wladziac 12.07.10, 19:41 jeszcze ani razu nie jadłam w tym sezonie lodów - mojego ulubionego deseru buuuuuu ćwiczę silną wolę Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
salimis Re: Uwierzycie albo nie 12.07.10, 19:48 A mi chyba z wiekiem przeszła ochota na lody,wolę coś zimnego do picia i owoce.Aż sama sobie się dziwię ze w tym roku moje ulubione Cassate Fawor-u jadłam tylko raz. Odpowiedz Link
wladziac Re: Uwierzycie albo nie 12.07.10, 19:58 jestem strasznie pazerna na lody z owocami właśnie i chociaż odrobiną bitej śmietany,ale wiadomo od tego strasznie doopa rośnie i jak raz sobie pozwolę to silną wolę diabli biorą dlatego nie było tego pierwszego razu,niedawno podpuszczałam syna żeby poszedł po lody do sklepu ale mu się nie chciało i powiedział że nie będziemy się tuczyć Odpowiedz Link
barba50 Re: Uwierzycie albo nie 12.07.10, 23:11 A mnie się porobiło w drugą stronę Tzn wieki całe, okres dzieciństwa dzieciaków lody dla mnie nie istniały Znaczy istniały, bo pamiętam jak dziś kolejki w upalne dni (mieszkaliśmy nieopodal) pod Zieloną Budką na pl. Unii Lubelskiej w których odstać musieliśmy swoje, bo dzieci za lodami przepadały. Toż standard A ja na lody patrzeć nie mogłam, żar nie żar, słoneczna pogoda nic nie było w stanie zachęcić mnie do zjedzenia bodaj jednej gałki... A teraz jem dość chętnie. Nawet będąc na zakupach sama potrafię kupić sobie małą porcyjkę Odpowiedz Link
wladziac Re: Uwierzycie albo nie 13.07.10, 12:23 ja od dziecka jestem pazerna na lody [i ogólnie słodycze],w ciągu lata to chyba w tonach można je liczyć i pewnie bym je jadła tylko kto mi zafunduje nowe ubrania bo już tylko w co niektóre się mieszczę?żeby mieć swoją ulubioną wagę w której się dobrze czuję musiała bym schudnąć około 5 kg,niby nie strasznie dużo ale przez brak silnej woli to wręcz niemożliwe,nie jedząc lodów przynajmniej nie tyję a słodycze staram się zastąpić owocami,miłego trzynastego Odpowiedz Link
esimona Re: Uwierzycie albo nie 13.07.10, 20:23 Rola lodów w różnych okresach mojego życia była zmienna. W dzieciństwie dużo chorowałam i zjedzenie lodów powodowało choroby gardła, więc musiałam ich unikać. Potem wszystko minęło i objadałam się lodami. Najbliżej był Hortex na Marszałkowskiej i długie kolejki do okienka, ale warto było poczekać, żeby się nimi delektować; Zielonej Budki na Puławskiej też nie omijałam. Najwięcej lodów zjadałam we Włoszech - było to moje ulubione danie obiadowe w gorące dni. W tym roku jadłam lody kiedy było chłodno a teraz mam okres karencji. Skręcona noga, silne przeziębienie i cóż ... szkoda słów. Co to za życie na siedząco z nogą w górze i bez lodów. Porażka. Tylko kotka zadowolona jest z mojego towarzystwa. Ale to wszystko jest przejściowe i odbiję sobie lody na pewno w tym sezonie Odpowiedz Link
wladziac Re: Uwierzycie albo nie 13.07.10, 21:26 jak możesz to wcinaj bo to pychotki,naprawy nogi życzę i dużo zdrowia Odpowiedz Link
salimis Re: Uwierzycie albo nie 13.07.10, 21:46 esimona szybkiego zdrowienia i podziel się oczywiście lodami z kociambrem Tyle co wczoraj pisałam że nie jem a dzisiaj będąc u teściowej co stanęło na stole ? Kto zgadnie ? Oczywiscie moje ulubione Cassate.Tym razem się nie oparłam a jeśli już to o ścianę No co tu duzo gadać przytyło mi się w ostatnich miesiącach parę kilo i nagle mam problem z kupnem jakichkolwiek spodni,spodenek,rybaczków itp..Tak więc postanowiłam "wrócić do formy" . Oj trudno będzie,trudno bo mam urlop,zero ruchu jedynie rowerkiem 15 minut nad jeziorko celem opalania.W takie upały człowiek nie chce być nawet aktywny. Odpowiedz Link
wladziac Re: Uwierzycie albo nie 14.07.10, 00:21 teściowa wie co lubisz i chciała zrobić Ci przyjemność co pewnie się udało,widzę że nie tylko ja mam mam problem z ubraniami a bardzo chciałabym się wcisnąć w mniejszy rozmiar bo mam skład mniejszych ubrań chociaż w zeszłym roku z płaczem zapakowałam kilka reklamówek z ciuchami i dałam żonie malarza który u nas robił bo szczuplejsza,ale moje samopoczucie jest złe jak patrzę na te kilka wałeczków no a czasami muszę na siebie popatrzeć,eh ten metabolizm Odpowiedz Link
salimis Re: Uwierzycie albo nie 14.07.10, 20:05 hehehe ja w zeszłym tygodniu wzięłam się za porządki w szafie i znalazłam spódniczkę czarną do kolan która nosiłam chyba z osiem lat temu.Teraz gdy chciałam ją założyć,wyżej niż do ud nie dałam rady wciągnąć.Przytyło mi się od tamtego czasu.Pozornie jestem szczupła,przy 167 cm wzrostu ważę 67 kilo.Wszystko poszło mi w uda,biodra i doopsko.Gdy w poniedziałek wrócę do pracy,pierwsze co zrobię to zaliczę wagę I jak znam życie,szlag mnie trafi. Na dodatek pracuję w poznańskiej Goplanie a więc słodkości otaczają mnie zewsząd.Po dwóch tygodniach urlopu będę wyposzczona Odpowiedz Link
wladziac Re: Uwierzycie albo nie 14.07.10, 21:00 osiem lat to kawał czasu a figura człowieka się zmienia,postawna babka jesteś bo ja to duuużo niższa jestem po prostu kurdupel i tu znów muszę zabuczeć buuuuu,hmmmm pracujesz w Goplanie ja bym nie mogła dla mnie każda ilość słodyczy jest zniszczenia,oczywiście ograniczam się ale są dni stresujące a jest ich coraz więcej i wtedy hamulce puszczają i później pluję sobie w twarz,straszny feler Odpowiedz Link
mary4 Re: Uwierzycie albo nie 16.07.10, 09:37 ja lody jadam dość rzadko, lubie ale nie zabijam sie o nie, czasem mąż przytarga do dom wiaderko albo mnie zaprosi na nie, traktujemy to jako wspomnienie naszych randek a w sumie lody sa przepyszne, ceny też podobnie jak słodycze bywaja anielskie, tak z nimi mam problem Odpowiedz Link