Zamachowców zgubiła matka?

23.04.13, 11:01
W tym artykule jest wiele bzdurnych teorii i oczywiste klamstwa ...
miedzy innymi to, ze mlodszy chodzil do liceum ...
To skad sie wziely jego zdjecia w stroju ktory ma sie prawo nosic
tylko na egzaminie??? I to zdjecia z 2011 roku?
Pisano ze po zamachu regularnie chodzil na wyklady
i mieszkal na terenie uniwersytetu.

Starszy chcial zostac inzynierem ale nie wygląda na to by studiował,
bo w USA mieszkał tylko 5 lat, a w międzyczasie często wyjeżdżał do Rosji ...
czasem na pare miesiecy a czasem na pol roku ...


Bracia byli raczej chwaleni przez wszystkich znajomych i kolegów. Starszy studiował, żeby zostać inżynierem, i uprawiał amatorski boks, a młodszy chodził do liceum w Cambridge pod Bostonem, dostał nawet stypendium, odnosił sukcesy jako zapaśnik, dorabiał jako ochroniarz na pobliskim uniwersytecie Harvarda.

Cały tekst: wyborcza.pl/1,75248,13788397,Zamachowcow_zgubila_ich_wlasna_matka_.html#TRNajCzytSST#ixzz2RH5EQXRk



    • marii51 Re: Zamachowców zgubiła matka? 23.04.13, 12:36
      Tej wersjii najmniej -raczej absolutnie nie spodziewałabym się, żeby matka nie radząc sobie z wychowywaniem synów -zachęciła , podpowiedziała o zmianie religii.
      Ktoś naprawdę w celowy i praktyczny sposób wkroczył w przybyłych Czeczenów,być może zaczynając od matki??? - ona ukierunkowała synów- udało się- już"""góRA"" osiąga swoje zadania.

      wśród komentarzy czytamy...

      "Nie, nie tylko. Durkheim wyjaśnił to już w XIX wieku, znajdując mechanizm społeczny odpowiedzialny za zamachy, jeszcze zanim jakiekolwiek się wydarzyły. Jest to anomia: rozpad więzi społecznych między jednostką a społecznością, w której żyje, skutkujące odrzuceniem obowiązujących wartości. Ten brak więzi może przyjąć formę ideologii terrorystycznej, która z definicji nie uznaje podstawowych więzi takich jak poszanowanie cudzego życia, jest ideologią nihilistyczną, bez wartości pozytywnych.

      Zauważcie, że każdy masowy morderca ze Stanów mówił, że czuje się osamotniony, że nikt o nie rozumie, nie ma przyjaciół, a z czasem ta narracja przechodziła w bardziej agresywną, gdzie celem agresji są właśnie ci, którzy "nie rozumieją" mordercy. Ten wątek powtarza się w każdej ze słynnych szkolnych masakr, a także do pewnego stopnia w przypadku morderstw Dornera na byłych współpracownikach z policji"

      Cały tekst: wyborcza.pl/1,75248,13788397,Zamachowcow_zgubila_ich_wlasna_matka_.html?v=1&obxx=13788397#opinions#ixzz2RHTaDVrH
      • pia.ed Re: Zamachowców zgubiła matka? 03.05.13, 11:54
        Przeczytalam jeszcze raz artykul, i z tego co dziś wiadomo,
        to rzeczywiście pośrednio matka popchnęła starszego syna
        na drogę terroryzmu. A ten wciągnął młodszego ... uncertain



        Dżihad dzieli rodzinę

        Niewykluczone, że do tragedii walnie przyczyniła się matka chłopców, Zubeidat, która kilka lat temu postanowiła ich naprawić. Tak przynajmniej wynika z rozmów, które przeprowadzili z nią dziennikarze "Wall Street Journal". Coraz bardziej nie podobał się jej "rozrywkowy" styl życia chłopców - obaj lubili imprezować - dlatego strofowała Tamerlana i zachęcała go do zgłębiania islamu. I starszy syn wziął to sobie do serca. Nie tylko skończył z zabawą, ale stał się żarliwym muzułmaninem i wreszcie sam zachęcił matkę, żeby chodziła w chuście. Religijna odnowa żony i starszego syna irytowała głowę rodziny - Anzara Carnajewa, który jako produkt radzieckiej kultury pozostał osobą świecką. - Chyba zwariowałaś! - krzyczał na żonę, kiedy pierwszy raz zobaczył ją w chuście.

        Rodzina Carnajewów błąka się po świecie od lat 40. ubiegłego wieku, kiedy Stalin nakazał wysiedlić Czeczenów z Kaukazu, ponieważ zarzucał im nielojalność w wojnie z Niemcami. Potem niektórzy z wygnańców wrócili, ale inni - jak Carnajewowie - zostali w rosyjskiej republice Kirgizji, która po upadku ZSRR zamieniła się w niepodległy Kirgistan. Również w latach 90., kiedy Czeczeni walczyli z Rosjanami o niepodległość, rodzina nie zdecydowała się na powrót do ojczyzny. Tym bardziej że Anzar - co również ustalił "Wall Street Journal" - miał bardzo dobrą pracę w urzędzie. Kiedy ją stracił, w 2002 r. Carnajewowie wyjechali najpierw do Dagestanu przy granicy z Czeczenią, skąd pochodzi Zubeidat, a potem jako turyści do USA. Tam poprosili o azyl polityczny. Ze względu na okrucieństwa, do jakich dochodziło podczas wojny w Czeczenii, uzyskanie azylu nie było trudne.

        Ameryka miała być ziemią obiecaną i początkowo wydawało się, że faktycznie nią będzie. Rodzina zamieszkała w pięknym Cambridge pod Bostonem. Jednak po nawróceniu żony i syna w domu coraz częściej wybuchały awantury, a co gorsza Anzar zaczął chorować.

        Cały tekst: wyborcza.pl/1,75477,13788397,Zamachowcow_zgubila_ich_wlasna_matka_.html#opinions#ixzz2SDnAYP4Y
Pełna wersja