picard2
21.09.07, 21:21
nie uległa zmianie.Chirac i Sarkozy maja ten sam cel zapobiec
katastrofie regionalnej która spowodują uderzenia militarne Ameryki
lub Izraela na Iran.Sarkozy ma inny stosunek psychologiczny do molachow niż
Chirac gdyż Francja nie ma obecnie żadnych punktów konfliktu z
Iranem.Przypomnijmy problem zakładników w Libanie i akty terrorystyczne we
Francji popełnione przez grupy zdalnie sterowane z Teheranu oraz poparcie
przez Chiraca Sadama Husejna czy udział w funduszach Eurodifu. Mimo pozornego
poparcia polityki irańskiej , Francja w kulisach ONZ przyłączała się aktywnie
do wszystkich sankcji przeciwko molachom.
Nicolas Sarkozy i jego minister Bernard Kouchner postanowili zerwać
tego rodzaju dwuznaczność.Od sierpnia 2007 Francja odkrywa swa grę
i podkreśla ważność problemu.Kryzys zbliża się do punktu krytycznego
gdyż Iran będzie posiadał w krótkim czasie 3000 wirówek pozwalających
za rok wyprodukować wystarczająca ilość materiału rozczepiającego dla
broni atomowej.Kouchner (tak jak i Sarkozy) powiadają to co myśli wiele
Francuzów "bomba irańska prowadzi automatycznie do zbombardowania Iranu".Nowa
język ma na celu ostrzec iranczykow ze
ich pewność siebie oparta na trudnościach amerykańskich w Iraku zaprowadzi ich
prosto do wojny.
Francuska pozycja jest tez sygnałem dla administracji amerykańskiej
i dla Izraela ze Paryż nie zaakceptuje broni atomowej w Iranie.Po
tym wyjaśnieniu Kouchner spotka swojego odpowiednika irańskiego
Manouchehr Mottaki i przedstawi mu podstawy do rokowań.
Co o tym myśli społeczeństwo polskie któremu te sprawy wydaja się
obojętne(czyli mu wiszą).Tym razem jednak "polska wieś może nie być spokojna".