"Doula od śmierci".

03.02.15, 05:20

...odprowadza na drugą stronę............

Nigdy nie byłam w takiej sytuacji : ani nie umierałam , ani nie towarzyszyłam przy umieraniu....
Nie wiem czego bardziej bym się bała....
    • sagittarius954 Re: "Doula od śmierci". 03.02.15, 08:36
      A czego tu się bac ? Jak się kogoś kocha to mu się służy w cierpieniu . Zwykle tak jest, że zderzenie młodości ze smiercia, powoduje ucieczkę przed siebie jak najdalej od tego miejsca i osoby . Tak sobie myśle, że to może i dobrze, iż ze szpitali opada fałszywa maska wyleczenia i w ten sposób znów powrócimy do umierania w swoim zakątku, gdzie czujemy się dobrze i wśród osób które znamy . Jeśli narodziny sa już normalnością wśród ludzi także smierć powinna dostąpić tego samego miejsca i być przyjmowana ze zrozumieniem . A żal zawsze będzie w nas za tymi którzy odchodzą , i dlaczego starośc jest przykra ? Bo wokoło nas robi się pusto , ta gromada ludzka kiedyś wyposazona w młodość powoli lecz nieustannie wykrusza się , a temu ostatniemu i tak jest najbardziej przykro , bo został sam .
      • tropem_misia1 Re: "Doula od śmierci". 05.02.15, 05:02
        "znów powrócimy do umierania w swoim zakątku, gdzie czujemy się dobrze i wśród osób które znamy ..."
        I nie będziemy się bać śmierci?My - umierający.
    • anus-hka Re: "Doula od śmierci". 03.02.15, 12:09
      Ja jednak bardziej od śmierci bałabym sie bólu
      • tropem_misia1 Re: "Doula od śmierci". 05.02.15, 05:03
        Bo to agonia jest przykra , a śmierć podobno przyjemna.
        • zegor Re: "Doula od śmierci". 05.02.15, 08:24
          Niestety byłem przy wielu umierających i żaden się nie uśmiechał... Trzeba wielkiej odporności psychicznej żeby znieść takie przeżycia,albo być wypranym z uczuć
          • kogucik.2872 Re: "Doula od śmierci". 05.02.15, 21:42
            byłem przy dwóch. Jedna powolna, ale spokojna. Druga - nagła. O dziwo, ta druga zastygła z uśmiechem.
            • zegor Re: "Doula od śmierci". 05.02.15, 21:58
              Niektórzy umierają cicho,spokojnie,prawie niezauważalnie,
              inni walczą o każdą minutę.......
              Nie wyobrażam sobie pracy przy łóżku konającej osoby.
              Pracy,czyli codziennego obcowania ze śmiercią.
              Mnie wystarczył rok pracy,gdzie śmierć witała kilka razy w miesiącu
              i wystarczy.....
              Byłem też przy konaniu i śmierci najbliższych....
              • anus-hka Re: "Doula od śmierci". 05.02.15, 22:13
                Dobrze jednak kiedy ktoś jednak pomaga, jest...ogarnia to jakoś
                • zegor Re: "Doula od śmierci". 05.02.15, 22:18
                  Wiem Anusia,ale przeżyć na dłuższą metę jest ponad siły
                  • kogucik.2872 Re: "Doula od śmierci". 05.02.15, 22:31
                    chyba ze wszystkim można się oswoić. Tym bardziej, że śmierć to jedyny pewnik w naszym życiu.


                    zegor napisał:

                    > Wiem Anusia,ale przeżyć na dłuższą metę jest ponad siły
                    • zegor Re: "Doula od śmierci". 05.02.15, 22:36
                      Mylisz się,nie można,jeśli masz uczucia.......
                      Możesz się oswoić ze smrodem,możesz się oswoić z urojeniami umierającego,
                      nie oswoisz się z ostatnim oddechem ......
                      • kogucik.2872 Re: "Doula od śmierci". 05.02.15, 22:44
                        mam kilku znajomych lekarzy
                        większość z nich, nawet pracujących w szpitalu - deklaruje, że nie zetknęli się z umieraniem. W sensie - do ostatniego oddechu.
                        Mi się w udziale trafiło.
                        Raz - uczestniczyć w umieraniu - od początku choroby do tego ostatniego wdechu - drugi - przez przypadek.
                        Nie jestem wyprany z uczuć. Wręcz przeciwnie - większość uważa mnie za zbyt impulsywnego, kierującego się emocjami.
                        pierwsza - była "wyczekiwana"
                        druga - była zaskoczeniem - ale nie było czasu o tym myśleć, próbując reanimować.
                        pamiętam - owszem - ale nie mam traumy z tego powodu, nie przeżywam raz za razem. Potraktowałem to jako fizjologiczny proces nieunikniony.
                        Bardziej odczuwam - brak - jak fakt, że w tym uczestniczyłem.
                        • zegor Re: "Doula od śmierci". 05.02.15, 22:59
                          A teraz sobie przekalkuluj,że czekasz
                          z dnia na dzień
                          na śmierć następnego
                          bo pracujesz jako doula ......
                          • kogucik.2872 Re: "Doula od śmierci". 05.02.15, 23:04
                            nie bardzo wiem, co to za praca.....
                            na czym ma polegać
                            i czego konkretnie dotyczyć
                            bo samo pojęcie - doula - raczej nie kojarzy się z umieraniem - wręcz przeciwnie.
                            • zegor Re: "Doula od śmierci". 05.02.15, 23:06
                              Na początku wątku jest wytłumaczenie,
                              byłby to ktoś,kto towarzyszy w umieraniu
                              • kogucik.2872 Re: "Doula od śmierci". 05.02.15, 23:12
                                Misi post otwiera mi się jako kilometr znaków - może nie doczytałem dalej.

                                kiedy ktoś tej śmierci towarzyszyć powinien. Są sytuacje, kiedy MUSIMY przedłożyć czyjeś potrzeby, nad nasze.
                                jeśli tak - owszem - to bardzo trudne zadanie. Ale być może dlatego, że ludzie do końca nie potrafią się pogodzić z faktem przemijania i odchodzenia.
                                • anus-hka Re: "Doula od śmierci". 05.02.15, 23:18
                                  Z własnego doświadczenia dodam...kiedy się przyjmie ostatnie tchnienie...osoby bliskiej druga myśl to...to ulga...byc może okrutnie to brzmi ale to prawda...dlatego napisałam ze bardziej boje sie bólu jednak
                                  • kogucik.2872 Re: "Doula od śmierci". 05.02.15, 23:25
                                    tak
                                    to dokładnie prawda
                                    wcześniej pojawia się myśl - niech to się już wreszcie skończy - ale ta myśl akurat jest produktem naszej bardzo obciążonej w takich sytuacjach psychiki.
                                    Nie mniej - jest racjonalna i nie ma w tym nic złego.


                                    anus-hka napisała:

                                    > Z własnego doświadczenia dodam...kiedy się przyjmie ostatnie tchnienie...osoby
                                    > bliskiej druga myśl to...to ulga...byc może okrutnie to brzmi ale to prawda...d
                                    > latego napisałam ze bardziej boje sie bólu jednak
                                    • tropem_misia1 Re: "Doula od śmierci". 06.02.15, 04:59
                                      Słowo "doula" w języku greckim oznacza "kobietę, która służy" i zwykle jest stosowane w odniesieniu do tych osób, które asystują przy porodach. Ale coraz częściej doule pomagają również odchodzić z tego świata.

                                      Czytaj więcej na fakty.interia.pl/new-york-times/news-asystentki-smierci-pomagaja-umierac,nId,1599768#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
                                      • kogucik.2872 Re: "Doula od śmierci". 06.02.15, 10:06
                                        to chyba najlepiej oddaje charakter tej pracy.

                                        "Najlepsze relacje miałam z Jethro, mężczyzną w wieku około 55 lat, który miał AIDS, cukrzycę i inne choroby" - wspomina. Był robotnikiem z Bronksu i nie miał przyjaciół ani rodziny.

                                        “Wcale nie chodziło o to, żeby go oswoić ze śmiercią, a tego się spodziewałam" - wspomina wspólne chwile Altman. "Moja pomoc polegała na robieniu tego, czego sobie zażyczył. Graliśmy więc w blackjacka i oglądaliśmy seriale" - mówi i dodaje: “To była cudowna znajomość".

                                        demonizujemy śmierć. A przecież jest tak samo naturalna, jak narodziny. Można tak przewartościować swoje rozumowanie, żeby nie uważać tego aktu za coś, z czym się nie da obcować, pogodzić, oswoić. Bo to tak, jakbyśmy nie umieli się oswoić z poczęciem, ciążą, narodzinami, dorastaniem, dojrzewaniem, dorośleniem, starzeniem.
                                        Ludzie się boją.
                                        Pamiętam, że mój stary miał straszny żal właśnie o to, że przed chorobą zawsze było wkoło tylu ludzi - a w te ostatnie miesiące, tygodnie, dni - jedyną osobą z zewnątrz, która go odwiedzała, żeby pogadać chociaż chwilę był - lekarz z hospicjum.
                                  • rena-ta49 Re: "Doula od śmierci". 06.02.15, 15:00
                                    anus-hka napisała:

                                    > Z własnego doświadczenia dodam...kiedy się przyjmie ostatnie tchnienie...osoby
                                    > bliskiej druga myśl to...to ulga...byc może okrutnie to brzmi ale to prawda...d
                                    > latego napisałam ze bardziej boje sie bólu jednak

                                    Teraz odchodzący chory wcale nie musi cierpieć z bólu,
                                    już 10 lat temu kiedy odchodził mój śp. mąż miałam w domu kroplówki i
                                    wszelkie środki które uśmierzały ból.
                                    Odszedł bez bólu, w spokoju.
    • darima_ka Re: "Doula od śmierci". 05.02.15, 17:41
      Mój Tato odchodził w domu,przy odchodzącym trzeba po prostu tylko być.
Pełna wersja