grazia777
04.04.13, 13:33
Blagam o rozsadne rady,i uwierzcie ,ze jestem u kresu sil...moze po kolei napisze.
Poznalismy sie na internecie w moim najgorszym czasie . po 30 latach stracilam prace w jednym zakladzie ,nie mialam za co wynajmowac mieszkania,i dalam ogloszenie "poznam pana itd".po miesiacu zaproponowal spotkanie. O sobie powiedzial,mi ,ze zona go zostawila i wyjechala do Dani nie dajac znaku zycia ,przyslala mu tylko akt rozwodu. Mieszka sam z matka on sie utrzymuje z opieki spolecznej a mama ma emeryture. W domu jest balagan bo nie ogarnia tego. Pomyslalam,ze balagan mi nie przeszkadza,bo sama jestem bardzo pracowita kobieta,wiec napewno dam rade. po pol roku dogadalismy sie ,ze przeprowadzam sie do niego. Zlikwidowalam swoje dwupokojowe mieszkanie i calosc przewiozlam do niego. U niego zastalam (nie przesadzam ) chlew. Okna nie myte byly od 30 lat. na kazdym centymetrze szmaty,elektronika,robactwo i pajeczyny na 1.5 metra. najpierw zaczelam ladowac szmaty spod nog do worow. Bylo tego ponad 120 workow 120-to litrowych. Telewizorow ,monitorow bylo niesamowicie duzo,ja sama 54 monitory wynioslam przed dom celem wywiezienia. po dwoch miesiacach juz posprzatane mialam 2 pokoje polowe klatki schodowej i kuchnie.Byl to dom "zbieraczy" i z taka choroba ja sie nigdy nie spotkalam. On jest czlowiekiem schorowanym ,cukrzyca ,serce,nerki i gnila mu noga. Codziennie moczylam te noge jemu i czyscilam ze zgnilizny. Harowalam jak wol,i nagle odezwala sie byla zona. Okazalo sie ,ze nie ma rozwodu Polskiego,wiec wnieslismy sprawe do sadu ale juz minelo dwa lata a rozwodu nadal nie ma.By zona nie zagarnela tego co zostalo,caly dom i ogrod przepisal na mnie. Po pol roku okazalo sie ,ze jego matka nie wiem dlaczego stala sie strasznie agresywna. zaczela mnie wyzywac od slow ,ktore nie dadza sie napisac tutaj. ja sprzatalam ,malowalam,a On?.... lezal.Kiedy bylo cos wiekszego do roboty On nagle zle sie czul. Lezal tzry miesiace a ja mu donosilam sniadanie obiad i kolacje do lozka i jeszcze mu noge codziennie moczylam i usuwalam zgnilizne. Przez te trzy miesiace ani razu sie nie myl ani nie kapal.Zaznaczam ,ze po tygodniu oswiadczylam ,ze jesli nie ma rozwodu to ja sie wyprowadzam i seksu tez nie bedzie. Seksu to On chyba by nie mogl ,bo bral mase lekow.Zaczelly sie tz"wscieklizny". Wscieklizny polegaly na tym ,ze ni stad ni zowad dostawal szalu wyzywajac Boga ,Jezusa,sasiadow i rzucajac czym popadnie i bijac sie sam po glowie a nawet stolkiem ,ktory pekl na pol.niesamowicie przy tym wrzeszczac na caly dom. Jego jakos znosialam ,ale jego matki wrzaskow i wyzwisk juz nie dalam rady zniesc. Wolala,ze ja chce otruc buntowala jego az pewnego dnia odmowila przyjmowania jedzenia i lekow. Byla po dwoch zawalach i ciezka cukrzyce miala. Nie wiedzialam ,co zrobic i zadzwonilam na pogotowie. Pani przyslala pogotowie i zabrano te matke do szpitala psychiatrycznego. Kobieta ta miala 85 lat. W szpitalu okazalo sie ,ze cierpi na chorobe Parkinsona i Alzhaimera,nigdy nie leczoną. Po dwoch miesiacach oddano nam "roslinke"Przez 8 miesiecy karmilam ,mylam ,kapalam te biedna kobiete ,sasiedzi mi pomagali. Niestety pozniej dowiedzialam sie od sasiadow ,ze takie scysje trwaly lata jak wrzaski,On ja bil ,katowal,nawet policje sasiedzi wzywali ale matka nigdy oswiadczenia o pobiciu nie zlozyla.Kiedy ja opiekowalam sie jego matka ,On polozyl sie do lozka na kolejne dwa miesiace. Nie dawalam rady,stalam sie klebkiem nerwow. Moj przyjaciel od czasu do czasu wpadal w szal i oczywiscie wolal,ze wszyscy lekarze to "CH... "i nie bral lekow ani insuliny. Chcialam zaznaczyc ,ze noge wygoilam tak ,ze ranka ktora obejmowala,wsztskie palce zagiola sie do wielkosci 1 grosza. I wtedy moj przyjaciel oznajmil ,ze nie bedzie lekow zazywal. Po tygodniu otwarla sie straszna rana w nowym miejscu i po trzech miesiacach odjeto mu noge powyzej kolana. W tym okresie byl trzy razy w szpitalu i za kazdym razem wychodzil na wlasne zadanie. Caly swiat mi sie dziwil ,ze ja wytrzymuje to ale ja caly czas myslalam,ze nie moge Go teraz zostawic. Matka zmarla po 9 miesiacach . Troche mi bylo lzej. natomiast moj przyjaciel caly rok przelezal w lozku kazac sobie podawac sniadania obiady kolacje do lozka.Nadal dostawal napady szalu. Jest wielbicielem Hitlera,nienawidzi ludzi pochodzenia zydowskiego i Strasznie wyklina Boga. Postaralam sie mu o proteze tymczasowa. Niestety przy protezie jest potrzebny wysilek i systematycznosc. A On nie chodzil tylko lezal caly czas. Proteza kopal w barierke na balkonie uderzal nia o podloge. Postanowilam dac mu szanse i powiedzialam ,ze wyprowadzam sie jesli nie pojdzie do lekarza psychiatry,bo normalny czlowiek tak sie nbie zachowuje. Zaplacilam wizyte domowa psychiatry(do domu na NFZ nie przychodza) wykupilam leki a na drugi dzien wszystkie leki pokruszyl i podeptal.Nic nie pomoglo. Lekarz ,ktory zna cala sytuacje powiedzial ,ze nie da mu skierowania na proteze stala jak On sam nie przyjdzie na wlasnych nogach po te proteze. No i co?? Przyjaciel nawet nie zapytal o proteze. Poszlam ja po recepte ,oczywiscie dal mi ,i powiedzial,ze zle robie . Zalatwilam wszystko .Proteza kosztuje 7tysiecy a NFZ refunduje 2800 zl. Wychodzilam po roznych instytucjach wyplakalam sie ile mialam lez i mam pieniadze juz na proteze. Swieta spedzilam z nim i moja siostra ,ktora mieszka za granica i co miesiac mi daje 300 zl,bo On ma 540 zl z opieki a ja 570 renty. Dwoje sie i troje zeby utrzymac dom ,bo same jego leki miesiecznie kosztuja 190 zl. w swieta bylismy troche wszyscy przeziebieni. Moja siostra calkiem spokojnie mowi do mnie ,ze tak dalej byc nie moze ,zebym to zostawila(schudlam 18 kg ) przez niecaly rok. Na drugi dzien kiedy siostra pojechala Moj przyjaciel znow wpadl w szal ,ze zaczal wyzywac moja siostre od szmat i kur..w Nie wytrzymalam i z otwartej reki uderzylam go w twarz ile mialam sily. Rece mi opadly calkiem . jestem w dole psychicznym totalnym. Ludzie blagam o pomoc co zrobic zeby bylo dobrze ? Nie mam gdzie isc ,bo musze sie albo stac sie bezdomna albo tkwic w tym haosie nadal. Nie moge spac po nocach,zyje na lekach uspakajacych. Ja prosze o naprawde madre rady. Ostatnio zauwazylam ,ze trzesie mu prawa dlonia tak jak matce jego.Boja sie ,ze ma Alzhaimera,a tego to juz bym nie przetrzymala. Tylko niektorzy mnie zrozumieja co to jest choroba ta. On wazy ponad 120 kg . Ja sama cierpie na kregoslup na astme i nerwice. Prosze o rady,tylko blagam nie dolujcie mnie .