Dodaj do ulubionych

prqwda o obecnej w epidemii!!!! --Gospodarce

22.04.20, 12:56

tak trudnych czasow to w najsmielszych snach nei przewidywaliśmy ...

Zamrożona gospodarka traci 2 mld zł dziennie. Od 16 marca do 20 kwietnia br. polska gospodarka straciła już 76,4 mld zł
Federacja Przedsiębiorców Polskich oraz Konfederacja Lewiatan uruchomiły licznik strat spowodowanych restrykcjami związanymi ze zwalczaniem COVID-19. Pracodawcy wskazują, że koszty obecnej metody walki z koronawirusem– choć konieczne do poniesienia w początkowej fazie epidemii – na dłuższą metę będą rujnujące dla gospodarki.GGg


Tekst linku
Obserwuj wątek
        • marii51 trwanie w epidemii 03.05.20, 12:33
          Bez żartów trudno znieść tę pandemię. Czytam więc, że wróciło średniowiecze: znów mamy zarazę i dwóch papieży. Uśmiecham się gorzko. Bakteria o pięknym imieniu (Yersinia pestis), która spowodowała XIV-wieczną epidemię dżumy, podobnie jak koronawirus przywędrowała do Europy z Chin. Franciszek i Benedykt nie zwalczają się wprawdzie jak Urban z Klemensem, ale spór o celibat jednak pomiędzy nimi wybuchł. W każdym żarcie jest więc odrobina prawdy. Im dłużej myślę o tym, czy rzeczywiście wchodzimy w nowe wieki średnie, tym więcej prawdy w pandemicznym żarcie odnajduję.

          Idea nowego średniowiecza nie jest nowa. Pojawia się już u Bierdiajewa, filozofa Wielkorusa, który w 1924 roku publikuje dzieło pod tym tytułem. W 1936 roku w przedmowie do polskiego wydania narodowiec Marian Reutt pisze, że w „Nowym średniowieczu” autor postawił problem „współczesnego kryzysu kultury jako przejście do nowej epoki rozwojowej, w której ludzkość wróci do dawnych ideałów życia duchowego (…). Na czoło zagadnień wysuną się problemy religijne, które podporządkują sobie całokształt życia społecznego”.

          Coś jest na rzeczy z tą nową epoką. Oprócz zarazy i dwóch papieży mamy przecież i konflikt chrześcijaństwa z islamem, i nawoływanie, by dzieci chronić przed chorobami raczej dobrym dotykiem niż antybiotykiem, mamy sojusz Kościoła i państwa. Rozum nie jest w modzie, wygrywają emocja i intuicja. Widać to szczególnie w dyskusjach internetowych, gdzie pewność siebie zazwyczaj wystarczy, aby skutecznie przeciwstawić się wiedzy. Mamy przekorne schizmy, jak Kościół Latającego Potwora Spaghetti, i nowe herezje, jak ruch antyszczepionkowy. Ludzie nie czytają, tylko oglądają memy z kotami jak nową wersję Biblii pauperum... Ale nie idźmy na łatwiznę. Przecież to, co napisałem powyżej, to prostackie mity na temat średniowiecza – mity o zacofaniu, o ciemnocie, o triumfie wiary nad rozumem.
          • marii51 Re: trwanie w epidemii 03.05.20, 12:34
            cd
            wyborcza
            Aby nie ulec tym mitom, kupuję w internetowej Księgarni Ludzi Myślących prowadzonej przez Frondę książkę prof. Jacka Kowalskiego „Średniowiecze. Obalanie mitów”. Autor jest historykiem sztuki i członkiem Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu, tego samego, z którego rekrutowano ostatnio nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego (np. Andrzeja Zielonackiego). Książka początkowo spełnia moje oczekiwania. Okazuje się na przykład, że Biblia pauperum nie była wcale biblią dla prostaczków, ale kosztownym zbiorem rękopisów z obrazkami, których interpretacja wymagała dużej wiedzy.

            Potem analizuję mit omówiony pod hasłem „Zabobon 4: Krucjaty budzą wstręt”. I tu zaczynam się zastanawiać. Wynika z niego, że krucjaty nie były takie złe, jak by się mogło wydawać. Autor przekonuje, że podjęli je prości chrześcijanie „nie z chęci rabunku, lecz w imię wspólnej sprawy, w poczuciu odpowiedzialności za Kościół na Wschodzie” i że „krucjaty były dziełem dojrzałości chrześcijańskiego społeczeństwa”.
            • marii51 Re: trwanie w epidemii 03.05.20, 12:34
              Może z powodu tej „dojrzałości” autor nie wspomina w ogóle krucjat dziecięcych, w których tysiące niedojrzałych chrześcijan zginęły albo zostały sprzedane w niewolę. Pisanie o „odpowiedzialności za Kościół na Wschodzie” zaczyna być jednak pewną perwersją, kiedy pamiętamy o IV krucjacie (o której autor milczy jak głaz), a która zamiast zaatakować niewiernych, skręciła nieco na północ i puściła z dymem Konstantynopol, dokonując rzezi swoich współbraci w wierze. Krzyżowcy zrobili to 12 kwietnia 1204 roku. W Wielki Piątek.

              Autor pisze jednak, że Christianitas, czyli wspólnota chrześcijańska średniowiecznej Europy, stanowiła „pozytywny odpowiednik tego, co obecnie w formie wysoce niedoskonałej, nosi nazwę Unii Europejskiej”. I choć nie znalazł czasu na omówienie najbardziej barbarzyńskich chrześcijańskich krucjat, sporo miejsca w swej książce poświęca Żydom. Mój ulubiony fragment to ten, kiedy w „Podzabobonie 30: że Żydzi nie mogli zatruwać studni” tłumaczy, że zabobon ten mógł być wzięty z życia. Na dowód tego przytacza historię Kazika Ratajzera, który po II wojnie światowej planował ponoć zatrucie wodociągów w największych miastach Niemiec. Historyk nie wyjaśnia, jak powojenne, XX-wieczne plany „ostatniego żydowskiego mściciela” mają się do prawdziwości XIV-wiecznych antysemickich stereotypów. A szkoda.
              • marii51 Re: trwanie w epidemii 03.05.20, 12:35
                Średniowiecze, ofiara czarnego PR-u
                Jeśli nie książka historyczna, to może po prostu fachowe forum w internecie? Na jednym z nich, poświęconym okrucieństwom średniowiecza, znalazłem taki wpis: „Myślisz, że inkwizycja była okrutna? Nie bardziej niż zwyczajne procedury i ludzie tych czasów. Zdaje się, że ulegasz stereotypom antykatolickim, rodem z czasów kontrreformacji, rozpowszechnianym głównie przez angielskich purytanów oraz »Oświecenia« – ówczesnych Michników typu Voltaire”. Nie, jednak to nie był dobry wybór. Tym antykatolickim stereotypom Voltaire’a i Michnika uległ zapewne także Jan Paweł II, kiedy w 2004 roku przepraszał świat za działania inkwizycji.
                • marii51 Re: trwanie w epidemii 03.05.20, 12:35
                  Może więc publicystyka pozwoli uciec od upraszczających porównań? Czytam esej Grzegorza Lewickiego, członka Klubu Jagiellońskiego, zatytułowany „Unia Europejska jak Cesarstwo Rzymskie. Nadchodzi nowe średniowiecze”. Autor mówi, że współczesność to powtórka z wieków średnich. Oprócz podobieństwa Unii do upadającego pod naporem barbarzyńców Cesarstwa są i inne: wędrówka ludów, „ostentacyjny powrót religii” i „mediewalizacja” współczesnych miast, które stają się ściśle podzielone według klas społecznych.

                  Myślałem, że tekst Lewickiego jest barwnym opisem naszego świata. Z czasem jednak przekonałem się, że autor w pewnym sensie cieszy się na to nowe średniowiecze. Z jednej strony pisze, że tak jak stare będzie ono „sprzyjać konfliktom społecznym, etnicznym i politycznym”, a „nachodzące na siebie zależności i fragmentacja tożsamości grupowych będą rodziły konflikty lojalności politycznych i cywilizacyjnych”. Z drugiej jednak uważa, że stare nie było takie zacofane, jak by mogło się wydawać, a jedynie, że padło ofiarą czarnego PR-u. Przede wszystkim jednak konkluduje: „Neomediewalizm podkopuje dziś neoliberalizm. Im szybciej zdamy sobie z tego sprawę – tym lepiej dla nas wszystkich”. Ho, ho, ho! Neoliberalizm nie jest opisem rzeczywistości. Nie mówi, jak jest, ale mówi, jak powinno być. Skoro neomediewalizm go podkopuje, to oznacza, że także mówi, jak powinno być. Czyli byłoby dobrze, gdyby było średniowiecznie? To mnie wystraszyło.Mój strach był tym większy, że Lewicki powołuje się na esej Umberta Eco „Marząc o średniowieczu”. Czyżby i Mistrz uległ tej fantazji? Sięgnąłem do tego eseju i trochę się uspokoiłem. Eco pisze, że nasz powrót do średniowiecza jest poszukiwaniem naszych korzeni i że wiele średniowieczu zawdzięczamy: koncepcję herezji i ideologicznej dewiacji, pojęcie miłości jako dewastującego nas „nieszczęśliwego szczęścia”, ale także konflikt między państwem i Kościołem, związki zawodowe czy okulary (!), które były konieczne, by móc czytać przy świecach po czterdziestce. Najważniejszy fragment eseju Eco to jednak wyróżnienie dziesięciu sposobów rozumienia wieków średnich, które pojawiają się w nostalgicznych wspomnieniach o nich. Na miejscu czwartym występuje „Średniowiecze jako wiek barbarzyństwa”, ciemny wiek brutalnej siły, którego wspomnienie pozwala celebrować „chwałę nowej aryjskości”. Na miejscu szóstym Eco wyróżnia jako przedmiot nostalgii „Średniowiecze narodowych tożsamości”, którego wspomnienie jest lekarstwem dla tych, którzy cierpią z powodu obcej dominacji.

                  Wydaje się, że wielbiciele idei nowego średniowiecza szukają inspiracji pomiędzy punktem czwartym i szóstym na liście Eco. Jednocześnie nie zauważają, że nostalgiczne wspomnienie to co innego niż pochwała i promocja. Jeśli nasz świat zaczyna przypominać średniowiecze, to jest to powód do obaw, nie do otwierania szampana. Tymczasem marzący o nowym średniowieczu uważają, że nie wszystko było w nim takie złe. (Na marginesie, „Nie wszystko było takie złe” to hasło wyborcze, z którym w 2015 roku rusza po władzę bohater książki „On wrócił” Timura Vermesa – cudownie obudzony w 2014 roku w środku Berlina, budujący Nową Rzeszę Hitler).

                  Za czym ta tęsknota?
                • marii51 Re: trwanie w epidemii 03.05.20, 12:36
                  zmęczylam się

                  jest interesuję pauze robię
                  wyborcza.pl/magazyn/7,124059,25907943,mamy-nowe-sredniowiecze-zaraza-dwoch-papiezy-konflikt.html?fbclid=IwAR3R-K8FFlSmDHykeiSZOv_QU-i3jW5RKuZcM6yjMMXvXggjCfyUAubE6hE

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka