo, jak Jagna zdechnie pod płotem, to Hance manna zacznie spadać i będzie jej jak w raju.


                                    > Dopiero wtedy poznaje ? Czy to nie Ty twierdzilas, ze Hanka byla nedzarka z dom
                                    > u ? Czyli powinna byla znac ja od dziecka..

                                    Jako panna nie miała dzieci o które trzeba stać, więc na pewno było jej lżej. Po za tym ojciec i szwagier nie przepijali pieniędzy w karczmie, tak jak Antek pod koniec zimy.

                                    Do dobrego człowiek szybko się przyzwyczaja. Tak więc i Bylicówna szybko porosła w pierze u teściów, zapomniała o dawnej biedzie i trochę jej w głowie zaszumiało.
                                    Zaczęło się jej wydawać, że ona:
                                    1. pracuje na Borynę
                                    2.Boryna ma obowiązek pójść na wycug
                                    3.Boryna nie ma prawa posyłać synowi pieniędzy
                                    4.Boryna nie ma prawa żenić się
                                    Dopiero zimny prysznic w postaci wygnania, otrzeźwił ją i nauczył nieco logiki.

                                    W czasie wyprowadzki Hanka mdleje i tak zawodzi, że cała wieś się zlatuje. Ciekawe dlaczego, skoro u Macieja było jej tak źle, tak tyrała, tak tyrała...
                                    A w rodzinnym domu będzie sobie panią

                                    > Hanka ratuje sytuacje robiac to, co zawsz
                                    > e robila, bierze sie za przedzenie, a organiscina wie, ze Hanka zawsze, w tym j
                                    > eszcze w ojcowym domu i przedla, i tkala

                                    Ale to nie zmienia faktu, że słowa Hanki o tyraniu na starego, mijają się z prawdą.

                                    > Do Ciebie przemawia, do mnie nie.
                                    A co do Ciebie przemawia, skoro sąsiadki kłamią, Maciej kłamie, Reymont kłamie, a nawet sama Hanka, dokonując rachunku sumienia, kłamie?
                                    W czym jest prawda? W postawie Hanki w czasie kłótni, gdzie jasno widać, że kobieta straciła kontakt z rzeczywistością?

                                    > Fakty sa t
                                    > akie, ze widzimy ja pracujaca caly czas,

                                    Czy cały czas? Hm.
                                    Praca Hanki nie jest równoznaczna z tyraniem na Borynę.
                                    Czy jak ugotuje obiad, który zje z całą rodziną, to jest to tyraniem na Borynę?
                                    Jak iska dzieci na ganku, to też tyra na Borynę?
                                    • tt-tka Re: jaką alternatywę miała Hanka? 13.02.16, 14:43
                                      Wiesz co, przeczytaj Ty moze Jesien jeszcze raz. uwaznie.
                                      Iskanie dzieci jest przy niedzieli. W tygodniu Hanka zasuwa jak maly samochodzik, gotowanie, owszem, jest robota. Gdyby Hanki nie bylo, trzeba by za to zaplacic najemnicy. I rabanie drewna na to gotowanie, bo zaden chlop sie nie kwapi, i wszelkie prace gospodarskie, i wykopki, i wstawanie przed switem, zeby pognac nierogacizne na jarmark. Piechota, bo Antek jedzie, Boryna jedzie, ale Hanka z Jozka ida. I Hanka sama radzi sobie z tym, co wczesniej robily we trzy - ona, tesciowa i Ewka.
                                      Na pracy obojga Boryna zarabia. I oszczedza sobie wydatkow na dziewke i drugiego parobka.
                                      Sa produktywni.
                                      O mruku czy cmie mysli Antek, wtedy juz niechetny zonie, to nie sa slowa narratora. Obijania sie nikt z sasiadow Hance nie zarzuca. Po wygnaniu ich z chalupy, juz zima, nie na wiosne, ludzie dziwia sie, ze ona stala sie zaradna, i tylko temu. Jej pracowitosci sie nie dziwia.

                                      Hanka wlozyla w gospodarstwo Boryny piec plus minus lat swojej ciezkiej pracy. Dziwisz sie, ze perspektywa porzucenia tego ja przeraza i gniewa ? Ja nie. Gdyby od razu zaczynali na swoim, dochod z jej krow, prosiakow, drobiu, tkactwa i tak dalej bylby ich, a tak wszystko bierze gospodarz.

                                      Hanka miala pecha, ze zwiazala sie z neurotycznym Antkiem. Jej szwagier, mimo ze w chalupie tescia, byl bardziej gospodarzem niz jej maz u ojca.
                                      • jadwiga1350 Re: jaką alternatywę miała Hanka? 14.02.16, 15:28
                                        >> to nie sa slowa narratora.

                                        To są słowa narratora: "Józka, choć to i skrzat był jeszcze, a rej wodziła i w robocie, i w śmiechach, bo starego nie było, a Hanka, jak to zwyczajnie, kiej ta ćma łaziła abo mruk."


                                        >>W tygodniu Hanka zasuwa jak maly samochodzik, gotowanie, owszem, jest robota.

                                        A sama nie jadła tego co ugotowała? W chałupie u Bylicy nie musiała gotować?

                                        Wiadomo, że Hanka nie leży na szezlongu i nie czyta francuskiej literatury. Pracuje, bo tam każdy pracuje, ale nie ma co z niej robić stachanowca i twierdzić, że tyrała na starego, bo to nieprawda.
                                        Równie dobrze można by stwierdzić, że Jagna, wycinając kapustę, tyrała na matkę i braci. Albo ten biedny Jasio, teraz prawie ksiądz, kilka lat temu pasał krowy, no wiadomo, tyrał na rodziców i rodzeństwo.

                                        Hanka prawdziwy smak pracy poznaje dopiero wiosną:

                                        "Ona zaś ni dojadła, ni dospała, ni wypoczęła harując nikiej ten wół w jarzmie od świtania do nocy późnej.
                                        Jeno że to niezwyczajna była ni takiej pracy, ni stanowienia o wszystkim swoją głową, a wielce z natury nieśmiała i przez Antka zahukana, to jej tak ciężko nieraz przychodziło, aż ręce opadały.
                                        Ale krzepił ją strach, by z gospodarki nie wysadzili, a i ta zawziętość przeciw Jagnie.
                                        Zresztą z czego ta jej moc szła, to szła, dość że się nie dała, urastając we wszystkich oczach na niemały podziw i uważanie.
                                        - A to! przódzi się widziała, jako trzech nie zliczy, a teraz ci już za dobrego chłopa stanie - powiedały o niej co najpierwsze we wsi gospodynie"


                                        Hanką jesienią:
                                        "ani pogadać ani wyżalić się przed kim na dolę swoją. A to człowiek żyje cięgiem jak ten samson, że nawet do sąsiadów pójść nie pójdzie i pogadaniem serca nie ucieszy. Dałby jej Antek kumy! Nic, ino siedź w chałupie a haruj, a zabiegaj, a jeszcze słowa dobrego nie usłyszysz! Inne do karczmów chodzą a na wesela... a ten Antek... bo to mu dogodzić można?... "

                                        Co ciekawe, Hanka wini za to męża, nie teścia.

                                        Hanka wiosną:
                                        "że nawet Płoszkowa i drugie rade przyjacielstwa z nią szukały, chętliwie wspomagając dobrym słowem i czym jeno mogły.
                                        Juści, że wdzięcznym sercem przyjmowała nie stowarzyszając się jednak zbytnio i nie ciesząc z ich łask, bo niełacno zapominała krzywd niedawnych.
                                        Nie lubiła pleść bele czego, to i nie potrza jej było sąsiedzkich ugwarzań ni tego w opłotkach wystawania la obmowy.
                                        Mało to swoich miała frasunków, bych się jeszcze cudzym turbować"


                                        Przyszła prawdziwa robota, to kumy przestały być takie ważne.

                                        >>>Gdyby od razu zaczynali na swoim, dochod z jej krow, prosiakow, drobiu, tkactwa i tak dalej bylby ich, a tak wszystko bierze gospodarz.

                                        Boryna z tego korzysta? A może jakiś cytat na poparcie tej tezy?
                                        • tt-tka Re: jaką alternatywę miała Hanka? 15.02.16, 07:25
                                          jadwiga1350 napisała:

                                          > >> to nie sa slowa narratora.
                                          >
                                          > To są słowa narratora: "J[i]ózka, choć to i skrzat był jeszcze, a rej wodziła i
                                          > w robocie, i w śmiechach, bo starego nie było, a Hanka, jak to zwyczajnie, kie
                                          > j ta ćma łaziła abo mruk."

                                          Hanka ma male dziecko, karmione piersia. Ze jest malomowna, niedospana i nie do zabawy jej, to raczej zrozumiale. "Jak cma czy mruk", czyli cicha, milczaca.


                                          > A sama nie jadła tego co ugotowała? W chałupie u Bylicy nie musiała gotować?

                                          Gotowac dla siebie i ojca, a gotowac dla szesciu osob to jest roznica. Obrzadzac dwie krowy a piec to tez roznica.
                                          >
                                          > Wiadomo, że Hanka nie leży na szezlongu i nie czyta francuskiej literatury. Pra
                                          > cuje, bo tam każdy pracuje, ale nie ma co z niej robić stachanowca i twierdzić,
                                          > że tyrała na starego, bo to nieprawda.

                                          Tyrala. I to, co z jej pracy zyskiwal albo co na jej pracy oszczedzal Boryna, bylo jego dorobkiem. Przeciez nie twierdze, ze go utrzymywala !


                                          > Równie dobrze można by stwierdzić, że Jagna, wycinając kapustę, tyrała na matkę
                                          > i braci. Albo ten biedny Jasio, teraz prawie ksiądz, kilka lat temu pasał krow
                                          > y, no wiadomo, tyrał na rodziców i rodzeństwo.

                                          Jagna w pelni korzysta z dorobku matki, Jasio rodzicow. On ma to, czego potrzebuje (wyksztalcenie), ona to, co chce.
                                          I jeszcze taka roznica, ze jak Jagna wraca z kapusniska, ma w domu ogien na kominie i gotowa kolacje. Hanka z Jozka musza dopiero rozpalic i ugotowac, bo robota w obejsciu jest przed lub po robocie w polu, a nie zamiast. Nie albo-albo, tylko i-i u Boryny. U Dominikowej nie. Tam w domu tyraja chlopaki.
                                          >

                                          > "[i]Ona zaś ni dojadła, ni dospała, ni wypoczęła harując nikiej ten wół w jarzm
                                          > ie od świtania do nocy późnej.
                                          > Jeno że to niezwyczajna była ni takiej pracy, ni stanowienia o wszystkim
                                          > swoją głową, a wielce z natury nieśmiała i przez Antka zahukana, to jej tak ci
                                          > ężko nieraz przychodziło, aż ręce opadały.

                                          Niezwyczajna takiej pracy rozumiem jako niezwyczajna samodzielnej pracy, zarzadzania i kierowania innymi. Nie miala okazji sie nauczyc.


                                          > - A to! przódzi się widziała, jako trzech nie zliczy, a teraz ci już za dobrego
                                          > chłopa stanie - powiedały o niej co najpierwsze we wsi gospodynie"


                                          Za dobrego chlopa, czyli gospodarza. Tego, ktory rzadzi. Nie mowia przeciez , ze widziala sie nierobotna czy niezdarna.


                                          > Co ciekawe, Hanka wini za to męża, nie teścia.

                                          (za trzymanie jej w domu)

                                          A to mnie nie dziwi. Maciej wspomina nieboszczke zone jako pyskata i wygadana, pewnie wolal, by baby rajcowaly miedzy soba niz jemu nad uszami. Hanka nigdy nie obwiniala tescia za swoje malzenskie klopoty czy nieporozumienia, bo niby z jakiej racji ? To Antek jest nietowarzyski albo woli isc gdzies sam niz z nia. A jej nie pozwala, bo tak.

                                          >
                                          > Hanka wiosną:
                                          > "że nawet Płoszkowa i drugie rade przyjacielstwa z nią szukały, chętliwie ws
                                          > pomagając dobrym słowem i czym jeno mogły.
                                          > Juści, że wdzięcznym sercem przyjmowała nie stowarzyszając się jednak zbytnio i
                                          > nie ciesząc z ich łask, bo niełacno zapominała krzywd niedawnych.
                                          > Nie lubiła pleść bele czego, to i nie potrza jej było sąsiedzkich ugwarzań ni t
                                          > ego w opłotkach wystawania la obmowy.
                                          > Mało to swoich miała frasunków, bych się jeszcze cudzym turbować"

                                          >
                                          > Przyszła prawdziwa robota, to kumy przestały być takie ważne.

                                          Wczesniej tez nie byly. Nie chodzila po kumach, bo, sama piszesz (cytujesz) "siedz w chalupie, a haruj, a zabiegaj". I "nie lubila plesc bele czego", dawniej tez.



                                          > >>>Gdyby od razu zaczynali na swoim, dochod z jej krow, prosiakow,
                                          > drobiu, tkactwa i tak dalej bylby ich, a tak wszystko bierze gospodarz.
                                          >
                                          > Boryna z tego korzysta? A może jakiś cytat na poparcie tej tezy?

                                          Prosze bardzo. Z domu Boryny Hanka wychodzi zaganiajac przed soba dwie krowy, prosiaka i stadko gesi. tyle, ile miala w posagu, sama mowi, ze Antek ostatnia jej krowe przepija, co od ojcow w posagu dostala. Cokolwiek przychowala w tym czasie - kurczaki, cielaki - wsiaklo w gospodarstwo Boryny. Nie zechcesz chyba twierdzoc, ze przez piec lat nie przychowala niczego.
                                          • tt-tka Re: jaką alternatywę miała Hanka? 15.02.16, 07:34
                                            tt-tka napisała:

                                            Ucieklo mi w poprzednim poscie
                                            Jadwiga napisala
                                            "[i]Ona zaś ni dojadła, ni dospała, ni wypoczęła harując nikiej ten wół w
                                            > jarzm
                                            > > ie od świtania do nocy późnej.
                                            > > Jeno że to niezwyczajna była ni takiej pracy, ni stanowienia o wsz
                                            > ystkim
                                            > > swoją głową, a wielce z natury nieśmiała i przez Antka zahukana, to jej
                                            > tak ci
                                            > > ężko nieraz przychodziło, aż ręce opadały.

                                            A nie zapomnialas przypadkiem, ze rok wczesniej to gospodarstwo obrabiali Boryna, Antek i Kuba, a do pomocy byla jeszcze Ewka ? A przed dwomy laty oni trzej i Marys Borynowa ?
                                            Teraz Boryna lezy chory, Antek w kryminale z polowa wsi, parobek sie biesi, bo to nie pracowity i staranny Kuba, a Jagna wiecej za domem niz w domu.

                                            A Ty sie dziwisz, ze Hanka niezwyczajna byla takiej pracy...
                                            • jadwiga1350 Re: jaką alternatywę miała Hanka? 07.04.16, 20:52
                                              > A nie zapomnialas przypadkiem, ze rok wczesniej to gospodarstwo obrabiali Boryn
                                              > a, Antek i Kuba, a do pomocy byla jeszcze Ewka ? A przed dwomy laty oni trzej
                                              > i Marys Borynowa ?
                                              > Teraz Boryna lezy chory, Antek w kryminale z polowa wsi, parobek sie biesi, bo
                                              > to nie pracowity i staranny Kuba, a Jagna wiecej za domem niz w domu.
                                              >
                                              > A Ty sie dziwisz, ze Hanka niezwyczajna byla takiej pracy...

                                              No więc sama widzisz, że Hanka dopiero od teraz zaczyna porządnie pracować, od wiosny. A przedtem to...
                                              • bupu Re: jaką alternatywę miała Hanka? 07.04.16, 21:24
                                                jadwiga1350 napisała:

                                                > > A nie zapomnialas przypadkiem, ze rok wczesniej to gospodarstwo obrabiali
                                                > Boryn
                                                > > a, Antek i Kuba, a do pomocy byla jeszcze Ewka ? A przed dwomy laty oni t
                                                > rzej
                                                > > i Marys Borynowa ?
                                                > > Teraz Boryna lezy chory, Antek w kryminale z polowa wsi, parobek sie bies
                                                > i, bo
                                                > > to nie pracowity i staranny Kuba, a Jagna wiecej za domem niz w domu.
                                                > >
                                                > > A Ty sie dziwisz, ze Hanka niezwyczajna byla takiej pracy...
                                                >
                                                > No więc sama widzisz, że Hanka dopiero od teraz zaczyna porządnie pracować, od
                                                > wiosny. A przedtem to...

                                                E, w poprzednie lata też pracowała, tyle, że gospodarstwem zarządzał Maciej a do roboty było pięć do sześciu par rąk plus Witek. Tej wiosny zarządzanie gospodarstwem spadło na Hanusiną głowę, bo Maciej słabują, Jantoś zaś na wywczasach w kreminale, do roboty zaś były dwie regularnie robiące pary rąk - Hanka i Józka (która w pewnym momencie też odpadła, złożona ośpicą), dochodząca Jagustynka, która jednak starsza i wszystkiego nie zrobi, i buntujący się Pietrek, robiący na odpiernicz. Oraz Witek. Jagusi dorywczych wyskoków nawet nie będę liczyć.

                                                łatwo policzyć, że tej wiosny pamietnej Hanka musiała wykonywać znacznie więcej roboty, niż normalnie przypadało na jeden łeb w gospodarstwie, bo sytuacja, przypominam, była kryzysowa. Dlatego Hanuś tej wiosny padała na twarz ze zmęczenia, a wcześniej nie. Wcześniej robiła to, co przypadało na nią, wiosną natomiast robiła za kilka osób, a dodatkowo gniótł ją ciężar odpowiedzialności za całą gospodarkę, poprzednio spoczywający na głowie Macieja, rozbitej przez gajowego.

                                                Jedyną poszlaką, że Hanka wcześniej mało robiła są narzekania Macieja na początku pierwszego tomu. A tak widzimy ją od samiućkiego początku głównie przy robocie, bez żadnego, poza Maciejowym, komentarza, że się obija, albo niedbale robi. A Macieja gadania bym tak bardzo poważnie nie brała, on i Jantoś to specjaliści w robieniu z igły widły i podejrzewaniu, że cały świat robi im wbrew. Przecie Maciej Antka w czarnych tylko barwach widzieli, jako pasożyta, lenia, co tylko w ojcową garść patrzy i tego sępa co tylko myśli jak morgi ojcu wydrzeć. Zgadza się? To jak kumo myślita, mógł taki nieudacznik, zdaniem Macieja, poślubić porządną babę? Ano nie mógł, baba też musiała składać się z wad, zwłaszcza, jeśli wybrana przez Jantosia była, a nie Macieja. Przecie staremu Borynie przez gardziel by nie przelazło przyznanie, że jego syn cokolwiek zrobił dobrze.
                                              • tt-tka Re: jaką alternatywę miała Hanka? 08.04.16, 00:35
                                                jadwiga1350 napisała:

                                                > > A nie zapomnialas przypadkiem, ze rok wczesniej to gospodarstwo obrabiali
                                                > Boryn
                                                > > a, Antek i Kuba, a do pomocy byla jeszcze Ewka ? A przed dwomy laty oni t
                                                > rzej
                                                > > i Marys Borynowa ?
                                                > > Teraz Boryna lezy chory, Antek w kryminale z polowa wsi, parobek sie bies
                                                > i, bo
                                                > > to nie pracowity i staranny Kuba, a Jagna wiecej za domem niz w domu.
                                                > >
                                                > > A Ty sie dziwisz, ze Hanka niezwyczajna byla takiej pracy...
                                                >
                                                > No więc sama widzisz, że Hanka dopiero od teraz zaczyna porządnie pracować, od
                                                > wiosny. A przedtem to...

                                                Kurna, od wiosny to ona pracuje za CZTERY osoby.
                                                Wczesniej - Boryna, Antek, parobek i Ewka/zamiennie za Marie Borynowa
                                                Teraz - Boryna lezy nieprzytomny (i nie Jagna sie nim zajmuje), Antek w mamrze, parobek nowy, nie tak pracowity i dbaly, jak byl Kuba, a Jagna wywiewa z domu jak tylko moze. Gros roboty wczesniej dzielonej na dwie baby i trzech chlopow spadlo na Hanke.
                                                  • tt-tka Re: jaką alternatywę miała Hanka? 08.04.16, 15:19
                                                    Wtedy tyra kiej wol, a wczesniej kiej czlowiek mocno spracowany. Sily wolu i czlowieka sa jednak slabo porownywalne, zaprzaz do pluga wolu i czlowieka i porownaj.

                                                    Mojej wyobrazni nic nie dolega, ale oczy tez mam, nie tylko wyobraznie. I przez cala jesien widze Hanke ciezka pracujaca.
                                                  • bupu Re: jaką alternatywę miała Hanka? 08.04.16, 17:57
                                                    jadwiga1350 napisała:

                                                    > > Kurna, od wiosny to ona pracuje za CZTERY osoby.
                                                    >
                                                    > I dopiero wtedy tyra kiej ten wół, a wcześniej, no cóż, we własnej wyobraźni ty
                                                    > lko.

                                                    Ayć kumo, do roboty za jedną osobę to Hanka była wdrażana od maleńkości, więc to była dla niej zupełna normalność. Natomiast robota za czterech plus pełna odpowiedzialność za gospodarkę normą na jedną Hankę, lub dowolną inną babę nijak nie była.

                                                    Rozumiecie, kumo? Przedtem Hanuś mogła robić porządnie to, co na nią jedną wypadało, ale tamtej wiosny robiła to, co wypadało na cztery sztuki. Czyli znacznie więcej niż normalnie. Więc owszem, tyrała kiej ten wół, co nie znaczy, że przedtem leżała z palcem... pod tylną częścią kiecki.
                                          • jadwiga1350 Re: jaką alternatywę miała Hanka? 07.04.16, 20:43
                                            > Prosze bardzo. Z domu Boryny Hanka wychodzi zaganiajac przed soba dwie krowy, p
                                            > rosiaka i stadko gesi. tyle, ile miala w posagu, sama mowi, ze Antek ostatnia j
                                            > ej krowe przepija, co od ojcow w posagu dostala. Cokolwiek przychowala w tym cz
                                            > asie - kurczaki, cielaki - wsiaklo w gospodarstwo Boryny. Nie zechcesz chyba tw
                                            > ierdzoc, ze przez piec lat nie przychowala niczego.


                                            Co to znaczy wsiąkło w gospodarstwo Boryny? Maciej zabrał to dla siebie? Ten sam Maciej, który w chwili największej złości mówił:

                                            "Wynośta mi się w ten mig z chałupy, żeby ni śladu po was nie ostało! - krzyknął.- Chcesz wojny, chcesz sądu, idź do sądu, skarż mnie, dochodź swojego. Coś swoje posiał - latem zbierzesz, a teraz wynoś się! "

                                            I ta Hanka chlipiąca, że stary szmaty dusi w skrzyni i Józce korale kupuje. A powinna płakać, że wszystko co przychowała, stary zabrał dla siebie.


                                            > I "nie lubila plesc bele czego", dawniej
                                            > tez.

                                            Hanka przeszła dużą przemianę. Spokojna, godna, stateczna gospodyni z wiosny i lata, to zupełnie ktoś inny niż jazgotliwa, jęcząca, kłótliwa Hanka wcześniej.
                                            Nawet po takim ciosie, jak wygnanie przez Borynę, Bylicówna nie od razu opamiętała się:

                                            "Nie wiesz, co u Antków? - zapytał cicho.
                                            - Jakże, skoczyłam do nich na zmroku, dzieciom poniesłam mięsa, placków, to chleba... Z chałupy me wypędził i ciepnął za mną, com przyniesła... Zawziął się silnie i taki zły, taki zły... a bieda u nich w chałupie i ten płacz... Hanka ino się kłóci z siostrą, że się już pono i do kudłów brały."

                                            A na początku lata:
                                            "Wójtowa skoczyła z pięściami, szczęściem, co Hanka zdążyła ją odciągnąć i ostro powstała na obie:
                                            - Loboga, kobiety, a toć karczmę robicie z mojej chałupy."


Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka