jottka
14.02.12, 21:22
najpierw ziuteczek, znaczy kocur mój, chorował przez parę tygodni - niewiadomego pochodzenia wymioty (przy znakomitych wynikach krwi i w ogóle), schudł jak nieszczęście, po czym w poniedziałek nastąpił przełom. co rano zwracał kolejnego bezoara, każdy wielkości co najmniej połowy kciuka

przy czym zaznaczam, że to dachowiec marki dachowiec, acz puchaty, i dostaje już półtorej porcji odkłaczacza codziennie (porcję dziennie przewiduje się dla persa, cholera jasna).
ja nie wiem, skąd mu się to wzięło, w każdym razie od piątku i piątego bezoara jest spokój, wychudzone i wymęczone kociątko jednakowoż na intestinalu do odwołania (przez panią wet). fajno, ucieszylim się. no to dziś się okazało, że maggie, kocica moja ledwie roczna, ma dość paskudne wyniki badania moczu, piasek we wszelkich postaciach, urinary natychmiast i w ogóle.
no szlag by