Dodaj do ulubionych

Dość Polski czas na Australię.

11.06.09, 15:49
Witam

Dzisiaj pewnie zanudzę ludzi.
Wiecie mam dość swego kraju a jakoś mi Europa i Ameryka nie odpowiada.
Poważnie zastanawiam sie nap przeniesieniem się na stałe na ten kontynent.
Prawdopodobnie nie dostanę od was żadnych ciekawych odpowiedzi ale może się mylę.
Ciekawi mnie jacy sa ludzie w tym kraju.
Sam kraj mi się podoba i wygląda na ciekawy.
Chciałbym wiedzieć czy wam się tam dobrze żyje.
Czy da sie tam rozwijać zawodowo.
Jak się żyje waszym dzieciom.
I takie tam.
Taka przeprowadzka to dość poważna rzecz a ja już nie taki młodywink
31 lat robi swoje.
Poza tym chciałbym wiedzieć czy to nie za późno na takie zmiany.

Sam osobiście chciałbym sie przygotować do takiego wyjazdu.
Jakie papierki powinienem mieć poza tym że znam biegle Angielski.
Czy papiery z uczelni mojej będą honorowane przez pracodawców

Pewnie i tak wyjadę ale wole sie utwierdzić w przekonaniu że to dobra decyzja.
Obserwuj wątek
    • ratpole Re: Dość Polski czas na Australię. 11.06.09, 17:22
      adasssster napisał:

      > Prawdopodobnie nie dostanę od was żadnych ciekawych odpowiedzi ale może się mylę.

      Mylisz sie, dostaniesz ciekawa odpowiedz.
      Staram sie sobie przypomniec czy ja tez bylem taki glupi jeszcze mieszkajac w
      bulwie i jakos wychodzi mi, ze nie hehe
      Czlecze, w tym wieku powinienes juz mniej wiecej wiedziec, ze zycie bywa rozne
      dla roznych ludzi i nie da sie losow jednego czlowieka przystemplowac drugiemu.
      Dam ci konkretny przyklad: jeden bulwiasty wyjezdza do Londynu i spedza zycie na
      zmywaku. Inna bulwiasta tez wyjezdza do Londynu i nadstawia doopy jakiemus
      facetowi, dzieki czemu zostaje milionerka. Mija czas.
      Ten na zmywaku sobie zyje, a ta milionerka juz nie zyje hehe
      Czy jestes w stanie wyciagnac z tego srednia i na jej podstawie przewidziec
      swoje losy? hehe
      • adasssster Re: Dość Polski czas na Australię. 11.06.09, 17:40
        No z twojej rady wynika nie bądź szmatą na zmywaku ani nie szmać swojej osoby.
        Wiesz pic polega na tym że zawodowo to ja mam łepek nie od parady.
        Konstruuje maszyny dla całego świata i nie są ta maszynki które można gdzieś
        podejrzeń.
        Kilak poszło do stanów kulka do Japonii o Chinach nie wspominam.
        Nie martwię się o pracę.
        Ja pytam o to jak się wam żyje.
        Ot tak. Czy życie dostarcza wam radości i żyjecie na tyle spokojnie że nie
        musicie się martwić co będzie z waszymi dziećmi i czy na starość emerytura którą
        da ci spokojnie żyć czy jak w tym kraju będzie za mała by żyć i za duża by umrzeć.

        Ja osobiście daje sobie 1 rok i pewnie wyjadę do Australii.
        Ciekawi mnie jacy są tam ludzie.
        Przecież nie zapytam kogoś kto tam nie mieszka ?

        Nie jestem głupcem.
        Nie traktuj z góry ludzi których nie znasz.
        Bo się okaże że jesteś na dole ;-0
        • ratpole Re: Dość Polski czas na Australię. 11.06.09, 18:02
          adasssster napisał:

          > No z twojej rady wynika nie bądź szmatą na zmywaku ani nie szmać swojej osoby.
          > Wiesz pic polega na tym że zawodowo to ja mam łepek nie od parady.
          > Konstruuje maszyny dla całego świata i nie są ta maszynki które można gdzieś
          > podejrzeń.
          > Kilak poszło do stanów kulka do Japonii o Chinach nie wspominam.

          Gratuluje, swiat stoi przed toba otworem.
          Co z tym otworem zrobisz to juz twoja indywidualnie sprawa. Tylko to staralem ci
          sie (nadaremnie) uswiadomic hehe

          > Nie jestem głupcem.

          Czasem lepiej sie nie odzywac i wydawac sie glupcem, niz odezwac sie i usunac
          wszelkie watpliwosci hehe
          Have an interesting life!
          • adasssster Re: Dość Polski czas na Australię. 11.06.09, 18:14
            Uwielbiam jak ludzie na siłe starają sie udowodnić że są lepsi.
            Wiesz że to nacjonalizm umysłowy ?
            Cieszy mnie twoja radość że świat stoi otworem przed moją osobą.

            Tylko nie odpowiedziałeś na żadne moje pytanie a to jakoś nieładnie nie
            odpowiadać wink

            I się nie bocz tak. Bo pomyślę że same buraki z polski wyjechały.
            A to oznacza że trzeba będzie jednak się osiedlić koło ciebie by zetrzeć złe
            wrażenie wink

            Sorki złe dobrego początki.

            To jak odpowiesz na moje pytanie ?

            • ratpole Re: Dość Polski czas na Australię. 11.06.09, 18:22
              adasssster napisał:

              > To jak odpowiesz na moje pytanie ?

              Zadarlem kiece i juz lece
              Lojalnie cie ostrzegam, ze im wiecej bedziesz mowil, tym glupszy sie bedziesz
              wydawal.
              Kaszub moze sie rozczarowac, ze mu sie taki mlotkowaty krajan trafil.
              Twoja ciekawosc, z soczystymi detalami, zaspokoja ciotki luiza i kan.
              Cierpliwosci hehe
              • adasssster Re: Dość Polski czas na Australię. 11.06.09, 18:29
                no trzeba pytać ludzi takich jak ty.
                konkretnych i nie owijających w bawełnę.

                Wiesz bycie uważanym za głupca ma swoje dobre strony.
                Bycie głupcem nie bardzo wink

                nie zamierzam spamować tutaj tylko zebrać nieoficjalne informacje.
                Oficjalnych jest pełno.
                Mam kilkoro znajomych w Australii jednak czuję brak obiektywizmu i jakoś mi to
                nie pasuje.
                Najbardziej podoba mi się wolność wypowiedzi w tym kraju/kontynencie.
                Ograniczona tylko przez kary za rasizm i tego typu wypowiedzi.

                Nie ma to jak zmanipulowana forma wolności.
                Coś jak pożyczki bankowe które są dla nas zbawieniem wink
                • ratpole Re: Dość Polski czas na Australię. 11.06.09, 19:33
                  adasssster napisał:

                  > no trzeba pytać ludzi takich jak ty.
                  > konkretnych i nie owijających w bawełnę.
                  >
                  > Wiesz bycie uważanym za głupca ma swoje dobre strony.
                  > Bycie głupcem nie bardzo wink

                  I don't know much about any of that. It's not my department, so to speak.
                  Luska, gdzie jestes? Jak dlugo jeszcze mam ci goscia zabawiac?

                  > Mam kilkoro znajomych w Australii jednak czuję brak obiektywizmu

                  Ja cie prosze.... ty juz nie mow nic wiecej buhahahaha
    • luiza-w-ogrodzie Re: Dość Polski czas na Australię. 12.06.09, 01:20
      adasssster napisał:

      > Prawdopodobnie nie dostanę od was żadnych ciekawych odpowiedzi ale
      może się mylę.
      Niezbyt zachecajace do odpowiedzi otwarcie.

      > Ciekawi mnie jacy sa ludzie w tym kraju.
      ...dwunozni ;o) Generalne bardziej na luzie niz inni anglojezyczni.

      > Sam kraj mi się podoba i wygląda na ciekawy.
      Ditto.

      > Chciałbym wiedzieć czy wam się tam dobrze żyje.
      Bardzo dobrze. Trafilam na swoje miejsce na Ziemi.

      > Czy da sie tam rozwijać zawodowo.
      Da sie.

      > Jak się żyje waszym dzieciom.
      Nie narzekaja. Corka uwielbia Australie (ale oprocz niej zna tylko
      Polske, Anglie, USA) i wczoraj mi oswiadczyla, ze nie wyjedzie na
      studia za granice bo Australia i Australijczycy jej sie najbardziej
      podobaja. Syn po magisterce wyjechal do Anglii, tam pracuje w
      zawodzie, usamodzielnil sie ale pisze stamtad, ze mu sie nie podoba
      klimat, ludzie, wychowanie dzieci i ze nie planuje tam zostac na
      stale.

      > I takie tam.
      Jakie?

      > Taka przeprowadzka to dość poważna rzecz a ja już nie taki młodywink
      > 31 lat robi swoje.
      > Poza tym chciałbym wiedzieć czy to nie za późno na takie zmiany.
      Tego nie dowiesz sie az nie sprobujesz. Generalnie zalezy to nie
      tyle od wieku co od otwartosci na zmiany i checi uczenia sie.

      > Sam osobiście chciałbym sie przygotować do takiego wyjazdu.
      > Jakie papierki powinienem mieć poza tym że znam biegle Angielski.
      Znasz angielski? Excellent. Poswiec najblizszy tydzien na czytanie
      ze zrozumieniem strony Wydzialu Imigracji i Obywatelstwa (Department
      of Immigration and Citizenship)
      www.immi.gov.au/ szczegolnie dzialu: Visas, Immigration and
      Refugees: www.immi.gov.au/immigration/

      > Czy papiery z uczelni mojej będą honorowane przez pracodawców
      Nie beda. Zanim bedziesz skladal podanie o wize pobytu stalego
      musisz skontaktowac sie z rzadowa instytucja uznajaca kwalifikacje -
      AEI - NOOSR (Australian Education International - National Office of
      Overseas Skills Recognition)
      strona glowna: aei.gov.au/AEI/AboutAEI/Default.htm --->
      Qualifications Recognition:
      aei.gov.au/AEI/QualificationsRecognition/Default.htm
      > Pewnie i tak wyjadę ale wole sie utwierdzić w przekonaniu że to
      dobra decyzja.
      Nikt tego nie zrobi za Ciebie, utwierdzisz sie jak sam w to
      uwierzysz.

      Pozdrawiam, zyczac powodzenia
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
    • luiza-w-ogrodzie adasssster a wlasciwie o co Tobie chodzi? 12.06.09, 01:27
      ...bo napisałes w jednym poscie; "Ciekawi mnie jacy są tam ludzie.
      Przecież nie zapytam kogoś kto tam nie mieszka ?" a w
      nastepnym: "Mam kilkoro znajomych w Australii jednak czuję brak
      obiektywizmu i jakoś mi to nie pasuje. "

      To jak, najpierw mowisz ze szukasz nieoficjalnych informacji a potem
      narzekasz na ich nieobiektywnosc? Albo rybka, albo wiaderko... ;o)

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • szopen_cn Tak ogolnie 12.06.09, 04:52
        Sadzac po paru powyzszych postach to masz kwalifikacje techniczne.
        Sprawa moze byc w miare prosta (dokladne informacje sa na
        www.immi.gov.au/skilled/general-skilled-migration/ jak
        powyzej podano) a moze by i bardziej skomplikowana.

        Chciec a moc to roznica zasadnicza.
        Obecnie ciut sruby przykrecili i kroki sa nastepujace:
        1. sprawdzic czy ma sie zawod z Critical Skills List:

        www.immi.gov.au/skilled/general-skilled-migration/pdf/critical-skills-list.pdf


        Jesli tam jest to jestes zdecydowanie do przodu i nastepny krok to
        uznanie kwalifikacji porzez IEAust (na ich stronach sa dokladie
        opisane wymagania). Przygotownie odpowiednich dokumentow to jednak
        nie jest maly pstryk bo ta akurat instytucja (w przypadku dyplomow
        szkolnych z Polski) nie uznaje papierow a wymaga udokumentowanego i
        potwierdzonego doswiadczenia.

        Jesli na owej liscie nie jestes to musisz poszperac po stronach
        roznych stanow i mozesz znalezc swoj zawod na liscie zawodow przez
        dany stan sponsorowanej. Jesli znajdziesz to zajmujesz sie uznaniem
        kwalifikacji jak powyzej.

        Jesli nie znajdziesz to obecnie raczej kiepsko z szansami na
        uzyskanie wizy w rozsadnym czasie.

        Po uznaniu kwalifikacji skladasz aplikacje wizowa i czekasz.

        Jesli nie masz problemow zdrowotnych (lub czlonkwie rodziny) i
        dostaniesz zaswiadczenie o niekaralnosci to wize dostaniesz gdzies
        pomiedzy 6 a 12 miesiecy od aplikacji.

        • szopen_cn Re: Tak ogolnie cz.2 12.06.09, 07:34
          Ciekawi mnie jacy sa ludzie w tym kraju.

          Ludzie sa ogolnie w porzadku, spokojni, otwarci na przyjezdnych.
          Pamietac tez nalezy, ze spory procent mieszkancow pochodzi z
          importu, w miejscu gdzie pracuje to pewnie ponad 70%. Nie moge sie
          wypowiadac na temat duzych miast ale w mniejszych ludzie sa
          grzeczni, uprzejmi i chetni do pomocy.

          Sam kraj mi się podoba i wygląda na ciekawy.

          Mi tez sie podoba, tylko q..wa zimno.

          Chciałbym wiedzieć czy wam się tam dobrze żyje.

          Nam sie zyje dobrze, tylko q..wa zimno.

          Czy da sie tam rozwijać zawodowo.

          Jesli komus na szybkim rozwoju zawodowym, pnieciu sie po
          szczebelkach kariery czy zarabianiu wielkich pieniedzy zalezy to
          Australia nie jest najlepszym miejscem do tego celu. Owszem mozna
          sie rozwijac itp ale nie w zastraszajacym tempie. Zycie toczy sie
          raczej spokojnie.

          Jak się żyje waszym dzieciom.

          Dziecku sie podoba.

          I takie tam.
          Taka przeprowadzka to dość poważna rzecz a ja już nie taki młody
          31 lat robi swoje. Poza tym chciałbym wiedzieć czy to nie za późno
          na takie zmiany.

          Tu przyznac musze, ze wiek to taki raczej "pomiedzy". Pomiedzy
          mlodym bez doswiadczenia i pieniedzy a kims z doswiadczeniem i
          jakims tam mozliwosciami finansowymi ulatwiajacymi start na miejscu.
          Z drugiej strony jak skonczysz lat 35 to stracisz 5 punktow i
          sytuacja sie skomplikuje.
          Ja przyjezdzajac mialem lat 36 i nie bylo problemow. Wprawdzie
          doswiadczenie w przeprowadzkach mialem spore ale to inna bajka.


          I takie tam inne....
          Pomijasz fakt chyba najwazniejszy czyli kwestie pracy na miejscu.
          Jesli kwalifikacje uznajesz przez IEAust to jestes w o tyle dobrej
          sytuacji, ze dostajesz dokument twierdzacy, ze masz kwalifikacje
          rowne lokalnie wyksztalconemu inzynierowi.
          Ten papier sie dla pracodawcow liczyc moze w przeciwienstwie do
          dokumentow z polskiej uczelni, ktore nic nie znacza.

          Z drugiej strony to mimo, ze ja juz ponad 15 lat jako inzynier
          pracuje to (z wyjatkiem instytucji kwalifikacje uznajacej) jeszcze
          nikt nigdy mnie o dokumenty potwierdzajace wyksztalcenie nie pytal.

          Potwierdzone doswiadczenie zawodowe (niekoniecznie z Australi) to
          jest w staraniu sie o prace rzecz najwazniejsza.

          Australia nie jest wielkim, a powiedziec mozna nawet, ze jest
          raczej niewielkim producentem maszyn i urzadzen wiec nie wiem jak
          wyglada sytuacja ze znalezieniem pracy w tej branzy.

          A brutalna rzeczywistosc jest taka, ze jesli na miejscu znajdziesz
          w miare rozsadna prace to zyc mozesz milo i ciekawie.
          Jesli masz prace kiepska to zupelnie inna bajka.
          Ze slonca, ciepla (tylko q..wa zimno jest), ladnego krajobrazu itp
          nie wyzyjesz.
          • adasssster Re: Tak ogolnie cz.2 12.06.09, 08:45
            No i dziękuje bardzo bo o taką odpowiedz mi chodziło.
            Prawda jest taka że muszę się nabiegać i pozałatwiać wiele spraw.
            Za mało wiedzy na temat tego kraju mam ale dzięki wam wiem gdzie czego szukać.
            Teraz zostało mi się rozczytać.

            Widzę że praca na tej wyspie to podstawa i uzyskanie jakiejś w miarę konkretnej
            nie jest wcale proste.

            Na moje szczęście mam kilka punktów motywacjnych w moim życiu wink
            Ale to inna bajka.

            Mam jeszcze pytanie.
            Chodzi mi o ceny mieszkań.
            Jak to u was wygląda.
            Jakie są ceny domków.
            • szopen_cn Re: Tak ogolnie cz.2 15.06.09, 07:28
              adasssster napisał:

              > No i dziękuje bardzo bo o taką odpowiedz mi chodziło.
              > Prawda jest taka że muszę się nabiegać i pozałatwiać wiele spraw.
              > Za mało wiedzy na temat tego kraju mam ale dzięki wam wiem gdzie
              czego szukać.
              > Teraz zostało mi się rozczytać.

              Zdobycie wiedzy o tym jak proces emigracji i zycie na miejscu
              wyglada to najwazniesza sprawa i pomoze uniknac roczarowania po
              przyjezdzie.

              >
              > Widzę że praca na tej wyspie to podstawa i uzyskanie jakiejś w
              miarę konkretnej
              > nie jest wcale proste.

              I dlatego ja zaczalbym od sprawdzenia mozliwosci emigracji ale
              rowniez spedzil sporo czasu na stronach seek.com.au czy careerone
              sprawdzajac jak czesto i gdzie pojawiaja sie oferty pracy o ktora
              moglbys sie ubiegac.
              Nie ma sensu jechac gdzies, gdzie jest ladnie, cieplo i slonecznie
              ale szans na konkretna prace nie ma.

              Ja na przyklad chcialbym mieszkac w Carins czy Darwin ale niestety
              nie ma tam dla mnie pracy.
              Kolejna porada to nie skupiac sie tylko na Sydney/Melbourne bo tam
              wprawdzie ofert pracy moze byc wiecej ale i konkurencja tez duzo
              wieksza.

              > Mam jeszcze pytanie.
              > Chodzi mi o ceny mieszkań.
              Mieszkania to bardzo niewielki procent nieruchomosci.

              > Jak to u was wygląda.
              > Jakie są ceny domków.

              Zalezy gdzie, za cene niewielkiego apartamentu w Sydney mozna kupic
              ladny dom w dobrej dzielnicy w Adelaide, albo kilkadziesiat
              hektarow i dom gdzies "daleko od szosy".

              realestate.com.au odpowie na twoje pytania.
      • adasssster Re: adasssster a wlasciwie o co Tobie chodzi? 12.06.09, 08:32
        powiedzmy że znajomi to ludzie którzy sa zbyt blisko mej rodziny.
        I nawet jak by mieszkali w slamsach i prostowali banany to powiedzieli by że
        mieszkają w pałacu.
        Jak byście nie znali polaków.
        No chyba że się mylę i emigracja ich zmieniła.
        Cieszył bym się bardzo.
        Jednak wszędzie na świecie z tego co ja doświadczyłem jest tak.
        Polak drugiemu polakowi na obczyźnie oko wykole z radością.
        Nie wiem czemu tak jest.
        Zawiść czy sarmata sie odzywa.
        Dla mnie to chore na łepek.

        Dlatego szukam kogoś kto powie prawdę o problemach jakie mają o tym czy są
        zadowoleni ze swego wyboru. i czy był to świadomy wybór czy jak w przypadku
        moich znajomych zesłanie. Mogli albo uciec albo posiedzieć aż nastanie rok 1989.
        W tamtych czasach był raj w porównaniu z PRL
        • kan_z_oz Re: adasssster a wlasciwie o co Tobie chodzi? 12.06.09, 11:32
          adasssster napisał:

          > powiedzmy że znajomi to ludzie którzy sa zbyt blisko mej rodziny.
          > I nawet jak by mieszkali w slamsach i prostowali banany to
          powiedzieli by że
          > mieszkają w pałacu.
          > Jak byście nie znali polaków.
          > No chyba że się mylę i emigracja ich zmieniła.
          > Cieszył bym się bardzo.
          > Jednak wszędzie na świecie z tego co ja doświadczyłem jest tak.
          > Polak drugiemu polakowi na obczyźnie oko wykole z radością.
          > Nie wiem czemu tak jest.
          > Zawiść czy sarmata sie odzywa.
          > Dla mnie to chore na łepek.
          >
          > Dlatego szukam kogoś kto powie prawdę o problemach jakie mają o
          tym czy są
          > zadowoleni ze swego wyboru. i czy był to świadomy wybór czy jak w
          przypadku
          > moich znajomych zesłanie. Mogli albo uciec albo posiedzieć aż
          nastanie rok 198
          > 9.
          > W tamtych czasach był raj w porównaniu z PRL

          ODP: Stary przeczytalam Twoje wpisy...nie wiem... czy
          masz 'attittude problem?' czy to tylko ogolne zdenerwowanie
          wynikajace z faktu wejscia na nowe forum???

          Jesli masz ogolnie to pierwsze, ktore wylapuje miedzy liniami w; 'i
          tak wyjade' i 'tak wiem, bo jestem dobry'...Australijczycy maja to
          ogolnie i wielce w doopie. Co moge potwierdzic tym, ze znajomy
          mechanik-technolog z wieloletnim doswiadczeniem tutaj aktualnie
          wlaczy aby dostac cokolwiek (9 lat studiow siem poszlo pirdolic,
          jakbys potrzebowal tlumaczania), bo facet zawsze mial klopoty
          z 'ego'. Obecnie jest to jakos bardziej wychwytywanie niz
          poprzednio...Tez dziwnym zbiegiem okolicznosci maszyny projektowal i
          te pozniej US wykupowalo...

          Jesli nie masz tego pierwszego - to ogolnie jest tutaj w cenie,
          wysoka umiejetnosc bycia 'kontaktowym' czyli 'milym' w stosunku do
          innych...i to bez przymusu czy sztucznego usmiechu przyklejonego do
          twarzy...to moze dac Ci tutaj wiecej niz dyplom...Dyplom ma
          kazdy...jakis tam.

          I to moim zdaniem jest obiektywne...i wyjdzie Ci to w pierwszym
          interview w tym kraju.

          Ja jestem zadowolna, chociaz wybijanie 'sloneczka' z mojej doopy
          bylo procesem bolesnym dla mnie. Moj Stary nigdy tego problemu nie
          mial - kwitnie wiec tutaj jak przyslowiowe fijolki. Kochaja Go tutaj
          wrecz...jest tutaj zdecydownie inaczej niz w Europie - i o tym
          nalezy pamietac.

          Kan

          • adasssster Re: adasssster a wlasciwie o co Tobie chodzi? 13.06.09, 10:28
            hmmm
            no to raczej nie w tym rzecz że jestem super dobry czy coś tam.
            Ego mam na swoim miejscu. W tym kraju nawet jak bym chciał je mieć gdzieś
            indziej to cie bardzo szybko sprowadzą do 0

            Masz racje chyba źle się wyraziłem.
            Bardziej chodziło mi o to że mego zdania o wyjeździe i tak nic nie zmieni.

            Nie wiem na ile mnie tu lubią należało by zapytać ludzi.
            Otwarty jestem zawsze na wszelkie propozycje i nie przyjmuje maski bo tak należy.
            Niestety tak już mam że wale prosto w oczy tym co mam w sercu.
            Może troszkę nieudolnie wszak pisarzem nie jestem.

            Cieszy mnie twoja szczerość świadczy tylko o tym że Aurstalia i ludzie tam
            mieszkający są tacy jak mówią.

            Z forum to akurat jestem dość obeznany więc nie mam sie czym ekscytować
            szczególnie że sam prowadzę bardzo ładne techniczne forum.


            PS. Przykro mi z powodu twego znajomego. Mam nadzieje znajdzie coś szybko. Być
            może było mu to potrzebne by ego przydusić i nabrać pokory. Osobiście dla mnie
            jesteście bardzo odważnymi ludzmi.
            Nie tak prosto sie przeprowadzić do kraju tak odmiennego i się tam zadomowić.

            • cashoob Re: adasssster a wlasciwie o co Tobie chodzi? 13.06.09, 13:34
              zasady:

              w oz biurokracja jest ale glupia, nie ma przelozenia na zycie, w prl biurokracja
              jest 100% bardziej zyciowa jesli sie to tak da nazwac...
              na zmywaku trzeba miec 2 lata doswiadczenia w zmywalku - doswiadzczenia ozowego.
              pokoju nikt ci nie wynajmie bo pracy nie masz a pracy nie masz bo nie masz
              pokoju, tak to sie ma. paranoja za paranojom... generalniej jakzem na nz walil
              to ci powiem ze z czasem zaczynam nz doceniac tu i owdzie, fakt ze wypizdowo ze
              az chuczy ale wiele dzidzin zycia to w oz jest 100 lat za murzynami do nz jak nz
              do oz...wiec rada jedna...jak nie masz kasy ze 100 milionow zeby zyc z kredytu
              bo to ci ziutek chaty nie wynajmie bo nie masz referencjo z oz a heniek ci pracy
              nie da bo nie masz licencji z oz a zeby te licencje dostac to musisz miec
              referencjie od stefana co dentysotom jest i cie zna od roku to stary zapomnij.
              dwa lata minimum zycia z kredyta bez pracy jak pies. wiem jak jest bom 3 miechy
              tak jechal jak fajtulapa mimo zem z pokrewnego raju typu nz przywendorwal a 3
              miechy stary w oz bez pracy to wiecznosc bo rachunki sie nie litujom...smiesznym
              bylo to zem poczul po raz drugi jak to jest byc psem. raz mialem to w nz gdzie
              musialem utrzymac siebie i babe za 350 na tydzien gdzie paczka fajek byla 9
              baksow a chata 150 na tydzien a w oz chata byla 360 na tydzien a baba robila 600
              an tydzien...a ja chuja bo licencji kurewskich nie mialem...
              w nz nie mialem licencji bo bylo trzeba je miec ale do czasu wyrobienia mozna
              bylo pracowac a tu gowno...zero pracy bo nie ma licencji a liceincji tu stary to
              jest takie multum ze ja ciez p....i wszystekie trza miec...

              i czasem mysle tak, kurde gdzie tu zyc? wszedzie kibel...wszedzie na kredyt a
              dobrobytu to kupa, nie ma, jak biznesa czlek swego nie ma to robolem zawsze
              bedzie...
              • adasssster Re: adasssster a wlasciwie o co Tobie chodzi? 13.06.09, 15:18
                Raj za $100 000 000
                no nie macie za dobrej tej waszej pięknej biurokracji.
                W Polsce jest to samo.
                To że masz inż mgr czy może doktorka ma takie znaczenie jak kolor papieru
                toaletowego w szalecie miejskiej.

                Kończysz te pierdzielone studia. Patrzysz masz 25 lat.
                No kurcze to co do pracy jakiejś by trza iść. Pracy multum na rynku.
                Tak więc

                1. Bardzo dobry angielski w mowie i piśmie.
                2. 5 lat doświadczenia jako konstruktor najlepiej branża profilowana.
                3. Dyspozycyjność 24h na dobę.
                4. Najlepiej 21 lat.
                5. Blondynka o długich zgrabnych nogach.
                6. Prawo jazdy kategorii A,B,C,D i F obecnie nowe przepisy weszły
                wszystkie kategorie to 300 godzin jazdy i 400 teorii.
                7. Dodatkowy atutem będzie znajomość języka niemieckiego i frnacuskiego,

                Tak więc piszesz że spełniasz wszystkie warunki.
                Idzie na rozmowę rozmawiasz z panem w gajerku co to leje na ciebie.
                Każe ci posiedzieć z godzinę i poczekać na niego by nie wyszło że mięka faja po
                czym na początek oferuje ci 1200zł brutto.
                Wiec wychodzisz.
                Zamykasz drzwi i zastanawiasz po co sie uczyłeś.
                Idzeisz do ikea i zaczynasz tam pracę za 2000Brutto + premie co jak ci sie uda
                wynosi 2500 zł. Z czego państwo ograbia cie z podatku i dostajesz jakieś 1600 zł
                co starcza ci obecnie na 160 paczek fajek.
                Mieszkanie w takim wrocławiu (kawalerka ) to koszt 1200 wynajem.
                Ups zostaje ci 400 na życie ale nie przeciesz jeszcze 100 prąc 40 gaz woda 40
                no i masz 220 na miesiąc na przezycie.
                Wypaski.

                Wkońcu dostajesz pracę jako konstuktor.
                Jak ci sie poszczęści zarobisz 2400 na rękę co miesiąć i sie cieszysz.
                Po czym przychodzi kac zaje.... kiedy to nagle sie okazuje że wcale nie
                pracujesz jako konstruktor a jako zwalniacz ludzi.
                Projektujesz zautomatyzowane linie produkcyjne a na takiej linie na 3 zmianach
                pracowało 120 0sób.
                Spotykasz kumpla. Jego żona pracowała w tej fabryce co ty modernizacje linni
                robiłeś. Przyniosiła 1200 zł do domu i razem im jakoś starczało. Siedzisz cicho
                i nie mówisz za wiele.
                Teraz ona nie ma pracy a z jednej pensji nie wyżyją a jeszcze dziecko jest do tego.

                Przychodzisz do domu i się zastanawiasz co ty jeszcze robisz w tym kraju. Nie
                lepiej ci by było od 10 lat na zmywaku w obcym kraju.
                Zastanawiasz się co czeka twoje dzieci w tym kraju który tak kochasz za piękno i
                nie nawidzisz za ludzi. Ludzi którzy sa niewinni temu wszystkiemu a chcą jakoś
                przeżyć.

                Więc walczysz ze sobą idziesz do pracy z nadzieją na lepsze jutro.


                I tak ja zwalniam rocznie 1200 ludzi i wcale mi z tym nie do śmiechy.
                Wcale nie jestem taki już fajny choć wiedzę mam dość dużą.
                Tak naprawdę jedyny projekt z jakiego jestem dumny to łóżko jakie
                zaprojektowałem do szpitali.
                Połączone z guziczkami coby sobie poprawić siedzenie.

                Jak widać nie tak strasznie jest na tym zmywaku jak się człowiek zastanowi.

                Ale racje masz porąbane jest to tak samo jak u nasz.
                Biurokracja zabija państwo.
                Z drugiej strony trzyma z dala dorobkiewiczów i dlatego ta Australia jest taka
                cicha i spokojna.
                Taka się przynajmiej zdaje wink
                • cashoob Re: adasssster a wlasciwie o co Tobie chodzi? 05.07.09, 03:53
                  w ten sposob ja moge powiedziec ze zabieram prace straznikom bo projektuje i
                  programuje automatyke budynkow i zabezpieczenia oraz steruje bramy i klime i
                  straznik nie ma pracy bo elektronika za niego to robi. sory stary ale 18 wiek i
                  konie to byl i nie wrocimy tam. australia jest miejscem do zycia takim jak kazde
                  inne, roznica jest taka ze w nz kiwusy tak po frajerach jak ja jezdzili jak pan
                  w gajerku po kandydatach do roboty, w oz tego nie robiom ale chujow tu tez nie
                  brak. w nz wiekszosc falszywa i nie slowna w oz za to jest od cholery gnojow
                  przeroznego rodzaju, im wiecej kasy maja tym wieksze scierwo. ale to jest
                  wszedzie, prl, oz, nz czy rosja, ludzie to jest motloch zawsz ebyl i zawsze
                  bedzie i nasza praca w tym zeby ten motloch kontrolowac a ze na ludziach polegac
                  nie mozna to sie robi roboty bo one nie zasypiaja i bledow nie robiom. ja tam
                  mysle ze jedyna roznica w oz do prl ze ludzie majom w kiszce moje papiry i tak
                  dlugo jak umiem prace robic to prace mam, w prl musze miec inz zeby podchodzic
                  do rozmowy na 1200zl. ale niestety papierologia tu jest i trza z niom zyc bo
                  policja i rzad musza pokazac ze sa i ze maja wladze i jak ja to muwie "musza
                  usprawiedliwic swoje istnienie milionem papierow". w prl bylem jakis czas temu
                  ze pol jakies roku i zem szybciej wyjechal jak zem wracal. cholota nie do
                  zniesienia, katolicy "dobrzy" wszedzie zyc nie dajom a poziom skorwysynstwa w
                  zyciu spolecznym mnie powalil. wole w oz mieszkac jak w prl. niestety problem
                  jest taki ze kazdy nowoprzybyly bedzie musial przebrnac przez papirologie zeby
                  potem zyc w spokoju, najgorszym jest to ze kazdy nowoprzybyly potrzebuje
                  referencji pisemnych i ustnych chocby po to zeby pokuj wynajac. do pracy tez mu
                  potrzeba itd. wiec jak sie nie ma nikogo na miejscy to jest problem zeby sie
                  poprzebijac przez ten bajzel....nie stresuj sie facet ino sie cen ze niestety
                  masz prace takom a nie innom a to ze modernizacja lini idzie to nie dlatego ze
                  ty zly jestes a dlatego ze ludzie pracjuja jak pracuja i lepiej ich wyjobac z
                  roboty a linie zautomatyzowac za miliony jak bande nierobow w robocie trzymac,
                  linia do kibla co 10min nie bedzie lazic a fajek tez nie musi palic i miec
                  przerw w pracy co 15 minut bo jom plecy bolom. a ludzie niech sie uczom, skoro
                  ja moge 24/7 sie doksztalcac to i inni mogom a nie narzekajom ze ich z roboty
                  wywalili. a co oni potrafiom? srubke krecic na tasmie przez 20 lat w tom samom
                  dziurke? moja matka 50 lat potrafila sie nauczyc komuterologi i zasuwa w biurze
                  lepiej jak nie jedna 20-tka z dlugimi nogami, jak to wytlumaczyc? moja matka ma
                  we lbie nieco oleju i ona se w wieku 50 lat radzi a 20-tka ma dlugie nogi i
                  mysli ze sienkiewicz symfonie pisal a bach eseje pisal...sory stary ja litosci
                  nie mam. nz we mnie zabilo litos wszelkom, po 7 latach rozpychania sie lokciami
                  w tlumie matolow i walki z bandom cwaniakow probujacych wyjechac na moich
                  plecach litosc przestala istniec w moim zasobniku werbalnym. w robocie mam
                  takiego specjaliste tez co wsio pierdoli a potem probuje na mnie zwalic zebym
                  jechal naprawiac, na klatce biurkowej se powiesil certyfikat z uczestnictwa w
                  treningu jedynym pewnie na jakim w calym zyciu byl i specjalista, ja miejsca na
                  certifikaty nie mam, wieszam sobie obrazki typu "prosze nie szczac na podloge" i
                  "obsluge kobiety" wiec to jest roznica taka ze ja sie nie musze podpierac
                  papirami bo kazdy wie co moge a co nie a koles musi bo nic nie potrafi. ot takie
                  zycie, twardo do przodu, chujow nie lubisz to sie stan jednym a bedziesz mial
                  kumpli calom kupe, kazdy skorwysyn bedzie twoim przyjacielem...pozdrowka...
              • kan_z_oz Re: Koniec z tym czarnowidztwem. 14.06.09, 07:24
                I slusznie, ze koniec z czarnowidzeniem.
                Znajomym sie nie martw - dopiero teraz 'idzie' sie z Nim dogadac.
                Nic mu sie poza tym nie dzieje - robi 'house sitting', dla znajomych
                Polakow, ktorzy na pol roku wybrali sie w podroz po Australii...

                Polacy tez Nam pomogli, gdy po wyladowania w Sydney okazalo sie,
                ze "stefan" musi potwierdzic, ze Nas zna. Agent - Polak tez wynajal
                Nam mieszkanie - bo znal "stefana".
                Nastepne mieszkanie tez wynajelismy od Polakow. Bardzo ladne i nie
                piwnice. Nikt Nas w tym nie oszukiwal, zdzieral czy wykorzystywal -
                bardzo pozadni ludzi Nam sie tutaj na poczatku trafili...

                Pozniej w zyciu trafila Nam sie tez ta 'wredna' czesc...dla
                rownowagi chyba...heheheh W sumie 200% lepiej niz w RP.

                Tak wiec aplikuj - jak bedziesz wiedzial, ze wyjazdzasz, to daj
                znac. Przed, to niepotrzebne wypalnie sie...Ciocia Kan co prawda i
                tak guzik moze, ale mam jedna inzynier 'funfenle' - moze sie
                dogadacie??? wiec moze tez Ci "stefan" da referencje?? skoro do
                rzeczy gadasz hihihihi.
                Kumpela co prawda projektuje jakies systemy kanalizacyjne ale firma
                jest miedzynarodowa w Syd-cbd i ma inne oddzialy w Sydney, jak
                rowniez na calym swiecie...w sumie - to sie nie znam, wiec nie moge
                Ci nic konkretnego powiedziec.

                Raz na wozie, raz pod wozem...kazda przeprawadza to jest powrot
                do 'psiego zycia'. Roznica tylko w tym aby przyjac chwilowa pozycje
                i nie przejmowac sie tym zbytnio...Australijczycy to doskonale
                rozumieja. Bardziej chyba niz Polacy. Ja okreslam to jako 'sytuacja
                przejsciowa' i tyle razy juz w niej bylismy z okazji roznych
                przedsiewziec, ze jest to dla mnie zupelnie normalne...

                Pozdrawiam
                Kan
                • adasssster Re: Koniec z tym czarnowidztwem. 14.06.09, 10:04
                  No i tym się w sumie można powiedzieć różni Australia od Polski.
                  Jak masz chęć pracować i chce ci się coś zrobić to możesz ty i tu.
                  Tylko że w Polsce okres przejściowy często trwa do końca życia natomiast w
                  Australii z tego co słyszę tylko jakiś czas.

                  I dlatego ludzie się nie martwią i są pogodni.
                  Kłopoty są zawsze.
                  Zycie bez problemów było by nudne.

                  No na liście preferowanych zawodów jestem.
                  Teraz muszę zdać angielski ale to powoli.
                  Wcale sie nie spieszę już.
                  Najważniejsze podjąć decyzję wink

                  • mtt44 Re: Koniec z tym czarnowidztwem. 15.06.09, 11:16
                    ........najwazniejsze podjac decyzje ,buchacha
                    papierki skompletowac ,egzamin zdac ,i zaplacic za podanie co jest
                    bezzwrotne ,na twoje kolo 4000 zl .......
                    ....... no ale to tylko formalnosc dla RH
                    uklony z GC

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka