Dodaj do ulubionych

Panna Florentyna jako bohater sezonu

18.07.12, 22:29
jest czymś nieprawdopodobnym. Jak bezbarwna, nijaka, wręcz bezpłciowa, pełna konwenansów postać mogła osiągnąć taką pozycję, wzbudzić zainteresowanie otoczenia? Na bohaterkę sezonu to już bardziej pasuje Krzeszowska, z jej kłótliwością, zgryźliwością, wybuchami, niestabilnym charakterem, no i z ładnym majątkiem.
Obserwuj wątek
    • weteran_pl Re: Panna Florentyna jako bohater sezonu 19.07.12, 12:43
      Nic nie wiemy o tym, jaką osobą była panna Florentyna kilkanaście lat temu, zaś to jaka jest w roku 1878, to wynik wielu składowych, w tym zdawanie sobie sprawy ze swego beznadziejnego położenia, poprzez całkowite utracenie szans na zamążpójście, oraz bycie uzależnioną od rodziny.
      • jadwiga1350 Re: Panna Florentyna jako bohater sezonu 26.07.12, 10:20
        Utrata majątku przez pana Tomasza powinna przywrócić pannie Florentynie dawny rezon. Różnica między nią a dobroczyńcami zaczynała się powoli zacierać. Iza stawała się ubogą krewną arystokratów, jaką Florentyna była od dawna( lub całe życie). Florcia oczywiście nie wie, że pojawi się taki Wokulski i uratuje Łęckich. Powinna pozwalać sobie na wiele, na niezależność, a nie podrzucać ruble do kieszeni Łęckiego. Chyba, że Flora zawsze była cichutką, pokorniutką ubogą krewną, taką jak Klotylda Buddenbrook. Tylko, że takie osoby raczej nie stawały się bohaterami sezonu.

        Na małżeństwo jeszcze mogła liczyć. Świeżo wzbogacony nuworysz, Żyd-przechrzta, nie pogardziłby ręką ubogiej kuzynki wielkich panów, znającej doskonale etykietę, zapewniającej domowi arystokratyczną oprawę. Flora nie mogła mieć więcej niż 20 lat w chwili swego królowania na salonach, w 1878 może liczyć około 35 lat.
        • kooreczka Re: Panna Florentyna jako bohater sezonu 26.07.12, 15:06
          Jadwigo, nie pierwszy raz masz ten problem, że próbujesz przedstawić XIX wiecznych bohaterów jako ludzi myślących współczesnymi kategoriami.

          Żyd-przechrzta? W samej "Lalce" czarno na białym stoi, że byli oni pariasami dla obu stron. Nawet niewierzący Żydzi rzadko decydowali się na taki krok, bo wiedzieli, że arystokracja i tak ich nie przyjmie, choćby mieli harem zubożałych hrabianek, więc lepiej trzymać się w swoim kółku.

          Na początku Lalki Łęccy jeszcze nie są zrujnowani- są jakieś problemy, ale mają kamienice, widoki na spadek i szybko pojawia się Wokulski. Iza cały czas nie spada ze świecznika. A Flora nie pozwala sobie na niezależność, bo jest do szpiku przesiąknięta swoją klasą- zna miejsce ubogiej krewnej, ale cały czas snobuje się przed Wokulskim. Po co jej niezależność? Żeby miała iść do roboty?

          Jeśli chodzi o sensację sezonu myślę, że mogłoby to być widowiskowe bankructwo i np. samobójstwo głowy rodziny+ ucieczka narzeczonego. Popłakano nad nią, powzruszano się i zostawiono samej sobie/

          • jadwiga1350 Re: Panna Florentyna jako bohater sezonu 26.07.12, 18:59
            > Jadwigo, nie pierwszy raz masz ten problem, że próbujesz przedstawić XIX wieczn
            > ych bohaterów jako ludzi myślących współczesnymi kategoriami.

            To znaczy? Kiedy(według mnie) Flora myśli współczesnymi kategoriami?

            > Żyd-przechrzta? W samej "Lalce" czarno na białym stoi, że byli oni pariasami d
            > la obu stron.

            Wiesz dobrze, że w samej Lalce to sprawa skomplikowana. Szuman mówi, ze chcą go swatać, byle się tylko ochrzcił. Szlangbaum zawiera znajomość z Krzeszowskim, a baronowa ma być towarzystwem dla jego żony.
            Pogarda pogardą, ale to nie zmienia faktu, że małżeństwa między biedny i szlachetnie urodzony a bogaty parias zdarzały się . To tylko Iza fiksowała na punkcie kupczyka.

            > Na początku Lalki Łęccy jeszcze nie są zrujnowani- są jakieś problemy, ale mają
            > kamienice, widoki na spadek i szybko pojawia się Wokulski. Iza cały czas nie s
            > pada ze świecznika.

            Toteż ja nie piszę o Izie tylko o Florze. Dla Izy marszałek/Wokulski/Dalski, a dla Flory ktoś typu młody Szlangabum lub krewny Krzeszowskiej.

            A Flora nie pozwala sobie na niezależność, bo jest do szpik
            > u przesiąknięta swoją klasą- zna miejsce ubogiej krewnej, ale cały czas snobuje
            > się przed Wokulskim. Po co jej niezależność? Żeby miała iść do roboty?
            >

            Niezależność wobec krewnych. Za pieniądze bogatego męża mogłaby się jeszcze bardziej snobować i stroić fochy równe fochom Belci.
            • kooreczka Re: Panna Florentyna jako bohater sezonu 27.07.12, 21:53
              Próbujesz Florę swatać z Żydem- dla nas nic wielkiego, dla tamtych wielkie halo. Sam Szlangbaum w końcówce wycofuje się rakiem i dosadnie mówi, ile zostało z pobożnych życzeń o asymilacji na polu choćby towarzyskim.

              Nie przeczę, że jakiegoś nowobogackiego mogłaby złapać. Ale do tego trzeba
              -okazji
              -planu i sprytu
              -gotowości na zmiany
              Dwóch ostatnich we Florze nie ma, za pierwszym się nie rozgląda.
                  • jadwiga1350 Re: Panna Florentyna jako bohater sezonu 28.07.12, 22:52
                    Halo tym mniejsze im większe pieniądze. Szlangbaum z upływem czasu podnosi ogon:sklep, spółka. I jakoś się nie boi, że dla chrześcijan typu Krzeszowscy, Maruszewicz może być wstrętny. Nie boi się, że baronowa Krzeszowska, znana z niezbyt miłego charakteru, może dokuczać jego żonie, wyśmiewać, itp.
                    Pieniądze starego Szlangbauma to mierzwa z której z powodzeniem mogłaby wyrosnąć idealna miłość trubadura Henryka i damy Florentyny.
                    • kooreczka Re: Panna Florentyna jako bohater sezonu 29.07.12, 19:07
                      Nie boi się, bo ma ich w nosie. Wraca do ojca i swojego kółka towarzyskiego, pokazując, jak skończyły się piękne słowa o asymilacji. Jego żona nie będzie spotykać się z Krzeszowską.
                      Jeśli miłość zakwitłaby- to odrzucona z obu stron, a tego Szlangbaum by nie chciał.
                      • soova Re: Panna Florentyna jako bohater sezonu 31.07.12, 16:52
                        Dlaczego Szlangbaumowa ma się nie spotykać z Krzeszowską? Wszystko zależy od tego, czy Henryk Szlangbaum pożyczy baronowi pieniądze. Maruszewicz obiecuje Szlangbaumowi zawiązanie stosunków z Krzeszowskimi, gdy już wiadomo, kto przejmie sklep, a Szlangbaum następnie odpowiada Rzeckiemu na pytanie o przyjmowanie jędzy - baronowej: "Baron będzie dla mnie, a baronowa dla mojej żony. W duszy jestem demokratą, ale co pocznę, kiedy wobec głupich ludzi salon lepiej wygląda z baronami i hrabiami aniżeli bez ich. Wiele robi się dla stosunków, panie Rzecki."
                      • soova Re: Panna Florentyna jako bohater sezonu 02.08.12, 09:09
                        Ale co, rozwieść się nie mógł? Tego akurat Żydom religia nie zabrania. :) Mógł się rozwieść Kopł Berman w "Rodzinie Muszkatów" ze swoją żoną, matką czwórki ich dzieci, żeby poślubić ukochaną Leę, to mógłby i Szlangbaum, gdyby oszalał z miłości do Flory choćby tak jak oszalał Wokulski dla Izabeli.
                        • weteran_pl Re: Panna Florentyna jako bohater sezonu 02.08.12, 12:56
                          Pospekulować oczywiście można, nawet tak szeeeeroko..
                          Więc idźmy dalej: była panna Florentyna daje mu kolejną piątkę dzieci :) itd.itp.

                          A teraz w trosce o powagę tego forum: Henryk Szlangbaum był ubogim subiektem, którego nie było nawet stać na spodnie dla najstarszego syna i żadną miarą nie można rozpatrywać go jako kogoś, kto miałby stanowić o swoim rozwodzie - w obawie o utratę tych oczekiwanych w spadku po ojcu stu tysięcy rubli.
                          Bowiem stary S.Szlangbaum nigdy na to by nie dał zgody, aby jego syn się przechrzcił - a Henryk bez majątku ojca, byłby do końca życia tylko subiektem ( już jest przecież w wieku Wokulskiego! ) a nie przewodniczącym spółki.
                          • soova Re: Panna Florentyna jako bohater sezonu 02.08.12, 14:13
                            A musiałby się zaraz przechrzcić? Przecież - oczywiście z zachowaniem powagi tego forum ;) - teoretycznie byłoby możliwe zakochanie się młodego Szlangbauma we Florentynie już po tym, gdy został prezesem spółki z niezłymi dochodami (więc doraźna pomoc ojca nie była mu potrzebna, a spadek wobec perspektyw spółki mógł sobie odpuścić) i rozwód wg religii żydowskiej, której wcale nie musiał porzucać, skoro nie chciał być przechrztą. Inna sprawa, że będąc żydem, poślubić Florentynę w kościele katolickim raczej by nie mógł.

                            Co do tych spodni, to mam wrażenie, że mały Michaś chciał za pomocą takiego szantażyku psychicznego wyłudzić od dziadka nie tyle spodnie, ile pieniądze, ;) i to nie dlatego, że Henryka nie było na stać na spodnie, bo przecież Wokulski dał mu dobrą pensję. I na pewno nieźle sobie obliczył, że dziadek coś mu tam da. (A ten nie dość, że wspomógł wnuczka finansowo, to jeszcze obiecał sprezentować mundur do gimnazjum).
                          • jadwiga1350 Re: Panna Florentyna jako bohater sezonu 03.08.12, 09:59
                            Zamiast martwić się o powagę forum należałoby się pomartwić o swój intelekt. Jak można wszystko rozumieć tak dosłownie?
                            Chyba napisałam na początku: ktoś w typie młodego Szlangbauma lub krewny Krzeszowskiej. A Weteran odkrywa Amerykę: Szlangbaum ma żonę i dzieci!
                            • weteran_pl Re: Panna Florentyna jako bohater sezonu 03.08.12, 13:52
                              jadwiga1350 napisała:

                              > Zamiast martwić się o powagę forum należałoby się pomartwić o swój intelekt. Jak można wszystko rozumieć tak dosłownie?
                              > Chyba napisałam na początku: ktoś w typie młodego Szlangbauma lub krewny Krzeszowskiej. A Weteran odkrywa Amerykę: Szlangbaum ma żonę i dzieci!>

                              Tyle tylko, że ja nie odniosłem się do tego wpisu z 26.07 z godziny 18:59
                              "Dla Izy marszałek/Wokulski/Dalski, a dla Flory ktoś typu młody Szlangabum lub krewny Krzeszowskiej." - gdzie mowa o młodym Szlangabumie,

                              a do tego z 28.07 z godziny 22:52
                              "Pieniądze starego Szlangbauma to mierzwa z której z powodzeniem mogłaby wyrosnąć idealna miłość trubadura Henryka i damy Florentyny." - gdzie zostaje dodany element w postaci starego Szlangbauma i jego pieniędzy, a skoro tak, to logiczne dla ludzi myślących jest to, że gdy ten ojciec S.Szlangbaum jest już stary, to i i jego syn Henryk jest już wtedy człowiekiem żonatym, mającym progeniturę.

                              Odnosząc się do poczynionej uwagi o moim intelekcie, to mogę jedynie zamknąć Ci usta ustępem ( z Lalki ) gdzie panna Florentyna mówi do Wokulskiego:
                              " Czy to można w każdym razie spuścić się na obcych"
                              bo ja - co do logicznych interpretacji tej powieści - nie chcę nawet spuścić się na Ciebie...

          • matylda1001 Re: Panna Florentyna jako bohater sezonu 06.08.12, 02:42
            kooreczka napisał:

            >Żyd-przechrzta? W samej "Lalce" czarno na białym stoi, że byli oni pariasami dla obu stron. Nawet niewierzący Żydzi rzadko decydowali się na taki krok, bo wiedzieli, że arystokracja i tak ich nie przyjmie, choćby mieli harem zubożałych hrabianek, więc lepiej trzymać się w swoim kółku.<

            E...tam... wszystko kwestia ceny ;) Taki Leon Goldstand, na przykład, nie dosyć, że bankier warszawski, to jeszcze polski dyplomata. Ożenił się z Zofią Karnkowską herbu Junosza, i nawet przechrzcić się nie musiał. Zofia majętna nie była, a Leon miał tyle, że kupił sobie wstęp na salony i jeszcze dużo zostało. A znowu niejakiemu Adolfowi Goldfederowi, też warszawskiemu bankierowi, spodobało się wydać ukochaną córkę - Stefanię - za hrabiego Jerzego Skarbka. Panna była grubo pozłacana, więc hrabiemu nie przeszkadzało nawet to, że zgodnie z prawem mojżeszowym, jego dzieci będą prawowitymi Żydami. Podobne związki (między herbem a pieniędzmi) zdarzały się stosunkowo często :) Myślisz, że hrabia Krzeszowski pogardziłby posagiem, gdyby jego zacna małżonka miała żydowskie korzenie?
        • soova Re: Panna Florentyna jako bohater sezonu 26.07.12, 17:05
          Żeby uboga krewna - rezydentka mogła zacząć zachowywać się niezależnie w obliczu groźby utraty majątku przez krewnych, na których łasce mieszka, musi mieć naprawdę duże perspektywy i sporą pewność siebie. A Flora nie ma ani jednego ani drugiego. Po co i z czym miałaby się "wybijać na niezależność", skoro Łęccy mają zagrożony majątek, ale ona nie ma żadnego? A skoro nie ma żadnego, zamknięta jest przed nią jedyna dostępna dla kobiety w jej sferze droga życiowa, czyli małżeństwo, bo nie zechce jej ani arystokrata zubożały ani majętny, nie jest też na tyle atrakcyjna, żeby zwrócił na nią uwagę jakiś drugi Wokulski. Co do Żydów, to Kooreczka ma rację, zresztą nie wiadomo, czy sama arystokratyczna, snobująca się na Anglię Florentyna w ogóle by myśl o czymś takim do siebie dopuściła.

          Myślę, że Flora mogła być "atrakcją sezonu" tak jak Marta Korczyńska, kiedyś przecież młoda, wesoła i ładna dziewczyna, wokół której kręcił się niejeden kawaler, a Darzecka obiecywała, że ją wyswata z kimś jak raz dla niej. Dziewczyna odrzuca coraz to nowych kawalerów, bo myśli, że wszystko kręci się wokół niej, aż tu nagle przychodzi moment, gdy wszyscy kawalerowie żenią się z innymi pannami, a Flora zostaje na koszu, a w dodatku bez posagu, bo go wcale nie miała (albo jest go pozbawiona z powodu lekkomyślności rodzica tak jak Justyna Orzelska). I w sumie losy Flory i Justyny są co nieco podobne: obie lądują u ciut bogatszych krewnych, jedna jako rezydentka - gospodyni domu, druga - właściwie nie wiadomo kto, bo przecież gospodyni, czyli Marta, już w Korczynie jest.
          • jadwiga1350 Re: Panna Florentyna jako bohater sezonu 26.07.12, 19:20
            > Żeby uboga krewna - rezydentka mogła zacząć zachowywać się niezależnie w oblicz
            > u groźby utraty majątku przez krewnych, na których łasce mieszka, musi mieć nap
            > rawdę duże perspektywy i sporą pewność siebie. A Flora nie ma ani jednego ani d
            > rugiego

            Może wystarczyłoby przekonanie, że jadą na tym samym wózku.
          • jadwiga1350 Re: Panna Florentyna jako bohater sezonu 26.07.12, 21:31
            > Myślę, że Flora mogła być "atrakcją sezonu" tak jak Marta Korczyńska, kiedyś pr
            > zecież młoda, wesoła i ładna dziewczyna,

            Ale bycie ładną, interesującą panną na wydaniu raczej nie podchodzi pod bycie atrakcją sezonu. Tak w Lalce mówią o wnuczkach prezesowej, a żadna z nich nie jest (i raczej nie była) bohaterką sezonu.
            Myślę, że to sezonowe bohaterstwo mogło mieć źródło w niezwykłej urodzie. Flora byłaby w młodości taką Izą Łęcką, powszechnie podziwianą.
            Albo wynikało z odpowiedniego charakteru i zachowania( tupet, nonszalancja, narzucanie przekonania o własnej wyjątkowości na wzór Molinariego)
            Nic z tego nie pasuje do Flory roku 1878r.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka