Dodaj do ulubionych

Niszcząca i bezkrytyczna miłość matki do syna

25.01.09, 17:31
Czy i dlaczego Barbara "zmarnowała" Tomaszka? Skad sie bierze taka okropna
milosc matki do syna, która kaze go idealizowac i demoralizowac? Skad sie
biora w ogole te wszystkie tesciowe, ktore pytają synowych dlaczego skarpetek
mezowi nie prasuja?
Obserwuj wątek
      • rozdzial43 Re: Niszcząca i bezkrytyczna miłość matki do syna 25.01.09, 18:49
        I naprawde uwazasz że takie jej zachowanie nie było demoralizujące? przypomnij
        sobie co mówiła po tym, jak Tomaszek ukradl paname Bodzia, a jak go
        usprawiedliwiala po kradziezy pieniędzy Michasi. I jak mu wmawiala, ze jest
        dobry, zamiast mu mowic, że ma sie starac byc dobrym.OO, i jak zaniedbywala
        nastroje Agnieszki, bo Tomaszek bal sie lania i uciekl z domu. Jesli to nie było
        demoralizujące zachowanie matki, to juz nie wiem co mogłoby byc...chyba jak by
        zacierala slady jakichs czarnych zbrodni Tomaszka...? :)))
        • bikej5 Re: Niszcząca i bezkrytyczna miłość matki do syna 26.01.09, 20:01
          Barbara kochała Tomaszka miłością bezkrytyczną.Nie demoralizowała go ,ale
          zepsuła,rozpieściła.
          Pobłażanie i krycie syna to częsty grzech matki.Uparła się ,że Tomaszek jest
          dobry(takim byłby prawdopodobnie Piotruś),bo tkwiło w niej poczucie winy za
          śmierć pierworodnego("po co ubrałam go w kożuszek?")no i nie wyobrażała sobie,że
          jej syn może być zwykłym hultajem;)
    • anutek115 Re: Niszcząca i bezkrytyczna miłość matki do syna 26.01.09, 13:12
      Mogę ci powiedzieć, skąd się bierze taka miłość matki do syna - ze strachu przed
      stratą, którą sobie można wyobrazić, bo juz się jej raz doświadczyło. Przyznam,
      że nie pamiętam, czy i jak to wynika z tresci (czytałam rzecz parę lat temu, nie
      mam teraz pod ręka, żeby sprawdzić), ale po ludzku tak to własnie widzę. Taki
      mętlik myslowy - straciłam jednego chłopca, mam wyrzuty sumienia, bo tego ciągle
      z nim porównuję, mniej go kocham, trzeba mu to wynagrodzić, albo tamtego
      kochałam mocniej i nie zdążyłam mu tego okazać, więc okażę temu, na wszelki
      wypadek...

      Nie lubię Tomaszka i zawsze mam ochotę porządnie przetrzepać mu skórę (wznosząc
      okrzyk "Won z akcją - kocham, nie biję!!!" ;-)), Barbary postępowanie wyjatkowo
      mnie drażni, ale je, jednak, rozumiem, i w głębi serca bardzo mi jej żal (bo
      przypuszczam, że ona wie, że robi źle).
    • cahir4 Re: Niszcząca i bezkrytyczna miłość matki do syna 26.01.09, 13:52
      Naprawdę sądzicie, że ona tak bardzo kochała Tomaszka? Ja mam
      wrażenie, że tych trojga serbinowskich dzieci ona tak do końca nie
      kocha. Żadnego z nich. Nie potrafi. Utrata Piotrusia była nie tylko
      utratą ukochanego dziecka, ale nieodwracalną (w jej przypadku)
      utrata poczucia bezpieczeństwa. Pisałaś o subklinicznych stanach
      lękowych - bardzo słusznie, moim zdaniem. Ona boi się kochać
      następne dzieci. Zauważyłyście, że po okresie gwałtownej żałoby,
      zakończonym chorobą, Barbara nie wspomina synka, nie opowiada o nim
      młodszym dzieciom, nie przegląda pamiątek? Tylko raz o nim napomyka:
      kiedy Bogumił namawia ją, żeby pozwoliła dzieciom biegać po dworzu
      przy każdej pogodzie. Wtedy ujawnia się podłoże jej obsesyjnego lęku
      o zdrowie dzieci. Myślę, że ona ma blokadę przed tym, żeby je do
      końca pokochać.

      A co do "złego" Tomaszka, to pod pewnymi względami są do siebie z
      Bogumiłem podobni. Nie potrafią się zmierzyć z rzeczywistością.
      Barbara stosuje mechanizm zaprzeczania - nawet przed samą sobą.
      Bogumił uważa, o czym mówi wprost, że dzieci wychowują się same.
      Wielce jest rozczarowany, kiedy ta "metoda" zawodzi i w gruncie
      rzeczy czuje się bezsilny. Lanie, jakie chce sprawić Tomaszkowi,
      jest raczej z potrzeby dania ujścia temu rozczarowaniu - mało w nim
      widać działania pedagogicznego. Dla pełnej jasności - nie jestem tak
      anachroniczna, żeby kwestionować lanie jako metodę wychowawczą w
      odniesieniu do końca XIX wieku. Ale w postępowaniu Bogumiła tych
      wychowawczych aspektów lania nie dostrzegam.

      Ale trudno mi analizować postać Tomaszka w taki psychologiczno-
      racjonalny sposób, bo winą za jego "zmarnowanie" obarczam samą panią
      Dąbrowską. O ile obsesje i lęki Barbary, a także postępowanie
      Bogumiła pięknie się w ten sposób tłumaczy, to przy ostatnich
      tomach, przy dzieciach Bogumiła i Barbary nie da sie tego zrobić
      moim zdaniem. Przyznam, że przy lekturze ostatnich tomów przyjemność
      czytania ustępowała u mnie coraz częściej irytacji. Tomaszek jest
      zły, bo jest zły. Taki się urodził. Nawet Wy tak piszecie: byłaby
      szczęśliwa, gdyby nie miała złego syna. W tym kontekście już nawet
      Barbary teoria na temat złości wyssanej z mlekiem mamki jest jakąś
      próbą racjonalizacji. Bo przekaz narratora jest włąściwie taki, że,
      niezależnie od błędów pedagogicznych rodziców, Tomaszek jest
      poprostu z istoty swojej zły. I on, i Emilka opisywani są jak
      pozbawione duszy (albo serca i rozumu, jak kto woli) zwierzątka. Dla
      mnie to było jakoś kompletnie nieprzekonujące. I nużące: dziesiątki
      (jeśli nie setki) stron peanów na cześć idealnej, pięknej, mądrej i
      dobrej (oczywiście samej z siebie, z natury i urodzenia) Agnisi i
      dla kontrastu jej pozbawione cech ludzkich rodzeństwo.

      • cysia.b Re: Niszcząca i bezkrytyczna miłość matki do syna 26.01.09, 16:06
        I nużące: dziesiątki
        > (jeśli nie setki) stron peanów na cześć idealnej, pięknej, mądrej
        i
        > dobrej (oczywiście samej z siebie, z natury i urodzenia) Agnisi i
        > dla kontrastu jej pozbawione cech ludzkich rodzeństwo.

        Ale Agnieszka (której pierwowzorem była sama Dąbrowska) nie jest
        opisana jako piękna, ani idealna, chociaż przyznam szczerze, że ta
        postać też budzi jakąś moją irytację (ale raczej ta późniejsza,
        dorosła Agnieszka)
        Natomiast Tomaszek był wzorowany prawdopodobnie na jednym z braci
        Dąbrowskiej, z którym też były wieczne kłopoty. Może stosowano wobec
        niego tego same zabiegi wychowawcze co wobec Tomaszka?
        • paszczakowna1 Re: Niszcząca i bezkrytyczna miłość matki do syna 08.02.09, 18:21
          > Ale Agnieszka (której pierwowzorem była sama Dąbrowska) nie jest
          > opisana jako piękna, ani idealna, chociaż przyznam szczerze, że ta
          > postać też budzi jakąś moją irytację (ale raczej ta późniejsza,
          > dorosła Agnieszka)

          Ach, Mary Sue (pozyteczny termin uzywany przy dyskusjach nt fanfiction, moim
          zdaniem godny wprowadzenia do krytyki literackiej w ogole). Teraz wszystko
          jasne. W swoich odczuciach nt. postaci Agnieszki nie jestes bynajmniej odosobniona.
      • jadwiga1350 Re: Niszcząca i bezkrytyczna miłość matki do syna 26.01.09, 16:57
        > A co do "złego" Tomaszka, to pod pewnymi względami są do siebie z
        > Bogumiłem podobni. Nie potrafią się zmierzyć z rzeczywistością.
        > Barbara stosuje mechanizm zaprzeczania - nawet przed samą sobą.
        > Bogumił uważa, o czym mówi wprost, że dzieci wychowują się same.
        > Wielce jest rozczarowany, kiedy ta "metoda" zawodzi i w gruncie
        > rzeczy czuje się bezsilny. Lanie, jakie chce sprawić Tomaszkowi,
        > jest raczej z potrzeby dania ujścia temu rozczarowaniu - mało w
        nim
        > widać działania pedagogicznego. Dla pełnej jasności - nie jestem
        tak
        > anachroniczna, żeby kwestionować lanie jako metodę wychowawczą w
        > odniesieniu do końca XIX wieku. Ale w postępowaniu Bogumiła tych
        > wychowawczych aspektów lania nie dostrzegam.

        Mnie się wydaje że Bogumił zupełnie inaczej podchodzi do sprawy
        Tomaszka. Dla niego fakt że syn kradnie pieniądze jest powodem
        wstydu i zgryzoty. A to bicie to jest jednak zabieg wychowawczy. Za
        zły uczynek dziecko powinno być ukarane. Do Tomaszka nie docierają
        tłumaczenia matki. A takie porządne bicie z ręki ojca mogłoby na
        niego podziałać otrzeźwiająco. Nawet jakby nie zrozumiał
        niewłaściwości kradzieży to na pewno bałby się kolejnej kary. I to
        mogłoby działać na niego hamująco. Bogumił może zbyt późno i
        niewłaściwie, ale chce reagować. Dostrzega problem. Natomiast
        Barbara w każdym wybryku Tomaszka dopatruje się czegoś dobrego.
        Pieniądze kradł? No bo ma dobre serce i chciał chłopakom kupić
        pierników w sklepie. I nie widać żeby się wstydziła za syna. To
        Bogumił martwi się jak oni będą wyglądać przed Ostrzeńskimi i jaki
        to wstyd przed służbą.
        • algod Re: Niszcząca i bezkrytyczna miłość matki do syna 29.01.09, 12:33
          Też mnie złości to zestawienie może nie idealnej, ale niewątpliwie
          niezwykłej Agnieszki z jej strasznym rodzeństwem. Ale bardziej przy
          pustej laleczce Emilce, która w ogóle nie stała się pełnoprawną
          postacią literacką, niż przy Tomaszku. Bo w przypadku Tomaszka, moim
          zdaniem, bardzo ciekawie i prawdopodobnie została przedstawiona
          historia klęski wychowawczej, kiedy brak sprawności rodzicielskiej
          trafia na bardzo trudne dziecko.
          Nie wydaje mi się, żeby Tomaszek był przedstawiany jako z gruntu
          zły, psychopata bez ludzkich uczuć – musiałabym przejrzeć książkę,
          bo nie jestem pewna – ale zdaje mi się, że on pewne ciepłe emocje
          okazuje? Że jakoś tam matkę kocha i w gruncie rzeczy nie jest mu
          obojętne, że ona cierpi? Tylko że go to nie jest w stanie przed
          niczym powstrzymać. Jakoś tak mi się tu nasuwają współczesne
          kategorie. Nie wydaje się wam, że dzisiaj to on by miał
          zdiagnozowane ADHD? Te wszystkie opisy, że nie chce ani chwili
          posiedzieć spokojnie, że go trzeba zabawiać nieustająco, żeby się
          przez chwile skoncentrował na lekcji. A z tym zaburzeniem łączy się
          też chyba to, że się robi różne rzeczy zanim się pomyśli, że jest
          dla człowieka ważne to, co aktualnie przeżywa, a ma trudności z
          myśleniem naprzód i przewidywaniem konsekwencji swoich czynów. Coś
          jest w tym, co mówi pani Barbara, że on głównie działa bezmyślnie i
          szkodzi samemu sobie. Ja aż tak daleko to bym się nie posunęła.
          Innym też szkodzi. Ale i o siebie zadbać nijak nie umie.
          Wydaje mi się, że wychowanie takiego dziecka to naprawdę ogromna
          sztuka. Trzeba nie tylko dużo siły, mocnego charakteru, ale też
          przemyślenia sprawy – rozpoznania problemów i wymyślenia sposobów
          radzenia sobie z nimi. I WSPARCIA. Przydałyby się choć ze dwie
          osoby współdziałające. A tymczasem Bogumiła właściwie nie ma. On w
          gruncie rzeczy długo niewiele wie o synu i nie bardzo wnika w to, co
          się z nim dzieje. A jak już zobaczy, że jest źle, to bierze się do
          bicia, które wydaje mi się jednak głównie odreagowaniem emocji. I
          chyba tak czy siak niewiele by dało – bo Tomaszek i tak nie
          zrezygnowałby z tego, co go aktualnie pociągało, na myśl o grożącym
          mu w przyszłości laniu. Zresztą to chyba nie jest nawet tak, że
          Bogumił chce wychowywać Tomaszka pasem, a pani Barbara mu nie
          pozwala. Bogumiła też emocje ponoszą w różne strony – od złości do
          nadziei.
          A Barbara się zachowuje dość przewidywalnie, jak to dość słaba
          osoba, pozbawiona pomocy, która nie umie znaleźć w tej sytuacji
          skutecznej metody działania i trochę stara się uciekać od problemu i
          przekonywać siebie, że nie jest tak źle. Nawet bym tu nie szukała
          głębszych przyczyn we wcześniejszej tragedii – śmierć Piotrusia na
          pewno się tu dołożyła – ale i bez tego zadanie było na tyle trudne,
          że mało kto by sobie samotnie poradził.
        • baba67 Re: Niszcząca i bezkrytyczna miłość matki do syna 08.02.09, 19:31
          Pamietam, ze czytajac piaty tom i pomysl Tomaszka zaciagniecia sie do Legionow
          pomyslalam-absolutnie idealne rozwiazanie.
          Malo kto pamieta, czy zdaje sobie sprawe ze 70 % pierwszegio zaciagu wolnosci
          nie dozyla. Tomaszek-bohater rodzinny , oddajacy zycie za Ojczyzne ?Sa ludzie
          ktorym ze smiercia do twarzy bo do zycia sie nie nadaja.
          Tomaszek byl obciazony genetycznie-mial bardzo slaby charakter scisla kontrola
          i konsekwentne wychowanie mogloby z niego cos wykrzesac, ale zawsze by mial w
          zyciu jakies klopoty. Ja niestety jestem fatalistka-wierze w potege genow.
          Agnieszka-Dabrowska odziedziczyla po swojej rodzinie wszystko co
          najlepsze-Tomaszek-wszystko co najgorsze-tak bywa. Agnieszka mnie
          irytuje-Dabrowska popadla w samoowielbienie by proxy a szkoda.
            • baba67 Re: Niszcząca i bezkrytyczna miłość matki do syna 08.02.09, 19:45
              Gdyby trafila na jakiegos kompana-kto wie? Mlodzi ludzie z roznych powodow
              zaciagali sie do Legionow. my chcemy w nich widziec szlachetnych bohaterow
              (wielu bylo) ale to chyba zbyt idealne wyobrazenie...
              Tomaszek oznaczal sie kompletnym brakiem wyobrazni orzy wybitnej podatnosci na
              wishful thinking czy mowiac dosadniej-bajery. A tu mamy etos, konik szabelka
              powszechne uwielbienie..kto wie?
              Polecam Ci fragment Anny Kareniny (juz po jej smierci) gdzie opisuje sie
              postawy ochotnikowch na wojne z Serbami.Bardzo pouczajace tolstoj byl wielkim
              realista-zero zludzen.
              • soova Re: Niszcząca i bezkrytyczna miłość matki do syna 08.02.09, 20:03
                baba67 napisała:

                > A tu mamy etos, konik szabelka
                > powszechne uwielbienie..kto wie?

                Czy przypadkiem ów etos konika i szabelki nie wykwitł później, gdy już legionistów było znacznie więcej, niż rzeczywiście liczyły ich Legiony? :) Bo mam jakieś takie wrażenie, że w chwili wymarszu Pierwszej Kadrowej postawa społeczeństwa w stosunku do nich była raczej sceptyczna, żeby nie powiedzieć, wroga (patrz "Z biegiem lat, z biegiem dni" Wajdy).

                > Polecam Ci fragment Anny Kareniny (juz po jej smierci) gdzie opisuje sie
                > postawy ochotnikowch na wojne z Serbami.Bardzo pouczajace tolstoj byl wielkim
                > realista-zero zludzen.

                No to idę sobie przypomnieć. :)
                  • cysia.b Re: Niszcząca i bezkrytyczna miłość matki do syna 09.02.09, 10:00
                    Ale zdaje się, że Barbara obawiała się raczej, że Tomaszek zaciągnie
                    się do armii rosyjskiej. Co też uczynił "nieudany" brat Dąbrowskiej
                    Staś - pierwowzór Tomaszka. Tomaszek do Legionów raczej nie mógł się
                    zaciągnąć przebywając latem 1914 roku pod Warszawą. Myślę, że o
                    istnieniu Legionów i tamtego środowiska w ogóle nie miał pojęcia, bo
                    faktycznie w zaborze rosyjskim nie była to początkowo orientacja
                    popularna. Dla mnie wojsko do Tomaszka bardzo pasuje, lubił konie,
                    przygodę i to zapewne kojarzyło mu się z wojną.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka