Dodaj do ulubionych

Szkola dla dzieci tubylcow w Kanadzie

05.06.21, 00:52
Czy pisano o tym w polskiej prasie? Premier Kandy chce, aby kosciol katolicki
wyjasnil sprawe cmentarza dla dzieci przy szkole...

www.dn.se/varlden/trudeau-hojer-tonen-mot-kyrkan-efter-tragedin-med-barnen/
Obserwuj wątek
      • pia.ed Re: Masowy grob dzieci tubylcow w Kanadzie 05.06.21, 14:37
        David Monias, wódz grupy Pimicikamak Kri z Manitoby, wzywa do przeprowadzenia kryminalnego śledztwa: - Ktoś powinien odpowiedzieć za te przypadki - mówi.

        Podobnie uważa Rob Oliphant z Partii Liberalnej i sekretarz spraw zagranicznych kanadyjskiego parlamentu. Jego zdaniem nawet mimo upływu czasu od śmierci dzieci należy znaleźć sposób na „wymierzenie sprawiedliwości tym, którzy popełnili tę zbrodnię przeciw ludzkości".

        Z kolei kanadyjski minister sprawiedliwości David Lametti zapowiedział rozważenie pomysłu wprowadzenia dodatkowej prawnej ochrony dla tych miejsc, żeby uchronić je od zniszczenia.

        Indianie mieli wyjść na ludzi
        „Szkoły rezydencjalne", czyli szkoły z internatem zarówno w Kanadzie, jak i w USA istniały od końca XIX w. i przetrwały do lat 70. ubiegłego wieku. Ich oficjalnym celem była asymilacja i integracja całych pokoleń Indian do społeczeństwa zdominowanego przez potomków białych kolonizatorów.

        Mottem założyciela najsłynniejszej z tych szkół, Szkoły Zawodowej dla Indian w Carlisle w Pensylwanii w 1879 r., kapitana Richarda Henry’ego Pratta, było „zabij Indianina – ocal człowieka". Dlatego w większości szkół starano się rugować wszelkie elementy rodzimych kultur, m.in. zabraniano używania tubylczych języków. Placówki miały wypuszczać rzesze „odrodzonych" obywateli, już nie-Indian, lecz chrześcijan gotowych do podjęcia zawodów niezbędnych do przeżycia w „nowym świecie".

        Rodzinom nie dawano wyboru. Dzieci były odbierane jako przedszkolaki, wcielane do szkół z internatem
        Jak się okazało, często tubylcze dzieci, poza traumatycznym wyrwaniem z własnych wspólnot, doświadczały w tych placówkach przemocy, również o charakterze seksualnym. Rząd kanadyjski przyznał to oficjalnie w 2008 r. Potwierdza to też opublikowany w 2015 r. raport Narodowej Komisji Prawdy i Pojednania.

        Raport wymienił co najmniej 3,2 tys. przypadków zgonów uczniów w szkołach dla Indian, zaznaczając, że często szkoły nie odnotowywały przyczyn śmierci. Wiadomo, że jednym z powodów była gruźlica, a ciał nie odsyłano do rodzin, aby ograniczyć wydatki placówek. Żaden przepis nie regulował postępowania w przypadku śmierci uczniów.

        W Kanadzie od końca XIX w. do lat 70. i 80. XX w. istniało około 140 szkół dla Indian, uczęszczało do nich co najmniej 150 tys. tubylczych dzieci.

        Leżąca na terytorium grupy Tk’emlups te Secwepemc, szkoła dzienna dla tubylczych dzieci w Kamloops była największą placówką w kanadyjskim systemie edukacyjnym dla ludności rdzennej. Otwarto ją w 1890 r., działała pod auspicjami Kościoła katolickiego. Najwięcej dzieci – około pięciuset – uczęszczało do niej w latach 50. ubiegłego wieku. W 1969 r. zarządzanie szkołą przejął rząd w Ottawie, została zamknięta w 1978 r.

        W raporcie Narodowej Komisji Prawdy i Pojednania mowa o „co najmniej 51" zgonach jej uczniów w latach 1915-1963. Odkrycie z czwartku każe zrewidować te ustalenia.

        - Jako premier jestem wstrząśnięty godną pożałowania polityką wykradania tubylczych dzieci z ich wspólnot – oświadczył premier Justin Trudeau, a samo odkrycie w Kamloops określił jako „rozdzierające serce".

        - Szkoły rezydencjalne były rzeczywistością – tragedią, która istniała tutaj, w naszym kraju. Dzieci zabierano rodzinom i oddawano je zranione albo w ogóle nie wracały. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to odrębny przypadek - powiedział Trudeau.

        Carolyn Bennett, kierująca resortem Stosunków z Ludnością Rdzenną, zapowiedziała, że rząd federalny wyasygnuje na początek 27 mln dolarów, które mają pomóc grupom tubylczym w ustaleniu miejsc pochówków indiańskich dzieci w szkołach rezydencjalnych na terenie całego kraju, a także ich należytego upamiętnienia.

        Do Kamloops mają przyjechać eksperci medycyny sądowej. Spróbują oni ustalić tożsamość znalezionych szczątków po to, żeby można je było przekazać rodzinom.


Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka