Dodaj do ulubionych

tynidazol - kto stosowal?

18.12.09, 16:40
jak w temacie,
kto stosowal,
z jakim skutkiem?

mozecie sie podzielic informacjami?
Obserwuj wątek
    • letizia2 Re: tynidazol - kto stosowal? 18.12.09, 18:02
      Jak wam zalecił podawać? Mi pediatra dała tynidazol tylko dla 1 dziecka i 1/2
      tabletki jednorazowo. Oczywiście nie wykupiłam, bo walczyłam o leczenie całej
      rodziny.
      Ale, ta pani doktor leczyła jeszcze jedno dziecko i równiez podała 1 tabletkę,
      jednorazowo i powiedziała, ze lamblie wybiła. Miałam przyjemność zobaczyc to
      dziecko ( Lux Med Chmielna) i niestety jestem pewna, że pani dziecka nie
      wyleczyła. Zresztą leczyła tylko dziecko, bo twierdziła że całej rodziny się nie
      leczysmile
      • slonko1335 Re: tynidazol - kto stosowal? 18.12.09, 20:15
        Moja znajoma wyleczyła niemowlę, wówczas 10 miesieczne bodajże jedną tabletką.
        dziecko znów ma lamblie bo nie udało sie wyleczyć siostry (metronidazolem) i się
        od niej pewnie ponownie zaraziło ale po tej jednej tabletce jakiś czas mała była
        czysta. Dziwne, nie? zupełnie niezgodne z zasadami leczenia lamblii ale podziało
        • letizia2 Re: tynidazol - kto stosowal? 18.12.09, 20:23
          Ja nie wiem jak trzeba podawać ten lek. Może rzeczywiście podaje się 1 tabletkę
          i spokój. Każdy jest inny. Jednym pomoże furasolidon, a inni leczą się parę lat
          różnymi lekami. Przy lambliach już chyba nic mnie nie zaskoczy.
          Najważniejsze, ze pomogło.
          Nas pewnie też czeka ta drogasad
          • slonko1335 Re: tynidazol - kto stosowal? 18.12.09, 20:48
            Thynidazol to 4 tabletki, bierze się przez 4 dni po jednej, potem kurację się
            powtarza po jakimś czasie. niektórzy zalecają połknięcie 4 na raz ale ma to dość
            dużo skutków ubocznych, więc mimo wszystko neiwielu lekarzy w ten sposób przepisuje.
            Przy Alki pierwszych lambliach dorośli mieli to przepisane od lekarza, nie wiem
            czy podziałało bo nikt się nie badał a Alka dalej lamblie miała więc pewnie nie...
            W leczeniu lamblii jedną z ważniejszych spraw jest powtórzenie kuracji no i
            zgodnie z zasadami lek powinien być co najmniej tydzień podawany a najlepiej 10
            dni a tutaj zupełnie inaczej...
            • antyka Re: tynidazol - kto stosowal? 18.12.09, 21:11
              Slonko, rozmawialam z lekarzem na temat roznych rewelacji przy
              stosowaniu tynidazolu - zastanawialam sie, czy mam podac lek w
              czasie urlopu dr. O. Mowil, ze powinno byc ok., ze ma pozytywne
              doswiadczenia. ostrzegal, ze moze zwymiotowac, wtedy zostawic ja w
              spokoju. Dodatkowo czytalam w necie (strony anglojezyczne glownie),
              ze tynidazol b. czesto stosuje sie wlasnie jednorazowo - tzn. kilka
              tabletek za jednym zamachem + powtorka, co daje b. pozytywne wyniki.

              Tynidazol ma jeszcze dodatkowa zalete - cene. Jest tak tani, ze
              szok smile A dla mnei bedzie idealny, gdy bede karmic piersia. Wezme
              jedna dawke, odstawie dziecko na 2 dni i po dwoch tygodniach
              powtorka smile

              Lekarz dodatkowo zalecil branie raphacholinu, zeby wykurzyc lamblie
              z zolci. Zdam relacje w niedziele wieczorem, ale juz czuje, ze po
              podaniu raphacholinu na maksa ja obsypie. Biedne te moje dziecko...

              PS. Wczoraj przyniosla paczke z przedszkola, a w niej oczywiscie
              slodycze. Wrrrrrr... Na poczatku strasznie plakala, ze je chce zjesc
              (dostala jednego cukierka), a potem wytlumaczyla sobie, ze Mikolaj
              sie pomylil, ze nie wiedzial, ze ma uczulenie i ze trzeba do niego
              napisac list, zeby przyniosl jakas zabawke, a slodycze oddal innemu
              dziecku smile Dzielna ta moja trzylatka smile
          • antyka Re: tynidazol - kto stosowal? 18.12.09, 20:55
            Ja nie moge czekac niestety sad U Mary, po dwukrotnej kuracji
            furasolidonem + summamed, lamblie byly niewybite. Teraz jest w
            polowie drugiej kuracji balsamem i dziadostwo dalej nie wybite.
            Dziecko ma syfy na calej skorze - swedzi ja jak nie wiem, co.
            Ciagle sie drapie.

            Musze wytluc lamblie do polowy lutego, bo wtedy pojawi sie na
            swiecie Helenka. I bedzie na maksa zagrozona w domu, w ktorym
            wszyscy maja lamblie. Gdy wytluke, bede podawac lzejsze ziola
            na "podtrzymanie" efektu i ewentualne odstraszenie.

            O Mary sie nie martwie, tylko o drugie dziecko.

            A dawkowanie mamy takie, dorosli (maz) - 4 tabletki, po dwoch
            tygodniach kolejne 4 jednorazowo. Marysia (trzy lata, ok. 14 kilo) -
            2 tabletki. Mam nadzieje, ze nie zwymiotuje, chociaz licze sie z
            taka mozliwoscia. Dzisiaj wieczorem startujemy z raphacholinem - az
            do ok. srody. W niedziele podaje tynidazol.

            Zamierzam jednoczesnie podawac "lekki" napar z ziol, ktory wspomaga
            wymiane zolci, dziala bakteriobojczo i przeciwpasozytniczo. Po
            tygodniu od drugiej dawki zanosze kal do Felixa i bede wiedziala,
            czy tynidazol dziala. Z netu wynika, ze dziala zajebiscie. No,
            zobaczymy.
            • maminka21 Re: tynidazol - kto stosowal? 18.12.09, 21:47
              U nas w pewnym stopniu podobna sytuacja - to znaczy w czerwcu
              będziemy mieli kolejnego członka Rodziny i tu się martwię . Mój syn
              3,6 ma objawy robali ( sińce, brak apetytu, słabo rośnie, przybiera
              na wadze, drażliwy ) ale kurcze wyniki ma ok - kilka razy w ciągu
              kilku miesięcy w Felixie nic nie wyszło. Ale na pewno coś jest i to
              jest najgorsze bo nie wiem dokładnie co, obstawiam na lamblie , do
              tego jest candidia. Z jednej strony chciałabym aby wyszło czarno na
              białym, że to to dziadostwo, wiedziałabym czym się kierować , a tak
              nawet dr O ( było to latem ) nie bardzo znowu chciał w ciemno leczyć
              lamblie ( mały był przeleczony Furazolidonem z powtórką, do tego
              Sumamed ) . W I ponownie spróbuję podać kupę do Felixa . No ale
              właśnie nawet jak wyjdą ( oby wreszcie ) przeleczę małego, męża ( bo
              myslę , że też ma ) a co ze mną - w ciązy prawie nic nie można brać,
              poza czosnkiem. Każą leczyć całą Rodzinę - tylko jak w takim wypadku.
              I jeżeli mały znowu coś załapię - boję się , że się uodporni na
              wszystkie środki , bo ma taką tendencję.Pozdrawiam i daj znać jak
              to będzie u Was.
              • antyka Re: tynidazol - kto stosowal? 18.12.09, 22:06
                Ja jak mialam watpliwosci, czy wybilam lamblie po chemii,
                podalam 1 i 2 dnia raphacholin, i 2-go i 3-go dnia zebralam probki
                do felixa. I wyszly. Oczywiscie bylam na maksa zdesperowana, bo
                wiedzialam, ze sa niewybite. Normalnie powinno sie zbierac co 2-3
                dni. Ale ja sie spieszylam, bo dzieciak mial isc zaraz do
                przedszkola, a ja nie wiedzialam co robic sad

                O. mowi, ze teraz zaleca pacjentom zazywanie raphacholinu przed
                wyslaniem probek do Felixa. Moze to jest pomysl?
                Mala brala 1/3 tabletki *3 dziennie. Podawalam jej zmieszany z
                jogurtem i dzemem.

                Gratuluje ciazy smile Zycze, zeby drugi dzieciak okazal sie odporny na
                te dziadostwo.
                • maminka21 Re: tynidazol - kto stosowal? 18.12.09, 22:38
                  I ja tak spróbuję ( mam na myśli raphacholin ) .
                  Swoją drogą to szkoda mi tych naszych dzieci. Czytając sytuacje typu
                  powrót z paczką i potem płacz dziecka - strasznie przykre. Może ja
                  to teraz tak odbieram ( hormony itp ) ale to takie niesprawiedliwe .
                  Jedni ludzie żyją mówiąc ogólenie - byle jak, nie dbają o higienę,
                  dietę,piją,palą nie przejmują się niczym - i jest ok, są zdrowi i
                  żyją długo długo.
                  A inni... wszystko pod górkę . Tak samo z dziećmi, a tych szcególnie
                  żal. Mi w pewnych sytuacjach serce pęka, rodzina, znajomi niewiele
                  się przejmują faktem, że dziecko ma dietę, nie może wielu rzeczy,
                  jedzą , podsuwają wszystko, gadają na mnie jako matkę , że
                  przesadzam, wymyślam a dziecko jest zdrowe. Na wszystko znajdują
                  wytłumaczenie.
                  Szymek jest mądry i wie , że wielu rzeczy nie można - ale widzę , że
                  Mu przykro...
                  Ostatnio zwykła sytauacja , idziemy do sklepu, wchodzi mama z
                  dzieckiem , które chwyta chipsy i bułkę kajzerkę.
                  Mój syn nie podchodzi do chipsów ale podchodzi do bułek i smutno
                  wyciąga rękę aby .... powąchać ............ a mi serce pęka i wyć mi
                  się chce. Bo paradoksalnie nie chce smakołyków ( choć pewnie też by
                  zjadł ) ale zwykła bułkę...sad. Takich sytuacji jest więcej...
                  No ale nic , mam nadzieję , że jeszcze los i do nas się uśmiechnie,
                  czego i Wam i innym życzę.
                  • antyka Re: tynidazol - kto stosowal? 19.12.09, 08:53
                    Mi tez jest ciezko, ale ja juz w takich ekstremalnych syt. nie
                    walcze.
                    Gdy byla przedszkolna "herbatka" pozwolilam dziecku jesc wszystko.
                    Ona sie tylko ciagle pytala, czy moze jesc to czy tamto. Ciezko mi
                    bylo, ale pozwolilam.

                    Raz na jakis czas - b. rzadko pozwalam jej na ustepstwo. Np. dzisiaj
                    idziemy do kina, a potem na lody. Bardzo dzielnie je wszystkie leki,
                    wiec powiem jej, ze to nagroda, ze jesli bedzie dalej pila ziola, to
                    uczulenie zniknie i bedzie kiedys mogla jesc lody (uwielbia je).

                    A znajomi juz maja juz dosyc mojej walki z robalami, wiec sie
                    dostosowuja. Moja mama, sasiadka, panie w przedszkolu widza wysypki
                    dziecka na skorze i tylko pytaja, czy moge dac dziecku to czy tamto.
                    Zanim cokolwiek dadza dziecku, konsultuja to ze mna.

                    U mnie to gra smile Do tesciowej nie jezdzimy, wiec nie ma takiego
                    problemu. Ale nawet ona jak sadze, dostosowalaby sie.

                    Jak ktos ma z tym problem, przypominam: dziecko rok temu mialo 10,5
                    kilo, anemie, zatrzymala sie ze wzrostem, chorowala non stop.
                    Wyprowadzilam ja na prosta glownie dzieki diecie. I gadka sie konczy
                    bardzo szybko.

                    No, ale ja mam wyniki w garsci. Jakby to cokolwiek zmienialo...
                    • letizia2 Re: tynidazol - kto stosowal? 19.12.09, 10:50
                      Maminka u nas też były badania powtarzane w Felixie na lamblie, bo od razu nie
                      wyszły. W końcu wyszły i tylko u jednego dziecka, a doktor O stwierdził, że
                      drugie też ma na 100%.

                      Mój maż, oczywiscie na diecie, bo się leczymy mowi, aby kupić jakieś pączki bo
                      on chce coś słodkiego, a córka " Tata przecież, My nie mozemy"

                      Powiem wam, że dzieci są lepsze do leczenia niz dorosli.
                      Mój mąż stwierdził, że ja cos z tą dieta pokręciłam, to nie możliwe ze on nie
                      może tego i tamtegosmile
                      Kazał mi pokazać jakieś strony w necie, bo mi nie wierzy.
                      Ale jak dziecko trzymamy na diecie, to nigdy nie wątpił w słusznosć dietysmile
                      Pokazałam mu kartkę od doktora O.
                      Nic już nie mówił, ale opornie idzie mi z "Dzieckiem mojej teściowej"smilesmilesmile
                      Pozdrawiam
                      • maminka21 Re: tynidazol - kto stosowal? 19.12.09, 20:13
                        Faktycznie dorośli są w pewnych sytuacjach gorsi niz dzieci - mój
                        małżonek nawet jak sie przeziębi to opornie, na siłę połyka jakieś
                        leki, co do mojej koncepcji że ma lamblie odnosi się bardzo opornie,
                        boi się diety ..... bo kocha słodycze. Ale od I koniec Jego olewania
                        tematu. Ja mam też niestety problem z teściową ... o zgrozo.... ta
                        to na punkcie jedzenia ma fioła ( inaczej tego nie określę ) -
                        jedzenia u Niej zawsze dużo, tłusto i słodko - i jest tylko jeden
                        temat .... "dlaczego tak mało jecie " i tak w kółko. Co do diety
                        małego słyszałm już tyle komentarzy, że głodzę, że żałuję, że Jej
                        żal a mi nie.... a szkoda gadać... pozdrawiam i wytrwałości
                        wszystkim i EFEKTÓW DOBRYCH
                        • antyka zwymiotowala :( 19.12.09, 22:53
                          dzielnie jadla i zwymiotowala,
                          wlasciwie ulala, bo zrobila to kilka sekund po wzieciu leku

                          dlatego po konsultacji z lekarzem, jutro robie kolejna probe,
                          tym razem podziele lek na 4 czesci i bede dawac do kilka godzin
                          • anyx27 Re: zwymiotowala :( 19.12.09, 23:30
                            Stosowałam tini dłuuuugo - pulsami tzn. brałam przez 15 dni, potem 15 dni
                            przerwy i znów puls. Brałam przez rok.
                            Na forum borelioza jest dużo osób, które podają tini maluchom i warto tam
                            spytać, jak to najlepiej robic, żeby nie było plucia, wymiotów itd.
                            • slonko1335 Re: zwymiotowala :( 20.12.09, 08:03
                              Twoja nie łyka jeszcze lekarstw? te tabletki malutkie są przecież, moja na
                              szczęście łyka wszystko wiec z podaniem leku w tabletce nie ma problemu gorzej z
                              niesmacznymi zawiesinami na przykład, ostatnio nie dala rady z zinnatemsad
                              • anyx27 Re: zwymiotowala :( 20.12.09, 23:05
                                slonko1335 napisała:

                                > Twoja nie łyka jeszcze lekarstw? te tabletki malutkie są przecież, moja na
                                > szczęście łyka wszystko wiec z podaniem leku w tabletce nie ma problemu gorzej
                                > z
                                > niesmacznymi zawiesinami na przykład, ostatnio nie dala rady z zinnatemsad


                                slonko, są dzieci, które nie biorą żadnych lekarstw i nie mają jak sie nauczyć
                                łykania ich. moja np. ma 5 lat i nie łyka z takiego własnie powodu.
                                • slonko1335 Re: zwymiotowala :( 21.12.09, 08:50
                                  Moja się uczyła na witaminkach jakichś, potem długo bałam się podać kapsułkę ale
                                  na kapsułkach mi najbardziej zależało bo w probiotykach często kapsułka jest
                                  najważniejsza.
                                  • sekret115 Re: zwymiotowala :( 21.12.09, 22:55
                                    Hej,

                                    Wykryto u mnie lamblie...u dziecka i męża grzyby..

                                    Lekarz początkowo przepisał mi metronidazol..ale tak krytycznie o nim
                                    mówiłyście, że zmieniłam lekarza...sad


                                    Inny przepisał mi tinidazol...cztery tabletki...jednego dnia wzięłam rano i na
                                    wieczór po dwie tabletki w trakcie jedzenia..


                                    O ile poranną dawkę wzięłam i nic złego się nie działo...to po wieczornej
                                    koszmar...koszmar..koszmar..

                                    Ból żołądka miałam tak silny, że zwijałam się na podłodze z bólu..do 5-tej
                                    rano..myślałam , że zwariuję..

                                    Jeszcze mnie boli..choć od zażycia leku minęło 24 ha..

                                    Nie wyobrażam sobie, aby dać go dziecku...

                                    Po tinidazolu mam zrobić trzy dni przerwy i przez 10 dni brać VERTICODIN...dwa
                                    razy dziennie..i koniec..

                                    zrobić powtórne badania kontrolne..

                                    Może tinidazol powinno brać się z czymś osłonowym na żołądek..


                                    A może dzieci lepiej będą go tolerowały..

                                    Ale po 24 ha nadal czuję się po nim okropnie...

                                    Pozdrawiam:

                                    Sekret
                                      • anyx27 Re: zwymiotowala :( 22.12.09, 19:01
                                        slonko1335 napisała:

                                        > Niestety po metronidazolu mogło być podobnie a jego się dłużej bierze. Moja
                                        > szwagierka po tynidazolu miała 3 dni z głowy, nie była w stanie wyjść z łóżka..
                                        > ..

                                        To nie chce cie straszyc, ale powinna sprawdzić borelioze, a to dlatego, że
                                        tinidazol rozbija cysty boreliozy i u chorych następuje taka własnie reakcja.
                                        Lek ten jest stosowany zawsze w leczeniu boreliozy własnie po to, by rozbijać
                                        jej cysty. Jeśli to tylko ból brzucha, to ok, ale jeśli jest to ogólne rozbicie,
                                        objawy grypopodobne tj. ból głowy, stan podgorączkowy, bóle mięśni, stawów,
                                        zmęczenie, ogólnie człowiek nie do życia, to na pewno nalezy to sprawdzić.
                                          • sekret115 Re: zwymiotowala :( 22.12.09, 21:47
                                            Hej,

                                            Może tinidazol w formie czopków to dobry pomysł...a nawet bardzo dobry...


                                            Może też w mniejszych dawkach nie będzie taki okropny w skutkach ubocznych..

                                            Mnie tylko bolał żołądek...Jeszcze odczuwam jego działanie..nie
                                            wymiotowałam..ale strasznie mnie muliło na wymioty..

                                            Jednak na każdego leki działają inaczej..

                                            Moja siostra go brała oraz teść i nic..poza chęcią wymiotów i gorzkim smakiem w
                                            ustach...

                                            Przy bólu pomogła mi no-spa..( w razie ataku )..niestety nie znam odpowiednika
                                            dla małych dzieci..ale przed zaaplikowaniem dziecku warto mieć jego odpowiednik
                                            pod ręką..

                                            Zwłaszcza, że idą święta..


                                            Pozdrawiam:

                                            Sekret
    • budzik11 Re: tynidazol - kto stosowal? 25.12.09, 21:36
      My stosowaliśmy. Dorośli 4 tabletki jednorazowo, po 3 tygodniach powtórka,
      dzieci: 4l, ok.20kg - 2 tabletki, powtórka za 3 tygodnie; 2l, ok. 12kg - 3 dni x
      1,5 tabletki, po 3 tygodniach powtórka (on najbardziej odczuwał skutki bytowania
      pasożytów, więc miał stosunkowo największa dawkę). Teraz "pijemy" balsam
      kapucyński. Nie wiem, jaki skutek odniosło odrobaczanie, bo dzieci nie miały
      wcześniej ani potem żadnych szczególnych objawów labmliozy - starsza często
      łapała infekcje typu przeziębienie, alergia pokarmowa w trakcie diagnostyki
      (chociaż nigdy nie miała żadnych objawów alergicznych), młodszy od urodzenia
      anemik. Więc "na zewnątrz" żadnej poprawy nie widać, a badań ponownych na razie
      nie robiliśmy (brak kasy) więc nie wiem, czy wybiliśmy lamblie skutecznie.
        • antyka Re: tynidazol - kto stosowal? 26.12.09, 12:37
          Tinidazol w czopkach - rewelacja po prostu smile
          Nastepnego dnia dziecko mocno kaszlalo - widac, dziadostwo zdycha.
          A dzisiaj skora wrocila do normy, mimo podawania ziol na wymiane
          zolci. Normalnie lamblie bylyby podkurzone i wylazlyby w formie
          pokrzywki. Mysle, ze druga dawka powinna e wybic na amen.
          Co ciekawe u meza nie sa wybite... Dalej pije ziola
          i wylaza mu coraz to w innych miejscach.
          • eugene2000wppl Re: tynidazol - kto stosowal? 26.12.09, 15:18
            U nas dr O tez zalecil Tynidazol w czopkach,ale zprobujemy dopiero w
            tygodniu po vermoxie.

            Mam pytanie, czy ta dieta przy lambliach eliminuje sloiki Gerberki
            itp dla dzieci i kaszki mleczno- ryzowe na mleku modyfikowanym?

            Wiem, ze nie wolno mleka,ale tu modyfikowane...Nie zdazylam dopytac
            lekarza sad
            • antyka Re: tynidazol - kto stosowal? 26.12.09, 16:11
              W czasie leczenia je sie produkty niskocukrowe (z niskim IG).
              Poszukaj w necie strony z dieta Michaela Montignaca i wszystko
              bedzie jasne.

              Modyfikowane - to tez mleko, poza tym ma w skladzie cukier!
              Ryz bialy, oczyszczony ma wysoki IG.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka