Dodaj do ulubionych

Tanie domy w Sydney

13.06.15, 01:28
Przeciętny dom w Sydney kosztuje obecnie $A1000 000. Oprocentowanie pożyczek bankowych jest teraz na jednym z najniższych historycznie poziomie. Najlepszą ofertą jaką udało mi się znaleźć w dniu dzisiejszym to 5,63%, oprocentowanie zmienne, na 30 lat. Według moich wyliczeń na bankowym kalkulatorze, cotygodniowe odpłaty wynosiłyby $A1299. Oznacza to, że rocznie potrzeba byłoby posiadać $A67548 dla banku. Jeżeli weźmiemy pod uwagę podatki i koszty życia to wychodzi, że aby kupić przeciętny dom w Sydney, należy zarabiać conajmniej $A200000/rok, czyli 568938,90PLN/rok (dla jednej osoby). Przeciętne wynagrodzenie, dla tych co mają pracę, wynosi w Australii $58692/rok, czyli 166960PLN/rok

Minister finansów Australii (Treasurer) Joe Hockey powiedział, że aby kupić sobie dom w Sydney trzeba wziąć pożyczkę, a wcześniej znaleźć odpowiednią pracę.
Podobna odpowiedź, na podobne pytanie dotyczące kupna mieszkania w Polsce udzielił Prezydent RP, Bronisław Komorowski.
I co Wy na to?
Obserwuj wątek
    • kan_z_oz Re: Tanie domy w Sydney 13.06.15, 09:19
      Na co? Co masz na mysli?

      Rzad Abbotta wykazal sie wyjatkowa arogancja w roznych wypowiedziach dotyczacych paru kwestii spolecznych. Hockey nie jest wiec wyjatkiem a tylko tego przykladem.
      Masz wiec wspolny mianownik; polityk = arogant, bo ogolnie ludzka natura jest aby nie pamietac do konca jak sie samemu zdobylo darmowa edukacje oraz korzystalo z roznych ulg gdy lata temu sie zaczynalo.

      Obawiam sie, ze ten trend arogancji sie dobrze ustabilizowal w wielu dziedzinach zycia.

      Kan
      • luiza-w-ogrodzie Re: Tanie domy w Sydney 13.06.15, 12:40
        Dokladnie jest jak Kan mowi: arogancja i niewiedza o zyciu tzw przecietnego Australiczyka.

        Otwarcie mozliwosci inwestowania w domy jako zabezpieczenia na przyszlosc i w ramach self-managed super funds wzbogacilo baby boomers oraz inwestorow z Chin (lokujacych w Sydney brudne pieniadze). Ceny poszly w gore, baby boomers (wlaczajac czlonkow rzadu) sie na tym wzbogacili natomiast ich dzieci nie maja szansy na kupno domu chyba ze gdzies na peryferiach Sydney, oszczedzajac na potege i zarzynajac sie na kilku etatach.

        Wlasnie planuje zbudowanie "granny flat" kolo domu, zeby zachecic moje dzieci do mieszkania w Sydney wink

        Luiza-w-Ogrodzie
        Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • starypierdola Niesmialo zauwazam, ze... 18.06.15, 21:12
      "Oprocentowanie zmienne" znaczy ze moze sie zmienic, i z pewnoscia sie zmieni. Albo pojdze w dol, albo w gore.

      Zwazywszy ze w tej chwili jest, jak piszesz, "najnizsze historycznie" jest prawie pewne ze pojdzie w gore. Czyli ze Twoj kalkulator nie jest zbyt uzyteczny w obecnej formie. Zeby miec pewnosc so i jak potrzebujesz jeszcze 'cristall ball'. No i pewnosc ze Cie nie wywala z roboty.

      A najlepiej to przeprowadz sie do Kalgoorlie. Tu ceny badziej umiarkowane, roboty stale duzo,, a jak by oprocentowanie poszlo do gory to mozna zawsze przespac sie w lesie, jub w jakims pubie ($50 za piwo/wieczor, x 30 dni/miesiac = $1500). A ile przy tym uciechy!!

      Jako alternatywa, probuj Warszawe. Wyglada na duzo bardziej przystepna.

      Zadowolony SP
      • kan_z_oz Re: Niesmialo zauwazam, ze... 19.06.15, 09:49
        Moze narusze info prywatne ale pozwole sobie zauwazyc, ze Luiza bedaca wlascielka dzialki okolo pol akrowej w promieniu 15 km od centrum Sydney CBD.
        Panowie, kilka 'granny flats'. Bez bankow...nie wiem 20 miejsc parkingowych?

        Moze wiec niech kazdy probuje, gdzie mu przypadlo? Zamiast radzic innym?

        Kan
        • gobo2 Re: Niesmialo zauwazam, ze... 19.06.15, 18:16

          Akr (ang. acre) - jednostka miary powierzchni gruntów używana w krajach anglosaskich. Był to obszar, który mógł zostać zaorany przez pług zaprzęgnięty w woły w ciągu jednego dnia
          www.convertworld.com/pl/powierzchnia/Akr.html
          akr = 0.4 ha
          akr = 4047 m2
          1/2 akr = circa 2000m2, czyli dzialka 40mX50m, albo inne kombinacje..
          smaczny kasek, jezeli, te 15 km od centrum CBD, jest z wlasciwej strony sydney...!
          www.google.com/maps/d/viewer?mid=zpaoZatZ5Qsg.kxr3ehQWTYB0&hl=en_US
          kan_z_oz napisała:

          > Moze narusze info prywatne ale pozwole sobie zauwazyc, ze Luiza bedaca wlasciel
          > ka dzialki okolo pol akrowej w promieniu 15 km od centrum Sydney CBD.
          > Panowie, kilka 'granny flats'. Bez bankow...nie wiem 20 miejsc parkingowych?
      • krakkrakusek1au Re: Niesmialo zauwazam, ze... 20.06.15, 05:05
        @ZadowolonySp
        Ja pisalem o mlodych ludziach chcacych kupic dom w Sydney. Ja prawdopodobnie, podobnie jak Ty, nie jestem juz taki mlody. Dom mam. Nikomu nic nie jestem dluzny. Co prawda mieszkam ok 50 km od Centrum Sydney i domy tutaj mozna kupic juz od ok $300 000. Jak bym chcial pojechac do Centrum (a robie to codziennie) to kosztuje mnie to $7.40/dzien, tam i z powrotem. Po przejsciu na emeryture bedzie kosztowalo mniej. Gdybym chcial pomieszkac sobie w Centrum to tez moge bo corka ma juz splacony dom o wartosci ponad 3 miliony, z basenem, SPA, wieloma pokojami i udogodnieniami. Oczywiscie Warszawa i inne miasta w Polsce wchodza w rachube...
        • kan_z_oz Re: Niesmialo zauwazam, ze... 20.06.15, 10:00
          Co sie martwisz o mlodych? Moj syn wynajmuje w Sydney i nie ma zamiaru nic kupowac. Nie ma tez zamiaru docelowo w Sydney mieszkac. Jak sie zdecyduje to moze kupi, a jak nie to bedzie wynajmowal.
          Uwaza On jak i wiekszosc akurat jego kolegow, ze ceny sa zwariowane i jest zbyt duze ryzyko pakowania sie w kilkuset tysieczne pozyczki. J z koleji nie mam zamiaru Go przekonywac, ze powinnien, bo nie wiem.

          W koncu aby ceny dalej rosly musi byc staly doplyw tych, ktorzy uwazaja, ze warto ryzykowac. Jakos nie widzi sie aby 'ninja' generacja pompowala w nastepnym 20-to leciu marzenia 'baby boomers', bo generacyjnie to sa inne swiaty, ktore nie maja ze soba nic wspolnego.

          Kan
          • gobo2 Re: Niesmialo zauwazam, ze... 20.06.15, 15:57
            moja corka, generacja" xyz", rentuje w prahran..
            en.wikipedia.org/wiki/Prahran,_Victoria..
            coraz bardziej, coraz czesciej, mowi, ze to,co ja mam, to, to, co chcialaby miec...!
            cwierc akra, dom, rodzina, dzieci... zycie, to wspolna rzecz...!


            kan_z_oz napisała: (....)
            >Jakos nie widzi sie aby 'ninja' generacja pompowala w nastepnym 20-to leciu marzenia 'baby >boomers', bo generacyjnie to sa inne swiaty, ktore nie maja ze soba nic wspolnego.
            >
            > Kan
            • kan_z_oz Re: Niesmialo zauwazam, ze... 21.06.15, 02:30
              Oczywiscie, ze chcialaby. Moj syn tez, jak i jego koledzy, ale nie za cene zdrowia czy zycia.

              Ich, podobnie jak i mnie bardziej martwi np;
              www.brisbanetimes.com.au/world/were-going-the-way-of-the-dinosaur-study-finds-earths-species-disappearing-at-frightening-rate-20150620-ght20w.html.
              Jak ma sie to do calego ekosystemu, ktorego my jestesmy czescia? jaki to wplyw moze miec na rolnictwo w ciagu nastepnych lat? Czy wersja jakiegos rodzaju 'mad Max', gdzie zdobywanie czystego zarcia bedzie podstawowym zajeciem sie Nam tutaj nie szykuje?

              Wiesz, ja mieszkam na wsi. Tutejsze problemy nie maja nic wspolnego z Melbourne czy Sydney. Ile co jest warte i ile poszlo do gory malo kogo obchodzi. Funkcjonuje wiec w jakiejs alternatywnej rzeczywistosci, gdzie opady deszczu lub ich brak jest glownym tematem.

              Kan
              • gobo2 Re: Niesmialo zauwazam, ze... 21.06.15, 15:36
                wiesz, ja mieszkam w miescie, ale tak, jakby na wsi.... jak luiza z ogrodem...
                funkcjonuje wiec w jakiejs alternatywnej rzeczywistosci, gdzie opady deszczu lub ich brak jest glownym tematem. to co wsadze, do doniczek, to mi umiera... pomimo podlewania
                to co wsadze do ziemi, to zyje...pomimo wszystko...!

                kan_z_oz napisała: (...)
                > Wiesz, ja mieszkam na wsi. (....). Funkcjonuje wiec w jakiejs alternatywnej rzeczywistosci, >gdzie opady deszczu lub ich brak jest glownym tematem.
                >
                > Kan
                • narfi Re: Niesmialo zauwazam, ze... 23.06.15, 06:22
                  ...ze tak sie odniose do postu Kan, pare szczebelkow wyzej.
                  Mam wiarygodne dane z Chin Ludowych(nalezy czytac "komunistycznych"), ze istnieje obecnie kolejka na 1mln Chinczykow czekajacych na blogoslawienstwo Partii, aby wyjechac do AU i kupic tu dom, czyli automatycznie zamieszkac. Wpisowe do kolejki jest 5mln $ Chinskie wladze nieoficjalnie mowia, ze za 5 lat kolejka wydluzy sie do 5mln osob.
                  Teraz juz wiesz kto kupuje i kto winduje ceny.
                  Ja tylko jestem ciekaw czy ci kupujacy domy w AU przeszli wczesniej odpowiednie szkoleniasmile
                  Pare lat temu Kadafi mowil, ze my nie musimy prowadzic wojen z Europa.Wystarczy, ze pare lat poczekamy, a Europa bedzie nasza . Wystarcza demokratyczne wyborysmile
                  Mowiac serio, popatrzmy jaka sile nabywcza ma australijski pracownik w porownaniu tylko z tym jednym procentem Chinczykow (15mln.)ktory zarabia 0.5mln$ rocznie.A tyle ich mniej bedzie mniej-wiecej za 5-10 lat.
                  Istnieje blog Polaka, ktory juz bliski 10 lat uczy angielskiego w Chinach, na uniwerku w "country town" w Chinach. 10 lat temu to byla tylko wioska, teraz ma 4mln, ludzi, a aglomeracja 8mln.
                  www.chiny-info.pl/MadeinChinaBlog.aspx
                  Pare miesiecy mnie tu nie bylo i facet zniknal. Klikajcie, moze sie znowu pojawi. Moim zdaniem najciekawszy blog na necie.Kopalnia wiedzy o Chinach.Wszystko z dziesiatkami zdjec.
                  ...i co najwazniejsze wiarygodny.Przez pare miesiecy sprawdzalem kazda informacje, ani razu go na niczym nie zlapalem, a wiec chyba wiarygodny.
                    • kan_z_oz Re: magia liczb pracuje dla Chin 25.06.15, 02:35
                      Juz jest oficjalnie...
                      www.brisbanetimes.com.au/business/the-economy/chinese-demand-for-a-home-in-australia-as-strong-as-ever-20150624-ghx2tq.html
                      Jeden z kupujacych chcial zaplacic za mieszkanie w Sydney CBD $800K karta kredytowa.
                      Bez komentarza.

                      Kan
                      • dicksmith Re: magia liczb pracuje dla Chin 25.06.15, 03:47
                        Chińscy aferzyści z Chińskiej Republiki Ludowej się tu moszczą w Sydney w najlepsze i to pomimo oficjalnych rządowych restrykcji.
                        Overseas buyers are largely limited by Australian law to new homes and need approval from the Foreign Investment Review Board. Temporary residents can buy new or existing properties with the board's approval, but must sell them when they leave the country.
                        Rząd jak zwykle o wszystkim dowiaduje się ostatni, ale nie dziwota skoro PM jest, co tu dużo mówić, upośledzony intelektualnie, wystarczy popatrzeć na jego wyniki z Oksfordu. Z przedmiotu "Communist Government in the USSR and Eastern Europe" zaledwie B na szynach. I z czym tu do Chińczyków? https://www.smh.com.au/content/dam/images/2/y/6/b/g/image.related.articleLeadwide.620x349.2y6a1.png/1385416193667.jpg
                        • kan_z_oz Re: magia liczb pracuje dla Chin 25.06.15, 09:09
                          Dick, wez przestan. Abbott nie jest uposledzony. Jest 'ass', do tego wyprany przez kleryka, ktory byl Jego idealem i wzorem w mlodosci.

