Dodaj do ulubionych

kupno kamienicy pomocą przy ratowaniu posagu Beli

12.06.11, 18:46
Tak zaczęłam zastanawiać się wczoraj nad listem, który pani Meliton napisała do Wokulskiego w sprawie okazji zakupu kamienicy Łęckich. Pada w nim stwierdzenie: "Chwila jest bardzo pomyślna, gdyż panna Izabela, postawiona między biedą a wyjściem za marszałka, chętnie zgodzi się na każdą inną kombinację." Jest tu dla mnie coś niezrozumiałego, bo zubożała Izabela mając wybór między kandydaturą kupca Wokulskiego a starego i odrażającego (w jej oczach) marszałka, powinna przecież wybrać właśnie tę "inną kombinację", czyli tego pierwszego. Po co więc Wokulski przepłaca za kamienicę, ratując tym samym jej posag, ale jednocześnie umacniając jej szanse na rynku matrymonialnym? On oczywiście nie wie, że Izabela późną zimą czy wczesną wiosną zdecydowała, że jeśli trafi się jej ktoś niegłupi, niebrzydki i niebiedny, wyjdzie za takiego, ale się tego domyśla, skoro jest świadom, że w zetknięciu z mężczyznami, do których bliżej jej wiekowo czy środowiskowo (Ochocki), sam raczej nie ma szans. Czy ten zakup powyżej faktycznej wartości ma może stanowić jakiś akt samokrytyki (?): może i najpierw korzystałem z nieciekawych metod zbliżania się do ciebie (weksle, inwigilacja), ale teraz, skoro przez ocalony posag masz względną wolność wyboru, oceń, komu na tobie najbardziej zależy?

--
A może warto rozruszać to forum? :) forum.gazeta.pl/forum/f,86797,_Lalka_Noce_i_Dnie_.html
Obserwuj wątek
    • kooreczka Re: kupno kamienicy pomocą przy ratowaniu posagu 12.06.11, 19:12
      Wg. Ciebie powinna wybrać Wokulskiego. A wg. panny Izabeli i jej środowiska? Spanikowana prędzej pójdzie za starego człowieka swojej klasy niż zdecyduje się na mezalians. IMHO chciał dać jej pole manewru, by mając komfort decyzji wybrała go z własnej woli. Nie zapominajmy, że zakochany pan W nie ma pojęcia o niuansach psychiki, o których informuje czytelnika narrator.

      Poza tym- szanse Izy rosły, ale nie jakoś strasznie- powoli mówi się już o tym, że "jest w pewnym wieku" a w ostatnim czasie chętnych do śluby było brak- na Ochockiego ona sama nie liczyła.
      • ewa9717 Re: kupno kamienicy pomocą przy ratowaniu posagu 12.06.11, 19:35
        Ja myślę, ze on to zrobił, bo tak naprawdę gdzieś tam w środku czuł, ze nie bardzo by wiedział, co z tą panną Izabelą zrobić, gdyby już - w taki czy inny sposób- wpadła w jego ręce ;)
        • soova Re: kupno kamienicy pomocą przy ratowaniu posagu 12.06.11, 19:40
          No, jak to: "co zrobić"? Ożenić się, wielbić na klęczkach i żyć długo i szczęśliwie ever after. Do pierwszej podróży pociągiem z jakimś kuzynem czy znajomym z towarzystwa oczywiście. Ale to już byłby materiał na zupełnie inną powieść.
          --
          A może warto rozruszać to forum? :) forum.gazeta.pl/forum/f,86797,_Lalka_Noce_i_Dnie_.html
        • weteran_pl Re: kupno kamienicy pomocą przy ratowaniu posagu 12.06.11, 19:59
          ewa9717 napisała:

          > Ja myślę, ze on to zrobił, bo tak naprawdę gdzieś tam w środku czuł, ze nie bardzo by wiedział, co z tą panną Izabelą zrobić, gdyby już - w taki czy inny sposób- wpadła w jego ręce ;)


          Kupno przez Wokulskiego kamienicy Łęckiego za zawyżoną o 30 tysięcy rubli cenę, stanowiącą równowartość w tej sposób sztucznie uratowanego posagu Izabeli - to wynik tego, żeby to do czego tak dążył Wokulski, czyli jego ślub z panną Łęcką, nie był poczytany jako wynik ruiny Łęckich i efekt życiowej ich konieczności.
          Zatem to względy wizerunkowe - zachowany posag jego przyszłej żony - zadecydowały o tym kroku ze strony Wokulskiego, lecz jednocześnie pamiętajmy, że jemu bardzo zależy aby Łęcki nie miał tych pieniędzy w swoim władaniu i stąd zamysł szachowania Łęckich poprzez zawiadywanie tym posagiem i w ten sposób całkowite uzależnienie ich od siebie, ale z jasno określonym terminem: 1 rok, do 15 lipca 1879.
          Bo najdalej do tego terminu, Wokulski planuje już sobie ślub z Łęcką i w tej sytuacji - z konieczności - utrzymywanie teścia, bo posag żony będzie już w jego rękach...

          A co do tego o czym napisała "ewa9717":
          przed wyjazdem do Bułgarii Wokulski zwrócił się do swego przyjaciela, doktora Szumana z zapytaniem o taki stan, w którym się kogoś kocha ale nie pożąda...
          • kooreczka Re: kupno kamienicy pomocą przy ratowaniu posagu 12.06.11, 20:19
            Czy ja wiem, czy chodziło wyłącznie o wizerunek? Wolę myśleć, że o własną świadomość, że został wybrany i zaakceptowany.
          • soova Re: kupno kamienicy pomocą przy ratowaniu posagu 12.06.11, 20:37
            Jednak jak by nie spojrzeć, ślub z marszałkiem byłby dla Izabeli właśnie niczym więcej jak życiową koniecznością wskutek ruiny. To wszyscy wiedzą, tyle że co najwyżej mówią o tym, jak na arystokrację przystało, w sposób elegancko zawoalowany. Więc czemu Wokulski ma dążyć do tego, żeby powód jego ewentualnego ślub z Łęcką tak nie wyglądał?

            Odnoszę wrażenie, że Wokulski nie chce dawać tych "ocalonych" pieniędzy Łęckiemu do ręki nie dlatego, żeby go od siebie uzależnić i za rok zażądać ręki córki, a po prostu z obawy, żeby pan Tomasz ich nie wydał (tak to zresztą tłumaczy wyraźnie autor). Powiedzmy, że Wokulskiego stać bezproblemowo na sponsoring za kilkadziesiąt tysięcy rubli, ale na pewno nie na to, żeby tę sumę zwiększać, gdyby się okazało, że to, co Łęccy do dyspozycji mieli, w krótkim czasie przeputali.
            --
            A może warto rozruszać to forum? :) forum.gazeta.pl/forum/f,86797,_Lalka_Noce_i_Dnie_.html
            • weteran_pl Re: kupno kamienicy pomocą przy ratowaniu posagu 12.06.11, 21:24
              soova napisała:

              > Jednak jak by nie spojrzeć, ślub z marszałkiem byłby dla Izabeli właśnie niczym więcej jak życiową koniecznością wskutek ruiny. To wszyscy wiedzą, tyle że co najwyżej mówią o tym, jak na arystokrację przystało, w sposób elegancko zawoalowany. Więc czemu Wokulski ma dążyć do tego, żeby powód jego ewentualnego ślub z Łęcką tak nie wyglądał?
              >
              Gdyby nie akcja Wokulskiego wokół domu Łęckich, to faktycznie te krążące o Łęckim plotki jako o bankrucie, stałyby się po normalnej licytacji faktem i byliby zrujnowani.
              Wokulski odsuwa od nich tę ruinę i wchodzi do gry o rękę Łęckiej jako gracz numer - pomimo zmienionej sytuacji "na rynku zamążpójścia" Izabeli, bo wieść o jej uratowanym posagu w kwocie 30 tysięcy rubli przyciąga jak magnes, lecz Wokulski tak to rozgrywa, że tego posagu nikt nie może dostać do rąk przynajmniej do połowy lipca 1879 i jego plan wydaje się bliski realizacji, bo w kwietniu 1879 następują przecież zaręczyny z Izabelą...

              "Więc czemu Wokulski ma dążyć do tego, żeby powód jego ewentualnego ślub z Łęcką tak nie wyglądał?"
              Ma to dla niego duże znaczenie właśnie wizerunkowe: chodzi mu o to, żeby akceptacja jego jako przyszłego męża przez Łęcką, nie była odbierana w środowisku arystokracji - do którego się dobija - jako jej konieczność, czyli z powodów materialnych a dla niego jako człowieka i dla zalet jego charakteru i w wyniku starań o nią, w sytuacji POZORNIE możliwych innych jej wyborów ( bo sprawa zadysponowania posagiem ma mieć przecież charakter ściśle poufny ) .
              W swoim planie batalii o rękę Łęckiej, Wokulski precyzyjnie ralizuje nakreślony schemat działań:
              od dyplomu potwierdzającego szlachectwo, poprzez zbliżenie się do jej bliskich, czyli ojca i ciotki, aż po sprzedaż sklepu aby wyjść ze stanu kupieckiego...
              Zatem i to 33% oprocentowanie sztucznie wytworzonego posagu Izabeli, także jest kolejnym krokiem do całkowitego podporządkowania ich sobie - z wiadomą perspektywą osiągnięcia zamierzonego celu, ale zrealizowanego nie przy podniesionej kurtynie, a właśnie tymi "działaniami okrążającymi".
              • soova Re: kupno kamienicy pomocą przy ratowaniu posagu 12.06.11, 22:25
                W sytuacji, gdy pieniądze są, co prawda przez rok złożone u Wokulskiego, ale są, możliwość wyboru przez Izabelę jakiegoś innego kandydata nie jest pozorna. Bo jest możliwe, że np. Wokulski przyjeżdża z Paryża na wieś, a tam Izabela już po słowie ze Starskim, bo posłuchała rad ciotki i załatwiła sprawę szybko, Starski też się zorientował, że z kanarka na dachu nici, z imienniczką Wąsowską nic nie wyjdzie, a ze swoją opinią panny z posagiem stutysięcznym nie znajdzie, a tu wróbel w garści, a pieniądze, choć odroczone w czasie, ale jednak będą na pewno. I co by wtedy Wokulskiemu zostało? Uruchamiać łańcuszek wpływania? :) (To znaczy wpłynąć na prezesową, żeby z kolei ta wpłynęła na hrabinę, a ta na swojego brata, żeby wobec pojawienia się na horyzoncie Wokulskiego z mnóstwem pieniędzy z transakcji paryskiej dopuścić do zerwania zaręczyn). Mission impossible.
                --
                A może warto rozruszać to forum? :) forum.gazeta.pl/forum/f,86797,_Lalka_Noce_i_Dnie_.html
      • tibarngirl Re: kupno kamienicy pomocą przy ratowaniu posagu 11.08.15, 12:04
        W tamtych czasach kupiec (ex-szlachcic czy też nie) był niegodny ręki szlachcianki. Teraz nie jest to aż tak oczywiste, ale kiedyś byłby to taki mezalians jak ślub chłopa z mieszczanką z mała...

        a co do fizycznej atrakcyjności, to wtedy kobiety z wyższych sfer nie miały takiego podejścia jak obecnie. Wiele z nich nie wiedziało o seksie i obowiązku pożycia z mężem aż do nocy poślubnej, tak więc ruiny postawy epuzera nie odstraszały tak bardzo, gdy panna sądziła, że po ślubie będą tylko pisać razem wiersze albo spacerować. Starzy konkurenci pannę Izabelę obrzydzali, ale na pewno nie aż tak, jak gdby miała pełną wiedzę na temat pożycia z nimi.
    • rozdzial43 Re: kupno kamienicy pomocą przy ratowaniu posagu 12.06.11, 21:25
      Mnie się wydaje, że Wokulski był po pierwsze szlachetny, po drugie dumny, a po trzecie - chciał być wybrany i poślubiony z wyboru i wolnej woli umiłowanej panny.

      Po czwarte zaś - marzyciel i fantasta.

      To przecież czystej wody romantyk, ten nieszczęsny Wokulski.
      • weteran_pl Re: kupno kamienicy pomocą przy ratowaniu posagu 12.06.11, 22:27
        rozdzial43 napisała:

        > Mnie się wydaje, że Wokulski był po pierwsze szlachetny, po drugie dumny, a po
        > trzecie - chciał być wybrany i poślubiony z wyboru i wolnej woli umiłowanej panny.
        >
        >
        Co do punktu trzeciego, to się nie zgadzam, bo przecież Wokulski ( wg niego :) ) nie zaniedbał niczego, aby Izabela nie miała innego wyboru, więc nie pozostawił spraw swemu tokowi a wszystko tak prowadził na kilku frontach ( zjednywanie sobie ojca i ciotki Karolowej, informacje od pani Meliton ) , aby Łęcka wpadła w tę jego pajęczą sieć.
        I trzeba tu się zgodzić z tą kobiecą intuicją , którą to Izabela wyczywała , że Wokulski ją osacza ze wszystkich stron, itd.
        • weteran_pl Re: kupno kamienicy pomocą przy ratowaniu posagu 13.06.11, 15:12
          "soovo", Ochocki nie mógł być na poważnie brany jako kandydat do ręki Izabeli, ponieważ był na to zbyt ubogi, a Łęcka niewiele miała do wniesienia w posagu.
          Roczny dochód Ochockiego, był bowiem nawet mniejszy niż pensja Henryka Szlangbauma, subiekta w sklepie, któremu to Wokulski dał 1500 rubli na rok, czyli 125 rubli miesięcznie.
          Caly majątek Ochockiego stanowiło otrzymane w spadku 21 tysięcy rubli, które to pożyczył swemu koledze na 7% rocznie, płatne na święty Jan :) pod hipotekę wiejskiej posiadłości.
          Dawało mu to więc 21000*7%=1470 rubli rocznie, czyli 122,5 rubla miesięcznie...
          Ochocki już od 3 lat nie mógł odebrać od tego będącego w kłopotach finansowych kolegi swojego kapitału, tak mu potrzebnego na dalsze badania naukowe i dlatego zrobił ten interes z Rzeckim, biorąc od niego w gotówce te 21000 rubli - w zamian za dalsze pobieranie 7% procentu rocznie zabezpieczone na hipotece , płatne oczywiście na święty Jan :) .
          Zatem to nie tylko różnice światopoglądowe ( on naukowiec a ona dama salonowa ) uniemożliwiały poważne rozpatrywanie dojście do mariażu pomiędzy Ochockim a Łęcką.

          Tak więc, to dopiero zapis w testamencie Wokulskiego uczynił go człowiekiem finansowo niezależnym, bo kwota 140 tysięcy rubli stanowiła spory majątek, mogący zabezpieczyć mu możliwość spokojnej pracy naukowej.
          • soova Re: kupno kamienicy pomocą przy ratowaniu posagu 13.06.11, 15:28
            Ale nie mówię, że Ochocki był poważnym kandydatem dla Izabeli. Jak miał zresztą nim być, skoro nie spełniał wszystkich trzech warunków, które sobie założyła? Natomiast pisałam o tym, że był jej zdecydowanie bliższy niż Wokulski czy marszałek - i wiekowo i z powodu pochodzenia. Gdyby więc trafił się jej kandydat typu Ochocki wersja beta, ;) czyli niestary, pochodzący z dobrej rodziny i z majątkiem, i gdyby taki kandydat choćby z uwagi na te pewne już 30.000 rubli posagu jej się oświadczył, to wszak by się nie wahała, mając nawet obok Wokulskiego z majątkiem znacznie większym i zakochanego w niej bez pamięci. Podkreślę raz jeszcze, że w momencie między sprzedażą kamienicy a rozejściem się wieści o paryskich sukcesach Wokulskiego takim "kandydatem na kandydata" jest Starski, bo hrabina Karolowa robi przecież co do tego małżeństwa poważny projekt. Dlatego uważam, że Wokulski postępując w sprawie kamienicy tak, jak postąpił, sporo zaryzykował, bo Izabela w każdej chwili mogła po prostu wyjść za innego, gdyby tylko ktoś jej pasujący się trafił. Inna sprawa, że pan W. miał już okazję działać w warunkach wysokiego ryzyka, więc możliwe, że podszedł do tego jak do pojedynku z baronem, to znaczy z góry założył, że nie zdarzy mu się żaden wypadek. ;)
            --
            A może warto rozruszać to forum? :) forum.gazeta.pl/forum/f,86797,_Lalka_Noce_i_Dnie_.html
        • rozdzial43 Re: kupno kamienicy pomocą przy ratowaniu posagu 14.06.11, 21:16
          > Co do punktu trzeciego, to się nie zgadzam, bo przecież Wokulski ( wg niego :)
          > ) nie zaniedbał niczego, aby Izabela nie miała innego wyboru, więc nie pozostaw
          > ił spraw swemu tokowi a wszystko tak prowadził na kilku frontach ( zjednywanie
          > sobie ojca i ciotki Karolowej, informacje od pani Meliton ) , aby Łęcka wpadła
          > w tę jego pajęczą sieć.

          IMHO jedno nie wyklucza drugiego. Nieszczęsny Stanisław miał w sobie wiele sprzeczności. Działał skutecznie - jak to pragmatyk i pozytywista, ale odczuwał i kochał się biedak beznadziejnie romantycznie.

          > I trzeba tu się zgodzić z tą kobiecą intuicją , którą to Izabela wyczywała , że
          > Wokulski ją osacza ze wszystkich stron, itd.

          Pewnie, że miała rację, wyraźnie osaczał. Ale możliwa skuteczność tych zabiegów i możliwość osiągnięcia celu to już nie była wina Wokulskiego, tylko reguł panujących w społeczeństwie, na wpół ubezwłasnowolniających młode kobiety. Nawet arystokratki.
    • jadwiga1350 Re: kupno kamienicy pomocą przy ratowaniu posagu 14.06.11, 11:12
      > Tak zaczęłam zastanawiać się wczoraj nad listem, który pani Meliton napisała do
      > Wokulskiego w sprawie okazji zakupu kamienicy Łęckich. Pada w nim stwierdzenie
      > : "Chwila jest bardzo pomyślna, gdyż panna Izabela, postawiona między biedą a w
      > yjściem za marszałka, chętnie zgodzi się na każdą inną kombinację."

      Z tego listu można wywnioskować, że pani Meliton radzi Wokulskiemu poproszenie o rękę Izabeli. To jest przecież ta inna kombinacja, która odsunie od Izy widmo marszałka i widmo nędzy, a dla Wokulskiego będzie spełnieniem jego marzeń. Stach natomiast ratuje posag Izy. Myślę, że mógł zrobić to z dwóch powodów:
      1) Romantyk wziął w nim górę nad trzeźwym, pozytywistycznym kupcem. Wokulski chce "służyć" Łęckim , nie żądając nic w zamian.
      albo
      2) Uznał, że jest jeszcze osobą zbyt świeżą w towarzystwie, żeby prosić o rękę Izy. Łęcka mając do wyboru marszałka czy nuworysza-kupca, może wybrać tego pierwszego
      • soova Re: kupno kamienicy pomocą przy ratowaniu posagu 14.06.11, 11:55
        I, jak widać, w obu przypadkach ryzykował, że Izabela wyjdzie za innego, jeśli znajdzie pasującego jej kandydata i jeżeli taki kandydat ją zechce.
        --
        A może warto rozruszać to forum? :) forum.gazeta.pl/forum/f,86797,_Lalka_Noce_i_Dnie_.html
        • jadwiga1350 Re: kupno kamienicy pomocą przy ratowaniu posagu 14.06.11, 12:26
          Ryzykował, a może dobrze to sobie przemyślał i doszedł do wniosku, że te 30 tysięcy raczej nie spowoduje eksplozji propozycji matrymonialnych. Miałby w tym wiele racji, bo od czasu licytacji kamienicy do końca powieści nikt nie prosił o rękę Izy oprócz niego i marszałka. Te 30 tysięcy pozwalały Łęckim utrzymać się na powierzchni, ale nie były dostatecznym wabikiem dla łowców posagów.
          -
          "...a ksiadz jesli chce moze mnie nawet w d...pe pocalowac.nie doslownie oczywiscie bo to by bylo gorsze niz jakby sie do mnie 'siostro' zwrocil."
          (rach.ell)
          • soova Re: kupno kamienicy pomocą przy ratowaniu posagu 14.06.11, 12:56
            Ale jednak pierwsze słowa hrabiny wieść o tych trzydziestu tysiącach to ulga, że posag Izabeli został ocalony. Chwilę wcześniej pan Tomasz wyraźnie mówi, że gdy dowie się o nich baron, wróci do Izabeli (co stawia w ciekawym świetle moment zaręczyn barona z Eweliną, bo wygląda na to, że Łęcki dzieli skórę na niedźwiedziu nie tyle chodzącym po puszczy, co właśnie ustrzelonym i wypchanym przez innego myśliwego :)). I obojgu - i panu Tomaszowi i hrabinie - nie chodziło przecież o łowców posagów, bo dla takich 30.000 to było mało. Natomiast z tej sceny wyraźnie wynika to, o czym mówię - że Wokulski tym zakupem kamienicy przysunął lont do beczki z prochem. Jeden odpowiedni kandydat, a cały plan zdobycia Izabeli na nic.
            --
            A może warto rozruszać to forum? :) forum.gazeta.pl/forum/f,86797,_Lalka_Noce_i_Dnie_.html
            • jadwiga1350 Re: kupno kamienicy pomocą przy ratowaniu posagu 28.07.11, 21:35
              > Ale jednak pierwsze słowa hrabiny wieść o tych trzydziestu tysiącach to ulga, ż
              > e posag Izabeli został ocalony.

              Ulga, bo lepiej mieć 30 tysięcy niż nie mieć nic. Ale czy za tym przyjdą jakieś atrakcyjne oferty matrymonialne? To wielka niewiadoma.
              Marszałek i baron wzięliby Izę bez żadnego posagu, Starski wtedy gdyby miała z milion rubli. Ochocki czy Szastalski wcale nie chcą się żenić. Nie widać tego idealnego epuzera na horyzoncie.

              >I obojgu - i panu Tomaszowi i hrabinie - nie chodziło prze
              > cież o łowców posagów, bo dla takich 30.000 to było mało

              Tomaszowi chodzi o barona, hrabinie o Starskiego. Nie są to wcale odpowiedni kandydaci. I co najważniejsze, obydwaj(w tym momencie) nie mają żadnej ochoty na poślubienie panny Łęckiej.

              co stawia w ciekawym świetle momen
              > t zaręczyn barona z Eweliną, bo wygląda na to, że Łęcki dzieli skórę na niedźwi
              > edziu nie tyle chodzącym po puszczy, co właśnie ustrzelonym i wypchanym przez i
              > nnego myśliwego :

              Ciekawe, czyżby konkury i zaręczyny odbyły się w całkowitej tajemnicy, że Łęcki nic o tym nie wie? Taka wieść powinna z prędkością błyskawicy obiec towarzystwo.
              • soova Re: kupno kamienicy pomocą przy ratowaniu posagu 29.07.11, 09:41
                Zdaje się, że całe te konkury i zaręczyny odbywały się latem na wsi, skąd z uwagi na odległość i pocztę jako jedyny środek komunikacji wieści nie rozchodziły się tak szybko. Zauważ, że w rozmowie w pociągu "jak to od razu widać, że wracasz z prowincji" to argument Izabeli na słowa Starskiego o tym, że Wokulski zarobił pokątnie na klaczy barona. Sprawa wyjaśniła się jakoś pod koniec kwietnia, a Starski, który do pociągu wskakuje w ostatniej chwili po powrocie z Zasławka (i kartach u barona w międzyczasie), o tym nie wie.
                • jadwiga1350 Re: kupno kamienicy pomocą przy ratowaniu posagu 30.07.11, 19:58
                  "Jeszcze baron dowiedziawszy się, że zostało nam trzydzieści tysięcy, przyjdzie tu... dla ciebie. Bo pomyśli, że choćby się z tobą ożenił bez posagu, to jednak nie będzie potrzebował wydawać pieniędzy na mnie..."

                  Może więc te 30 tysięcy to żaden posag, tylko kapitał do przejedzenia przez Łęckiego?
                  • jadwiga1350 Re: kupno kamienicy pomocą przy ratowaniu posagu 23.09.11, 18:56
                    " A... nie masz pojęcia, panie Stanisławie, jak się dziś zirytowałem. Czy dasz wiarę? dom mój sprzedano za dziewięćdziesiąt tysięcy!...
                    Wokulski drgnął.
                    (...)
                    - A tak rachowałem - prawił pan Łęcki - że od pięćdziesięciu tysięcy dasz mi z dziesięć tysięcy rocznie. Na utrzymanie domu wychodzi mi sześć do ośmiu tysięcy, więc za resztę moglibyśmy z Belą co roku wyjeżdżać za granicę. Obiecałem nawet dziecku, że za tydzień pojedziemy do Paryża... "

                    Jasne więc, że ten posag, to żaden posag. Łęccy wszystko mają zamiar przejeść i przehulać. Wokulski swoim podstępem nie ratuje posagu Belci, tylko zapewnia utrzymanie panu Tomaszowi. Nie będzie na garnuszku przyszłego zięcia.

                    • matylda1001 Re: kupno kamienicy pomocą przy ratowaniu posagu 24.09.11, 21:27
                      jadwiga1350 napisała:

                      >Jasne więc, że ten posag, to żaden posag. Łęccy wszystko mają zamiar przejeść i
                      przehulać. Wokulski swoim podstępem nie ratuje posagu Belci, tylko zapewnia utrzymanie panu Tomaszowi. Nie będzie na garnuszku przyszłego zięcia.<

                      Niezupełnie. Pan Tomasz liczył na to, że za dom dostanie 120 tys. czyli 50 tys. więcej niż zabiorą wierzyciele. W tej sumie miesci się posag panny Izabeli, 30 tys. a 20 tys. zostałoby panu Tomaszowi jako kapitalik. Niestety, Wokulski nie okazał się aż takim wariatem, i podarował panu Łęckiemu tylko 30 tys. - posag panny Izabeli właśnie. Tymczasem państwo Łęccy musza się zadowolić odsetkami od sumy posagowej. Myślę, że gdyby doszło do ślubu, to Wokulski w ogóle zrezygnowałby z posagu, zostawiając te pieniądze na zabezpieczenie bytu teścia.
                      • jadwiga1350 Re: kupno kamienicy pomocą przy ratowaniu posagu 02.10.11, 12:27
                        Myślę, że gdyby doszło do ślubu, to Wokulski w ogóle zrezygno
                        > wałby z posagu, zostawiając te pieniądze na zabezpieczenie bytu teścia.

                        Każdy przyszły zięć musiałby zrezygnować z posagu albo wziąć Łęckiego na swój garnuszek
                        • izabella1991 Re: kupno kamienicy pomocą przy ratowaniu posagu 29.06.13, 12:48
                          Podejrzewam,że gdyby doszło do ślubu Stacha z Izą-to Wokulskiego czekałoby i jedno i drugie.
                          Wiadomo,że nie mógłby dopuścić do tego,aby pan Tomasz nie miał za co w wista grywać,ani chociażby służby opłacić( a było tego co najmniej troje,bo przecież lokaj Mikołaj,kucharka no i pokojówka zapewne też była).Nie sądzi tu nikt,aby Belcia własnymi wypielęgnowanymi rączkami kurze wycierała:-)))
                          No i jeszcze Flora-też przecież nie wywaliliby jej za drzwi,więc ją też musiałby Stach wziąć na kark,przynajmniej finansowo.
                          Co do posagu Izy,to kto wie,czy Stach nie machnąłby ręką na niego,bo wszak co to dla niego marne 30 000 rubli.Choć kto wie....był XIX wiek,a wtedy sprawy posagowe czy spadkowe traktowano bardzo poważnie.
    • tt-tka Re: kupno kamienicy pomocą przy ratowaniu posagu 26.02.15, 16:54
      dzien dobry wszystkim
      temat niemlody, ale dopowiem swoje trzy grosze, bo wlasnie siedze nad Lalka
      te 30 tysiecy to dla p. Leckiego tyle co nic - otwarcie mowi o nich "to nedza, ruina"
      a znajacy sie na finansach Dawid Szpiegelman wyjasnia Izabeli, ze od 30. tys. moga miec trzy tys. rocznie i to na bardzo niepewnej hipotece
      procenty w spolce handlowej daja wiecej, ale tez sytuacja jest wyjatkowa - Wokulski zakladajac spolke , na zadanie udzialowcow, zastrzegl wyraznie mozliwosc wycofania kapitalow po roku, przez obie strony, czyli sam tez moze z tego interesu zrezygnowac
      a Lecki juz w tym pierwszym roku przewiduje mozliwosc podjecia czesci kapitalu pytajac "gdybym potrzebowal, to do kogo u ciebie, panie Stanislawie, mam sie zwrocic" i chce placic szosty czy siodmy procent za pozyczenie sobie pieniedzy, ktore daja 33% - co Wokulski otwarcie okresla jako niemozliwe
      w koncowce zasoby Leckich juz 90-tys. , z zapisem ciotki Hortensji, "poczciwy baron" ofiaruje sie umiescic na 7%, co ma dac do 6 tys. rocznie i co panna Izabela kwituje "trudno, trzeby nauczyc sie oszczednosci"

      te 30.tys. Leccy przatraciliby w kilka lat i hipotetyczny maz Izabeli i tak mialby na karku marnotrawna zone i marnotrawnego tescia

      imho Wokulski przeplacil, by Izabela nie czula sie zmuszana, choc ma swiadomosc, ze i tak dla niej to wybor mniejszego zla, a nie po prostu wybor

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka