Dodaj do ulubionych

W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii?

13.08.10, 01:29
Wypowiedz Archera na watku "Pare slow o sobie" natchnela mnie do zalozenia
tego watku.

archer.4 napisał:

> No coz, jezeli idzie o przestrzen, nature i wysokie temperatury to
> nie ma to jak Australia. Jezeli idzie jednak i prace powyzej scierki do
naczyn w knajpie albo biurwy w Real Estate Agent - zwlaszcza w hi-tech to 80%
reszty swiata jest lepsze.

Nie wiem, w jakich kregach Archer sie obracal w AU przez cale 11 lat, ale to
zdanie troche mnie to zdziwilo, bo wiekszosc moich polskich znajomych ma prace
znacznie powyzej scierki, niektorzy gruuubo powyzej. Moze to specyfika Sydney?
Owszem, znam kilkoro artystow, ktorzy uparli sie zarabiac sztuka oraz kilka
niepracujacych osob korzystajacych z zasilkow, mieszkajacych w lokalach
Department of Housing (jedni z lenistwa, inni z koniecznosci) i to sa osoby z
najnizszymi dochodami jakie spotkalam.

Natomiast wsrod najblizszych pracujacych znajomych dominuje grupa inzynierow
oraz informatykow a takze osoby na menedzerskich stanowiskach w duzych
firmach. Nikt z nich nie zarabia ponizej szesciocyfrowej sumy rocznie a
pierwsza cyfra tej sumy to niekoniecznie jest jedynka. Znajomi majace wlasne
firmy zazwyczaj maja kontrakty z duzymi klientami (graficzka kontraktowana
przez korporacje jako "creative agency", kamieniarz pracujacy przy
rekonstrukcji historycznych budynkow, profesor antropologii na stanowym
uniwerku, dorabiajacy kontraktami CSI dla policji itd). Prace najbardziej
zblizona do scierki miala 20 lat temu znajoma, ktora teraz ma wlasna firemke
sprzatajaca, z duzymi kontraktami na obsluge biurowcow.

Jak widac, moje i Archera doswiadczenia co do perspektyw pracy dla Polakow
bardzo sie roznia.

Macie cos do dodania?

Luiza-w-Ogrodzie
Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
Obserwuj wątek
      • iza42 Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 13.08.10, 05:16
        Mysle, ze procent wysoko wyksztalconych emigrantow z Polski jest
        wyzszy tutaj niz na przyklad w Wielkiej Brytanii. Nie sadze aby
        ludziom oplacaloby sie tutaj przyjezdzac aby pracowac "przy zmywaku"
        a poza tym Australia ma wysokie wymagania imigracyjne i mysle ze
        jest malo chetna aby wydawac wizy niewykwalifikowanym pracownikom.
    • evee1 Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 13.08.10, 06:29
      Ja i masz jestesmy informatykami i wsrod moich znajomych wiekszosc
      to informatycy i inzynierowie, ale znam tez nauczycieli, lekarzy,
      architektow, chemikow, farmaceutow, psychologow. I to sa ich zawody,
      w ktorych pracuja.
      Moze to kwestia srodowiska, w jakim czlowiek sie obraca wink.
      • ratpole Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 13.08.10, 09:51
        evee1 napisała:

        > Ja i masz jestesmy informatykami

        Od wycierania kurzu z komputerow?

        Pozdrawiamy męsza z polnocnej chemisfery(sic) (to cytat z Archera).
        Same kwa polackie yndelegdualyzdy zbiegly sie w prowokacyjnym watku Kobiety
        Radosnej Jak Prozac hehehe
        Zbiegly sie, zeby rozkosznie pomajaczyc o swoich zawrotnych emigracyjnych
        sukcesach zdala od scierki, w jezyku innym niz grzechot orzechow rzucanych w
        drzwi bunkra (nie moje! soup_naziego)
      • luiza-w-ogrodzie Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 16.08.10, 02:48
        okka napisała:

        > Luizo, ty tak specjalnie, żeby na forum namieszać przed weekendem? wink

        Przylapalas mnie :o)
        Byly narzekania ze forum przycichlo a ze nawinal sie post Archera na temat
        zawodow i zarobkow, nie moglam oprzec sie checi szturchniecia takiego gniazda
        os :o)

        Pozdrawiam
        Luiza-w-Ogrodzie
        .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
        Jak gadać z królikami
    • archer.4 Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 13.08.10, 19:19
      Na wstepie pozdrowienia dla wszystkich dla wszystkich z pania Luiza
      na czele. Klania sie Archer.
      Przypadkowo, przegladajac forum natknalem sie na ten watek i ze
      zdziwieniem zauwazam, ze moj skromny mail zaskutkowal w jego kreacji.
      Zanim napisze pare slow na temat postu pani Luizy, oraz aby
      rozproszyc watpliwosci, moze pare slow o sobie:
      Jak juz napisalem w Melbourne spedzilem ponad 11 lat. Obywatelstwo
      australijskie mam no dzisiaj (chociaz, tak nawiasem mowiac, w
      dzisiejszej, zjednoczonej Europie zdecydowanie lepsze jest
      obywatelstwo polskie).
      Bedac w Australii wiekszosc czasu spedzilem na uniwersytecie (RMIT)
      poczatkowo jako tutor i lab demonstrator a potem jako wykladowca.
      Prace te wykonywalem rownolegle z reasearch'em dla mojego degree. Po
      uniwersytecie znalazlem (przypadkowo, mozna powiedziec niemal cudem)
      inzynieryjna prace w przemysle i tak az do konca tzn. do wyjadzu do
      Europy.
      Owszem, przyznaje ze podczas tych 11 lat spotykalem polakow
      pracujacych o wiele powyzej poziomu scierki. jezeli mialbym sie
      silic na jakas proporcje to napisalbym ze z grubsza 20% poznanych
      polakow pracowale z sukcesem w swoich zawodach.
      Aby bylo jasne: praca "na poziomie scierki" to dla mnie inzynier (z
      Polski i nie tylko) pracujacy na zmiany na linii w fabryce albo
      lekarz (z Polski i nie tylko) pchajacy taczke pelna swiezo
      zrobionego wapna. Sa to przyklady z zycia wziete. Aby opisac
      wszystkie musialbym chyba zatkac serwer GW.
      Sa to zmarnowane umiejetnosci i kariery ludzi, ktorzy niekiedy przez
      przapadek trafili do kraju, gdzie nie wynaleziono nic oprocz lawn
      moover'a i obrotowego wieszaka na bielizne.
      Nie oznacza to ze ludzie ci pozbawieni sa srodkow do zycia. Wrecz
      przeciwnie, zarobki bricklayer'ow albo czlonkow MUA sa w Australii
      niemal legendarne. Niemniej zdecydowana wiekszosc tych ludzi (czyli
      niecale 100% przeze mnie poznanych) zarabia o wiele mniej niz piec
      cyfr. A pierwsza z pozostalych czterech cyfr po opodatkowaniu rzadko
      przekracza trzy.
      Na moim uniwersytecie, w moim departamencie piec cyfr mial tylko
      Head of Department. Pierwsza cyfra to bylo jeden. Nawet Senior
      Lecturer class D zarabial ok 60 tys (i jeszcze musial sie tym z
      Howardem podzielic tzn. bylo tego 60 Grants before tax). Dzisiaj
      jest to troche wiecej ale wciaz daleko do stowy.
      No dobrze, powie ktos, generalnie wiadomo, ze w przemysle zarabia
      sie wiecej niz w edukacji. Przejdzmy wiec do przemyslu.
      W firmie, w ktorej pracowalem (duzy, zagraniczny koncern do ktorego
      wszyscy sie pchali bo niezle w nim placili, a zatrudniajacy wtedy w
      samym Melbourne ok 2.5 tys ludzi) inzynierow zarabiajacych powyzej
      stowy mozna bylo policzyc na palcach najwyzej dwoch rak. I byli to
      niemal tylko i wylacznie tzw. przywiezieni w teczkach tzn.
      inzynierowie przybyli z centrali (z zagranicy) na dlugie kontrakty.
      Zarobki wyzsze oczywiscie byly ale byly zarezerwowane dla managerow
      (i to nie najnizszego stopnia).
      Moznaby odwrocic pytanie i zapytac sie: w jakich srodowiskach obraca
      sie pani Luiza? Nie chcialby nikogo draznic ale biorac rzecz na
      zwykla logike, nikt rozsadny nie bedzie chyba przypuszczal ze w
      Australii sa sami inzynierowie czy informatycy albo managerowie z
      duzych firm ewentualnie posiadacze firm majacych duzych klientow.
      Czyzby w Australii nie bylo przypadkiem cleanerow, taxi drivers,
      office assistents (sekretarek zwanych ostatni "department
      coordinators"), bank clerks, factory hands, truck drivers...? well,
      znow nie chce zatkac serwera GW.
      Smiem twierdzic, ze srodowisko pani Luizy nie jest statystycznie
      reprezentatywne.
      Prosze pamietac, ze sredni miesieczny zarobek (brutto) sprzedawczyni
      wynosi tylko 2850 dolarow
      www.worldsalaries.org/australia.shtml
      granice 3 tys przekracza spec od wykanczania mebli, Office clerk
      dostaje troche powyzej 3.2 tys a bedacy na szczycie piramidy
      dentysta prawie 7.5 tys. W zadnym z tych zawodow statystycznie
      sredni ich reprezentant nie osiaga 100 tys.
      Pozdrowienia,
      Archer
      • ratpole Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 13.08.10, 19:27
        archer.4 napisał:

        > Czyzby w Australii nie bylo przypadkiem cleanerow, taxi drivers,
        > office assistents (sekretarek zwanych ostatni "department
        > coordinators"), bank clerks, factory hands, truck drivers...?

        Wychodzi na to, ze z kolei w Europie takowych w ogole nie ma.
        Sa za to same docenty doktorem zrehabilitowane dopiero co hehehe

        Na Portugalie bracie, tam katedra czeka na cie hehe
      • iza42 Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 14.08.10, 01:58
        Archer, piszez o swoich doswiadczeniach, ktore choc z pewnoscia wartosciowe
        wydaja mi sie jednakze dosc jednostronne. Mam pytanie i kiedy wyemigrowales do
        Australii? Obraz emigracji jaki malujesz pasuje bardziej do sytuacji np z lat
        osiemdziesiatych kiedy to duza ilosc Polakow wygnala z kraju bieda i ogolna
        beznadzieja a kraje takie jak Australia byly sklonne zaoferowac schronienie
        wielu emigrantom bez znajomosci jezyka i bez unzanych kwalifikacji. Z ludzi,
        ktorzy wyemigrowali w tym czasie czesci z nich udalo sie nauczyc jezyka i
        zdobyc badz zweryfikowac nabyte z Polsce kwalifikacje, znalezc dobra prace ale
        sa wsrod nich rowniez ci, ktorzy tak jak piszesz skonczyli na poziomie zmywaka
        czyli ponizej swoich mozliwosci. Jaki procent to byl w tym czasie trudno mi
        powiedziec. Rowniez nie wiadomo czy ci sami ludzie rozwineliby swoje talenty
        gdyby nie podjeli decyzji emigracji i zostali w Polsce - raczej watpliwe skoro
        gnalo ich poczucie braku takich mozliwosci!
        Mysle jednakze, ze sytuacja zmienila sie w ostatnich latach.
        Jakos nie bardzo moge sobie wyobrazic, zeby ludzie z mojej branzy - lekarze
        przyjezdzali na drugi koniec swiata po to aby pchac taczki z wapnem! Nikt
        normalny tego nie zrobi, zapewniam Cie.
        Ludzie nie znajacy jezyka nie maja w Australii zandych szans bo obowiazuje tutaj
        test IELTS a po to aby go zdac wcale nie trzeba nigdzie wyjezdzac i mozna to
        spokojnie zrobic w Polsce. Oprocz IELTS Australia wymaga od lekarzy dodatkowych
        egzaminow tak wiec tym, ktorzy znaja jezyk jest duzo latwiej wyjechac do pracy
        np do Wielkiej Brytanii, gdzie maja uznane kwalifikacje i nie musza nic zdawac.
        Jestem w Australii dosc krotko i nie znam wielu Polakow ale moje doswiadczenie
        pokrywa sie z obserwacjami Luizy - ludzie, ktorzy znam w wiekszosci pracuja w
        wysoko wykwalifikowanych zawodach lub prywatnych businesach. Mam paru kolegow
        lekarzy z Polski, wszyscy pracuja w swoim zawodzie z tym, ze musza lub w
        przeszlosci musieli w trakcie pracy zdac dodatkowe egzaminy kwalifikacyjne ( z
        wyjatkiem tych, ktorzy zdali je w innych krajach angielskojezycznych).
        Zdecydowana wiekszosc jest zadowolona i nie ma intencji wracac do Europy.
        Sukces na emigracji nie jest zawsze rownoznaczny z sukcesem akademickim, znam
        troche ludzi bez wyzszych kwalifikacji, ktorzy zalozyli tutaj prywatny business
        i wiedzie im sie bardzo dobrze.
        Praca na wyzszej uczelni , o ktorej piszesz choc prestizowa nie jest spejalnie
        lukratywna ani w Australii ani w innych krajach.
        Moze zreszta zarobki sa lepsze gdzie indziej ale w koncu nie wszystko w zyciu
        sprowadza sie do zarobkow. Ja w Australii nie narzekam na zarobki a ponadto
        cenie sobie piekna pogode, cieple temperatury i przestrzen zyciowa. Zupelnie nie
        ciagnie mnie do zimnej i przeludnionej Europy.
        Pozdrawiam ze slonecznego Gold Coast.
          • iza42 Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 14.08.10, 02:37
            docsq napisał:

            > Jako lekarka powinnas wiedziec ze temperatura nie moze byc ciepla,
            > jak napisalas, ani zimna. Jestes zapewne GPsem, a to jest w
            > Australii zawod fikcyjny, bo sprowadza sie do najprostszych
            > czynnosci, ktore kazdy praktycznie potrafilby wykonywac.

            Temperatura czego? o co ci chodzi??
            GPsem nie jestem ale za to mam GPS w samochodzie.
            Pijany tak wczesnie rano??? Ale moze operujesz w innej strefie czasowej i
            zdecydowanie w innej strefie myslowej.
              • iza42 Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 27.08.10, 08:47
                Opogoda.1 napisał:

                > Tak p. izo. Temperatura jest albo niska lub wysoka. proszę się nie
                > martwić w czwartym tomie Odysei Kosmicznej, wg Clarke inżynier nie znał
                > wszystkich nazw jednostek w układzie SI.

                OK, pownnam byla raczej uzyc slowa cieply klimat i moze obejdziemy sie bez
                Odysei Kosmicznej, zgoda?


                • pogoda.1 Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 27.08.10, 09:42
                  iza42 napisała:

                  > Opogoda.1 napisał:
                  >
                  > > Tak p. izo. Temperatura jest albo niska lub wysoka. proszę się
                  nie
                  > > martwić w czwartym tomie Odysei Kosmicznej, wg Clarke inżynier
                  nie znał
                  > > wszystkich nazw jednostek w układzie SI.
                  >
                  > OK, pownnam byla raczej uzyc slowa cieply klimat i moze obejdziemy
                  sie bez
                  > Odysei Kosmicznej, zgoda?

                  A ja myślałem, że nie odpowiesz. Obraziłem przyznałem tylko rację.
                  Widzę, że od wielu lat udzielasz się na tym forum. Z tych waszych
                  rozmów wynika, że na tej planecie nigdzie nie jest dobrze.

        • i_bella Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 14.08.10, 09:51
          No nie, Izo imienniczko, z ta Europa nie jest chyba az tak zle. Ani
          wszedzie zimna, ani przeludniona. Mnie wlasnie TA Europa przed
          decyzja o emigracji do kraju meza powstrzymuje. Przyznaje jednak, ze
          kazde wakacje w Australii musze w kraju odchorowac, ale to pewnie
          wynika z naglego spadku stezenia alkoholu w mej krwi i faktu ze znow
          jestem "do gory nogami" lub odwrotnie wink
          Tymczasem lece na poranna kawe i nalesniki na tarasie - piekne lato
          mamy w tym roku w Polsce smile
        • archer.4 Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 14.08.10, 20:02
          Witam Pani Izo.
          Dziekuje za odpowiedz (pani Luiza w miedzyczasie gdzes sie podziala).
          Wyjechalem z Polski w 1992 roku (slownie w tysiac dziewiecset
          dziewiecdziesiatym drugim).
          Czy moje doswiadczenia sa jednostronne? Zapewne. Jestem w koncu
          czlowiekeim, ktory (tak jak Pani) nie jest obiektywny.
          W latach, w ktorych wyjechalem Australia w zasadzie nie wpuszczala
          skilled migrants bez uznanych umiejetnosci (wyjatek opisany jest
          ponizej). I ja jeszcze przed wyjazdem bylem juz czlonkiem IEA
          (Institution of Engineers Australia).
          Nie spotkalem w Australii zadnego polaka, ktory nie bylby w stanie
          dogadac sie po angielsku. Rzecz jasna nie wszyscy mowili dobrze a
          nawet chocby poprawnie i naturalnie wszyscy (bez wyjatku) mieli
          akcent. Jezeli nie wychowala sie Pani w angielskojezycznej rodzinie
          czy w ktoryms z angielskojezycznych krajow to Pani rowniez go ma.
          No coz, generalnie zgoda na to, ze w latach `80 ludzie nie uciekali
          do ale od (a konkretnie od Jaruzelskiego i Kiszczaka). Kraj docelowy
          byl w duzej mierze przypadkowy bo bedac w obozach przesiedlenczych
          zlokalizowanych w roznych miejscach Europy Zach. ludzie skladali
          podania o emigracje na ogol do kilku krajow na raz: glownie do USA,
          Kanady, Australii, RPA i czekali ktory pierwszy uchyli drzwi majac
          na ogol nadzieje, ze beda to USA. W efekcie przypadkowi ludzie
          trafiali w przypadkowe srodowisko i tak jezeli ktos byl np.
          qualified surveyor, bricklayer albo vet sergeant to trafial do raju
          (w tym ostatnim wypadku nawet uznanie kwalifikacji nie bylo
          wymagane). Tylko ilu bylo takich ludzi?
          Ten lekarz (chirurg z Krakowa) popychajacy taczke to nie moj wymysl.
          Jeszcze w "moich czasach": na poczatku lat `90 na stu zdajacych
          egzamin IELTS przechodzilo go najwyzej trzech. Kazde takie
          wydarzenie (gdy IELTS przteszedl Polak) bylo odtrambiane w Tygodniku
          Polskim. Ja co prawda wtedy specjalnie nie chorowalem ale od czasu
          do czasu szedlem do tego czy owego lekarza. Otoz podczas tych 11 lat
          pobytu w Melbourne tylko raz spotkalem lekarza (lekarke) mowiacego
          po polsku. Dzis umiescilbym ta osobe pomiedzy owymi 20%, o ktorych
          wspomnialem w poprzednim mailu.
          Oczywiscie ma Pani racje, ze pieniadze to tylko jeden faktor brany
          pod uwage przy podejmowaniu decyzji o emigracji. No ale chyba faktor
          nie ostatni. Zgaduje, ze i w Pani przypadku rowniez. Zadowalajaca
          Pania pogode, wysokie temperatury i przestrzen mozna znalesc w calej
          strefie podzwrotnikowej. Dlaczego nie wyjechala wiec Pani do Ameryki
          poludniowej, Indii, Azji poludniowo wsch. albo do RPA?
          Prawda, ze czasy sie zmienily. Zmienily sie one jednak zasadniczo w
          tej czesci Europy, z ktorej pochodzimy. Natomiast Australia
          pozostala dokladnie taka sama. Moze nikt tego Pani otwarcie nie mowi
          ale dla miejscowej, bialej anglo-saskiej ludniosci jest Pani (prosze
          sie nie obrazac) zwyklym wog'iem. I ja rowniez nim bylem. Mowiono mi
          to wprost, gdy po paru latach znajomosci z uniwersytecka kadra
          wszyscy i tak dobrze wiedzieli ze sie nie poskarze. Bylem tez, z
          blizej nieznanych mi przyczyn, nazywany pasozytem chociaz nie bylem
          klientem Social Security. Te rzeczy naleza tam do lokalnej
          przeuroczej obyczajowosci: jak dawanie lapowek w Rosji albo picie
          wodki w Polsce. Nie ma raczej mowy aby cos pod tym wzgledem tam sie
          zmienilo.
          Ktorykolwiek Polak chcialby dzis wyjechac do Australii niech
          najpierw poslucha starego Archera:
          1. Zalatw sobie najpierw prace i dopiero wtedy jedz.
          2. Nie pal za soba mostow, pozostaw sobie furtke, bo moze sie okazac
          ze obiecana praca nie istnieje a Ty, z tych czy innych powodow,
          musisz jeszcze do tego interesu doplacic.
          3. Nigdy nie zapominaj ze Australia to kraj, ktory wciaz jest
          kolonizowany. Haslo "populate or die" aczkolwiek ostatnio nie
          naglasniane, tkwi jednak gleboko w psychice gospodarzy.
          4. Kraj ten robil swoj "tygrysi skok" w latach siedemdziesiatych.
          Jeszcze na poczatku lat `70 w Melbourne City na Swanston St. palily
          sie w nocy tylko 3 lampy (przy Flinders Station, przy skrzyzowaniu z
          Bourke St. i przy lazniach miejskich) a w Brisbane, poza City wogole
          nie bylo pradu. I chociaz szalony niemal rozwoj zostal juz dawno
          zastopowany (glownie przez polityke Gough Whitlam'a) to dzis centrra
          duzych australijskich miast w zasadzie nie roznia sie od
          amerykanskich i wyrosla z tego powodu ekonomiczna dzungla jest
          rownie tlamszaca i bezwzgledna.
          4. Lokalne powiedzenie mowi, ze Australia to kraj pierwszego swiata
          o strukturze przemyslowej z trzeciego swiata. Swieta prawda!
          Pozdrowienia,
          Archer
          • ratpole Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 14.08.10, 23:02
            archer.4 napisał:

            > "vet sergeant to trafial do raju"

            No coz, tak to juz jest w tym zyciu, panie nizinierze, ze sierzantom-weteranom
            jest blizej do raju niz dalej buhahaha
            Kolega Archer to taki typowy polski wykrztauciuch z supernova promieniujaca z
            wiadomego miejsca. Na sam jego widok w suwakach logarytmicznych pekaja szkielka hehe
            Oddaje skrzynke po mydle i uprzejmie prosze kontynuowac kol. Archer.
          • iza42 Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 15.08.10, 02:00
            Archer. Dzieki za wpis. Nie wiem czy ta forma zwracania sie do mnie ( i do
            Luizy) per pani jest proba stworzenia sztucznego dystansu czy forma ironii ale
            nie pasuje do forum, gdzie wszyscy niezaleznie od wieku czy tzw statusu zwracaja
            sie do siebie na ty. Jezeli chcesz abym sie zwracala do Ciebie na pan daj mi
            znac, zmienie forme wypowiedzi. Niepotrzebnie w Twoim poscie jest tyle goryczy.
            Pytalam bo zwyczajnie nie wiedzialam o jakich czasach piszesz. Okazuje sie, ze
            piszesz o latach dziewiecdziesiatych i poczatku 2000 przed wlaczeniem Polski do
            Unii, to byly troche inne czasy.
            Nie mieszkalam w tym czasie w Australii wiec nie wiem jak sie przedstawiala
            sprawa z zatrudnieniem Polakow, ktorzy tutaj wyemigrowali. Tak sie sklada, ze
            wyjechalam z Polski w podobnym czasie co Ty, czyli w roku 1991 ale nie do
            Australii, w nie mialabym specjalnych szans ale do RPA wlasnie. Dwanascie lat
            spedzonych w RPA sprawily, ze nabralam upodobania do cieplej pogody co moze
            niektorych tutaj forumowiczow gorszy czy tez dziwi. Choc nie wiem jak procentowo
            wygladal obraz emigrantow, ktorzy odniesli sukces a przynajmniej byli w stanie
            pracowac w zawodzie zgodnym ze swymi kwalifikacjami ale orientuje sie jak
            sytuacja wygladala w swiecie lekarskim. Rzeczywiscie, w tamych latach
            kwalifikacje otrzymane w Polsce dawaly nikla podstawe do tego aby otrzymac prace
            w kraju angielskojezycznym bo w wiekszosci krajow obowiazywaly egzaminy. W
            wiekszosci ale nie wszedzie- RPA wlasnie w tym czasie stworzyly mozliwosci
            zatrudnienia lekarzom z Europy wschodniej, skorzystalam z tego i
            wyjechalam.Dlatego nie bardzo rozumiem dlaczego ten Twoj kolega lekarz w
            Australii wolal pchac taczki z wapnem zamiast postarac sie o prace np w RPA lub
            w jednym z osciennych krajow? Kwalifikacje z RPA sa generalnie uznawane w
            Australii choc zalezy to od uniwersytetu. Poziom medycyny nauczanej na
            uniwersytetach jest porownywalny z tym co ucza w innych krajach
            angielskojezycznych. Lekarze z RPA sa cenieni na swiecie za swoje umiejetnosci
            praktyczne.
            Mozliwe, ze w latach dziwiedziesiatych pracowalo tutaj niewielu lekarzy z Polski
            - ze wzgledu na trudnosic jakie pietrzono przed nimi Australia nie byla
            specjalnie atrakcyjnym krajem. Ale teraz zmienilo sie to chyba na korzysc. Znam
            osobiscie kilku GP, jednego ortopede, wiem o ostnieniu pary kardiologow z
            Polski w szpitalu Mater w Brisbane, jest to oczywiscie bardzo niewiele ale
            jestem tutaj krotko, niecale dwa lata. Nie odczuwam specjalnej wrogosci wsrod
            miejscowych ani wsrod pacjentow. Skoro chca do mnie przychodzic to chyba nie sa
            mi wrodzy? Oczywiscie mozesz argumentowac, ze gdyby mieli wybor to raczej
            poszliby do lekarza Australijczyka niz do mnie i to pewnie prawda. W odroznieniu
            do Ciebie nie powoduje to u mnie specjalnej goryczy bo zauwazylam nastepujaca
            prawidlowosc - na poczatku ludzie wydaja sie byc troche nieufni ale potem jak
            przekonaja sie, ze moga Ci ufac sa lojalni i traktuja Cie z szacunkiem. Owszem,
            trzeba troche popracowac aby wyrobic sobie dobre imie ale oplaca sie to. Ogolnie
            pacjenci w Australi bardziej cenia i szanuja lekarzy niz pacjenci z Polski i
            jest to jeden z powodow, dla ktorych nie chcialabym pracowac w naszym rodzinnym
            kraju. Innym powodem jak zapewne domyslasz sie sa zarobki.
            Z pieciu rad dla potencjalnych emigrantow zamieszczonych na koncu Twojego postu
            zgadzam sie z dwoma pierwszymi, sama tak w zyciu zrobilam i nie wyobrazam sobie
            inaczej. Pozostale trzy uwazam za malo przydatne.
            serdecznie pozdrawiam

            • archer.4 Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 15.08.10, 13:17
              Dzien dobry Izo,
              Niniejszym dostosowuje sie do Twoich wymogow zwracania sie.
              Jako usprawiedliwienie chcialem tylko napiasc ze ta moja moze nieco
              staroswiecka metoda adresowania to wlasnie wymog jednego z licznych
              poprzednich watkow (tegoz Forum) na ktorym mialem przyjemnosc pisac.
              Tyle tego.
              Dlaczego moj kolega lekarz nie wyjchal do RPA?
              Iza, w RPA nigdy nie bylem wiuec tamtejsza rzeczywistosc jest mi
              obca. Notomiast obraz RPA (w Australii i nie tylko) rysowany przez
              poczte pantoflowa a i po cichu przez media nie zachecal wtedy do
              wyjazdu. Wg. tejze wersji koniec rzadow Vorstera i Bothy a wiec i
              koniec apartheidu to koniec cywilizacji bialego czlowieka przy Cape
              Town a poczatek czarnej dziczy z plemienny kacykiem, niejakim
              Mandela, na czele i jedyni "emigranci", jacy od tej pory beda do RSA
              przybywac, beda z Mozambiku, Angoli czy Botswany.
              Ile w tym prawdy to juz Ty wiesz lepiej niz ja. Spotykalem jednak
              parunastu ludzi (w tym paru polakow), ktorzy mniej wiecej w czasach
              mojego przyjazdu (pluis minus pare lat) rowniez przybyli do
              Australii lecz wlasnie z RSA i generalnie opinie ta potwierdzali.
              Naiwnoscia byloby rysowac sobie obraz kraju tylko na podstawie
              propagandy. Niemniej faktem chyba jest ze w owym okresie RSA stawale
              sie coraz to mniej atrakcyjne dla potencjalnych przesiedlencow a i
              pewnie czasc miejscowych starala sie wyjechac (?)
              Co do dalszej tresci Twojego postu to mam pytanie?
              Piszesz, ze aby kwalifikacje lekarskie byly w Australii uznane to
              trzeba przejsc IELTS plus dodatkowe egzaminy. Czy wszyscy musza je
              robic? Czy lekarz z Anglii rowniez?
              No i pytanie zasadnicze: dlaczego wyjechalas z RPA?
              Pozdrowienia,
              Archer
              • iza42 Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 15.08.10, 22:48
                Czesc Archer,
                Nie podzielam cytowanych przez Ciebie opinii o RPA Polakow, ktorzy tam mieszkali
                ale przyznaje, ze byly to dosc powszechne opinie posrod emigrantow. Nigdy nie
                popieralam apartheidu i prawde mowiac wstyd by mi bylo odnosic korzysci z racji
                tego, ze jestem bialej rasy. Na szczescie wtedy gdy przyjechalam do RPA w 1991
                apartheid nieuchronnie chylil sie ku upadkowi, nie bylo juz segregacji w
                miejscach publicznych, Mandela byl juz na wolnosci a owczesny prezydent de
                Klerk szedl z programem reform popartym w referendum przez wieksza czesc bialego
                spoleczenstwa. Trzy lata po moim przyjezdzie do RPA odbyly sie tam pierwsze
                wolne i demokratyczne wybory. Niestety tym idacym w dobrym kierunku zmianom
                politycznym towarzyszyl rowniez spory niepokoj spoleczny, obawa wojny domowej,
                zamieszki, wzrost przstepczosci itd. Sporo ludzi wyemigrowalo w tym czasie mi in
                do Australii. Tak wiec w pewnym sensie rozumiem obawy ludzi, ktorzy nie
                chcieliby tam jechac nawet jezeli mieliby mozliwosc rozwiniecia perspektyw
                zawodowych. Sa ludzie, ktorzy bardzo boja sie ryzyka. Ja na miejscu tego Twojego
                kolegi lekarza, ktoremu nie udalo sie w Australii pewnie wyjechalabym gdzies
                albo nawet wrocilabym z powrotem do Polski, bo nie chcialabym usmiercic swojego
                zawodu ale oczywiscie nie wiem jaka byla jego sytuacja wiec nie wydaje opinii.
                Pytasz o egzaminy obowiazujace w Australii. Jakich lekarzy z Anglii masz na
                mysli ? Anglikow majacych dyplom angielskich uniwersytetow nie obowiazuje ani
                IELTS ani zadne inne egzaminy. Natomiast mam kolege lekarza z Polski, ktory
                przyjechal tutaj z Anglii bo tam przez kilka lat uprzednio pracowal. Zdal ILETS
                i dano mu pozwolenie na prace pod warunkiem, ze w okreslonym czasie zda
                egzaminy Australian Medical Council, pierwsza czesc juz zdal. Po zdaniu tych
                egzaminow bedzie mogl robic specjalistyczne szkolenie podyplomowe.
                Ja tutaj nie musialam robic zadnych egzaminow ( z wyjatkiem IETLS) bo mialam
                kwalifikacje zdobyte w Nowej Zelandii, ktore tutaj sa uznawane.
                Pozdrowienia
                • iza42 dokonczenie 16.08.10, 13:26
                  Archer, teraz jeszcze raz przeczytalam moj pisany w pospiechu post do Ciebie i
                  zorientowalam sie, ze nie odpowiedzialam na Twoje ostatnie pytanie. Dlaczego
                  wyjechalam z RPA? Mysle, ze zlozylo sie na to pare przyczyn. Jednym z powodow
                  byla przestepczosc, ktora choc mnie bezposrednio nie dotknela, w tym sensie ze
                  nie zdarzylo mi sie byc ofiara przemocy, ale jednaksze tyle osob z mojego
                  otoczenia ( znajomi nie liczac tlumow pacjentow ) mialo tak nieprzyjemne
                  doswiadczenia zyciowe ( carjack, armed robbery itd), ze trudno bylo o tym nie
                  myslec. Do tego dochodzila niepewnosc ekonomiczna, spadajaca waluta co z kolei
                  odbiajo sie niekorzystnie finansowo w trakcie wakacji w Europie itd. Dreczyla
                  nas niepewna przyszlosc.Z kazdym rokiem czlowiek zastanawial sie co bedzie dalej.
                  I tak pewnym momencie zaswitala mi mysl wyjazdu do NZ. Australii nie bralam
                  wtedy wogole pod uwage bo balam sie, ze jezeli mnie przyjma tam do pracy to
                  wyladuje gdzies na koncu swiata na outbacku a tego nie chcialam. POmyslalam
                  sobie, ze NZ jest malym krajem nie ma takich odleglych terenow, zlozylam o
                  prace, dostalam od nich OK i wyjechalam. Bardzo tesknilam do RPA przez wiele lat
                  bo jest to piekny kraj bardzo zlozony i trudny do ogarniecia ale niepowtarzalny.
                  Moj maz tesknil bardziej niz ja bo spedzil tam wiecej zycia ale nie skarzyl sie
                  specjalnie. Oboje marzymy o tym, ze kiedys pojedziemy odwiedzic Kruger Park.
                  Powrot do Europy nie wchodzil w rachube bo ani ja ani moj maz nie wyborazalismy
                  sobie tego. Nie nadajemy sie specjalnie do zycia w Europie polnocnej.
                  Styl zycia w Australii podoba mi sie. Jestem tutaj zbyt krotko aby sie we
                  wszystkim orientowac. Spokojny kraj, podobnie jak NZ tyle, ze wiekszy,
                  cieplejszy i zasobniejszy. Afryka jest bardziej kolorowa, wiele sie w niej
                  dzieje rzeczy dobrych i zlych i ma tez bardzo wiele problemow, ktore przerastaja
                  czlowieka.
                  • archer.4 Re: dokonczenie 18.08.10, 16:54
                    Czesc Iza,
                    Czasami zastanawiam sie jak to jest:
                    Niby ten apartheid byl zly. Nikt go oficjalnie nie lubil, pewnie
                    nawet Afrykanerzy, o czarnej ludnosci nie wspominajac. A jednak jak
                    sie skonczyl to zaczely sie niepokoje, pruestepczosc, klopoty
                    ekonomiczne itd. Wiec byl on zly czy nie byl? Wielokrotnie
                    spotykalem sie z opinia, ze RSA byla wrecz fantastycznym krajem do
                    zycia wlasnie w czasach apartheidu. Aby byc sprawiedliwym musze
                    jednak dodac, ze z braku mozliwosci nie pytalem sie tamtejszych
                    Murzynow, a ci mogliby miec na ten temat inne zdanie.
                    Nie bez kozery zapytalem sie o tych Anglikow i ewentualne testy,
                    jakie musieliby przechodzic absolwenci tamtejszych uczelni
                    medycznych. Od dawna bowiem wiadomo ogolnie jest ze Austrlijczykom
                    (sorry za dosadnosc) po prostu dupy miekna przed Anglikami. Maja oni
                    jeszcze respekt przed Amerykanami czy niektorymi
                    zachodnioeuropejczykami (Niemcami) a cala reszta swiata to... na
                    egzamin ich.
                    Pozdrowienia,

                    Archer
                    • iza42 Re: dokonczenie 19.08.10, 22:13
                      Archer, apartheid byl zly dla przedstawicieli ras innej niz biala a takich byla
                      i nadal jest w RPA znakomita wiekszosc, natomiast dobry byl dla bialych bo
                      gwarantowal im mnostwo przywilei. I tak w czasach apartheidu biali mieli tzw job
                      reservations, kilkukrotnie wyzsze pensje, tania sile robocza, sluzbe, dotacje do
                      domow itd i wcale sie nie dziwie, ze im sie to podobalo. Oczywiscie ci ludzie
                      mieli gdzies fakt, ze ich uprzywilejowany status zawdzieczali wyzyskowi innych
                      ludzi.Afrykanerzy wymyslili apartheid, to bylo ich "baby" , co oczywiscie nie
                      znaczy, ze wszyscy sie z tym zgadzali i popierali.
                      Dlaczego przestepczosc wzrosla po obaleniiu apartheidu? W czasach apartheidu
                      czarnym nie wolno bylo sie osiedlac w bialych osiedlach rezydencyjnych i
                      obowiazywala ich godzina policyjna, po pewnej godzinie nie wolno im bylo
                      pokazywac sie na "bialych" ulicach inaczej grozilo im zaaresztowanie.
                      Przestepczosc zawsze byla bardzo duza w RPA ale po obaleniu apartheidu rozlala
                      sie biale przedmiescia.
                      Znam sprawe z obu stron bo pracowalam zarowno w czarnych townshipach i to co
                      tam widzialam bylo dla mnie duzym szokiem jak i w eleganckich bialych
                      dzielnicach gdzie podobne historie byly o wiele rzadsze ale z wiadomych powodow
                      wzbudzaly wieksze zainteresowanie i wspolczucie.
                      Co do Anglikow i ich popularnosci w Australii nie ma sie co dziwic. Kultura
                      europejska przyszla tutaj z Anglii, jest tutaj wzorcem. Medycyna zorganizowana
                      jest na wzor angielski podobnie zreszta jak w NZ, RPA i innych krajach, podobnie
                      jest w szkolnictwie i innych sektorach zatrudnienia. Skoro przyniesli im ten
                      system trudno sie dziwic, ze nie obowiazuja egzaminy. Coz, mozna zalowac, ze sie
                      nie urodzilo Anglikiem ale niewiele to pomoze. Ale na pocieszenie powiem Ci, bo
                      nie wiem czy wiesz, ze wszyscy kandydaci na tzw permanent residence musza tutaj
                      zdawac IELTS, rowniez Anglicy. W obecnej chwili Anglikom chcacym wyemigrowac do
                      Australii tez nie jest bardzo latwo, musza obalic wiele przeszkod
                      biurokratyczncych, starac sie o wizy, podczas gdy ja, przbysz z NZ moge sobie
                      tutaj mieszkac bez takich przeszkod smile
                      • docsq Re: dokonczenie 19.08.10, 23:41
                        a czy ty nie na krwawicy murzynow sie dorobilas? gdybys przyleciala
                        do Australii bezposrednio z Polski, a nie poprzez RPA, zycie twoje
                        nie bylo by takie rozowe
                        • iza42 Re: dokonczenie 20.08.10, 08:08
                          docsq napisał:

                          > a czy ty nie na krwawicy murzynow sie dorobilas? gdybys
                          przyleciala
                          > do Australii bezposrednio z Polski, a nie poprzez RPA, zycie twoje
                          > nie bylo by takie rozowe

                          Nie wiem co nazywasz krawica murzynow? No ale jezeli taka krwawica
                          mozna nazwac calonocne dyzury w casualty spedzane na ratowaniu
                          krwawiacych obficie pacjentow, glownie Murzynow to owszem.
                          Skad wiesz, ze mam rozowe zycie?
                            • iza42 Re: dokonczenie 20.08.10, 12:19
                              docsq napisał:

                              > > Skad wiesz, ze mam rozowe zycie?
                              >
                              > domyslam sie ze nie latasz z nocnikami po szpitalu

                              Dobrze sie domyslasz. No coz, jezeli dla ciebie rozowe zycie oznacza wszystko z
                              wylaczeniem latania z nocnikiem po szpitalu to pewnie ty tutaj rowniez masz
                              rozowe zycie. Nie bardzo wiec rozumiem dlaczego ciagle tak psioczysz na te
                              Australie?
                      • archer.4 Re: dokonczenie 20.08.10, 14:35
                        Czesc Iza.
                        Dziekuje za odpowiedz.
                        Co do Apartheidu nie bede sie upieral bo w sumie niewiele na ten
                        temat wiem. Z tego co piszesz tamtejszy obraz mozna podsumowac w
                        dwoch slowach: W czasach Apartheidu RSA byla rajem dla bialych a
                        pieklem dla czarnych. Dzisiaj jest pieklem dla wszystkich. Pieklem,
                        z ktorego sama wyjechalas.
                        Anglik popularny w Australii? Chyba zartujesz. To ja tam chyba ponad
                        dekade nie mieszkalem. Przeciez tak jak w komunistycznej Polsce
                        opowiadalo sie kawaly o Ruskich tak w Australii opowiada sie kawaly
                        o Anglikach.
                        What is it: is dirty and eats fish and chips?
                        Jezeli nie znasz odpowiedzi to mimo formalnej zgodnosci w papierach
                        nie jestes jeszcze Australijka.
                        Anglicy to jedna z najbardziej znienawidzonych nacji w Australii.
                        Nie wierze, aby skrot POME nie byl Ci znany.
                        Nie bede duzo pisal o systemie zdrowotnym. Rozumiem Twoje zdanie.
                        System ten teraz Cie chroni wiiec niejako z obowiazku nalzy chronic
                        i jego. Ale system szkolnictwa (zgoda, ze zorganizowanego na wzor
                        angielski) produkuje stada ignorantow i cpunow. Nic dziwnego, ze w
                        Australii w sumie nic sie nie wynajduje i ze kadra naukowa co
                        drugiej przyzwoitej, zwlaszcza prywatnej szkoly i niemal kazdego
                        uniwersytetu to w sporym procencie emigranci. W moim deprtamencie
                        ten spory procent to bylo 70% w tym trzech Polakow.
                        Co do absurdow, jakie pociaga za soba system IELTS:
                        Wyobrazmy sobie, ze do Australii przyjezdza Harald Hausen, Francoise
                        Sinoussi albo Luc Montagnier aby leczyc ludzi. Sa to ubiegloroczni
                        Noblisci w dziedzinie medycyny. Co zrobi australijski system? No
                        oczywiscie wysle ich na egzamin. Noblistow egzaminowac beda
                        tutejsi "specjalisci" czyli wlasnie absolwenci miejscowych uczelni.
                        Dla dopelnienia obrazu zalozyc mozna, ze przyszli kandydaci na
                        lekarzy australijskich dostaja od przyszlych egzaminatorow do nauki
                        podreczniki, ktore wlasnie oni napisali.
                        Skad wzialem ta historie? Byla ona w moich czasach w Melbourne dosc
                        popularna. W 1968 wyemigrowal bowiem jeden z profesorow SAM
                        (Slaskiej Akademii Medycznej), ktory pelnil jednoczesnie funkcje
                        ordynatora na jednym z oddzialow (bodalze chirurgii) w akademickiej
                        klinice czy cos takiego. Trafil do Australii w czasach gdy do uzycia
                        wchodzily wlasnie metalowe igly do strzykawek. Skierowali go na
                        egzamin. Do nauki dali mu jego wlasna, napisana jeszcze przed wojna
                        ksiazke. Zadali mu kilka pytan na ktore odpowiedzial on niezupelnie
                        zgodnie z tym, co pisalo w ksiazce. Gdy zapytali sie go skad ta
                        roznieznosc odparl, ze tylko w Australii swiat sie zatrzymal ale na
                        ten przyklad Europa Wschodnia, jak by na nia nie patrzec, poszla
                        jednak troche do przodu. Po czym popelnil wielki blad bo do tego
                        wszystkiego dodal, ze swoich studentow z taka wiedza jaka
                        reprezentuja australijscy egzaminatorzy wywalal z egzaminu na zbita
                        twarz.
                        Egzamin oczywiscie oblal. Podchodzil jeszcze dwa razy. Za kazdym
                        razem go uwalali. Zorientowal sie w koncu ze obojetnie ile razy
                        podejdzie to zawsze odpadnie i dal sobie siana. Reszte zycia spedzil
                        ponoc jako pracownik fizyczny w jakiejs fabryce.
                        Nie pytaj mnie sie czemu nie wyjechal do RPA, USA, ZSRR czy NRD.
                        Historie znam ze slyszenia, chociaz rozmowcy twierdzili, ze jest
                        autentyczna.
                        O tym, ze "kandydaci na pobyt staly" musza zdawac IELTS
                        (International Englih Language Testing System) pierwsze slysze.
                        Dziekuje za informacje. Nic o tym nie wiedzialem.
                        Jak wiesz od paru lat mieszkaw w tych paskudnych Niemczech, gdzie
                        Adolf Hitler wychodowal sobie nazistowska partie. Pomimo to po
                        niemiecku ledwo dukam. Nie przeszkadzalo to tutejszym urzedom w
                        przyslaniu mi listu, ze z dniem takim a takim przyznany mi zostal w
                        Niemczech pobyt staly (o obywatelstwo nie wystapilem, bo wtedy
                        rzeczywiscie trzeba zdac egzamin z jezyka). Pies z kulawa noga nie
                        pytal sie o jakis jezyk. Egzaminu z Niemieckiego nie zdalbym nawet w
                        pierwszej klasie ogolniaka. Tresc listu przetlumaczyla nam znajoma.
                        Pozdrowienia,
                        Archer
                        • iza42 Re: dokonczenie 20.08.10, 23:10
                          Czesc Archer,
                          Nie zgadzam sie ze Twoja konkluzja dotyczacym RPA. Apartheid rzeczywiscie
                          faworyzowal pewna grupe ludzi i wykorzystywal drugich, ale twierdzenie, ze
                          jedyna jego alternatywa jest pieklo dla wszystkich rozmija sie z prawda. Jest to
                          jednakze sprytny argument wykorzystywany przez obroncow apartheidu, w tym
                          rowniez Polakow, ktorzy stamtad wyemigrowali. Pomimo problemow ekonomicznych,
                          wysokiej przestepczosci sytuacja ludzi, ktorzy zyli pod batem bialych poprawila
                          sie. Rosnie poziom wyksztalcenia wsrod czarnych, poprawil sie poziom
                          zatrudnienia dostep, do szkolnictwa i opieka zdrowotna, rosnie tzw black middle
                          class. DO apartheidu moze wzdycha starsze pokolenie oarz tzw poor whites, ludzie
                          niewyksztalceni, ktorzy w swoim czasie ciagneli korzysci z przynaleznosci do
                          uprzywilejowanej rasy oraz pewna grupa emigrantow ale mlode pokolenie bialych
                          Poludniowoafrykanczykow o tym nie pamieta i sie do tego nie przyznaje.
                          Oczywiscie sytuacja w RPA jest zbyt zlozona aby ujac ja w kilku zdaniach.
                          Indywidualnie kazdy dedyduje dla siebie czy zostac czy wyemigrowac. W RPA mam
                          sporo kolegow lekarzy, rodzimych Poludniowoafrykanczykow, ktorzy zdecydowali sie
                          tam zostac i pracowac dlatego ze chcieli a nie dlatego, ze nie mieli innego
                          wyjscia.
                          Co do Anglikow i tego co piszesz jaki to tutaj znienawidzony narod.
                          Bez przesady smile. Skrot POM znam bo wszyscy tutaj tak ich nazywaja ale tak
                          naprawde to ten skrot nie ma wielkiego sensu bo przeciez raczej odnosi sie do
                          Australijczkow! Relacje tutejszych z Anglikami mozna okreslic jako tzw love
                          hate relationship. Moze ich nie lubia ale jednoczesnie zazdroszcza akcentu,
                          czuja przed nimi respekt, sa wobec Anglikow troche zakompleksieni. Podobnie bylo
                          w NZ i nawet w RPA pomimo tego, ze dominowali Afrykanerzy. Jak by mieli wybierac
                          pomiedzy Polakiem i Anglikiem z pewnoscia wybiora tego ostatniego, zapewniam Cie.
                          Jezeli chodzi o Twoja krytyke systemu edukacyjnego, sluzby zdrowia itd. Nie
                          pracuje w research wiec nie wiem co sie w Australii wynajduje. W medycynie
                          uwazam, ze system angielski jest duzo lepszy od tego co mialam w Polsce. Nie
                          bronie tego systemu dlatego, ze zapewnia mi on ochrone, pracuje tutaj bo jestem
                          kompententnym lekarzem. Moge przeciez stad wyjechac i pracowac gdzie indziej, w
                          Anglii, w Kanadzie lub nawet w Stanach bo mam zdane USMLE, nie mowiac o NZ lub
                          RPA gdzie bylam. Jestem tutaj dlatego, ze chce i podoba mi sie w tym kraju. Ale
                          oczywiscie to co sie jednemu podoba moze nie odpowiadac drugiemu.
                          Tak sie sklada, ze moj maz jest Niemcem i cala jego rodzina mieszka w Niemczech.
                          Przez ten caly czas, kiedy mieszkalismy w RPA slyszelismy od jego rodziny jak to
                          jest, ze mieszkamy w takim niebezpiecznym kraju zamiast wrocic do zasobnych i
                          bezpiecznych Niemiec. Nigdy tego nie bralismy pod uwage. Moj maz nie lubi
                          Niemiec i tutaj sie zgadzamy smile Widzisz, Ty sobie tam chwalisz, a ja bym tam
                          nigdy nie chciala mieszkac, choc mogalbym bez przeszkod od wielu lat.
                          serdecznie pozdrawiam
                          Iza
                          • iza42 Jeszcze o lekarzach 21.08.10, 01:46
                            Wtrace jeszcze pare slow o lekarzach przyjezdzajacych do Australi z innych
                            nieangielskojezycznych krajow. Noblisci, ktorych przyklady podales, jezeli
                            przyjada tutaj to po to aby robic research a nie po to aby pracowac w szpitalu
                            badz przychodni leczac ludzi. Nikt od nich nie bedzie wymagal IELTS, w
                            najgorszym razie jezeli nie znaja angielskiego zatrudnia im tlumacza. Lekarz
                            praktykujacy medycyne kliniczna musi umiec sie dogadac z ludzmi, musi znac
                            jezyk, stad ten wymog. Zgadzam sie z Toba, ze czasami ten wymog jest absurdalny
                            i niepotrzebny. Sama na przyklad zastanawiam sie czy na przyklad JM Coetzee,
                            Poludniowoafrykanczyk, pisarz, noblista z literatury, ktory wyemigrowal z RPA
                            i obecnie mieszka w Adelaide musial rowniez zdawac IELTS aby otrzymac tutaj
                            pobyt staly? Mysle, ze nie bo sadze aby ktos go chcial egzaminowac!
                            Co do egzaminow profesjonalnych nie ma uniwersalnych wymogow. Podania lekarzy
                            legitymujacych sie doswiadczeniem i dyplomami specjalizacyjnymi sa rozpatrywane
                            indywidualnie,orzeka komisja.
                            Duzo zalezy od zapotrzebowania w danej dziedzinie medycyny, sa specjalnosci do
                            ktorych sie jest dostac latwo do innych trudno.
                            Czesto lekarze ze specjalizacja i doswiadczeniem dostaja czasowe pozwolenie na
                            prace pod warunkiem zdania pewnych egzaminow. Mozna dyskutowac czy to jest fair
                            ale tak juz tutaj jest.
                          • archer.4 Re: dokonczenie 21.08.10, 11:08
                            Dzien dobry Iza,
                            Co do Apertheidu i ogolnie RSA mam jedno pytanie: Jak porownalabys
                            poziom zycia (w najszerszym tego slowa zanczeniu czyli np.
                            powierzchnie domu/mieszkania na czlowieka, poziom dochodow i ich
                            sile nabywcza czyli miedzy innymi powiedzmy miesieczne wczasy a
                            Japonii dla calej rodziny, mozliwosc kupna samochodu - koniecznie
                            nowego! - itd.) czarnej ludnosci w czasach Apartheidu i dzisiaj? Czy
                            czuc to, ze po przejeciu wladzy Czarni sa bogatsi?
                            Love - hate relationship. Niezle napisane. Troche sie to kloci z
                            tym, co napisalas wczesniej, ze po zdobyciu zaufania lokalni pacjeci
                            wybieraja Ciebie (chociaz teraz piszesz, ze wybor pomiedzy Polakiem
                            a Anglikiem moze byc tylko jeden), zdajac sobie sprawe, ze nie
                            jestes WASP'em. Czy za rogim albo pare ulic dalej nie ma przypadkiem
                            praktyki jakis Australijczyk?
                            Zreszta tak szczerze mowiac to moim skromnym zdaniem poziom opieki
                            medycznej w Australii nie jest taki ostatni. W skali od 0 do 10
                            dalbym mu 5. Polskiemu najwyzej 2 a Niemieckiemu 8. Popraw mnie
                            jezeli sie myle ale nie ma w Australii takiego systemu
                            ubezpieczeniowego (za wyjatkiem rzadowego, armijnego i chyba
                            policyjnego), ktory pokrywalby dantal or optometrist service. Majac
                            podstawowe Medicare trzeba placic ekstra niemal za kazdy dodatek
                            (izolatke w szpitalu, dostep do internetu w szpitalu...), no i jest
                            pelna odplatnosc za lekarstwa nawet jezeli recepte wypisze lekarz.
                            Zwlaszcza tego ostatniego w Niemczech nie ma. Na recepte leki
                            kosztuja grosze. Leki dla dzieci (na recepte) w aptece dostaje sie
                            za darmo (czasami, w szczegolnych wypadkach trzeba zaplacic
                            kilkadziesiat centow). Wyobrazasz to sobie w Australii (oczywiscie
                            jezeli nie masz concession card)? Jak swego czasu dostalem w
                            Melbourne grype i pojechalem do lekarza, to ten tylko spojrzal na
                            moja Medicare Card i jako srodek na intensywny kaszel zalecil mi
                            wdychac i wydychac powietrze nosem. Na moj protest, ze jestem
                            alergikiem i zwlaszcza w trakcie grypy nos mam zawalony polecil mi
                            znajomego alergika.
                            To tak na marginesie. Powiedzialbym, ze poimo swojej wagi te
                            zjawiska mozna bagatelizowac.
                            Ale to, co mi sie w australijskim systemie medycznym (i nie tylko)
                            autentycznie nie podoba to faworyzowanie Anglikow. Nawet jezeli ow
                            system stworzony jest na ich wzor. System polski stworzony jest na
                            wzor Niemiecki a jednak gdy Niemiec chce w Polsce otworzyc praktyke
                            to musi przeskoczyc taki sam prog jak Anglik, Eskimos czy
                            Boliwijczyk. Tak samo w USA, gdzie musialas zdac egzamin mimo, ze
                            (przynajmniej tak zgaduje) pracowalas juz (z uprawnieniami) w
                            anglojezycznym kraju.
                            No coz. Ja generalnie nie lubie tego ze Australijczycy, deklarujac
                            otwarcie niechec do Anglikow, wciaz trzymaja sie angielskiego cycka,
                            chociazby w postaci obecnosci w Commonwealth za ktora gremialnie
                            opowiadaja sie w kazdym, organizowanym co jakis czas referendum. Jak
                            trzy lata temu probowalem wjechac do GB i pokazalem australijski
                            paszport na granicy to zostalem potraktowany jak polski
                            czarnorobociaj na niemieckiej granicy za Jaruzela. Kazali mi i
                            reszcie rodziny wysiasc z wozu i zaczelo sie sprawdzanie czy nie mam
                            wody albo papierosow. A poniewaz nic nie znalezli (nic nie mielismy)
                            wiec zapytali sie o adres pobytu w GB, ktorego rzecz jasna nie
                            mialem bo chcielismy nocowac w BB. I to byl koniec rozmowy. Kazali
                            mi zrobic U-turn i wracac na kontynent. Jednak na widok polskiego
                            paszportu celnik uklonil sie, zasalutowal i zyczyl milego pobytu w
                            GB. Jak Boga kocham, nie zmyslam. No i co Ty na to?
                            Podczas pobytu w Australii parokrotnie spotykalem Niemcow, ktorzy
                            malo ze nie chcieli do Niemiec wracac to jeszcze wogole nie chcieli
                            gadac jezykiem nazistow i hitlerowcow. Oczywiscie strumien
                            emigracyjny jest na kierunko Niemcy - Australia o wiele
                            intensywniejszy niz w druga strone. Sadze, ze jedna z glownych
                            przyczyn jest fakt, ze w porownaniu z Niemcami (ktore oficjalnie
                            wogole nie biora emigrantow) do Australii wjechac jest stosunkowo
                            latwo.
                            Oczywiscie, ze chwale sobie owa niemiecka rzeczywistosc. Kazdy w
                            miare mozliwosci wybiera wedlug upodoban. Niemniej moj wybor moze
                            byc troche nielogiczny, czasami wrecz szokujacy, zwlaszcza dla
                            uczestnikow tego forum. Jak mozna przedkladac jakikolwiek inny kraj
                            (a zwlaszcza Niemcy) nad nasz best country to live? A jednak mozna
                            (i to juz ode mnie): a nawet trzeba.
                            Pozdrowienia,
                            Archer
                            • iza42 Re: dokonczenie 21.08.10, 14:23
                              Archer,
                              Nie napisalam, ze po apartheidzie czarni stali bogatsi od bialych. Napisalam
                              jedynie, ze niektorym poprawil sie los, mogli skonczyc szkoly, dostac
                              zatrudnienie, wyniesc sie z townshipow, zamieszkac w godziwych warunkach, wiesc
                              zycie godne czlowieka. Nie umiem powiedziec jaki procent ludzi odczul te
                              poprawe ale stalo sie to widoczne jeszcze w czasach kiedy ja tam mieszkalam -
                              kupowali domy w dzielnicy gdzie mieszkalismy, chodzili do gymu w sasiedztwie,
                              jezdzili samochodami, ktorych moznaby im bylo pozazdroscic. Jak jest teraz nie
                              wiem, mam nadzieje, ze kiedys tam pojade i porownam. Ale co bardziej istotne w
                              skali kraju zmniejszyla sie ilosc dzieci umierajacych z glodu (tak, w RPA
                              choroby takie jak kwashiorkor byly na porzadku dziennym). Niestety w miejsce
                              tego pojawil sie AIDS ale to juz trudno wiazac z obaleniem apartheidu.
                              Co do Anglikow nie widzie sprzecznosci. NIe pisalam o relacji pacjent doktor
                              tylko o tym jak Anglicy sa tutaj odczuwani przez spoleczenstwo. Lekarzem moze
                              byc (i czesto jest ) Anglik i wcale nie jest przez to znienawidzony, przeciwnie
                              lekarze z Anglii sa tutaj bardzo popularni. Ale to oczywiscie nie znaczy, ze
                              inni nie maja szansy w porownaniu z nimi. Jak jestes chory to nie patrzysz na
                              akcent tylko chodzi Ci o to aby Ci ktos udzielil fachowej porady i zapisal
                              skuteczne leczenie i to jest najwazniejsze. Mowie z akcentem i od razu widac,
                              ze nie jestem Australijka czy Angielka ale mimo to badrdzo niewielu sie pyta
                              skad jestem bo nie ma to dla nich specjalnego znaczenia.
                              Trudno mi porownywac poziom opieki zdrowotnej w NIemczech do Australii bo nigdy
                              nie mieszkalam w NIemczech. Wiem, ze Krankenkasse zwraca, badz zwracala za takie
                              rzeczy, o ktorych w krajach angielskojezycznych by sie nie snilo, jak leczenie
                              alternatywne, homeopatie, sanatoria itd. Teraz chyba jednak trzeba za to placic
                              bo nie maja juz pieniedzy. Pamietam jak kiedys jak bylam w Niemczech ciotka
                              mojego meza narzekala na pogorszenie sie opieki zdrowotnej w NIemczech mowiac
                              ze robi sie coraz gorzej i niedlugo bedzie tak zle jak w Angliismile Z drugiej
                              strony jednak lekarze szpitalni w Niemczech zarabiaja byle jak i strajkuja a w
                              Angli maja sie calkiem niezle. System medyczny w Niemczech jest podobny do
                              polskiego i dlatego go nie lubie, jest bardzo hierarchiczny, malo pracy tzw
                              hands on, malo niezaleznosci, wszystko w reku ordynatora.
                              Tutaj jest bardziej normalnie. Co oczywiscie nie znaczy, ze tam nie ma tam
                              dobrych lekarzy czy specjalistow. Opieka zdrowotna w Niemczech z pewnoscia jest
                              dobra. Podobnie w Australii.
                              Pytasz o odplatnosci za lekarstwa. Wszystkie wazne dla zycia i dla zdrowia
                              lekarstwa w Australii sa subsydiowane i jest ich duzy wybor, prawdziwy raj w
                              porownaniu z NZ!
                              CO do uslug lekarskich i innych wiekszosc robi tzw bulk billing dla pewnch grup
                              wiekowych jak dzieci lub emeryci, co oznacza, ze Medicare placi calosc, reszta
                              pacjentwo placi lekarzowi i potem Medicare zwraca z tego czesc.
                              Sa praktyki, ktore robia bulk billing dla wszysktich, czyli praktycznie
                              wszysktie uslugi sa za darmo. Optometra z reguly robi bulk billing za
                              konsultacje ( tak przynajmniej bylo w moim przpadku) ale za okulary czy szkla
                              kontaktowe trzeba placic. Wiele badan radiologicznych nic tutaj nie kosztuje bo
                              sa bulk billed. Jest to znacznie korzystniejsze w porownaniu do NZ, gdzie za
                              pewne badania pacjenci musieli czekac miesiacami albo placic duze sumy . Ulatwia
                              to rowniez prace lekarzom. Oczywiscie zawsze sa jakies powody do narzkania ale
                              ogolnie nie jest zle.
                              Piszesz o tym jak Cie potraktowano na granicy z paszportem australijskim. Mnie w
                              zwiazkku z tym przypomniala sie podobna sytuacja. W roku 1999 bylismy z mezem w
                              Europie miedzy innymi pojechalismy na kilka dni do ANglii. Na granicy moj maz
                              legitymujacy sie paszportem niemieckim nie mial zadnych problemow natomiast ja
                              ze swoim polskim, wowczas jeszcze nie unijnym mialam ich sporo. Sprawdzano mnie
                              dluogo i urzednik z kontroli paszportowej pytal sie mnie kilkakrotnie czy nie
                              przyjechalam do pracy (!), jechalismy tam na 3 dni i w koncu wbil mi w paszport
                              cos w rodzaju wizy gdzie bylo wydrukowane NOT ALLOWED TO WORK czy cos w tym
                              stylu. Tak mnie tam przywitalismile
                              Ale z drugiej strony trafiaja sie niespodzianki na odwrot. I tak na przyklad w
                              zeszlym roku bylismy z mezem w Genewie, gdzie przekraczalam granice francuska w
                              drodze do Paryza. Urzednik kontroli paszportowej jak zobaczyl moj polski
                              paszport to prawie oszalal z radosci. Dlaczego nie mam pojecia. Mojego meza z
                              jego niemieckim paszportem zignorowal zupelnie.
                              Czyli wszystko zalezy od tego, kto tam na tej granicy stoi. Poza tym wstapienie
                              Polski do UE zmienilo sprawe na nasza korzysc.
                              Pozdrowienia
                              Iza
                              • archer.4 Re: dokonczenie 24.08.10, 16:14
                                Hallo Iza,
                                Z tego co piszesz wydawac by sie moglo, ze apartheid tak byl kochany
                                w RSA jak komunizm u nas. Jeden i drugi system zostal strzasnienty
                                mniej wiecej w tym samym czasie i wychodzi na to, ze w obyu
                                wypadkach wyniki byly jakby troche inne niz ogol oczekiwal. No bo
                                coz, ludzie sa ludzmi i spodziewaja sie poprawy materialnej.
                                Niektorzy z nich rzeczywiscie maja sie lepiej ale ogol...? No
                                wlasnie. Piszesz, ze Murzyni mogli wyniesc sie z township'ow i
                                skonczyc przyzwoite szkoly. A ja dodam, ze Polacy mogli w koncu bez
                                zgody Jaruzela i Kiszczaka wyjezdzac i zakladac business'y. Ale czy
                                przez to awansowali materialnie? Zaczeli jezdzic lepszymi
                                samochodami i stac ich jest na calorodzinne wakacje na innym
                                kontynencie?
                                Tylko niektorzy, w przypadku Polski jest to na ogol stara
                                nomenklatura, wyszli na przemianach przynajmniej o tyle dobrze ze sa
                                do dzisiaj nietykalni przez sprawiedliwosc. Czy w RSA rowniez? Skoro
                                apartheid byl zbrodniczy to czy po jego obaleniu byla jakas
                                deapartheidaizacja? Czy DeKlerk albo Botha zajeli miejsce Mandeli w
                                wiezieniu?
                                No i co z przemyslem. Wiadomo przeciez nie od wczoraj ze RSA jest
                                bardzo bogata. Czy kpoalnie zlota i pola diamentowe pozostaly w
                                rekach starych wlascicieli?

                                "lekarze z Anglii sa tutaj bardzo popularni. Ale to oczywiscie nie
                                znaczy, ze inni nie maja szansy w porownaniu z nimi."
                                Zgoda, ale te szanse nie sa rowne bo anglicy nie musza zdawac
                                dodatkowych egzaminow. Rzecz jasna absurdem byloby kierowac ich na
                                IELTS ale...
                                Ja nie mam nic przeciwko Anglikom, a w szczgolnosci lekarzom
                                angielskim. Ale nie lubie faworyzowania Anglikow (lekarzy rowniez)
                                czy jakiejkolwiek innej nacji, kosztem innych. Tylko jeden powod,
                                moin zdaniem bylby dobry aby Anglikow z egzaminow zwalniac. A byloby
                                tak gdyby GB byla potega medyczna i jej uczelnie wypuszczaly
                                najlepszych lekarzy na swiecie, w porownaniu z ktorymi cala reszta
                                to zwykle konowaly. Sama dobrze wiesz, ze tak nie jest.
                                No nie wiem. Dla mojej rogatej polskiej natury takie faworyzowanie
                                wyglada troche jak wiernopoddanstwo. W takim wlasnie wypadku
                                najlepiej widac, kto w Commonwealth jest panem a kto chamem. I co
                                ciekawe Australijczycy dobrowolnie zgadzaja sie na tego rodzaji
                                love - hate relationship. Nie ukrywam ze po tylu latach mieszkania w
                                Australii (gdy rzadko kiedy slyszalem o Anglikach dobre slowo)
                                australijska natura jest dla mnie wciaz zagadka.
                                Narzekania Ciotki Twojego meza skomentowalbym w dwoch slowach:
                                Niejednokrotnie spotykalem (i wciaz czasem spotykam) ludzi, na ogol
                                starych, ktorzy z duza doza sentymentu wspominaja czasy Adolfa. A od
                                tamtej pory jest juz tylko gorzej. Rowniez w Australii spotykalem
                                ludzi, ktorzy mowili ze wczesniej (np w latach `70) poziom opieki
                                medycznej byl tam wspanialy a od tej pory wszystko sie pogarsza.
                                Patrzymy na medaical service z dwoch stron. Ty jako profesjonalistka
                                masz spojrzenie niejako od wewnatrz a ja jestem tylko skromny
                                pacjent, ktorego doswiadczenia z austrlijskim systemem opieki
                                medycznej ograniczaja sie do kilkunastu wizyt u przypadkowych
                                lekarzy + kilkunastu wizyt w Royal dental Hospital in Melbourne.
                                Porownania wiec systemow (w moim wydaniu) musza byc sila rzeczy
                                pobiezne i amatorskie, oraz musza ograniczyc sie do przypadkowych
                                obserwacji mogacych niewiele miec wspolnego z ogolna tendencja.
                                Jezeli mozesz to napisz czy duzo masz pacjentow z ugryzieniami,
                                ukaszeniami przez pajaki, weze czy jakies inne australijskie
                                paskudztwo i jak ilosciowo wyglada sprawa z zatruciami przez lokalna
                                flore (przciecie skory przez trawe ostra jak miecz samuraja itd.)
                                Have a good day,
                                Archer
                                • luiza-w-ogrodzie Re: dokonczenie 25.08.10, 02:42
                                  archer.4 napisał:

                                  > Jezeli mozesz to napisz czy duzo masz pacjentow z ugryzieniami,
                                  > ukaszeniami przez pajaki, weze czy jakies inne australijskie
                                  > paskudztwo i jak ilosciowo wyglada sprawa z zatruciami przez lokalna flore
                                  (przciecie skory przez trawe ostra jak miecz samuraja itd.)

                                  Iza, napisz, napisz, wzmocnisz satysfakcje Archera ze wyjechal z tego
                                  straszliwego kraju, gdzie niebezpieczenstwa przyrody czyhaja w kazdej sypialni i
                                  ogrodzie a busz jest smiertelnie niebezpiecznym doswiadczeniem :o)

                                  Pozdrawiam
                                  Luiza-w-Ogrodzie
                                  Forum AUSTRALIA
                                  • archer.4 Re: dokonczenie 25.08.10, 08:02
                                    Niniejszym dziekuje Gospodyni tego watku za przemile traktowanie
                                    tych co pisza to, czego nie chcielibysmy czytac. No bo jak to.
                                    Przyjachal do najlepszego pod sloncem kraju i nie podobalo mu sie?
                                    Co gorsza wrocil do Europy, i zeby to jeszcze do Francji albo
                                    Irlandii ale do Niemiec...?
                                    Da sie jeszcze przelknac ze wszyscy, no moze za wyjatkiem docqs
                                    pasozytujemy sobie w najlepsze na zdrowej czesci spoleczenstwa, ale
                                    gdy pasozyt wyjezdza...
                                    Od pani doktor z Gold Coast spodziewalem sie raczej przeciwnej
                                    odpowiedzi. Ale wtedy mogloby sie nagle okazac ze, pomimo
                                    fantasmagorii snutej przez niejakia kan_z_oz, wiecej ludzi w
                                    Queensland choruje na zwykla grype niz cierpi z powodu ukaszen czy
                                    ugryzien ewentualnie zadrapan i zartuc.
                                    Gratuluje wiec wnikliwosci w czytaniu wypowiedzi na otwartym przez
                                    siebie watku.
                                    Zegnam,
                                    Archer
                                    • iza42 pajaki i weze 26.08.10, 06:01
                                      Tutaj tylko odpowiem szybko na pytanie zwiazane z
                                      niebezpieczenstwami zycia codziennego w Australii. Nie sa one
                                      wielkie. Do tej pory nie trafil mi sie zaden pacjent z ukaszeniem
                                      weza, pajakow mialam kilka ale zaden nie byl grozny. Czyli nic
                                      nadzwyczajnego, ale tez nie pracuje w buszu, wiec nie wiem jak to
                                      jest w tych mniej cywilizowanych bardziej odleglych rejonach. W RPA
                                      bylo znacznie ciekawiej pod tym wzgldem, byly weze, skorpiony i inne
                                      paskudztwa i duzo wiecej chorob zakaznych.
                                      Archer, na inne Twoje pytania odpowiem jak znajde wiecej czasu moze
                                      dzis wieczor.
                                      • ratpole Re: pajaki i weze 26.08.10, 09:37
                                        iza42 napisała:

                                        > Archer, na inne Twoje pytania odpowiem jak znajde wiecej czasu moze dzis wieczor.

                                        Wyraznie macie sie ku sobie.
                                        Jak doktor z pacjentem hehehe
                                      • i_bella Re: pajaki i weze 26.08.10, 10:25
                                        big_grin
                                        co do pająków - pamiętam taką sytuację - domek na przedmieściach
                                        Melbourne, domek moich teściów - zmywam naczynia, w zlewozmywaku
                                        mały pająk, przyglądam mu się uważnie, pytam teścia - czy on aby nie
                                        jest trochę czerwony ten pająk? teściu w ciągu sekundy ubija pająka
                                        energicznie mówiąc cicho pod nosem "a co się będziemy zastanawiać..."
                                        sytuacja z wężami (mam gdzieś zdjęcie, jak znajdę to wkleję) - dwóch
                                        czterdziestoletnich Australijczyków - mój maz i jego przyjaciel
                                        stoją przed znakem ostrzegawczym (uwaga-węże), drapiąc się w głowy
                                        prowadzą konwersację typu "czy Ty myślisz, że tu są węże?", " nie,
                                        no tu, chyba nie...", "no może, jakiś potok tu płynie, to może
                                        są?", "a kiedy ostatnio widziałeś gdzieś węża?", "no nie wiem, dawno
                                        chyba, nie pamiętam...." To ja zarządziłam natychmiastowy odwrót z
                                        miejsca, oni nie wyglądali na specjalnie zatroskanych, raczej na
                                        zdziwionych big_grin
                                • iza42 Re: dokonczenie 26.08.10, 14:24
                                  Archer, pytasz o zmiany i czy to ludziom na dobrze wyszlo. W Polsce z pewnoscia
                                  tak, pomimo glosnych narzekan i problemow. Polska obecnie to nie ten sam kraj,
                                  ktory opuszczalam prawie 20 lat temu. Bywam tam dosc regularnie wiec mam
                                  porownanie. Wyladnialy miasta i ludziom generalnie powodzi sie lepiej jezeli
                                  maja prace. Poziom zycia moich znajomych wzrosl znaczaco, jezdza dobrymi
                                  samochodami a wakacje spedzaja w miejscach, o ktorych nie sniloby im sie jeszcze
                                  kilkanascie lat temu.
                                  W RPA nie bylam juz od 7 lat, wiec nie wiem jak to jest w tej chwili. Nie wiem
                                  dokladnie co dzieje sie z gospodarka i nie chce spekulowac. Jezeli chodzi o
                                  rozliczenia post apartheidowe to robila to tzw Truth and Reconcilliation
                                  Commission jeszcze w latach dziewiecdziesiatych
                                  en.wikipedia.org/wiki/Truth_and_Reconciliation_Commission_(South
                                  Botha mial wezwanie na te komisje ale nie raczyl sie zjawic i nic mu nie
                                  zrobili, tak wiec rzeczywiscie mozna powiedziec, ze czul sie nietykalny przez
                                  sprawiedliwosc, teraz chyba umarl.
                                  de Klerk dostal pokojowa nagrode Nobla wespol z Mandela za swoje osiagniecia w
                                  obaleniu apartheidu.
                                  Wszystkie te przemiany odbywaly sie dosc spokojnie pomimo duzego ladunku
                                  emocjonalnego po obu stronach, wiem bo bylam tego swiadkiem.
                                  Kopalnie sa nadal w prywatnych rekach, wiekszosc z nich nalezy do koncernu
                                  Anglo American
                                  www.angloamerican.co.za/
                                  diamenty do de Beers
                                  co prawda niedawno czytalam niektorzy czarni aktywisci domagaja sie
                                  nacjonalizacji kopaln ale mam nadzieje nie maja wiekszych szans na
                                  zrealizowanie tego.

                                  Masz troche racji piszac, ze w Commonwealth wiadomo kto jest panem a kto chamem.
                                  Anglicy czuja sie w Commonwealth jak u siebie w domu i zebysmy na glowie staneli
                                  nie jestesmy tego w stanie zmienic. Maja po swojej stronie jezyk, kulture i
                                  wpolna historie, przynajmnej do pewnego momentu w czasie. Animozje ze strony
                                  miejscowych sa dosc powierzchowne i teoretyczne - mozna mowic o niecheci ale nie
                                  o zapieklej nienawisci. Nie slyszalam nigdy np, zeby Anglicy byl tutaj
                                  przesladowani z racji swojej narodowosci jak to sie czasami tutaj zdarza w
                                  przypadku Hindusow czy innych imigrantow z Azji czy Afryki. Osobiscie bardzo
                                  watpie czy cos takiego jak nienawisc do Anglikow naprawde w Australii istnieje
                                  jako problem spoleczny.
                                  Piszesz, ze jestes w Niemczech i chwalisz sobie pomimo tego, ze moze nadal w tym
                                  kraju niektorzy z lezka w oku wspominaja czasy Hitlera ( poniewaz sa to czasy
                                  juz dosc odlegle mysle, ze nie jest tych ludzi zbyt wiele). Starsze pokolenie z
                                  rodziny mojego meza z ta sympatia sie specjalnie nie afiszuje smile. Ale za to nie
                                  kryja sie w swojej niecheci do imigrantow z innych krajow m in rowniez Polakow .
                                  Podczas swoich wizyt w Niemczech czesto spotkalam sie z bardzo nieuprzejma
                                  obsluga i podejrzliwoscia w sklepach i innych miejscach publcznych. kiedys
                                  bedac w Niemczech odwiedzilam kolezanke, ktora tam mieszka, pamietam szok kiedy
                                  bylysmy w sklepie i ona poprosila mnie abysmy nie rozmawialy glosno bo mowa
                                  polska wzburza podejrzenia o kradziez. Ja moglam sie z tego smiac ale z
                                  perspektywy imigranta, czlowieka, ktory w tym kraju mieszka nie jest to mile
                                  wrazenie.
                                  Pewnie Twoje doswiadczenia z Niemiec sa inne, moze tam gdzie mieszkasz inaczej
                                  traktuje sie imigrantow, nie wiem. Ale moze slaba znajomosc niemieckiego, o
                                  ktorej poprzednio pisales oszczedza Ci tych stressow ? Czasami latwiej jest
                                  nie rozumiec co o nas mowia.


                                  • archer.4 Re: dokonczenie 27.08.10, 23:07
                                    Dzien dory (a raczej dobry wiecuor) Izo,
                                    Tylko dwa slowa na temat Polski i apartheidu bo dalej jest o wiele
                                    ciekawiej (przynajmniej dla mnie, ale jezeli zanudzam to napisz
                                    wprost a zamkne sie):
                                    Zmiana w poziomie zycia zwiazana ze zmiana systemowa w Polsce jest
                                    moim zdaniem ledwo odczuwalna i trudno napisac w ktorym kierunku.
                                    Pisze z autopsji biorac za przyklad wlasna rodzine.
                                    Ale mniejsza o to.
                                    Zmiana systemowa w RSA przypomina mi troche zmiane systemowa w
                                    Polsce w tym sensie ze wyglada to na jedna wielka manipulacje. No bo
                                    skoro Botha nie raczyl sie przed komisja stawic to czy nie bylo w
                                    RSA policji, ktora by go przed ta komisje przyprowadzila czy mu sie
                                    to podoba czy nie? Tak samo jak nie ma w Polsce sadu, ktory skazalby
                                    Jaruzela. A osiemdziesiecioletniego Pinocheta sie sadzi wiec wiek
                                    nie ma tu nic do rzeczy.
                                    De Klerk dostal nobla, Walesa tez. Niech sie ciesza. Nowych wielkich
                                    stawia sie na swieczniki, niemniej regula jest ze stary rezim
                                    pozostaje bezkarny albo wrecz wlaczony w nowy lad z wyzerowanym
                                    licznikiem. Duzo tych analogii. Zupelnie jakby w przypadku obu
                                    krajow zadzialal podobny mechanizm prawda?

