Gość: Magda
IP: *.Saratov.dial.sovam.com
07.03.01, 20:27
W Rosji, to święto jest nadal poprawne politycznie i ani trochę nie trąci
anachronizmem. Niestety! Moi tutejsi znajomi, traktują mnie jak profankę, gdy
im tłumaczę, że nie obchodzę tego typu świąt, mimo iż jestem rasową kobietą.
Tutaj Dzień Kobiet to prawdziwy KATAKLIZM!!!!
W tym tygodniu nie przepracowałam ani jednej godziny. Od poniedziałku wszyscy
świętują, mimo iż oficjalnie dniami wolnymi od pracy są: 8, 9 i 10 marca, a w
niedzielę (11), wszyscy zgodnie idą do pracy. Nigdy nie widziałam czegoś równie
durnego...
Dzisiaj elitarne obchody, tego wspaniałego święta, odbyły się w
administracji guberni. Zorganizowano akademię w starym, komunistycznym stylu!
Straciłam ponad dwie godziny uczestnicząc w tym cyrku. Dostałam oficjalne
zaproszenie, więc nie wypadało mi odmówić.
Uczestnicząc w tym narodowym spędzie, czułam się jak w muzeum socjalizmu.
Byłam na sali najmłodsza i najskromniej ubrana (grzeczny, szary kostiumik), a
dookoła mnie siedziały stare, komunistyczne działaczki z monstrualnymi kokami
na głowach, w niegustownych kreacjach, obwieszonych tandetnymi świecidełkami,
zapewne z zabawy sylwestrowej sprzed kilku lat. Bleee... Każda z nas, dostała
goździka(!) w obleśnej folii i kieliszek szampana.
Wszystkie kobiety, naturalnie prócz mnie, z nabożeństwem w oczach, słuchały
niekończących się przemówień i zaczynały wierzyć w to, że przyszło im żyć we
wspaniałym kraju, ze wspaniałymi mężczyznami.
Następnym punktem obchodów, miał być wieczorny koncert jakiegoś zasłużonego,
narodowego artysty. Jednak nie wybrałam się na niego, w obawie o swoje nerwy.
Jestem pewna, że tutaj Dzień Kobiet nigdy się nie zdezaktualizuje.
em7es11@poczta.onet.pl