salimis
11.03.12, 00:33
Nie dosyć że pół Poznania w remoncie to jeszcze podpoznańskie miejscowości.
Jadę ci ja do koleżanki z którą pół roku się nie widziałam a tam drogi rozryte że hej.Niczym nie zrażona wszak kilka razy robiłam tą trasę w godzinę.Polegam na mojej niezawodnej pamięci wzrokowej i tak
se jadę.Droga zaczyna mi się dłużyć,nosz kuźwa na jakie zad... się wyprowadziła,myślę.Dojeżdżam do pierwszej lepszej miejscowości i pytam przechodniów czy daleko jeszcze do
x . 12 kilometrów za daleko pani zajechała,słyszę.
Zawracam i dalej
se jadę juz trochę wkurzona że jednak pamięć mnie zawiodła.Wykonałam o jeden prawoskręt za mało

Dojechałam.U koleżanki pitu pitu pierdu pierdu,nadszedł czas żeby wracać do domu.Wracam trasą którą znam na pamięć.Gdy mam zjechać na kierunek Poznań okazuje się że droga jest zamknięta i trzeba objazdem.Objazd wykonałam perfekcyjnie ale za diabła nie wiem gdzie jestem.Ciemno jak w starożytnym Egipcie a ja zapitalam osiemdziesiątką zamiast trochę zwolnić coby przyjrzeć się tablicom informacyjnym które pokreślone tak że sam diabeł nie dojdzie.No i stało się ,nie dojrzałam i przejechałam zjazd.Ani zawrócić bo dwupasmówka oddzielona barierką .Jestem coraz bliższa rozpaczy bo oddalam się od Poznania i walę na Świecko.W komórce bateria wycyckana do połowy ,na kontrolce zapaliła się rezerwa.Zatrzymuję się przy najbliższym drogowskazie i dzwonię do TŻ-a .Wszystko już wiem,udaje mi się obrać odpowiedni kierunek.Pojawia się tablica POZNAŃ 24 KM. Normalnie miałabym 15.Zwolniłam do sześćdziesiątki i tak się telepałam całą drogę wpatrzona w drogowskazy.
Jak ja nie cierpię jeźdźić o ciemku