                                    A teraz moim zdaniem najciekawsze:
                                    Cham moze nienawidzic lub kochac swojego pana. Moze go okradac lub
                                    byc w stosunku do niego uczciwym. Moze czuc do niego respekt albo go
                                    nie szanowac. Moze w koncu nawet czuc sie lepszym niz on (tak bylo w
                                    przypadku relacji PRL - ZSRR). Ale jest jedna podstawowa, niezmienna
                                    na calym swiecie zasada: chama poznaje sie po tym, ze na widok pana
                                    czapka sama mu z glowy spada (nie musi jej zdejmowac, niepotrzebne
                                    sa mu do tego rece). I tak jest w przypadku relacji Australia - GB.
                                    Pan bez chama przetrwa. W skrajny wypadku sam wezmie sie do pracy.
                                    Ale cham bez pana? Nie mialby wzorca osobowosci i punktu odniesienia
                                    dla swojego kompleksu nizszosci. Tak wiec gziekolwiek pan by sie nie
                                    udal, chocby na dno piekla, to cham podazy za nim. I jeszcze raz:
                                    tak jest w przypadku Australii.
                                    Nie zgadzam sie bowiem z Twoim stwierdzeniem:
                                    "Anglicy czuja sie w Commonwealth jak u siebie w domu i zebysmy na
                                    glowie stanel i nie jestesmy tego w stanie zmienic"
                                    Zmienic ta relacje mozna w bardzo prosty sposob:
                                    1. Wystapic z Commonwealth'u
                                    2. Kopnac w koncu Anglikow (z ta cala ich krolowa) w zaplecze
                                    3. Zaczac traktowac ich tak, jak oni traktuja Australijczykow
                                    Co ciekawe sami Anglicy wydaja sie o niczym innym nie marzyc zadajc
                                    mniej wiecej co dekade pytanie Australijczykom (rozstrygane w
                                    referendach): czy chcecie dalej byc w Commonewalth?
                                    No i jaka jest odpowiedz? Proste jak konstrukcja cepa: Cham idzie za
                                    panem.

                                    "Nie slyszalam nigdy np, zeby Anglicy byl tutaj przesladowani z
                                    racji swojej narodowosci jak to sie czasami tutaj zdarza w przypadku
                                    Hindusow czy innych imigrantow z Azji czy Afryki. Osobiscie bardzo
                                    watpie czy cos takiego jak nienawisc do Anglikow naprawde w
                                    Australii istnieje jako problem spoleczny"

                                    Swieta prawda. Dla Australijczyka (WASP'a) Hindus (Afrykanin z
                                    dowolnego kraju tego kontynentu, Chinczyk, Wietnamczyk, Taj, Grek,
                                    Polak itd.) to smiec. Ale nigdy, przenigdy Anglik.
                                    Jezeli pozwolisz, chcialbym dopisac pare slow do historii, ktora
                                    opisalem w jedym z poprzednich postow, kiedy probowalem bez
                                    powodzenia wjechac do GB na australijskim paszporcie. Kiedy celnik w
                                    koncu kazal mi sie z tym paszportem z Anglii wynosic, pokazalem mu
                                    tekst w ktorym "Gubernator w imieniu Krolowej Wielkiej Brytanii i
                                    Commonwealth prosi o okazanie wszelkiej mozliwek pomocy..." itd.
                                    (jako posiadaczka australijskiego paszportu pewnie znasz ten tekst)
                                    i apytalem sie go czy opinia jego wlasnej krolowej jest mu obojetna.
                                    I zeby sie chociaz zajaknal, ze wykonuje on zarzadzenie angielskiego
                                    ministerstwa spraw zagranichnych, a and ministrem stoi premier a nad
                                    premierem Krolowa, ktora w mysl angielskiej konstytucji jest
                                    suwerennym i autonomicznym wladca Korony i Commonwealth i moze tego
                                    premiera w kazdej chwili wyslac na szafot jezeli nie spodoba sie jej
                                    kolor jego oczu...
                                    Nic.
                                    Zawracaj australijczyku (chamie) i niech cie moje, urzednicze oczy
                                    wiecej nie ogladaja.
                                    No coz. Wybacz Izo. Walnalam co mam na sercu.
                                    Moze pare slow o tych Niemcach:
                                    Pisla tu kiedys (moze wciaz pisze) niejaka lipsmacker (Ty znasz to
                                    forum lepiej niz ja wic na pewno wiesz lepiej). Otoz wyjechala ona
                                    kiedys do Polski i z tuzjazmem pisala jak to w Polsce jest
                                    wspaniale. Po roku pobytu w Polsce jej poglad, ujety w punktach, byl
                                    niemal przeciwny do tego na poczatku. Otoz ja napisze od razu z
                                    perspektywy siedmiu lat:
                                    1. O ile Australijczycy czuja jeszcze jaki taki respekt prze
                                    Niemcami (wystarczy tylko pisnac w reklamie ze w samochodzie
                                    siedzi "German technology" a od razu krzywe sprzedazy ida w gore) to
                                    Niemiecki chymn narodowy z czasow Hitlera: "Deutschlan, Duetschland
                                    ueber alles" jest ich najlepsza wizytowka jaka tylko moze byc.
                                    Niemiec nie czuje respektu prze nikim.
                                    2. Jednak nie tylko starzy, wymierajacy powoli Niemcy wspominaja
                                    dobrze czasy Hitlera. Dobrze te czasy wspomina rowniez moj Ojciec -
                                    czystej krwi Polak, ktory podczas okupacji zostal zabrany na
                                    przymusowe roboty, trafil do rolnika (przyznaje, ze niezle trafil),
                                    po raz pierwszy w zyciu zobaczyl kosiarke a jedzenie bylo lepsze niz
                                    w rodzinnym domu.
                                    3. Mieszkamy w Bawarii. Jest to land o najsilniejszych chyba
                                    tendencjach seperatystycznych. Polakow (i innych nacji) jest tu w
                                    brod. Nikt sie specjalnie nie kryje ze swoim pochodzeniem czy
                                    jezykiem. Mimo to o nieprzyjemnosciach z tego powodu prawie wogole
                                    sie nie slyszy. Przedtem mieszkalismy w Badenii (kolo Stuttgart'u).
                                    Bylo w sumie podobnie. Ale gwoli prawdy napisac trzeba, ze nie jest
                                    to regula. Troche na polnoc (Hesja, Westfalia itd.) moze juz byc
                                    inaczej. Nie wiem skad pochodzi rodzina Twojego meza ale podejzewm
                                    ze z polnocy.
                                    4. To czego Niemcy naprawde nie lubia to gdy jakis mlody osilek
                                    (najlepiej bez rodziny) obija sie po katach i nie pracuje. Nasz
                                    znajomy (Polak), wynajmujacy dom kilkaset metrow od nas, stracil
                                    kiedys parce. Siedzial w domu na zasilku. Sasiedzi zaczeli w koncu
                                    zagladac przez plot i pytac sie czemu nie chodzi do roboty. W koncu
                                    co dzien rano wsiadal w samochod i wyjezdzal gdzies na miasto, aby
                                    go w koncu przestali pytac.
                                    5. Niemcy to kraj borykajacy sie ze swoja tozsamoscia narodowa.
                                    Mieszkancy poszczegolnych landow bardziej identyfikuja sie ze swoimi
                                    landami niz z calymi Niemcami. Jest to efektem stosunkowo poznego
                                    zjednoczenia. My, Polacy, przechodzilismy to samo w czasach Piastow.
                                    Krotko mowiac Bawarczyk czuje sie bardziej Bawarczykiem niz Niemcem.
                                    Badnczyk czy Wuerttemberczyk to samo a juz Prusak... szkoda gadac.

                                    Fajnie Iza. Nie bede dluzej przynudzal. Zwlaszcza, ze zjechalo sie
                                    troche z tematu "W jakich zawodach pracujecie w Australii".
                                    Dziekuje za cierpliwosc i jezeli masz ochote to napisz pare slow.
                                    Pozdrowienia,
                                    Archer
                                    • osmanthus @ archer.4 27.08.10, 23:49
                                      "Jezeli pozwolisz, chcialbym dopisac pare slow do historii, ktora
                                      opisalem w jedym z poprzednich postow, kiedy probowalem bez
                                      powodzenia wjechac do GB na australijskim paszporcie.
                                      Kiedy
                                      celnik w
                                      koncu kazal mi sie z tym paszportem z Anglii wynosic, pokazalem mu
                                      tekst w ktorym "Gubernator w imieniu Krolowej Wielkiej Brytanii i
                                      Commonwealth prosi o okazanie wszelkiej mozliwek pomocy..." itd.
                                      (jako posiadaczka australijskiego paszportu pewnie znasz ten tekst)
                                      i apytalem sie go czy opinia jego wlasnej krolowej jest mu obojetna.
                                      I zeby sie chociaz zajaknal, ze wykonuje on zarzadzenie angielskiego
                                      ministerstwa spraw zagranichnych, a and ministrem stoi premier a nad
                                      premierem Krolowa, ktora w mysl angielskiej konstytucji jest
                                      suwerennym i autonomicznym wladca Korony i Commonwealth i moze tego
                                      premiera w kazdej chwili wyslac na szafot jezeli nie spodoba sie jej
                                      kolor jego oczu...
                                      Nic.
                                      Zawracaj australijczyku (chamie) i niech cie moje, urzednicze oczy
                                      wiecej nie ogladaja. "


                                      A wize brytyjska kolega archer.4 w paszporcie australijskim
                                      posiadal ?

                                      • archer.4 Re: @ archer.4 28.08.10, 08:11
                                        Nie mialem.
                                        Gdy w 1995 przekraczalem angielska granice po raz pierwszy w zyciu
                                        to nie potrzebowalem zadnej wizy. Wrecz przeciwnie, przyjeto mnie z
                                        otwartymi rekami (jechalem na australijskim paszporcie) a nawet
                                        poinformowano, ze gdybym chcial szukac roboty w GB i ja przypadkiem
                                        unalazl to musze w najblizszym biurze pracy pokazac paszport, a tam
                                        wezma jego scan i bedzie po wszystkim jezeli chodzi o pozwolenie.
                                        Zgoda osmanthus, ze pare lat pozniej bylem glupi. Do glowy mi nie
                                        przyszlo ze Anglicy moga wprowadzic dla Ozikow wizy.
                                        Archer
                                          • archer.4 Re: @ archer.4 28.08.10, 15:47
                                            A jednak Ozzies trzymaja sie tego Commonwealth'u jak ciele cycka.
                                            No miem wiem, moze to moja rogata polska dusza mowi mi ze lepsze
                                            jest piec gram wolnosci niz kilogram dolarow wyskamlanych z reki
                                            pana.
                                            • osmanthus Re: @ archer.4 29.08.10, 01:20
                                              archer.4 napisał:

                                              > A jednak Ozzies trzymaja sie tego Commonwealth'u jak ciele cycka.
                                              > No miem wiem, moze to moja rogata polska dusza mowi mi ze lepsze
                                              > jest piec gram wolnosci niz kilogram dolarow wyskamlanych z reki
                                              > pana.

                                              Nie bardzo rozumiem o jaka wolnosc i o jakie wyskamlane dolary ci
                                              chodzi. Please explain!
                                              • archer.4 Re: @ archer.4 29.08.10, 21:10
                                                A metafory rozumiesz?
                                                Psiakrew, nastepny/nastepna madry/madra, ktory/ktora po przeczytaniu:
                                                "A wszystko przepasane, jakby wstęgą, miedzą
                                                Zieloną, na niej z rzadka ciche grusze siedzą"
                                                leci szukac siedzacych gruszek.
                                                No wiec dobrze, juz wyjasniam. Jezeli korona (brytyjska) wywola
                                                sobie wojenke np. o Falklandy to Australia automatycznie jest w
                                                stanie wojny np. z Argentyna.
                                                Jezeli jestes facetem, to moga rowniez zafundowac Ci bezplatna
                                                wycieczke na Morze Egejskie na maly polwysep zwany Gallipoli, gdzie
                                                bediesz mial/miala wolnosc oddac zycie (ewentualnie zdezerterowac)
                                                za Mother England.
                                                Ale gdyby Australia uwilkaka sie w jakas wojenke to jak sadzisz,
                                                ktory palec pokaze jej Krol/Krolowa Anglii gdyby byla potrzebna
                                                pomoc?
                                                Nam, Polakim moze podobac sie fakt, ze wraz z wybuchem II w.sw. i
                                                przystapieniem do niej Anglii rowniez Australia znalazla sie z
                                                Niemcami w stanie wojny, ale jako kubel zimej wody polecam mala
                                                lekture artykulow prasowych i ogolne oburzenie na temat tego faktu.
                                                Tylke na temat pieciu gram wolnosci. Wolnosci od wasala, ktory
                                                aczkolwien w dzisiejszych czasach nie jest przesadnie wymagajacy, to
                                                jednak swoje prawa ma. Na temat tych praw (a tak wogole to chyba dla
                                                otwarcia oczu) polecam lekture konstytucji Australii (wystarczy
                                                pierwsza strona) i zapoznanie sie z faktem kto byl jej
                                                sygnotariuszka:
                                                www.humanities.mq.edu.au/Ockham/1stRd.html
                                                Wyskamlane dolary: Mozna znalesc tu i tam rzeczy, budowle czy
                                                instytucje ufundowane przez krola/krolowa. W Melbourne jest to Queen
                                                Victioria Market czy Fklemington Racecourses (za to ostatnie nie
                                                recze).
                                                Generalnie nie jest tego duzo. Wiec proporcja powinna byc inna:
                                                kilogram wolnosci i pare centow wyskamlanych z reki pana
                                    • iza42 Re: dokonczenie 29.08.10, 00:41
                                      Czesc Archer,
                                      Masz racje w tym, ze nie wymierzono sprawiedliwosci przywodcom starego regimu zarowno w Polsce jak i w RPA. Dokonano pewnych rozliczen za posrednictwem Truth and Reconciliation Commision, ale tam chodzilo rowniez aby goic rany a nie tylko rozdrapywac je. Botha po prostu olal sprawe - w jego apartheidowskim umysle z pewnoscia nie miescilo sie aby zlozony z "czarnuchow" sad mogl cos mu zrobic i mial racje. Oprocz niego bylo wielu innych ministrow, ktorzy zmieniali poglady jak choragiewki na wietrze i nawet udalo im sie utzymac pozycje w nowym czarnym rzadzie.
                                      Podobnie w Polsce. Ale na tym podobienstwa sie raczej koncza.
                                      RPA za apartheidu byla panstwem bardzo konserwatywnym, w ktorej duzy wplywa na rzady mial kosciol - kobiety mialy ograniczone prawa, mezatki byly taksowane wyzej niz inne "normalne" osoby, wymagaly zgody meza do nabycia czegos wiekszego jak np telewizor czy meble, nawet jezeli zakup pochodzil z ich wlasnym pieniedzy, aborcja byla nielegalna, kina zamkniete w niedziele, bo w niedziele nalezalo sie modlic, alkoholu nie wolno bylo kupowac w weekendy.
                                      Potem zmieniono prawo podatkowe i glupie przepisy, zalegalizowano aborcje i otwarto sklepy i kina w weekendy.
                                      W Polsce natomiast prawodawstwo poszlo w innym kierunku, duze wplywy zyskal kosciol, wprowadzono religie w szkolach, wprowadzono w zycie ustawe antyaborcyjna itd.
                                      Piszesz, ze Twoim zdaniem Australia powinna wystapic z COmmonwealth aby sie uniezaleznic Anglikow. Watpie czy to zrobia. Przynaleznosc do Commonwealth jest czyms z czym ludzie tutaj sie silnie identyfikuja i czuja sie dumni, maja z tego powdou jakies przywileje i rozumiem, ze nie chca tego robic. Australia nie chce byc samotna wyspa, jest to mlody kraj, ktory nie ma dlugiej historii i tradycyji. Polska jest w EU dopiero pare lat ale gdyby zaczeto wolac aby wystapila z EU, nikt tego by nie chcial. Australia nalezala do Commonwealthu przez lata. Zreszta podejrzewam nawet jezeliby wystapili z Commonwealthu niewielie by sie zmienilo, Anglicy nadal by tu przyjezdzali i byloby tak samo.
                                      Nie musza wystepowac z Coomonwealthu, wystarczyloby aby pozbyli sie krolowej i zrobili republike ale nawet tego nie chca zrobic.
                                      Wszystko tutaj jest Royal, szpitale nawet college do ktorego naleze i nie ma to wiekszego sensu ale chyba kilka lat temu bylo tutaj przeciez glosowanie i zostawili krolowa.
                                      Piszesz o tym jak arogancy sa Anglicy w Australii. Podobnie zachowuja sie wszedzie, rowniez we wlasnym kraju. Anglia jest krajem bardzo klasowym, aby odniesc sukces nalezy mowic wlasciwym akcentem, ludzie, ktorym zdarzylo sie nieszczescie urodzic na polnocy i mowic zlym akcentem biora tzw elocution classes aby nie uchodzic za prostakow. Tak wiec takich "chamow" jest pelno w Anglii, ledwo otworza usta i juz wiadomo skad sie wzieli smile
                                      Pod tym wgledem lepiej jest tam byc Australijczykiem czy Amerykaninem bo choc mowia z akcentem trudno powiedziec z jakiej klasy sie wywodza.
                                      Tak wiec w Anglii aby byc panem, trzeba byc wlasciwym Anglikiem z OXCam. Moze tutaj w Australii nie znaja sie na akcentach i nawet ten, kto okropnie belkocze rowniez wzbudza szacunek i ma sie lepiej niz we wlasnym kraju? moze dlatego stamtad uciekaja? smile
                                      Wiesz, ja sie nie denerwuje tym tak jak Ty, bardzo smieszy mnie to
                                      "targowisko proznosci". Ale w Anglii mieszkac bym nie chciala.
                                      Jest taka piosenka Lennona pod tytulem Working class hero - w kilku zwrotkach trafnie odbrazawia demokracje angielska, posluchaj jej jezeli nie znasz.
                                      Teraz o Niemcach. Rodzina mojego meza mieszka w Bawarii smile, ale jest to polnocna Bawaria przy granicy z Hesja, niedaleko od Frankfurtu.
                                      Dlatego wiekszosc z nim mowi akcentem z Hesji. Ale ta historia z moja kolezanka zdarzyla sie na polnocy Niemiec.
                                      Nie bardzo wiedzialam jak zbadac stosunek Niemcow do Anglikow i ich jezyka wiec jedyna osoba pod reka, ktora moglam o to spytac jest moj maz wiec go sie spytalam. Po co pytasz, odpowiedzial zdziwiony, przeciez wiadomo, ze English is the language. No i masz tutaj odpowiedz! Jak widac podziw do wszystkiego co angielskie jest zarazliwe nawet i mnie w domu.
                                      serdecznie pozdrawiam
                                      Iza
                                      • archer.4 Re: dokonczenie 30.08.10, 11:57
                                        Hallo Iza,
                                        Oczywiscie, charakter przemian w RSA i Polsce byl inny, ale iak
                                        piszesz, wspolny jest brak rozliczen. Czyli manipoulacja jest
                                        chociaz w jednym punkcie podobna. Szczegoly zmian pomijam. Nie chce
                                        wdawac sie w dyskusje. Widze tylko, ze niektore zmiany, ktore zaszly
                                        w RSA (np. ta aborcja - rzecz jasna duzo zalezy tutaj od szczegolow)
                                        to jest jednak generalnie krok w tyl.

                                        Pozwol nie zgodzic sie ze stwierdzeniem:
                                        "Przynaleznosc do Commonwealth jest czyms z czym ludzie tutaj sie
                                        silnie identyfikuja i czuja sie dumni, maja z tego powdou jakies
                                        przywileje i rozumiem, ze nie chca tego robic"
                                        Australia jest multikulturowa. W jaki Twoim zdaniem sposob z
                                        Commonwealthem identyfikuje sie te pare milionow Azjatow, a
                                        zwlaszcza Chinczykow, ktorzy calymi dekadami siedza w Australii na
                                        stalych wizach i nie chca brac obywatelstwa australijskiego, bo
                                        utraciliby chinskie?
                                        Zreszta mniejsza o przyklady. Ide wprost do wniosku. Otoz sadze, ze
                                        z Commonwealthem identyfikuje sie emocjonalnie niewielki procent
                                        ludnosci Australii a w przynaleznosci do Commonwealthu zaintersowana
                                        jest garstka. Tych, ktorzy rzeczywiscie czerpia z tego jakies
                                        korzysci (gubernator, jego gabinet, rzad - zwlaszcza liberalny itd.).
                                        I wlasnie ich tricki powoduja, ze Australia wciaz wiaze sie z
                                        krajem, do ktorego nawet bez wizy wjechac nie mozna (z
                                        wzajemnoscia). Co to za wiez powiedz mi? Tak samo jak swego czasu
                                        pomiedzy PRL i ZSRR. Wtedy tez caly narod byl niby jednomyslny i
                                        popierajacy jedynie sluszny system. A jaka byla prawda? A jaka jest
                                        prawda? Jak to jest, ze wymiana ludnosci pomiedzy takimi wrogami jak
                                        Polska i Niemcy jest latwiejsza (nie mowie juz o jakiejs kontroli
                                        granicznel bo granicy po prostu nie ma) niz pomiedzy dwoma krajami
                                        Commonwealth? Jak to jest, ze wymiana ludnosci latwiejsza jest
                                        pomiedzy Polska a GB (a Polska nie jest przeciez w Commonwealth) niz
                                        pomiedzy GB a Australia?
                                        Popatrz na Amerykanow, krorzy w 18 wieku pogonili Anglikow, az pudla
                                        z herbata spadaly z pokladu. A rezultaty? Oczywiscie moznaby gdybac,
                                        czy doszliby oni do swojej wielkosci, bogactwa i potegi ekonomicznej
                                        gdyby dalej byli uwiazani na angielskiej smyczy. Faktem jednak jest,
                                        ze po pogonieniu Anglikow bardzo szybko wzbogacili sie. A teraz
                                        wciaz sa najpotezniejszym angielskim sojusznikiem ale na jakich
                                        warunkach: gdy GB uwikla sie w jakas wojne to na ogol widza
                                        amerykanski palec ale gdy USA gwizdna to natychmiast mamy anglikow w
                                        Iraku i Afganistanie. W I i II w.sw. Amerykanie wziali udzial ale na
                                        wlasnych warunkach i jako niezalezni dyktowali potem nowy ksztalt
                                        swiata. I to w taki sposob, ze w pewnym momencie Churchill musial
                                        zacisnac zeby i siedzeic cicho gdy Rosenfeld i Stalin ukladali sie
                                        co do kierunku inwazji na kontynent i pozniejszego podzialu Europy.
                                        Argument, ze Polska tez jest w jakims ukladzie (zwanym EC) tez
                                        troche do mie nie trafia. Polska oczywiscie w EC jest ale relacje
                                        EC - Polska sa jednak z gola inne niz relacje Commonwealth -
                                        Australia. Mozna tu oczywiscie mowic o dyktaturze urzedniczej, o
                                        sporej grupie ludzi zainteresowanych bezposrednio tym aby Polska w
                                        EC byla, o podrzednej w sumie roli Polski w EC ale, pomimo innych
                                        roznic EC jest (a przynajmniej wydaje sie byc) prawdziwa wspolnota,
                                        przynajmniej w porownaniu z Commonwealth. Nikt tutaj nie wprowadza
                                        dla innego wiz. Wrecz przeciwnie, tendencja jest odwrotna.
                                        Argument, ze co drugi wiekszy objekt ma w nazwie Royal tez jest
                                        slaby. Dobrym wytlumaczeniem byloby gdyby te objekty rzeczywiscie
                                        ufundowane byly z kasy wascicielki Buckingham Palace. Bo Royal
                                        Dental Hospital czy Royal Melbourne Institue of Technology na pewno
                                        nie jest.
                                        Zreszta w czerwonej Polsce co druga ulica nosila nazwe jakiegos
                                        czerwonego gada a palac kultury w Warszawie nosil (do dzis nosi?)
                                        imie Stalina. Na jednym z najwiekszych placow warszawy stal pomnik
                                        Dzierzynskiego a Katowice przemianowano na Stalinogrod. Nie bedziesz
                                        chyba twierdzic, ze byly to spontaniczne zmiany zainicjowanne
                                        oddolnie ze wzgledu na szczera przyjazn z wielkim bratem i
                                        nieutulony zal po smierci ojca narodow, tow. Stalina?
                                        W momencie poluzowania nacisku ze wschodu szczera przyjazn zniknela
                                        jak duch i niemal natychmiast zamanifestowal sie prawdziwy stosunek
                                        do okrutnika ze wschodu. Gdyby na miejscu Polakow byli
                                        Australijczycy to ich skundlone dusze niewolnikow pewnie do dzisiaj
                                        trzymalyby sie ruskij pepowiny. Krolewski Szczep Piastowy moze byc
                                        sklocony, niezorganizowany, zapity i glupi. Ale w glebi duszy jest
                                        wolny. Ten glod wolnosci wraz z glupota pchal do powstan narodowych
                                        i do bezkompromisowosci w stosunkach Polska - Niemcy przed ostatnia
                                        wojna. Dlatego napisalem, ze moja rogata polska dusza ciezko znosi
                                        przymus, nawet iluzoryczny - wrecz teoretyczny - nawet jezeli
                                        zaplata za niego jest zycie w zlotej klatce.
                                        Zreszta, jezeli masz czas i ochote to popytaj sie troche ludzi w
                                        okolo (rzecz jasna przy okazji) czy sa za obecnoscia Australii w
                                        Commonwealth`cie.
                                        "Nie musza wystepowac z Coomonwealthu, wystarczyloby aby pozbyli sie
                                        krolowej i zrobili republike ale nawet tego nie chca zrobic"
                                        Well, nie jestem ekspertem w zakresie australijskiego prawa
                                        konstytucyjnego ale wydaje mi sie, ze pozbycie sie krolowej (byc
                                        moze przynajmniej w taki sposob, aby jej geba przestala w koncu
                                        straszyc z banknotow) oznaczaloby automatycznie wystapienie z
                                        Commonewalth'u. A czy nie chca tego zrobic...? No wlasnie.
                                        No coz. Trudno zaprzeczyc, ze Angielski jest wspolczesna lacina.
                                        Trudno sie wiec dziwic, ze ludzie ucza sie go na potege a nawet
                                        traktuja z pewnym, powiedzialbym, uwielbieniem. Sadze jednak, ze na
                                        pytanie zadane Twojemu mezowi, co sadzi np. o angielskich
                                        samochodach, odpowiedz ze sa to the Cars raczej by nie padla.
                                        Nie fatyguj Go. Mam dosc Niemcow dookola aby sie o to spytac.
                                        Zreszta na pewno zauwazylas, ze po australijskich drogach jezdzi
                                        calkiem sporo niemieckich aut. Dla uzupelnienia obrazka dodam, ze
                                        przecietny Niemiec, nawet pracujacy w przemsle samochodowym, na ogol
                                        nie wie czy w Australii wogole produkuje sie jakies samochody, nie
                                        mowiac o ich obecnosci na niemieckich drogach. Ale to tak na
                                        marginesie. Punktem jest, ze w Niemczech, oprocz Niemcow, nie ma
                                        rowniejszych. Jezeli przyjezdza lekarz z Anglii i chce otworzyc
                                        praktyke to zostanie on potraktowany przez system tak samo jak jego
                                        kolega z Japonii, Laponii czy Kamerunu.
                                        Pozdrowienia dla Malzonka and have a good day,
                                        Archer
                                        • docsq Re: dokonczenie 30.08.10, 23:28
                                          Pozwolisz ze sie wtrace. Zyja jednak w Australii tacy nie-Anglosasi
                                          ktorzy kochaja Commonwealth. To ci co sledza krykieta i hokej na
                                          trawie, czyli najwyzsze kasty Hindusow. Dla nich Commonwealth to
                                          cywilizacja. Z kolei nienawidza swoich gorzej urodzonych
                                          pobratymcow. Jako supervisor w fabryce musialem lagodzic napiecia
                                          miedzy Hindusami, ale nie szlo mi to tak dobrze jak mojemu
                                          anglosaskiemu bossowi, ktorego Hindusi gotowi byli calowac w 3
                                          litery.
                                          • archer.4 Re: dokonczenie 31.08.10, 19:28
                                            Czesc docsd.
                                            Nie twierdze, ze nie ma nie-Anglosasow (czy Anglosasow), ktorzy nie
                                            popieraja Commonwealth'u. Pisalem o ogolnej opinii. Statystyczna
                                            reprezentacja zdania przeciwnego zawsze sie jakas znajdzie. Pytaniem
                                            jednak jest jak wyglada proporcja pomiedzy jednymi i drugimi. Jezeli
                                            jest tak jak twierdzi Iza to oczywiscie nie ma sensu nawet zajaknac
                                            sie o tym aby z Commnwealth'u wystepowac.
                                            Nie jestem pewien czy podany przez Ciebie przyklad jest dobry.
                                            Hindusi, o ktorych piszesz moga ze snobistycznych powodow czuc sie
                                            lepsi od innych (Hindusow) a Commonwealth'u i Angielska kulture (nie
                                            mylic jednego z drugim) uzywac jako punktu odniesienia dla
                                            zaspokojenia owej manii wielkowsci albo przeorientowanego poczucia
                                            elegancji i stylu. Podobnie wygladalo to w przypadku polskiej
                                            arystokracji w XVIII i XIX w gdzie niektorzy z nich nie znali nawet
                                            jazyka polskiego a rozmawiali po francusku. Ponadto uwielbienie dla
                                            zaborcow krytykowali chyba wszyscy znani mi wieszcze z tamtego
                                            okresu i chyba kazdy, kto mial w tym czasie troche oleju ponad
                                            pozoimem brwi.
                                            Wyobrazmy sobie taka sytuacje: 10% Australijczykow popiera obecnosc
                                            Australii w Commonewalth, 10% nie popiera a 80% ma to gdzies. Czy w
                                            takim przypadku Australia powinna czy nie powinna w tym Commonwealth
                                            siedziec?
                                            Archer
                                  • starypierdola Hmmmm.... 28.08.10, 17:49
                                    "....Do glowy mi nie przyszlo ze Anglicy moga wprowadzic dla Ozikow
                                    wizy..."

                                    I co w tym dziwnego? W koncu nawet w Polsce mamy powiedzenie: "Jak
                                    Kuba Bogu tak Bog Kubie". Widac jak Ozzies wprowadzili wizy dla
                                    Brytyjczykow o tym zapmnieli.

                                    Refleksyjny SP

                                    • archer.4 Re: Hmmmm.... 28.08.10, 18:09
                                      Ale ciekawe jest to, ze mimo wszystko na sile moglbym jednak bez tej
                                      wizy wjechac. Potrzebowalem tylko podac adres w GB (custms officer
                                      spodziewal sie chyba innego adresu niz Buckihgham Palace) i pokazac
                                      pare groszy gotowka. Karta kredytowa nie wystarczyla.
                                      • argonauta10 prosba do archer4 o kontakt 29.08.10, 06:20
                                        Czesc Archer4

                                        Jesli mozemy byc w kontakcie na email to super - mam pare spraw do pogadania na
                                        temat tego rajskiego kraju na anytpodach i tego co emigrant moze tu doswiadczyc,
                                        tak roznego od oficjalnej propagandy zachwytu. Probowalem wyslac email na ten
                                        Twoj nick tutaj ale dostaje zwrot ze nie dostarczone, jesli chcesz pogadac to
                                        mozesz wyslac email na moj nick tutaj, jest to konto z email.
                                        pozdrawiam
          • kan_z_oz Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 15.08.10, 17:24
            Tez przyjechalam na poczatku roku 1992. Byl to akurat czas sporego
            kryzysu w Australii. O znalezienie pracy staralo sie wielu -
            wlaczajac samych australijczykow i malo na rynku bylo...
            W tym czasie przyjechalo wielu inzynierow z Polski. Pamietam roznych.
            W szczegolnosci jednego, ktory w zawodzie nie pracowal od lat, bo
            bardziej mu oplacalo sie np; jezdzic taksowka po Warszawie. W Sydney
            jednakze twardo stral sie o prace inzyniera. Nie wiem jak mu poszlo,
            bo gdzies kontakt sie urwal.

            Pamietam tez pare inzynierow, ktora po kilku miesiacach byla w pracy
            w zawodzie. Generalnie byl to przyjezdny tlum mieszany z wielomi tez
            dziwnymi osobnikami.

            Nie pamietam tez aby inzynierowie mieli wieksze problemy z IELTS,
            ktorego zdanie bylo na dosyc prostym poziomie. Mam na mysli w
            porownaniu do lekarzy.
            Zdawalam odpowiednik IELTS na potrzeby Dep. Edukacji. Test nazywal
            sie ELSA i byl specyficznie zaprojektowany dla nauczycieli. Nie
            spotkalam nikogo, kto zdalby go za pierwszym razem. Poziom i trudnosc
            korespondowala z egzaminami dla lekarzy.
            Obowiazywal wszystkich, ktorych wyksztalcenie pochodzilo z nie anglo-
            jezycznych krajow i chcieli pracowac w systemie szkol panstwowych.
            Byl tez drogi oraz organizowany tylko 4 razy w roku - przy czym nie
            mozna bylo podchodzic czesciej niz co pol roku.

            Szybko tez stalo sie dla mnie oczywiste, ze nie kazdy Polak, ktory
            przyjechal do Australii ma ambicje aby wracac do swojego zawodu.

            W tych latach emigranci dostawali solidne zasilki, wiec nie wiem
            dlaczego ktos 'pchal taczki' zamiast sie uczyc?
            My robilismy rozne kursy przez rok, wysylajac w miedzyczasie
            dziesiatki aplikacje o prace, co bylo malo wydajne, bo samo uznanie
            kwalifikacji trwalo pol roku, nastepnie seria wywiadow - po tym
            egzamin. Maz zdal w pierwszym roku i w tym samym miesiacu otrzymal
            prace. Ja zdalam dopiero w nastepnym roku.

            Australia nie pozostala tez taka sama. W samym Sydney obserwuje od
            2000 roku kolosalne zmiany; jedzenie, sposob spedzania czasu wolnego,
            organizacja przestrzeni - rozrzucenie biznesu po calym Sydney, wokol
            budujace sie osiedla mieszkalne. Powrot malych 'wiosek', czyli ulic
            ze sklepikami zamiast shippingow w wielu czesciach miasta.
            Zmiany te z cala pewnoscia nie czynia z Australii Europy, ale tez nie
            przypominaja mi zbytnio Stanow.

            Samo porownanie klimatyczne z krajami Ameryki Poludniowej czy Indiami
            jest raczej bez sensu, bo chyba Izie nie chodzilo tylko o sam klimat.
            Raczej miejsce gdzie oprocz klimatu atmosferycznego jest tez 'klimat'
            do w miare spokojnego zycia.
            Moze wyda Ci sie to glupie, ale dla mnie klimat atmosferyczny jest
            szalenie wazny. Polski klimat pamietam glownie jako czekanie od
            pazdziernika na wiosne - czyli kwiecien/maj...i tak w kolo-macieju.
            Takie odcinanie miesiecy nudnie wygladac przez okno na bura ulice.

            To z koleji sa moje subiektywne obserwacje.

            Najwazniejsze, ze wyjechales tam gdzie Ci dobrze i nie 'jeczysz. Malo
            sympatii raczej budza ludzie, ktorzy przez lata narzekaja ale tez i
            nic nie robia...a spotkalam tez takich.

            Pozdrawiam
            Kan

            • archer.4 Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 15.08.10, 20:06
              Dzien dobry Kan,
              Doprawdy, chyba sie nie rozumiemy. Ja co prawda utyskuje na
              australijska rzeczywistosc ale dawno juz mnie tam nie ma i nie
              zamienilbym Niemiec na Australie chocby dawali mi cale sloneczne
              Queensland na wlasnosc. To tak a'propos ostatniego fragmentu Twojego
              postu - moim zdaniem niepotrzebnego.
              Jak to juz wczesniej napisalem: w latach w ktorych wyjechalem
              wyjezdzalo sie nie do ale od. Slyszalem o ludziach ktorzy, nie
              przepadajac za zima i dluga noca wyjechali z Polski do Szwecji
              (niektorzy trafili nawet na Alaske) i nie mogli nachwalic sie nowego
              otoczenia. No coz, chcialoby sie powiedziec ze szczesliwe sa takie
              czasy gdy decyzje o kraju docelowym podejmuje sie analizujac w nim
              klimat (niekoniecznie polityczny).
              Bylem w Australii nauczycielem. Akademickim. Oficjalnych egzaminow
              nie musialem robic. Niemniej kadra na moim departamencie urzadzila
              mi taki prywatny egzamin, glownie z Angielskiego. Trudno im sie
              dziwic ze chcieli wiedziec czy bede rozumial gdy "ona bedzie
              jablkami" albo "czy nie ma spacerujacych wrozek" (a tak nawiasem to
              czy wiecie o co chodzi?). Bedac tym nauczycielem zarabialem 52 AUD
              na godzine ale mialem tych godzin raptem 3 na tydzien bez wiekszych
              szans na zwiekszenie tej liczby bo chetnych bylo sporo. Jest to na
              pewno inaczej niz byc nauczycielem w podstawowce albo w college'u.
              To taka mala dygresja.
              Kan, odgrzebalem swoje stare papiery: zasilek na poczatku lat `90
              dla singla wynosil 147.72AUD na tydzien. Piszesz, ze to duzo (?)
              No wlasnie. Zalezy jaka miara to mierzyc. Bylo to wiecej niz moj
              ostatni miesieczny zarobek w Polsce (przed wyjazdem). Patrzac na to
              z tego punkzu widzenia to rzeczywiscie byly krocie. Ale w warunkach
              australijskich, no sama napisz czy to duzo. Niemniej udawalo mi sie
              z tego jakos tam przezyc a nawet kupic jeszcze loda i kanapke.
              Nie to, zebym sie skarzyl ale ja nie pojechalem tam aby brac jakis
              pieprzony zasilek ale zeby pracowac. Wyjechalem jako tzw. skilled
              migrant. Wize dali mi na podstawie ilosci punktow, jakie uzyskalem w
              ich systemie rekrutujacym imigrantow. Punktow tych mialem tyle, ze
              moglbym obdarowac przynajmniej jeszcze jedna osobe. A bylo tak
              dlatego, ze mam zawod, ktory byl na szczycie tzw. listy zawodow
              poszukiwanych a wiec wysoko punktowany (elektronik). Przylatuje ja
              sobie do Australii i dowiaduje sie, ze dla elektronikow to moga oni
              zaoferowac co najwyzej rzeczony zasilek. Przemysl elektroniczny
              owszem kiedys tam jakis istnial ale dawno wyniosl sie do Azji, wiec
              jezeli chcesz pan panie elektroniku w nim pracowac to polecamy
              Singapore. Koree (Pldn.), Tajwan ewentualnie Chinska Republike
              Ludowa (o Japonii nie wspomnieli ze wzgledow, ktore jako dlugoletnia
              rezydentka Australii powinnas rozumiec).
              I co tu duzo gadac - mieli racje.
              Rowniez przeszedlem przez faze wysylania paru podan o prace na
              tydzien - z wiadomym skutkiem.
              Patrzac na to wszystko z perspektywy lat, doswiadczenia i z
              perspektywy normalnego kraju po prostu brak mi slow aby wyrazic
              oblude decydentow o australijskiej polityce imigracyjnej. Zgoda, ze
              Australia potrzebuje nauczycieli, zwlaszcza na country, zgoda ze
              potrzebuje robotnikow w fabrykach (im tanszych tym lepiej), byc moze
              potrzebuje rolnikow i sportowcow (apecjalistow od football'u
              australijskiego) ale na pewno nie potrzebuje inzynierow, a zwlaszcza
              elektronikow. Rozejrzyj sie Kan wokol siebie i pokaz mi chociaz
              jedno urzadzenie lub gadget elektroniczny, ktory nie bylby
              zaimportowany. Oczywiscie glownie z Azji. Bo ja Ci w Niemczech
              pokaze cale tony w pierwszym lepszym sklepie.
              Piszesz, zw Australia sie zmienila. Chcialbym w to wierzyc. Poniewaz
              do moich ostatnich lat pobytu w Australii 60% absolwentow wydzialu
              Elektroniki, Informatyki i systemow komputerowych mojego
              departamentu na moim Uni zasilalo szeregi bezrobotnych a pozostale
              40% to byli glownie international students czyli z zagranicy.
              Pozdrowienia,
              Archer
              • docsq Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 16.08.10, 01:34
                > Australia potrzebuje nauczycieli, zwlaszcza na country, zgoda ze
                > potrzebuje robotnikow w fabrykach (im tanszych tym lepiej), byc
                moze potrzebuje rolnikow i sportowcow (apecjalistow od football'u
                > australijskiego) ale na pewno nie potrzebuje inzynierow, a
                zwlaszcza elektronikow
                .

                Zgadza sie. Szanse na prace tu ma tylko inzynier zwiazany z
                produktami, ktorych sie nie da importowac z Chin, a wiec przede
                wszystkim budynki, drogi, tory kolejowe, itp. Tych inzynierow
                ksztalci sie tu mrowie i nie ma potrzeby sprowadzania ich z Polski.
                Moze jedynie brakowac dzis inzynierow od gornictwa, ale tylko
                dlatego ze nie kazdy tutejszy inzynier od budownictwa ma ochote
                pchac sie do kopalni.

                Na tym forum w wiekszosci wypowiadaja sie reprezentamci zawodow
                pasozytniczych, a z ich ograniczonego puntu widzenia Australia
                rysuje sie jako namiastka raju, a nie jako kraj o gospodarczej
                strukturze kraju 3-go swiata, jakim w rzeczywistosci jest Australia.
                Nie oszukujmy sie, zyjemy tu z podatkow jakie placi miedzynarodowe
                gornictwo za prawo eksploatowania australijskiego terytorium.
                Podatek ten wynosi zaledwie 10% od ich zyskow, podczas gdy Norwegia
                bierze 75% za prawo wydobywania ropy naftowej na jej terytorium.
                Kevin chcial ten podatek podniesc i wlasna partia go usunela, bo
                dostala ultimatum. Kiedys rowniez dokladala sie do naszego dobrobytu
                welna, ale skonczylo sie to z chwila upadku ZSRR i jego satelitow,
                bo to oni byli najwiekszymi importerami australijskiej welny.
                Kubraki dla ZOMO i zolnierzy zaprzyjaznionych armii (a zwlaszcza
                radzieckiej) szyto w Lodzi. Wraz z upadkiem "komuny", upadla
                australijska hodowla owiec, a nastepnie upadla Lodz.
                • iza42 Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 16.08.10, 12:22
                  docsq napisał:

                  > Na tym forum w wiekszosci wypowiadaja sie reprezentamci zawodow
                  > pasozytniczych, a z ich ograniczonego puntu widzenia Australia
                  > rysuje sie jako namiastka raju, a nie jako kraj o gospodarczej
                  > strukturze kraju 3-go swiata, jakim w rzeczywistosci jest Australia.

                  Tak, rzeczywiscie na przyklad lekarz to doskonaly przyklad takiego pasozytniczego zawodu wink nie dosc ze bezczelnie zeruje na ludzkim nieszczesciu czyli chorobach to jeszcze ma niewiele problemow ze znalezieniem pracy bo jakos wszedzie brakuje tych pasozytow smile
                  A te porownania Australii do krajow trzeciego swiata to nie bardzo wiem skad one sa wziete. Czyzby nie wytrzymywala porownania z Polska?
                  • docsq Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 18.08.10, 02:07
                    > Tak, rzeczywiscie na przyklad lekarz to doskonaly przyklad takiego
                    > pasozytniczego zawodu wink nie dosc ze bezczelnie zeruje na ludzkim
                    > nieszczesciu czyli chorobach to jeszcze ma niewiele problemow ze
                    znalezieniem pracy bo jakos wszedzie brakuje tych pasozytow smile

                    Wciaz brakuje lekarzy do wypisywania zwolnien lekarskich. Wiadoma
                    rzecz ze robotnik ktory robi nadgodziny w soboty i niedziele, kiedy
                    to sie najbardziej oplaca pracowac, bedzie potrzebowal zwolnienia
                    lekarskiego na poniedzialek. I tu praktycznie zaczyna i konczy sie
                    rola GP w Australii. Natomiast lekarzy-specjalistow owszem brakuje.
                    Czeka sie do nich w kolejce miesiacami. Z jakoscia ich uslug jest
                    roznie. Slyszalem o jednym takim z Queensland, ktory uzyskal sobie
                    przydomek Dr.Death.
                • archer.4 Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 17.08.10, 16:28
                  Czesc docqs,
                  O strukturze przemyslowej z trzeciego swiata juz bylo.
                  Jest to swieta prawda.
                  Tak patrzac na Australie troche z zewnatrz mam czasami wrazenie, ze
                  gdyby nie reszta swiata to cofnelaby sie ona do neolitu czyli mniej
                  wiecej do poziomu Aborygenow tuz przed kontaktem z Europejczykami.
                  Zawody pasozytnicze... well... brzmi to mocno pejoratywnie. Chyba
                  nie ma takich zawodow. Sugerujesz jakoby lekarz czy nawet ow
                  nieszczesny elektronik byl pasozytem (!?)
                  Co prawda tak mnie w Australii czesto nazywali, i to biali anglo-
                  sasi czyli tzw. WASP, wiec moze cos w tym jest?
                  Chyba zmienie nick na "Pasozyt".
                  No ale czy taksowkarz albo piekarz to pasozyt?
                  Dla mnie pasozyt to ktos, kto zyje kosztem innych, na ogol z
                  zasilkow. Pasozytami jest 80% samotnych matek inseminujacych sie
                  sztucznie w Australii po to aby wyciagnac wiecej mamony i dostac dom
                  z housing comission. Pasozytami jest bezrobotna, zapijaczona czesc
                  Aborygenow, czyli grubo ponad polowa z nich. Ale piekarz?
                  Pozdrowienia:
                  Archer vel Pasozyt
                  • docsq Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 18.08.10, 02:15
                    Piekarz dostarcza towaru dla ludu. Kazdego stac na bulke od
                    piekarza. Gorzej z prawnikiem. Na jego uslugi stac tylko
                    nielicznych. Klasycznym przykladem pasozyta jest GP. Ten nawet
                    recepty na lekarstwo nie wypisze, bo sie boi odpowiedzialnosci, ale
                    zwolnienie lekarskie od pracy prosze bardzo, w przod lub do tylu,
                    nie ma problemu.
                    • iza42 Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 18.08.10, 07:37
                      docsq napisał:

                      > Piekarz dostarcza towaru dla ludu. Kazdego stac na bulke od
                      > piekarza. Gorzej z prawnikiem. Na jego uslugi stac tylko
                      > nielicznych. Klasycznym przykladem pasozyta jest GP. Ten nawet
                      > recepty na lekarstwo nie wypisze, bo sie boi odpowiedzialnosci, ale
                      > zwolnienie lekarskie od pracy prosze bardzo, w przod lub do tylu,
                      > nie ma problemu.

                      Acha, to juz wszystko wiemysmile A teraz prosze podziel sie z nami w jakiej branzy
                      pasozytujesz?
                  • kan_z_oz Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 18.08.10, 06:31
                    archer.4 napisał:

                    > O strukturze przemyslowej z trzeciego swiata juz bylo.
                    > Jest to swieta prawda.
                    > Tak patrzac na Australie troche z zewnatrz mam czasami wrazenie, ze
                    > gdyby nie reszta swiata to cofnelaby sie ona do neolitu czyli mniej
                    > wiecej do poziomu Aborygenow tuz przed kontaktem z Europejczykami.

                    ODP: Aborygeni jako jedyna kultura na swiecie ma nieprzerwana
                    ciaglosc istnienia od 40,000 tys lat. Porownywanie wiec ich do
                    dzikich z neolitu jest albo brakiem wiedzy albo efektem arogancji.

                    Fakt, ze nie przetrwali dzieki wynalazkom, co mnie osobiscie tylko
                    zmusza do zastanawiania sie przydatnoscia przynajmniej czesci z
                    nich...
                    Przetrwali dzieki najbardziej skomplikowanemu znanemu ludzkiemu
                    gatunkowi ukladowi, ktory daleko glebiej i efektywniej pokrywal to co
                    obecnie nasza cywilizacja zachodnia probuje pokryc poprzez wszystkie
                    znane Ci systemy spoleczne, ekonomiczne, zdrowotne, edukacji
                    itp...malo zreszta skutecznie w porownaniu do tej aborygenskiej.

                    Byli na tyle efektywni i tak zorganizowani/przystosowani, ze
                    przetrawali zdlodowacenie - a to jak wiesz, malo co przetrwalo.
                    Przetrwali tez wszelkie inne klimatyczne anomalia/zmiany - czego
                    zyczylabym kazdemu inzynierowi aby okieznal...a calej naszej
                    cywilizacji aby byla w stanie dac sobie rade...hihihi

                    Do tej pory, to tylko pobozne zyczenie, bo jestesmy jak niemowleta na
                    pustyni...bezradzi albe technologicznie uzbrojeni.

                    Zanim wiec wsiaszesz na wysokiego konia o dzikich i Twoim spojrzeniu
                    z zewnatrz na cos o czym nie masz lun nie chcesz miec zielonego
                    pojecia - poczytaj moze najpierw???

                    Dla Twojej tez informacji - Aborygeni podobnie jak czesc innych ras
                    nie ma enzymow do trawienia alkoholu. Jedno piwo truje ich
                    wystarczajaco skutecznie aby nazywac ich upitymi do nieprzytomnosci.
                    Jest to zreszta jedyny prezent jaki im 'kolonizacja' podarowala -
                    wraz z 'ospa', ktora na ten przyklad wybila w pien plemiona wokol
                    Sydney, narkotykami oraz 'fast food; - ktorego tez nie trawia...

                    Kan
                    • archer.4 Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 18.08.10, 12:22
                      Hallo Kan.
                      Moze pare slow...
                      No coz. Masz racje. Porownanie Aborygenow do "dzikich" z neolitu
                      mozna w pewnym sensie nazwac arogancja i brakiem wiedzy.
                      "Dzicy" z neolitu hodowali bydlo, uprawiali role (potrafili zaorac
                      pole), udomowili psa, potrafili wypalac garnki, znali ceramike,
                      potrafili wiercic dziury w kamieniu... (no wlasnie - brak wiedzy).
                      Piszac o neolicie dalem Aborygenom a big favour bo to porownanie
                      obraza wlasnie tych "dzikich" z neolitu.
                      Nie bardzo rozmiem co to znaczy "nieprzerwana ciaglosc istnienia" od
                      ilus tam lat. Czy mozesz napisac w jaki sposob kultury azjtyckie
                      albo np. kultura lacinska utracila swoja ciaglosc? A moze chodzi Ci
                      o brak kontaktow: bardzo od paru dekad modny argument majacy niby
                      wyjasnic dlaczego Aborygeni uwazani sa za najprymitywniejsza kulture
                      na swiecie. Niestety istnieje tutaj dwa powazne kontrargumenty:
                      1. Kontakty byly. Co prawda nie tak intensywne jak pomiedzy Europa,
                      Azja i Polnocna Afryka ale jednak Maorysi od czasu do czasu
                      odwiedzali Australie a i istnieja ponoc dowody, ze urzadzali sobie
                      polowania na niewolnikow.
                      2. Indianie Ameryki polnocnej tez byli odizolowani, zwlaszcza
                      polnocne szczepy, ktore o kulturach Aztekow i Inkow dowiedzialy sie
                      dopiero od bialych kolonizatorow. Mimo to zaszli o wiele dalej niz
                      Aborygeni (ponoc sami (bez pomocy euroazjatow) wynalezli luk).
                      Zgoda, ze bez wynalazkow mozna zyc. Ale chyba jednak truno. Ken nie
                      byloby Cie w Australii gdyby ktos nie wynalazl samolotu. Nie
                      czatowalabys gdyby ktos nie wynalazl komputera. Nie czatowalabys
                      gdybys nie miala w domu elektrycznosci. A czy do pracy nie jezdzisz
                      przypadkiem samochodem? Jak myslisz, kto go wynalazl? Aborygeni?
                      Zreszta, powrot do prymitywizmu jest stosunkowo prosty. Wystarczy
                      wszystkie te straszne wynalazki wyrzucic przez plot sasiada albo
                      podarowac je Aborygenom (konia z rzedem jesli nie wezma) a samej
                      rozpalic sobie ognisko w ogrodzie po udanym polowaniu na miejscowa
                      faune.
                      Przetrwali dzieki skomplikowanemu ukladowi... Zapewne. Kazda
                      spolecznosc wypracowywuje jakies tam status-quo. Przyznam, ze bardzo
                      rozumiem na czym polegal ten gleboki i efektywny uklad, ale przyznam
                      tez, ze nie jestem ekspertem na temat Aborygenow. Pisze tylko to, co
                      widac golym okiem i co dyktuje logika. Prosze wiec o lekcje na czym
                      polega wyzszosc typowej organizacji plemiennej nad np. zaawansowana
                      demokracja.
                      A tak nawiasem mowiac to dowiedz sie troche na temat tzw. inicjacji
                      jaka przechodzili (i ponoc niekiedy do dzisiaj przechodza) mlodzi
                      Aborygeni plemienni. Nie bede wdawal sie w szczegoly opisu tego
                      najokruniejszego chyba na swiecie obrzedu zwiazanego z wejsciem w
                      dorosle zycie. Obrzed zostal formalnie zakazany chyba w momencie
                      utworzenia federacji. Wszystkim goracym zwolennikom kultury
                      aborygenskiej polecalbym takie permanentne okaleczenie.
                      Przetrwali zlodowacenie? No tak. Ale w owczesni Europejczycy tez je
                      przetrwali. Co sie tyczy innych zaburzen klimatycznych to Australia
                      jest w nie raczej uboga. Nie ma trzesien ziemi, nie ma wulkanow, w
                      srodku i na poludniu nie ma nawet wiekszych huraganow. Klimat raczej
                      lagodny (nie ma mroznych zim), najgrozniejszy drapieznik to diabel
                      tasmanski i pies Dingo, nawiasem mowiac nigdy nie udomowiony przez
                      miejscowych geniuszy. W takich warunkach, zwlaszcza na wschownim
                      wybrzezu, przetrwalby kazdy kretyn... hihi.
                      Nie trawia Aborygeni fast-foodow i alkoholu? No dobrze.
                      Ale kto im paze tenze alkohol pic? Kto im kaze stolowac sie w KFC
                      anbo w McDonaldzie? Nie zgadzam sie tez z tym, ze jedyny prezent
                      jaki otrzymali oni to ospa. Otrzymali tez (otrzymuja i neda
                      otrzymywac) chorobliwie wysokie zasilki, domy z housing comission,
                      wszelkiego rodzaju doplaty czy darmowa edukacje.
                      Jedyny powazny argument to te choroby (nie tylko ospa ale i cala
                      masa innych) i stolen generation.
                      Ja tez swego czasu, zbalamucony ta cala miltikulturowa propaganda
                      przechodzilem podobna co Ty teraz faze. Trwalo to dopoki nie
                      uswiadomilem sobie ze ze swoich podatkow funduje tydzien chlania dla
                      dwoch Aborygenow.
                      Wkasciwie jedyne rozsadne pytanie, jakie moznaby tutaj postawic to
                      czy biali powinni do Australii wchodzic czy nie? Zdania sa do
                      dzisiaj podzielone i wlasciwie moznaby sprowadzic je do prostego
                      zagadnienia: Czy ziemia powinna nalezec do tego, kto ja pierwszy
                      zajal czy do tego, kto potrafi na niej lepiej gospodarowac?
                      Pozdrowienia,
                      Archer
                      • kan_z_oz Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 18.08.10, 15:28
                        Archer - Australia nie byla odizolowana, tylko klimat jej byl tak
                        zabojczy a roslinosc uboga, ze malo kogo interesowala. Azja byla wiec
                        duzo bardziej skomplikowana. Azjaci dostosowali sie wiec do warunkow
                        jaki dawal im kontynent na ktorym mieszkali. Podobnie bylo na innych.

                        Australia nie dawala praktycznie nic i takie bylo dostosowanie do
                        tego nic Aborygenow. Aborygen nie potrzebowal garnkow, ubrania,
                        obuwia, bo caly kontynent byl Jego szafa i szpizarnia, z ktorej bral
                        wtedy gdy potrzebowal. Czy nie uwazasz, ze jest to najlepszy uklad?

                        Dobytek skladal sie tylko z tego, co pozwalo mu na szybkie
                        przemieszczanie, czyli ile mogl swobodnie przeniesc.

                        Nie wiem czy byles kiedys na pustyni? Bialy gubi sie na niej w
                        przeciagu 5 min. Jest to dokladnie w momencie gdy zjezdza z drogi lub
                        schodzi ze sciezki.
                        Robilam troche 'bush walking' w Sturt National Park. Jest to
                        najbardziej przerazajace przezycie jakie mozna sobie wyobrazic.
                        Oczywiscie nigdy nie schodzilismy z zadnej sciezki, tylko, ze oprocz
                        tej dla ludzi byly osobne dla kangurow...haha Roznica dla mnie zadna.

                        Pomylic sie mozna bylo latwo. Dla kretynow wiec takich jak my,
                        ustawione sa co kilkadziesiat metrow kije z choragiewkami i poruszasz
                        sie od kija do kija. Inaczej giniesz....sorry, mate ale nie kupuje
                        wersji, ze Aborygeni byli tak prymitywni, ze tylko sie blakali.
                        Blakanie grozi smiercia na tym kontynencie w momencie gdy sie
                        odwadniasz - czyli szybko, o ile oczywiscie Cie cos wczesniej nie
                        ugryzie...

                        Musieli wiedziec wiec duzo wiecej niz Nam sie obecnie wydaje. A ile,
                        tego sie chyba nie dowiemy, bo resztki pozostale sa kompletnie
                        zdegenerowane.

                        Stary, nie podejmuje sie zyc bez WC z podwojnym systemem spuszczania
                        wody...hihih, lazienki z prysznicem oszczedzajacym, samolotu - niech
                        bedzie przekleta ekonomia oraz innych znanych mnie czy Tobie zdobyczy
                        techniki. Nie jestem dostosowana.

                        Zauwazam tylko, ze byc moze jest gdzies wspolny punkt aby jakos
                        radosnie polaczyc pewne zdobycze obecnej technologii z tym co
                        Aborygeni, czy inni zdolali opanowac duzo lepiej od zachodnich
                        cywilizacji.

                        Mnie osobiscie bardzo by interesowalo, jak rozwiazywane byly kwestie
                        utrzymywania ciepla. Bieganie nago w warunakch australijskich jest
                        dalekie od przyjemnosci. Temperatury pustyni wahaja sie od -4C do
                        50C.
                        Gory Sniezne maja przy antrktycznych wiatrach 'chill factor' do -
                        20C!!!

                        I zapewniam, Cie nigdy nie zmarzlam nigdzie tak jak wlasnie tutaj.
                        Mam kumpla z Rosji z samego srodka Syberii, ktory przemarza jak trala
                        la.

                        Jak wiec to prymitywne 'zwierzatko aborygenskie' przezylo w tych
                        Gorach bez ubrania??? Nie mowiac o zlodowaceniu???

                        Domyslam sie, tylko, ze musieli czerpac energie z alternatywnych
                        zrodel. Cudow nie ma. Nie wiemy jak zyli, bo zanim doroslismy aby sie
                        dowiedziec kultura zniknela.

                        Patrzac wiec sobie na to i pozwalam na dygresje; wydaje mi sie, ze
                        obecna technologia nie bedzie rozwiazaniem, bo juz obecnie gleboko i
                        szeroko zawiodla.
                        Nie wiem tez dokladnie co bedzie.

                        Jesli chodzi o Inkow...czy leciales kiedys nad liniami Nasca???
                        Stary - nie lubie SF, ale jak lecisz nad nimi czyli kilometrami
                        ciagnacymi sie liniami o roznych grubosciach w idealnie symetrycznych
                        ukladach, ktore sa tylko poprzetykane malenkimi i ogolnie znanymi
                        rysunkami, ktore sa najwyrazniej wyrzezbione i nijak nie wiadomo
                        jak...No coz, nalezy sie tylko przeleciec aby wiedziec o czym mowie.

                        A skad wiesz, co zostaloby wynalezione gdyby Nasza zachodnia kultura
                        przyjela na ten przyklad bardziej wschodni model, niz obecny
                        katolicko-chrzescijanski???

                        A co by sie stalo, gdyby zamiast pompowac intelekt, nasza cywilizacja
                        poszlaby w strone intuicji??? czyli prawej polkuli mozgu.

                        Mnie sie wydaje, ze jestesmy prymitywni - jako cala cywilizacja
                        zachodnia. Nasze wynalazki sluza bowiem tylko ku chwilowej radosci.
                        Nie widze natomiast dlugotrwalych rozwiazan sigajacych poza stulecia
                        czy tysialecia. Tak wiec, nalezy sie tylko jeszcze pozbyc gornictwa -
                        i jesli ktos nie widzial skutkow wywracania ziemi na przestrzeniach
                        tysiecy hektarow, to powinin zobaczyc - po tym, juz Australia bedzie
                        ok.

                        Radykalne moze - ale w koncu - bez urazy, nie ma to jak wyladowac na
                        inzyniera z Niemiec...hahha

                        Pozdrawiam
                        Kan

                        • archer.4 Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 19.08.10, 13:06
                          Dzien Dobry Kan,
                          To moze prosto z mostu:
                          A ktoz pisze ze sie po tej pustyni Aborygeni blakali. Nie ulega
                          zadnej watpliwosci ze bez kompasu wypracowali system orientowania
                          sie w kierunkach (uzywajac slonce, gwiazdy,ksiezyc...? - sposobow
                          moze byc cala masa). W europejskim lesie tez zgubisz sie (ja i
                          Aborygen oczywiscie rowniez) niemal natychmiast. A sa to gorsze
                          warunki bo jak las jest gesty to ani slonca ani gwiazd nie widac.
                          Mozna co prawda zauwazyc, ze mech porasta pnie od polnocnej strony
                          ale i to ponoc nie w kazdym lesie. Niemniej nasi dalecy przodkowie
                          zyjacy w czasach gdy niemal cala Europa byla jedynm wielkim lasem
                          jakos w nim nie gineli a i z drapieznymi zwierzetami dawali sobie
                          rade. Doprywdy nie widze powodu aby podziwiac Aborygenow za to, ze
                          znajduja droge lub wode tam, gdzie ja jej znalesc nie potrafie.
                          Dostosowali sie do otoczenia w sposob minimalistyczny (zapewniajacy
                          egzystencje na najprymitywniejszym poziomie) i nie zrobili ani kroku
                          naprzod. Zgoda, ze otoczenie Aborygena bylo jego szafa i spizarnia
                          ale to samo mozna napisac o Europejczykach, Azjatach czy Indianach w
                          owym neolicie. Bo tak na prawde bez nowoczesnych (czy
                          wczesniejszych) wynalazkow mozna zyc ale wlasnie, sprobuj przezyc
                          bez tej spluczki...
                          Co ciekawsze, i wspolczesni Aborygeni nie potrafia przezyc bez owych
                          wynalazkow. Wypusc jednego z nich - takiego ktory miszka w domu z
                          Housing Comission i przez 10 godzin dziennie oglada TV ewentualnie
                          gra na komputerze - na pustynie. Zabierz mu wczesniej mobile phone.
                          Moja teoria: szkielet zostanie odnaleziony po paru miesiacach.
                          Czy minimum potrzebne do przezycia to najlepszy uklad? Pytanie chyba
                          troche filozoficzne. Zalezy jak na to patrzec. Sama napisalas, ze
                          nie potrafisz zyc bez spluczki wiec chyba ta spluczka zaliczalaby
                          sie do owego minimum? To tak na marginesie. Mozna zyc w miare
                          bezpiecznie bez samolotow, samochodow, komputerow, mobile phones a
                          nawet bez chusteczek, tamponikow, szczepionek przeciw tezcowi i
                          laserowo utwardzalnych plomb do zebow. Jezeli taki uklad Ci
                          odpowiada to wlasciwie nie mam nic do dodania oprocz pytania czy
                          takie zycie jest bezpieczne? Przeciez tych nieszczesnych Aborygenow,
                          w ich bezpiecznym swiecie wciaz zabijaly krokodyle, weze, pajaki
                          (antidotum na jad Funnel Web zostalo wynalezione w 1981 przez
                          bialego specjaliste) a nawet dzikie osy. Pomijajac oczywiscie fakt,
                          ze zabijali sie oni pomiedzy soba i to czasami ze skutecznoscia
                          godna Europejczyka. Tego rodzaju minimalizm przekresla wlasciwie
                          jakakolwiek potencjalna mozliwosc wynalezienia czegos na nowotwor
                          zlosliwy czy AIDS.
                          Co Aborygeni opanowali lepiej od zachodnich cywilizacji?
                          Oprocz jakiejs naturalnej substancj przeciw jadowi szerszenia, o
                          ktorej kiedys czytalem nie potrafie podac wlasciwie zadnego
                          przykladu. Nie bede sie jednak uiperal ze czegos wiecej tam nie ma
                          bo na sile mozna troche znalesc ale generalnie bijemy ich niemal pod
                          kazdym wzgledem. To nie my ich ale oni nasze odkrycia i wynalazki
                          biora (najlepiej za darmo) nie zastanawiajac sie dluzej. Zarowno te
                          zle (alkohol, narkotyki) jak i te dobre (lekarstwa).
                          Kwestia utrzymania przez nich ciepla...? Nie wiem na pewno,
                          podejrzewam ze w czasie zimy wynosili sie z Gor Snieznych w doliny.
                          Zlodowacenia bez jakiejs oslony nie przetrwaliby ale mala jaskinia
                          np blisko Ayers Rock + umiejetnosc rozpalania ognia (i to chyba jest
                          owo alternatywne zrodlo energii) chyba zalatwi sprawe. Za ubrania
                          sluzyc moga skory z kangurow. W podobny sposob nusiano przetrwc
                          zlodowacenie w Europie.
                          Twoje czy Twojego znajomego reakcja na zimno jest typowa subjektywna
                          reakcja polnocnego europejczyka na wilgotny australijski klimat.
                          Temperatury rzedu kilkunastu stopni odczuwa sie sredniu jakby byly o
                          5 stopni ponizej rzeczywistej. Odczuwa sie to przynajmniej przez
                          pierwszych pare lat pobytu, niektorzy do konca zycia. Aborygeni maja
                          to gzies.
                          Ich kultura zanikla. Zgoda. Kultura sumeryjska, mezopotamska czy
                          asyryjska tez czesciowo lub calkowicie zanikla i nic sie nie stalo.
                          Tak to juz na swiecie jest. Przychodzi lepsza, bardziej zaawansowana
                          kultura i powoduje ona zanik kultur prymitywniejszych. Gdyby
                          Aborygeni tak dbali o swoja kulture jak to glosno deklaruja, to nie
                          pozwoliliby jej zaniknac.
                          Obrazki z Nasca. Na wlasne oczy nie widzialem. Nie potrafie rzecz
                          jasna powiedziec jak zostaly "namalowane". Slyszalem o jakichs
                          wyjasnieniach:
                          pl.wikipedia.org/wiki/Rysunki_z_Nazca
                          Ale np. 200 lat temu ludzie nie mieli na ogol pojecia jak zbudowano
                          piramidy, ktore tez sa calkiem imponujace prawda?
                          Gdybysmy przeleli wschodni model itd. i co by bylo wynalezione...
                          A skad wiesz co by nie bylo wynalezione gdybysmy ow model przejeli?
                          Kultury wschodnie (chinska, hinduska, arabska) kopiuja dzis na
                          potege europejskie osiagniecia. Gdybysmy pozwolili zbalamucic sie
                          buddyzmem to byc moze zatrzymalibysmy sie na etapie papieru i
                          kompasu. Wtedy Aborygeni byc moze rzeczywiscie mieliby nam czym
                          imponowac.
                          Pozdrowienia,
                          Archer
                          • kan_z_oz Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 20.08.10, 16:51
                            Aborygeni nie wyprawiali skor i nie nosili ubran/butow, nie budowali
                            domow, nie uprawiali i nie lepili...a pomimo to maja
                            opowiesci/rysunki, ktore siegaja do poczatkow ich istnienia - czyli
                            40,000tys lat wstecz. Tego nie ma zadna inna kultura bo albo zostala'
                            zaorana' przez innych, albo sie sama zniszczyla...
                            Tezec??? Rany boskie, po co? skaleczenie na kamieniu???
                            Czy Ty wiesz ile jest w Australii jadowitych pajakow/wezy i o ile na
                            takie nie wleziesz to wszystkie inne rosliny/trawy maja kolce i sa
                            tez trujace???
                            Nie pisz mi o funnel spider - bo tego jak zyje w Sydney od lat wielu
                            - widzialam moze dwa razy. Nigdzie poza Sydney zreszta nie wystepuje
                            - sluzy do straszenia turystow glownie.
                            To co widzialam mieszkajac w 'country' w Australii natomiast pelza i
                            jest niebezpieczne. Wez takiego niepozornego 'white
                            tail'...nieznanego praktycznie. Rana po takowym sie nie goi
                            latami...wycinane sa cale platy z miejsc, ktore gnija.

                            Krokodyl moze zjesc tylko pijanego, ktory w drodze z pubu zasnal nad
                            brzegiem rzeki - zazwyczaj jest nim bialy australijczyk...haha

                            Generalnie to nie ma obecnie juz sposobu aby sie dowiedziec dokladnie
                            jak przezyli taki szmat czas. Domysly, ze byli z neolitu do mnie nie
                            przemawiaja. Znam pare ludzi, ktorzy pracuja z roznymi plemionami w
                            centralnej Australii - w ramach roznych programow. Sa pod wrazeniem
                            wlasnie tego jak wrazliwe i skomplikowane sa to jednostki. Nie mam na
                            mysli tych zdegenerowanych. Ogolnie tez umiraja z powodu chorob
                            cywilizacyjnych; w kolejnosci nadcisniemie krawi, choresterol i
                            cukrzyca typu 2. Srednia wieku 39 lat.

                            Ok - nie byles nigdy na pustyni australijskiej. Byles w Australii na
                            krotkich i w sumie malo udanych wakacjach pracujacych. Trzymaj wiec
                            wspomnienia z takowych i nie oceniaj czegos, czego w zaden sposob ani
                            pojac ani zrozumiec nie jestes w stanie, po tym pobierznym spotkaniu.

                            Wyrobic sie mozna najzdrowiej do 'dolka' metoda azjatycka, co
                            skutecznie zapobiega rakowi prostaty - rekomendowany ogolnie w
                            Australii sposob.

                            Sorry - w zadnym lesie europejskim zgubic i umrzec sie nie da, bo
                            jest w nim zarcia w brod, wody i schronienia. Wpisujesz wiec tylko co
                            Tobie sie wydaje...hahah. A Ty pewnie sam mieszkasz i operujesz w
                            betonie tylko.

                            Aby docenic ten kraj i jego przyrode nalezy pomieszkac troche poza
                            miastem - po tym zmienia sie perspektywa na zawsze. Jak sie tego nie
                            zrobi to produkuje sie akademickie dywagacje.

                            Mam osobiscie ogromny szacunek do przyrody tego kontynetu. Nie zostal
                            ujarzmiony i mam nadzieje, ze nigdy nie bedzie. Imponuja mi gory, w
                            ktorych spedzilam cale lata i pomimo to gdy przychodzi zadymka, gubie
                            sie na znanym mi szlaku.
                            To samo dotyczy oceanu. Jednego dnia przyjazna plaza. Nastepnego
                            wsciekle prady wyrywaja w glab w momencie zanurzenia sie praktycznie
                            do kolan.
                            Caly czas jest wiec wyczulony i uwazasz aby cos Cie nie
                            zrzarlo/ukasilo/uzadlido...i tego nie ma juz w Europie nigdzie od
                            lat.
                            Najwyzej jest chmura zanieczyszczen, ktora widac po 24 godzinym locie
                            wyraznie gdy dochodzi sie do jakiegokkolwiek ladowiska w Europie. Ta
                            nad Niemcami jest wyjatkowo czarna...boze jakie sczescie, ze oprocz
                            uszkadzania sobie systemu oddechowego nie musze sie tez narazec na
                            'squre box' myslenie - myslenie o Niemczech w Austrlii jest duzo
                            gorsze od tego w Anglii...hahaha


                            Kan

                            • archer.4 Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 21.08.10, 00:05
                              Kan, cool it down.
                              Jest takie cyganskie powiedzenie, ze gdy kaczka traci orientacje to
                              nurkuje tylkiem.
                              No bo co? Aborygeni snuja swoje opowiesci do 40.000 lat wstecz.
                              Czyli co? 40 tys lat temu pierwszy Aborygen zlazl z drzewa?
                              Dlaczego nie snuja opowiesci do 45tys alt albo do 100 tys lat? Bo
                              mogloby sie okazac ze ich wtedy nie bylo? Albo ze w jakis sposob
                              przedostali sie na kontynent australijski z Azji tak jak Indianie
                              obu Ameryk to Europejczycy, ktorzy przeszli przez Aleuty? Ciekaw
                              jestem, czy znajdziesz choc jednego Aborygena, ktory potrafi podac
                              caly swoj rodowod, np w linii meskiej az do 40 tysiecy lat wstecz
                              czyli mniej wiecej 1600 pokolen biorac za pokolenie 25 lat? Przeciez
                              przy pierwszych kontaktach biali szybko ustalili, ze najmadrzejsi
                              Aborygeni (odpowiednicy dzisiejszych profesorow uniwersytetow)
                              potrafia liczyc najwyzej do siedmiu.
                              Przyklad tezca byl pierwszym lepszym, ktory przyszedl mi do glowy.
                              No ale chyle czola. Przez 40 tys. lat zaden Aborygen nie skaleczyl
                              sie na kamieniu. Wiec dla lepszego zrozumienia zamienmy szczepionki
                              przeciwko tezcowi na szczepionki przeciwko jadowi Funnel Web, bo i
                              Sydney byli Aborygeni plemienni.
                              Funnel Web przed wynalezieniem antidotum wysylala na tamten swiat
                              ok. 50 ludzi rocznie. Moze i turystow? Tego nie wiem. Pewnie i
                              Aborygen sie trafil. Zreszta pajakow w Australii nie brakuje i
                              podczas moich krotkich, kilkunastoletnich wakacji w tym przeuroczym
                              zakatku swiata zdazylem nauczyc sie ze nawet najwiekszy pajak (np.
                              huntsman inaczej zwany giant crab spider) nie jest problemem nawet
                              gdy potrafi w sekunde usunac paznokiec, ale jego jad nie zabija.
                              No ale dobrze. Sugerujesz jakoby spora czesc australijskiej fauny i
                              flory byla generalnie niebezpieczna. Wiec z tego powodu nalezy
                              podziwiac Aborygenow za to, ze zdolali przetrwac przystosowujac sie,
                              niejako wtapiajac sie w miejscowe warunki prawda? I to bez butow i
                              ubran (oczywiscie nie dlatego ze gdzies tam zabraklo polkul aby owe
                              rzeczy odkryc, ale zeby udowodnic, ze i bez tego mozna przetrwac).
                              No fajnie.
                              Czyli bialy czlowiek np. Cook, Phillip, Tasman, Bourke - pomijajac
                              zalogi ich statkow, pozniejszych osadnikow, angielskie kolonie karne
                              i ich nadzorcow a w koncu nas, np. mnie - zostal przez owa przyrode
                              wyciety w pien i nigdy juz do swoich rodzinnych stron nie wrocil.
                              Doprawdy moznaby odniesc wrazenie, ze cala dotychczas poznana
                              historia Australii to jeden wielki "fake" a jedynym, ktory sie
                              uratowal jestem ja. Bo o tym wiem na pewno. Cala reszte zabraly
                              pajaki, weze i wogole wszystko, co sie rusza, za wyjatkiem
                              oczywiscie krokodyli, bo jak ogolnie wiadomo, pierwsi odkrywcy byli
                              na ogol trzezwi a i pub'ow w tym czasie bylo jak na lekarstwo.
                              Skutki ukaszenia while tail? No coz, nie jestem fachowcem. Ale dla
                              podreperowania wiadomosci polecam:
                              en.wikipedia.org/wiki/White-tailed_spider
                              Od siebie tylko dodam, ze pare razy uzarl mnie redback. Do lekarza
                              nie poszedlem ale jakos tam jednak zyje. A i skora jakby cala...
                              Nigdzie nie napisale ze Aborygeni sa z neolitu. Neolit konczy sie
                              epoka brazu czyli pare tysiecy lat przed Chrystusem. Aborygeni sa
                              zdecydowanie bardziej prymitywni. Napisalem, ze po osiagnieciu
                              jakiegos status-quo z otoczeniem (klimat lagodny, fauna moze byc
                              paskudna ale w sumie nic w porownaniu z Afryka czy Ameryka Pldn,
                              flora niezbyt bogata ale chyba nie wszystko trujace, bo cos jednak
                              jesc trzeba a o kanibalizmie miedzy Aborygenami nie slyszalem,
                              chociaz kto wie...) spoczeli na laurach podczas gdy reszta swiata
                              jakos tam szla do przodu. Jezeli srednia zycia wynosi pomiedzy nimi
                              39 lat (widzialem Aborygenow o wiele starszych ale powiedzmy ze byly
                              to wyjatki) to zapytaj sie swoich kumpli jaka byla owa srednia
                              dlugosc zycia przed inwazja bialego czlowieka. Moze 29 lat?

                              No coz Kan. Tak to juz w zyciu jest, ze gdy traci sie argumenty a
                              grunt pod nogami powoli zamienia sie w bagno to konczy sie
                              merytoryczna rozmowa a zaczyna atak na rozmawiajacego/rozmawiajaca.
                              Jest to nasza typowa, polska reakcja. Przykladow na tym forum nie
                              brak. Bywa tak na ogol wtedy, gdy w poruszanym temacie uwazamy sie
                              za experta, albo gdy tenze/taze rozmawiajacy/rozmawiajaca
                              przedstawia poglad zgola inny niz ten, na jaki uczesaly nam mozgi
                              media i oficjalna propaganda.
                              Na druga czesc Twojego maila moglbym odpisac nastepujaco: Skad wiesz
                              ile czasu spedzilem na pustyni czy w rural Australia? Czy mozesz
                              przysiac, ze wszyscy lub chociazby wiekszosc Aborygenow
                              mieszkajacych w Sydney dalaby sobie rade w naturalnych,
                              australijskich warunkach? Jezeli caly czas musze uwazac na to, aby
                              mnie cos nie uzarlo to w jaki sposob moge zastanowic sie nad tym jak
                              rzucic bumerang aby stracic mozliwie najwiecej papug itd.
                              Co sie tyczy europejskich lasow... No coz. Piszesz po polsku. Jestes
                              chyba Polka. Musialas wychowac sie (przynajmniej przez jakis czas) w
                              Polsce. Jednak Twoja wiedza na temat Europy jest chyba mniej wiecej
                              taka jak sugerowana przez Ciebie moja wiedza na temat Australii. No
                              bo coz wiecej mozna napisac po:
                              "Sorry - w zadnym lesie europejskim zgubic i umrzec sie nie da, bo
                              jest w nim zarcia w brod, wody i schronienia...".
                              No pewnie ze jest. Zawsze bylo. Obok niegroznych saren czy lisow,
                              ktorych nie upolowalby zaden Aborygen, sa tez jadalne niedzwiedzie i
                              wilki. A przynajmniej byly w sporych ilosciach w czasach gdy caly
                              kontynent pokryty byl lasem. Chcialbym widziec wrazliwa, czujaca i
                              inteligentna aborygenska jednostke konfrontujaca sie z
                              niedzwiedziem, niekoniecznie jaskiniowym.
                              Uszkodzenie systemu oddechowego powietrzem w Niemczech? Zapewne.
                              Nalezy dodac tez caly szereg chorob zwiazanych z brudna woda i
                              truciznami w pedzonym jedzeniu ktorego, jak wiadomo, w Australii nie
                              ma. Dlatego wiec srednia dlugosc zycia w Niemczech dobija powoli
                              tylko do osiemdziesiatki a Aborygeni zyja az 39 lat.
                              Have a good day,
                              Archer
                              • kan_z_oz Do Archera 28.08.10, 10:11
                                Mam dosyc wysoki ogolny poziom tolerancji na odmiennosc ludzkich
                                pogladow. Nie denerwuje mnie wiec zbytnio gdy komus sie w Australii
                                nie podoba i sie z niej wyprowadza. Australia jest i bedzie. Opinie o
                                niej sa subiektywnymi obserwacjami tylko, ktore malo Ja dotykaja. Nie
                                mam wiec potrzeby 'walczyc'o nia. Australia funkcjonuje jako
                                zachodnie spoleczenstwo, bez wzgledu na to czy Tobie sie
                                podobalo/powiodlo lub mnie. Jest specyficzna i kultura aborygenska
                                weszla bardzo gleboko w Jej kulture. Z tego powodu na tym kontynencie
                                jest tylko 21 mln a w zatwardzonej historycznymi konfliktami i
                                zorientowanej na kwalifikace/tytuly Europie - chyba 20,30 razy
                                wiecej...sam sobie sprawdz ilu zyje na poziomie, a ilu ponizej
                                'biurwy'.

                                Jezdze do Polski sporadycznie, do Europy mnie nie ciagnie - moge?
                                Klimat ogolno-ludzki mi ogolnie nie odpowiada. Lubie nature i
                                przyrode. Lubie spokoj i odludzie. Nie nudze sie bedac sama i
                                Australia jest dla mnie ciekawym miejscem. Nie szukam pracy, bo od
                                lat jestem samo-zatrudniona. Od prawie roku jestemy oboje z mezem.
                                Nigdy nie mialam tutaj zadnych ograniczen, choviaz zawsze wymagalo to
                                sporo wysilku aby cos wdrozyc/realizowac.

                                Nie chodzi wiec o Aborygenow, ani pajaki. Chodzi o cos innego;
                                wchodzisz na nowe Forum i w mojej percepcji w dosyc wkoorwiajacym
                                snobistycznym uniesieniu walisz w 'biurwy z nieruchomosci' nastepnie
                                w sprzataczki.
                                Najbardziej zreszta chodzi mi o te ostatnie - zawsze kazdy 'jerk'
                                wali sprzataczki po glowach. Jestes wiec typowym nadetym bucem
                                inzynierem? czy nie?

                                Stad masz reakcje tego Forum - Twoja szansa wyjasnic lub olac.

                                Pozdrawiam
                                Kan




                                • archer.4 Re: Do Archera 30.08.10, 23:24
                                  Dziekuje za komplementy.
                                  W Australii moze, ale w Europie daleko na nich sie nie zajedzie.
                                  Przejrzalem troche historie tego forum i tak mi jakos wychodzi, ze
                                  jestem na nim dluzej niz Ty, aczkolwiek przyznaje, ze z kilkuletnia
                                  przerwa.
                                  Wybieram wiec wyjasnienie:
                                  Jezeli podobne komplementy przysla mi docsq, starypierdoola, luiza-w-
                                  ogrodzie, iza42 i inni stali bywalcy tego forum to z tego miejsca
                                  obiecuje, ze wiecej buc, ewentualnie jerk nie odezwie sie wiecej na
                                  owym forum i nie bedzie walil sprzataczki po glowie (sam przez
                                  pewien czas bylem w Melbourne sprzataczem wiec nie bede tez walil
                                  siebie po glowie, za co z gory dziekuje bo pozbede sie nasochizmu),
                                  posypie sobie glowe popiolem i zlozy najbardziej unizone ubolewania,
                                  ze raczyl wtracic sie w dyskusje i sprobowal dostac sie do kompanii,
                                  na ktora nie zasluguje i nie zasluzy przez 40000 lat.
                                  Ale dopuki to sie stanie to pozwol prosze traktowac Twoja (ciagle
                                  Twoja a nie twoja) opinie jako opinie jednostkowa.
                                  Australia bedzie istniec. Zgoda. Ale w jakiej formie? Pamietasz
                                  Pauline Hanson czy musisz szukac na internecie kto to byl? A co
                                  powiesz o takich ludziach jak Gaugh Whitlam albo Robert G. Menzies.
                                  Bo po tym co napisalas latwo byloby mi uwierzyc, ze twoja wiedza na
                                  temat Australii ogranicza sie do paru pajakow, no i moze Cathy
                                  Freeman (no, tu juz moze bez pomocy Wikipedii kojarzysz o kogo
                                  chodzi).
                                  Australia funkcjonuje jako zachodnie spoleczenstwo. No dobrze. Z
                                  niemieckiego (albo ogolno - europejskiego) punktu widzenia dodalbym
                                  ze jako zachodnie spoleczenstwo emerytalne albo dobre na wakacje.
                                  Ale tej kultury aborygenskiej za bardzo nie widac. Wybacz za wtret,
                                  ale nie wymyslili oni (Aborygeni) ani owej slynnej podwojnej
                                  spluczki ani prysznica z ktorego zarowno oni sami jak i Ty oraz
                                  niemal cala kula ziemska (ze mna wlacznie) nie korzysta. Wrecz
                                  przeciwnie. W ambasadach czy konsulatach australijskich mozna bez
                                  wiekszych przeszkod, za odpowiednie pieniadze kupic oryginalny
                                  (powiedzmy ze nie "made in China") boomerang albo didgeridoo ale ci,
                                  ktorzy pytaja sie o mozliwosc emigracji do Australii, wyobraz sobie,
                                  tymi wlasnie rzeczami interesuja sie jakby najmniej (tych, ktorzy w
                                  konsulatach panstw zachodnioeuropejskich w Australii staraja sie o
                                  wizy stalego pobytu lub pracy, te rzeczy, uwierz na moment bucowi,
                                  interesuja jeszcze mniej).
                                  Nazwano mnie tu juz na tym forum pasozytem. Z punktu widzenia
                                  Australii docsq mial racje. Bedac elektonikiem nie jestem w
                                  Australii nikim wiecej jak pasozytem. Do kolekcji dolaczam
                                  wiec "jerk" i "buc" a sam pozostaje z pozdrowieniami (rowniez dla
                                  malzonka) i blogoslawienstwem,
                                  Archer
                                  • kan_z_oz Re: Do Archera 31.08.10, 04:16
                                    Archer odbieram, ze jest w Twoich wypowiedziach od poczatku mnostwo
                                    zalu. Ten zal ogolnie forumowo moze byc odczytywany roznie...nikt
                                    przeciez nie widzi Ciebie wiec nie wiadomo czy jestes rozdrazniony,
                                    wkurzony, czy poprostu po drugiej stronie siedzi zadufany mocno w
                                    sobie gosc lub moze zartujacy.

                                    Nie bede sie wypowiadac za innych, bo kazdy robi to sam. Zrobie
                                    wyjatek w przypadku nika 'docq'. Zwroc uwage, ze pasozytem nazwany
                                    zostales Ty, Ja, Iza oraz wszyscy chyba inni? Generalnie nie widze
                                    wielkiego zwiazku miedzy Australia/Forum i nikiem, ktory sie nie
                                    przedstawil. Nie wyglada aby mial taki zamiar. Istnieje dowalajac
                                    innym na tym Forum - mozna ciac/olac/czytac/rozmawiac/zabanowac/rob
                                    jak uwazasz. On sam tylko wie pod iloma nikami pisuje tutaj i ogolnie
                                    w GW. Nikt tez nie powiedzial, ze koniecznie musi zamieszkiwac
                                    Australie...informacje podawane sa dosyc 'generic' prasa - znaczy
                                    sie, ze umie czytac - chociaz nie zawsze chyba ze rozumieniem.haha

                                    Nie wiem tez do czego sie odnosisz z tym stazem?. Forum Australia
                                    istnieje stosunkowo krotko. Nie mam pojecia czy byles pierwszy? Nie
                                    widzialam Cie poprzednio tutaj. Jestes dla mnie wiec nowym gosciem.

                                    Australia funkcjonuje z kazdego punktu widzenia jako spoleczenstwo
                                    emerytalne i wakacyjne - napisalam to do Ciebie gdzies w pierwszym
                                    wpisie. Wciaz jako zachodnie. Nie widze tez w tym nic zlego.
                                    W ktoryms tez watku napisalam, ze osobiscie widze bardziej osoby o
                                    intelektualnych ambicjach oraz z okiem na kariere bardziej w Europie
                                    niz tutaj...ile razy mozna powtarzac???

                                    Co natomiast jest doprowadzajace do malego szalu to fakt, ze krotko
                                    po przyjezdzie tutaj wiekszosc emigrantow natychmiast odkrywa, ze
                                    Australie nalezy poprawic. Mieszkancy Afganistanu wiec po paru
                                    miesiacach zaczynaja sobie budowac tutaj maly prywatny Afganistan,
                                    Wietnamczycy Sajgon. Na dobrze - po jaka cholere w takim razie
                                    wyjezdzac??? Moze nalezalo zostac w originalnym punkcie zamieszkania
                                    i tam sobie usprawniac? Swiadoma czesc tego spoleczenstwa doskonale
                                    sobie zdaje sprawe z plusow, minusow, 'tall poppy syndrome',
                                    zadluzenia ekonomicznego, trade debt, etc. - co jeszcze chcialbys
                                    dodac?

                                    Porownywanie Australii do Niemiec - nie ma wiekszych punktow
                                    stycznosci oprocz tego, ze obydwa panstwa to demokracje zachodnie...

                                    Stary i nie jest to krytyka Niemiec/Europy. Jest to prosta obserwacja
                                    czy ktos sie tam widzi jako emigrant, oraz ogolnie jakie ma szanse na
                                    prace ewentualnie prace w swoim zawodzie, bedac takowym? Mnie ogolnie
                                    to interesuje - podobnie chyba jak czesc ludzi tutaj wpadajacych -
                                    zycie na emigracji.

                                    Jesli wiec ktos tutaj wpada i pyta; jak sie zyje nauczycielom w
                                    Australii - jestem w stanie udzielic wyczerpujacej i klarownej
                                    odpowiedzi. Jestem tez w stanie ogolnie porownac do warunkow w
                                    Polsce/Niemczech/Kanadzie/UK...chociaz w tych 3-ch ostatnich nie z
                                    wlasnego doswiadczenia.

                                    Iza zrobila zreszta takie porownanie bardzo fajnie odnosnie lekarzy -
                                    chwala Jej za to....bo to czas. Ja to doceniem. Twoje zreszta tez
                                    bede sobie cenic jesli zdecydujesz sie zebrac to jakos, aby stanowilo
                                    jakas calosc.

                                    Przepraszam Cie, ale jest wkurzajace, gdy napisalam Ci, ze tez
                                    przyjechalam tutaj w 1992 roku. Z mezem i 3 letnim dzieckiem.
                                    Napisalam Ci, ze w Sydnej nie bylo nawet pracy dla sprztaczek - bo ta
                                    w Australii nie musi to byc najgorsza praca. Napisalam Ci tez, ze
                                    przez prawie rok zylismy z zapomogi - we troje - uczac sie,
                                    wynajmujac ladne mieszkanie i w sumie prowadzac zycie nie odbiegajace
                                    od tego nauczycielskiego z Polski, ktore wymagalo od Nas pracy na 1.5
                                    etatu kazde...Nie rozumiem wiec zbytnio odpowiedzi Twojej, ze miales
                                    zbyt malo...Stary dostawales pieniadze za darmo. W moim rozumieniu,
                                    jesli Ja nie dostaje wystarczajaco, to szukam dodatkowego dochodu.
                                    Dla Nas w tym czasie byla to praca z dziecmi na obozach w czasie
                                    wakacji szkolnych - bardzo dobra bo 'cash in hand' Pare tygodni meza
                                    jako nauczyciele dochodzacy w szkolach katolickich. Jakas pomoc przy
                                    malowaniu, na ktore maz sie zalapal u znajomego...

                                    Wiesz, tez nie przyjechalismy tutaj aby robic cokolwiek, bo nikt
                                    takich planow nie ma. Nie mialam oczekiwan tez, ze Nas fanfara
                                    przywita na lotnisku a po tygodniu pojdziemy do pracy. Archer po pol
                                    roku, to dopiero z reka na sercu dobrze rozumialam co Australijczyk
                                    do mnie mowil - chociaz Ja sama porozumiewalam sie dobrze juz po
                                    przyjezdzie.
                                    Samo przestawienie ucha na akcent to dwa miesiace. Zrozumienie w
                                    miare biegle jezyka z ktorym nie mialo sie poprzednio kontaktu na
                                    zywo, to pol roku. Nie wiem jak Ty, ale przed 1992 to malo kto w
                                    Polsce mial zywy kontakt z jez. angielskim...

                                    W tym swietle Twoje wpisy wydaly mi sie wiec bardzo subiektywne i
                                    ogolnie nastawione na krytyke - sorry ale tak to odebralam.

                                    Zostaw tez na chwile tych Aborygenow i Pauline...Pauline to 'fruit
                                    loop', podobnie jak od paru dni Tony Abbott ze swoim haslem
                                    politycznym; I will stop the boats - znasz ostatni kawal?

                                    W ta niedziele jest w Sydney 'Boat show'

                                    www.sydneyboatshow.com.au/
                                    - ciii, tylko nie mow Toniem'u...hihi

                                    Te kawalki z lodkami nie opuszcza Go juz chyba do smierci - i to jest
                                    sedno australijczyka - jak sie facet bedzie denerwowal, to bedzie
                                    lecialo tych kawalkow tylko wiecej - nie mniej. Australijczyk jest
                                    bezposredni.

                                    Pozdrawiam
                                    Kan

                                    • docsq Re: Do Archera 31.08.10, 06:21
                                      > Nie bede sie wypowiadac za innych, bo kazdy robi to sam. Zrobie
                                      > wyjatek w przypadku nika 'docq'. Zwroc uwage, ze pasozytem nazwany
                                      > zostales Ty, Ja, Iza oraz wszyscy chyba inni?
                                      Archera nie nazwalem pazozytem, jest inzynierem tak jak ja - to
                                      na nas Australia pasozytuje


                                      Generalnie nie widze
                                      > wielkiego zwiazku miedzy Australia/Forum i nikiem, ktory sie nie
                                      > przedstawil.
                                      Mam sie przedstawic z nazwiska i imienia? Daj mi przyklad

                                      Nie wyglada aby mial taki zamiar. Istnieje dowalajac
                                      > innym na tym Forum - mozna
                                      ciac/olac/czytac/rozmawiac/zabanowac/rob
                                      > jak uwazasz. On sam tylko wie pod iloma nikami pisuje tutaj i
                                      ogolnie w GW.
                                      Czasem zmieniam niki, fakt, albo z koniecznosci, albo z kaprysu,
                                      ale tu u Luizy pisze pod tym jednym.


                                      Nikt tez nie powiedzial, ze koniecznie musi zamieszkiwac
                                      Australie...informacje podawane sa dosyc 'generic' prasa - znaczy
                                      sie, ze umie czytac - chociaz nie zawsze chyba ze rozumieniem.haha


                                      Jestem w Australi o 10 lat dluzej od ciebie. 10 lat temu myslalem
                                      inaczej, a teraz mysle tak jak widac. Moze i ciebie to czeka. Co do
                                      mojego angielskiego, to nie ludz sie ze twoj jest lepszy. Dzieli nas
                                      10 lat roznicy "zanurzenia" w tym jezyku, albo i wiecej, bo ja juz
                                      przylecialem tu z dosc zaawansowanym angielskim (przynajmniej jesli
                                      chodzi o slowo pisane). Bylismy pierwszym inteligenckim rzutem
                                      polskich imigrantow do Australii, czym szokowalismy Ozich, bo oni
                                      pamietali innych Polakow, tych bez wyksztalcenia, wyrzuconych z
                                      Anglii albo niemieckich obozow na pocz. lat 50-tych. My tu
                                      przylecielismy i od razu bylo o nas glosno w prasie i telewizji, z
                                      imienia i nazwiska: Artur Rakowski, Teresa Haremza, Gosia
                                      Dobrowolska, Bogdan Koca, Marian Dworakowski, Lech Mackiewicz oraz
                                      jeszcze jeden aktor, najzdolniejszy, ktory sie zapil na smierc.
                                      Jesli uwazasz ze twoj jezyk angielski jest juz super, to pogadaj po
                                      angielsku z Lechem Mackiewiczem. Pozostalych pewnie nie zlapiesz w
                                      Australii, bo albo umarli, albo pracuja spowrotem w Europie. Paru
                                      wrocilo na stale do Polski, a Mackiewicz regularnie tam lata z
                                      Australii do pracy. Sa tez tacy co sie zestarzeli i klepia tu biede.
                                      Ci juz nie wroca. A ty nie badz zadufana, bo nie wiesz co cie czeka
                                      za 10 lat.

                                      • docsq jeszcze pare nazwisk 31.08.10, 06:57
                                        Przybylo tez tu w Australii w latach 80-tych dwoch polskich muzykow
                                        rockowych: Piotr Pastor i Jan Kastor-Rucinski. Pierwszy zmarl, drugi
                                        wyjechal do Hollywood. Ten drugi byl w Polsce liderem zespolu ktory
                                        zalozyl - Republika (nowym liderem zostal pozniej Grzegorz
                                        Ciechowski). Pewnie bylby dzis znany, gdyby nie opuscil Polski.
                                        Byl tu tez w Sydney aktor, ktory po angielsku mowil lepiej niz po
                                        polsku - Wenanty Nosul. Dal sie zaznaczyc jako swietny aktor
                                        teatralny, a takze komercjalnie w grach komputerowych jako
                                        Gatekeeper (wygugluj a znajdziesz) albo w telewizyjnych reklamach
                                        piwa Guiness. Dzis mieszka w Warszawie.
                                        To srodowisko sydnejskie, melbournenskie znam slabiej, a tam
                                        przeciez w latach 80-tych przebywalo malzenstwo Perepeczkow az do
                                        czasu gdy okazalo sie ze w Polsce jest jednak lepiej.
                                      • kan_z_oz Re: Do Archera 31.08.10, 08:28
                                        docsq napisał:

                                        > Archera nie nazwalem pazozytem, jest inzynierem tak jak ja - to
                                        > na nas Australia pasozytuje


                                        W jaki sposob Australia pasozytuje na Tobie jako inzynierze? A nie
                                        pasozytuje juz na kims kto pracuje np; w korporacji czy we wlasnym
                                        biznesie???


                                        > Mam sie przedstawic z nazwiska i imienia? Daj mi przyklad

                                        Przykladem byloby sklecic na swoj temat kilka zdan, zawierajacych
                                        czesc tych informacji, ktore podales ponizej...lepiej pozno, niz
                                        wcale.

                                        > Czasem zmieniam niki, fakt, albo z koniecznosci, albo z kaprysu,
                                        > ale tu u Luizy pisze pod tym jednym.


                                        To wyjasnienie przyjmuje. Zastanawialm sie tylko pare razy, bo
                                        uszczypliowsc Twoich komentarzy zmuszala do zastanawiania sie czy
                                        jestes faktycznie mieszkajacym tutaj osobnikiem? czy tez zwyklym
                                        trollem, ktorych obecnosc na Forach jest dosyc pospolita.

                                        > Jestem w Australi o 10 lat dluzej od ciebie. 10 lat temu myslalem
                                        > inaczej, a teraz mysle tak jak widac. Moze i ciebie to czeka. Co do
                                        > mojego angielskiego, to nie ludz sie ze twoj jest lepszy. Dzieli
                                        nas
                                        > 10 lat roznicy "zanurzenia" w tym jezyku, albo i wiecej, bo ja juz
                                        > przylecialem tu z dosc zaawansowanym angielskim (przynajmniej jesli
                                        > chodzi o slowo pisane). Bylismy pierwszym inteligenckim rzutem
                                        > polskich imigrantow do Australii, czym szokowalismy Ozich, bo oni
                                        > pamietali innych Polakow, tych bez wyksztalcenia, wyrzuconych z
                                        > Anglii albo niemieckich obozow na pocz. lat 50-tych. My tu
                                        > przylecielismy i od razu bylo o nas glosno w prasie i telewizji, z
                                        > imienia i nazwiska: Artur Rakowski, Teresa Haremza, Gosia
                                        > Dobrowolska, Bogdan Koca, Marian Dworakowski, Lech Mackiewicz oraz
                                        > jeszcze jeden aktor, najzdolniejszy, ktory sie zapil na smierc.
                                        > Jesli uwazasz ze twoj jezyk angielski jest juz super, to pogadaj po
                                        > angielsku z Lechem Mackiewiczem. Pozostalych pewnie nie zlapiesz w
                                        > Australii, bo albo umarli, albo pracuja spowrotem w Europie. Paru
                                        > wrocilo na stale do Polski, a Mackiewicz regularnie tam lata z
                                        > Australii do pracy. Sa tez tacy co sie zestarzeli i klepia tu
                                        biede.
                                        > Ci juz nie wroca. A ty nie badz zadufana, bo nie wiesz co cie czeka
                                        > za 10 lat.
                                        Z wymienionych nazwisk kojarze tylko Rakowskiego i Perepeczke. Ani
                                        jednego, ani drugiego nie spotkalam nigdy osobiscie. Nie mam tez z
                                        tego powodu uczucia straty...Nie mam tez wobec wymienionych przez
                                        Ciebie nazwisk poczucia nizszosci czy kompleksow - domyslam sie na
                                        podstawie dwoch znanych mi nazwisk, ze sa/byli wybitni...
                                        Moj sukces osobisty/zawodowy jest mierzony tylko moim wlasnym z niego
                                        zadowoloniem i guzio mnie obchodzi jak inni 'blyszcza'...Ciesze sie
                                        gdy blyszcza i wyraznie pokazalabyme palec srodkowy, gdy ktos zmuszal
                                        mnie do uznania blasku innych - typowy tall poppy syndrome. Niestety
                                        musisz jechac do Europy aby miec podziw innych.

                                        Ludzi mierze glownie tym jak sie odnosza do drugich, bez wzgledu na
                                        to jak sie im wiedzie w zyciu w danym momencie. W zyciu moim zreszta
                                        wiedzie sie na zasadzie gorka/dolek. Nie mam wiec wiele czasu
                                        pomiedzy gorka-dolkiem na zadufanie sie w sobie. Zadufanie sie w
                                        sobie w tym kraju jest niemalze rownoznaczne z samobojstwem jakiegos
                                        rodzaju.

                                        Zauwazam tylko, ze sama bedac raczej generacja X niz 'baby boomers'
                                        duzo latwiej i spokojniej podchodze do kwestii tych przez Ciebie
                                        poruszanych. Jakkolwiek rozumiem aspiracje pokolen 50+, to zauwazam,
                                        ze czesc z tych ambicji jest ogolnie dosyc chorobliwie wygorowana i
                                        zawyzona do mozliwosci indywidulanych czesto jak i mozliwosci tego
                                        kraju.
                                        Pozwole sobie tez zauwazyc, ze jestes wiec juz historia jesli chodzi
                                        o myslenie 'baby boomer' - podobnie zreszta ja, czyli generacja Y.
                                        Ponizej 30-tki masz juz cale nowe pokolenie X, a ponizej 20-stki
                                        nastepne, ktorego jeszcze nie nazwano...jest wiec zabawa w tym
                                        temacie.

                                        Tak wiec spokojnie, Miniu - bo serduszko jest bardzo czulym
                                        instrumentem...i nie lubi tych ambicjonalnych hustawek duzo bardziej
                                        niz skolatana glowa...
                                        To co opisales, wystepuje juz w tej chwili z sporym natezeniem
                                        wszedzie na swiecie i mozesz gonic czy przemieszczac sie z kraju do
                                        kraju, czy z kontynentu na kontynent i gwarantuje Ci, ze nie da sie
                                        juz tego dogonic. Mozna wiec siedziec na wyspie Oz lub starym
                                        kontynencie, jesli ktos ma jeszcze taka mozliwosc i ogolnie jest to
                                        wszystko jedno. Roznice prawdziwa stanowi tylko jak Ty sie w danym
                                        momencie sam ze soba czujesz.
                                        Ja sie czuje dobrze, bo sobie podokrecalam luzne ambicjonalnie
                                        srubki, czyli wszystko to na co mam wplyw. Na dzien dzisiejszy
                                        Australia i Sydney mi pasuja, chociaz rozgladalismy sie wokol na
                                        miejscu i za granica. Jak znajde, to dam Ci znac - bo tylko krowa
                                        zdania nie zmienia...haha

                                        Poza tym brak emocjonalnego przywiazania do miejsca - przywiazanie
                                        jest do ludzi...haha

                                        Kan
                                        • docsq Re: Do Archera 31.08.10, 09:08
                                          > W jaki sposob Australia pasozytuje na Tobie jako inzynierze? A nie
                                          > pasozytuje juz na kims kto pracuje np; w korporacji czy we wlasnym
                                          > biznesie???

                                          A chocby w taki sposob ze place Medicare na t.zw. lekarzy ktorych
                                          jedyna rola jest wypisywanie fikcyjnych zwolnien lekarskich. Wiem o
                                          czym mowie po kiedy bylem superwajzorem w fabryce to mi moi
                                          podwladni przynosili tego na peczki.

                                          > > Mam sie przedstawic z nazwiska i imienia? Daj mi przyklad
                                          >
                                          > Przykladem byloby sklecic na swoj temat kilka zdan, zawierajacych
                                          > czesc tych informacji, ktore podales ponizej...lepiej pozno, niz
                                          > wcale.

                                          Skoro lepiej pozno, to ja jeszcze troche poczekam (na ciebie, hehe)

                                          > uszczypliowsc Twoich komentarzy zmuszala do zastanawiania sie czy
                                          > jestes faktycznie mieszkajacym tutaj osobnikiem? czy tez zwyklym
                                          > trollem, ktorych obecnosc na Forach jest dosyc pospolita.

                                          Rozumiem, wychowana bylas w PRLu, a tam jak pamietam oskarzyli
                                          o "uszczypliwosc".

                                          > Z wymienionych nazwisk kojarze tylko Rakowskiego i Perepeczke. Ani
                                          > jednego, ani drugiego nie spotkalam nigdy osobiscie. Nie mam tez z
                                          > tego powodu uczucia straty...Nie mam tez wobec wymienionych przez
                                          > Ciebie nazwisk poczucia nizszosci czy kompleksow - domyslam sie na
                                          > podstawie dwoch znanych mi nazwisk, ze sa/byli wybitni...

                                          Wszystkie nazwiska wymienilem w kontekscie tego watku czyli zawodow
                                          w jakich pracuja Polacy w Australii. Ja pracuje w innym zawodzie, o
                                          czym juz wczesniej zawiadomilem. Ci dwaj o znanych ci nazwiskach
                                          wcale nie sa wybitni, jesli uczyli cie o nich w szkolach, to do nie
                                          najlepszych uczeszczalas.

                                          > Zauwazam tylko, ze sama bedac raczej generacja X niz 'baby
                                          boomers'
                                          > duzo latwiej i spokojniej podchodze do kwestii tych przez Ciebie
                                          > poruszanych. Jakkolwiek rozumiem aspiracje pokolen 50+, to
                                          zauwazam,
                                          > ze czesc z tych ambicji jest ogolnie dosyc chorobliwie wygorowana
                                          i
                                          > zawyzona do mozliwosci indywidulanych czesto jak i mozliwosci tego
                                          > kraju.
                                          > Pozwole sobie tez zauwazyc, ze jestes wiec juz historia jesli
                                          chodzi
                                          > o myslenie 'baby boomer' - podobnie zreszta ja, czyli generacja Y.
                                          > Ponizej 30-tki masz juz cale nowe pokolenie X, a ponizej 20-stki
                                          > nastepne, ktorego jeszcze nie nazwano...jest wiec zabawa w tym
                                          > temacie.

                                          Nie komentuje bo widze ze ci z tymi generacjami niezla wode z mozgu
                                          zrobili. Informuje cie ze nastepna generacje juz nazwano --
                                          • ratpole Re: Do Archera 01.09.10, 02:48
                                            docsq napisał:

                                            > Nie komentuje bo widze ze ci z tymi generacjami niezla wode z mozgu
                                            > zrobili. Informuje cie ze nastepna generacje juz nazwano --
                                            • docsq NINJA 01.09.10, 23:59
                                              Poniewaz Luiza milczy, wiec zmuszony jestem polemizowac z tym co
                                              napisales.
                                              Po pierwsze, to nie ja ukulem ten termin NINJA na okreslenie
                                              generacji. Pojawil sie on w mediach wraz z GFC. Do mnie dotarl za
                                              posrednictwem kolegi z sasiedniego biurka w pracy, ktory pracuje na
                                              Catia ze sluchawkami na uszach, zwlaszcza w te dni kiedy przez radio
                                              transmituja mecze krykieta.
                                              Po drugie, tym wyrwany przez ciebie z kontekstu cytat "...az do
                                              czasu gdy okazalo sie ze w Polsce jest jednak lepiej" dotyczyl
                                              jednostek, ktorym w Polsce (chodzi o Bulbe, jakbys nie wiedzial)
                                              jest lepiej niz bylo im w Australii, a nie mas. Tym sie rozni
                                              jednostka od masy ludzkiej, ze moze jej byc lepiej tam gdzie masie
                                              (a w jej skladzie tobie) jest gorzej.
                                              Po trzecie, spadaj na forum Kanada.
                                            • luiza-w-ogrodzie Ratpole, opanuj sie 03.09.10, 01:48
                                              ratpole napisał:

                                              > Facet, ty nigdy prawdziwym emigrantem nie byles.
                                              > Ty jestes bulwiakiem na delegacji emigracyjnej, ktoremu sie odcien fajansu
                                              > pisuaru w hotelu robotniczym nie podoba hehehe
                                              > Po twoich slowach (cyt. "...az do czasu gdy okazalo sie ze w Polsce jest
                                              jednak lepiej.") mam ci do powiedzenia w krotkich zolnierskich slowach "wyp...j
                                              i dupy nie zawracaj porzadnym ludziom" hehe

                                              Ratpole, opanuj sie. Nie kopie sie (nawet werbalnie) lezacego.


                                              Luiza-w-Ogrodzie
                                              Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
                                              się. Całe życie? Załóż ogród...
                                    • archer.4 Re: Do Archera 31.08.10, 22:12
                                      Nie widzisz mnie? A to ci nowina. Zawsze sadzilem, ze na forum
                                      wszyscy wszystkich widza. Jezeli bardzo chcesz zobaczyc to wyobras
                                      sobie buca, inzyniera lub nie. Bo ja sobie Ciebie nawet nie probuje
                                      wyobrazic.
                                      Tak sobie kombinuje, ze to forum ma search engine. No i wklepalem
                                      Kan_z_oz i okazuje sie te pierwszy wpis jest z 2003, czyli 4 lata po
                                      moim pierwszym wpisie.
                                      "Co natomiast jest doprowadzajace do malego szalu to fakt, ze krotko
                                      po przyjezdzie tutaj wiekszosc emigrantow natychmiast odkrywa, ze
                                      Australie nalezy poprawic. (...)"
                                      Bo to jest kraj multikulturowy (to tak na marginesie, dle Twojej
                                      wiadomosci, gdybys jeszcze nie zauwazyla). On nie ma swojej twarzy.
                                      Ma ich tyle, ile jest zamieszkujacych go nacji. Jezeli Cie to
                                      doprawadza do szalu to co Ty tam jeszcze robisz? Chcesz byc
                                      oryginalna Australijka to pociagnij sie czarna pasta do butow (jak
                                      ten swiniak Kargula czy Pawlaka), usiadz przed ogniskiem i zadmij w
                                      pusta galaz a potem szalej, ze Anglicy poprawili Australie na swoja
                                      modle i poustawiali Ci tyczki na pustyni aby Twoj szkielet nie
                                      zostal przypadkiem odnaleziony po paru miesiacach. Kosciuszko
                                      Mountain musi zniknac. Botany Bay, Phillip Bay, Adelaide, spluczka
                                      klozetowa, prysznic... co to jest? Zmieniona Australia. Co bardziej
                                      doprowadza do szalu: jako tako ucywilizowany kraj czy nieobecnosc
                                      spluczki? Czy mieszkalabys w "niezmienionej" Australii gdyby nie
                                      bylo tam spluczek skoro sama napisals, ze bez tej spluczki zyc nie
                                      mozesz?
                                      "(...) gdy napisalam Ci, ze tez przyjechalam tutaj w 1992 roku. Z
                                      mezem i 3 letnim dzieckiem. Napisalam Ci, ze w Sydnej nie bylo nawet
                                      pracy dla sprztaczek - bo ta w Australii nie musi to byc najgorsza
                                      praca. Napisalam Ci tez, ze przez prawie rok zylismy z zapomogi - we
                                      troje - uczac sie, wynajmujac ladne mieszkanie i w sumie prowadzac
                                      zycie nie odbiegajace od tego nauczycielskiego z Polski, ktore
                                      wymagalo od Nas pracy na 1.5 etatu kazde...Nie rozumiem wiec zbytnio
                                      odpowiedzi Twojej, ze miales zbyt malo...Stary dostawales pieniadze
                                      za darmo..."
                                      Spotykam sie na tym forum po raz pierwszy. Nic nie napisalas o
                                      trzyletnim synku i wogole wiekszosc faktow podajesz dopiero teraz.
                                      Byc moze pokrecilo Ci sie, i napisalas to to gdzie indziej ale
                                      sorry, na podstawie Twojego zyciorysu Spielberg nie nakrecil jeszcze
                                      filmu aby kazdy go znal. A potem wielkie pretensje do docsq, ze
                                      dopiero teraz troche o sobie napisal. Mniejsza zresta o to bo to co
                                      piszesz dalej zmusza jedynie do zastanawiania sie na jakim smietniku
                                      Ty rozum znalazlas:
                                      Czyli co, jak rzucic psu pod stol kielbase to powinien on ja
                                      grzecznie zjesz i polizac stopy swego Pana?
                                      Stara, dostawalem pieniadze za darmo. Jezeli ta miara mierzyc
                                      australijski dobrobyt to od razu sie pytam: czy ty wiesz ile
                                      pieniedzy za darmo dostaje sie w Niemczech, Szwecji, Francji,
                                      Wloszech itd? Masy nie widzace dalej niz kawal kielbasy z pewnoscia
                                      potrafia to docenic. W tym fragmencie swojego postu przedstawilas
                                      sie najlepiej.
                                      "Wiesz, tez nie przyjechalismy tutaj aby robic cokolwiek, bo nikt
                                      takich planow nie ma..."
                                      Pomiedzy nami zieje przepasc. Ja juz nie pisze o tresci tego watku.
                                      Jest to przepasc swiatopogladowa. Nigdy bowiem nie odwazylbym sie
                                      wrzucac w ten sposob wszystkich ludzi (mozemy ograniczyc sie do
                                      wszystkich przyjezdnych do Australii) do jednego wora i podkreslic
                                      ich jednym definitywnym wnioskiem.
                                      Ja tam mialem swoje plany w momencie przyjazdu. Posypaly sie jak
                                      domek z kart. Domek zostal jednak szybko odbudowany w momencie
                                      wyjazdu.
                                      Klopoty jezykowe mialem podobne.
                                      Lodki nalo mnie obchodza.
                                      Pozostaje z powazaniem,
                                      Archer
                                      • luiza-w-ogrodzie Archer, zastanow sie czasem zanim cos napiszesz 01.09.10, 01:12
                                        Archer, zastanow sie czasem zanim cos napiszesz, zamiast wsluchiwac sie z
                                        upojeniem w dzwiek wlasnego glosu. Widze ze jestes niezadowolony i sfrustrowany
                                        (choc nie wiem czym) ale czy to powod zeby wyszydzac innych czy ich poglady?
                                        Ogolny ton Twoich postow jest taki, ze na przyklad mnie odechciewa sie Tobie
                                        odpisywac, bo i tak wszystko wiesz lepiej, choc jak na inzyniera bardzo slabo
                                        trzymasz sie faktow:

                                        archer.4 napisał:
                                        > Tak sobie kombinuje, ze to forum ma search engine. No i wklepalem
                                        > Kan_z_oz i okazuje sie te pierwszy wpis jest z 2003, czyli 4 lata po moim
                                        pierwszym wpisie.

                                        Nie mogles sie wpisywac na forum GW w 1999 roku z tej prostej przyczyny, ze
                                        wowczas nie istnialo. Pierwsze forum GW powstalo w styczniu 2001 roku a forum
                                        Polonia 14 lutego 2001.

                                        forum.gazeta.pl/forum/1,59000,3163630.html
                                        archer.4 napisał:
                                        > Spotykam sie na tym forum po raz pierwszy. Nic nie napisalas o
                                        > trzyletnim synku i wogole wiekszosc faktow podajesz dopiero teraz.
                                        > Byc moze pokrecilo Ci sie, i napisalas to to gdzie indziej ale
                                        > sorry, na podstawie Twojego zyciorysu Spielberg nie nakrecil jeszcze filmu aby
                                        kazdy go znal. A potem wielkie pretensje do docsq, ze dopiero teraz troche o
                                        sobie napisal.

                                        Gdybys zadal sobie fatyge przejrzenia watku "Pare slow o sobie" przyszpilonego
                                        na gorze forum w celu zpaoznania sie z osobami tu piszacymi, dowiedzialbys sie
                                        czegos o uczestnikach, w tym o Kan.

                                        archer.4 napisał:
                                        >Mniejsza zresta o to bo to co piszesz dalej zmusza jedynie do zastanawiania sie
                                        na jakim smietniku Ty rozum znalazlas:

                                        Poziom polemiki zaiste wysoki. CBDD.

                                        Pozdrawiam
                                        Luiza-w-Ogrodzie
                                        Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
                                        • starypierdola Wyluzuj, Luiza 01.09.10, 01:50
                                          Niech sobie pisze co chce, co Ci szkodzi? W koncu posty takie dlugie
                                          ze nikt ich pewnie nie czyta.

                                          No i jak w zyciu: na grzadce z kwiatami zawsze sie znajdzie jakis
                                          chwast. Ale zeby bo zaraz pryskac Roundup?

                                          Pewnie starszy pan i typowy Polak; tacy zawsze musza miec racje i
                                          nie pozwolom faktom stac na przeszkodzie. Sam to widze po sobie smile)

                                          Pozdrawiam|SP
                                          • ratpole Re: Wyluzuj, Luiza 01.09.10, 02:55
                                            starypierdola napisał:

                                            > Niech sobie pisze co chce, co Ci szkodzi? W koncu posty takie dlugie
                                            > ze nikt ich pewnie nie czyta.
                                            >
                                            > No i jak w zyciu: na grzadce z kwiatami zawsze sie znajdzie jakis
                                            > chwast. Ale zeby bo zaraz pryskac Roundup?
                                            >
                                            > Pewnie starszy pan i typowy Polak; tacy zawsze musza miec racje i
                                            > nie pozwolom faktom stac na przeszkodzie. Sam to widze po sobie smile)

                                            Ja tez jestem za tym, zeby ich tak bic, zeby nie zabic za szybko!
                                            W koncu zapewniaja troche rozrywki na tej przerazliwie uporzadkowanej grzadce
                                        • archer.4 Re: Archer, zastanow sie czasem zanim cos napisze 01.09.10, 10:00
                                          Na wstepie dobra nowina:
                                          To moj ostatni post na forum Australia.
                                          Zreszta zgodnie z obietnica, bo swoj stosunek do mnie wyrazili chyba
                                          wszyscy.

                                          Rzeczywiscie, z tym forum napisalem zle. Pierwszy post umiescilem na
                                          przelomie 2001/2002. Pomylilem sie z innym forum.
                                          Rzeczywiscie, z braku czasu nie przegladam wszystkich watkow. Z
                                          braku czasu. Napisalem zreszta wyraznie, chociaz sarkastycznie, ze
                                          przedstawic sie w innym miejscu to tak jakby nie przedstawic sie
                                          wcale. Forum Australia na dzien dzisiejszy ma 3875 watkow. Zreszta
                                          mniejsza o to.

                                          "Poziom polemiki zaiste wysoki. CBDD"
                                          w odpowiedzi na moj smietnik w glowie. No dobrze. Domyslam sie
                                          ze "jerk" cuy "buc" zalicza sie do dorobku swiatowej kultury.

                                          Za kopacze nie musisz chwytac. Chwast sam sie z grzadki wyrywa.
                                          Zreszta zgodnie z zyczeniem.
                                          Pozostaje nieutulony w tesknocie za sloneczna Australia, krajem
                                          mlekiem plynacym i miodem, no i oczywiscie krajem o zarobkach z
                                          piecioma zerami.
                                          .... mi w dupe
                                          Archer

              • ratpole Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 16.08.10, 03:25
                archer.4 napisał:

                > Niemniej kadra na moim departamencie urzadzila mi taki prywatny egzamin,
                glownie z Angielskiego. Trudno im sie dziwic ze chcieli wiedziec czy bede
                rozumial gdy "ona bedzie jablkami" albo "czy nie ma spacerujacych wrozek"

                To w zasadzie tlumaczy wszystko.
                Pewnie sie wylozyles na roznicy miedzy weteranem-sierzantem (vet sargeant), a
                chirurgiem weterynaryjnym (vet surgeon).
                Nic dziwnego, ze nie pozwolono ci budowac mostow w AU hehehe
                Ale jak piszesz, powetowales sobie to upokorzenie projektujac w tej chwili
                Porsche Cayenne czy tez Airbusa, wiec w sumie wszystko dobre co sie dobrze konczy.
                Mam nadzieje, ze imperial nie miesza ci sie z metric hehe
                  • ratpole Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 17.08.10, 18:08
                    archer.4 napisał:

                    > No fajnie rat.
                    > A o co chodzi z tymi wrozkami?

                    Wróżkami?
                    Nic nie wiem o zadnych wróżkach
                    Wy nizinier lepiej powiedzta o co chodzi z tym mysterious "vet sergeant"?
                    Czy to rodzaj WASP'a?
                    A chemisfera?
                    Pochwal sie co teraz robisz w Europie, ktora docenila twoje umiejetnosci wink
                    • archer.4 Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 18.08.10, 07:29
                      OK rat,
                      Powinno byc "vet surgeon".
                      W wymowie troche podobne do tego nieszczesnego "sergeant".
                      Szczurku, jedziemy na tym samym wozku.
                      Jezeli nie wiesz o co chodzi z tymi wrozkami to twoj Angielski jest
                      jak Niemiecki polskiego gastarbeiter'a po polrocznym trzepaniu
                      dywanow albo zbieraniu kapusty na polu farmera.
                      Ja juz o sobie troche wczesniej napisalem. Teraz twoja kolej.
                      • ratpole Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 18.08.10, 17:19
                        archer.4 napisał:

                        > OK rat,
                        > Powinno byc "vet surgeon".

                        MNIE to to wiruje wokol narzadu plciowego. Podejrzewam jednak, ze anglojezycznym
                        moze to czynic jakas roznice hehe

                        > Szczurku, jedziemy na tym samym wozku.

                        Uchowaj Boze!!!
                        Ja jade zupelnie innym wozkiem hehehe

                        > Jezeli nie wiesz o co chodzi z tymi wrozkami

                        Sprawa jest prosta.
                        Nikt mnie nie pytal o zadne wrozki.
                        Nikt nie musial mnie pytac o wrozki hehehe

                        Znowu twoja kolej: Z czego zyjesz, tam gdziekolwioek to jestes?
              • kan_z_oz Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 16.08.10, 12:14
                Czesc Archer,

                Nie pamietam aby Australia kiedykolwiek slynela z produkcji
                czegokolwiek...na poczatku lat 90-tych z braku internetu i googla
                jeszcze moze ktos byl malo poinformowany odnosnie tego.
                Obecnie raczej trudno, bo dostep do informacji jest.

                Australia jest niejako wyspa na zwolnionych emerytalnych obrotach, a
                srodowska akademickie (ze slyszenia tylko wiem), podobnie jak inne
                sektory panstwowe sa klikowate i malo ciekawe.
                Szkoly srednie byly podobne - mniej tylko polityk,bo praca trudna.

                Lubie Australie bez tej produkcji typu np; Japonia. Stary - o ile
                bardzo odpowia mi w Japonii jedzenie, klimat i ogolnie kultura jej
                mieszkncow, to wlasnie uprzemyslowienie jej, wybetonowanie i
                podrazenie tunelami w kazdym kierunku wraz z iloscia populacji czyni
                ja niemozliwa do zamieszkania.
                Mozliwe, ze raj dla inzyniera. Sami Japonczycy w duzych ilosciach
                przechodza na emerture w Qeensland lub innych zakatkach Australii.

                Niestety, Ja jestem przedstawicielem zawodu pasozyczniczego (cytat
                kolegi D-something) hahaha i ciesze sie, ze przemysl wyjechal do
                Chin...

                Pozdrawiam
                Kan
    • docsq W jakich zawodach NIE pracuja Polacy w Australii? 14.08.10, 00:51
      Przede wszystkim nie pracuja w zarzadach spolek gieldowych, tam
      gdzie sie naprawde dobrze zarabia, niekoniecznie majac zwalajace z
      nog kwalifikacje. Podam przyklad. Dyrektor jednej z branz spolki z
      listy ASX200, ktory nie ma nawet "bachelora", a tylko jakis tutejszy
      dyplom na poziomie polskiego technikum, wzial w tym roku $750,000, w
      tym $250,000 bonusu.
      • kan_z_oz Re: W jakich zawodach NIE pracuja Polacy w Austra 14.08.10, 09:33
        Generalnie to rozmowy o tym ile kto zarabia sa nudne i bylejakie;
        kazdy tyle na ile go stac.
        Znam Pania, ktora po nieoczekiwanej smierci meza musiala kupic biznes
        sprzatajacy - pracuje obecnie okolo 20 godzin w tygodniu - wyciagac
        75K na rok.
        Znam tez ambitnego inzyniera, ktory plujac wokol ledwie zipie wokol
        60K - caly czas pelna para. Regul wiec nie ma wiekszych...

        Moim wyjsciowym bylo to co w Polsce. Meza tez.

        Kan
    • luiza-w-ogrodzie Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 16.08.10, 03:38
      Podobnie jak Kan przyjechalam do Australii w latach 90-tych jako "Skilled
      Migrant" i tez robilam tutejsze kursy i dyplomy bo mimo formalnego uznania moich
      kwalifikacji przez NOOSR, dyplomy i doswiadczenie zawodowe z dalekiego kraju
      RWPG nie byly wysoko cenione (czego sie spodziewalam). Nie oczekiwalam wiec ze
      od razu wskocze gladko na tory zawodowe, tylko wzielam sie za wypelnienie luk w
      moim wyksztalceniu i przystosowanie sie do warunkow AU, nie odwrotnie.
      Narzekania, ze Australia nie jest taka jak Europa sa dla mnie bez sensu.

      Wiekszosc moich znajomych to emigracja z lat 90-tych i pozniejsza, wszyscy w
      kategorii "Skilled Migrant". Niewielu wsrod nich jest narzekajacych, choc sa
      teskniacy za Polska. Ale czy wroca? Nie wiem.

      Poza tym moje wrazenia sa podobne do tego, co napisala Kan - nie wszyscy
      przyjezdzajacy chcieli pracowac w zawodzie wykonywanym w Polsce, nie wszyscy
      chcieli pracowac, majac perspektywe zycia na zasilku. Ludzie zalatwiali sobie
      renty, kobiety czesto rowniez zasilek dla samotnych matek, dorabiali sobie na
      czarno, dostawali mieszkania z Housing Commission i nigdy w AU nie pracowali.

      Pozdrawiam, zyczac zeby kazdy mogl mieszkac tam gdzie mu sie podoba :o) nie ma
      nic gorszego niz narzekac i nic nie robic
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
        • narfi Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 31.08.10, 08:54
          archer.4 17.08.10, 13:01 Odpowiedz
          No fajnie rat.
          A o co chodzi z tymi wrozkami?

          Archer

          --------------------

          Nie chcesz nam powiedziec ,ze ci paskudni ,homofobiczni
          Australijczycy wolali na Ciebie "fairy", ouch....to musialo zabolec.
          Eeeee... zapomnisz o tym.Don't worry, she'll be apples big_grin
            • narfi Re: W jakich zawodach pracuja Polacy w Australii? 01.09.10, 12:41
              Re: Archer, zastanow sie czasem zanim cos napisze
              archer.4 01.09.10, 10:00 Odpowiedz
              Na wstepie dobra nowina:
              To moj ostatni post na forum Australia.
              Zreszta zgodnie z obietnica, bo swoj stosunek do mnie wyrazili chyba
              wszyscy......itd.itd......
              --------------------------------------
              Nooo...nie ma co wpadac w histerie,ale Luiza dobrze
              zauwazyla,no...prawie dobrze.
              Pewnie ,ze dobrze sie zastanowic zanim cos sie napisze,ale jeszcze
              lepiej przeczytac to co sie napisalo zanim to sie wysle.
              Mnie tez sie wydaje ,ze masz jakies problemy emocjonalne.
              Piszesz chaotycznie,gubisz logike i spojnosc wypowiedzi,mieszasz
              fakty,zapominasz co napisales wczesniej i albo sie powtarzasz,albo
              wrecz zmieniasz sens tego co juz napisales.Trudno to sie czyta.
              ....no i to cos co ciezko okreslic,jakis kompleks wyzszosci,uwazasz
              innych za wioskowych przyglupow, tlumaczysz rozwlekle rzeczy dla
              wszystkich oczywiste,no co tu duzo gadac,jaki jest kon kazdy widzi.
              .....a na koniec jeszcze sie prawie poplakales. C`mon....
              Musiala Ci ta emigracja dac popalic,prawie jak kaganowi,hehehe...
              No coz nie kazdy sie nadaje.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka