tropem_misia1
02.10.14, 08:39
W średniowieczu rozwód był nie do pomyślenia, a jeśli już jakiś się zdarzył, to przeważnie pociągał za sobą skandal, publiczny ostracyzm lub schizmę w kościele. Skoro już zdarzały się rozwody, to musiały istnieć jakieś poważne przesłanki do rozerwania „świętych więzów małżeńskich”, np. impotencja małżonka. Sprawa poważna, więc trzeba było do niej podejść poważnie i sprawdzić, czy małżonka domagająca się rozwodu najzwyczajniej w świecie nie oczernia swojego męża. W tym celu organizowano specjalne komisje, w których oprócz lekarzy zasiadali także odwieczni eksperci od sfery płciowej człowieka, czyli księża. Aby udowodnić, że jest się sprawnym seksualnie, trzeba było postawić swój członek na baczność i doprowadzić do ejakulacji (zaraz zaraz, a co z zakazem grzesznej masturbacji?!). Jeśli nieszczęśnik poddany takiemu testowi uznał go za zbyt intymny i uwłaczający godności człowieka, zawsze istniał drugi sposób – publiczny stosunek z żoną.
< 3/10 >
Źródło: joemonster.org/