Dodaj do ulubionych

Awanse i kariery w Oz

21.06.09, 21:11
Może tutaj ktoś mi wyjaśni dlaczego Aborygeni są tak słabo zintegrowani z
resztą społeczeństwa.
Mały procent kończy wyższe uczelnie i rzadko zajmują znaczące stanowiska w
firmach oraz w służbach państwowych.
W każdym razie w dużo mniejszym stopniu, niż Indianie i Murzyni w USA, czy
Maori w NZ.
Biali im to blokują, genetycznie nie nadają się, czy też sami nie chcą.
Co się stało z uprowadzonymi ongiś i wychowanymi przez białych aborygeńskimi
dziećmi?
Kim zostali w życiu?
Obserwuj wątek
    • luiza-w-ogrodzie Aborygeni 22.06.09, 01:41
      nadau_pl napisał:

      > Może tutaj ktoś mi wyjaśni dlaczego Aborygeni są tak słabo
      zintegrowani z resztą społeczeństwa.
      > Mały procent kończy wyższe uczelnie i rzadko zajmują znaczące
      stanowiska w firmach oraz w służbach państwowych.

      Widze wiele powodow: akulturacja, alkoholizm wprowadzony przez
      bialych osadnikow i wciaz kwitnacy, preferowanie latwego zycia na
      zasilkach, niechec do podazania za wzorcami bialych. Do tego
      wiekszosc aborygenskiej populacji zamieszkuje tereny pustyn i
      tropikow bardzo odlegle od cywilizacji i wciaz preferuja tradycyjny
      styl zycia.

      > W każdym razie w dużo mniejszym stopniu, niż Indianie i Murzyni w
      USA, czy Maori w NZ.

      Co do Indian nie sadze ze jest lepiej, alkoholizm ich dziesiatkuje
      jak niegdys. Murzyni - potomkowie niewolnikow - zostali pozbawieni
      swoich jezykow setki lat temu i latwiej bylo im rozumiec o co
      chodzi. Wielu Aborygenow nie zna angielskiego... Do tego Murzynow w
      USA procentowo jest o wiele wiecej niz Aborygenow w AU, mieszkaja
      glownie w miastach i jest to znaczaca sila, z ktora spoleczenstwo
      musi sie liczyc. Aborygeni sa rozproszeni i zyja glownie tam, gdzie
      nikt inny nie chce...

      > Biali im to blokują, genetycznie nie nadają się, czy też sami nie
      chcą.

      Mysle ze glownie dlatego, iz zyja na zasilkach, bez motywacji
      osiagania czegos wiecej, bo w polaczeniu z tradycyjnym sposobem
      zycia to im wystarczy. Co do blokowania przez bialych, teoretycznie
      Aborygeni dostaja punkty za przynaleznosc etniczna jesli staraja sie
      o dostep do nauki (od szkol podstawowych do wyzszych). Nie wiem
      dlaczego do uniwersytetow dostaja sie jednostki.

      > Co się stało z uprowadzonymi ongiś i wychowanymi przez białych
      aborygeńskimi dziećmi?
      > Kim zostali w życiu?

      Zostali ludzmi okaleczonymi, pelnymi gniewu i zalu do tych, ktorzy
      odebrali im rodziny, kulture i jezyk. Stanowia tzw "Stolen
      Generation". Poczytaj "Bringing them Home -Report of the National
      Inquiry into the Separation of Aboriginal and Torres Strait Islander
      Children from Their Families April 1997"
      www.hreoc.gov.au/social_justice/bth_report/report/index.html
      Nadau, zdumiewa mnie tytul jaki dales temu watkowi. To mialo byc
      ironiczne?
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • bogo2 Re: Aborygeni 27.06.09, 17:25
        prawda, odebrano im rodziny, kulture i jezyk....
        ale tez, prawda jest to, ze dano im jezyk i kulture, w ktorej moga
        sie wyzalic tak, ze ich zal, zostanie odczytany....

        luiza-w-ogrodzie napisałasad...)

        (...)
        Zostali ludzmi okaleczonymi, pelnymi gniewu i zalu do tych, ktorzy
        odebrali im rodziny, kulture i jezyk. Stanowia tzw "Stolen
        Generation". Poczytaj "Bringing them Home -Report of the National
        Inquiry into the Separation of Aboriginal and Torres Strait Islander
        Children from Their Families April 1997"
        www.hreoc.gov.au/social_justice/bth_report/report/index.html
    • luiza-w-ogrodzie Aborygeni w prawie federalnym 22.06.09, 03:12
      Kiedy powstawala federacja australijska, myslano ze Aborygeni sa
      ginaca rasa i nie wlaczono ich nawet do spisu powszechnego az do
      1967 roku:
      When the six Australian colonies became a Federation in 1901, white Australia believed that the Aborigines were a dying race and the Constitution made only two references to them. Section 127 excluded Aborigines from the census (although heads of cattle were counted) and Section 51 (Part 26) gave power over Aborigines to the States rather than to the Federal Government. This was the situation until the referendum of 1967 when an overwhelming majority of Australians voted to include Aborigines in the census of their own country.

      Prawo do glosowania w wyborach federalnych wszyscy Aborygeni
      uzyskali dopiero w 1962 (przedtem mogli glosowac jesli byli
      upowaznieni do glosowania w niektorych stanach albo po odbyciu
      sluzby wojskowej):
      It was in 1949 when Aboriginal people were given the right to enrol and vote at federal elections, and then only so long as they were entitled to enrol for State elections or had served in the defence forces. In 1962 voluntary enrolment and voting at federal elections was extended to all Aboriginal people and in 1984 that enrolment and voting were made compulsory.


      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
    • okka Re: Awanse i kariery w Oz 22.06.09, 16:34
      w mojej okolicy odsetek "indigenous people" jest znacznie większy niż gdzie
      indziej w wa (nie wiem, jak w innych stanach).

      W zeszłym roku nastąpiła fala przeprowadzek Aborygenów z małych społeczności, w
      których wprowadzono prohibicję. Siłą rzeczy są to jednostki słabo przystosowane
      do życia w społeczeństwie.

      moim zdaniem po trosze są blokowani, a po trosze sami nie chcą.

      Są blokowani z przyczyn rasowych - rasizm tu kwitnie i wydaje owoce. Jest on
      obustronny. Aborygeni czują się pokrzywdzeni historycznie (z wiadomych względów)
      i społecznie, bo na pierwszy plan w świadomości społecznej wybijają się
      przestępcy i alkoholicy, co rzutuje na postrzeganie reszty.

      "Biali" zaś (okreslenie umowne) czują się pokrzywdzeni z powodu preferencyjnego
      traktowania Aborygenów (szkoły, instytucje społeczne i kulturalne) i z powodu
      bezkarności przestępców (kradzieże, hordy aborygeńskich nastolatków demolujących
      nocami centrum miasta) oraz pobłażania wykroczeniom (picie alkoholu w miejscach
      publicznych, niewypełnianie obowiązku szkolnego, wypuszczanie psów luzem).

      W związku z powyższym realne szanse na zatrudnienie Aborygeni mają albo w
      instytucjach rządowych, albo ngosach finansowanych przez państwo, albo w firmach
      "równych szans", do których również dopłaca władza. Ewentualnie tam, gdzie
      stanowisko dotyczy ich bezpośrednio, np. jako ochroniarz w sklepie (bo wiadomo,
      że jak ktoś kradnie, to Abo, krzywdzący ale powszechny pogląd).

      Z drugiej strony niesamowite rozmiary bezpośredniej i pośredniej pomocy
      społecznej jakby stopują chęci podjęcia pracy. Zresztą wedle większości
      pracodawców zatrudnienie ich jest obarczone ryzykiem, że notorycznie będą nie
      stawiać się w firmie.

      Po części rasizm w stosunku do Aborygenów jest winą strony rządowej i usilnej
      poprawności politycznej. Po traumie skradzionego pokolenia, a już szczególnie po
      zeszłorocznym "sorry" kwestie oddzielania dzieci od rodziców traktuje się
      bardziej niż delikatnie. Co owocuje zastraszającą liczbą przypadków molestowania
      i przemocy wobec dzieci - te przypadki dzięki szkołom i służbie zdrowia
      przedostają się do świadomości społecznej.

      Te obserwacje pochodzą wyłącznie z WA - jestem ciekawa, czy w innych stanach
      jest podobnie czy też inaczej.
    • pjd1 to ... 23.06.09, 05:59
      to globalny problem; zobacz co sie dzieje z Cyganami na Slowacji;
      w Polsce to malo widoczne, sa juz wzglednie zintegrowani, ale nadal zyj na
      marginesie...
      • adasssster Re: to ... 23.06.09, 09:35
        akurat polska to nie jest dobry przykład.
        Tutaj obywatele są podzieleni na tych lepszych i gorszych.
        Lepsi to ci z kasą i sławni stają ponad prawem i szary obywatel z 3 świata. Nie
        ma znaczenia jakie masz wykształcenie. Możesz być doktorkiem a i tak pracy nie
        dostaniesz. Nie znam nikogo kto w polsce zrobił karierę czy to naukową czy może
        jakąś inną. Owszem sa tacy co są znani i jak to się mówi robią karierę ale nie w
        polsce sie wybili a za jej granicami.

        Niestety muszę przyznać że to kraj 3 świata albo i 4 nawet bo mimo tak wielkiej
        cywilizacji jest tu więcej biednych ludzi niż gdziekolwiek w europie.

        Szkoda bo troszkę mądrych reform i było by tu całkiem znośnie.
        Dlatego gdy ktoś mi mówi i pokojowym obaleniu komunizmu to wcale nie jestem
        przekonany że był to dobry wybór.

        Nie ma znaczenia czy jesteś polakiem, rumunem, wietnamcem czy kimkolwiek innym.
        Zasada jest prosta. Czemuś biedny boś głupi, czemuś głupi boś biedny.
        • pjd1 Re: to ... 24.06.09, 06:08
          hm..
          1.
          Tutaj obywatele są podzieleni na tych lepszych i gorszych.

          ?

          oczywiście, są tacy, co mają "dojścia i układy", ale podział społeczństwa
          australijskiego jest jeszcze bardziej wyraźny...

          prześledź dyskusje n/t rosnącego podziału na "have's and have-nots"


          oczywiście - Australia jest krajem duuużo lepiej zorganizowanym niż Polska,
          ale ..

          znam i w Polsce i w Australii ludzi którzy porobili najróżniejsze kariery...
          Sporo z tych, co przed moim wyjazdem do Au byli w tej sytuacji co ja..

          a co do skutków obalania komunizmu - to już chyba nie pamiętasz jak wtedy było...

          pzdr
          • adasssster Re: to ... 24.06.09, 07:59
            Co do komunizmu to dość dużo pamiętam akurat.
            Mój ojciec był działaczem w solidarności
            jednak po 89 roku przestał nim być.
            Komunizm wcale tak bardzo sie nie różni od kapitalizmu.

            Co do karier.
            Wiesz to są takie pseudo kariery jak ja to mówię.
            Osobiście znam 10 właścicieli firm których obecny kryzys zmusił do zamknięcia
            zakładów produkcyjnych.
            Obecnie ta wielka kariera to bankrut.

            Zgadzam się całkowicie że na pewno jest podział społeczeństwa w Australii. Tylko
            że ten podział jest bardziej kulturowy.
            Tak sądzę bo przecież nie mieszkam w australi.

            Ale zapytam inaczej.
            Czy uważasz że zrobiłeś karierę zawodową w Australii?
            • pjd1 Re: to ... 25.06.09, 12:09
              > Osobiście znam 10 właścicieli firm których obecny kryzys zmusił do zamknięcia
              > zakładów produkcyjnych.
              > Obecnie ta wielka kariera to bankrut.
              >
              > Zgadzam się całkowicie że na pewno jest podział społeczeństwa w Australii. Tylk
              > o
              > że ten podział jest bardziej kulturowy.
              > Tak sądzę bo przecież nie mieszkam w australi.
              >
              > Ale zapytam inaczej.
              > Czy uważasz że zrobiłeś karierę zawodową w Australii?

              smile))

              ha... gdybym zrobił, to bym został...

              ...

              ale wedle moich obserwacji w zawodach technicznych łatwiej jest się Polakom przebić

              powodzenia
              • nadau_pl Re: to ... 25.06.09, 12:15
                pjd1 napisał:

                > ha... gdybym zrobił, to bym został...
                > ale wedle moich obserwacji w zawodach technicznych łatwiej jest się Polakom
                przebić

                ___________________________________________________________________

                No a co z Aborygenami?
                Czy spotyka się ich na eksponowanych stanowiskach w korporacjach i służbach
                państwowych albo wśród właścicieli firm, czy też w ogóle nikt z nich nie kończy
                uczelni i nie zajmuje się taką pracą?
                • pjd1 Re: to ... 26.06.09, 06:19
                  bardzo rzadko - jest np facet z MBA (Brnedan O'Connor) na stanowisku wicedyr.
                  NAB (National Bank of Australia), zajmuje się programami społecznym
    • nadau_pl Wiem, że nic nie wiem 24.06.09, 10:46
      Bardzo dziękuję za próby wyjaśnienia problemu, chociaż nadal go nie rozumiem. Bo przecież najnowsze, przeprowadzone na szeroką skalę badania DNA ponownie niezbicie dowiodły, że wszyscy ludzie na świecie mają te same korzenie. Czyli wszelkie Nandertale wyginęły i na całej planecie wędrowały i niezależnie ewoluowały tylko przedstawiciele Homo Sapiens.
      Dlatego dziwi mnie, że otoczeni nową cywilizacją Aborygeni nie potrafili się zintegrować.
      Wiem, że na przestrzeni wielu lat nie było to możliwe z powodu polityki białego człowieka. Ale tak było też w czasach niewolnictwa w USA. A teraz Murzyni, którzy oczywiście chcą potrafią być lekarzami, prawnikami, inżynierami. (Czy w Australii są też Aborygeni na podobnych stanowiskach? Widać ich?)
      No chyba, że już sami Aborygeni koniecznie nie chcą żyć inaczej.
      Ale co z ich dziećmi? One też nie myślą, by polepszyć sobie byt?
      Sądziłem, ze dzieci skradzionego pokolenia chociaż zrobiły jakieś kariery. Ale i to nie wyszło, a przecież w tym celu to robiono.
      Rzeczywiście całkiem dobry jest przykład Cyganów w Europie i on jeden chyba tylko ten problem wyjaśnia.
      Tylko dlaczego akurat jedne nacje przystosowują się do zmian, a inne nie, skoro wszyscy pochodzą od tego samego przodka.

      Wyzwanie dla obecnej tu antropolożki.


      P.S. Do moderatorki: ten post nie jest żadną prowokacją.
      Zwykła ciekawość. Ot co.
      • adasssster Re: Wiem, że nic nie wiem 24.06.09, 12:10
        Nie wiem jak Australia i jakie są relacje tam.
        Sądzę że proces dostosowywania się do społeczeństwa w jakim żyjemy powoduje że
        musimy iść na pewne ustępstwa.
        Cygani mają własną kulturę i przez to istnieją.
        To samo dotyczy żydów.
        Są chowani od małego według norm ich kultury.
        Tak jak każda rodzina katolicka (praktykująca) prowadza swoje dzieci do kościoła.
        Różnica polega na tym że kultura jaką przyjmują pewne narodowości narzucają im
        styl życia. Przez to bardzo niewiele osób stara się coś zmienić mimo że znają
        inne metody życia.

        Podejrzewam że znalazło by się paru cyganów po studiach żyjących po swojemu.
        Pytanie czy taka osoba może się nazywać cyganem.
          • nadau_pl WoW ! Mamy tu uczonego ! 25.06.09, 10:43
            snappytom napisał:


            > Neandertale to tez byli Homo Sapiens , nieuku smile


            ________________________________________________________

            Misi, że jakąś dobrą, katolicką szkołę wiejską ukończył, skoro przyjechał do
            Australii jako człowiek "wykształcony".
            Szkoda, że przedmiotu zwanego "Kultura osobista" w tej szkole nie wykładano.
            Pewnie dlatego taki "naukowiec" rozpoczyna konwersację od obrażania innych.
            Czy wszystkie w Australii są takie, czy tylko ten polonijny odłam?
            Ciekawe gdzie się takie to chowało.

            Otóż ten podział jest rzeczą umowną i nie do końca zbadaną.
            Aktualnie trwają spory naukowców na świecie, czy człowiek neandertalski, który
            zamieszkiwał Europę podczas ostatniego zlodowacenia jest podgatunkiem człowieka
            rozumnego (i należy go nazywać Homo sapiens neanderthalensis), czy też jest
            osobnym gatunkiem (Homo neanderthalensis).

            Widać jednak, że przynajmniej jeden przedstawiciel Neanderthalensis się nam
            uchował, a już sądzono, że to paskudztwo dawno wymarło.
            • snappytom Re: WoW ! Mamy tu uczonego ! 25.06.09, 12:39
              Whatever sad

              Nie przejmuj sie zbytnio swoja rola ,bo Ci zylka w mozdzku trzasnie
              i to forum straci bezpowrotnie eksperta do spraw "kultury osobistej".

              Nie zauwazyles ,ze moj post byl tylko zartem i jako taki powinien
              byc odebrany,no ale jako ekspert od "kultury osobistej" czules
              sie powolany do przedstawienia swojego punktu widzenia jak ta kultura
              osobista powinna wygladac.

              No i owszem ,swoj poglad przedstawiles calkiem dobitnie.
              Moje gratulacje.
              • nadau_pl Re: WoW ! Mamy tu uczonego ! 25.06.09, 13:05
                Po prostu uważam, że chamstwu należy się w życiu przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom!

                To dość specyficzny i rzadko spotykany rodzaj poczucia humoru polegający na nazwaniu kogoś zupełnie dla siebie obcego "nieukiem".
                Być może Australijczycy w ten sposób do siebie się odnoszą.
                Nie wiem, nie znam bliżej ich kultury. W Polsce w każdym razie nazywa się to zupełnie inaczej.
                W każdym razie na pewno nie żartem.
    • pjd1 Re: Awanse i kariery w Oz 26.06.09, 00:40
      smile no dobra...

      przyglądałem się problemom zmarginalizowanych społeczeństw, zwaszacza aborygenom.

      To takie sprzężenie zwrotne...

      Zniszczono podstawy bytu ekonomicznego (wcześniej Aborygeni byli podziwiani jako
      tropiciele i wojownicy), a wraz z tym
      kulturę i poczucie godności
      oraz wzorce osobowe...

      doprowadziło to do wszechobecnej depresji, autodestukcyjnych zachowań
      (alkoholizm, wąchanie benzyny itd)
      w konsewencji też do wszelkiego rodzaju patologii - molestowanie dzieci,
      złodziejstwo, all this shit...

      W tej sytuacji zachowania taki rzutują na percepcję całości grupy,
      i nawet ambitne, rzetelne jednostki były (są) postrzegane jako "Abo's"..

      i sfrustrowani wycofują się...

      wśród innych rozwija się roszczeniowa postawa, blokująca skuteczne rozwiązania...

      są oczywiście wyjątki, odnoszące sukcesy..
      ale to wyjątki...

      symetryczna do tego, jest arogancka, patronalizująca, często przeciwskuteczna
      polityka władz, maksymalizująca wąskopostrzeganą "efektywność"systemu. Np.
      taniej jest zgromadzić wiele grup w jednym miejscu - choć, wobec zadawnionych
      waśni często prowadzi to do walk..

      są na szczęscie wyjątki - np. Cape York Institute tworzy dobre programy
      wspierania oddolnej przedsiębiorczości.. (podobne są w Kanadzie i USA)
      ale to wyjątki...


      pzdr




      jest
      • ratpole Re: Awanse i kariery w Oz 26.06.09, 07:39
        pjd1 napisał:

        > W tej sytuacji zachowania taki rzutują na percepcję całości grupy,
        > i nawet ambitne, rzetelne jednostki były (są) postrzegane jako "Abo's"..
        >
        > i sfrustrowani wycofują się...

        Wyglada na to, ze lepiej byloby dla wszystkich zainteresowanych stron gdyby ich
        wybito do nogi hehe
          • pjd1 hm.. 26.06.09, 09:46
            przerażają mnie Panów wnioski;

            moje są zupełnie inne: trzeba lepiej szukać skutecznych strategii.

            przedsiębiorczość jest taką - umożliwia wyrwanie się z zaklętego kręgu ubóstwa i
            beznadziei.

            a oto coś z mojego listu do BRW:
            Employment facilitation programs are the most effective ways to overcome poverty
            and stimulate economic activity. They work. Opportunity International has
            created over 2.5 million jobs. The Enterprise Facilitation program created in
            a little Australian town Esperance is delivering amazing results in most
            disadvantaged American rural communities. According to Swinburne GEM report
            programs targeting indigenous communities are delivering great results both in
            USA and Canada: The number of [indigenous] self-employed in Canada is growing at
            double of the national average /../ the number of businesses owned by American
            Indians grew by 84% between 1992 and 1997 compared with a seven percent increase
            for all U.S. firms.
            ............

            "nasza niewiedza jest przyczyną cierpienia" - Dalaj Lama
          • kan_z_oz Re: Awanse i kariery w Oz 26.06.09, 10:29
            adasssster napisał:

            > Sami się wybiją i wyniszczą.
            > Rząd humanitarnie odsuwa winę od siebie nie za wiele robiąc by
            pomóc.
            > O ile się się nie ogarną będzie kiepsko.

            ODP: Rzad nie odsuwa juz w tej chwili 'winy'.

            Wymagania Aborygenow w odniesieniu do zaspokojenia podstawowych
            potrzeb zyciowych sa tak minimalistyczne, ze najtrafniej mozna ich
            zidetyfikowac z przyroda. Z koleji maja bardzo skomplikowana w
            porownaniu z nasza strukture spoleczna i socjalna.

            Z tego co sie orientuje to w opisach pierwszych zetkniec
            z 'bialymi' , nie posiadli ubran (przepaska na biodra, zarowno
            kobiety jak i mezczyzni), spali w szalasach w galezi, ogien
            wskrzesali metoda pocierania dwoch drewnianych patykow, brak
            ceramiki (naczynia w kory), tkactwa, brak rolnictwa (zbieractwo),
            brak narzedzi metalowych (zarna kamienne, kamienne toporki), brak
            hodowli zwierzat, brak pisma, pieniedzy czy handlu wymiennego -
            krotko mowiac tak jak ich P.Bog stworzyl tak wchodzili w bush, ktory
            byl ich domem, szafa, spizarnia, swiatynia...z punktu naszej
            cywilizacji byli nieslychanie 'prymitywni', mam na mysli oczywiscie
            nasze kategorie. Z ich punktu - nie posiadalismy nic co mogloby ich
            zainteresowac.

            Struktura spoleczna natomiast byla tym co ich utrzymywalo. Podzial
            na 'rodzine', maz i 2-4 zony, ktore z koleji zyly w 'grupach' od 10-
            20 osob na codzien.
            Do polowania te 'grupy' z koleji laczyly sie z innymi w 'hordy',
            czyli skupiska kilkuset osob.
            Z koleji 'hordy' tworzyly 'plemiona' czyli porozumiewajace sie
            jednym jezykiem 'narody'.
            Do obrzadkow religijnych czesto spotykalo sie kilka 'plemion'
            czyli 'narodow'.

            Podzial ziemi i jej wlasnosc (tylko to bylo wlasnoscia, bo tylko
            ziemi miala wartosc), byl przypisany urodzeniem i tutaj
            byly 'klany', czyli nastepne formacje okolo 70 osobowe.

            Mieli daleko rozszerzony poza nasze rozumienie uklady koligacji
            rodzinnych. Oprocz biologicznych rodzicow, mieli tez dodatkowo
            rodzicow (my uwazamy takie koligacje za kuzynow). To samo odnosilo
            sie do rodzenstwa. Kazdy w 'plemieniu' mial wiec jakies polaczenie w
            odniesieniu do drugiego - bylo z gory ustalone, kto sie kim
            opiekowac bedzie na starosc, w chorobie, kto nauczyl i kogo oraz
            czego. Te koligacje wychodzily poza jednostki 'rodziny' i siegaly
            nieraz 70 osob.
            Tak wiec wyniszczenie jednej grupy mialo bezposredni wplyw na
            inne...np; nie mial kto sie opiekowac dziecmi.

            Zabranie ziemi jakiemus 'klanowi' rownalo sie z doslownym zabraniem
            wszystkiego, czyli wyniszczeniem, bo inne nie byly w stanie przyjac
            lub nie chcialy.

            Do tej pory z 500 klanow wciaz istnieja przedstawiciele 400.
            Srodkowa oraz polnocna czesc Australii maja wciaz plemiona z
            zachowanymi strukturami niemalze w takiej formie.

            Kariera w takim ukladzie w korporacji....hmm pytanie, dlaczego???

            To co opisala Okka, czy Pdj to jest ta czesc spolecznosci
            Aborygenskiej, ktora zostala albo wyrzycona przez samych Aborygenow
            z rodzin, pozostalosci rozbitych 'rodzin' czy 'klanow' oraz pewna
            czesc zdegenerowana przez alkohol i narkotyki.
            Ta czesc przynosi tez'wstyd' Aborygenom tym, ktorzy dalej kontynuuja
            tradycje, czy tym bardzo nielicznym, ktorzy sie zintegrowali oraz
            bol glowy 'bialym'. Ta grupa ostatnia jest dosyc liczna. W NSW mozna
            spotkac jednostki mieszkajace wokol CBD Sydney, oraz 'watahy' na
            zachod oraz polnocny-zachod stanu.
            Tutaj 'ratowac' obawiam sie, ze nie ma co. Dzieciaki chyba tylko -
            pytanie znowu - jak???
            Prohibicje przemieszczaja ich blizej miejsc gdzie mozna kupic
            alkohol - w koncu sa nomadami..i to jest pewien rodzaj 'srania'
            rzadu na 'bialych'. Watahy te nie sa zbytnio agresywne, sa za to
            pijane, nacpane i biora co potrzebuja...

            Kan
            • nadau_pl Re: Awanse i kariery w Oz 26.06.09, 11:05
              No to znaczy, że kicha.
              Ja sądziłem, że chociaż część Aborygenów dokonała skoku cywilizacyjnego i
              potrafiła się zintegrować z wielokulturowym społeczeństwem, tak jak Murzyni i
              częściowo Indianie w USA.
              Myślałem, że chociaż wychowane wśród białych dzieci ze straconego pokolenia żyją
              i pracują wśród białych.
              Dziwna nacja. A może to wina też białych?
              Przecież w Ameryce Pd Indianie wymieszali się z Hiszpanami i Portugalczykami
              prawie całkowicie.
              • kan_z_oz Re: Awanse i kariery w Oz 26.06.09, 11:29
                nadau_pl napisał:

                > No to znaczy, że kicha.
                > Ja sądziłem, że chociaż część Aborygenów dokonała skoku
                cywilizacyjnego i
                > potrafiła się zintegrować z wielokulturowym społeczeństwem, tak
                jak Murzyni i
                > częściowo Indianie w USA.
                > Myślałem, że chociaż wychowane wśród białych dzieci ze straconego
                pokolenia żyj
                > ą
                > i pracują wśród białych.
                > Dziwna nacja. A może to wina też białych?
                > Przecież w Ameryce Pd Indianie wymieszali się z Hiszpanami i
                Portugalczykami
                > prawie całkowicie.

                ODP; W Ameryce Poludniowej wymieszla sie tylko pewna czesc. Zwroc
                uwage, ze np; Bolivia ma dopiero obecnie pierwszego w swojej
                historii 'indianskiego' prezydenta, na ktorego juz byl conajmniej
                jeden zamach. Biali mieszkaja w 'gettach' (niektore bardzo ladne
                domy), czyli w osiedlach za wysokim plotem z drutem kolczastym ze
                straznikami i psami, a indianie w slumsach, do ktorych biali nie
                wchodza aby nie dostac lania.

                Sama wiadzialm na ulicy w La Paz w pazdzieniku 2008 jak indianke z
                wielkim koszem na plecach i dzieciakiem pod pacha, zaden samochod
                przez ulice w bialej dzielnicy NIKT nie chcial przepuscic... bo
                miala spierniczac i to w podskokach z bialego osiadla...nie wiem
                jakie wymieszanie masz na mysli???
                Podobnie bylo w Peru zreszta - mozesz kupic indianke za 70-90
                USD/miesiac jako sluzaca 24/24...
                Kariera indianina to wiec pokojowki, sprztacz, kelner - nieliczni i
                Taxi - co madrzejsi. Reszta tka kilimy, zebra na ulicach i kradnie...


                Kan
                • adasssster Re: Awanse i kariery w Oz 26.06.09, 12:03
                  Smutne jest to że mimo takiej wiedzy jaką posiadamy nie umiemy rozmawiać z 2
                  człowiekiem.
                  Ludzie, kaleki cywilizacyjne, samotni do do szpiku szukamy drugiego człowieka
                  mimo że stoi koło nas.
                  Ślepcy i egoiści. Siewcy śmierci i zniszczenia.
                  A wystarczy tak niewiele.
                  Usiąść i porozmawiać by zmienić siebie.
                      • ratpole Re: Awanse i kariery w Oz 27.06.09, 00:30
                        adasssster napisał:

                        > Tak ci dobrze w kanadzie że musisz z polakami pisać ?
                        > Tęsknisz za polską czy może jesteś zbyt opasły by wyjść z domu?
                        > A może tak cię tam kochają że nie masz z kim pogadać ?

                        Odpowiedz na wszystkie pytania brzmi "Tak!"
                        Teraz moja kolej: tak ci dobrze w bulwie, ze musisz Polonii doope zawracac?
                        A mozes ty Aborygen? hehehe
                  • kan_z_oz Re: Awanse i kariery w Oz 29.06.09, 04:47
                    adasssster napisał:

                    > Smutne jest to że mimo takiej wiedzy jaką posiadamy nie umiemy
                    rozmawiać z 2
                    > człowiekiem.
                    > Ludzie, kaleki cywilizacyjne, samotni do do szpiku szukamy
                    drugiego człowieka
                    > mimo że stoi koło nas.
                    > Ślepcy i egoiści. Siewcy śmierci i zniszczenia.
                    > A wystarczy tak niewiele.
                    > Usiąść i porozmawiać by zmienić siebie.

                    ODP:To juz chyba dywagacje na nowy watek??

                    Pozdrawiam
                    Kan
          • ratpole Re: Awanse i kariery w Oz 27.06.09, 02:56
            adasssster napisał:

            > Sami się wybiją i wyniszczą.
            > Rząd humanitarnie odsuwa winę od siebie nie za wiele robiąc by pomóc.
            > O ile się się nie ogarną będzie kiepsko.

            No, teraz zagadales jak nastojaszczij Aussie.
            Cos czuje, ze coraz blizszy jestes podjecia decyzji hehe
            • adasssster Re: Awanse i kariery w Oz 27.06.09, 10:24
              Czy ty aby nie jesteś z tego pokolenia neo?
              Bo jakoś mi się wydaje że 10 lat nie ukończyłeś.
              Może fizycznie tak ale gdzieś utkwiłeś w połowie drogi między głowa a du.... i
              masz kwasy w głowie albo przepalone płuco.
              Sory chłopie albo kobietko bo nie wiadomo co ty ale ani twego poczucia humoru
              ani to co piszesz jakoś do mnie nie trafia albo zapomniałeś już polskiego i coś
              tam pitu pitu byle by posty zapychać.

              Proszę cie włącz cobi ignoruj a jak ci przyjdzie ochota na odpisanie mi wciśnij
              proszę alt+F4 zrobisz przysługe ludzkości



              "Spieszmy się kochać ludzi Tak szybko odchodzą"

              "Suma strachów gdy czas iść do piachu"
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka