marii51
02.05.19, 15:07
Zarobki europosłów są naprawdę spore. W ostatnich 10 latach, od 2009 do 2019 r., europarlamentarzysta zarabiał średnio 8300 euro, gdyby więc nieprzerwanie zasiadał w ławach PE, w przybliżeniu dawałoby to oszałamiającą kwotę miliona euro! Do tego dochodzi bardzo rozbudowany system przywilejów... Nic dziwnego zatem, że walka o fotel europosła jest tak zażarta, bo to walka o niezłe kokosy!
Co takiego Bruksela ma w sobie, że ludzie zrobią wszystko, żeby się tam dostać? Przed 2009 r. nie był to może jeszcze taki łakomy kąsek, bo pensje eurodeputowanych wynosiły tyle, ile podstawowe wynagrodzenie posła z kraju, z którego ich wybrano. W Polsce w czerwcu 2009 r. było to 10,3 tys. zł, co w przeliczeniu dawało ok. 2 200 euro. Były one wypłacane przez Skarb Państwa. Potem jednak przyszła prawdziwa rewolucja...
Gdy od kadencji 2009-2014 zostały zrównane diety wszystkich eurodeputowanych (otrzymują wynagrodzenie stanowiące 38,5 proc. podstawowego wynagrodzenia sędziego Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości), wielu krajowych polityków przestało nagle postrzegać zasiadanie w europarlamencie jako polityczną emeryturę, ale uznało (słusznie), że to może być wręcz szansa na dorobienie się.
Tekst linka