tropem_misia1 23.06.12, 19:01 Ten, kto się śmieje ostatni, przeważnie nie ma jednego zęba na przedzie. Spinoza. Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
tropem_misia1 Re: a wiecie,że 23.06.12, 19:15 lvova napisał: > A jak ktoś nie ma dwóch ? To wtedy nawet rozmawia półgębkiem. Odpowiedz Link
tropem_misia1 Re: a wiecie,że 23.06.12, 19:16 w czasach Spinozy chyba nie było sztucznych zębów. Odpowiedz Link
tropem_misia1 Re: łomatko , wytropiłam: 23.06.12, 19:18 Już Etruskowie mieli złote zęby.... Odpowiedz Link
tropem_misia1 Re: O! 23.06.12, 19:20 "Już 700 lat przed naszą erą Etruskowie robili protezy. Były bardzo drogie i świadczyły, często o wiele dobitniej niż posiadane domy i zwierzęta, o bogactwie właściciela. Złotnik przygotowywał pasek o szerokości pięciu, a grubo¬ści jednego milimetra, ze szczerego złota. Do takiego paska złotymi szpilkami, mocowano zęby zwierząt (zwykle cieląt), doszlifowane tak, by właściciel protezy mógł swobodnie jeść i zamykać usta. Przy okazji złote paski przytrzymywały też naturalne zęby, które tkwiły w dziąśle, ale były obluzowane (np. z powodu paradontozy). Sztuczne zęby Etrusków raczej zdobiły niż pomagały w gryzieniu twardych pokarmów, ponieważ protezami uzupełniano tylko tę część szczęki, która była widoczna. Również Hipokrates, 400 lat przed naszą erą, zalecał wstawianie zębów w miejsce utraconych. Nowe zęby miały być robione przede wszystkim z kości słoniowej, rogów i zębów rekina." Tekst linka Odpowiedz Link
tropem_misia1 Re: Tu mnie zemdliło: 23.06.12, 19:21 "Lekarze, nie radząc sobie z zastępowaniem wyrwanych lub wypadających zębów nowymi, koncentrowali się na utrzymaniu starych, nawet tych najsłabszych, l to nie tylko za pomocą profilaktyki wewnętrznej (np. płukania ust moczem)," Odpowiedz Link