Stal się cud pewnego razu ...

30.03.14, 11:30
10-latka do papieża: "Mojemu tacie grozi deportacja".

10-letnia Jersey Vargas z Kalifornii pojechała do Watykanu z delegacją dzieci z rodzin imigranckich, by na publicznej audiencji prosić papieża, by naciskał na wizytującego go właśnie Baracka Obamę o przeprowadzenie reformy imigracyjnej. Ale Jersey miała też osobiste marzenie: żeby jej tata Mario, przebywający w areszcie i zagrożony deportacją, wyszedł na wolność. I tak też się stało, choć sam papież Franciszek nie miał ze sprawą wiele wspólnego.

Mario Vargas wyszedł z aresztu w Luizjanie jeszcze w piątek za kaucją w wysokości 5 tys. dolarów. Skąd wzięły się pieniądze? Tu właśnie pomogła wyprawa jego córki do Watykanu. Kiedy krewny rodziny Vargasów zobaczył dziewczynkę w telewizji podczas otwartej audiencji u papieża, zdecydował się pomóc - poinformowała matka Jersey, Lola. - Gdy wyjeżdżała, miała nadzieję, że jej ojciec wróci do domu. Bogu dzięki jej życzenie zostanie spełnione - dodała.

- Jestem szczęśliwa i dumna, bo mój tata będzie wreszcie w domu i będziemy wszyscy razem - powiedziała agencji AP Jersey tuż przed wejściem na pokład powrotnego samolotu z Rzymu do Los Angeles. Dodała, że nie widziała ojca dwa lata. - Było nam bardzo ciężko. Mama musiała pracować na całą rodzinę, była i mamą, i tatą naraz przez dwa lata - dodała dziewczynka.

Jej ojciec został aresztowany w ubiegłym roku w Tennessee
pod zarzutem prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu.

A na początku marca 2014 r. trafił do aresztu - poinformowały władze imigracyjne. Teraz, dzięki córce, Vargas został wypuszczony. O jego przyszłości zadecyduje sędzia imigracyjny. Lola Vargas podkreślała, że zbierała pieniądze na kaucję dla męża, jednak nie zarabiała wystarczająco dużo. Jak zaznaczyła, jej mąż pojechał do odległego o tysiące km od Kalifornii stanu Tennessee do pracy na budowie i wysyłał pieniądze do rodziny.

Grupa dzieci imigrantów mogła wybrać się do Watykanu dzięki pomocy archidiecezji Kościoła katolickiego w Los Angeles. Kościelne władze pomogły m.in. w zdobyciu dla grupy dobrych miejsc na audiencji, dzięki czemu młodzież mogła porozmawiać z papieżem. A po powrocie do domu na Jersey Vargas czekała niespodzianka - na lotnisku wpadła prosto w ramiona swojego taty. Szczęśliwa dziewczynka nie mogła ukryć łez.
    • pia.ed Re: Stal się cud pewnego razu ... 30.03.14, 11:32
      Artykul i zdjecia ...

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15711030.html
      • amityr Re: Stal się cud pewnego razu ... 30.03.14, 12:18
        Hahaha, tylko tak można skwitować te pierdoły. Pia chyba w to nie wierzysz?
        Następny szykowany na świętego tak jak ten od nas.
        • pia.ed Re: Stal się cud pewnego razu ... 31.03.14, 01:53
          amityr napisał:

          Pia chyba w to nie wierzysz?
          Następny szykowany na świętego tak jak ten od nas.



          Cudu nie było ... wink
          ... Jersey miała też osobiste marzenie: żeby jej tata Mario,
          przebywający w areszcie i zagrożony deportacją, wyszedł na wolność.
          I tak też się stało, choć sam papież Franciszek nie miał ze sprawą wiele wspólnego.

Pełna wersja