                          Rzad wie o wszystkim. Pompowanie nieruchomosci utrzymuje wciaz sztucznie cala ekonomie. W tym rowniez Twoje 'super', ktore jest w te nieruchomosci uwiklane.
                          Mnie malo rusza sprzedawanie mieszkan. Rusza mnie natomiast to;
                          www.afr.com/business/agriculture/livestock/s-kidman--co-australias-largest-private-landholder-put-up-for-sale-20150410-1mhz2y
                          Nie musze chyba dodawac, ze to nie pierwsza...Rusza mnie, bo czlowiek musi jesc. Byloby tez dobrze utrzymac zaplecze zywnosci o wysokiej jakosci, bo poprostu AU ma do tego idealne warunki ze wzgledu na niemalze brak zanieczyszczen.

                          Nasze dzieciaki - te maja przechlapane - oprocz tego to kazdy tutaj piszacy, wlaczajac mnie korzysta lub skorzystal z tego wzrostu nieruchomosci. Bedzie wiec teraz jak w EU. Dom bedzie dziedziczony. Mieszkanie male do zakupu przez tych z 'dobrymi pracami' (finanse, wyzsze korporacyjne prace). Reszta bedzie wynajmowac, pracujac do 70-tki.

                          No, chyba ze sie mlodzi zbuntuja i zarzadza 'francuska rewolucje'...czego nie chcialabym ogladac. Wystarczyl mi okres kartkowy w PRL-u.
                          Kan
                          • gobo2 byc moze, tak to ,z twojej wsi 25.06.15, 16:23
                            wyglada... u mnie, w melburne , maja wybor.....en.wikipedia.org/wiki/Dandenong,_Victoria

                            kan_z_oz napisała:
                            >
                            > Nasze dzieciaki - te maja przechlapane -(...) Bedzie wiec
                            > teraz jak w EU. Dom bedzie dziedziczony. Mieszkanie male do zakupu przez tych z
                            > 'dobrymi pracami' (...)
                          • krakkrakusek1au Re: Mozna i tak 26.06.15, 09:29
                            Moj syn nie ma zawodu i pracuje jako pracownik niekwalifikowany. Posiada na utrzymaniu 2 wlasnych + 3 adoptowanych dzieci (foster children). Zona pochodzenia aborygenskiego.
                            Niedawno otrzymal nowiutenki dom,( 5 sypialni, trzy dodatkowe pokoje, weranda, 2 lazienki, klimatyzacja, zamykany garaz, wysoki standard) na wietrzyste wynajmowanie. Dom jest w prywatnej, bogatej dzielnicy. Raz na 10 lat malowanie domu za darmo. Czynsz wynosi $450/tydzien ale nie wiecej niz 25% dochodow. Na troje foster children otrzymuje ponad $1000/tydzien. Lekarza i dentyste maja za darmo. Gdyby chcieli kupic ten czy inny dom to po odczekaniu 2 lat w kolejce i zebraniu minimum 10% warosci domu moga otrzymac pozyczke z "Aboryginal Council" na 2%stalego oprocentowania. Aha, pieniadze, ktore otrzymuja na "foster children" nie sa opodatkowane i nie podlegaja ocenie przy ustalaniu wysokosci czynszu za dom. Gdyby stracil prace, to raz na trzy lata, przez okres jednego roku, ma gwarantowana wyplate zasilku bez potrzeby szukania pracy (wypelnianie zeznan).
                            • dicksmith Re: Mozna i tak 26.06.15, 09:45
                              o jezu, dobrze że mój syn tego nie czyta, bo on wciąż wierzy że przez zdolności i wykształcenie zajdzie daleko. Ostatnio rzucił stacjonarne high school, bo głupota tam panowała taka że nabawił się depresji i zażywał prozac. Teraz jest szczęśliwi, bo nareszcie może się uczyć - metodą distance education (prawie całkowicie przez internet) i metodą tą może zrobić 2 lata w 1 rok nie oglądając się na durnych Aussie-kolegów i beznadziejnych nauczycieli. Wierzy że w ten sposób do czegoś dojdzie, a tu tymczasem, o czym nie wie, co innego jest grane w Australii. Shit!
                            • kan_z_oz Re: Mozna i tak 27.06.15, 13:06
                              Oczywiscie wiesz i zdajesz sobie z tego sprawe, ze zasilki, wszystkie swiadczenia socjalne wlaczajace te mieszkaniowe jak i te zdrowotne sa inne - wyzsze, czyli uprzywilejowane dla ludzi z pochodzeniem aborygenskim?

                              Nie mowie, ze jest mu latwiej. Mowie, ze dostaje wystarczajaco aby zyc, oraz jest zawsze pierwszy do wszystkiego w kazdej kolejce. Sproboj to samo doswiadczenie obecnie przecwiczyc na Job Search Allowance nie bedac Aborygenem lub w Housing Commision.

                              Kan
                              • krakkrakusek1au Re: Mozna i tak 28.06.15, 00:54
                                Zdaje sobie sprawę, ale tak sobie myślę, że jeżeli np. rodzina polskich Austraijczykow wzięłaby na wychowanie trójkę aborygeńskich dzieci to prawdopodobniej zgodnie z przepisami miałaby wszelkie aborygeńskie przywileje.

                                Przy okazji, wszystkie moje wnuczęta z tej rodziny (również te przybrane) mają niebieskie oczy.
                        • krakkrakusek1au Re: magia liczb pracuje dla Chin 25.06.15, 09:24
                          Twierdzenie, ze Abott jest uposledzony to duza przesada. Na studia na Oxfordzie dostaje sie smietanka, na "honour" tylko najlepsi. "Second Class Honours" to tez zaszczyt. Dla porownania z polskim systemem: A= Celujacy, B= Bardzo Dobry, C= Dobry, D= Dostateczny i F= Niedostateczny.
                          Nie wiem jak jest na Oxfordzie, ale moja corka uzyskala stopien z "Honours" I Class" z podobnej dyscypliny w Sydney i aby zakwalifikowac sie na finalowy rok musiala byc jedna z dwoch najlepszych w przedostatniej klasie.
                          • dicksmith Re: magia liczb pracuje dla Chin 25.06.15, 12:22
                            Oczywiście że nie jest upośledzony, tylko w jakimś sensie upośledzony intelektualnie, bo po PM można by się spodziewać lepszych wyników na studiach. Dla przykładu, David Cameron ukończył Oxford mniej więcej w tym samym czasie co Tony, ale z wynikiem First Class.
    • krakkrakusek1au Re: Tanie domy w Sydney 04.07.15, 02:59
      Przedwczoraj, ok 10km od miejscowości Cessnock, 165km od Sydney, widziałem reklamę (bilabord) informującą, że w Hunters Valey można kupić domy z działką już od $A85 tysięcy. Nieco dalej, w miejscowości Kurri Kurri- co po aborygeńsku znaczy: (ten) bardzo pierwszy, na ogłoszeniu agencji nieruchomości, widziałem dom 2 sypialniany, o podwojnych wymiarach pokoi, z łazienką, kuchnia, salonem, wykładzinami dywanowymi, klimatyzacją, kominkiem, zamykanym starym garażem i 6 arowa działką za jedyne $A215tysiecy.

      Tak sobie myślę, że w Australii nawet osoba pracująca całe życie za minimalne, dopuszczone prawem wynagrodzenie, ma możliwość, po przejściu na emeryturę, kupić sobie taki dom za gotówkę. Dla osoby, która nie ma poczucia własnej wyższości, taka praca- np sprzątaczki w hotelu, jest powszechnie i łatwo dostępna w większości dużych miast w Australii.
      • gobo2 Re: Tanie domy w Sydney 04.07.15, 11:49
        kupic, to mozna, ale mieszkac tam, to inna gwiazda...smile!
        en.wikipedia.org/wiki/Kurri_Kurri,_New_South_Wales
        www.realestate.com.au/buy/in-kurri+kurri,+nsw+2327/list-1?activeSort=price-asc
        krakkrakusek1au napisał:
        >
        > Tak sobie myślę, że w Australii nawet osoba pracująca całe życie za minimalne,
        > dopuszczone prawem wynagrodzenie, ma możliwość, po przejściu na emeryturę, kupi
        > ć sobie taki dom za gotówkę.
        • narfi Re: Tanie domy w Sydney 05.07.15, 04:33
          Krakusek, ok, zalozmy, ze land dostales za darmo.
          I teraz musisz sam uzbroic teren, za ile i jak. Musisz doprowadzic droge, energie, gaz itd,itp
          to kosztuje. Wiem, ze mozna uzywac mobile, ale wieze transmisyjne trzeba zbudowac. Zreszta zostawmy to wszystko.
          Rozpisz mi ceny materialow, na dom powiedzmy 200m2.
          Na robocizne ci nie starczy czyli musisz budowac sam. Musisz potrafic i musisz miec duzo zdrowia. Narzedzia tez kosztuja.
          Sluchaj, nie chce sie z toba spierac ani klocic. Zostawmy to wszystko w strefie teorii.
          Nie chce wnikac w szczegoly (na razie). Sam temat jest interesujacy (teoretycznie)
          Powiedzmy ktos odchodzi na emeryture. Ma 100K ($) duzo czasu i dobre zdrowie.
          Dostaje za darmo dzialke powiedzmy 300km od Melb.w buszu. Ma w miare sprawne auto i trailer i chce budowac dla siebie dom na stare lata.
          Na poczatek:
          droga bedzie raczej gruntowa, zawieszenie do starego 4WD- 4K, uzywana skrzyna biegow co najmniej 6-7K, to pierwsze co wysiadzie.
          Mnie teraz interesuje ile wydasz na same materialy i czy zycia ci starczy, zeby to skonczyc.
          Widzisz, ja jestem podlotkiem, podlatuje pod 70-ke (big_grin) Pare lat temu mimo, ze to i tamto mnie pobolewalo dawalem rade. W ciagu paru lat poszly stawy, serce, pare innych mniejszych spraw. Gdybym mial sam, ale tu zupelnie sam, budowac nawet najtanszy dom, to biorac pod uwage max. 5-6 godzin dziennie efektywnej pracy zycia mi nie starczy, nawet takiego najdluzszegosmile
          No dobra, wiem, ze temat jest z nie z tej planety, ale powiedzmy, czysto teoretycznie. Po prostu: czy w najlepszych nawet ukladach, da rade?
          Wiem, ze to nie chwyci, ale kto wie?
          Mozna zalozyc nowy watek. Niech kazdy kto jest zainteresowany cos od siebie dorzuci. Madrze czy glupio, niech cos dorzuci. Wszystkie korekty wyjda w praniusmile
          • starypierdola No ale tak mysle, ze jak jestes na emeryturze .. 05.07.15, 07:03
            ... to przeciez masz duzo czasu i budowa tego domu wypelnila by ci czas, az do samej smierci smile
            Patrz na to pozytywnie!!

            No i nie wydawal bys pieniedzy na jakies kawiarnie, lody czy ciastka! Samo zdrowie: steki z kangurow, zupy z wezy, warzywa z ogrodka (zona tez musi miec cos robic!).

            A ile bys oszczedizl na tym ze ani dzieci ani wnuki nie odwiedzaly by Cie bo baly by sie ze beda Ci musieli pomagac.

            A jak bys z tego buszu dojezdzal do lekarza czy szpitala?

            Ciekawy optymista SP
            • krakkrakusek1au Re: No ale tak mysle, ze jak jestes na emeryturze 06.07.15, 11:29
              O czym Wy ludzie piszecie? Tak się składa, że ponad 25 lat byłem w pełni licencjonowanym budowniczym w stanie NSW. O kosztach i problemach z budową trochę wiem. Ale ja pisałem, że na dzień dzisiejszy, człowiek pracujący w Australii, za minimalne wynagrodzenie, byłby w stanie kupić, po przejściu na emeryturę, dom w Kurri Kurri, za gotówkę. Myślę o domu w cenie np. oferowanej w ogłoszeniu (link gobo2). Domy tam to nie domy w buszu. Kuri Kuri to miasteczko gdzie mieszka ponad 5 tysięcy ludzi. Jest infrastruktura, usługi, lekarze, dentyści itd. Cessnock, ze szpitalem jest tylko oddalone o10 km. Podobnie Maitland.

              A teraz wyliczenie funduszu Superannuation. Ja pracuję już 40 lat i zamierzam pracować conajmniej 5 lat więcej. Pomnóżmy 9.5% Superannation przez minimalne wynagrodzenie, przez 40 lat I dodajmy 7% konserwatywnego dochodu z inwestycji rocznie. Otrzymamy kwotę dużo większą od ceny tanszgo domu w Kurri Kurri.

              Oczywisce, że ktoś kto ma obecnie 70 lat i pracował za minimalne wynagrodzenie, obecnie nie posiada najprawdopodobniej środków na zakup takiego domu. Superannuation jest obowiązkowe dopiero gdzieś od 1987 roku i początkowo było niższe procentowo.
              • dicksmith Re: No ale tak mysle, ze jak jestes na emeryturze 07.07.15, 01:17
                > Oczywisce, że ktoś kto ma obecnie 70 lat i pracował za minimalne wynagrodzenie,
                > obecnie nie posiada najprawdopodobniej środków na zakup takiego domu. Superann
                > uation jest obowiązkowe dopiero gdzieś od 1987 roku i początkowo było niższe pr
                > ocentowo.

                Inny problem to ciaglosc pracy przez 40 lat, chyba ze sie pracuje na panstwowej posadce, albo za minimalne wynagrodzenie, najlepiej deklarujac sie jako analfabeta.
              • kan_z_oz Re: No ale tak mysle, ze jak jestes na emeryturze 07.07.15, 11:24
                Siem nie denerwuj. W koncy sam zaczales z Cessnock w watku, ktory byl o sydnejskich nieruchomosciach.
                Wydaje mi sie, ze tez ustalilismy, ze ani Ty, ani nikt tutaj mieszkajacy bardzo dlugo bezdomny nie jest. Pytanie zeszlo wiec na tych zaczynajacych; Nasze dzieciaki lub inne 20-sto pare latki, ktore nie tylko, ze bogatego funduszu emerytalnego nie posiadaja, ale nie wiadomo czy z takowego beda korzystac za 50 lat! haha
                Twoje zalozenia, ze jak obecnie ludzie maja mozliwosc kupic taniej na peryferiach Sydney z funduszu, to Ci za 50 tez jest tak samo teoretyczna jak budowanie teorytycznech najtanszych domow.

                Pa
                Kan

          • kan_z_oz Re: Tanie domy w Sydney 05.07.15, 07:20
            Poniewaz temat nie jest dla mnie zupelnie teoretyczny to moze sie dolacze do rozwazan, nieco juz obok watku glownego.
            Odchodzac na emeryture - w tym momencie 65, dla mojej generacji 70, jest juz za pozno aby podolac budowie, domu metodami wlasnymi, generalnymi remontami na dzialkach wymagajacych 4x4 w bushu. Oprocz tego do 4x4, nalezy tez zakupic tariler do przewozu materialow, narzedzia; pila lancuchowa, tarczowa, kosiarka (ride on), wersja 4x4 to 16K, bob-cut lub traktor...haha
            Nawet nie bede liczyc mniejszych urzadzen.
            Do tego nalezy postawic 'shed' na wszystkie ww.

            Jest to wiec cwieczenie dla kogos kto jest takim troche domoroslym 'tradie'.
            Wymagane jest ogolnie zdrowie fizyczne aby moc pracowac bez 7-8 na dzien.

            Mnie sie wydaje, ze my sami przeprowadzajac sie na wies w wieku 50 zrobilismy to o jakies 10 lat za pozno. No, ale chyba wciaz w czasie, chociaz fizycznie to mam taki zasuw jak w czasach grania profesjonalnie w siatke w wieku 20+
            Jest to nieslychanie fajnie i daje ogromna satysfakcje doswidczenie , jak sie widzi postep i naprawde trzeba lubic.
            Tak wiec, remnot chlupy poszedl w tysiace. Wymiana dachu - tanio 10k. Usuniecie starej izolacji z poddasza, metoda wlasna, betka. 5 dni zasuwu na strychu.
            Wymiana elektryki - 5k. Zaden elektyk nie chcial sie tnkanc roboty, dopoki poddasze nie zostalo dokladnie posprzatane. Modernizacja kuchni - 16K

            Praca nad dzialka w postaci landscaping - priceless. Musielismy zbudowac sciane oporowa z kamienia w polowie stoku. Weszlo okolo 25ton kamienia, plus 4 tony kamienain rzecznego za sciany oporowe, plus ziemia 5 ton. Wszystko metoda reczna. Zajelo 2.5 roku.

            Lista tego, co jeszcze jest do zrobienia jest tak samo dluga jak ta co juz zostalo zrobione.

            Potrzebne jest wiec zdrowie, zdrowie i ekstremalna wydajnosc fizyczna. Potrzeba tez sporo$$

            Kan
            • narfi Re: Tanie domy w Sydney 07.07.15, 08:46
              No to fajnie, cos sie ruszylo.
              Jak mowilem cwiczenie jest teoteryczne, ale niezupelnie.
              W Victorii mozna kupic uzbrojona dzialke w zupelnie przyzwoitej miejscowosci, 1000m2 za 30K, na zadupiu, ale nie zupelnym.
              No wiec powiedzmy, ze mamy te dzialke, plany, pozwolenia i zaczynamy budowac.
              OK, odliczam koszt dzialki. Mamy splacona dzialke i 100K. Urealniamy sprawe o tyle, ze pod dachem bedzie 150m2, a reszta to rozne werandy, carporty, shedy itp. Na upartego mozna w tym shedzie przez czas budowy mieszkac. Jasne jest rowniez, ze zadnej niwelacji gruntu nie potrzeba.
              Od czego zaczynamy?
              PS. Jasne, ze temat jest tylko dla tych, ktorzy maja za duzo czasu i chec pocwiczenia szarych komorek, tak, zeby pan Alzheimer nie mial czasu do nas sie dobracsmile
              Budujemy jak najtaniej, mozemy uzywac niekoniecznie co nam sie podoba, ale co jest w miare tanie, ale i w miare przyzwoitej jakosci. Pod kilkoma warstwami Dulaxu wszystko bedzie sie podobalosmile
              • kan_z_oz Re: Tanie domy w Sydney 07.07.15, 11:15
                W mojej okolicy ludzie zaczynaja od tego, ze stawiaja na takiej dzialce przyczepe kempingowa w ktorej sami mieszkaja.
                W wersji luksusowej, stawiaja 'shed', ktorego glowna czesc jest na maszyny, a czesc jest mieszkalna. Pokoj z kuchnia, lazienka. Pozniej jest to tzw; teenage retreat.
                Pytanie. Czy ta dzialka teoretyczna ma prad?

                Kan
                • narfi Re: Tanie domy w Sydney 08.07.15, 15:50
                  Wcale nie teoretyczna.Pewnie, ze ma prad i wszystkie inne serwisy.
                  W tamtych okolicach smiesznie ceny do gory ida. Przez 10 lat nic, a potem 100% w rok, dwa i znowu nic.Zrobilem male research.
                  Sztuka polega jak wstrzelic sie w te lata podwyzkowe. ...i co jeszcze zauwazylem, to to, ze te country podwyzki wcale nie ida w parze z podwyzkami w City.
                  Moim zdaniem to bedzie w przyszlosci szansa dla mlodych.
                  • dicksmith Re: Tanie domy w Sydney 08.07.15, 23:56
                    > Moim zdaniem to bedzie w przyszlosci szansa dla mlodych.

                    a wiec wracamy do korzeni, farmerstwo i opale.
                    Kiedys BHP przenioslo sie z pustynnego Broken Hill do miast na wybrzezu, a w przyszlosci mlodziez podazy w odwrotnym kierunku. Zyc, nie umierac.
                  • kan_z_oz Re: Tanie domy w Sydney 09.07.15, 05:54
                    Cena jest wiec smieszna.
                    Jak sie wstrzelic? Okolice satelitarne wokol miast australijskich z moich obserwacji to dystans 50-70km najdalej i zalezy od dojazdu. Wzrost na Tych terenach jest uzalezniony od wzrostu cen w miastach.
                    Dalej, jest to inna juz para kaloszy.
                    Ceny sa uzaleznione glownie od rynku pracy lub od tego czy sa lub nie planowane nowe projekty z takowa zwiazane. Sa to tez tereny, ktore bedac przyrodniczo lub ze wzgledu na polozenie atrakcyjne, sa popularne dla odchodzacych na emerytury "baby boomers".

                    Z tego wzgledu cytowany przez Krakurska Cessnock renesansu nigdy nie przezyl. Nie bylo go tez w Kuri-Kuri. Byl natomiast skok ogromny nieruchomosci wokol Maitland. Samo Maitland tez renesansu nie przezylo.
                    Byl takowy natomiast w miejscowosciach jak; Bolwarra, Morpeth, Astonfield, Metford, Thornton na normalne dzialki oraz w okolicach wokol na maly 'acrage'. Metford z tych wszystkich byl okropny w 2002, ale podciagnal sie majac dobre dzielnice wokol.

                    Generalnie to kazdy trzyma sie z daleka inwestycyjnie od Cessnock/Kurri-Kurri. Singleton mialo maly skok w zwiazku z koplaniami, dopoki nie zaczelo go zasypywac pylem z takowych.

                    30K to mniej niz za dzialke w Metford w 2002 - na co wiec czekasz?

                    Kan
                    • gobo2 Re: Tanie domy w Sydney 09.07.15, 13:58
                      wokol melbourne, to 100-150 km....wszystko zalezy od torow i kolei i mody na zycie...smile
                      gellong,bendigo, castelmaine,warragul, ballarat...
                      www.vline.com.au/timetables/timetables/train.html
                      kan_z_oz napisała:


                      > Jak sie wstrzelic? Okolice satelitarne wokol miast australijskich z moich obser
                      > wacji to dystans 50-70km najdalej i zalezy od dojazdu. Wzrost na Tych terenach
                      > jest uzalezniony od wzrostu cen w miastach.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka