Dodaj do ulubionych

o katastrofie smoleńskiej .... nieskończenie...

16.02.12, 09:56
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,11155042,Dlaczego_ponad_20_bieglych_nie_chcialo_opiniowac_dzialan.html
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10533345,Prokuratura__BOR_mogl_nie_dopelnic_obowiazkow_w_Smolensku.html
-------------------------------
przepraszam niektórych, że kieruję do GW.
Obserwuj wątek
      • czuk1 Wywiad w ND na zlecenie Telewizji Trwam 16.02.12, 18:32
        Na jaką komisję stać Polaków?
        Rozmowa z prof. Wiesławem Biniendą, dziekanem Wydziału Inżynierii Cywilnej na Uniwersytecie w Akron w Ohio, ekspertem NASA
        Komisja Jerzego Millera nie wznowi swoich prac. Powinna?

        - Nie. Myślę, że powinna być nowa komisja. Ta komisja miała już swoją szansę, pokazała, że nie potrafi nic zrobić. To, co zrobiła, było kopią raportu rosyjskiego z niewielkimi zmianami. Nie dokonała żadnych badań, a ponadto nie miała nawet dostępu do wielu rzeczy. Myślę, że trzeba by stworzyć komisję międzynarodową, która miałaby dostęp do terenu katastrofy w Smoleńsku, do wraku, do czarnych skrzynek. Która wzięłaby pod swoją kuratelę te wszystkie elementy i rozpoczęła śledztwo od nowa, tak jak powinno się to robić. Czyli najpierw powinno się przeszukać cały teren, znaleźć wszystkie nieznalezione jeszcze części tego samolotu, a może i ludzkie, skompletować wszystkie fragmenty samolotu pod dachem, w strzeżonej hali. Następnie powinno się je przebadać, sprawdzić, jak wyglądają. Powinno się oznaczyć, w którym miejscu, na jakie części natrafiono - mówię oczywiście o nowych częściach, których jeszcze nie znaleziono. Później powinna nastąpić rekonstrukcja tego samolotu. Swego czasu pokazywałem, jak była przeprowadzana rekonstrukcja wahadłowca Columbia, gdzie przeszukano teren wielu tysięcy kilometrów kwadratowych, żeby znaleźć wszystkie części. I znaleziono. Tak więc myślę, że nie jest to ponad siły komisji międzynarodowej, żeby takie czynności wykonała.
        Istnieje realna szansa, że taka komisja powstanie? Kto miałby ją powołać? Stany Zjednoczone?
        - Zadałbym inne pytanie: Czy my mamy prawo do takiej komisji, która by przeprowadziła badania zgodnie ze standardami światowymi, czy nie mamy takiego prawa jako Polacy? Jeżeli mamy, to powinniśmy tego zażądać, i to jest nasze prawo.

        W amerykańskim Kongresie podejmowane są starania, żeby taką komisję powołać, ale na razie Amerykanie nie bardzo kwapią się do tego.
        - Nie jestem politykiem i oczywiście nie potrafię odpowiedzieć na pytania, które dotyczą polityki w Stanach Zjednoczonych, w Rosji czy w Polsce. To dla mnie trudny teren do "nawigacji". Ale wydaje mi się, że podstawowym elementem jest chęć polskiego rządu, aby taką komisję powołać. A w normalnym demokratycznym kraju rząd powinien odpowiadać na wezwania swojego narodu, powinien go bronić i w momencie, kiedy następuje tego typu katastrofa, powinien wykonać zgodnie ze standardem badania, których jeszcze nie wykonał. Jeżeli polski rząd nie będzie chciał tego zrobić, to prawdopodobnie nie będziemy mieli takiej komisji, aż do czasu kiedy rząd się zmieni i inny postanowi wrócić do tego tematu.
        W ubiegłym roku dokonał Pan naukowej analizy, przy pomocy odpowiednich programów komputerowych, katastrofy smoleńskiej. Jakie są jej wyniki?
        - Zająłem się tymi tematami, w których posiadam wiedzę i którymi mogę się zająć. Jednym z wątków, na których się skoncentrowałem, było zderzenie samolotu Tu-154M z brzozą. Zgodnie z raportem Millera na tej brzozie samolot miał utracić jedną trzecią swojego skrzydła. Obie komisje się zgodziły, że maszyna leciała na wysokości 6 m, potem nawet obniżyła swój lot, może do wysokości 2-3 m, potem zaczęła zwiększać wysokość do 10 m, następnie do dwudziestu kilku metrów, a wreszcie zrobiła beczkę - prawie 180 stopni, upadła na ziemię i wszyscy zginęli. Taka była teoria tych komisji. Moje obliczenia pokazały, że niezależnie od prędkości tego samolotu, od miejsca uderzenia w drzewo (przyjąłem drzewo trochę grubsze od tej brzozy - 44 cm, czyli o 10 proc. grubsze, gęstość tego drzewa powiększyłem dwukrotnie od tej, jaka jest w literaturze) i we wszystkich przypadkach, dla każdej prędkości, orientacji tego samolotu występuje zniszczenie krawędzi przedniej skrzydła. Ale w efekcie drzewo jest przełamane, wręcz przerąbane, samolot z prędkością 80 m/s przelatuje przez wyrwaną przerwę w ciągu 0,01 czy 0,02 sekundy i odlatuje, zanim górna część drzewa jest w stanie opaść.
        Wyniki Pana badań są całkowicie rozbieżne z tym, co podała większość polskich mediów. Skąd ta różnica? Pan jest naukowcem, w polskiej komisji też pracowali naukowcy, powinni Państwo prezentować zbliżone wyniki badań.
        - Bywa tak, że są odrębne wyniki. Naukowcy z jednej i z drugiej strony mogą mieć swoje obliczenia i analizy. Wówczas siadają przy wspólnym stole, rewidują swoje założenia. Z taką też nadzieją 8 września wystąpiłem z propozycją, żeby eksperci z komisji oficjalnych pokazali swoje wyniki badań. Ku zaskoczeniu dowiedziałem się, że żadnych obliczeń ani symulacji nigdy nie robiono. Maciej Lasek, który jest jednym z ekspertów komisji Millera, powiedział, że on nie wierzy w żadne symulacje. To było na łamach "Naszego Dziennika". Trudno mi dyskutować z ludźmi, którzy polegają tylko na swojej wierze i nie mają nic do przedstawienia. Zaproponowałem, że możemy umówić się na przyjazd do Pasadeny do Kalifornii, gdzie organizuję konferencję w dniach 15-18 kwietnia. Zaproponowałem, żeby przysłali choćby tytuł i 50 słów abstraktu, na podstawie którego będę mógł zapowiedzieć sesję, na której ja będę mógł przedstawić swoje wyniki, a oni swoje, zaś eksperci z całego świata będą mogli się wypowiedzieć. I ten, kto będzie bardziej przekonujący, będzie miał satysfakcję, że przekonał ekspertów z całego świata. Żadnego abstraktu dotychczas nie dostałem.
        Chyba po każdej katastrofie lotniczej na świecie, jeśli ma ona miejsce w państwach zachodnich, robi się symulacje komputerowe?
        - Robi się wielokrotnie. Mogę podać przykład symulacji katastrofy wahadłowca Columbia, przy badaniu której pracowałem jako ekspert. Wielu naukowców NASA zakładało początkowo, że zderzenie kawałka materiału izolacyjnego ze skrzydłem Columbii można zignorować, że nic się nie stało. A potem okazało się przy powrocie, że była ogromna wyrwa, która spowodowała katastrofę wahadłowca. A więc bywa tak, że nawet dobrzy naukowcy, jeżeli polegają na intuicji, nie na doświadczeniu czy eksperymencie numerycznym, popełniają błędy. I efekty tych błędów są tragiczne. Zademonstrowaliśmy wtedy, że można zasymulować tę sytuację. I taką metodologię zastosowałem w tym wypadku.
        Przy każdej okazji pokazuję wyniki swoich analiz amerykańskim kolegom. Kilka tygodni temu byłem we Francji na uniwersytecie w Le Mans, omawiałem wyniki swojej symulacji. Nigdy nie spotkałem się z zarzutami, że są one błędne. Wprost przeciwnie.
        Jaka była metodologia tych badań? Skąd Pan wziął te wszystkie dane?
        - Komputer wyposażony jest w osiemnaście procesorów, czyli tak zwany równoległy. Komputer, na którym się liczy, im jest większy, tym mniej potrzebuje czasu na liczenie. Ale sercem obliczeń jest oczywiście program komputerowy. Jest to metoda elementów skończonych, program jest komercjalny, LS-Dyna. Ten sam program używany był do analizy katastrofy wahadłowca Columbia. Ten sam program używany jest przez takie firmy, jak: GE, Haneywell, Williams, Rolls Royce, przez wszystkie firmy produkujące silniki odrzutowe. Ten sam program używany jest przez FFA i NASA do innych przypadków, do badań uderzeń o dużej energii. Sam program, który został rozpoczęty przed laty, jest udoskonalany. Co roku udostępniana jest nowa wersja. Oczywiście korzystałem z tej najnowszej. Używałem również programów materiałowych, czyli tę część, która odpowiada za zachowanie się materiałów. Używałem kilku różnych tak zwanych modeli materiałowych (jeżeli chodzi o aluminium). Modelu standardowego, który jest w tym programie, jak również Johnson Cook, który jest wersją najnowszą opracowaną przez NASA i FFA, który nie jest jeszcze dostępny dla przeciętnego odbiorcy. Z jednej strony chciałem mieć pewność, że używam najnowszych programów. Chciałem również sprawdzić, czy standardowy program również pokaże takie same wyniki. Bo zdaję sobie sprawę, że koledzy w Polsce nie będą mieli dostępu do najnowszego programu, więc trudno byłoby nam porównywać wyniki. Wyniki były jednak takie same, niezależnie od tego, czy używałem Johnson Cook, czy wersji standardowej.

        c
        • czuk1 Wywiad w ND na zlecenie Telewizji Trwam (cz.II) 16.02.12, 18:35
          Jest Pan absolutnie pewny, że dane, które Pan wprowadził, są kompatybilne z systemami samolotu?
          - Takiej absolutnej pewności nikt mieć nie może. Jestem naukowcem i jak każdy naukowiec jestem sceptyczny wobec swoich wyników i wyników wszystkich innych naukowców. Na podstawie swojego doświadczenia i doświadczenia innych kolegów trzeba zawsze przyjąć pewne założenia. Dlatego też w tym wypadku starałem się powiększyć grubość tego drzewa, zwiększyć jego gęstość, nie wkładałem dodatkowych części, takich jak dodatkowa blacha z przodu skrzydła, która przyjmie na siebie pierwszy impet uderzenia i uszkodzi drzewo. To moje skrzydło w modelu było minimalnie zabudowane, żeby nie budować go zbyt silnie, żeby mieć większą pewność, że jest to bardziej krytyczna sytuacja, niż mogła być.
          I według Pana obliczeń skrzydło nie uległo ścięciu przez brzozę?
          - To w zasadzie zrozumiałe, dlaczego 40-centymetrowa brzoza nie może przeciąć skrzydła. Tam są trzy belki, które muszą udźwignąć ciężar samolotu. Samolotu, który w swojej konstrukcji może mieć ponad 100 ton tak zwanego ciężaru statycznego, a jeszcze do tego trzeba dodać siły dynamiczne. Wiemy, jak latamy samolotem, że musi on być przygotowany na turbulencje, które z kolei powodują drgania skrzydła. Skrzydło musi być nie tylko wystarczająco wytrzymałe, ale także sztywne, żeby nie zmieniało swojego kształtu podczas turbulencji i działania innych sił dynamicznych. Konstruktorzy budujący skrzydła takiego samolotu - a skrzydła są w nim najmocniejszą częścią, bo muszą udźwignąć cały jego ciężar - muszą mieć wystarczającą ilość materiału w postaci belek, żeby to zachowanie było możliwe.

          Co skłoniło Pana do podjęcia tego wysiłku i wykonania skomplikowanych symulacji?

          - Oczywiście, gdyby komisje Millera i Klicha czy w ogóle komisje przeprowadziły badania, którym można by ufać, nie zawracałbym sobie głowy i sam nie robiłbym tych badań. Jest to wielki wysiłek i czasowy, i finansowy.
          Jak długo pracował Pan nad tym projektem?
          - Rozpocząłem na wiosnę 2011 roku. To projekt, który w normalnych sytuacjach realizuje zespół ludzi w konkretnym celu. W moim przypadku było to spowodowane niezgodą na to, co się stało i co proponowały oficjalne komisje. Nie zgadzam się z takim traktowaniem nas, Polaków. Uważam, że każdy z nas powinien zażądać powstania komisji międzynarodowej, która pracowałaby według standardów międzynarodowych. Dlatego chciałem pokazać swoje wyniki, jak to powinno być przeprowadzone, jak to można przeprowadzić, że jest możliwość, są ludzie w Polsce i na świecie, którzy będą chcieli pomóc, żeby dojść do prawdy. Taka prawda jest potrzebna nam, Polakom, ale również Amerykanom i całemu światu, również Rosjanom. Nikt nie chce żyć w niewiedzy i w kłamstwie.
          Czy jakiś inny naukowiec lub grupa naukowców amerykańskich recenzowała Pana badania?- Wczoraj miałem spotkanie z jednym z kolegów z NASA, który obejrzał moje wyniki i potwierdził ich wiarygodność. Ja szukam kolegów, którzy chcieliby zobaczyć moje wyniki, przyjrzeć się im i skrytykować. I wielokrotnie miałem już okazję wysłuchać ich opinii. Dlatego też moje badania nad uderzeniem tego skrzydła po 8 września 2011 r. były również kontynuowane i 25 listopada przedstawiłem najnowszą wersję. Niemniej jednak obie prezentacje były skonkludowane w ten sam sposób i nie znalazłem żadnego przypadku, który zmieniałby te wnioski.
          Mówił Pan, że próbował zainteresować wynikami swoich badań również naukowców z Polski.
          - Tak. Jest cała grupa polskich naukowców, która pracuje nie tylko nad tym momentem, ale również nad analizą innych elementów tej katastrofy. Miałem przyjemność usłyszeć również zaproszenie od dziekana wydziału, na którym ukończyłem moje magisterium, Wydziału Samochodów i Maszyn Roboczych, do swojego czasopisma, aby być w jego komisji naukowej. Dziekan poprosił mnie również, żebym przygotował wykład na temat moich badań. Będzie mi bardzo przyjemnie odbyć taką podróż i spotkać się z kolegami i profesorami. Miałem przyjemność zobaczyć swojego dawnego profesora, którego polska telewizja pytała o mnie.
          [bZapytam Pana jako eksperta NASA, czy można ustalić dokładną przyczynę jakiejkolwiek katastrofy, nie badając wraku.[/b]
          - Wspominałem o konieczności powołania komisji międzynarodowej, która musi przeprowadzić badania i musi mieć dostęp do terenu, żeby jeszcze raz go przeszukać, do wraku, żeby go zrekonstruować, do wszystkich części, które zostały wywiezione do Moskwy czy gdziekolwiek indziej, żeby móc je przeanalizować.
          Pana krytycy podnoszą, że nie przedstawił Pan wiarygodnych informacji, w jaki sposób określił Pan wytrzymałość strukturalną skrzydła.
          - Myślę, że ludzie ci nie zrozumieli tego, co zaprezentowałem. Jeżeli biorę budowę skrzydła taką, jaka jest w tym samolocie, i stosuję materiał, jaki jest stosowany w tym samolocie, modelowany za pomocą modelu standardowego i modelu Johnson Cook, i otrzymuję takie wyniki, to znaczy, że sztywność tego materiału i jego zachowanie jest taka, jaka jest. Jakie mogliby mieć sugestie: a może była wada w tym skrzydle, a może ten materiał był stary, zmęczony. To są rzeczy, których ja oczywiście nie mogłem wiedzieć i wziąć pod uwagę. I nie sądzę, żeby te osoby wiedziały. Jeżeli ktoś wie o jakiejkolwiek wadzie tego skrzydła czy o danych materiałowych, które uważa, że powinienem wziąć pod uwagę, jeśli są one potwierdzone literaturą czy eksperymentem, to ja oczywiście chętnie je wykorzystam.
          Ale chyba nikt nie miał takich badań, bo przecież wrak był niezbadany.
          - Więc jeżeli nie ma, to na podstawie czego ktoś twierdzi, że przyjąłem błędne parametry.
          Użył Pan parametrów książkowych dotyczących tego modelu samolotu?
          - Wziąłem to, co mogłem, a następnie znacznie zwiększyłem grubość tego drzewa i osłabiłem skrzydło do rozsądnych granic. Mało tego, razem z innym kolegą, prof. Braunem, zrobiliśmy symulację aerodynamiczną, żeby zobaczyć, co się działo. Bo skrzydło leżało 111 metrów od brzozy, zgodnie z linią ruchu samolotu po prawej stronie, czyli musiało przelecieć z lewej strony, gdzie się urwało na prawą stronę, a mówimy o skrzydle, które ma 19 metrów, czyli tych 10 metrów przesunięcia w prawo jest oczekiwane. Nie jest możliwe, żeby to skrzydło, jeśli się urwało na 6 metrach, przeleciało 111 metrów do przodu i 10 metrów na prawo. Byłoby to możliwe, gdyby skrzydło zostało urwane na wysokości 26 metrów albo trochę wyżej i 70 metrów za tym drzewem. Taki jest wynik symulacji aerodynamicznej.
          Wywiad przeprowadzony na zlecenie Telewizji Trwam 31 stycznia br. not. AG
                • czuk1 Re: powinniśmy.... 17.02.12, 18:30
                  Żartujesz chyba. A co by zrobili ? Zrobili by desant na Polskę ? Otoczyli teren wypadku , zaraz zabrali wrak i szczątki i prowadzili badania na naszym terenie ???? To nie tamte czasy, to nie czasy Układu Warszawskiego.. Jesteśmy członkiem NATO.
                  • mattos Re: katastrofa samolotu Su-27 17.02.12, 19:14
                    Resort obrony nie ujawni ustaleń polsko-białoruskiej komisji, która badała przyczyny katastrofy samolotu Su-27 podczas pokazów Air Show w Radomiu. Według MON wyniki raportu może przedstawić jedynie strona białoruska.

                    Przeczytaj dalej czuk co my mieliśmy do rządzenia jak samolot białoruski się rozbił u nas.
                    Katastrofa samolotu białoruskiego Su-27
                    • czuk1 Re: katastrofa samolotu Su-27 17.02.12, 23:31
                      Dogadali się. My mogliśmy na to przyzwolić bo nie było w tej katastrofie żadnej naszej winy. Po co było ponosić koszty i narażać się na podejrzenia , strony białoruskiej ?.
                      Inna zupełnie sytuacja z katastrofą smoleńską. Czy tego nie widzisz ? Dałeś zły przykład - jako dowód w tej sprawie.

                      Widzimy, że zachowania stron sporu (każdego sporu) zależą od tego jaki strona ma interes prawny. Dla wygrania sprawy szuka podstaw prawnych, luk prawnych i różnych kruczków prawnych. Tak było ze sprawą smoleńską. Tu znowu jak w 1939 roku nie mogliśmy liczyć na wsparcie państw zachodnich, one liczą się z Rosją. Nie mieliśmy szans w walce o samodzielne bądź międzynarodowe badanie przyczyn katastrofy. Za interesem Rosji stały bowiem główne sformułowania prawa międzynarodowego. Skakać sobie wysoko i jeździć po rządzie ("jak po burej suce") może jedynie nieodpowiedzialna za nic opozycja. Wg mnie - nie mieliśmy żadnych szans na samodzielne i skuteczne badanie w Rosji przyczyn wypadku. Musielibyśmy stosować prawo rosyjskie, przesłuchiwać ich pracowników podejrzanych o udział w spowodowaniu katastrofy, wprowadzić tam(na miejsce) wielu naszych specjalistów, prokuratorów. Miejmy trochę rozsądku. Nawet w Naszym Dzienniku już z 23 kwietnia 2010 roku tylko nieśmiało wspomniano o istnieniu możliwości polubownego uzgodnienia dominacji strony polskiej w badaniu przyczyn katastrofy. Teraz zaś Komisja Macierewicza ostro napiętnuje postępowanie naszego rządu, brak skutecznych starań o prowadzenie śledztwa
                      przez nas w Rosji, na zasadzie wyłączności.
                        • czuk1 stosunki rosyjsko-polskie 18.02.12, 07:48
                          Obserwuję polsko-rosyjskie stosunki w ostatnich latach. Masz rację Rosji wierzyć nie można.
                          Zbliżają się do Polski w okresie kiedy jest to im potrzebne. Cały czas trzymają nas na dystans a
                          swoje robią. Załatwiają sprawy nas też dotyczące bez konsultacji, ponad naszymi głowami.
                          Badając ostanie pięciolecie (2005 – 2010), należy jednoznacznie stwierdzić, iż wzajemne kontakty miały chłodny charakter.Dla umocnienia pozycji Putina nawet (z uporem maniaka) przeinaczają historię obydwu państw. Wystarczy obejrzeć 3 filmy - "Twierdza Brześć", "Taras Bulba" i "Rok 1612 ". Ewidentnym dowodem na chłodne stosunki polsko - rosyjskie jest opracowanie wspólne historyków rosyjskich i polskich. Komisja historyczna miała wypracować możliwie zbliżone spojrzenie historyczne tych państw. Powstało wspólne opracowanie historyków. Okazuje się, że zupełnie inne (naciągane i wypaczone) niż prawda obiektywna
                          spojrzenia (na poszczególne okresy historyczne) mają rosyjscy historycy. Czytałem tę książkę,
                          wydaną w ub.r. Przekazałem ją wnukowi, niech wie jakich fałszywych mamy sąsiadów.
            • marii51 Re: o katastrofie smoleńskiej .... nieskończenie. 04.04.12, 21:06
              czuk1 napisał:

              > Tych poszukiwaczy prawdy coś pokręciło. Kiedy ten temat - oskarżenia, przypusz
              > czenia, badania, ekspertyzy zostaną zakończone ?
              > Czy nie wystarczy sąd i skazanie winnych zaniedbań ?
              > Przecież trwa śledztwo i postawiono zarzuty.

              Właśnie , przyznaję ci rację --
              - Maciarewicz i Fotyga w Ameryce :to typowa polityczna rozgrywka , a ostatnio w Brukseli identycznie .
              Naukowcy poszli na całość - proszę nam zapłacić prawie 5 milionów- będziemy dwa lata dalej szukać prawdziwych dowodów- oczywiście wykorzystać zapowiadają dotychczasowe trwające nadal ŚLEDZTWO.

              Dla wszystkich 96 osób- niech spoczywają w POKOJU.

              a gdyby tak nieba przybliżyć
              • pia.ed Gazetka uczniowska o "zbrodni w Smolensku" 05.04.12, 12:25
                wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11485473,Spor_o_szkolna_gazetke_z_katastrofa_smolenska_w_tle.html

                Uczeń szóstej klasy na łamach szkolnej gazetki poleca książkę
                "Zamach w Smoleńsku. Niepublikowane dowody zbrodni".

                Rodzic: - To nie jest temat dla dwunastolatka

                      • czuk1 Mądrze ten Stasiuk gada, ale złośliwie 07.04.12, 09:16
                        wyborcza.pl/1,123455,11497770,Stasiuk__Ta_katastrofa_byla_w_pewnym_sensie_katastrofa.html?
                        Jakoś rozumiem tych, którzy się na pana wściekli.

                        - Ja też ich rozumiem, ale dlaczego oni nie rozumieją, że to, co zrobili z tą katastrofą, mogło mnie wściec? Wkurwić po prostu. Jak można nieszczęśliwy wypadek i zbieg okoliczności sakralizować i czynić z niego symbol religijny?! Mówić, że polegli! Jak można zestawiać katastrofę samolotu z dwudziestoma tysiącami ludzi zabitych strzałem w tył głowy i zakopanych w bezimiennych dołach??! To jest kolosalny moralny przekręt. Tam nie było żadnego bohaterstwa, nie było żadnej ofiary. Po prostu zginęli urzędnicy. Codziennie ktoś ginie. Nie można przestrzeni społecznej zakażać trupim fetyszem. Mnie to obraża, że można popełniać tak horrendalne nadużycie i używać go do celów politycznych. Mamić biednych ludzi, zmuszać ich do stania pod krzyżem, bo oni przecież wierzą w te wszystkie opowieści. I jeszcze myślą, że to Ruskie strącili samolot. A było lecieć w ogóle tam?! Do tej okrutnej, krwawej Rosji? Do paszczy tego odwiecznego lwa czy tygrysa syberyjskiego.

                        Nie, teraz pan przesadza.

                        - Nie zanadto. Ale co? Trzeba było nie lecieć, tylko pociągiem, skoro ta Rosja to otchłań zła, antypolski antychryst. Minimalizować ryzyko. A nie liczyć na Opatrzność, która, gdy idzie o Rosję (oraz Niemcy), zawsze dawała Polakom do zrozumienia, po której jest stronie. Ale jak widać, jako ostatni katolicki naród Europy nie bardzo potrafimy odczytywać boskie sugestie.


                        Więcej... wyborcza.pl/1,123455,11497770,Stasiuk__Ta_katastrofa_byla_w_pewnym_sensie_katastrofa.html?utm_source=HP&utm_medium=AutopromoHP&utm_content=cukierek1&utm_campaign=wyborcza#ixzz1rKvI0VGX
                            • czuk1 Polacy o "zamachu" - ankieta,wynik 13.04.12, 04:11
                              SONDAŻ
                              W Smoleńsku 10 IV miał miejsce zamach?
                              65%
                              Tak, z pewnością (6455)

                              28%
                              Nie, to teoria spiskowa (2804)

                              4%
                              Nie można tego wykluczyć w stu procentach (406)

                              2%
                              Nie wiemy i się pewnie nie dowiemy (236)

                              Liczba oddanych głosów: 9901
                                  • czuk1 Dlaczego Prokuratura nie podejmuje postępowania ?? 18.04.12, 10:04
                                    www.wprost.pl/ar/317272/Schetyna-politykami-PiS-powinna-zajac-sie-prokuratura-A-rzad-powinien-przestac-milczec/?N=1
                                    Schetyna: politykami PiS powinna zająć się prokuratura. A rząd powinien przestać milczeć
                                    2012-04-18 09:20
                                    - To, co mówią politycy PiS, jest haniebne. Prokuratura powinna wyciągnąć z tego wnioski i stawiać zarzuty kiedy łamane jest prawo. A kłamstwo i agresja w słowach polityków PiS jest łamaniem prawa - przekonuje w rozmowie z Radiem Zet wiceprzewodniczący PO Grzegorz Schetyna.
                                    Schetyna wyjaśnia, że - w jego ocenie - prawo jest łamane, gdy "najważniejsi politycy w państwie - prezydent, premier i ministrowie" są oskarżani o współudział w zamachu na prezydenta Lecha Kaczyńskiego. - To są słowa haniebne, sprzeczne z elementarnym poczuciem sprawiedliwości i prawa. Tym powinna zająć się prokuratura i mówię to wprost, bo to nie może być język polskiej polityki - oburza się szef sejmowej komisji spraw zagranicznych.
                                    REKLAMA




                                    Były wicepremier przyznaje, że do polskich prokuratorów prowadzących śledztwo w sprawie Smoleńska ma wiele pretensji. - Powinniśmy być częściej informowani o postępach śledztwa. Prokuratura nie informując o postępach śledztwa zostawia miejsce na pojawienie się takich oskarżeń i supozycji, jakie pojawiają się w ustach polityków PiS. Opinia publiczna nie ma informacji, więc w tę przestrzeń wchodzą kłamstwa i nieprawdziwe informacje autorstwa polityków PiS - przekonuje na antenie Radia Zet Schetyna. Schetyna ubolewa jednocześnie nad tym, że - po rozwiązaniu komisji Jerzego Millera badającej okoliczności katastrofy smoleńskiej - rząd milczy w tej sprawie i nie odpowiada oficjalnie na oskarżenia stawiane pod adresem władz przez PiS. - To niedobrze, bo jesteśmy zawieszeni, oczekujemy informacji, a jedyne co otrzymujemy, to kłamstwa i haniebne informacje polityków PiS - podkreśla.
                                    Radio Zet, arb
                                    • czuk1 Mocne slowa profesora 18.04.12, 10:23
                                      www.tvn24.pl/-1,1741847,0,1,pis-to-pozyteczni-idioci-moskwy,wiadomosc.html
                                      Podpisuję się pod tą opinią.

                                      Jak takie postępowanie PiS ma się do
                                      głoszenia hasła, że partia ta działa w interesie narodu polskiego.
                                      Jaki to interes ?
                                      Toż to jest działanie na szkodę Polski.
                                        • czuk1 Re: Mocne slowa profesora 19.04.12, 10:18
                                          Dodam, że tylko dziecko może wierzyć jakimś (może przekupionym) zagranicznym ekspertom którzy wydają sądy nie posiadając niezbędnych przecież dowodów, badan balistycznych, czarnych skrzynek, .... Tylko idiota może dyskwalifikować wyniki badań polskich naukowców i szukać pomocy z zewnątrz.
                                          • czuk1 Odpór Seremeta 20.04.12, 08:07
                                            Dziś GW Prokurator Generalny :

                                            Seremet dementuje też założenia Antoniego Macierewicza o dwóch wybuchach, które miały miejsce podczas katastrofy smoleńskiej. Poseł PiS opiera swoje twierdzenia na badaniach matematycznych.

                                            - W nauce znany jest efekt motyla. Zmieniając wprowadzone dane na 27. miejscu po przecinku, można uzyskać dowód na to, że ruch skrzydeł motyla na jednej półkuli wywołał tajfun na drugiej - mówi prokurator generalny.

                                            - Rosjanie badali wrak i wybuch wykluczyli. (...) Śledztwo może się zakończyć, zanim Rosjanie nam te przedmioty (wrak i czarne skrzynki - przyp. red.) oddadzą. Oczywiście usłyszę chór krytyków. Ale czy trafniejsze byłoby przeciąganie śledztwa i patrzenie na Rosję, gdy już będziemy mieli rezultaty badań obu tych dowodów rzeczowych? - pyta prokurator.
                                            • marii51 Re: Odpór Seremeta 20.04.12, 12:36
                                              właśnie takie powinny pojawiać się na każde wyimaginowane powiedzenia PIS -U
                                              WÓWCZAS BYŁABY ROWNOWAGA- STAWIANIA OD RAZU KONTRA - NIEPRAWDZIE JK i Macierawicza ITPODOBNYM..
                                              A tu dzienikarz:
                                              "Kaczyński dąży do rozruchów i przeprowadzenia puczu"

                                              - A wybuchy? To są wnioski oparte na niczym - przekonywał publicysta. - Oni nie mają dostępu ani do wraku, ani do śladów, ani do dokumentacji. Symulacje pokazywane w telewizji to jest znacznie za mało, aby wyciągać jakiekolwiek naukowe wnioski. Oni najpierw zakładają tezę, a potem dopasowują do tego dowód - to odwrotna kolejność. Robią jeszcze jeden poważny błąd w metodyce badań naukowych - jeżeli teoria jest sprzeczna z tym, co widać, to jest błąd. W momencie kiedy brzoza się złamała, skrzydło odpadło, a samolot się rozbił, to co tu udowadniać - mówił.

                                              - Są dowody na to, że samolot uderzył w brzozę. Wystarczyło przeczytać dokładnie raport Millera. Są fragmenty metalu na tym drzewie i na poprzednich drzewach. Jest cały logiczny ciąg faktów. Oni zaprzeczają faktom - stwierdził Łoziński.

                                              Zapytany, po co PiS lansuje też o zamachu, odpowiedział: - Moim zdaniem Kaczyński dąży w tej chwili do wywołania rozruchów i przeprowadzenia puczu. Mówię to otwarcie, bo widzę ten plan. Najlepiej by było jakby policja zaczęła strzelać do ludzi, a on wtedy dokonałby przewrotu. On doskonale wie, że żadnych wyborów w Polsce już nie wygra i po prostu w ten sposób upatruje swoją drogę do władzy. Mam nadzieję, że mu się to nie uda - zakończył Łozińsi """
                                                • czuk1 Re: Odpór Seremeta 20.04.12, 14:36
                                                  Ekspert Antoniego Macierewicza plecie bzdury - mówi Monice Olejnik fizyk i dziennikarz,
                                                  Krzysztof Łoziński. Jego zdaniem Wiesław Binienda nie jest żadnym profesorem, a "plecie
                                                  bzdury" na zamówienie polityków.
                                                  "Binienda plecie bzdury na polityczne zamówienie"
                                                  Wiesław Binienda na zamówienie polityczne plecie bzdury, bo nie wierzę, żeby absolwent politechniki nie wiedział, że plecie takie bzdury na temat fizyki. Wiesław Binienda nie jest ani fizykiem, ani profesorem fizyki, bo ukończył Wydział Samochodów i Maszyn Roboczych na Politechnice Warszawskiej. Ma doktorat - mówi Monice Olejnik Krzysztof Łoziński dziennikarz i absolwent Wydziału Fizyki i Matematyki Uniwersytetu Warszawskiego.
                                                  Co zarzuca ekspertowi Macierewicza? Wiesław Binienda zastosował niedopuszczalne metody badawcze. Żeby zbadać wytrzymałość czegokolwiek, trzeba bardzo dobrze znać budowę tego czegoś. Trzeba by dysponować dokumentacją techniczną tego konkretnego samolotu, a poza tym wykonać pomiary, bo coś mogło zostać wykonane niezgodnie z projektem. Wiesław Binienda tego nie zrobił i nie ma dostępu do dokumentacji techniczej - mówi w Radiu Zet Łoziński.
                                                  Wyjaśnił też, jak to było ze słynną brzozą. Po pierwsze, brzoza nie jest miękkim drzewem. Po drugie, to jest niewłaściwy parametr, bo do tego, żeby określić, czy drzewo się złamie przy takim uderzeniu, jest parametr odporności na zginanie. Ważna jest odległość od podpory, czyli od ziemi i proporcji między tą częścią, która jest od ziemi, a tą częścią, która jest wyżej. Od tego zależy to czy to drzewo się złamie, a nie od tego czy ono jest miękkie czy twarde. Od tego również, ale to jest sprawa zupełnie drugorzędna - zapewnia Monikę Olejnik Łoziński.
                                                  Tłumaczy też, po co PiS gra tezą o zamachu. Moim zdaniem Kaczyński dąży w tej chwili do wywołania rozruchów i przeprowadzenia puczu. Mówię to otwarcie, bo widzę ten plan. Najlepiej by było jakby policja zaczęła strzelać do ludzi, a on wtedy dokonałby przewrotu - mówi Łoziński. Jego zdaniem Kaczyński wie, że wyborów nie wygra, więc chce przejąć władzę przez bunt na ulicach.
                                                  Źródło: Radio ZET
                                                • czuk1 Art. w całości 20.04.12, 17:36
                                                  Prof. Wiesław Binienda, ekspert zespołu Antoniego Macierewicza, od kilku tygodni przekonuje, że fragment skrzydła tupolewa nie mógł oderwać się w wyniku uderzenia w brzozę, a w Smoleńsku najbardziej prawdopodobny jest zamach. Prawicowe media przedstawiają Biniendę jako naukowca z USA związanego z NASA, który pracował przy katastrofie amerykańskiego promu kosmicznego Columbia
                                                  - On stosuje niedopuszczalne metody badawcze. Aby zbadać wytrzymałość czegokolwiek, trzeba znać wytrzymałość budowy przedmiotu. Konkretnie tego skrzydła. Konieczna jest tu dokumentacja techniczna samolotu, dokładnie tej sztuki. Wykonać trzeba pomiary. On nie ma dostępu do dokumentacji. Gdzie jest zatem błąd w jego wyliczeniach? Odpowiadam: Wszędzie - mówił Łoziński.
                                                  "Kaczyński dąży do rozruchów i przeprowadzenia puczu"
                                                  - A wybuchy? To są wnioski oparte na niczym - przekonywał publicysta. - Oni nie mają dostępu ani do wraku, ani do śladów, ani do dokumentacji. Symulacje pokazywane w telewizji to jest znacznie za mało, aby wyciągać jakiekolwiek naukowe wnioski. Oni najpierw zakładają tezę, a potem dopasowują do tego dowód - to odwrotna kolejność. Robią jeszcze jeden poważny błąd w metodyce badań naukowych - jeżeli teoria jest sprzeczna z tym, co widać, to jest błąd. W momencie kiedy brzoza się złamała, skrzydło odpadło, a samolot się rozbił, to co tu udowadniać - mówił.
                                                  - Są dowody na to, że samolot uderzył w brzozę. Wystarczyło przeczytać dokładnie raport Millera. Są fragmenty metalu na tym drzewie i na poprzednich drzewach. Jest cały logiczny ciąg faktów. Oni zaprzeczają faktom - stwierdził Łoziński.
                                                  Zapytany, po co PiS lansuje też o zamachu, odpowiedział: - Moim zdaniem Kaczyński dąży w tej chwili do wywołania rozruchów i przeprowadzenia puczu. Mówię to otwarcie, bo widzę ten plan. Najlepiej by było jakby policja zaczęła strzelać do ludzi, a on wtedy dokonałby przewrotu. On doskonale wie, że żadnych wyborów w Polsce już nie wygra i po prostu w ten sposób upatruje swoją drogę do władzy. Mam nadzieję, że mu się to nie uda - zakończył Łoziński.
                                                  • marii51 Re: Pamiętam, że tak właśnie było 22.04.12, 16:43
                                                    Pamiętam - żadnej współpracy,żadnych spotkań- nie było możliwości zorganizować
                                                    SOLIDARNOŚĆ rocznica = dwie imprezy oddzielne.
                                                    Kaczyński prezydent odmówił i organizował oddzielnie np bo miał być Wałęsa i to juz byla ogromna przeszkoda
                                                    Pamiętam premier USTĄPIŁ, ODDAŁ kolebkę solidarnosci a sam organizowal na poludniu POLSKI--zorganizował oddzielnie .
                                                    BRUKSELA - też były zgrzyty- premier mówił ,Że to rząd W Brukseli BĘDZIE REPREZENTOWAĆ Polskę A BYŁY prezydent postawił na swoim- najlepsze bylo to,że podczas obrad na przerwie dzwonił do brata bliżniaka- doradzaŁ się jak postąpić w BRUKSELI.
                                                    I coś z podrożą były problemy- czy nie to ,że dwie najważniejsze osoby Państwa nie mogą latać razem?
                                                    Wiem, że na obchody w Katyniu 2010r - już to bardzo podkreślano !
                                                    W wyniku wielu zdarzeń , gdy nic nie pasowało co zaproponował rząd p ŚP Kaczyńskiemu
                                                  • marii51 Re: Pamiętam, że tak właśnie było 22.04.12, 16:52
                                                    A wyskok do Gruzjii , czy z kim kolwiek narAdzał się, zapytał o pozwolenie?
                                                    zadzwonił do Prezydentów nadbaltyckich i odlecieli .
                                                    Jedynie Kapitan sp Protasiuk mimo gróżb nie wykonał polecenia P prezydenta- poleciał dluższą trasą ,ale
                                                    miał wielkie kłopoty po powrocie za niewykonanie polecenia
                                                    też rząd byłby zawinił????gdyby ostrzelano samolot?
                                                  • skuter44 co szkodzi potwierdzić ? 02.05.12, 06:33
                                                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,11640839,Kwasniewski__Zespol_ekspertow_ws__Smolenska__Czemu.htmlSONDAŻ
                                                    Polskie władze powinny dążyć do powołania mędzynarodowego zespołu ekspertów ws. Smoleńska?
                                                    61%
                                                    Tak, to przerwałoby spekulacje o zamachu (1753)

                                                    28%
                                                    Wszystko jedno: to ani nie zaszkodzi, ani nie pomoże sprawie i rządowi (816)

                                                    11%
                                                    Nie, to obniży znaczenie pracy Millera (304)

                                                    Liczba oddanych głosów: 2873

                                                    ------------------------------------------
                                                    Jestem za zespołem, aby zakończyć te spekulacje.
                                                  • czuk1 Jak można szanować państwo rosyjskie ? 08.05.12, 07:58
                                                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,11677171,Co_z_polaczeniami_z_telefonu_Lecha_Kaczynskiego_juz.html
                                                    Nie można szanować rosyjskiego państwa.

                                                    Nadal tyran i KGB tam rządzi.
                                                    Nie ma tam za grosz honoru i poszanowania innych.
                                                    A trupy przeciwników reżimu ścielą się.

                                                  • mattos Re: ostatnie dwa wątki przeczytałam.. 17.05.12, 09:49
                                                    Dopytywany o tę samą sprawę przez dziennikarza małego polonijnego radia z Detroit (nadającego w sieci WNZK) Ben Rhodes podkreślił, że zaraz po katastrofie rząd USA zadeklarował gotowość udzielenia polskim władzom wszelkiej pomocy technicznej w śledztwie.
                                                    Rhodes dodał, że deklaracja Białego Domu w sprawie pomocy w śledztwie pozostaje aktualna, ale jak dotąd strona polska nie zwróciła się do amerykańskich władz z taką prośbą. Czytaj wszystko........

                                                    (Ja to samo co czuk przeczytałem i inaczej to brzmi. Był czas żeby Polska się o to zwróciła ale zwróciła się nie do nas)
                                                  • czuk1 Re: ostatnie dwa wątki przeczytałam.. 17.05.12, 13:13

                                                    Mattosie piszesz, że:
                                                    "Ja to samo co czuk przeczytałem i inaczej to brzmi. Był czas żeby Polska się o to zwróciła ale zwróciła się nie do nas"

                                                    Przecież nie ukrywałem treści artykułu i tego, że że USA deklarowało pomoc techniczną w sprawach śledztwa. Taka pomoc była udzielana ... fragmentarycznie. O pomoc rząd polski zwraca się w takich sprawach w których sam nie może rozwiązać. Mało było takich spraw. Uważam, że rządowi polskiemu nie powinno się narzucać co i jak ma robić. Co nie znaczy, że opozycja może (i ma uwagi) do śledztwa smoleńskiego i że część tych uwag jest godna poważnego rozpatrzenia . Uważam (kolejny raz o tym piszę) , że pod presją PiS i części opinii społecznej, rząd powinien na odczepnego zlecić najlepszym fachowcom ze świata ekspertyzy w wybranych (kwestionowanych m.in. przez PiS) spornych sprawach.

                                                    Czy na tym etapie śledztwa potrzebna jest jakaś pomoc techniczna USA ? Uważam, że nie.
                                                    Ponadto uważam , że względu na spór wewnętrzny w Polsce USA nie włączy się (jako państwo) do rozstrzygnięć problemów. Co najwyżej wytypuje swoich naukowców.

                                                    Tak, że Mattosie pozostańmy przy swoich zdaniach.
                                                    Ja prezentuję stanowisko propaństwowe bo nie jestem zwolennikiem opozycji i jej beznadziejnych opinii, uwag i propozycji.
                                                  • czuk1 bez komentarza 23.05.12, 07:12
                                                    www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20120523&typ=po&id=po05.txt
                                                    Z prof. Miłoszem (Michaelem) Wnukiem, fizykiem z Uniwersytetu Wisconsin w Milwaukee i przewodniczącym Rady Polskiej Fundacji Kultury Amerykańskiej im. Ignacego Jana Paderewskiego, rozmawia Piotr Falkowski

                                                    Jak Pan się zetknął z faktami podważającymi oficjalne raporty na temat katastrofy smoleńskiej?
                                                    - Pracowałem w komisji, która badała katastrofę promu Columbia. Tam są elementy nawet trochę podobne do katastrofy smoleńskiej. Właśnie stamtąd znam prof. Wiesława Biniendę, który wykonał obliczenia na temat jej przebiegu.

                                                    I jak Pan je ocenia?
                                                    - Bardzo dobrze. On zrobił to, co do niego należy, czyli symulację komputerową. Myślę jedynie, że miał może za mało danych. Powinien te prawdziwe dane zdobyć i słyszałem, że chciał. Widzę, że Binienda jest jakby na granicy zdrowego rozsądku i matematyki. Twierdzi, że brzoza nie mogła uciąć skrzydła oraz że nawet gdyby się tak stało, to ten kawałek skrzydła nie upadłby tak daleko. Sądzę, że wszystko trzeba jeszcze raz sprawdzić, by wyeliminować sprzeczności w oficjalnych ustaleniach.[u] Może nie we wszystkim Binienda ma rację, ale prawie we wszystkim.[/u]

                                                    Na czym polegała Pana praca przy wyjaśnieniu przyczyn katastrofy Columbii?
                                                    - Mieliśmy zadanie, by obliczyć, czy urwany kawałek osłony termicznej mógł uszkodzić kadłub wahadłowca na tyle, że przy wejściu do atmosfery rozgrzał się on do wysokiej temperatury i się rozpadł. Okazało się, że tak właśnie było. Ten kawałek był mały: wielkości walizki, ale rzecz działa się przy ogromnych prędkościach i energiach.

                                                    Jak Pan przyjął wypowiedź doradcy prezydenta USA Bena Rhodesa, że Stany Zjednoczone są gotowe udzielić Polsce pomocy w badaniu katastrofy, o ile rząd polski o taką się zwróci?
                                                    - Widać dobrą wolę rządu amerykańskiego. Trochę dziwne jest to, że nie ma na to odpowiedzi ze strony rządu polskiego, który ze wszystkich jest najbardziej zainteresowany wyjaśnieniem tej zagadki. Polska jak najbardziej powinna skorzystać z amerykańskiej propozycji. Nawet teraz, dwa lata po wydarzeniu, można jeszcze wiele rzeczy zbadać i stwierdzić. Tylko wydaje się, że przyczyna jest polityczna. Polska podzieliła się na dwa obozy. Z jednej strony jest Macierewicz, który podważa ustalenia komisji rządowej, a z drugiej premier Donald Tusk, który uważa, że już nic w tej sprawie nie trzeba robić. Niezależnie od wyników badań jakiejkolwiek komisji ci ludzie będą przekonani, że było tak, jak oni uważają, i będzie to trudno zmienić nawet w ciągu dziesięcioleci. Komisja międzynarodowa byłaby jednak obiektywna, niezależna, niezaangażowana po którejś ze stron. Zawsze dobrze jest mieć coś takiego.



                                                    Podkreślenia i wytłuszczenia treści wywiadu ... są moje.
                                                  • marii51 Re: A jednak dr Binienda mógł się pomylić 25.05.12, 12:50
                                                    Płk Rzepa nie chce tego ujawnić, mówi, że wszystko zależy od prokuratora prowadzącego. Ale z naszych informacji wynika, że ani Macierewicz ani jego ekspert na to spotkanie nie mają ochoty. Wczoraj przez cały dzień nie dali odpowiedzi, czy zaproszenie zostanie przyjęte, teraz zażądali zaproszenia wysłanego mailem. Już dostali, ale decyzji nadal nie ma.

                                                    Wczoraj, po wystąpieniu prof. Biniendy, Jarosław Kaczyński był bardzo ukontentowany, bo "cała bajka o brzozie jest nieprawdą". - Wszystko było inaczej. Polskie społeczeństwo i międzynarodowa opinia publiczna były w sposób wyjątkowo cyniczny i bezczelny oszukiwane. Nie za długo przyjdzie czas na bardzo spektakularne przedstawienie kolejnych informacji, kolejnych wyników badań, a później na wnioski, które pewnie będą smutne.

                                                    Prof. Binienda pytany, czy ktoś naukowo podważył wyniki jego analiz, odparł, że "nie ma żadnego modelu, który by pokazał inną sytuację, inne wyniki".

                                                    Nasze źródła twierdzą, że to przede wszystkim Macierewicz jest przeciwko. - Obawia się konfrontacji swojego eksperta z biegłymi wojskowej prokuratury - mówi nam jeden ze śledczych.

                                                    Więcej... wyborcza.pl/1,75478,11796913,Katastrofa_smolenska__Prokuratura_wojskowa_zaprasza.html#ixzz1vsSWd2SL
                                                  • czuk1 Było po przewidzenia, dlaczego teraz ????? 25.06.12, 15:01
                                                    Zarzut "obniżenia bezpieczeństwa ochranianych osób" - było do przewidzenia
                                                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,12009315,Byly_wiceszef_BOR_oskarzony_ws__lotow_do_Smolenska.html
                                                    Pierwszy z postawionych generałowi zarzutów dotyczy niedopełnienia w okresie od 18 marca do 10 kwietnia 2010 r. obowiązków "związanych z planowaniem, organizacją i realizacją zadań ochronnych, podejmowanych przez Biuro (...) co skutkowało znacznym obniżeniem bezpieczeństwa ochranianych osób, czym działał na szkodę interesu publicznego, to jest zapewnienia ochrony Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej i Prezesowi Rady Ministrów oraz interesu prywatnego osób pełniących urząd Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki Marii Kaczyńskiej oraz urząd Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska".
                                                    Drugi z zarzutów dotyczy poświadczenia 30 marca 2010 r. nieprawdy w pismach skierowanych do ambasadora w Moskwie i dyrektora protokołu dyplomatycznego MSZ, poprzez wskazanie, że "Ireneusz F. jest funkcjonariuszem BOR i będzie pełnił zabezpieczenie prasowe wizyty Prezesa Rady Ministrów planowanej na dzień 7 kwietnia 2010 r. w Federacji Rosyjskiej, co było niezgodne z prawdą i doprowadziło do wystawienia noty dyplomatycznej, skutkującej wydaniem Ireneuszowi F. wizy pobytowej w Federacji Rosyjskiej".
                                                  • skuter44 wpis o reakcji Watykanu nie w tym miejscu. 07.07.12, 05:49
                                                    Ale stało się.
                                                    Chyba mamy nowy problem, nowe święte krowy - dziennikarze. Ci nieprofesjonalni, nieetyczni dziennikarze. Generalnie media skutecznie swymi informacjami (nieistotnymi społecznie, nieprawdziwymi, mało ważnymi, upolitycznionymi) manipulują opinią publiczną, tworzą sztuczne problemy, wyolbrzymiają je, uciekają od spraw trudnych i istotnych dla Polski i Polaków, w niektórych przypadkach są orężem partii politycznych.
                                                    Nie dajmy się zwariować. Miejmy swój rozum. Także podejrzliwość, wysłuchiwanie i czytanie przeciwników czołowych gazet i telewizji oraz głosy fachowców pomogą nam wyrobić sobie poglądy na dany problem.
                                                  • marii51 Re: m 09.08.12, 23:14
                                                    Nie w kategoriach politycznego interesu"

                                                    Dziennikarz KAI spytał abp. Michalika o "dodatkowy kontekst, który w relacjach polsko-rosyjskich stworzyła katastrofa smoleńska".
                                                    - Przeciwnicy przesłania wskazują, że przyczyny wypadku nie zostały do końca wyjaśnione, sugerują winę Rosjan.
                                                    Ci, którzy głoszą tezę, że Putin ma na rękach polską krew, nie będą zwolennikami dokumentu.
                                                    Jak mógłby ksiądz arcybiskup odpowiedzieć tym wszystkim, którzy formułują takie wątpliwości?

                                                    - Dialog z naszymi Kościołami nie ma nic wspólnego z polityką przeciwników porozumienia i zaczął się znacznie wcześniej,
                                                    niż zaistniała katastrofa pod Smoleńskiem. Smoleńsk jest tragedią samą w sobie.
                                                    Tragedią niezwykle bolesną w wielu wymiarach i dla licznych osób, środowisk i całego narodu.
                                                    Wydarzenie takiej miary powinno się traktować w kategoriach symbolu, a nie w kategoriach politycznego interesu - odpowiedział abp Michalik.

                                                    "Robią sobie i tragedii smoleńskiej największą szkodę"

                                                    - Co do tego konkretnego pytania: po pierwsze powiedziałbym, że człowiek mądry w takiej sytuacji opiera się na faktach,
                                                    a nie na teoriach, zaś człowiek sumienia rozważa każde słowo i troszczy się, aby nie naruszało prawdy. Żeby o kimkolwiek,
                                                    największym nawet wrogu, powiedzieć tak mocne słowa, trzeba znać fakty, mieć pewność. Tymczasem tej pewności nie ma.
                                                    Dlatego ci, którzy posługują się takimi teoriami i hasłami, robią sobie i tragedii smoleńskiej największą szkodę!
                                                    I to trzeba im powiedzieć: robią krzywdę tragedii smoleńskiej, bo na tym etapie trzeba ograniczyć się do poszukiwań i badań.
                                                    Można mieć postulaty, żądać powołania takich czy innych międzynarodowych komisji i dochodzeń, ale dopóki nie przyniosą one efektów,
                                                    nie wolno używać zbyt mocnych słów,
                                                    bo w ten sposób robi się krzywdę prawdzie i w niewłaściwą stronę ukierunkowuje się ból osób oraz myślenie całego społeczeństwa.



                                                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,12285839,Abp_Michalik_kontra__zamach_w_Smolensku_.html
                                                  • skuter44 49 dowodów Macierewicza 11.08.12, 08:51
                                                    Na miejsce katastrofy Macierewicz nie wrócił ale teraz ma -wink aż 49 dowodów na to, że był to zamach. Podejrzani o zamach chyba .... zbledli.

                                                    wyborcza.pl/1,75248,12290635,49_dowodow_Antoniego_Macierewicza.html
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka