pia.ed
25.07.18, 02:28
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,23713403,polka-z-synem-zgineli-w-grecji-maz-mowi-jak-doszlo-do-tragedii.html#A_BoxOpImg3
Kobieta dzwoniła do szwagra w Polsce
TVP rozmawiała też z bratem pana Jarosława, Adrianem. Ten relacjonował, że bratowa dzwoniła do niego i pytała, co robić i jak się ratować. - Z łodzi rozmawiała ze mną i moją mamą przez około półtorej godziny. Informowała, że łódź się przewraca, że są w bardzo ciężkiej sytuacji, że nie umieją pływać, łódź się kołysze, jest straszny dym, duszą się, nie mogą oddychać, że giną, żeby ich ratować - mówił. Dodał, że kobieta myślała, że łódkę - motorówkę rybacką - prowadzi jej właściciel, ale byli to sami turyści.
- Mój brat pozwolił im wsiąść na tę łódź. Sam wiedział że może zginąć, bo plaża się cała paliła, byle oni przetrwali - powiedział szwagier zmarłej Polki.
Bardzo dziwna ta informacja! W pierwszym rzedzie powinna zadzwonic do meza
aby sie spytac czy jest tez w drodze ... czy moze jest w niebezpieczenstwie ...
Pytac sie szwagra w Polsce, jak ma sie uratowac???
.
.