Anioły niech czuwają..

25.10.11, 13:06
z archiwum -
nasze stróże
    • czuk1 Re: Anioły niech czuwają.. 25.10.11, 13:20

      Ale macie piękne Anioły.

      Nieraz taki Anioł by się przydał.
      Na trasie.....
      W chorobie....
      Starość to czas poszukiwania Anioła.

      A poza tym. Na co dzień
      Sami jesteśmy opiekunami i sterownikami swego losu....
      ... zdrowia... zachowań....
      • marii51 Re: Anioły niech czuwają.. 14.08.15, 12:00
        tak długo nie odwiedzalimy bardzo wciąz potrzebnych nam ....
        dzis ktoś umieścił taki obraz
        https://scontent-ams3-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xpf1/v/t1.0-9/11870922_132248397115261_7064274700486900280_n.jpg?oh=af7a2c3d795b59c0421724b113c99a45&oe=567D2747
        -
        • marii51 Re: Anioły niech czuwają.. 24.12.15, 13:29
          Bardzo bardzo jesyeście potrzebni
          wzywam anioły zbierzcie się i czuwajcie....
          dziś są imieniny MOJEJ KOCHANEJ EWUNI-,
          ALE ONA JUZ NIE MA SIŁ odebrać telefonu
          BOŻE SPRAWIEDLIWY .. JESTES , WIEM POMOŻ JEJ ..
          ZATRUDNIJ Z WIELKIM PRZESLANIEM POWROTU DO ZDROWIA ...
          modlitwą ŚW bERNARDAmDO sw JUDY I WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH ..
          WZYWAM WAS
          jeśli ktoś zerknie tu
          wyślijcie dobre wzmacniające mysli do mojej bliskiej mojemu sercu chrzestnej mojego syna...
          bardzo proszę.
          • marii51 Re: Anioły niech czuwają.. 31.12.15, 07:34
            Anioly wzywam....
            a może to ten lek?
            podaj.to/post/2080,1,te-jagody-zabijaj-raka-pierwsze-efekty-wida-prawie-natychmiast.html
            • marii51 Re: Anioły niech czuwają.. 01.01.16, 22:32
              [*] Wieczny odpoczynek racz jej dać Panie.
              • czuk1 Re: Anioły niech czuwają.. 02.01.16, 16:43
                Dołączam się ( i )
                • marii51 Re: Anioły niech czuwają.. 02.01.16, 16:58
                  Mariusz , dziękuję

                  w Poniedzialek wyjeżðżamy na pożegnanie ostatnie we wtorek-
                  w naszych sercach i pamięci - pozostanie na zawsze .
                  JUż Aniolowie ją otulają ..
                  • marii51 Re: Anioły niech czuwają.. 03.01.16, 15:10
                    Interia360.pl/kultura/artykul/moje-drugie-zycie-niezwykla-moc-modlitwy-o-uzdrowienie,753

                    zostawie- czasem tak byc może,że potrzebujemy pomocy.. a tu możliwe,że jest podpowieðż
                      • marii51 Re: Anioły niech czuwają.. 04.01.16, 06:57
                        Kochanej Kasi i Krzysztofowi
                        www.youtube.com/watch?v=APicrIKElG8
                        • marii51 Re: Anioły niech czuwają.. 07.01.16, 09:45
                          Ewuś
                          niech Aniołowie Ciebie zaprowadzą
                          www.youtube.com/watch?v=7xgb_-LEEN0
                          • marii51 Re: Anioły niech czuwają.nad kamiennymi 11.01.16, 14:34
                            miastami też ...

                            uncertain/niebieskooka-basia.blog.onet.pl/2011/10/30/kamienne-miasta/

                          • mobic Re: Anioły niech czuwają.. 13.01.16, 20:21
                            I cóż wtedy odpowiem? Nic mówić nie trzeba!...
                            Niech mówi za mnie - Bóg!
                            Siostro! Już w całym świecie nie ma tego chleba,
                            Co by Cię karmić mógł!
                            (Bolesław Leśmian)
                            • marii51 Re: Anioły niech czuwają.. 14.01.16, 08:53
                              I cóż wtedy odpowiem? Nic mówić nie trzeba!...
                              Niech mówi za mnie - Bóg!
                              Siostro! Już w całym świecie nie ma tego chleba,
                              Co by Cię karmić mógł!
                              (Bolesław Leśmian)
                              ~~~~~~~~~~~~~ Tak mobiczku, tak - to co napisał Leśmian tp prawda najprawdziwza
                              • marii51 Re: Anioły niech czuwają.. 05.02.16, 22:42
                                PIĘKNY WIERSZ O RÓŻAŃCU

                                W małej izdebce, tuż obok łóżka,
                                Z różańcem w ręku klęczy staruszka
                                Czemuż to babciu mówisz pacierze?
                                Bo ja w ich siłę naprawdę wierzę.

                                Wierzę, że te małe paciorki z dębiny
                                Moc mają ogromną, odpuszczają winy
                                Gdy zawiodą lekarze, gdy znikąd pomocy
                                Ja,grzesznik niegodny, korzystam z ich mocy

                                Pierwsza dziesiątka jest za papieża
                                Niech nami kieruje, Bogu powierza.
                                Druga w intencji całego Kościoła
                                Modlitwą silny wszystkiemu podoła.

                                Trzecia za męża, co zmarł i już jest w niebie
                                A może w czyśćcu, lub większej potrzebie
                                Czwartą odmawiam w intencji syna...
                                Przy tych słowach staruszka płakać zaczyna

                                Był dobry chłopak, lecz od ojca pogrzebu
                                Odwrócił się od Boga, złorzeczył niebu
                                Nie rozumiał, że Bóg w swojej miłości
                                Dał wolną wolę dla całej ludzkości.

                                Zaś człowiek dar ten bezcenny i hojny
                                Zamienił na chciwości, wyzysk i wojny
                                I teraz, gdy wypadek czy wojenna trwoga
                                Nie wini siebie, lecz zawsze Boga.

                                Myślałam, że syn, gdy założył rodzinę,
                                Gdy wziął na ręce swą pierwszą dziecinę,
                                Zrozumiał swe błędy, cel odnalazł w życiu
                                Lecz on mimo rodziny, pogrążył się w piciu.

                                Awantury, alkohol, płacz i siniaki
                                Czemu swym dzieciom los zgotował taki?
                                Nie było miłości, pieniędzy, jedzenia,
                                Spokój był tylko, gdy szedł do więzienia.

                                Ja zaś przez lata biorąc różaniec do ręki,
                                Bogu polecam swych wnucząt udręki,
                                Lecz syn w nałogu trwał dalej uparty,
                                Z czwartej dziesiątki robił sobie żarty.

                                "Lepiej piątą odmawiaj sama za siebie
                                Bo żyjesz tylko o wodzie i chlebie.
                                Na nic te posty i twoje modły,
                                Bo los już taki musi być podły."

                                Płacze staruszka, drżą wątłe ramiona.
                                Wie, że jest chora, niedługo skona.
                                Co będzie z synem, z jego rodziną?
                                Czy znajdą drogę prawdziwą, jedyną?

                                I zmarła nieboga. Wezwano syna
                                Ten twardo powiedział - nie moja to wina.
                                Lecz widząc w trumnie matki swej trupa,
                                Poczuł jak mu pęka na sercu skorupa.

                                Zobaczył różaniec swej zmarłej matki,
                                W miejscu czwartej dziesiątki zupełnie gładki.
                                Nie ma paciorków - patrzy i nie wierzy,
                                Palcami starte od milionów pacierzy.

                                Tylko piąta dziesiątka była jak nowa,
                                Przypomniał swe kpiące o niej słowa.
                                Na palcach zobaczył od łańcuszka rany,
                                Wybacz mi - krzyknął - Boże mój kochany!

                                Ożyło w końcu syna sumienie,
                                Przysięgam ci matko, że ja się zmienię.
                                Całował zimne swej matki dłonie,
                                Twarz łzami zoraną i siwe skronie.

                                Rzucił nałogi, oddał się Bogu,
                                Szczęście gościło w ich domu progu.
                                I codziennie wieczorem, całą rodziną,
                                Różaniec mówili za matki przyczyną.."

                                autor
Pełna wersja