Dodaj do ulubionych

...a to było tak...

05.04.20, 18:13
postanowiłam się wybrać na zakupy

Założyłam na me lico maseczkę z filtrem węglowym co to niby jest jak filtr HEPA , znaczy wirusom nie pozwala cię tknąć . Taka czarna jest i idealnie obejmuje to co powinna.
Nieśmiało zerknęłam w lustro. .... O ciemna strono mocy.....Miecza mi jeno brak było , takiego łyskającego.
Postanowiłam owinąć maseczkę takim szalikiem coś ala tiul. Założyłam rękawiczki i poooooooszłam.
Pod czaszką mi pulsowały słowa...znaczy co powiem gdyby coś zaistniało : to nie jest napad....to nie jest napad.....

No i ich użyć nie musiałam. Znaczy tych słów.
Nie powiem...dziwnie było.
Każdy odsuniemy od drugiego osobnika sporo.
Ktoś przechodził w przeciwnym kierunku głowy obracali...w drugą stronę.
Myślę że gdybym była Godzillą to i tak nikt by nie zauważył.
No chyba że zainteresowałby go łomot.

Straszne czasy nastały....
Obserwuj wątek
    • wirujacypunkt Re: ...a to było tak... 01.05.20, 21:30
      Fakt, straszne czasy nastały.
      Ludne miasto opustoszało, ludzie mijają się szerokim łukiem myśląc o tym, czy mijany człowiek
      zdrowy jest a może chory ? Czy mimo dzielącej nas przestrzeni
      i paskudnej maseczki na twarzy dopadł mnie wirus ? Serce zaczyna walc jak oszalałe. lęk paraliżuje,
      ale przecież ten człowiek nie kasłał, nie kichał, oddychał swobodnie, Nawet nie musnął mnie dotykiem.
      Nic się nie dzieje, jestem zdrowa. Mogę iść dalej,
      Mam kupić chleb, a myśli błądzą w inną stronę.
      Nie, nie wirus tylko chleb i proza codzienności.
      Proza. a wkoło maj i wszystko budzi się do życia zielonością, barwami i urodą dnia.
      Jedna pozytywna myśl o maju i proza dnia z wirusem znika.
      Uśmiecham się z nadzieja i maseczka już nie taka straszna.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka