Dodaj do ulubionych

Dwie kwestie z "Lalki".

03.02.09, 13:18
Przepraszam za brak Polskich znakow.

Zastanawiaja mnie dwie kwestie z "Lalki".

Pierwsza - czy rzeczywiscie panna Izabela byla takim potworem, czy jednak
miala jakies dobre cechy. Zastanawia mnie tez, czy Wokulski w pewnym sensie
nie zmuszal jej do siebie na sile. Ale jezeli tak to czemu nie odpowiedziala
mu wprost ze "nie"?

Druga to postac ksiecia - strasznie chamsko zachowal sie wobec Wokulskiego
przy balu, kiedy zaprosil go na ostatnia chwile, jakby dajac mu do zrozumienia
ze on jest "gorszy" od "nich". A jednak zawsze czytajac Lalke zastanawia mnie
czy ksiaze byl rzeczywiscie patriota czy tylko patriote udawal? Jak sadzicie?

Obserwuj wątek
    • soova Re: Dwie kwestie z "Lalki". 03.02.09, 14:14
      mistrzuuuu napisał:

      > Przepraszam za brak Polskich znakow.
      >
      > Zastanawiaja mnie dwie kwestie z "Lalki".
      >
      > Pierwsza - czy rzeczywiscie panna Izabela byla takim potworem, czy jednak
      > miala jakies dobre cechy.

      Ciekawe pytanie. Myślę, że można powiedzieć śmiało, że jej pozytywną cechą było umiłowanie piękna. Wydaje mi się, że się lubiła ubierać (cóż innego zresztą miały do roboty takie damy! ;)) i ubierała się dobrze :) (patrz: wycena w myśli dokonana przez Wokulskiego przy obiedzie u Łęckich :D). Miała też bardzo bogatą wyobraźnię. Może przy scenach z Apollinem to trochę śmieszne, ale na przykład widać to w scenie spaceru z Wokulskim w lesie zasławskim.

      Zastanawia mnie tez, czy Wokulski w pewnym sensie
      > nie zmuszal jej do siebie na sile. Ale jezeli tak to czemu nie odpowiedziala
      > mu wprost ze "nie"?

      Oczywiście, że ją zmuszał, z początku przecież jego zaloty wyglądają tak, jak trafnie określiła to sama zainteresowana: osaczanie za pomocą pieniędzy, stwarzanie zależności, sytuacji zobowiazujących ją do reakcji, te wszystkie wykupy weksli, kwesty, zakupy powozu i klaczy. Wokulski spostrzegłszy, że jako właściciel odziedziczonego po żonie sklepu nigdy się do Izabeli nie zbliży, po prostu założył sobie prosty plan: szybkie wzbogacenie się, wejście na salony, nawiązanie osobistej znajomości oraz utrzymanie jej i rozwój właśnie za pomocą tego, o czym mowa wyżej. No i plan (częściowo) zrealizował (potem się trochę chyba wycofał z tak obcesowego postępowania, ale z początku właśnie tak było, nie na próżno jeden z pierwszych rozdziałów ma tytuł "Gołąb wychodzi na spotkanie węża" ;)).

      > Druga to postac ksiecia - strasznie chamsko zachowal sie wobec Wokulskiego
      > przy balu, kiedy zaprosil go na ostatnia chwile, jakby dajac mu do zrozumienia
      > ze on jest "gorszy" od "nich".

      Nie "jakby", a naprawdę. Taki właśnie był cel tego za późno wysłanego zaproszenia.

      >A jednak zawsze czytajac Lalke zastanawia mnie
      > czy ksiaze byl rzeczywiscie patriota czy tylko patriote udawal? Jak sadzicie?

      W swoim pojęciu na pewno patriotą był. Tylko że cały ten patriotyzm sprowadzał się do biadania nad "naszym nieszczęśliwy karjem". :)
      • jadwiga1350 Re: Dwie kwestie z "Lalki". 05.02.09, 15:07
        Zastanawia mnie tez, czy Wokulski w pewnym sensie
        > nie zmuszal jej do siebie na sile. Ale jezeli tak to czemu nie
        odpowiedziala
        > mu wprost ze "nie"?

        Oczywiście, że ją zmuszał, z początku przecież jego zaloty wyglądają
        tak, jak trafnie określiła to sama zainteresowana: osaczanie za
        pomocą pieniędzy, stwarzanie zależności, sytuacji zobowiazujących ją
        do reakcji, te wszystkie wykupy weksli, kwesty, zakupy powozu i
        klaczy. Wokulski spostrzegłszy, że jako właściciel odziedziczonego
        po żonie sklepu nigdy się do Izabeli nie zbliży, po prostu założył
        sobie prosty plan: szybkie wzbogacenie się, wejście na salony,
        nawiązanie osobistej znajomości oraz utrzymanie jej i rozwój właśnie
        za pomocą tego, o czym mowa wyżej. No i plan (częściowo) zrealizował
        (potem się trochę chyba wycofał z tak obcesowego postępowania, ale z
        początku właśnie tak było, nie na próżno jeden z pierwszych
        rozdziałów ma tytuł "Gołąb wychodzi na spotkanie węża" ;)).

        Nie wiem czy to można nazwać osaczaniem. Wokulski podejmuje
        wszystkie te zabiegi żeby zbliżyć sie do Izabeli, a nie po to żeby
        ją osaczyć, zterroryzować psychicznie, zmusić do małżeństwa. Jemu
        nie tylko chodzi o to żeby zdobyć Izabelę, ale też o to by ona go
        pokochała. Podchody Wokulskiego mają też na celu ułatwienie życia
        Łęckiemu i jego córce. Choćby to kupno kamienicy powyżej jej
        rzeczywistej wartości. W związku Wokulski-Łęcka, to ona jest stroną
        dominującą, rozdającą karty, mimo że to on ma pieniądze. Można
        powiedzieć, że wąż tańczył tak jak gołąb mu zagrał.
        • soova Re: Dwie kwestie z "Lalki". 05.02.09, 16:12
          jadwiga1350 napisała:

          > Nie wiem czy to można nazwać osaczaniem.

          No to wyobraź sobie, że ktoś kupuje od banku Twój dług, wynajmuje prywatnego detektywa, żeby Cię śledził i prześwietlał Twoje życie prywatne, bywa w miejscach, w których zwykle bywasz: jeżeli jest to np. kościół czy filharmonia, wybiera miejsce w pobliżu Ciebie, czyni starania, żeby zapoznać się z Twoimi znajomymi, żeby zapraszali go na imprezy, na których Ty będziesz itp. itd. - czy to nie jest osaczanie? A tak właśnie Wokulski postępował z początku wobec Izabeli.

          Wokulski podejmuje
          > wszystkie te zabiegi żeby zbliżyć sie do Izabeli, a nie po to żeby
          > ją osaczyć, zterroryzować psychicznie, zmusić do małżeństwa.

          Owszem, intencje ma takie, jak opisałaś, ale przy okazji przekracza tę granicę, za którą zaczyna się właśnie takie osaczanie, niekoniecznie pożądane przez obiekt zainteresowania.

          Jemu
          > nie tylko chodzi o to żeby zdobyć Izabelę, ale też o to by ona go
          > pokochała.

          Hmm... Właściwie to nie jestem taka pewna, czy Wokulski w ogóle marzył o wzajemności. Myślę, że zdawał sobie sprawę, że szczytem jego marzeń będzie zgoda Izabeli na małżeństwo i przyjęcie jego jednostronnego uczucia do niej, ale na uczucie z jej strony inne niż przyjaźń chyba nie liczył. :( Zauważmy, że nawet w okresie narzeczeństwa jego myśli krążą wokół tego, jak okazać jej swoją miłość (nazwać kamień izabelitem, a planetę Izabelą :)), jak się z nią jak najczęsciej spotykać (nie pojechał na pogrzeb prezesowej, codziennie przychodził do Łęckich, mimo że Izabela wychodziła w tym czasie na zakupy czy ploty :)), a nie jak zdobyć jej uczucie. O tym nawet nie śmiał myśleć. :(

          >Podchody Wokulskiego mają też na celu ułatwienie życia
          > Łęckiemu i jego córce. Choćby to kupno kamienicy powyżej jej
          > rzeczywistej wartości.

          A wcześniej przegrywanie w karty do Łęckiego :)

          W związku Wokulski-Łęcka, to ona jest stroną
          > dominującą, rozdającą karty, mimo że to on ma pieniądze. Można
          > powiedzieć, że wąż tańczył tak jak gołąb mu zagrał.

          Tak, dopóki nie przegiął. :)
          • jadwiga1350 Re: Dwie kwestie z "Lalki". 05.02.09, 17:51
            > Hmm... Właściwie to nie jestem taka pewna, czy Wokulski w ogóle
            marzył o wzajem
            > ności.

            Na początku to chyba z taką pewną nieśmiałością marzył o miłości.
            Na wyścigach wróżył sobie, że jeśli klacz wygra to panna Izabela go
            pokocha.

            > No to wyobraź sobie, że ktoś kupuje od banku Twój dług, wynajmuje
            prywatnego de
            > tektywa, żeby Cię śledził i prześwietlał Twoje życie prywatne,
            bywa w miejscach
            > , w których zwykle bywasz: jeżeli jest to np. kościół czy
            filharmonia, wybiera
            > miejsce w pobliżu Ciebie, czyni starania, żeby zapoznać się z
            Twoimi znajomymi,
            > żeby zapraszali go na imprezy, na których Ty będziesz itp. itd. -
            czy to nie j
            > est osaczanie?


            Może i tak , ale z drugiej strony w jaki sposób można się zbliżyć do
            kogoś z całkiem odmiennej sfery, z innego środowiska?
            Po za tym takie działanie może łechtać próżność i ambicję osoby w
            stosunku do której jest prowadzone.Niebezpieczny, tajemniczy,
            śledzący Izabelę Wokulski, byłby dla Izy kimś o niebo
            atrakcyjniejszym od Wokulskiego leżącego przed nią plackiem i
            merdającego posłusznie ogonkiem.Stach zbyt szybko porzucił maskę
            węża, a gołąb zobaczył,że ten wąż to żaden wąż i szybko go zadziobał.
            • soova Re: Dwie kwestie z "Lalki". 05.02.09, 18:06
              jadwiga1350 napisała:


              > Na wyścigach wróżył sobie, że jeśli klacz wygra to panna Izabela go
              > pokocha.

              Na tej samej zasadzie książę Ramzes strzelał do kaczek na Nilu i robił zakłady, że jeżeli trafi, będzie kiedyś jak Ramzes wielki... :)


              > Może i tak , ale z drugiej strony w jaki sposób można się zbliżyć do
              > kogoś z całkiem odmiennej sfery, z innego środowiska?

              Nie mówię, że miał inne sposoby, ale jednak nieco przegiął. Czym innym jest rzucić na stół kwestarce garść półimperiałów, żeby zwrócić na siebie jej uwagę, nawet kupic po cichu konia, żeby puściwszy go na wyścigach, zrobic jej przyjemność, ale skupywanie weksli jej ojca, przegrywanie do niego w karty, czy też "udzielanie zasiłku", jak to trafnie określiła Izabela czy Flora, w postaci przepłacenia za zlicytowaną kamienicę, to już gruba przesada. O detektywce Meliton nie wspomnę.

              > Niebezpieczny, tajemniczy,
              > śledzący Izabelę Wokulski, byłby dla Izy kimś o niebo
              > atrakcyjniejszym od Wokulskiego leżącego przed nią plackiem i
              > merdającego posłusznie ogonkiem.

              Słusznie: skądinąd świadczy o tym jej reakcja na peronie w Skierniewicach chwilę przedtem, zanim wyjdzie na jaw, że Wokulski słyszał jej rozmowę ze Starskim. :) Wokulski oświadcza twardo, że musi wrócić w interesach, odmawia jazdy z Łęckimi na spotkanie pociągu do Warszawy:

              "Panna Izabela przypatrywała mu się szeroko otwartymi oczyma. W tej chwili spostrzegła w nim coś zupełnie nowego i - zainteresował ją.

              "Jaka to bogata natura!" - pomyślała." :)
          • cahir4 Re: Dwie kwestie z "Lalki". 06.02.09, 00:41
            soova napisała:


            > Hmm... Właściwie to nie jestem taka pewna, czy Wokulski w ogóle marzył o
            wzajemności.

            Marzyć to marzył, tylko zapomniał o tym powiedzieć Izabeli.

            A w ogóle, to uczciłam Izę osobnym wątkiem.
    • weekenda Re: Dwie kwestie z "Lalki". 03.02.09, 19:26
      mistrzuuuu napisał:

      > >
      > Pierwsza - czy rzeczywiscie panna Izabela byla takim potworem, czy
      jednak miala jakies dobre cechy. Zastanawia mnie tez, czy Wokulski w
      pewnym sensie nie zmuszal jej do siebie na sile. Ale jezeli tak to
      czemu nie odpowiedziala mu wprost ze "nie"? >

      Moim zdaniem one wszystkie takie w tamtych czasach były. Wychowywane
      pod kloszem, podane miały wsio pod nos, otoczone bonami, ciotkami i
      innymi opiekunkami. Karmione od małej, że są naj i przeznaczone do
      celów wyższych i dla księcia. Żyły w sztucznym ściecie, z dala od
      rzeczywistości i realiów.

      Dlaczego wprost nie powiedziała "nie"? Po pierwsze przez bardzo
      długi okres czasu nie traktowała Wokulskiego jako jakiegokolwiek
      kandydata. Do czegokolwiek. Przecież on był nikim. Powietrzem. Z
      czasem zobaczyła, że sprawia, że jej życie staje się łatwiejsze,
      prostsze. "Skoro dają to biorę". Poza tym był na topie. Książę piał
      o nim peany, ciotce też się przydawał - kasa swoje robi. A potem już
      zobaczyła, że na tym rynku albo on i luksusowe zycie albo nędza więc
      decyzja dla niej była prosta.


      > Druga to postac ksiecia - strasznie chamsko zachowal sie wobec
      Wokulskiego przy balu, kiedy zaprosil go na ostatnia chwile, jakby
      dajac mu do zrozumienia ze on jest "gorszy" od "nich". A jednak
      zawsze czytajac Lalke zastanawia mnie czy ksiaze byl rzeczywiscie
      patriota czy tylko patriote udawal? Jak sadzicie? >

      Wszystkie tzw. wyższe i jeszcze wyższe sfery uważały się za
      patriotów. A jak przychodziło co do czego to wyjeżdżali do Moskwy,
      Paryża, Londynu czy innego Nowego Jorku. W zalezności od czasów.
      Kochali Polskę jasne. Ale zyli tam gdzie wygodniej.

      A postawa księcia? Pewnie w ferworze przygotowań do balu zapomniał o
      kimś tak niskim jak Wokulski... Przypomniał sobie w ostatniej chwili
      jak przywieźli kwiaty od Wokulskiego do przystrojenia sali albo jak
      mu jakaś dama, opiekunka sierotek przypomniała, że jak nie będzie
      Wokulskiego to perkalu sierotki nie będą miały. Gdybam oczywiście.
      Ale jakoś tak mi wychodzi...

      Zresztą. Nawet teraz, jak przygotowuje się listę gości np. na ślub i
      wesele to zaczyna się od najbliższych, najważniejszych i potem leci
      jak spirala... można o kims zapomnieć, nawet niechcąco, jeśli ktoś
      jest mniej dla nas istotny, mniej bliski a w sumie ważny.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka