tropem_misia1
17.09.12, 21:15
jadąc dziś tramwajem.
Tak,tak...wiem ...zdradziłam mój niebieski autobus , ale pokrętne sa ludzkie ścieżki.
Tak sobie siedziałam w tym tramwaju...a też był niebieski, gdy oczy me spoczęły na osobniku przede mną.
Jakiś taki normalny był , a jednak coś mię zaniepokoiło.
To się skupiłam i olśnienia doznałam.
Odkryłam co wzbudziło mój niepokój.
Facet miał w uszach plastykowe kółka o łagodnej odmianie zieleni.
tylko,że te kółka nie dyndały sobie swobodnie, ale wepchane były w małżowiny.
Więc ta małżowina wyglądała jak wyglądała.
Gapiąc się w tą ozdobę umiejscowioną w.w. zastanawiałam się nad przyczynną tegoż.
Doszłam do wniosku,że facet albo się utożsamia z jakimś afrykańskim plemieniem, albo integruje z ww.