wolf34
22.08.07, 16:19
A propos ostatniego procesu wspólników Saddama za zdławienie
powstania irackich szyitów w 1991 roku.
W 1991 roku gdy wojska alianckie wyparły pokonaną armię Saddama
Husajna z Kuwejtu a nawet zajęły skrawek Iraku prezydent Bush-
senior wzywał Irakijczyków do powstania i obalenia tyrana.Szyici na
południu Iraku oraz Kurdowie na północy posłuchali wezwania i
korzystając z rozkladu armii irackiej rozpoczęli masowe powstania
zbrojne.Zasiliły ich tysiące dezerterów z armii irackiej ,przejęli
znaczne ilości broni i osiagnęli duże sukcesy w walce zdobywając
ponad połowę prowincji Iraku w tym szyici zdobyli miasto Basrę(2 co
do wielkości miasto Iraku)zaś Kurdowie zdobyli Irbil(oraz położone w
pobliżu wielkie zagłebie ropy naftowej) i Kirkuk(4 i 5 co do
wielkości miasta Irackie).Połączeni szyicko-kurdyjscy powstańcy
rozpoczęli obleżenie Mosulu-trzeciego co do wielkości miasta
Iraku .Skuteczną kontrakcję rozbitej przez aliantów armii irackiej
uniemozliwiał fakt iż zgodnie z zawartym porozumieniem rozejmowym
obowiązywał zakaz lotów dla irackiego lotnictwa oraz zakaz
przemieszczania się kolumn pancernych i zmechanizowanych co
egzekwowało amerykańskie lotnictwo .
Wydawało się że Saddam Husajn lada moment zostanie obalony...
USA na sukcesy powstańców zareagowało...odwołaniem zakazu lotów dla
lotnictwa Saddamm oraz odwołaniem zakazu przemieszczania się
irackich kolumn pancernych i zmechanizowanych.Samoloty i śmigłowce
Saddam przygniotły do ziemi szyickich i kurdyjskich powstańców zaś
kolumny wojsk pancernych i zmechanizowanych dokonały reszty krwawo
dławiąc powstanie.Ponad 100 tysięcy ludzi zginęło zaś ponad 1,5
miliona musiało uciekać do Turcji i Iranu.Szyiccy powstańcy nie
doczekali się od USA żadnej pomocy.Kurdowie po wyrzuceniu ich z
Kirkuku i Irbilu i zepchnięciu do Turcji po paru miesiącach
doczekali się w końcu pewnej pomocy-pozwolila ona im opanowac
Kurdystan Iracki ale już bez roponośnego Kirkuku.
W Polsce powszechnie twierdzi się (vide kolejne rocznice PW 1.8)że
przywódcy mocarstw mają obowiązek kierując się altruizmem
bezwarunkowo wspierać powstania także te skierowane politycznie
przeciwko nim albo interesom ich państw-inaczej są
zbrodniarzami.Twierdzi się także że przywódcy zachodnich mocarstw
tak robią.To jak w takim razie nazwać postępowanie Georga Busha
seniora z 1991 roku który nie chciał sukcesu powstańców szyickich
(antyamerykańskich i proirańskich)oraz uważał że nie może pomóc
Kurdom w Kirkuku by nie zaszkodzić stosunkom ze strategicznym
sojusznikiem USA w regionie - Turcją także zmagającą się wówczas ze
zbrojną rebelią Kurdów?
Zbrodnią czy realpolitik?
Temat powstania Kurdów i szyitów w Iraku w 1991 roku oraz stosunku
USA do niego jest przez polskie media dziwnie przemilczany....