dlaczego? bywają zmartwienia?...

12.01.09, 08:55
nawiedzają nieproszone..
tłamszą spokój- zamącają rytm życia spokojnego.. ludzie! eh...... sad
    • tropem_misia1 Re: dlaczego? bywają zmartwienia?... 12.01.09, 09:51
      Zmartwienia bywają,bo się troszczymy?kochamy?staramy?pokonujemy?

      Przychodzą w dzień odbierając apetyt,przychodzą nocą odbierając sen.
      Nieproszone tkwią w nas jak zadra,kolec i wiercą.
      Tak już jest.
      • tesunia Re: dlaczego? bywają zmartwienia?... 12.01.09, 11:01
        nazwalabym tez je klopotami,
        to jak reakcja lancuchowa,
        gdy zaczyna sie jedno pociaga za soba nastepne i tak w koleczkosad(
        • agata-52 Re: dlaczego? bywają zmartwienia?... 12.01.09, 11:44
          Są osoby, które sobie radzą dobrze ze stresem. Ja nie
          potrafię, wszystkie porażki przeżywam jak traumę. Jestem na
          zewnątrz bardzo pogodna, ale w środku wszystko się trzęsie.
          Potrafię wszystkim pomóc, na wszystko mam sposoby, a ze
          swoim problemem nie potrafię się uporać.
          • annrez Re: dlaczego? bywają zmartwienia?... 12.01.09, 12:06
            Agatko- ja wszystko przezywam podobnie jak Ty.Mnie to ostatnio
            wszystko wali sie na glowe. Staram sie poradzic sobie ale skutki na
            razie mizerne.Najpierw choroba corki , potem moja ,klopoty z druga
            polowa , smierc mamy no i jak tu czuc sie wspaniale ?Ale wszyscy
            uwazaja mnie jako osobe radzaca sobie z klopotami , umiem sluchac
            innych ,potrafie pomoc a czasami to mnie jest potrzebna
            pomoc ...rozkleilam sie ...
          • marii51 Re: dlaczego? bywają zmartwienia?... 12.01.09, 12:12
            Agatko,też prawie tak mam-
            już jest o tyci rożnica- że emocjonalnie chwyta mnie ale krotko
            trwa- potrafie dostrzec nawet w zmartwieniu- chwytam jakiejś
            pozytywnej odskoczni...-
            • annrez Re: dlaczego? bywają zmartwienia?... 12.01.09, 12:25
              dlatego dobrze miec kogos komu mozna zaufac , ktory czasem przytuli
              i powie -bedzie dobrze - a czasem postawi czlowieka do pionu i
              porzadnie opiorkuje
              • agata-52 Re: dlaczego? bywają zmartwienia?... 12.01.09, 12:33
                annrez napisała:

                > dlatego dobrze miec kogos komu mozna zaufac , ktory czasem
                przytuli
                > i powie -bedzie dobrze - a czasem postawi czlowieka do pionu i
                > porzadnie opiorkuje

                Ale ja nie mam nikogo takiego. To oni wszyscy mają
                problemy, które ja im rozwiązuję, przytulam. Im nawet do
                głowy nie przyjdzie, że ja nie potrafię czegoś i że mogę
                mieć dołki. Ale wiele razy doświadczyłam, że jest coś
                ponad, które się mną opiekuje, podpowiada jak ominąć, lub
                się podnieść.
                • ktosia57 Re: Agato 12.01.09, 21:10
                  ja też przez całe moje ,życie byłam uważana za tą silną,która zawsze
                  poradzi,przytuli.Kiedy to ja potrzebowałam wsparcia,rady nikt tego nie zauważył
                  ,było mi smutno
              • marii51 Re: dlaczego? bywają zmartwienia?... 12.01.09, 12:34
                tak Aniu-
                obydwie te metody akceptuję-
                smilemasz racjesmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja