tropem_misia1
23.12.14, 06:55
no ..nie całkiem taka zwyczajna, nawet nie lekarska. Zagłówek jej się merdał w górę i w dół.I miała fabryczną dziurę w tym zagłówku by nos i usta w tą dziurę wsadzić jak przyduszą od zadu.
Zległam na tej kozetce obnażona , wystawiając plecy na pastwę.
I doznałam bezbronności wszelakiej ,gdy łebek w tej dziurze sie pogrążył od przodu.
Czekałam na cios......................
Nade mną taki pan sie pochylił , cosik mi wbił w plecki ( a nie był to nóż - żeby nie było ) i zapytał : boli?
- Nie boli - wystękałam heroicznie.
- A tu? - pan kontynuował wędrówkę po moich plecach.
- BOLI!!!!!!
- To dobrze...bardzo dobrze...- pan był zadowolony i naciskał bolesny punkt do momentu gdy ból nie minął.
Cóż........a punktów tych było wiela.
Gdy pan już był zadowolony całkiem zaprzestał działalności.
- A teraz będzie skórowanie - oznajmił...
-Aha - odpowiedziałam yntelygentnie........i cieszę się ,że w ogóle toś odpowiedziałam , bo pokazałam ,że trwoga nie odebrała mi rozumu.
I chwycił pan pewną ilość skóry i międlił , międlił i pytał czy boli.No tak pytanie retoryczne.
I tak międlił od lędźwi po szyję ...aż zaprzestał usatysfakcjonowany.
O mojej satysfakcji tu nie wspomnę.
Dzisiaj nie wiem jakim cudem wstałam z łóżka.
ale jestem...
i będę...