pia.ed
27.01.19, 15:12
kultura.onet.pl/film/wywiady-i-artykuly/jak-przygoda-to-tylko-w-warszawie-mija-65-lat-od-premiery-przygody-na-mariensztacie/2jw0z8f
Nie da się ukryć, że film Starskiego i Buczkowskiego to wizja baśniowa, utopijna. Nie ma tutaj mowy o cenzurze, partyjnej kontroli, bezpiece, mizerii dnia codziennego. Bo "Przygoda na Mariensztacie" na przykładzie miłości dwojga ludzi opowiada o odbudowie kraju po wojnie. Warszawa jest tutaj tylko pretekstem – ten entuzjazm ogarnia całą Polskę.
– W tym filmie nie ma nienawiści, są konflikty międzyludzkie, spory ambicjonalne między majstrami, zatargi między kobietami i mężczyznami, ale nie ma nienawiści. To jest film optymistyczny. I ten kolor ten optymizm jeszcze podkreśla. Daje znać, że ten świat być może będzie kolorowy – mówi Nowak.
Czy jest? Na to już każdy musi odpowiedzieć sobie sam...
.