Dodaj do ulubionych

~demonstracje w Warszawie

09.05.20, 15:24
trwają od kilku dni

jest film,ale nei moge tu wkleić nie mozna..

"""Zobaczcie jak jeden z liderów Konfederacji, poseł Grzegorz Braun, bronił dziś protestujących przedsiębiorców przed policją! To zdarzenie zostanie zapamiętane na długo. Rozpowszechniajcie nagranie gdzie tylko możecie, niech jak najwięcej osób to zobaczy!
W centrum Warszawy odbył się kolejny #StrajkPrzedsiębiorców. Władza podobnie jak wczoraj chciała manifestację spacyfikować. Co zrobił nasz poseł Grzegorz Braun? Wszedł do środka demonstracji i zrobił wszystkich protestujących... swoimi asystentami społecznymi! Wszystko po to, aby jak najmocniej chronić obywateli, których zaczęła atakować policja. Zachowanie funkcjonariuszy, działających na zlecenie władzy, było skandaliczne. Nasz poseł całym sobą stanął w obronie strajkujących Polaków, którzy walczą o byt swój i swoich rodzin, a rządzący ich lekceważą i pacyfikują. Nigdy nie poddamy się w walce o interes obywatelski! Tak działa #Konfederacja, ZAWSZE w obronie obywateli. Walczymy o Polaków nie tylko w Sejmie, ale również na protestach! #NaprzódPolsko🇵🇱🇵🇱🇵🇱
Komentarz
Komentarze
Dariusz Kwapiński
Tam służą pachołki...każą lać to muszę lać, tylko zobaczymy czy jak ktoś w innych okolicznościach każe innemu ich zlać czy będzie fajnie. Mundur nie noszą 24 godziny na dobę a ciemnych zakamarków bez kamer jest pełno
Obserwuj wątek
        • marii51 Re: ~demonstracje w Warszawie 12.05.20, 14:15
          ww to nic...
          a tu mamy

          Paweł Rutkiewicz

          Policjant "Punisher". Z trupią czaszką na mundurze legitymował Obywateli RP.

          Interwencją policji zakończył się niedzielny protest Obywateli RP przy Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie.

          Uwagę protestujących zwrócił nieregulaminowy symbol na mundurze jednego z policjantów. To kolejny taki przypadek w stołecznej policji.

          Przedstawiającą trupią czaszkę naszywkę na mundurze zaobserwowano u jednego z policjantów spisujących Obywateli RP podczas protestu 10 maja przy Grobie Nieznanego Żołnierza.

          Protest wiązał się z przypadającą na ten dzień pierwotnie wyznaczoną datą wyborów prezydenckich - aktualnie przeniesionych na nieokreślony termin w maju, czerwcu lub lipcu.

          pojawili sie policjanci żandarmeri Amerykańskiej
          ----tego nei rozumiem....
          • marii51 Re: ~demonstracje w Warszawie 13.05.20, 12:54
            POWYSYŁALI MANATY dstarczyli do Sanepiedu kary
            niebagatela po 5000 zł lub nawet 25tys
            na demonstrantów w Warszawie
            ~~~~~~~~~~~~~~~~~~Przedsiębiorcy zażądają milionów złotych od państwa za zamrożenie gospodarki? Jest już pierwszy pozew
            Czy przedsiębiorcy będą domagać się od państwa odszkodowań za ekonomiczne skutki epidemii koronawirusa? Część przedstawicieli firm twierdzi, że sonduje taką możliwość. Pierwszy pozew został już do sądu złożony. Właściciel sieci klubów fitness domaga setek tysięcy złotych.
            tak czy inaczej
            UE WPŁĄCILA WIELKIE SUMY DO polski a rzad milczy...
            dlaczego nic o tym nie mowią jedynie Emilewicz pochwalila sie 1000 zł dla przedsiębircow--bon turystyczny... ,że wpłaciła
            --
            • marii51 ZJADĄ ZNOW DEMONSTRANCI DO W-wy 14.05.20, 14:53
              Policja polityczna wbiła dziś na spotkanie grupy Szkolenia tarcza antykryzysowa Śląsk w Rybniku i zakazała przedsiębiorcom rozmów dotyczących ratowania biznesów oraz odpowiedzi dla wiceminister Emilewicz na zadane dziś przedsiębiorcom pytania. W ciągu 2 godzin spisani zostali wszyscy obecni, po czym dostali 30 minut na rozejście się – ujawniła jedna z właścicielek firm.
              Zachowane odstępy, kto może ten w maseczce, płyny dezynfekcyjne w każdym miejscu, spotkanie służbowe. Hotel powiedział, że już sali konferencyjnej nam więcej nie udostępni. Tak się właśnie pomaga przedsiębiorcom w Polsce. – napisała przedsiębiorczymi ze Śląska.

              Zachowanie policji jest skandaliczne a osoba, która wydała rozkaz o pacyfikacji szkolenia poniesie konsekwencje – zapowiadają przedsiębiorcy. Podejmą kroki prawne a oprócz tego zapowiadaj jeszcze liczniejszy przyjazd na antyrządową manifestację w najbliższą sobotę.

              www.wiesci24.pl/2020/05/14/pilne-skandal-w-rybniku-policja-spacyfikowala-szkolenie-przedsiebiorcow-z-tarczy-antykryzysowej/?fbclid=IwAR2JjonlJUiUOoz3xeMLvn2j_sQaleRcrVpZ_qYvLQ2vcJKNKwuhDbjjbVI
              • marii51 wczoraj w W-wie policja użyla srodkow chemicznyc 17.05.20, 09:52
                Gazem w kobiety i starszych. Tak siepacze Kaczyńskiego potraktowali obecnych na manifestacji .

                Brutalność i głupota.

                W trakcie Strajku Przedsiębiorców policja zbiła manifestantów pod murem, a następnie oblała środkiem chemicznym. Naciskani przez funkcjonariuszy ludzie zaczęli padać na ziemię, nie mogąc oddychać.

                Tak potraktowano nawet osoby starsze i kobiety, którzy znaleźli się na starym mieście. Niezbędna okazała się pomoc lekarzy i wynoszenie ofiar z dala od miejsca ataku gazem.

                ---
                  • marii51 nie pojawili się zademonstrowac 17.05.20, 11:41
                    Śląsk otrząśnie się z koronawirusa,
                    ale starych problemów pod dywan nie zamiecie.
                    Ogniska w kopalniach wygasną, natomiast coś będzie trzeba zrobić z górnictwem,
                    a związkowcy tracą cierpliwość do rządu.
                    Padają mocne słowa i oskarżenia w kierunku władz. Były minister gospodarki mówi Gazeta.pl: "Przyszedł czas prawdy, za to, co robiono, jest cena do zapłacenia".

                    Rząd w trakcie epidemii musi zmierzyć się z problemem, który po części sam sobie wyhodował. Śląsk, województwo z największą liczbą zakażeń koronawirusem, stał się ogniskiem podwójnym: zakażeń i ewentualnych niepokojów społecznych. Ogniskami choroby stały się kopalnie, więc górnicy znów podnieśli głowy.

                    REKLAMA

                    Dają temu wyraz na różne sposoby. Jak na dłoni widać, że tracą cierpliwość. Ostatni komunikat WZZ Sierpień to morze żalu do władz. Morze wypełnione obawami. Związkowcy do tablicy wywołują już nie szefów górniczych koncernów, ale premiera Morawieckiego (którego kpiąco nazywają "posłem ze Śląska", ponieważ startował z Katowic) i prezydenta Dudę.

                    Ponosicie winę i odpowiedzialność za żniwo, które zbiera koronawirus pośród górników i ich rodzin. To na waszym sumieniu spoczywać będzie każda ofiara tej sytuacji, każda zarżnięta kopalnia. Bo woleliście zajmować się wyborami, zamiast zająć się górnictwem i ochroną ludzi
                    - pada w stanowisku WZZ "Sierpień 80" z 12 maja.

                    Rzecznik WZZ Patryk Kosela komentuje odezwę "W górnictwie dramat i kpina. Eksportować Sasina do Putina!" tak: - Kolejne apele, pisma w łagodnym tonie, pozostawały bez odpowiedzi, a sytuacja się pogarsza, stąd taka forma. Okazjonalne wycieczki władzy na Śląsk już nie działają. Słyszymy nieoficjalnie, że są listy kopalń do zamknięcia - mówi Kosela.

                    Zobacz wideo
                    Śląsk zostanie odcięty od reszty kraju? „Na ten moment nie ma takich planów”

                    Steinhoff: Przyszedł czas prawdy, za to jest cena do zapłacenia
                    Współautor "Reformy górnictwa węgla kamiennego w Polsce w latach 1998-2002", były wicepremier i minister gospodarki w rządzie AWS-UW, Janusz Steinhoff mówi wprost:

                    Związkowcy mają rację, domagając się od rządu informacji, do czego zmierza. Dodatkowo rząd traktował górników wręcz niepoważnie. Za to jest cena do zapłacenia, bo jeśli prezydent i premier zapewniali ich, że górnictwo będzie dalej się rozwijało, to mieli prawo oczekiwać, że rząd ma realne plany. Przez cztery lata rządzący uprawiali jednak propagandę sukcesu. Zaklinali rzeczywistość ręcznie sterując branżą wbrew prawom ekonomii. Teraz przyszedł czas prawdy.
                    - To smutne, że politycy instrumentalnie traktują górników, ludzi ciężkiej pracy, którzy przecież w znaczącym stopniu domagają się prawdy, ścieżki dojścia do rentowności - dodaje Steinhoff. Gorzko kwituje przy tym, że za to, co obecnie trawi polskie górnictwo, odpowiada nie tylko obecny rząd, ale także ten PO-PSL.

                    Aczkolwiek aktualnym władzom zarzuca, że doprowadziły do sytuacji, w której górnicy nie chcą rozmawiać np. z zarządem PGG, a jako partnera do pertraktacji upatrują wicepremiera Sasina lub premiera.

                    Górnicze metody negocjacji
                    Rozgoryczenie to nie tylko skutek epidemii (wśród górników i ich rodzin jest ponad 1,7 tys. zakażonych), ale też cięć czy niewynegocjowanych, a oczekiwanych podwyżek. W PGG górnicy w maju pracują cztery dni w tygodniu za 80 proc. wynagrodzenia. Taki stan obowiązuje na razie tylko przez miesiąc, bo zawarte porozumienie nie obejmuje dłuższego okresu.

                    Równocześnie trzeba przypomnieć, że jeszcze niedawno, bo w lutym, górnicy próbowali wywalczyć podwyżki rzędu 12 proc. Ostatecznie do stołu usiadł sam wicepremier, minister aktywów państwowych, Jacek Sasin, a górnicy dostali "tylko: 6 proc.

                    Tu objawia się opisany przez Janusza Steinhoffa sposób górników na pertraktacje. - Wystąpili o te podwyżki w momencie, gdy branża dołuje totalnie - ich ktoś przekonał, czy przyzwyczaił do takich racji. To doprowadziło do sytuacji, w której polityka a nie ekonomia decyduje o apanażach górników. Tu trudno mieć pretensje, można krytykować radykalizm związku zawodowego, ale ktoś stworzył taką atmosferę i to nie proces z dwóch ostatnich

                    lat. O tym, czy kopalnia będzie istniała, powinny decydować ekonomia i geologia. Obecnie na jednej tonie węgla mamy do kilkunastu dolarów straty - mówi.

                    "To grzech zaniechania"
                    To pokazuje, że branża, w którą uderzył nie tylko koronawirus, ale i sytuacja na rynku, niechętnie przystąpi do jakichkolwiek rozmów. Na takie jednak się zapowiada, ponieważ Sasin po wizycie na Śląsku zapowiedział, że w ciągu 2-3 tygodni powstanie program restrukturyzacji energetyki, a do końca czerwca, po konsultacjach ze stroną społeczną, gotowy program dla górnictwa. Nietrudno podejrzewać, że ewentualne cięcia lub radykalne ruchy będzie łatwo uzasadniać recesją i epidemią, a nie błędami przeszłości.

                    Padały już zresztą zapowiedzi, że w najbliższą sobotę 16 maja górnicy będą protestowali w Warszawie (ostatecznie "z paru względów" odwołane). Kosela podkreśla, że związek nie ma z tym nic wspólnego. - Tych ludzi zbiera taka strona "Brać Górnicza". Nie mamy z tym nic wspólnego, robią to grupy, że tak powiem, egzotyczne - powiązane z ruchami antyszczepionkowymi, anty-5G czy z Pawłem Tanajną - opisuje.

                    Kopalnia Piast w trakcie epidemii
                    Kopalnia Piast w trakcie epidemii Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

                    Związkowcy czekają na jeszcze jeden termin - 10 czerwca. Jak mówi Kosela, to wtedy Polska Grupa Górnicza ma przedstawić plan naprawczy i określić, jak będzie funkcjonować spółka do końca 2020 roku. Nie wyklucza, że jeśli ten plan będzie dobry, to związkowcy na niego przystaną, łącznie z obniżeniem pensji i czasu pracy o 20 proc. na czerwiec i lipiec. W ten sposób PGG będzie mogła też przystąpić do rządowej tarczy antykryzysowej.

                    Jak potoczą się te rozmowy? Trudno przewidzieć. Zwłaszcza że po dobrej koniunkturze nie ma śladu, przez epidemię trzeba szykować się na recesję, a sytuacja w górnictwie jeszcze przed pandemią była kiepska.

                    Steinhoff przy okazji wylicza, że ceny węgla przekładają się przecież na koszty energii, a ta na konkurencyjność polskiego przemysłu. - Restrukturyzacja jest trudna, ale rząd powinien podjąć jakieś działania, zredukować koszty stałe w górnictwie. Jak się rządzi państwem, to trzeba mieć pomysł na reformy, a nie działać na zasadzie rozwiązywania problemów na bieżąco. Obecna sytuacja to efekt grzechu zaniechania - wskazuje.

                    Epidemia wśród górników PGG nie pomaga
                    Wszystko to dzieje się w czasie, gdy z powodu epidemii całkowicie lub częściowo zamknięto kilka kopalni na Śląsku, a do koordynacji walki z epidemią w regionie zjawił się m.in. szef GIS Jarosław Pinkas.

                    Najgorzej sytuacja epidemiczna przedstawia się właśnie w PGG, spółce powstałej już za rządów PiS, która miała podtrzymać funkcjonowanie kopalni i nie pozwolić na ich zamknięcie. Na spółkę zrzuciły się inne spółki skarbu jak PGNiG, Energa czy Enea.

                    Rzecznik PGG Tomasz Głogowski mówi Gazeta.pl, że (to stan na 15 maja), ograniczone wydobycie obowiązuje w kopalniach Jankowice, Sośnica i Murski-Staszic, a w reszcie kopalń jest kilka przypadków zakażeń, więc trudno nazywać je ogniskami. Zaznacza, że - co oczywiste - dalej pracują ludzie odpowiedzialni za bezpieczeństwo w kopalni, wentylację czy kwestie związane z odwadnianiem, bo przecież trzeba utrzymać ich zdolność do rozruchu.

                    - W przyszłym tygodniu zapadną decyzje, czy dojdzie do wznowienia wydobycia. W PGG jest 990 zakażonych górników, a 2100 osób przebywa w kwarantannie. Tu warto zaznaczyć, że w PGG pracuje 44 tys. osób, a jak dotąd pobraliśmy 9,6 tys. wymazów - mówi Głogowski (wszystkie przytaczane liczby przedstawiają stan na 15 maja).

                    Co przyczyniło się do powstania ognisk na Śląsku?
                    Steinhoff krytycznie odnosi się do przygotowania kopalni na koronawirusa. - Jak można było łudzić się nadzieją, że nie pojawi się tam szeroka epidemia, jeśli w górnictwie transport poziomy (pociągi wożące górników na przodki - red.) i pionowy (szyby, tzw. klatki - red.) stanowi zagrożenie? To wręcz podsta

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka