Dodaj do ulubionych

Gdyby nie bitwa o las...

27.03.09, 19:56
Bitwa o las jest punktem zwrotnym w całej powieści.Zmienia w
zasadniczym stopniu losy głównych bohaterów i po trosze całej wsi.
A gdyby tej całej afery nie było? No cóż... Między Jagną i Maciejem
z każdym dniem gorzej i gorzej. Może w końcu w jakimś napadzie
złości Boryna udusiłby żonę? A może by się zmieniło na lepsze?
Początek wiosny to już czas gdy Jagusi przechodzi miłość do
pasierba.Może z czasem wszystko by się uładziło między nią i mężem.
Albo też Jagna uczucia które żywiła do Antka przelałaby na Mateusza?
Na pewno nie byłoby romansu z wójtem. Pietr nie śmiałby startować do
żony zdrowego i sprawnego Boryny.

Jako żona Macieja Jagna na pewno miałaby lepszy dostęp do Jasia.
Pierwszej we wsi gospodyni organiścina nie śmiałaby wyrzucić za
drzwi.No i jako Borynowa na pewno Jagna nie zostałaby wyświecona ze
wsi.Ludzie, nawet najbardziej zażarci, nie śmieliby podnieść na nią
ręki. Już prędzej taki los spokałby któregoś kochanka lipeckiej
piękności.

Ciężki los miałaby Hanka. W skrajnej biedzie urodziłaby trzecie
dziecko. W chacie głód, Antek wszak sprzedał ostatnią krowę. Kiepska
sytuacja.Z drugiej strony to czas kiedy Antkowi przechodzi już
miłość do Jagny. Kochankę wini za wszystkie swoje nieszczęścia. Cała
wieś się od niego odwróciła. Może w takiej sytuacji Antek zbliżyłby
się do jedynej osoby która chciałaby mieć z nim do czynienia, czyli
do żony. Może odżyłoby dawne uczucie.
Po narodzinach wnuczka Boryna mógłby się zlitować nad Hanką i wziąść
Antków z powrotem do siebie. Albo po tej wiosennej burzy co dom
Bylicy rozwaliła. Między Antkiem i Jagną cała namiętność się już
właściwie wypaliła, więc spokojnie mogliby żyć pod jednym dachem...
Obserwuj wątek
      • tt-tka Re: Gdyby nie bitwa o las... 28.11.16, 17:18
        To nie takie proste... kobieta zamezna, ktora mieszka z tesciem, a nie z mezem - obawiam sie , ze byloby to bardzo zle widziane. Co innego pod nieobecnosc meza, ktory siedzi. Poza tym Antek mial prawo (owczesne prawo) sprowadzic zone do siebie (w tym wypadku do chalupy starego Bylicy) nawet sila albo przy pomocy zandarmow. No, stojkowych.
        A pogodzenia sie Antka z ojcem bez jakiegos szczegolnego zdarzenia, mocnego wstrzasu - nie widze.
        • tt-tka Re: Gdyby nie bitwa o las... 28.11.16, 22:28
          I zupelnie nie widze romansu Jagny z Jasiem - skoro Maciej juz zima, gdy roboty niewiele, zone jak zwalkonionego konia do niej gnal, to co tu gadac wiosna i latem...Chwili wolnej by jej nie dal, nawet na szybki wyskok pod brog, a co tu gadac o wloczeniu sie po polach i lasach czy przesiadywaniu gdziekolwiek, chocby to i organisty byli, robota wazniejsza. Do sadzenia tych ziemniakow Jagus by z innymi stawala o swicie, a nie kole poludnia, i caly czas na oku, wlasciwie oczach.
          • jadwiga1350 Re: Gdyby nie bitwa o las... 11.06.20, 11:56
            tt-tka napisała:

            > I zupelnie nie widze romansu Jagny z Jasiem - skoro Maciej juz zima, gdy roboty
            > niewiele, zone jak zwalkonionego konia do niej gnal, to co tu gadac wiosna i l
            > atem...Chwili wolnej by jej nie dal, nawet na szybki wyskok pod brog, a co tu
            > gadac o wloczeniu sie po polach i lasach czy przesiadywaniu gdziekolwiek, chocb
            > y to i organisty byli, robota wazniejsza.

            Do kościoła pewnie by jej nie bronił chodzić. A Jaguś głównie w kościele widywała Jasia. Gdyby zasiedziała się u organistów, Maciej nie przyleciałby z awanturą i pretensjami.
            Na pewno romansowanie z Jasiem byłoby łatwiejsze niż romansowanie z Antkiem. I mniej gorszące. I bezpieczniejsze, bo organistowie też by woleli przymknąć oko.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka