Dodaj do ulubionych

Rozmowa Eweliny z Wokulskim

29.08.12, 15:24
Zastanawiające. Ewelina zwierza się obcemu człowiekowi, widzianemu właściwie pierwszy raz w życiu(nie wiadomo czy na święconym zwróciła na niego uwagę). Narzeczona barona nie tylko wywnętrznia się, ale wręcz oczekuje od Wokulskiego aprobaty dla swoich postępków. I jest wyraźnie zawiedziona, gdy rozmówca reaguje nie tak, jak ona tego pragnęła. I po co to Ewelinie? Nie wystarczy, że jej plany małżeńskie popiera ukochany mężczyzna, Starski? Co jej po aprobacie Wokulskiego? Gdyby Stach powiedział: "Dobrze pani robi, panno Ewelino. Każda kobieta na pani miejscu powinna tak postąpić", to czy to uspokoiłoby Janocką? Zniknąłby z jej oczu strach i rozpacz, a z twarzy bladość?
Obserwuj wątek
    • maryboo Re: Rozmowa Eweliny z Wokulskim 29.08.12, 17:04
      jadwiga1350 napisała:

      > Zastanawiające. Ewelina zwierza się obcemu człowiekowi, widzianemu właściwie p
      > ierwszy raz w życiu(nie wiadomo czy na święconym zwróciła na niego uwagę).

      Może właśnie dlatego decyduje mu się zwierzyć, że jest kimś "spoza kręgu", a więc w domyśle - obiektywnie i trzeźwo patrzącym? W dodatku zarówno baron, jak i prezesowa mówią o nim w samych superlatywach, Wokulski znany jest ze swej zaradności i wciąż rosnącej pozycji - dla młodego dziewczątka ktoś taki może łatwo urosnąć do rangi autorytetu:

      [i]To źle, że mi pan tak odpowiada. Babcia mówi, że pan jest człowiekiem wielkiego charakteru; ja dotychczas nigdy nie spotykałam ludzi z wielkim charakterem, a sama mam bardzo słaby.[/i]

      Ewelina ma wątpliwości dotyczące swojego postępowania, ale tak naprawdę nie ma z kim o nich porozmawiać. Baron uchodzi za świetną partię wśród arystokracji, więc z dużym prawdopodobieństwem większość potencjalnych rozmówców (jak goście w Zasławku) nie potrafiłaby zrozumieć jej obiekcji; ci zaś, którzy sami wątpią w powodzenie tego związku (vide Zasławska) stosują iście borejkowską definicję dyskrecji i z jakiegoś powodu nie dyskutują z nią szczerze na ten temat.

      Mnie jest zresztą zawsze żal Eweliny w tej scenie, bo jawi się tu jako kompletnie zagubiona dziewczyna, właściwie mentalne dziecko, które wplątało się w niechciane narzeczeństwo z uległości i współczucia (oraz braku asertywności) i desperacko poszukuje jakiegoś znaku potwierdzającego, że podjęła słuszną decyzję - choćby tym drogowskazem miała być jedynie opinia Wokulskiego.
      • soova Re: Rozmowa Eweliny z Wokulskim 30.08.12, 09:31
        <Baron uchodzi za świetną partię wśród arystokracji, więc z dużym prawdopodobieństwem większość potencjalnych rozmówców (jak goście w Zasławku) nie potrafiłaby zrozumieć jej obiekcji; ci zaś, którzy sami wątpią w powodzenie tego związku (vide Zasławska) stosują iście borejkowską definicję dyskrecji i z jakiegoś powodu nie dyskutują z nią szczerze na ten temat.>

        Oj, chyba jednak nie. Zasławska jest po prostu przekonana, że Ewelina wychodzi za mąż dla pieniędzy. Bo inaczej po co mówiłaby to:

        "- Tak, to jest dziwna dziewczyna - mówiła prezesowa - i powiem ci, że zaczynam tracić dla niej serce. Do jej małżeństwa nie mieszam się, skoro niejedna panna jej zazdrości, a wszyscy mówią, że robi świetną partię. Ale to, co miała dostać po mojej śmierci; przejdzie na innych. Kto ma krocie barona, nie potrzebuje moich dwudziestu tysięcy."

        "- Głupiutkie są te panny - zaczęła po chwili prezesowa. - Im się zdaje, że jak złapie która bogatego męża, a poza nim przystojnego kochanka, to już wypełni sobie życie... Głupiutkie. Ani wiedzą, że wnet sprzykrzy się stary mąż i pusty kochanek i że prędzej czy później każda zechce poznać prawdziwego człowieka. A jeżeli się taki trafi, na jej nieszczęście, co ona mu da?... Czy wdzięki, które sprzedała, czy serce zaszargane z takimi oto Starskimi?... "
        • maryboo Re: Rozmowa Eweliny z Wokulskim 30.08.12, 10:09
          Ale jak to się kłóci z moim założeniem? ;) Tak, prezesowa sądzi, że Ewelina wychodzi za barona dla pieniędzy - i uważa, że zmarnuje sobie w ten sposób przyszłość (patrz drugi zamieszczony przez Ciebie cytat). A przecież wystarczyłoby z dziewczyną porozmawiać, zapytać szczerze: "Ewelinko, czy ty kochasz pana barona? Czy na pewno chcesz z nim spędzić resztę życia?" I wtedy, być może, Ewelina przyznałaby się do dręczących ją wątpliwości; a Zasławska, dowiedziawszy się, że chodzi nie o majątek Dalskiego, ale o brak asertywności u wnuczki, mogłaby jej coś szczerze doradzić.
          • soova Re: Rozmowa Eweliny z Wokulskim 30.08.12, 10:19
            Jednak Borejkowska dyskrecja polega raczej na pomijaniu problemu milczeniem, a nie na takim postępowaniu, jakie widzimy ze strony prezesowej, która stwierdziła, że problemem jest interesowność Eweliny, po czym wycofała się z jakichkolwiek dalszych działań.
            • maryboo Re: Rozmowa Eweliny z Wokulskim 30.08.12, 11:03
              soova napisała:

              > Jednak Borejkowska dyskrecja polega raczej na pomijaniu problemu milczeniem, a
              > nie na takim postępowaniu, jakie widzimy ze strony prezesowej, która stwierdził
              > a, że problemem jest interesowność Eweliny, po czym wycofała się z jakichkolwie
              > k dalszych działań.

              W takim razie po prostu inaczej pojmujemy "borejkowszczyźnę" (a raczej pojmujemy ją inaczej do pewnego stopnia, bo z Twoją definicją także się zgadzam) . Dla mnie zachowanie Zasławskiej kojarzy się tu z myśleniem: "ja tam sądzę, że robisz głupotę, no ale nie będę się wtrącać; to Twoje życie". Ot, chociażby scena z Gabą i Nutrią, gdy ta druga wyznaje, że wybrała Nerwusa nad Robrojka. W obu przypadkach mamy ten sam scenariusz: "mądrzejsza" osoba niby akceptuje decyzję siostry/wnuczki, ale jednocześnie daje jej do zrozumienia, że powinna podjąć inną decyzję.
              Zresztą, wykreślmy określenie "borejkowski", to problem pozostaje dokładnie taki sam: prezesowa decyduje się nie wtrącać w wybór Eweliny, choć w tym wypadku rada kogoś doświadczonego mogłaby bardzo dziewczynie pomóc.
        • jadwiga1350 Re: Rozmowa Eweliny z Wokulskim 30.08.12, 10:56
          "Do jej małżeństwa nie mieszam się, skoro niejedna panna
          jej zazdrości, a wszyscy mówią, że robi świetną partię."


          A gdyby nikt nie mówił o świetnej partii i nikt nie zazdrościł? Czy wtedy prezesowa rozmówiłaby się stanowczo z narzeczonymi? Kazałaby wnuczce zerwać zaręczyny? Wymówiłaby baronowi dom?
          Prezesowa nie jest konformistką, postępuje tak jak sama uważa za stosowne, a tu jest całkiem bierna bo:"wszyscy mówią". Już uczciwsza i logiczniejsza byłaby taka postawa:" nie mieszam się do jej małżeństwa, bo co mnie to obchodzi? Jak sobie kto pościeli tak się i wyśpi"

          Po za tym jeśli wszyscy mówią, a wiele zazdrości, to aż dziw, że Ewelina szuka aprobaty u Wokulskiego. Powinna mieć jej dość w najbliższym otoczeniu.
          Coś mi się wydaje, że pani Zasławska nieco mija się z prawdą, rozmawiając z Wokulskim.
          • soova Re: Rozmowa Eweliny z Wokulskim 30.08.12, 15:36
            Gdyby nikt nie mówił o świetnej partii i nie zazdrościł, do narzeczeństwa pewnie w ogóle by nie doszło. Owszem, Ewelina wychodzi za barona także i dlatego, że ten ją dość nieładnie psychicznie zaszantażował, a ona nie umiała odmówić, ale nie sądzę, żeby baron, gdyby nie miał wcale majątku, do młodej dziewczyny by startował, a ona przyjęłaby jego zaloty (jakże istotnym powodem okazałaby się wtedy różnica wieku! ;)). W tamtym arystokratycznym świecie faktycznie skrzydłami, jakie niosły mężczyznę przez życie, w tym umożliwiały małżeństwo z wybranką ze sfery, były urodzenie i majątek, i właściwie tylko one łącznie dawały w ogóle jakikolwiek mandat do starania się o rękę. Obie te zalety ma baron - i przecież ostatecznie tylko on się żeni, bo nie żeni się wszak ani bogaty, ale źle urodzony Wokulski, ani dobrze urodzony, ale niebogaty Ochocki, ani nawet będący w tej samej sytuacji Starski.
                • weteran_pl Re: Rozmowa Eweliny z Wokulskim 31.08.12, 06:15
                  jadwiga1350 napisała:

                  > Szlachcicem, który zbezcześcił swoje szlachectwo. Pokalał się wagą i łokciem.

                  "- Kupiec!... kupiec!... - wybuchnęła prezesowa. -Wokulscy są tak dobrą szlachtą jak Starscy, a nawet Zasławscy... A co się tyczy kupiectwa... Moja Belu, Wokulski nie sprzedawał tego, co dziadek twojej ciotki... Możesz jej to powiedzieć przy okazji. Wolę uczciwego kupca aniżeli dziesięciu austriackich hrabiów. Znam ja dobrze warto?ść ich tytułów."

                  I tym cytatem wypowiedzi prezesowej, zamykam otwór gębowy Panny Nikt, po jej kolejnej tu głupawce - szytej na miarę ( ale jej intelektu...) .
                  • jadwiga1350 Re: Rozmowa Eweliny z Wokulskim 31.08.12, 11:44
                    "Przeciek i dziecko wie, co w borach rosną drzewa, w rzekach jest woda i sieją na polach, to po co ta drukować o tym wszyćkim?...

                    Jasio aż się cofnął ze zdumienia.

                    - Mnie to się jeno spodobają takie historie o królach, o smokach albo i o strachach, co to jak się o nich słucha, to jaże mrówki człowieka obłażą i jakby zarzewia nasuł do piersi. Jak Rocho nieraz powiedają takie historie, to bym go słuchała dzień i noc. A czy pan Jasio ma o tym książki?

                    - A któż by czytał takie bajdy! - buchnął wzgardliwie, głęboko zgorszony.

                    - Bajdy! Hale, przeciek Rocho czytał o tym i z drukowanego.

                    - Głupstwa wam czytał i same cygaństwa!

                    - Jakże, to by se ino la cygaństwa umyślali takie cudeńka?...

                    - A tak, wszystko bajki a zmyślenia.

                    - To nieprawda i o południcach, i o smokach? - pytała coraz żałośniej.

                    - Nieprawda, mówię wam przecież! - odpowiadał zniecierpliwiony.

                    - To i o tym też nieprawda, jak to Pan Jezus wędrował ze świętym Piotrem, co?..."


                    Pod głęboką rozwagę...
                    • izabella1991 Re: Rozmowa Eweliny z Wokulskim 29.04.13, 12:22
                      Mnie zaś wydaje się,że Ewelina była bardzo .....samotna.Niby otoczona ludźmi ze swojej sfery,a sama,jak palec w bucie...
                      Komu ona miała się zwierzyć,z kim od serca pogadać? Z Izą NIE bo primo: to baron do Belci
                      swojego czasu startował,a secundo,że Belcia nic mądrego by jej nie powiedziała.
                      Z Felcią porozmawiać-też nie-bo to młodziutkie jeszcze i głupiutkie,jak kanarek...
                      Z Panią Kazią Wąsowską-niech ręka boska broni-ta też miała ,,feblik" do Starskiego,a poza tym kochankami i flirtami zajęta,chociaż....gdyby co do czego,to może właśnie ona coś rozumnego by pannie Janockiej poradziła...
                      Koniec końców padło na Stacha-a ten wykręcił się sianem-choć fakt,że sam wyszedł na takiego naiwniaka,jak i baron...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka