Bloki do wyburzenia?

19.05.14, 13:26
Emerytka narzeka na słynnego architekta, ze na osiedlu nie ma kościoła wink


Przez słynnego architekta Oskara Hansena i jego żonę Zofię pani Jadwiga męczyła się całe lata. - Na moim osiedlu nie przewidzieli kościoła - mówi zbulwersowana emerytka z Lublina. - I przez to, co niedzielę musiałam chodzić trzy kilometry, do sąsiedniej dzielnicy
Osiedle im. Juliusza Słowackiego jest wyjątkowe w skali kraju. Uznawane jest za najlepsze dzieło wielkiego architekta Oskara Hansena i jego żony, Zofii. Powstało prawie pół wieku temu, architekci piszą o nim z zachwytem. Występuje w podręcznikach, przyjeżdżają tu studenci i wykładowcy. - Cały ten "kołchoz" powinni zburzyć i wybudować od nowa - uważa pani Barbara, która mieszka tam od czterdziestu lat. - To osiedle jest niefunkcjonalne i beznadziejne. Hansen je schrzanił.

Pytamy mieszkańców słynnego osiedla, jak im się w nim mieszka.

Zarzut nr 1: Nie ma gdzie parkować

Przez Hansenów pan Marian, bankowiec, codziennie musi liczyć na cud. - Jak można było nie przewidzieć, że ludzie będą mieli swoje samochody?! Wracam z pracy po godz. 19 i krążę - relacjonuje. - Jak znajdę wolne miejsce parkingowe, to cud...

...........................................................................................................................................


jourgiel

"Zbulwersowana pani emerytka" powinna wiedzieć, że wiara wymaga poświęceń, wśród których chodzenie do kościoła w sąsiednim osiedli to pchełka. Pierwsi chrześcijanie umierali za wiarę, a w tysiącach polskich wsi chodzenie do kościoła po kilka kilometrów jest nadal aktualną praktyką. A co, "zbulwersowana pani emerytko" maja powiedzieć np. zielonoświątkowcy czy ewangelicy, którzy dla całego Lublina mają tylko po jednej świątyni?
Religia nie jest żadnym przymusem czy choćby obowiązkiem, a swojego rodzaju indywidualnym "zamiłowaniem" i nie można domagać się aby państwo, miasto czy choćby spółdzielnia mieszkaniowa zaspokajała takie potrzeby według indywidualnych gustów, bo to po prostu egoizm i narzucanie swoich obyczajów innym. Np. w sąsiednim osiedlu im. Mickiewicza kilkuset mieszkańców od lat skarży się, protestuje oraz pisze petycje, że kościelne dzwony zakłócają im spokój, wypoczynek i przeszkadzają w różnych czynnościach wymagających skupienia. I co? Uwzględnia to ktoś, przestaje dzwonić? Proboszcz i władze lekceważą te protesty, a pani "zbulwersowana emerytka" domaga się aby miała swój kosciółek "pod nosem" i mogła chodzić do niego w kapciach?


pittuz

Przez te marsze do kościoła pani Jadwiga ma teraz nogi zdrowe ale głowę chorą.



Irena Wyrwas

Ci wszyscy nowobogaccy mieszkańcy zapominają,jak cieszyli się z mieszkania gdy otrzymali praktycznie za grosze,nic nie słychać tylko narzekania,a czy nie można razem ze spółdzielnią zakasać rękawów i urządzić place zabaw,posprzątać? nie jestem mieszkanką osiedla ,ale kościół i budynki towarzyszące pasują jak pięść do nosa,zepsuł cały kształt i widok



Niqaab .

Proponuję kościół pod każdym blokiem, wtedy żadna zbulwersowana pani emerytka nie będzie musiała drałować z poświęceniem nawet kilometra. Można też zastanowić się nad pomysłem odprawiania za niewielką opłatą prywatnej mszy bezpośrednio w mieszkaniu. Osiedle jest piękne, ale oczywiście narzekanie to nasza cecha narodowa. Nie rozumiem tylko, co stało i wciąż stoi na przeszkodzie, żeby się przenieść gdzie indziej?



Cały tekst: lublin.gazeta.pl/lublin/1,35640,15969105,O_osiedlu_slynnego_architekta___Kolchoz_do_wyburzenia_.html#Cuk#ixzz329wOb2Gs


    • anka125 Re: Bloki do wyburzenia? 19.05.14, 13:36
      Widziałam to osiedle.Jest obrzydliwe!
      To naprawdę kołchoz.Nie wiem jak można się tym zachwycać.
      Betonowe bloczyska z małymi,ciasnymi mieszkaniami.
      Tyle,że przez te lata zieleń się rozrosła i częściowo przysłoniła te maszkarne bloki.
      Kto mógł wyprowadzał się stamtąd.
      Naprawdę,dziwię się gdy ktoś mówi że mu się to blokowisko podoba.
      • pia.ed Re: Bloki do wyburzenia? 19.05.14, 13:58
        Przeciez tak się przed laty budowało ... Spotkałam w sanatorium starszego pana,
        wysokiego urzędnika w Ministerstwie, który przez cale małżeństwo mieszkał
        w jednopokojowym mieszkaniu ze "ślepą kuchnia" ...
        mieszkaniu które dostał na przydział w latach 50-tych ...
        i dobrze się w nim czul, bo odpowiadało mu położenie mieszkanka.

        Nie znam tej lubelskiej sprawy, ale po 45-latach bez remontu
        mieszkania maja mieć prawo być zniszczone ...
        I rzeczywiście jesli mieszkańcy uważają je za małe,
        to nic nie szkodzi na przeszkodzie aby je sprzedać
        i kupić większe.
        • marii51 Re: Bloki do wyburzenia? 19.05.14, 18:31
          Jeśli osiedle jest duże , jak to mozna tak wyburzyć? a gdzue niby ludzie mają sie podziac-
          teraz nawet socjalnych mieszkań zupełnie przestali posiadać urzędy - jedynie malenka ilość z jakichś odzysków-

          poczytam komentarze- ciekawa jestem co ludzie z osiedla mówią- oprócz babci- której brakowało kościoła...
          • pia.ed Re: Bloki do wyburzenia? 19.05.14, 21:17
            Co mowia ludzie z osiedla byc może uda Ci sie przeczytac ... bo mnie przy pierwszym czytaniu sie otworzylo. Artykul byl jednak zbyt dlugi aby go caly wkleić.
Pełna wersja