marii51
08.06.18, 14:06
Wczorajsze posiedzenie Sejmu przejdzie do historii parlamentaryzmu. Premier RP Mateusz Morawiecki w swoim wystąpieniu stwierdził, że ważniejsze od państwa prawa jest sprawiedliwość. Zapomniał dodać, kto będzie ją wymierzać i według jakich wartości. Zabrzmiało to cynicznie jeśli ocenimy protest i sytuację rodzin niepełnosprawnych w Sejmie i zachowanie władzy PIS wobec tej grupy społecznej, która znajduje się w wyjątkowo trudnej sytuacji. Słowa premiera zabrzmiały groźnie bowiem państwo w którym urzędnicy nie kierują się przepisami prawa lub mają swobodę interpretacji obowiązujących przepisów nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością a jedynie despotyzmem politycznym. Byliśmy ostatnio świadkami kiedy premier przyznała sobie i ministrom gigantyczne nagrody , których wymiar był na poziomie dwuletnich dochodów z pracy przeciętnego obywatela. Premier uznała , że to sprawiedliwe bo to im się należało. Społeczeństwo uznało , że to rażąca niesprawiedliwość i moralnie naganne. Słowa premiera Mateusza Morawieckiego oznaczają, że to urzędnicy będą wymierzać wyroki kierując się PIS-owskim poczuciem sprawiedliwości , wyręczając sędziów i niezależny wymiar sprawiedliwości. Przeprowadzone zmiany ustrojowe to potwierdzają. Nie działa Trybunał Konstytucyjny a powołanie przez prezydenta trzech sędziów dublerów, uczynił z niego organ stanowiący przedłużenie władzy PIS. W skład Krajowej Rady Sądowniczej powołano osoby powiązane z Ministrem Sprawiedliwości Zbigniewem Ziobro, który oceniany jest jako kolejny departament ministerstwa a nie niezależny organ dbający o właściwe kwalifikacje i dobór sędziów. Składy sędziowskie do spraw, miały być dobierane losowo ale nikt nie wie jak skonstruowano algorytm i kto nadzoruje jego działanie. W imię sprawiedliwości PIS-owskiej zmienia się skład Sądu Najwyższego i można być pewnym, że PIS zadba, żeby orzeczenia izb były zgodne z wolą ekipy rządzącej co oznacza, że obywatel w sporze z państwem przestaje być równoprawnym podmiotem postępowania. Jeśli dodamy do tego łamanie konstytucji , czego przykładem jest nie publikowanie wyrodku Trybunału Konstytucyjnego przez 818 dni a następnie nazwanie go orzeczeniem, to sprawiedliwość w Polsce PIS-u nabiera karykaturalnego wymiaru. Jeśli tak ma wyglądać sprawiedliwość, o której mówił Mateusz Morawiecki w Sejmie, to strach żyć w takim państwie w którym decyzje urzędników stają się obowiązującym prawem. Żeby dopełnić obraz państwa dodam. że administracja kościoła wyznania rzymskokatolickiego twierdzi oficjalnie , że prawo stanowione w państwie ich nie obowiązuje a jedynie prawo Boskie , które sami dowolnie odczytują i inter